Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Świt Zmierzchu

Cykl: Czarne Kamienie (tom 9)
Wydawnictwo: Initium
8,37 (596 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
178
9
110
8
157
7
95
6
34
5
14
4
4
3
2
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Twilight's Dawn
data wydania
ISBN
9788362577118
liczba stron
400
słowa kluczowe
anne, bishop, czarne, kamienie, Świt, Zmierzchu
język
polski
dodała
Dice

Świt Zmierzchu to podobnie jak Serce Kaeleer zbiór czterech opowiadań uzupełniających naszą wiedzę o zdarzenia, które rozgrywają się na kartach poszczególnych tomów sagi Czarnych Kamieni. Dowiemy się między innymi, w jaki sposób Surreal i Rainier poradzili sobie z traumą po tym, jak zostali podstępem uwięzieni w Domu Strachów, jaki los spotkał Falonara − niewiernego kochanka Surreal (którego...

Świt Zmierzchu to podobnie jak Serce Kaeleer zbiór czterech opowiadań uzupełniających naszą wiedzę o zdarzenia, które rozgrywają się na kartach poszczególnych tomów sagi Czarnych Kamieni. Dowiemy się między innymi, w jaki sposób Surreal i Rainier poradzili sobie z traumą po tym, jak zostali podstępem uwięzieni w Domu Strachów, jaki los spotkał Falonara − niewiernego kochanka Surreal (którego postać zaznaczały dotąd jedynie niejasne aluzje), poznamy tragiczny finał romansu Saetana z Sylvią, a także zaskakującą przyszłość Daemona w czasach, kiedy i Czarownica, i Wielki Lord Piekła odeszli, zmieniając się w szepty w Ciemności.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Initium, 2012

źródło okładki: http://www.annebishop.com/b.twilights.dawn.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 407
Selena | 2017-04-08
Przeczytana: 08 kwietnia 2017

"W tej jednej chwili, kiedy postawiła pierwszy krok w jego stronę, widział istotę, która żyła w jej ciele. Widział żyjący mit, ucieleśnione marzenie. Nie wszyscy marzyciele byli ludźmi - podobnie jak Czarownica."

Czarownica...

Zacznę od tego, że zaczynając czytać Czarne Kamienie nie sądziłam, że dobrnę aż do dziewiątego tomu...

Krwawi...

Pamiętam, że na początku zobaczyłam te cudne okładki. (Bo czyż one nie są - oczywiście poza paroma wyjątkami - wspaniałe?) Był również opis, który jak najbardziej zachęcał i w niezwykły sposób zadziałał na moją wyobraźnię - "Przed ponad 700 laty czarownica sabatów Klepsydry ujrzała spełniającą się starożytną przepowiednię - nadejście najpotężniejszej Królowej w historii Krwawych, żywego mitu, Czarownicy, która posiadać będzie więcej mocy niż sam Wielki Lord Piekła."
Kiedy więc w moje ręce trafiła Córka Krwawych, (wspominałam już jak bardzo chwytliwe są tytuły i jak trafne się okazywały?) historia, która przedstawiona została na kartach powieści była zupełnie inną niż ta, której się spodziewałam.
Inna pod każdym względem, a każdy z tych względów był jak najbardziej pozytywny.

Czarne Kamienie...

Nie było jednak łatwo wdrożyć się w całkiem nowy, pełen dziwnych zasad świat, w którym niewiele kwestii zostało wyjaśnionych, a do innych przez długi czas nie mogłam się przyzwyczaić. I choć teraz, aż wstyd pomyśleć, że nie pojmowałam natury Wiatrów, porozumiewania się za pomocą "nici włóczni" czy też nie ogarniałam poplątanych rodzinnych związków i całej tej "polityki" to początek nie należał do najłatwiejszych.

Otchłań...

O tak, początek wcale nie był łatwy i jestem pewna, że niektórzy zabierając się za tą książkę mogli dość szybko zrezygnować. Mnie jednak napędzała chęć poznania Czarownicy...

Fach...

A kiedy już nastąpiło pierwsze spotkanie eyrieńskiego wojownika i niewolnika z dziwną małą dziewczynką, obdarzaną niezwykłymi zdolnościami, która wcale nie była ładna, nie było już możliwości, żebym nie przeczytała książki do końca.
Książki, która choć zupełnie inna okazała się na tyle niesamowita, że wraz z całą trylogią zajęła wyjątkowe miejsce wśród moich ulubionych książek.

Biały
Żółty
Oko Tygrysa
Różowy
Letnie Niebo
Purpurowy Zmierzch
Opal
Zielony
Szafir
Czerwony
Szary
Czarnoszary
Czarny
Hebanowy
Świt Zmierzchu

Co tyczy się trzech pierwszych części to były one oryginalne, wspaniałe, cudowne, fascynujące, wciągające, poruszające i --- tu wstaw jakikolwiek pozytywny przymiotnik...

