Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
905202 czytelników
2087 dyskusji
127974 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Świat, w którym nic nie jest takie, jakim się wydaje – wygraj książkę „Serce”.

Świat, w którym nic nie jest takie, jakim się wydaje – wygraj książkę „Serce”.

Były komisarz policji, Gabriel Byś, pracuje na czarno. Ledwo wiąże koniec z końcem i próbuje żyć normalnie, nie rzucając się nikomu w oczy. Jednak przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć i dopada go w chwili, gdy sądzi, że jest już bezpieczny. Pewnego dnia znajduje ludzkie szczątki w centrum handlowym, a jego kruchy świat rozpada się na kawałki. Zwłoki giną w niewyjaśnionych okolicznościach jeszcze przed identyfikacją. Gabriel staje przed dylematem – ukrywać się dalej czy podjąć niebezpieczną walkę z ludźmi, którzy pozbawili go wszystkiego.

Książce „Serce” przyświeca motto: „Witaj w świecie, gdzie nic nie jest takie, jakim się wydaje”. Stwórzcie własną historię z wątkiem kryminalnym w tle, której zakończenie zwiedzie wszystkich na manowce i finalnie okaże się być inne niż się spodziewaliśmy. Dodatkowo w opowieść wplećcie tytuł książki, wyróżniając go wielkimi literami.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Serce - Jacek Skowroński

Serce

Autor: Bartosz Szczygielski

Tylko ci, którzy nie mają nic do stracenia, nie boją się śmierci. Były komisarz policji, Gabriel Byś, pracuje na czarno. Ledwo wiąże koniec z końcem i próbuje żyć normalnie, nie rzucając się nikomu w oczy. Jednak przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć i dopada go w chwili, gdy sądzi, że jest już bezpieczny. Pewnego dnia znajduje ludzkie szczątki w centrum handlowym, a jego kruchy świat rozpada się na kawałki. Zwłoki giną w niewyjaśnionych okolicznościach jeszcze przed identyfikacją. Gabriel staje przed dylematem – ukrywać się dalej czy podjąć niebezpieczną walkę z ludźmi, którzy pozbawili go wszystkiego. Jaką rolę w tej ryzykownej grze odegra była prostytutka, Kaśka, kobieta, która straciła wszystko, a jedyne, co trzyma ją przy życiu, to żądza zemsty? Witaj w świecie, gdzie nic nie jest takie, jakim się wydaje.

