Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kroniki krwi

Tłumaczenie: Monika Gajdzińska
Cykl: Kroniki krwi (tom 1)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
7,96 (1682 ocen i 176 opinii) Zobacz oceny
10
350
9
271
8
424
7
373
6
178
5
54
4
20
3
10
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bloodlines
data wydania
ISBN
9788310122377
liczba stron
416
język
polski
dodała
Seona

Sydney jest alchemiczką, członkinią tajnej organizacji stojącej na straży ładu i równowagi na świecie, chroniącej życie ludzi i… sekrety wampirów. Alchemicy skrzętnie zacierają wszelkie ślady działania magii oraz istnienia nadnaturalnych istot. Ich symbolem jest złota lilia wytatuowana na policzku. Dziewczyna popada w niełaskę, po tym jak udzieliła pomocy Rose Hathaway, uciekinierce...

Sydney jest alchemiczką, członkinią tajnej organizacji stojącej na straży ładu i równowagi na świecie, chroniącej życie ludzi i… sekrety wampirów. Alchemicy skrzętnie zacierają wszelkie ślady działania magii oraz istnienia nadnaturalnych istot. Ich symbolem jest złota lilia wytatuowana na policzku.

Dziewczyna popada w niełaskę, po tym jak udzieliła pomocy Rose Hathaway, uciekinierce oskarżonej o królobójstwo. Teraz udowadnia swoją wierność organizacji, ochraniając morojską księżniczkę Jill Dragomir, której zagrażają zamachowcy.

Między alchemiczką a aroganckim Adrianem Iwaszkowem, towarzyszem Jill, narasta dziwne napięcie, ale Sydney pamięta o swojej zasadzie.

Nigdy nie zadawać się z wampirami.

 

źródło opisu: Nasza Księgarnia, 2012

źródło okładki: http://www.nk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1562
Paulina | 2012-09-20

"Nigdy nie zadawać się z wampirami."

Richelle Mead jest jedną z moich ulubionych autorek. Mimo że jej lektury są dość niezobowiązujące, to niesamowicie przyjemnie się je czyta, o czym świadczy to, że przeczytałam prawie wszystkie z jej książek, jednak jak się okazuje - żadnej nigdy nie zrecenzowałam. "Kroniki krwi" to nowa seria tejże autorki, która przybliży nam losy postaci z "Akademii wampirów", jednak tych bardziej pobocznych. Mamy szansę dowiedzieć się co teraz przytrafi się sympatycznej, osiemnastoletniej alchemiczce Sydney, oraz aroganckiemu pijakowi - Adrianowi, którego w "Akademii" darzyłam niezwykłą sympatią. Czy "Kroniki krwi" będą w stanie dorównać poziomowi innej serii autorki? Czy warto zaczynać przygodę z tą serią?

Sydney jest młodą, ale doświadczoną alchemiczką, która przez to, że pomogła Rose Hathaway w czymś do czego nie powinna się mieszać, popadła w niełaskę, jednak teraz potrzebny jest ktoś o odpowiednich kompetencjach, aby czuwał nad morojską księżniczką - Jill Dragomir, której zagraża niebezpieczeństwo. Sydney wyjeżdża do słonecznego Palm Spring, terytorium Keitha - alchemika, który popadł w niełaskę, ale tylko w jej oczach. Dla innych był złotym chłopcem. Zadanie dziewczyny początkowo miało polegać tylko na tym, aby dzielić pokój z morojką oraz czuwać nad jej bezpieczeństwem, lecz najemnicze incydenty w okolicy sprawiły, że Sydney miała na głowie więcej niż sama by chciała. Do tego sytuacji nie poprawia fakt, ze Keith śledzi każdy jej ruch, a arogancki i nieodpowiedzialny Adrian Iwaszkow cały czas czegoś od niej chce. Czy w takiej sytuacji da się wszystko wyjaśnić, cały czas chłodno i ozięble traktując wampiry? Czy może stwierdzenie "miłośniczka wampirów" mimo tego, że bluźniercze, jest jednak trochę prawdziwe? Czy Sydney znajdzie w Jill przyjaciółkę? Czy tajemnicze srebrne i miedziane tatuaże, jakie mają uczniowie Amberwood to robota dla alchemików, czy po prostu sposób na zbijanie kasy od naiwnych dzieciaków? Kto podcina gardło dziewczętom, do sucha wysuszonym z krwi? Czy zwykłą, ludzka nastolatka będzie to wszystko w stanie wyjaśnić, mając ze sobą jedynie parę osób, którym naprawdę może zaufać?

