Mateusz Dębski 
32 lat, mężczyzna, Częstochowa, status: Czytelnik, ostatnio widziany 9 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-30 23:03:34
Wypowiedział się w dyskusji: Mundur - wygraj książkę "Detoks".

Przerzut był załatwiony profesjonalnie. Kobiety siedziały w dużym wannie i nie śmiały pisnąć ani słowa. Najpierw, niby to zatroskany, sprawdzam czy kierowca ma dobre papiery i żegnam się. Teraz jadę tuż za nim. Kto zatrzyma samochód, za którym jedzie policja? Właśnie. Nikt nie pomyśli nawet o tym. Nie czuję żadnych wyrzutów, bo dlaczego mam czuć się źle? Bo handluje ludźmi? Bo zajmuję się... Przerzut był załatwiony profesjonalnie. Kobiety siedziały w dużym wannie i nie śmiały pisnąć ani słowa. Najpierw, niby to zatroskany, sprawdzam czy kierowca ma dobre papiery i żegnam się. Teraz jadę tuż za nim. Kto zatrzyma samochód, za którym jedzie policja? Właśnie. Nikt nie pomyśli nawet o tym. Nie czuję żadnych wyrzutów, bo dlaczego mam czuć się źle? Bo handluje ludźmi? Bo zajmuję się prostytucją? Nie pozwolę, aby jakieś inne brudasy zabierały mi kasę. Ryzykuję życie i po co? Grube ryby zgarniają kasę a nigdy nie ryzykują swojego zdrowia czy życia. Po co mi jakiś order albo pochwały? Politycy kradną i każdy mówi, że to normalne! Biznesmenom nawet klaszcze się, gdy oszukają państwo. Policjantów jednak się potępia! Bo co? Bo każdy może kraść i pluć na policję?
Mijamy napis ŁÓDŹ. Zabawne jak bardzo gardzę ludźmi. Najchętniej powystrzelałbym kilku, tak dla własnego spokoju. Kolejna kłótnia, kolejny alkoholik czy wariatka. Co dobrego przyszło ludzkości? Najpierw plują na rozpustę młodych a potem chodzą na dziwki! Oczywiście nimi też gardzą, ale korzystają. Ja zapewniam im towar, staram się o ich potrzeby. W razie czego służę także w drugą stronę. Komuś nie podoba się coś? Zawsze może iść do więzienia za prostytucję czy przemyt ludzi. Przecież w ten sposób też kontroluję bezpieczeństwo, prawda? Przynajmniej wiem jakie dziewczyny trafiają na ulicę!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-30 22:50:44

Nic gorszego niż trafić do punktu wyjścia. Wpierw przełamać się i podjąć trud wędrówki, następnie ryzykować dniem i nocą. Kierować się jedynie przekonaniem, że coś musi być przede mną. Co było przede mną? Straciłem wszystko w poszukiwaniu samego siebie. Zagubiłem się po drodze, tylko po to aby mieć pewność, że nie wrócę do punktu wyjścia. Czołgałem się, tarzałem w błocie i walczyłem ze... Nic gorszego niż trafić do punktu wyjścia. Wpierw przełamać się i podjąć trud wędrówki, następnie ryzykować dniem i nocą. Kierować się jedynie przekonaniem, że coś musi być przede mną. Co było przede mną? Straciłem wszystko w poszukiwaniu samego siebie. Zagubiłem się po drodze, tylko po to aby mieć pewność, że nie wrócę do punktu wyjścia. Czołgałem się, tarzałem w błocie i walczyłem ze spiekotą słońca. Musiał znosić ciszę i przemierzał bezkres wśród krzyków moich własnych wątpliwości. Moja fizyczna podróż była długa i ryzykowna, ale to jej duchowy aspekt był przerażający. Pragnąłem poczuć się silny, być prawdziwym mężczyzną. Walczyłem z głodem i mrozem, dzikimi zwierzętami i z samym sobą. Co pozostało mi teraz? Klęczę wśród białej pustaci i czuję jak pochłania mnie ciemność.
Wydaje mi się, że jestem zupełnie sam. Jedynie w tyle głowy czuję obecność, coś wyciąga ku mnie swoje macki. Świat ogarnia ciemność a ja powoli zaczynam widzieć. Tego szukałem? Nie dowiem się, aż będzie za późno. Mój początek i koniec, pełne koło prowadzące do punktu wyjścia. Jednak początek się zmienił i zdaje się być wyżej. Koło zmienia się w spiralę i prowadzi w zupełnie inne miejsce, chociaż całkowicie znajome. Jestem sam, jednak teraz towarzyszę samemu sobie. Ile jeszcze mnie pozostało?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-27 20:45:04