Regulamin
  • Konkurs trwa 7 maja - 13 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - W.A.B.. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2254
LubimyCzytać
07-05-2019 16:06
Serce Serce
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Bartus20
07-05-2019 20:02
Jedną z pod wrocławskich szkół obiegła wiadomość o zaginięciu uczennicy 4-tej klasy liceum.Dla szkoły była to całkowita tragedia,wszyscy płakali.a pan profesor odwołał zajęcia by uczniowie do szli do siebie po tym co przyszło im usłyszeć,I sam podjął się zgłoszenia tego na policję i zaoferował własną osobę do współpracy.Byle tylko uratować Kasię.
Policja przyjęła zgłoszenie ,przesłuchała pana profesora i wszystkich kolegów i koleżanki Kasi po czym zaczęła poszukiwania sprawcy,którym okazał się kolega ze szkoły i to z tej samej do której chodziła Kasia.Kasia była starsza od uczniów pana profesora.Właśnie kończyła liceum.Miała zdawać w 2019 roku maturę.
Wrocławska policja złapała go po paru miesiącach.sprawca wyznał im prawdę która zaskoczyła tamtejszych policjantów.Powiedział ,że przeprowadził jej tylko zgon ponieważ jej serce było potrzebne do tego by uratować życie kogoś dla niej ważnego.Jak się potem okazało to nie była Kasia prawdziwa tylko jakby jej sobowtór, który myślał inaczej niż ona.Dla tej osoby życie nie było ważne ponieważ chciała uratować jej mamę,która była ciężko chora na serce.
W wyniku zgonu przeprowadzonego na sobowtórze Kasi SERCE zostało ukryte w ziemi a ciało przenikło do Kasi prawdziwej.Dzięki temu mogła realizować marzenia związane z karierą modelki.Ponieważ wcześniej uważała się za brzydką-bez szans na sukces w świecie mody.Jej sobowtór postanowił jej w tym pomóc.Przy okazji ratując jej matkę. Jak się potem okazało Kasia wyjechała do USA i tam zaczęła prowadzić światowe życie Jednak na wieść o uratowaniu życia mamie postanowiła powrócić na chwilę do Polski by pokazać się światu i wytłumaczyć się ze swojego głupiego trochę pomysłu.Po czym wróciła do USA kontynuując karierę.Przed odjazdem odwiedziła miejsce gdzie ukryto SERCE dzięki któremu uratowano życie jej mamie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 360
matana30
07-05-2019 21:17
Hm to nie wygląda normalnie, kiedy codziennie rano wstajesz i widzisz w lustrz twarz, której... nie rozpoznajesz!! A jednak Twoje SERCE wie ze to ta twarz z którą będziesz szedł przez cale swoje życie. Tak właśnie było z Robinem policjantem z miasta pełnego szumowin, narkomanów i całej masy istot, których nikt z nas nie chciał by spotkać na swojej drodze. Robin też nie chciał ale cóż praca to praca więc kiedy tylko zadzwoniła komórka ze zgłoszeniem o kolejnej sprawie. W siadł w swoje Audi TT i ruszył na miejsce zbrodni. Zaparkował na osiedlu domków jednorodzinnych takich jak miliony w milionach miast można zobaczyć. Na miejscu czekała na nie go partnerka która bez wstępnych ceregieli relacjonowała mu już sprawę która ich czekała. 45 letnia kobieta pracownica korporacji którą znalazła gosposia. Znaleziona w fotelu w własnym salonie z raną postrzałową lewej skroni. I nie było by to nic dziwnego gdyby nie to że brak jakichkolwiek odcisków, narzędzi zbrodni i innych śladów. Oczywiście nikt nic nie słyszał i nikt nic nie wie. Ale Robin ma przeczucie jego mózg dają mu do zrozumienia że zna ofiarę a co gorsza zna też mordercę jednak jego umysł nie może jak by dojść do porozumienia z sercem i stworzyć jednolitego obrazu tego co było wcześniej. No właśnie wcześniej jak to się wszystko zaczęło........... Robin zamyka zeszyt i odkłada pióro. To jeszcze nie czas na to żeby pisać początek.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 109
Karolina
07-05-2019 21:20
Komisarz Staroń znowu ślęczał nad swoimi jak zwykle chaotycznymi notatkami i zeznaniami świadków, kiedy do gabinetu wszedł Michałowski. Starzec, choć nieco ekscentryczny, był bez wątpienia najlepszym psychologiem śledczym w mieście.
- Słyszałem, że mamy seryjnego - powiedział prawie śpiewając z radości.
- Wszystko było tak proste! Denatem był mężczyzna, żonaty, z licznymi skokami w bok na koncie. Pierwsza hipoteza: zabójstwo wściekłej żony aż do…
- Znalezienia jej zwłok- dokończył psycholog.
Zapanowała cisza, w której można było wręcz słyszeć oczy komisarza kipiące z wściekłości.
- Nie mamy absolutnie nic. Masz jakąś hipotezę? - zapytał w końcu.
- Tylko tyle, że nie była to raczej zbrodnia w afekcie, a skrupulatnie opracowany plan. No i szukałbym w bliskim otoczeniu pary. Jeżeli zginęli oboje nie ma miejsca na przypadek - odpowiedział Michałowski.
Staroń przewrócił oczami. Tyle wiedział sam.
- Czemu jesteś podpisany jako osoba identyfikująca ciało żony? - zapytał psycholog przeglądając dokumenty.
- Byłem pierwszy na miejscu zbrodni i znałem ją z wielokrotnych przesłuchań po śmierci jej męża.
Michałowski ściągnął brwi - Czasami nie wszystko jest takie jak nam się wydaje. A czasami właśnie takie jest.
- Przestań gadać jak pieprzony Yoda! - uniósł się komisarz.
- Po czym zidentyfikowałeś kobietę? Ciało było w opłakanym stanie.
- Te buty… Miała charakterystyczne szpilki w cętki - dopiero kiedy to powiedział uświadomił sobie co zrobił - Myślisz, że…?
-Nic nie boli tak jak złamane SERCE.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 74
ADZIA2001
07-05-2019 23:32
Musiałam wiedzieć. Musiałam znać każdy jego krok. Po tym jak wszyscy zobaczyli ciało na wystawie sklepowej nie mogłam sobie pozwolić na choćby najmniejszy błąd. Każda sztuczka, każda próba manipulacji, wszystko trzeba było dostrzec, zanim to znów się stanie. Zabójstwo było doskonałe. To nie ulegało kwestii. Żadnych poszlak, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Pozostawiona pozytywka, grająca w kółko „Odę do radości” w wersji rockowej, mogła co najwyżej wyprowadzić policjanta z równowagi. Była oznaką kpiny i czystej satysfakcji.
Siedziałam na fotelu i przeszukiwałam wszystkie pliki, które do tej pory udało się zgromadzić policji. Otwierałam folder za folderem, z jakimś dziwnym pomieszaniem nadziei i strachu. Nadziei, że znajdę coś, co mnie zaskoczy. Coś, co da mi ponownie wenę do działania. Strachu, bo gra toczyła się o wielką stawkę. Gdyby jakimś dziwnym sposobem... nie chciałam nawet o tym myśleć. Zamknęłam laptopa i oddałam się siorbaniu gorzkiej kawy przez słomkę. Nie znalazłam bowiem nic, co by mogło zmotywować mnie do dalszego działania.
Tydzień później postanowiłam pójść do miejsca zbrodni. Do tej pory byłam tam dwa razy. Raz, w dniu, kiedy zabójstwo zostało popełnione. Drugi zaś, aby dokładnie sprawdzić teren, w celu znalezienia jakichkolwiek poszlak, które mogłyby zdradzić tożsamość mordercy. Jednakże, prócz kpiącej z gapiów pozytywki powtarzającą natrętnie tę samą melodię, nic nie mogło zaburzyć przekonania, iż była to zbrodnia doskonała.
***
- Nie ulega wątpliwości, że zrobiła to Pani po mistrzowsku. Nie było proste dotrzeć do tego, kto jest zabójcą. Ilość poszlak wydawała się tak mała, że podejrzewano, iż zabójcą jest ktoś, kto popełniał zbrodnię wiele razy.
- Miałam nadzieję, że tak właśnie inni pomyślą, a przez to będę miała szerokie pole do popisu.
- Chciałbym jednak się dowiedzieć, dlaczego? Skąd taki pomysł zrodził się w Pani głowie?
- Kiedy byłam mała, zachwycały mnie książki Agathy Chistie. Jednak nie postać detektywa, a zbrodniarz właśnie był dla mnie czymś w rodzaju Mentora. Jego psychika... chciałam sama stać się kimś tak doskonały. No i ten sprzedawca stał się doskonałym celem, aby się sprawdzić. Nauczył się przynajmniej, czym jest przestrzeń osobista i co się dzieje, gdy ktoś ją narusza.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 364
lily_rose
08-05-2019 10:54
SERCE nie sługa! Jack wiedział o tym najlepiej.

