Mateusz Dębski 
33 lat, mężczyzna, Częstochowa, status: Czytelnik, ostatnio widziany 47 minut temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-14 21:59:21

,,Ludzie wciąż mu mówią: Nie odpuszczaj!’’

Sprawca nadal pozostaje bezkarny. Policja uważa, że gwałciciel pochodzi z lokalnego miasteczka. Mieszkańcy są jednak przekonani, że jest to ktoś z zewnątrz i nie dają się przekonać. Każda z jego ofiar została zaatakowana tuż przy domu a sprawca mimo to uchodził bez szwanku. Jak to możliwe, że nikt niczego nie słyszał ani nie widział? Miejscem...
,,Ludzie wciąż mu mówią: Nie odpuszczaj!’’

Sprawca nadal pozostaje bezkarny. Policja uważa, że gwałciciel pochodzi z lokalnego miasteczka. Mieszkańcy są jednak przekonani, że jest to ktoś z zewnątrz i nie dają się przekonać. Każda z jego ofiar została zaatakowana tuż przy domu a sprawca mimo to uchodził bez szwanku. Jak to możliwe, że nikt niczego nie słyszał ani nie widział? Miejscem przestępstwa były lokalne miejsca na odpady.
Wśród koszów i ludzkiego brudu dokonywał się czyn jeszcze brudniejszy. Młode kobiety zostały na zawsze zbrudzone dotykiem bezlitosnego oprawcy. Nie pozostawił żadnego śladu, żadnej poszlaki. Zadziwiający jest fakt, że zawsze działa w taki sam sposób. Czyżby ten fakt był zbyt trudny do rozszyfrowania dla lokalnej policji? Atak ma miejsce zawsze z piątku na sobotę i zawsze w okolicy śmieci. Miejscowa społeczność pozostaje sparaliżowana, ale młodzi ludzie nie chcą rezygnować z jedynej chwili dla odsapnięcia po tygodniu pracy.
Wokół sprawy wytworzyła się nawet legenda. Gwałcicielem ma być człowiek monitujący miasteczko, znający każdą mieszkającą w nim osobę. Starsi mieszkańcy dopatrują się w nim samego diabła, który zabiera grzeszących nieczystością. Młodzi boją się, że gwałciciel jest psychopatą i ostatecznie posunie się do morderstwa. Okrucieństwo mężczyzny narasta a wraz z nim lęk mieszkańców. Czy policja pozostanie bezradna?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-14 21:39:43

Wszystkie są robactwem, źródłem dla mojej przyjemności. Nie chcę kolejnej zwykłej, nudnej i całkowicie niewyróżniającej się. Potrzebuję czegoś specjalnego, czegoś co może mnie poruszyć. Jest parę kuszących, zwodniczych i wciągających…To jednak nie to. Lubię gdy mnie zaskakują, gdy potrafią walczyć o swoją prywatność. Najpierw muszę dobrze się napatrzeć, poznać je i wiedzieć skąd pochodzą.... Wszystkie są robactwem, źródłem dla mojej przyjemności. Nie chcę kolejnej zwykłej, nudnej i całkowicie niewyróżniającej się. Potrzebuję czegoś specjalnego, czegoś co może mnie poruszyć. Jest parę kuszących, zwodniczych i wciągających…To jednak nie to. Lubię gdy mnie zaskakują, gdy potrafią walczyć o swoją prywatność. Najpierw muszę dobrze się napatrzeć, poznać je i wiedzieć skąd pochodzą. Oglądam jak i gdzie żyją, potem przyglądam się i fantazjuję.
Bywają takie, które są zewnętrznie ciekawe, ale to jeszcze nie to. Dopiero gdy poznaje je dogłębnie zdzierając z nich tajemnicę, potrafię je docenić. Takie kruche. Jedno pociągnięcie ręki i już na zawsze pozostają zranione. Są dobre, ponieważ potrafią otworzyć mi nowe światy. Muszą zaskakiwać i droczyć się ze mną w taki sposób, abym chciał do nich wracać. Już mam własny komplet, który czeka na zaspokojenie moich potrzeb. Zawsze jednak brakuje ,,tej nowej’’.
Jak ją wybrać? Mają to wypisane na twarzy, jakimś magicznym sposobem przemawiają do mnie. Wpisują się w dany kanon i już musza być moje. Niekiedy odstępuję od reguły, aby przekonać się o słuszności wyboru. Najlepsze są duże, skomplikowane i pozostające przy mnie na zawsze. Jednak do póki ich nie zagarnę, pozostają tajemnicą.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-13 00:01:52