Zawsze marzyłem o samotnej żeglugę po spokojnym oceanie. Śniły mi się mile morskiej żeglugi w towarzystwie niebieskiego świata. Przypadło mi jednak poruszać się wśród wielu jednostek, nieraz większych nieraz mniejszych niż moja. Zatłoczony port, który nastawiony jest na handel i wymianę, nie ceniący żeglugi dalekomorskiej. Cały dzień transportuję ludzi z portu ,,Nie wiem’’ do portu ,,Jeszcze... Zawsze marzyłem o samotnej żeglugę po spokojnym oceanie. Śniły mi się mile morskiej żeglugi w towarzystwie niebieskiego świata. Przypadło mi jednak poruszać się wśród wielu jednostek, nieraz większych nieraz mniejszych niż moja. Zatłoczony port, który nastawiony jest na handel i wymianę, nie ceniący żeglugi dalekomorskiej. Cały dzień transportuję ludzi z portu ,,Nie wiem’’ do portu ,,Jeszcze bardziej nie wiem’’, chociaż celem miał być niebieski bezmiar oceanów.
Na co dzień patrzę jak statki kończą w suchych dokach, gotowe do naprawy lub rozebrania na części. Mi zawsze marzyło się zatonięcie na warcie, w zderzeniu jakąś wielką górą lodową lub podczas walki z piratami. Dziennie śni mi się jak dokonuję abordażu na wrogie jednostki i zmieniam ich banderę na własną. Utworzenie wielkiej flotylli było moim marzeniem, ale nawigacja doprowadziła mnie do innego miejsca. Moja wewnętrzna busola prowadzi coraz bardziej na krańce świata, między niebezpieczne prądy i nieznane lokacje.
Nie ma czasu na zarzucenie kotwicy, nie ma czasu na uzupełnienie zapasów. Cel zdaje się naglić a mapy zamiast tracić nieznane pola, nabywają coraz więcej znaków zapytania. Już dawno nie poluję za ,,X’’-em na mapie, teraz cel się zmienił. Odkrywać, z coraz większą szybkością, nowe wody. Coraz więcej węzłów, coraz więcej mil morskich na godzinę a i tak pewnie nie zdążę…Jednak płynę dalej i nie mam zamiaru przestać.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-22 21:20:43

- Pamiętaj, że każda kropla jest ważna!- warknął do niej. Zignorowała go, jak zawsze. Przygotowywali się długo na ten moment i wszystko było dopięte na ostatni guzik. Dwunastu ludzi wisiało na nimi, niczym gałązki ziół do wysuszenia. Zwisali spokojnie, zupełnie bez ruchu. Jedyną żywą częścią ich ciał była krew, która powoli kapała do miseczek. Miseczki były ze sobą połączone i prowadziły do... - Pamiętaj, że każda kropla jest ważna!- warknął do niej. Zignorowała go, jak zawsze. Przygotowywali się długo na ten moment i wszystko było dopięte na ostatni guzik. Dwunastu ludzi wisiało na nimi, niczym gałązki ziół do wysuszenia. Zwisali spokojnie, zupełnie bez ruchu. Jedyną żywą częścią ich ciał była krew, która powoli kapała do miseczek. Miseczki były ze sobą połączone i prowadziły do zbiornika.
- To…to jest piękne!- uśmiechnął się pokazując swój rozszczepiony język. Thomas wyglądał jak świt, jak typowy satanista bawiący się w przeciwnika Boga. Natalia była inna, zupełnie inna. To ona była prawdziwym mózgiem operacji, to ona układała wzory i przygotowała salę. Ciała wisiały nad okręgiem, który zawierał w sobie pentagram. Oboje stali w środku i przyglądali się.
- Jeszcze parę godzin i nadejdzie kolejne wspomnienie narodzin tego parszywca! Jak ja go nienawidzę!- splunął na ziemię i pokręcił głową. Nat westchnęła jedynie. Patrzyła ze spokojem na zegarek.
- Można już powoli przynieść ofiarę. Skąd weźmiemy kogoś oddanego Panu, w tak odludnym miejscu? Przecież powinniśmy…- nie dokończył. Nóż wszedł dokładnie tam, gdzie miał trafić. Natalia spędziła wiele czasu na przyglądaniu się fizjonomii jej kolegi.
- Tak! Tak! To dobry pomysł…Godzinę wytrzymam- odpowiedział śmiejąc się szaleńczo.
- Wytrzymasz- potwierdziła kiwając głową. Mieli czas. A krew powoli napełniała, lecz nieubłaganie napełniała zbiorniczek.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-20 10:53:54