Przekleństwem jego egzystencji okazała się miłość do Susan Carter. Westchnął ciężko. Susan, Susan... Przed oczami pojawił się mu się obraz piękności, jej uroczych, kręconych rudych włosów i tych niezapomnianych fiołkowych oczu. Jack widział podobne tylko u Elizabeth Taylor.

Sięgnął ręką po ciężki album, który leżał na biurku. Zdjęcie Susan było na dwudziestej stronie, tuż pod drużyną szkolnych cheerleaderek. Ona sama nigdy nie pretendowała do grupy dziewczyn wymachujących pomponami. Skromność Susan zawsze go pociągała. Nie obściskiwała się z chłopakami na korytarzu, nie pozwalała żeby jakiś gówniarz z drużyny futbolowej wkładał jej rękę pod spódnice... Mimo powalającej urody trzymała się na dystans. Zauważył, że często siedziała sama przy stoliku w stołówce. Nie zaaklimatyzowała się w żadnej ze szkolnych grupek. Dla dziwaków była zbyt przyziemna, dla cheerleaderek za mało przebojowa, a dla grupy kujonów zbyt rozmarzona i bujająca w obłokach. W konsekwencji przerwy spędzała sama. Oczywiście do czasu, gdy Jack zdobył się w w końcu na odwagę żeby do niej zagadać.