"- W takim razie nie zostało nic do powiedzenia - stwierdził, uśmiechając się leniwym, aroganckim uśmiechem. - No, dalej. Ponieważ ja zadam ostatni cios, wy możecie zadać pierwszy."

Na trylogii miało się skończyć, jednak po pewnym czasie otrzymałam możliwość zapoznania się z resztą tomów. (Jak mogłabym zrezygnować?) Warto jednak napomknąć, że pozostałe sześć części to nie to samo co trylogia, która stanowiła główną historię i podstawę każdej kolejnej. Pozostałe tomy miały swoje wzloty i upadki. Czasami niektórym scenom zdarzało się swoim poziomem niemal dorównać tym, co działo się w trzech pierwszych częściach, a czasami miałam okazję zapoznać się z niezwykle irytującymi lub nudnymi momentami.
I tak jak nieziemska była trylogia, tak Serce Kaeleer również okazało się godne uwagi i wciągające. Niestety Splątane Sieci nie podbiły już tak bardzo mojego serca. Trzy kolejne, powiązane z innym tematem części zakrawały na oddzielną trylogię z tego samego świata, jednak ta, choć dobra, nie mogła się mierzyć z główną historią.

"Co jest bardziej przerażające? Mężczyzna, który schodzi z pola bitwy pokryty krwią przelaną z własnej ręki, czy mężczyzna, który dokonał masakry, ale schodzi z pola równie nieskazitelny jak wtedy, gdy na nie wszedł?"

No i wreszcie Świt Zmierzchu.
Ostatni tom zwierający cztery opowiadania, z czego trzy pierwsze raczej nie powalały.
Stała się jednak rzecz piękna, ponieważ ostatnie opowiadanie, kończące i definitywnie zamykające serię Czarnych Kamieni sprawiło, że myślami wróciłam do początków. Historia Daemona po śmierci Jaenelle była tak, jak to sugerował opis - zaskakująca. I oczywiście okazała się być nie tym czego się spodziewałam, ale jak to u Anny Bishop bywa - to tylko lepiej.

"-...a potem wbiję mu do głowy trochę rozsądku. - Prędzej wbijesz rozsądek do głowy ścianie."

Cieszę się, że po tylu częściach, których już powoli mogłoby się mieć dosyć, na sam koniec autorce udało się wyjaśnić ostatecznie wszystkie trapiące mnie kwestie, a co najważniejsze znów poruszyć moje serce i zaskoczyć. Naprawdę zaskoczyć, bo przez całe dziewięć części, ani przez chwilę i ani razu nie przeszło mi przez myśl, że przyszłość Surreal będzie tak właśnie wyglądała. Że przyszłość Daemona będzie tak wyglądała. Ani, że żywy mit nigdy tak naprawdę nie odejdzie...

"Jak Jaenelle Saetien nazwała panią z Mglistego Miejsca? Pieśnią w Ciemności? Słyszał ją, kiedy stał w otchłani na głębokości swojego Kamienia, choć wiedział z absolutną pewnością, że jest sam. Pieśń też tam była. Głos, który słyszał w miejscu, gdzie nie mogło być nikogo innego. Sądził, że tylko sobie wyobraża, że to głos Jaenelle, ponieważ tak bardzo za nią tęsknił, tymczasem ona była z nim przez cały ten czas. (...) A ponieważ zyskał pewność, że nadal w pewnym sensie z nim była, powoli zaczął rezygnować z tego, czego mieć już nie mógł."

Czarne Kamienie to seria inna niż wszystkie co tylko czyni ją wyjątkową. Więcej jest tam opisów uczuć czy polityki, albo zawiłych historii, niż wyglądu świata przedstawionego.
Czarownice, wcale nie ważą dziwnych eliksirów, ani nie gotują w kociołkach.
A mężczyźni potrafią być naprawdę dziwni...
I choć seria opowiada o żywym micie, Czarownicy, ucieleśnionym marzeniu, to tak naprawdę - co jest chyba najbardziej intrygujące - ani razu, przez całe dziewięć części nie miałam okazji poznać perspektywy Jeanele. Cała seria naznaczona jest tyloma punktami widzenia różnych postaci, jednak Czarownica na zawsze pozostanie zagadką. Ten zabieg okazał się chyba najlepszy choć czasami żałowałam, że nie dowiem się jak to wszystko widziała ta, która była myślą przewodnią serii. Ale to wszystko dlatego, że my jako zwykli czytelnicy nawet jeśli okazalibyśmy się Krwawymi, to pewnie nie nosilibyśmy wystarczająco ciemnych kamieni by wiedzieć to, co wiedziała Czarownica.

"- O Matko Noc...
- I niech Ciemność zlituje się nad nami."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Ania

Przez jakiś czas wzbraniałam się przed zakupem tej książki powodu tego, że nie byłam fanką Ani Przybylskiej i bylam przekonana, że to co przeczytam w...

zgłoś błąd zgłoś błąd