Może to zabrzmieć dziwnie, ale najbardziej poruszyła mnie lektura historii filozofii. Nasz najbardziej czytany historyk, jego trzytomowe dzieło jest znane studentom, opisywał w nim neoplatonizm. Niby nic, prawda? Kolejnym -izm do kolekcji i tyle. Otóż, nie w moim przypadku. Pierwsze zetknięcie się z pytaniem : ,,Czy to wszystko istnieje naprawdę? Czy ten stół istnieje naprawdę?’’... Może to zabrzmieć dziwnie, ale najbardziej poruszyła mnie lektura historii filozofii. Nasz najbardziej czytany historyk, jego trzytomowe dzieło jest znane studentom, opisywał w nim neoplatonizm. Niby nic, prawda? Kolejnym -izm do kolekcji i tyle. Otóż, nie w moim przypadku. Pierwsze zetknięcie się z pytaniem : ,,Czy to wszystko istnieje naprawdę? Czy ten stół istnieje naprawdę?’’ Zdroworozsądkowe społeczeństwo nie martwi się, bo po co? Lepiej przyjąć z góry ustalone rzeczy, lepiej być zwykłym barankiem, najedzonym i dopieszczonym. Kto chciałby budzić w sobie lęk i niepewność?
Plotyn- człowiek, który poznał złudę rzeczywistości. Brzmi niewiarygodnie, ale też ciekawie. Warto zauważyć, że nie był on żadnym kapłanem czy wyznawcą jakiejś religii. Jego dzieła były filozofią, on pragnął za pomocą rozumu dotrzeć do rzeczywistości i wyjaśnić ją. Okazało się, że to co widzimy niekoniecznie jest ową realnością. Jak to możliwe? Jak może nas to nie poruszyć? Ktoś wyciągnął mnie z mojego świata i powiedział, że on jest nieprawdziwy! To tak jakby uświadomić postaci z gry, że jej świat jest tylko wymysłem programisty!
Naturalnie był to dopiero początek przygody. Po takim doświadczeniu człowiek zaczyna patrzeć inaczej na świat. Wiele dziwacznych, kiedyś śmiesznych historii staje się zadziwiająco dręczących. Bo dlaczego nie miałyby być prawdą?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-16 21:53:18
Wypowiedział się w dyskusji: Rycerze ortalionu - wygraj książkę "Dżozef".

Sytuacja wydawała się trudna nawet dla tak doświadczonego zwiadowcy ja Janusz. Janusz był mistrzem brania ,,na krechę’’ u pani Sabinki. Janusz nie był zwykłym mistrzem wyłudzeń i niespełnionych obietnic. Janusz był Januszem manipulacji. Wskutek tego wpadł w problemy, przed którymi nawet jego trzypaskowa odzież nie była w stanie go obronić.
Zawiał wiatr i przyniósł ze sobą smród moczu,...
Sytuacja wydawała się trudna nawet dla tak doświadczonego zwiadowcy ja Janusz. Janusz był mistrzem brania ,,na krechę’’ u pani Sabinki. Janusz nie był zwykłym mistrzem wyłudzeń i niespełnionych obietnic. Janusz był Januszem manipulacji. Wskutek tego wpadł w problemy, przed którymi nawet jego trzypaskowa odzież nie była w stanie go obronić.
Zawiał wiatr i przyniósł ze sobą smród moczu, wymiotów i śmieci. Sceny niczym z westernu, z tą drobną różnicą, że Janusz czaił się za rogiem a jedynie jego przeciwnik stał na środku drogi. Pan Stasiu nie należał do tych, których można było zbyć, był na to za głupi, ciężko było także z nim walczyć, był na to zbyt silny. Nawet gdyby udało się go powalić, to jak unieść wstyd za taki czyn? Gdyby zacna społeczność blokowiska dowiedziała się o takie zbrodni! Nawet Gabrysia nie dałaby się pomacać…O nie! Musiał wymyślić coś lepszego.
- Seba ma litra! Ciotka dała mu na urodziny! Czysty spirol! Nie damy rady sami wypić!- było to oczywiste kłamstwo, ale sytuacja wymagała ryzyka.
- Myślisz, że głupi jestem?- odpowiedział niski głos pana Staszka- Naciągniecie mnie na popitę i co jeszcze!- chociaż próbował być zdecydowany, to jednak Janusz był wprawionym ,,nasłuchiwaczem’’ i nigdy nie przepuszczał okazji.
- Mamy ogórki!- rzucił zdecydowanie.
- Kiszone?
- A jakie? Jasne, że kiszone!
- No, nie wiem…- ciężki oddech strażnika monopolowego zdradził go. Janusz miał go już w kieszeni.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-15 09:25:08