Uśmiechał się pod nosem na wspomnienie tego momentu. Siedziała na podłodze przed salą do matematyki. Nogi miała podkurczone i Jack dobrze zapamiętał wymyślny wzór na jej tenisówkach. Początkowo zdawała się go nie zauważać, bo pogrążona była w lekturze, której okładki nie zdołał podejrzeć.
- Cześć, co to za książka tak cię zaabsorbowała? - zapytał, obdarzając ją ciepłym uśmiechem.
Susan wyglądała jakby została rażona pierunem. Jack pomyślał wtedy, że to musi być miłość od pierwszego wejrzenia. Poderwała się szybko na nogi, poprawiła uroczy, różowy sweterek i obdarzyła go najcudowniejszym spojrzeniem fiołkowych oczu, jaki dany mu będzie zapamiętać do końca życia.
- Eee, czytam właśnie powieść fantasy "Lew, czarownica i stara szafa". - wydukała, jakby rozmowa z nim przychodziła jej z wielkim trudem. Na policzkach słodkiej nimfy pokazał się obfity rumieniec.
- Lubisz książki fantastyczne? - ciągnął temat, marząc żeby rozmowa z nią trwała wiecznie.
Przytaknęła.
- Bardzo. Fajnie jest znaleźć się w magicznym świecie pełnym czarów... odparła zdawkowo.
To własnie kochał w Susan! Otaczała ją bajkowa aura. Czasami myślał, że ta z pozoru normalna kobietka, była nieuchwytną czarodziejką, która rzuciła na niego urok. Zanim zdążył zastanowić się, czy jego słowa będą właściwie odebrane, wypalił:
- Oh, Susan! To właśnie pokazuję jaką uroczą marzycielką jesteś!
Komplement zamiast sprawić przyjemność jeszcze bardziej ją zawstydził. Fiołkowe oczy spojrzały na niego ze zdziwieniem. Zanim zdążył jeszcze coś dodać, jeden z cwaniaków z trzeciej klasy, którego Jack znał tylko z widzenia, postanowił wtrącić się do ich dyskusji. Poprawił zuchwale szpanerską czapkę z daszkiem, która nosił na głowie (Jack wiedział, że takie czapki noszą popularni chłopacy w szkole) i odezwał się bezczelnie:
- Buu-huu! - zagwizdał. - Susan znalazła sobie adoratora! Kroi nam się love story jak ze Zmierzchu!
Stojąca w pobliżu grupka dziewczyn zaśmiała się złośliwie, a biedna Susan stropiła się jeszcze bardziej. Jack nie zamierzał zignorować zaczepki.
- Jak się nazywasz?! - odwarknął.
- Fred Masters. - odpowiedział ze zuchwałym uśmiechem.
- Masters, zapamiętam sobie Twoje nazwisko! Możesz być pewny, że nie chcesz mi wejść w drogę. Zjeżdżaj stąd, zanim to się dla Ciebie źle skończy! - pogroził mu i najwyraźniej cwaniaczek wziął to do serca, bo zawinął swój parszywy tyłek. Nie był na tyle głupi, żeby wywoływać wojny z Jackiem Gordonem.

Po tym wydarzeniu coraz częściej starał się zagadywać do Susan. Znajdował irracjonalne powody żeby przebywać w jej pobliżu. Początkowo spotykali się w szkolnej bibliotece, w szatni na parterze, przy szkolny sklepiku (Susan uwielbiała cukierki o smaku coli!) i w każdym możliwym miejscu w jakim dane im było uciąć sobie krótką pogawędkę.

Dopiero po trzech miesiącach Susan zaczęła przychodzić do jego gabinetu. Jack zawsze poznawał jej pukanie do drzwi. Jakby nieśmiałe, niepewne, ale jakże urocze! To była zapowiedź romantycznych uniesień, które on będzie pielęgnować w sercu do końca swych dni!

