Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Błękit szafiru

Tłumaczenie: Agata Janiszewska
Cykl: Trylogia Czasu (tom 2)
Wydawnictwo: Egmont Polska
8,05 (7789 ocen i 655 opinii) Zobacz oceny
10
1 792
9
1 418
8
1 864
7
1 532
6
782
5
237
4
92
3
35
2
24
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Saphirblau. Liebe geht durch alle Zeiten
data wydania
ISBN
9788323778226
liczba stron
364
język
polski
dodała
Martyna

Błękit Szafiru to już drugi tom Trylogii czasu.
Podróże w czasie, niebezpieczeństwa, miłość...Trylogia czasu rzeczywiście z trudem daje się odłożyć przed przeczytaniem ostatniej strony.

 

źródło opisu: Egmont Polska, 2011

źródło okładki: http://www.egmont.pl/

Brak materiałów.
książek: 1705
Blair | 2012-01-12
Na półkach: Przeczytane, *2011*
Przeczytana: 20 listopada 2011

Chciałabym napisać, że czytanie książki dzieliłam sobie na mniejsze części, aby w spokoju się nimi delektować. Chciałabym wam zakomunikować, że był to bardzo przyjemny kredyt, dzięki któremu łatwiej zniosę rozłąkę z serią pani Kerstin Gier na następne dwie pory roku. Niestety, albo może raczej „stety”, było by to wierutne kłamstwo! Powieść zakupiłam kilka dni temu, a nazajutrz skończyłam. Nie mogłam się oderwać, a gdy już to robiłam, żeby wykonać tak nieistotną czynność jak nauczenie się do sprawdzianu z fizyki, czyniłam to z wielkim żalem i oporem.


Gwendolyn to szesnastoletnia „prawie” normalna dziewczyna. Bowiem od pewnego czasu posiada rzadką umiejętność podróży w czasie. Od wydarzeń z pierwszej części minęło raptem kilka chwil, jeśli już nie użyć określenia, że prawie żadna. Autorka zaczyna snucie opowieści od miejsca, w którym uprzednio skończyła. Wszystko powróciło do mnie jak bumerang. Postacie. Fabuła. Emocje. Czułam się tak, jakbym ani na moment nie puszczała „Czerwonego rubinu” z rąk, a zmiana koloru okładki była tylko nieistotną halucynacją.

Główna bohaterka przyciąga kłopoty i konflikty jak magnes. Nie dość, że nie rozumie sytuacji uczuciowej, która wytworzyła się pomiędzy nią a Gideonem, to jeszcze nie jest pewna winy swoich wrogów. Na domiar złego nikt nie chce jej nic mówić, a za plecami nowi znajomi nazywają ją zdrajczynią. Niespodziewany fakt przymusu, aby więcej czasu spędzała z kuzynką także nie pomaga. Jak tu żyć… w teraźniejszości?

Spodobało mi się wprowadzenie postaci Xemeriusa – kościelnego gargulca. Nowy przyjaciel Gwen, nie raz wywoływał na mojej twarzy przysłowiowego „banana”, jeśli nie był to pospolity wybuch śmiechu. Nie zabrakło Leslie, mojej ulubionej postaci. Dialogi pomiędzy nią, a główną bohaterką przez cały czas były przeboskie, chociaż osobiście uważam, że było ich stanowczo za mało! Był też taki jeszcze jeden, nowy gość, o pięknych zielonych oczach… Ale! Ale! Pssss… Będę sadystyczna, a co mi tam! Zielonooki jest zarezerwowany tylko dla wąskiej grupy. Zespołu wielbicieli Trylogii czasu, którzy sobie przeczytają książkę :-P

Podróże w czasie, były dla mnie prawdziwą śmietanką na kawie, gdy zabijał mnie powoli sen. Wiedziałam wtedy, że nie ma mowy o jakimkolwiek zaprzestaniu czytania. Byłam troszeczkę skonsternowana, ponieważ sądziłam, że w drugim tomie wyjaśni się ciut więcej rzeczy z pierwszej części, a bohaterowie odbędą podróże, o których poprzednio była mowa. Tutaj troszeczkę się zawiodłam, ale sądzę, że pani Gier zostawiła to sobie na część trzecią.

Zrobiłam także pewien eksperyment. Próbowałam zauważyć w lustrze, błysk w moim oku, gdy dzięki barwnym opisom, wyobrażałam sobie te wszystkie cudowne stroje. Niestety poniosłam na tym polu klęskę. Nie udało się. Jednak czytając dialogi, pomiędzy Gwen i Gideonem tak się chichrałam, że brat zapytał czy coś brałam, bo i oczy mi dziwnie się świecą. Tak więc moi drodzy! Tak czy inaczej, ale cel osiągnięty.

Po „Czerwieni rubinu” postawiłam bardzo wysoką poprzeczkę „Błękitowi szafiru”. Bardzo chciałam przeczytać książkę, aby dowiedzieć się, czy powieść spełnia moje oczekiwania. Jednocześnie wzbraniałam się przed tym z widmem klęski przed oczyma. Teraz szczerze mogę powiedzieć, że znalazłam tutaj wszystko, czego szukałam. „Błękit szafiru” to książka kierowana do młodzieży, ale w zasadzie zauważyłam, że trafia także do starszych odbiorców. Z jednej strony tajemnicza, wodzi nas za nos. Z drugiej totalnie romantyczna, sprzyjająca ponurym wieczorom. Akcja pędzi jak szalona, ale nie ma co martwić się wpadnięcia w istny labirynt szczegółów. Wiele tajemnic pozostało na następną i już niestety ostatnią część, która – o zgrozo – wyjdzie dopiero na wiosnę. Jeśli nie chcecie popaść w depresję, radzę dawkować sobie powieść – stronę na dzień. Jednocześnie jestem całkowicie pewna, że wam się to nie uda. W momencie, gdy weźmiecie „Błękit szafiru” do ręki, nie będzie już odwrotu. Będziecie musieli dokończyć. Potem tylko płacz i zgrzytanie zębów, bo o drugiej w nocy okaże się, że musicie uczyć się jeszcze fizyki.

Moja ocena: 10/10
www.nocnycien.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tajemnice historii. Niewyjaśnione zagadki wszech czasów

Właściwie jak tylko zobaczyłem ten album na półce w Epiku ,powiedziałem sobie "BIERE!. Sam nie pamiętam ile dokładnie kosztował ,ale napewno wart...

zgłoś błąd zgłoś błąd