Dopiero ostatnie tyknięcie zegara życia pobudzają ciekawość. Czy faktycznie nasze spotkanie ze śmiercią ma nastąpić tak szybko? Najgorszy jest termin. Termin psujący wszelkie plany i powalający każdą nadzieję. Choroba nieustannie zżerająca ciało, które wcale nie chce poddać się zepsuciu. Lekarz nigdy nie będzie prawdziwym prorokiem. Dał mi cztery miesiące, ale czy tak faktycznie musi być?
Nie...
Dopiero ostatnie tyknięcie zegara życia pobudzają ciekawość. Czy faktycznie nasze spotkanie ze śmiercią ma nastąpić tak szybko? Najgorszy jest termin. Termin psujący wszelkie plany i powalający każdą nadzieję. Choroba nieustannie zżerająca ciało, które wcale nie chce poddać się zepsuciu. Lekarz nigdy nie będzie prawdziwym prorokiem. Dał mi cztery miesiące, ale czy tak faktycznie musi być?
Nie potrafię zaakceptować końca drogi. Nie mogę wyobrazić sobie nieuchronności umierania. Poza tym, nie znam przecież dokładnej daty. Nie mam tez pewności, że termin jest nieuchronny. Głębokie przeczucie, że śmierć jest czymś zupełnie innym, czymś nadnaturalnym i obcym żywym istotą bierze górę nad jakimkolwiek wyjaśnieniem naukowym. Czy to zwykłe okłamywanie się? Planowaniem uniku przed nieuniknionym?
Nagle pojawiają się możliwości, które przedtem nawet nie istniały w polu widzenia. Kobieta znająca przyszłość, posiadająca niesamowite zdolności…Wręcz boska znajomość rzeczy nieznanych. Co może mi powiedzieć? Że umrę? Wiem, że prędzej czy później nie zostanie ze mnie nic. Może powie, że mam więcej niż kilka miesięcy. Być może czekają mnie nawet długie lata życia. Co to jednak daje? Teraz, gdy uświadomiłem sobie kruchość życia, wszystko wydaje się być inne.
Zrozumiałem, że umrę. Doświadczyłem tego i ta wiedza przeniknęła mnie do samej głębi. Śmierć stała się realna, opuściła zasłonę domysłu.Nie potrzebuję wróżb, gdy koniec jest pewny. Wcześniej czy później…nieuniknione pozostanie nieuniknionym.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-10 21:28:59

Kiwał ludziom przechodzącym obok a oni odwzajemniali się uśmiech. Wszedł do sklepu ze słodyczami i jak zawsze kupił swoje ulubione żelki. Sprzedawca mrugnął do niego i dodał trochę więcej ,,na koszt firmy’’. Podziękował mu bardzo serdecznie, skłonił się i pobiegł ucieszony do domu. Świat wydawał się piękny i pełen przygód. Przez chwilę bawił się z chłopakami w gonianego, ale jak zawsze... Kiwał ludziom przechodzącym obok a oni odwzajemniali się uśmiech. Wszedł do sklepu ze słodyczami i jak zawsze kupił swoje ulubione żelki. Sprzedawca mrugnął do niego i dodał trochę więcej ,,na koszt firmy’’. Podziękował mu bardzo serdecznie, skłonił się i pobiegł ucieszony do domu. Świat wydawał się piękny i pełen przygód. Przez chwilę bawił się z chłopakami w gonianego, ale jak zawsze przegrał. Nie przeszkodziło to wspólnej radości i śmiechowi. Pożegnali się i pobiegli do domów na obiad. Ona także wracał do domu, razem z jego torbą pełną cukierków.
Włączył telewizor i z żelkami w ręku czekał na swoją ulubioną bajkę. Czuł jak ekscytacja narasta w nim z każdą chwilę. Starsza sąsiadka zauważyła go przez okno i uśmiechnęła się do siebie.
- Witaj, Mareczku! Dlaczego się nie ogoliłeś? Przecież zawsze był z ciebie taki piękny chłopak! - zaflirtowała jak przystało na starą pannę. Spojrzał na nią i zawstydził się na chwilę.
- Już idę, prze pani! – bez namysłu pobiegł do łazienki i stanął przed lustrem. Ukazała mu się twarz trzydziestoletniego mężczyzny z wyraźnym mongolizmem. Zaczął się golić, ale zaciął się przez trzask z piwnicy.
- Nieładnie! – krzyknął i pobiegł uciszyć swoje zwierzątko. Może nie miało dość jedzenia lub picia? Nie chciał stracić kolejnego okazu. Zbiegł po ciemku do piwnicy, zaświecił światło na dole i pokiwał głową na znak dezaprobaty.
- Nie wolno! To jest dobre miasto! Trzeba być grzecznym! – wycharczał.
- Proszę, wypuść mnie…- odpowiedział zmęczony głos nastolatki.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-09-17 20:21:37