Tak, Jack Gordon był dyrektorem szkoły. Chciałby powiedzieć, że prowadzi wybitną placówkę, która ma na swoim koncie wybitnych absolwentów, ale było inaczej. To była prowincjonalna szkoła, gdzieś na zadupiu w Ohio. Przeniósł się do Saterland zaraz po ślubie z Kathrine w latach dziewięćdziesiątych . Od tego czasu on awansował z nauczyciela angielskiego na dyrektora, a ona urodziła dwójkę synów. Zastanawiał się czasami, czy te "wszytkowiedzące" gnojki są faktycznie jego dziećmi. Gdy tylko romans z Susan wyjdzie na jaw był pewien, że obydwaj synowie wyprą się własnego rodziciela. Tak, ta miłość w wkrótce zostanie ujawniona! Wszystko, przez Susan! - pomyślał gorzko.

Spojrzał na jej martwe ciało, które teraz leżało na fotelu w jego gabinecie. Był przekonany, że ją dobrze poznał, że zna jej serce! A co się okazało? Że Susan jest jedną z tych zdzir, które najpierw zakręcą chłopakowi głowie, a potem próbują go zniszczyć. Przyszła do jego gabinetu godzinę temu i drżącymi ustami poinformowała go, że o wszystkim powie swoim rodzicom.
- O czym Ty mówisz, Susan? - zapytał zszokowany i podniósł się z krzesła.
Spojrzała na niego jakoś inaczej... Z pogardą?
- Mówię o tym, że opowiem rodzicom o tym, co mi robiłeś, a oni powiedzą policji. Całe miasteczko dowie się jakim zboczeńcem jesteś! Pieprzenie trzynastolatki nie ujdzie Ci płazem! - wrzasnęła ze łzami w oczach.
Przyglądał jej się w osłupieniu, z otwartymi ustami w niemym zdziwieniu. Nie, nie... to nie była jego kochana dziewczynka. Jego Susan nie użyłaby słów "pieprzenie" i "zboczeniec". Nie takiej kobiecie oddał serce!

Nie potrafił określić momentu, w którym rzucił się w jej stronę i objął rękami szyję dziewczyny. Potem dusił, dusił i dusił... Ile to trwało? Sam nie wiedział. Ważne było teraz to, że zwłoki Susan znajdowały się w jego gabinecie. Fiołkowe oczy zaszły mgłą i nie wyrażały już żadnych uczuć. Może to i lepiej? Wiedział, że nie da rady tgo odkręcić... Wyobrażał sobie jak skurwiałe gliny zakuwają go w kajdanki. Jak nauczyciele szeptają, że zawsze wiedzieli, że coś z nim było nie tak... Był gotów założyć się o głowę, że zaraz zleci się tutaj jakaś nadgorliwa dziennikarka, pierdolona cipa, która będzie kręcić o nim reportaże. Nie zamierzał do tego dopuścić.

Wyjął strzelbę z zamykanej na klucz przegrodzie w szafie. Jeśli miał odejść, to tylko z hukiem! Zaśmiał się pod nosem. To będzie chyba pierwszy raz, gdy ogień do uczniów nie otworzy jakiś zakompleksiony nastolatek, a dyrektor szkoły! Ciekawe, czy media o to też będą obwiniać gry komputerowe? - pomyślał i zagwizdał pod nosem.

