Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czytamy w weekend

Czytamy w weekend
1 wartościowy tekst

Wreszcie! Wreszcie możemy cieszyć się słoneczną pogodą! Według wszelkich prognoz i przeczuć w najbliższy weekend będziemy mogli czytać w plenerze. By móc jak najwięcej skorzystać z tych pięknych okoliczności przyrody, zawczasu przygotujmy niezbędny ekwipunek i wybierzmy odpowiednią lekturę. Zdradzamy, co część naszej redakcji będzie czytać w weekend, Wy pochwalcie się też!

 

W serwisie powinna powstać zakładka #dramatyczytelnika, gdzie każdy mógłby napisać o problemach z odnalezieniem się w prawdziwym świecie po zakończeniu książki albo – zupełnie jak ja teraz – pożalić się, że została mu ostatnia część serii do przeczytania, ale przyjdzie dopiero po weekendzie i nie wie, co ze sobą począć przez następne dwa dni. Rok Potopu, o którym pisałam w ubiegłym tygodniu, pochłonęłam zaskakująco szybko. Na tyle zaskakująco, że przez myśl mi nie przeszło, żeby zawczasu zreflektować się i zamówić MaddAddama. Tymczasem, niecierpliwie oczekując na zakończenie apokaliptycznej opowieści, zabiorę się za Mężczyznę imieniem Ove.

W ramach festiwalu „Wiosna Filmów” na początku maja obejrzałam komediodramat o sześćdziesięciolatku, który nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanej żony. Po seansie chciałam sprawdzić, w jakich kategoriach otrzymał oscarowe nominacje – wpisałam tytuł w wyszukiwarkę i jako jedno z pierwszych pojawiło się przekierowanie do... lubimyczytac.pl. Dla zobrazowania mojej reakcji powinien pojawić się tutaj wielki napis: Co? Właśnie w ten sposób dowiedziałam się, że miałam do czynienia z ekranizacją. I wierzcie mi, długo nie trwało podjęcie decyzji o sięgnięciu po powieść. Nie będę zawiedziona, jeśli okaże się, że książka jest papierową wersją historii znanej mi z ekranu. Nie mam nic przeciwko ponownemu zagłębieniu się w poruszającą opowieść o ogromnym uczuciu i szacunku dwójki ludzi z dużą dawką humoru.
 

Stali czytelnicy niniejszej rubryki być może pamiętają, że kiedyś wspominałem o czytaniu bajek do brzucha. No cóż, brzuch jakiś czas temu zniknął, ale na szczęście nawyk czytania na głos pozostał. Ale po kolei. Jest na poznańskich Jeżycach księgarnia. Nie wymienię jej nazwy, ale w razie potrzeby łatwo ją znajdziecie. Mają tam spory dział literatury dla dzieci - od tych najmłodszych do najstarszych. Prowadzący to miejsce księgarze starannie dobierają tytuły, aby ich propozycja była zróżnicowana, kreatywna i zachęcająca. Łatwo się wśród nich rozpłynąć, zwłaszcza że polskie szkraby mają niebywałe szczęście do fenomenalnych wydawnictw z przeznaczoną dla nich literaturą. Kiedy tak szperałem po ich regałach, podszedł do mnie Pan Księgarz z pytaniem: „A to widziałeś?” i podał mi ręki Lodorosty i bluszczary Jerzego Ficowskiego z uroczymi ilustracjami Gosi Herby. To było to! Teraz co wieczór, na dobranoc, czytam usypiającym głosem wiersze i zachwycam się wyglądem każdej strony. Mam nadzieję, że moja pociecha w przyszłości wyrośnie na takiego „bibliofioła” jak ja i też kiedyś zadurzy się w tym tomie. Teksty w nim podzielone są na pory roku. U mnie w domu zaczęliśmy już lato.

 

W ubiegłym roku w maju przeczytałam pierwszy tom nowego cyklu Jakuba Ćwieka. Pamiętam, że wylegiwałam się wtedy nad poznańską Maltą, słońce przygrzewało, a ja wędrowałam mrocznymi uliczkami Grimm City. Znów przyszedł maj, a z majem kolejne Grimm City. Nie pozostaje mi nic innego jak spakować książkę w plecak, pod pachę wziąć leżak i udać się nad Maltę, by pogrążyć się w czarnym jak smoła fantastycznym kryminale Ćwieka. Może to stanie się już tradycją i każdy maj spędzać będę w Grimm City?

Pierwszy tom książki był ciężki, mroczny, akcja snuła się powoli, niespiesznie, a sama intryga – nieskomplikowana – wcale nie była najważniejszą częścią fabuły. Nie jestem wielką miłośniczką tego typu literatury, ale… no właśnie, jakoś dziwnie mnie do tego miasta ciągnie. „Wilk” mnie straszliwie umęczył, właśnie przez ten przyciężki klimat, a mimo to chcę jak najszybciej pogrążyć się w Bestiach. Zaczytanego weekendu!

A Wy z jaką książką spędzicie ten majowy piękny?


Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 176  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 953
Magda
20-05-2017 21:42
Pierwsze damy Ameryki. Prawdziwe historie żon prezydentów Pierwsze damy Ameryki. Prawdziwe historie żon prezydentów
książek: 209
Oliwkaa
20-05-2017 22:25
Rewizja Rewizja
Został mi ostatni tom Chyłki do przeczytania, co ja będę potem robić z życiem?
książek: 408
Małgosia
20-05-2017 22:45
Trawers Trawers
książek: 120
Vivienne
20-05-2017 22:55
W wersji papierowej Dwanaście prac Herkulesa, bardzo się polubiliśmy z Herkulesem Poirot.
w wersji e-bookowej kończę Bez mojej zgody
książek: 474
Miłośniczka
21-05-2017 19:03
Mitologia Mitologia
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Zranieni

Czytaliście już zapewne książki oparte na schemacie relacji wykładowca – studentka (nauczyciel – uczennica). Zapewne część z nich przypadła Wam do gustu, reszta niekoniecznie… A jak sprawa ma się ze Zranionymi H.M. Ward? Zabierając się za lekturę pierwszego tomu cyklu Zranieni, była nastawiona bard...

zgłoś błąd zgłoś błąd