Kali po raz kolejny spojrzała na Lilę. Jej biust dalej falował a ich zapach unosił się w powietrzu. Były zupełnymi przeciwieństwami, ale dogadywały się bez słów. Miały dokonać wyboru, ale Kali nie była przekonana do niczego konkretnego. Czy chciała szczęśliwego życia, gdzie mogła sprowadzać śmierć na śmiertelników i to w dodatku bez żadnych ograniczeń? Potrafiła czuć ludzki strach i cierpienie... Kali po raz kolejny spojrzała na Lilę. Jej biust dalej falował a ich zapach unosił się w powietrzu. Były zupełnymi przeciwieństwami, ale dogadywały się bez słów. Miały dokonać wyboru, ale Kali nie była przekonana do niczego konkretnego. Czy chciała szczęśliwego życia, gdzie mogła sprowadzać śmierć na śmiertelników i to w dodatku bez żadnych ograniczeń? Potrafiła czuć ludzki strach i cierpienie a one napajały ją radością i spełnieniem. Lubiła jednak polować, chciała mieć przed sobą przeciwników a nie ofiary. Po co mieć nieograniczoną moc, jeżeli nie można się nią w pełni rozkoszować? Poza tym jako człowieka czuła się wmieszana w tłum, poziom trudności wzrastał.
Nie mogłaby także być z Lilą…Bogini przyjemności i radości stałaby się jej wrogiem, wstrętnym przeciwnikiem. Tyle razy widziała na jej twarzy wyraz radości czy też przyjemności…Życie nie byłoby tako samo, seks nie byłby taki sam. W grę wchodziło także podporządkowanie bogom a tego nie chciała. Była renegatem, buntowniczką walczącą o swoją wolność. Nie mogła tego porzucić. Nie. Wielkie trony i oddawanie czci przez ludzi nie wzbudzał jej zainteresowań. Natomiast inne rzeczy…bardzo.
- Chodź tu!- obróciła jeszcze spoconą kochankę i pocałowała ją mocno. Lila chciała dać znać, że ma dosyć. Kali jednak nie znosiła sprzeciwów i brała co chciała, było w tym cos boskiego.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-09-03 19:30:06

Człowiek żyje z kimś lata, ale wciąż jest oszukiwany! Tak nie może być! Moja ukochana twierdzi, że jest mi dozgonnie wierna. Nieustannie mówi, że kocha i żyje tylko dla mnie. Mówi o tym tak wiele, że wzbudziło to moje podejrzenia. Czy powinienem wpaść w paranoje? Zacząć ją śledzić? Pewnie nie, ale nie mogłem się powstrzymać…
Przeczekałem kilka dni, aby dokładnie poznać jej i mój grafik....
Człowiek żyje z kimś lata, ale wciąż jest oszukiwany! Tak nie może być! Moja ukochana twierdzi, że jest mi dozgonnie wierna. Nieustannie mówi, że kocha i żyje tylko dla mnie. Mówi o tym tak wiele, że wzbudziło to moje podejrzenia. Czy powinienem wpaść w paranoje? Zacząć ją śledzić? Pewnie nie, ale nie mogłem się powstrzymać…
Przeczekałem kilka dni, aby dokładnie poznać jej i mój grafik. Powinienem wiedzieć, przecież żyliśmy razem…Nie wiedziałem jednak, być może to zaniedbanie doprowadziło do tej sytuacji. Tego już nie mogłem zmienić, jednak dowiedzenie się prawdy leżało w moich możliwościach. Zaplanowałem wolne dokładnie w tym dniu, który wydawał się całkiem niemożliwy do pominięcia w pracy. Poniedziałek. W firmie zalew pracy, brak ludzi i całe mnóstwo zamówień. W dodatku zaraz po moim urlopie. Byłem jednak sprytny, zdobyłem się na szczyty własnego intelektu. Skłamałem, że żona jest w szpitalu a sprawa jest dość wstydliwa. Przysięgli mi, że nie będą dzwonić. Dobrze.
Nie spodziewałem się, że śledzenie kogoś jest tak proste! Być może jednak dobrze ją znałem. Nie pojechałem moim samochodem, wykosztowałem się i wypożyczyłem auto. Założyłem też dawno nieużywane ubrania, trzymałem się daleko i obserwowałem. Gdy zadzwoniłem na jej telefon, aby upewnić się czy jest w pracy, obserwowałem jak popija wino z jakimś gachem. To dopiero początek. Zidentyfikować mężczyznę, przejść do akcji. Najpierw on, potem zasadzka i wmanewrowanie jej w żenadę. Sprawiedliwość i zemsta. Pięknie.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-09-03 19:12:38
Wypowiedział się w dyskusji: Przebudzenie - wygraj książkę „Zerwa".

Noc była bardzo ciężka, ale obwiniałem o to wczorajszą imprezę. Chociaż nie jestem pewien czy imprezowałem…Nie było ode mnie czuć alkoholem ani papierosami, być może bawiłem się przy czymś mocniejszym. Wstałem z bólem niemal każdego mięśnia, boląca głowa męczyła niemiłosiernie. Włączyłem jak zawsze telewizor. Byłem przekonany, że znowu będę słuchał mądrych głów i politykierskiej propagandy.... Noc była bardzo ciężka, ale obwiniałem o to wczorajszą imprezę. Chociaż nie jestem pewien czy imprezowałem…Nie było ode mnie czuć alkoholem ani papierosami, być może bawiłem się przy czymś mocniejszym. Wstałem z bólem niemal każdego mięśnia, boląca głowa męczyła niemiłosiernie. Włączyłem jak zawsze telewizor. Byłem przekonany, że znowu będę słuchał mądrych głów i politykierskiej propagandy. Siedziałem sącząc wodę z witaminą C a świat powoli do mnie docierał. Podobno jakiś mężczyzna dokonał masakry w domu jakiegoś małżeństwa. Zginęła trójka dzieci. Zacząłem się przysłuchiwać, ponieważ miejsce zdarzenia nie znajdowało się daleko ode mnie. Dopiero teraz zauważyłem zadrapania na moich rękach. Zignorowałem to sądzą, że to skutek imprezy i słuchałem dalej.
Upuściłem szklankę, gdy podano rysopis podejrzanego. Mogłem mieć wątpliwości czy uznać to za zbieg okoliczności, ale to byłem ja! Zimny chłód wstrząsnął moim ciałem, poczułem ciarki biegające po kręgosłupie. Jakiś świadek mówił, że oprawca został ranny. Skoczyłem na nogi i zacząłem przyglądać się swojemu ciału. Nic! Pobiegłem do umywalki i spojrzałem w lustro. Jak mogłem nie czuć rozciętego policzka? Nawet teraz nie bolał, ale wyglądał paskudnie. Co ja zrobiłem?
Miałem wiele wyjść z tej sytuacji, ale co tak naprawdę mogłem zrobić? Uciekać? Zignorować wszystko? Prędzej czy później trafią do mojego domu. Ubrałem się i ruszyłem na komendę. Bardziej niż sprawiedliwości pragnąłem wiedzy. Chciałem wiedzieć co stało się tej nocy.

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
3 1 4
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
zgłoś błąd zgłoś błąd