Zanim wszedł do szkolnej stołówki i zaczął strzelać, pomyślał jeszcze razz o Susan. Przeklęta dziewczyna, to przez nią to się stało! Przeklęta miłość! Przeklęte, przeklęte SERCE!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 81
Makiwarrior
11-05-2019 22:30
Lily, 1500 znaków, nie słów :D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1175
ogarbejbe
08-05-2019 11:18
-Suka.
-Jak jej nie wstyd.
-Zabiła własnego męża ze swoim kochasiem.
Ciągłe słyszała te komentarze. Opinia publiczna ją znienawidziła. Nienawidziła ją od razu. Młoda aktoreczka rozbiła małżeństwo znanego choreografa, który de facto był od niej starszy o czterdzieści lat. Ale Olga kochała Witolda. Przynajmniej na początku. Oddała mu swoje SERCE. Podziwiała jego talent, uwielbiała jego mądrość i doświadczenie życiowe. Wybaczyła zdradę z inną kobietą. Ale pod maską wspaniałego mężczyzny ukrywał się potwór. Przemoc psychiczna jest gorsza niż fizyczna. Gdy ktoś widzi siniaki mówi "Odejdź od niego". Ale, gdy próbujesz powiedzieć komuś, że Twój obyty mąż cię upokarza patrzą na ciebie jak na idiotkę. Rozbiła cudzy związek i narzeka. Gdy poznała Andrzeja poczuła, że znów żyje. Pokochała go. Ale na Boga, nigdy nie posunęła by się do zbrodni. Nie wiedziała jak Witold się dowiedział o zdradzie. Upokarzał ją jeszcze bardziej, choć publicznie udawał, że wybaczył. Ubodła jego ego. Musiał ją zniszczyć. Jego plan był prosty. Upozorował morderstwo. Popełnił samobójstwo lecz dla świata morderczynią była Olga. Zemsta doskonała?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 54
Agnieszka
08-05-2019 15:39
Lidka była cichą i spokojną i bardzo skrytą dziewczyną ze wsi. Podjęła pracę jako ekspedientka w sklepie odzieżowym,ale po kątach szeptano,że chce zostać zakonnicą.Ciągle chodziła do kościoła,właściwie każdą wolną chwilę spędzała w kościele,należała do różnych grup kościelnych takich jak chór,koło różańcowe itp.Aż pewnego dnia Lidka przyniosła do pracy wypowiedzenie i oświadczyła,że odchodzi,nie podając przyczyny. Gdy pytano ją o powód takiej decyzji,milczała mówiąc,że to jej sprawa. Od razu odżyły plotki o tym,że idzie do klasztoru.Jednak za jakiś czas na jaw wyszły jej tajemnice,bo w tym samym sklepie zatrudniła się inna dziewczyna z jej wsi,która dobrze znała rodzinę Lidki. Powiedziała,że Lidka zawsze była taka smutna,cicha i wycofana,bo jako mała dziewczynka,była świadkiem jak jej pijany ojciec w napadzie szału zamordował jej mamę i wtedy po prostu pękło jej SERCE.Zwróciła się w kierunku kościoła i tam szukała ukojenia.
A z pracy odeszła nie dlatego,że postanowiła wstąpić do zakonu,tylko zakochała się w jednym księdzu i zaszła z nim w ciąże. Jak się dalej potoczyły losy Lidki - nie wiadomo.Wyjechała gdzieś,gdzie nie dosięgną jej ludzkie języki.Podobno ten ksiądz załatwił jej jakieś mieszkanie i łożył na utrzymanie jej i dziecka,ale szczegółów tej historii już nikt nie potrafił podać
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 42
nevtelen
08-05-2019 16:06
Bartosz już pół roku prowadził podwójne życie. Na początku sam się dziwił jak to mu łatwo przychodzi okłamywać żonę. Oldze od dwóch miesięcy opowiadał o tym jak się rozwiedzie z Natalią i wyjadą gdzieś daleko rozpocząć nowe życie. W domu był już tylko gościem, żonie wmawiał, że to przez dodatkowe obowiązki w pracy, a jak już zdarzyło się spędzać z Natalią czas to odgrywał rolę idealnego męża. Z jednej strony cieszył się, że żona niczego się nie domyśla, a z drugiej nie wiedział jak to ostatecznie zakończyć, bo każde kolejne spotkanie z kochanką kończyło się sprzeczką. Olga już nie chciała się kryć i naciskała Bartosza na złożenie pozwu rozwodowego.