Mimo, że "Akademię wampirów" czytałam już dość dawna i nie wszystko pamiętałam tak jak bym chciała, to, chcąc, nie chcąc, "Kroniki krwi" automatycznie porównywałam do tejże serii. Zacznijmy od bohaterek. Prawdę mówiąc obie lubię. Nie są szablonowe i nudne, jednak bardzo podobne. Gdyby zmienić imię Sydney na Rose to nikt by się nawet nie zorientował, że to jakaś inna osobowość. Jednak mimo tego, jednak to Sydney mnie bardziej urzekła. Nie wiem czemu, po prostu uważam, że dogadałabym się z nią lepiej niż z Rose. Jak dla mnie największym plusem było to, że autorka zrobiła z mojego ukochanego Adriana postać pierwszoplanową. W "Akademii" wiecznie ubolewałam nad tym, że Rose mając pod ręką Adriana nie wykorzystała go jak trzeba, jednak autorka całkowicie mnie zadowoliła umieszczając jego osobę w tejże książce. Po prostu wisienka na torcie!

Bohaterów mogliśmy poznać naprawdę wielu co mnie zdziwiło, bo po skończeniu książki wcale nie miałam uczucia ich przesytu. Poza główną bohaterką i Adrianem, o których swoje zdanie już powiedziałam mieliśmy jeszcze do czynienia z Jill - nastoletnią morojską księżniczką, która na czas misji stała się współlokatorką Sydney, Eddiem - strażnikiem Jill, damirem, Micahem - przyjacielem z kampusu, Lee - chłopakiem Jill oraz chociażby Keithem - alchemikiem, który wcale nie ukrywał tego, że nie darzy Sydney sympatią. Poza tym mogliśmy jeszcze poznać panią Terwiliger, Treya, przyjaciółki z kampusu, oraz ktoś jeszcze na pewno by się znalazł. Ogólnie postaci były udane jak na książkę z takiego gatunku, wczułam się w to wszystko i przeżywałam razem z nimi. Szczególnie do gustu przypadł mi Trey, który myślę, że namiesza coś jeszcze w następnych częściach, a przynajmniej mam taką nadzieję, bo autorka nie dała nam poznać go tak wnikliwie jak bym chciała. Sympatyczny wydawał mi się także Micah oraz Eddie, ale za to za Jill nie przepadałam. Była jakaś taka.... wiecznie skruszona, niezdecydowana, nieporadna. Nie lubię takich bohaterek. No ale i tak osobą, którą szczerze znienawidziłam był Keith. Był tak nieznośny, że aż czułam tą jego fałszywą aurę podczas czytania książki. Ale jednak nawet to nie wystarczyło aby mnie zniechęcić.

Jeśli zaś chodzi o oprawę graficzną to nie ma za bardzo na co narzekać - okładka całkiem ładna, Adrian ukazany wręcz idealnie, ozdobny napis z różami, który jednak złoty, jak w oryginale, wyglądał trochę lepiej. Jedyną rzeczą, której mi brakowało były skrzydełka. Czy tego chciałam, czy nie, po trzech dniach noszenia tej książki w torbie szkolnej, okładka nie jest w takim stanie jak bym chciała, jednak można to przeboleć.

Podsumowując, "Kroniki krwi" przerosły moje oczekiwania. Spodziewałam się niezobowiązującej książki, którą przeczytam i zapomnę ale chyba po prostu zapomniałam jak wciągające i ciekawe są książki Richelle Mead. Zdecydowanie polecam tę serię każdemu, kto czytałam "Akademię wampirów", ale nie tylko. Niekoniecznie trzeba znać tamtą serię aby czerpać przyjemność z czytania tej. Ja już wprost nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam drugą część, bo ta zakończyła się w taki sposób, ze dalsze scenariusze będę wymyślać, dopóki nie przeczytam drugiej części. Tak więc, mimo że chciałabym dać mniejszą ocenę, to nie mogę się powstrzymać i oceniam na 9/10, bo spędziłam z Syney i Adrianem naprawdę wyjątkowo miłe chwile. Jeszcze raz gorąco polecam i z niecierpliwością czekam na część następną!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chłopcy

Mój tata ma cztery krawaty, Ale ich wcale nie nosi, Krawaty wiszą w szafie, A tata trochę drapie. A mama boi się żab I robi dużo krzyku, Nawet...

zgłoś błąd zgłoś błąd