Kiedyś myślałem, że jedynie ubieram cudze ubranie, ewentualnie czyjąś skórę. Potem zorientowałem się, że ubieram inne osoby uśmiercając je w ten sposób. Zamiast szafy na ubrania miałem cmentarzyk znajomych twarzy. W tym momencie ciągle wydawało mi się, że jestem kustoszem tego dziwnego tworu. Potem jednak okazało się, że jest dokładnie na odwrót.
Miałem zarządzać moim prywatnym parkiem...
Kiedyś myślałem, że jedynie ubieram cudze ubranie, ewentualnie czyjąś skórę. Potem zorientowałem się, że ubieram inne osoby uśmiercając je w ten sposób. Zamiast szafy na ubrania miałem cmentarzyk znajomych twarzy. W tym momencie ciągle wydawało mi się, że jestem kustoszem tego dziwnego tworu. Potem jednak okazało się, że jest dokładnie na odwrót.
Miałem zarządzać moim prywatnym parkiem rozrywki, jako jego hegemon i jedyny właściciel. Nie zauważyłem, w którym momencie park zaczął zarządzać mną. Byłem jak pracoholik. Najpierw tworzyłem postaci dla siebie a potem to one tworzyły mnie, pozwalały mi istnieć takim, jakim jestem. Każda z nich jest blizną, która na zawsze pozostaje częścią mnie. A może nie pracoholik?
Zostałem alkoholikiem cudzych żyć. Nie mogłem zasnąć dopóki nie ubrałem się w czyjąś tożsamość. Nie potrafiłem już egzystować bez obecności kogoś innego. Jakże piękne było upojenie, gdy stawiałem kroki jako ktoś zupełnie nowy. Jak bardzo bolał powrót do rzeczywistości! Stała się ona ciężka i niezrozumiała, wręcz odpychająca. Zacząłem żyć marzeniami, być wieloma osobami, ale nigdy nie sobą.
Zamknąłem za sobą drzwi do tej krainy. Czasami jednak czuję obecność. Oni nigdy nie przestali żyć, nauczyli się po prostu cierpliwości. Teraz czekają. Czekają aż zatęsknię.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-15 09:16:21

Każdy kocha prawdziwego rewolucjonistę. Nie potrzebujemy jednak wielkich przemian społecznych, jeżeli nie dokonują się w nas. Przemiany muszą nas dotykać i powodować przemianę. Nie będzie to przemiana w nieznane, nie będzie w niej żadnego lęku! Ta przemiana jest bardziej zrealizowaniem naszego własnego potencjału. Właśnie takich czynów chciałbym dokonać dla ludzkości. Nie potrzebuję uznania... Każdy kocha prawdziwego rewolucjonistę. Nie potrzebujemy jednak wielkich przemian społecznych, jeżeli nie dokonują się w nas. Przemiany muszą nas dotykać i powodować przemianę. Nie będzie to przemiana w nieznane, nie będzie w niej żadnego lęku! Ta przemiana jest bardziej zrealizowaniem naszego własnego potencjału. Właśnie takich czynów chciałbym dokonać dla ludzkości. Nie potrzebuję uznania czy nagród, jedyną zapłatą będzie dla mnie szczęście czytelników. Być prawdziwym pedagogiem, poprowadzić ludzi w kierunku przeznaczonym dla nich. Nigdy nie zmuszać do żadnego czynu, nie bombardować argumentami. Pomóc drugiemu otworzyć się na własne piękno. Być przewodnikiem w ciemności, niepewności czy strachu.
Ludzie muszą wiedzieć, że nie ma w tym żadnego fałszu. Wszystko kierowane jest szczerą troską o dobro ludzi. Żadnych ukrytych celów czy chęci zdobycia władzy. Człowiek piszący dla człowieka, jeden podający rękę drugiemu. Pragnąłbym, aby czytelnik po przeczytaniu mojej książki powiedział: ,,Przeczytałem książkę o sobie i wiem, że jestem warty tej książki!’’. Chcę być pomocnikiem, dobrą duszą, przyjacielem. Ludzie potrzebują swojego osobistego mesjasza. Nie chcą idei, pragną obecności. Chcę być dla nich obecnością.

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
3 1 4
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
zgłoś błąd zgłoś błąd