W końcu postanowił o wszystkim powiedzieć żonie i w jaki sposób to zrobi opowiedział kochance. Sobotniego popołudnia poprosił żonę, żeby przyjechała się spotkać z nim nad stawem tuż za miastem. Oboje lubili to miejsce, było tam pięknie i dość spokojnie. Wiedział, że jak powie żonie o tym, że chce odejść to nie obejdzie się bez krzyków, które na pewno usłyszeliby sąsiedzi i stąd te miejsce z dala od ludzi. Natalia trochę się zdziwiła skąd nagle taki pomysł u męża jednak niczego się nie domyślając udała się nad staw, a gdy dojechała na miejsce Bartosz już na nią czekał. Zanim zdążył jej cokolwiek powiedzieć nagle pojawiła się Olga, której mężczyzna całkowicie się nie spodziewał. Natalia jak tylko zobaczyła kobietę nie dała rady wydusić z siebie ani słowa, nie wierzyła, że stoi przed nią jej dawna koleżanka ze szkoły średniej z którą nie miała nigdy najlepszych relacji i myślała, że Olga po maturze wyjechała za granicę. Stała zdezorientowana tak dłuższy czas wpatrując się na przemian w męża i swoją znajomą. Bartosz odezwał się jako pierwszy.
- Olga co Ty tutaj robisz? Mówiłem, że z nią porozmawiam i wszystko załatwię po mojemu.
Kobieta się zaśmiała, a Natalia już nic nie rozumiała. Zszokowała ją informacja, że Bartosz zna jej znajomą z dawnych lat i na dodatek coś ich łączy.
- Oj Bartosz, tak łatwo było mi Ciebie uwieść, że w pewnym momencie chciałam już zrezygnować z tego co za chwilę zrobię.
Odpowiedziała mu z lekkim uśmiechem na twarzy.
-W tym wszystkim nigdy mi nie chodziło o Ciebie, a o Twoją żonę. Kiedyś odebrała mi kogoś kto był dla mnie całym światem, więc teraz ja zabiorę jej Ciebie. Niech zobaczy jaki to ból stracić kogoś kogo się kocha.
Natalia nie mogła uwierzyć, że kobieta dalej nie może się pogodzić z nieszczęśliwym wypadkiem sprzed kilku lat i z przerażenia zmiękły jej nogi. Bartosz już miał się odezwać, lecz zamarł widząc Olgę z pistoletem w ręku. Kobieta już nic nie mówiąc pociągnęła za spust celując w głowę Bartosza, a po chwili wycelowała prosto w swoje SERCE.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
konto_usuniete
08-05-2019 17:19
Anna miała kilkoro rodzeństwa, była najmłodsza w rodzinie. Mieszkała w małej miejscowości, była cicha, kochała przyrodę, była posłusza córka, miała dobre SERCE. W szkole szło jej jako tako. Miała 13 lat. Rodzice mieli gospodarstwo rolne, dzieci pomagały rodzicom. Pewnego dnia okazało się, że Anna jest w ciąży. Choć nosiła grube swetry, szerokie sukienki, ukrywała swój stan, choć źle się czuła to zaciskala zeby. Wybuch skandal. Pytano się dziewczynki z kim jest w ciąży. Milczala. Rodzice też. Udawali zszokowanych i zmartwionych. Szkoła policję skierowała do domu Anny. Ta różnie mówiła, że była za potrzeba w krzakach i ja ktoś nagle zaatakował. Mówiła, że musiał ja obserwować A ona watla nie dała rady osilkowi mówiła, że nie pamięta jak on wyglądał, bo miał czapkę i ciemne okulary. Przesłuchiwano sąsiadów, młodych chłopaków, kolegów że szkoły. Na szczęście nikt nie był podejrzany. Nie było świadków zdarzenia. Chłopcy mieli alibi. Potem Anna mówiła, że wykapala się w wannie, w której ojciec się kąpal. W końcu się kiedyś rozplakala i powiedziała koleżance Uli, że to kuzyna kolega z wojska. Był kiedyś z kuzynem u nich na imieninach mamy. I tak wyszło. On był miły i wesoły. Poszli do pokoju oglądać jej kolekcję kart pocztowych. Kolega kuzyna opowiadał gdzie był A gdzie nie. Szukano kuzyna kolegi, ale okazało się, że zginął w wypadku. Dano więc sobie spokój że śledztwem. Urodziła Anna syna, nie syna kolegi kuzyna A syna kuzyna, który jak kolega miał niebieskie oczy i blond włosy. Anna po latach powiedziała o tym mamie. Kuzyn był za granicą i odciął się od rodziny, więc Anna nawet nie powiedziała mu, że miał dziecko. A mama pomagała Ani.. przy synku, potem wyszła za mąż i wprowadziła się z domu i założyła nową rodzinę. Miała jeszcze córkę Jole.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd