Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Wspaniale było móc wrócić do historii Bena i jego przyjaciół. Już w poprzednim tomie bardzo ich polubiłam, a w tym moja sympatia jeszcze mocniej się pogłębiła, mimo tego, że mieli oni swoje cięższe chwile i ich zachowanie mogło w pewnym stopniu denerwować. To właśnie bohaterowie robią największą robotę w książce i gdyby nie oni, ta historia podobałaby mi się o wiele mniej.

Niestety ta część, w porównaniu do poprzedniej, nie zachwyciła mnie aż tak bardzo. Czyta się ją przyjemnie i szybko, ale zabrakło mi w niej większych emocji. Nie chodzi mi też o to, że w żadnym stopniu ich nie odczułam, jednak były one stonowane, a sama historia nie poruszyła mnie tak, jak się tego spodziewałam. W fabule pojawiają się ciężkie, ale bardzo ważne tematy, które autorka potraktowała z uważnością. Pokazała z jakimi problemami mogą zmagać się młodzi ludzie i jak ważna jest odpowiednia postawa, w momencie gdy drugiej osobie dzieje się krzywda. Bohaterowie książki czasami reagują zbyt impulsywnie i nieprzemyślanie, jednak wynika to z silnych emocji, które sprawiają, że nie zawsze potrafią działać racjonalnie. Niestety zabrakło mi między nimi trochę więcej rozmowy, bo sytuacja w jakiej się znaleźli naprawdę nie jest za ciekawa. Sama zagadka, kto stoi za nękaniem Bena i jego przyjaciół nie była ciężka do rozwiązania i przyznam szczerze, że mnie nie zaangażowała.

Kamila napisała tę historię z ogromną czułością, oddając tym samym jej ciepło. Przekazuje ona wartości, z którymi można się utożsamić oraz skłania do refleksji nad swoimi wyborami oraz uczuciami. Bardzo związałam się z bohaterami, więc mimo iż dostrzegam w książce minusy, to sprawiła ona, że na mojej buzi pojawia się uśmiech. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu.

Ps. Kocham ciocię Linde

Wspaniale było móc wrócić do historii Bena i jego przyjaciół. Już w poprzednim tomie bardzo ich polubiłam, a w tym moja sympatia jeszcze mocniej się pogłębiła, mimo tego, że mieli oni swoje cięższe chwile i ich zachowanie mogło w pewnym stopniu denerwować. To właśnie bohaterowie robią największą robotę w książce i gdyby nie oni, ta historia podobałaby mi się o wiele mniej....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Sceptycznie podchodziłam do tej książki, bo pierwsza część mnie nie zachwyciła, mimo że świetnie się przy niej bawiłam. Ten tom również nie będzie wysoko w rankingu, ale podobał mi się bardziej niż poprzedni i dostarczył mi jeszcze więcej rozrywki.

Wracamy do losów Kami i braci Di Bianco, które wciąż nie zostały uporządkowane. Wydawać by się mogło, że każdy z nich doskonale wie na czym stoi, jednak codzienne wydarzenia to weryfikują. W dalszym ciągu nie pałam ogromną sympatią do Kami, jednak braci Di Bianco polubiłam bardziej. Dziewczyna irytowała mnie swoim niezdecydowaniem oraz pochopnym postępowaniem. Rozumiem, że emocje żądzą się swoimi prawami i często prowadzą do impulsywnego działania, ale nie kosztem uczuć drugiej osoby, którą się kocha. Relacje pomiędzy bohaterami są bardzo burzliwe i w dalszym ciągu brakowało mi w nich szczerości, jednak nie będę ukrywać, że wzbudzają wiele emocji.

Książka ta jest dla mnie trochę jak telenowela. Wiele się dzieje, niektóre wydarzenia są przerysowane, a jednak historię śledzi się z zapartym tchem. Autorka operuje lekkim i angażującym piórem, więc powieść naprawdę bardzo wciąga i mimo kilku negatywnych aspektów chce się więcej. W tej części pojawia się nutka tajemnicy i próba odkrycia prześladowcy głównej bohaterki. Spodziewałam się, kto za tym stoi, jednak motyw działania tej osoby mnie zaskoczył.

„Tell me in secret” to nie jest idealna książka. Posiada wiele wad, ale mimo tego nie będę ukrywać, że robi to, co ma robić. Dostarcza wielu emocji, rozrywki i niesamowicie wciąga. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, bo historia urwała się w takim momencie, że potrzebuje go na wczoraj.

Sceptycznie podchodziłam do tej książki, bo pierwsza część mnie nie zachwyciła, mimo że świetnie się przy niej bawiłam. Ten tom również nie będzie wysoko w rankingu, ale podobał mi się bardziej niż poprzedni i dostarczył mi jeszcze więcej rozrywki.

Wracamy do losów Kami i braci Di Bianco, które wciąż nie zostały uporządkowane. Wydawać by się mogło, że każdy z nich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki nie było za bardzo udane, jednak to już jak najbardziej. Przyznam, iż nieufnie podchodziłam do tej książki, ale niepotrzebnie, bo w żadnym stopniu nie żałuję, że po nią sięgnęłam.

Autorka stworzyła barwnych i pełnych pasji i bohaterów, sprawiając tym samym, że łatwo się z nimi zżyć oraz polubić. Nora to twardo stąpająca po ziemi kobieta, która z zewnątrz wydaje się bezwzględna. Podobnie wygląda to u Charliego, który postrzegany jest jako zdystansowany i chłodny mężczyzna. Jednak jeśli zajrzy się do ich wnętrza, ukażą się osoby pełne dobra i miłości. Otwierają się oni przy sobie, krok po kroku odkrywając swoje słabości. Ich relacja nie jest przekoloryzowana i przesłodzona, ale za to nasycona chemią i wieloma emocjami. Podchodzą do niej dojrzale oraz racjonalnie i chociaż targają nimi sprzeczne uczucia, nie dają się im ponieść. Autorka nie skupiła się jednak tylko na głównych bohaterach, ponieważ poświęciła również uwagę pobocznym postaciom, które wnoszą do powieści wiele uśmiechu.

Historia została osadzona w małym miasteczku, tworząc rodzinną i pełną ciepła atmosferę. Świetnie kontrastuje z wielomiejskim życiem bohaterów, które toczyli wcześniej, sprawiając że chcąc nie chcąc muszą się do siebie zbliżyć. Największą rolę odkrywa w książce oczywiście relacja romantyczna, jednak nie tylko ta kwestia jest najistotniejsza. W poruszający sposób została również przedstawiona siostrzana miłość, oparta na wzajemnym wsparciu i oddaniu, w której troska o drugą osobę staje się ważniejsza niż własne pragnienia. W historii znalazło się nawet miejsce na mały plot twist, który pozytywnie mnie zaskoczył. Jedyne, co bardzo mi się nie podobało to spożywanie alkoholu przez ciężarną. Na pierwszy rzut oka myślałam, że coś źle przeczytałam, ale po analizie kilku zdań już miałam pewność. Czy autorka zrobiła to nieumyślnie? Nie wiem, ale kwestia ta pozostawiła po sobie niesmak.

„Book Lovers” to świetny małomiasteczkowy romans, który potrafi rozbawić, ale również wzruszyć. To lekka i pełna refleksji historia, przy której można nie tylko się odprężyć, ale także na chwilę zatrzymać. Posiada wiele motywów, które uwielbiam, a sama tematyka powieści obraca się wśród książek, więc nie da się przejść obok niej obojętnie.

Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki nie było za bardzo udane, jednak to już jak najbardziej. Przyznam, iż nieufnie podchodziłam do tej książki, ale niepotrzebnie, bo w żadnym stopniu nie żałuję, że po nią sięgnęłam.

Autorka stworzyła barwnych i pełnych pasji i bohaterów, sprawiając tym samym, że łatwo się z nimi zżyć oraz polubić. Nora to twardo stąpająca po...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ile ta książka dostarczyła mi radości jest nie do opisania. Miałam już okazję poznać pióro autorki przy „Lepiej niż w filmach” (która swoja drogą jest jedną z moich ulubionych młodzieżówek), więc w przypadku tej pozycji oczywistym jest, że miałam wysokie oczekiwania.

Głównym motywem historii jest pętla czasowa. Trochę obawiałam się powtarzalności, ale było to zupełnie niepotrzebne. Pomimo tego, że kilka aspektów pojawiło się za każdym razem, to jednak dni różniły się od siebie, dzięki czemu nie pojawiła się monotonia. Książka niesamowicie wciąga, dostarczając wiele emocji. Dialogi między bohaterami są naturalne i potrafią rozśmieszyć do łez. Jednak autorka nie skupia się tylko na tych uroczych i humorystycznych aspektach, ponieważ porusza też nieco cięższe tematy, jak rozwód rodziców, czy żałoba.

Główni bohaterowie już od samego początku wzbudzili moją sympatię. Emilie to dziewczyna, która musi mieć zaplanowane wszystko od a do z, natomiast Nicka cechuje beztroska i spontaniczność. Są swoim totalnym przeciwieństwem, ale przecież przeciwieństwa się przyciągają prawda? Ich relacja to miód na moje serce. Emilie i Nick każdego dnia coraz bardziej się na siebie otwierają, mimo że on robi to nie świadomie w odróżnieniu od dziewczyny. Największą przemianę przechodzi jednak Emilie uświadamiając sobie, że nie da się wszystkiego przewidzieć i zaplanować. Czasami trzeba odpuścić i dać się ponieść życiu, bo to nas zaprowadzi do najlepszych wspomnień.

„Lepiej niż wczoraj” to przeuroczy młodzieżowy romans, który zawładnął moim sercem. Czy jestem za stara na zachwycanie się tego typu książką? Może. Czy się tym przyjmuje? Totalnie nie. Uwielbiam takie historie, bo sprawiają mi one wiele przyjemności i są moim małym lekiem na wszelkie zło.

Ile ta książka dostarczyła mi radości jest nie do opisania. Miałam już okazję poznać pióro autorki przy „Lepiej niż w filmach” (która swoja drogą jest jedną z moich ulubionych młodzieżówek), więc w przypadku tej pozycji oczywistym jest, że miałam wysokie oczekiwania.

Głównym motywem historii jest pętla czasowa. Trochę obawiałam się powtarzalności, ale było to zupełnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubię czasami wychodzić ze swojej strefy komfortu i tak jak nie przepadam za motywem wojny postanowiłam się przełamać i przeczytać tę książkę. I wiecie, co jest najlepsze? Że ten wątek zupełnie mi nie przeszkadzał. Niestety całościowo książka wypadła bardzo słabo. Potwornie się na niej wynudziłam i kompletnie nie interesowało mnie to, co się w niej dzieje.

Historia została napisana ładnym piórem, ale niestety nie wciągała. Jakby ktoś zapytałby się mnie, o czym jest książka, to szczerze nie mam zielonego pojęcia, co miałabym powiedzieć. Ta fabuła była po prostu o niczym. W opisie zapowiedziany był wątek realizmu magicznego i owszem pojawił się, ale do powieści praktycznie nic nie wniósł. Niezmiernie ciągnęło mi się czytanie tej książki i marzyłam o tym, żeby w końcu udało mi się ją skończyć.

Jedynym aspektem, który uważam za pozytywny, to bohaterowie. Mam tutaj zwłaszcza na myśli główną postać. June to charyzmatyczna oraz pełna empatii kobieta, która obok cierpienia innych nie potrafi przejść obojętnie i potrafi postawić na swoim. Jednak nie mówię tutaj o jakiejś ogromnej sympatii, po prostu na tle innych bohaterów wypadła najlepiej. Niestety wątek romantyczny z jej udziałem był nijaki oraz bez żadnych emocji. Autorka tak naprawdę skupiła się bardziej na opisywaniu wyglądu samego hotelu, zamiast bohaterów, co uniemożliwiło mi jakiekolwiek większe ich poznanie.

„Głos wody” to książka z niewykorzystanym potencjałem. Jej opis zapowiadał naprawdę ciekawą historię osadzoną w czasach wojny, a koniec końców była przegadana i do granic możliwości nudna. Zero emocji, zero zaangażowania i zero zachwytów. A szkoda.

Lubię czasami wychodzić ze swojej strefy komfortu i tak jak nie przepadam za motywem wojny postanowiłam się przełamać i przeczytać tę książkę. I wiecie, co jest najlepsze? Że ten wątek zupełnie mi nie przeszkadzał. Niestety całościowo książka wypadła bardzo słabo. Potwornie się na niej wynudziłam i kompletnie nie interesowało mnie to, co się w niej dzieje.

Historia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Mam mieszane uczucia wobec tej książki. Z jednej strony pozytywnie mnie zaskoczyła, ale z drugiej nie do końca między nami zagrało. Jest to bardzo krótka pozycja, którą da się przeczytać na jednym posiedzeniu, a jednak pod sam koniec zaczęła mi się dłużyć.

Fabuła została przedstawiona na przestrzeni jednego wieczoru i nocy. Akcja toczy się spokojnie, ale niech was to nie zmyli, ponieważ mimo tego historia przesiąknięta jest ogromem emocjami, które potrafią uderzyć w czytelnika. Klimat powieści przytłacza, a mroźna sceneria dodatkowo potęguje ciężar wydarzeń. Pióro autora na ogół jest przyjemne w odbiorze, jednak czasem używa on słów, których znaczenia nie znałam, co wybijało mnie z rytmu.

Maciej Kapuściński przedstawił historię w taki sposób, że mamy wrażenie jakbyśmy siedzieli w głowie głównego bohatera, mając dostęp do jego myśli i uczuć. Krzysztof mimo bliskich, którzy go otaczają jest samotny i zagubiony. Stara zrozumieć siebie i swoje emocje, ale sytuacja w jakiej się znalazł stawia go przed decyzją pełną wątpliwości, która niesie za sobą poważne konsekwencje. W jego głowie panuje istny chaos, prowadząc go do irracjonalnych kroków i walki z tym, co słuszne.

„Delirium” to nie jest lekka książka. Emocje, które wylewają się z powieści są wręcz namacalne, a my z każdą kolejną stroną jesteśmy coraz bardziej nimi przytłoczeniu. Nie trafiła ona do mnie w 100%, ale bardzo ją doceniam i jestem pewna, że w każdym zostawi chociaż minimalną cząstkę siebie.

Mam mieszane uczucia wobec tej książki. Z jednej strony pozytywnie mnie zaskoczyła, ale z drugiej nie do końca między nami zagrało. Jest to bardzo krótka pozycja, którą da się przeczytać na jednym posiedzeniu, a jednak pod sam koniec zaczęła mi się dłużyć.

Fabuła została przedstawiona na przestrzeni jednego wieczoru i nocy. Akcja toczy się spokojnie, ale niech was to nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, więc nie byłam zdziwiona tym, ze historia wciągnęła mnie już od pierwszych stron. V. E. Schwab operuje niezwykle lekkim piórem, co sprawia, że przez książkę się dosłownie płynie. Dodatkowo mamy tutaj wampiry. Czy mogło być lepiej?

Fabuła została osadzona na przestrzeni trzech epok i w każdej z nich poznajemy jedną z głównych bohaterek. Ze względu na motyw powieści ich losy z biegiem czasu zaczynają się ze sobą splatać, a poznanie siebie nawzajem zmienia życie kobiet już na zawsze. Autorka świetnie wykreowała postacie. Są one barwne, charakterne, a swoimi czynami i decyzjami wzbudzają w czytelniku wiele zmiennych emocji. Najbardziej zachwyciła mnie postać Sabine, zwłaszcza jej przemiana oraz przebiegłość, które zmuszają do zastanowienia się, czy nadal to właśnie ona jest ofiarą.

Dynamika powieści jest spokojna, a każde z wydarzeń opisane zostało z dokładnością, tak aby żaden szczegół nie został pominięty. Autorka stopniowo budowała napięcie, które utrzymywało się przez całą książkę, jednak ta powolność w pewnym momencie trochę mnie znużyła. Miało to miejsce zwłaszcza podczas akcji dziejącej się w naszych czasach, bo jednak wydarzenia z przeszłości bardziej mnie interesowały. Klimat powieści jest mroczny, krawaty, oblepiający i pełen bólu, ale w tym wszystkim jest jeszcze miejsce na miłość oraz wolność. Jednak czy warto za nie zapłacić najwyższą z możliwych cen? Zakończenie było trochę pospieszone i niesatysfakcjonujące, ponieważ spodziewałam się czegoś innego, ale też nie mogę stwierdzić, że całkowicie mi się nie podobało.

„Pochowaj nasze kości w ziemi i północy” to bardzo dobra książka, która dostarczy rozrywki, ale nie tylko. Pokazuje jak cienka jest granica miedzy miłością, a kontrolą oraz, że pragnienie wolności, może wiązać się z dużymi konsekwencjami. Mimo, że jest to historia z gatunku fantastyki, pozostaje ona niezwykle ludzka.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, więc nie byłam zdziwiona tym, ze historia wciągnęła mnie już od pierwszych stron. V. E. Schwab operuje niezwykle lekkim piórem, co sprawia, że przez książkę się dosłownie płynie. Dodatkowo mamy tutaj wampiry. Czy mogło być lepiej?

Fabuła została osadzona na przestrzeni trzech epok i w każdej z nich poznajemy jedną...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nastawiałam się na pełną zwrotów oraz emocji historię i dokładnie to dostałam. Izabela Janiszewska napisała tę książkę przede wszystkim dla kobiet. Porusza w niej bardzo ciężki i niestety aktualny temat, o którym nieco więcej możemy dowiedzieć się w prologu.

Historia już od samego początku trzyma w napięciu, a dynamika powieści ani na chwilę nie zwalnia. Z każdą kolejną stroną pojawia się więcej podejrzanych oraz pytań, na które ciężko znaleźć odpowiedź. Autorka w świetny sposób manipuluje faktami, sprawiając, że jako czytelnik do samego końca nie możemy być pewni, kto jest tym złym. Kiedy już wszystko wychodzi na jaw, spada na nas kolejne działo, które jeszcze bardziej zaskakuje. Fabuła została w 100% przemyślana, a każdy rozpoczęty wątek zamknięty, więc nie ma tutaj mowy o żadnych niedopowiedzeniach.

Jedyne, co przeszkadzało mi w powieści to zachowanie głównej bohaterki. Greta jest dorosłą kobietą, ale niestety bardzo naiwną i wścibską. Często najpierw robiła, a dopiero później myślała, co potem miało swoje konsekwencje w przyszłości. Jednak z czasem ta irytacja zaczęła mijać, na rzecz współczucia i dopingowania, aby sprawca został odkryty. Historia ta pokazuje, że pewne spotkania nie są przypadkowe, a największe niebezpieczeństwo jest czasem bliżej, niż mogłoby nam się wydawać.

„Nieznajomi” to świetny thriller psychologiczny, który daje do myślenia. Książkę naprawdę ciężko jest odłożyć, bo wciąga do granic możliwości, a swoimi plot twistami doprowadza do tego, że chce się coraz więcej i więcej. Jednak nie to jest najistotniejsze. Najważniejsze jest, aby wynieść z tej historii świadomość, jak cienka bywa granica między zaufaniem, a fałszywym poczuciem bezpieczeństwa oraz aby nie być obojętnym na krzywdę innych.

Nastawiałam się na pełną zwrotów oraz emocji historię i dokładnie to dostałam. Izabela Janiszewska napisała tę książkę przede wszystkim dla kobiet. Porusza w niej bardzo ciężki i niestety aktualny temat, o którym nieco więcej możemy dowiedzieć się w prologu.

Historia już od samego początku trzyma w napięciu, a dynamika powieści ani na chwilę nie zwalnia. Z każdą kolejną...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Słodki obłęd Jennifer Finney Boylan, Jodi Picoult
Ocena 7,4
Słodki obłęd Jennifer Finney Boylan, Jodi Picoult

Na półkach:

Jest to moje jedno z większych emocjonalnych zaskoczeń. Opis książki daje nam przedsmak tego, z czym będziemy mierzyć się podczas czytania, ale w żadnym stopniu nie spodziewałam się, jak bardzo ta historia mnie uderzy.

Fabuła została poprowadzona dwutorowo i na początku trochę się w niej gubiłam, bo nie rozumiałam dlaczego w przypadku perspektywy Lili cofamy się w czasie z wydarzeniami. Jednak dość szybko to załapałam. Książka porusza ważny temat akceptacji, przemocy oraz niesprawiedliwości. Mimo, że historia została napisana lekkim piórem wątki te zostały potraktowane z uważnością i empatią. Na tle tego wszystkiego pojawiają się pszczoły, o których możemy wiele się dowiedzieć. Mają one większe znaczenie niż może nam się wydawać, gdyż stają się metaforą nas samych pokazując, jak jeden mały błąd, może odmienić nasze życie na zawsze.

Bohaterowie historii są autentyczni, bo tak my, zmagają się z przeróżnymi emocjami oraz z niełatwymi decyzjami. Nie są idealni, popełniają wiele błędów i muszą mierzyć się z ich konsekwencjami. Relacje pomiędzy postaciami pokazują jak kruche jest zaufanie i mimo ogromu miłości, na pewnym etapie mogą pojawić się wątpliwości. Bardzo polubiłam głównych bohaterów, zżyłam się z nimi i odwzajemniałam ich uczucia. Z zapartym tchem i ściśniętym sercem śledziłam proces przeciwko Asherowi i ani razu w niego nie zwątpiłam. Zakończenie powieści było przekoloryzowane i brakowało mi w nim większych konsekwencji i sprawiedliwości wobec śmierci Lili.

„Słodki obłęd” to piękna książka, która chwyci za serce i poruszy do szpiku kości. Jest to historia pełna wrażliwości, bólu, ale również wiary na lepsze jutro. W swojej delikatności kryje ogrom emocji oraz przesłanie, które skłania do refleksji. Pomimo, że dostrzegam w niej parę minusów, wywołała we mnie tak duże wrażenie, że na tle całej powieści są one drobiazgiem.

Jest to moje jedno z większych emocjonalnych zaskoczeń. Opis książki daje nam przedsmak tego, z czym będziemy mierzyć się podczas czytania, ale w żadnym stopniu nie spodziewałam się, jak bardzo ta historia mnie uderzy.

Fabuła została poprowadzona dwutorowo i na początku trochę się w niej gubiłam, bo nie rozumiałam dlaczego w przypadku perspektywy Lili cofamy się w czasie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo lubię rozwiązywać łamigłówki, czy też zagadki i chociaż czasami się irytuję, że nie znam odpowiedzi, to i tak z chęcią ponownie po nie sięgam. Tego typu książki nie da się przejrzeć na raz i odłożyć, dlatego też wracałam do niej w wolnych chwilach, żeby trochę pogłówkować.

Od samego początku podchodziłam do łamigłówek ze skupieniem, a ego wmawiało mi, że ani razu się nie potknę. Moje ambicje skończyły się już po pierwszej z nich. Nawet nie wiecie jaka byłam pewna swojej odpowiedzi, bo przecież to jest takie oczywiste. No nie było... Ale nie poddałam się. Autor dzięki swojej książce udowadnia, że nikt nie jest nieomylny. Mimo tego, że zagadki z pozoru są naprawdę bardzo proste, to tak naprawdę trzeba wytężyć swoje szare komórki, aby je rozwiązać. Po każdej z nich autor wyjaśnia jaka jest prawidłowa odpowiedź oraz czasem pokazuje, dlaczego mogło dojść do pomyłki.

„Przemyśl to” to świetna forma, aby ćwiczyć swój umysł, a równocześnie dobrze się przy tym bawić. Jest idealna dla osób, które lubią się trochę pogłowić, nie tylko w pojedynkę, bo sprawdzi się również podczas wspólnego rozwiązywania zagadek z bliskimi lub znajomymi. Książka ta pokazuje, że uczyć się można w każdej formie i wcale nie musi być to nudne.

Bardzo lubię rozwiązywać łamigłówki, czy też zagadki i chociaż czasami się irytuję, że nie znam odpowiedzi, to i tak z chęcią ponownie po nie sięgam. Tego typu książki nie da się przejrzeć na raz i odłożyć, dlatego też wracałam do niej w wolnych chwilach, żeby trochę pogłówkować.

Od samego początku podchodziłam do łamigłówek ze skupieniem, a ego wmawiało mi, że ani razu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Autor po emocjonującym wstępie wciąga nas w historię pełną manipulacji i intryg. Fabuła książki rozwija się stopniowo, dynamika powieści zostaje zachowana, a niepokój i niepewność narastają z każdą kolejną stroną.

Poznajemy trzy przyjaciółki - Margot, Annę oraz Liv. Każda z kobiet jest inna. Różnią je cele w życiu, priorytety, czy status. Kryją one tajemnice, które pod żadnym względem nie mogą ujrzeć światła dziennego. Łatwo z ich trójki wybrać tą jedną, której chce się kibicować, ale komu tak naprawdę powinniśmy zaufać? Główne bohaterki zostały świetnie wykreowane. Między nimi cały czas iskrzy od fałszywości i zazdrości, które ukrywają je za sztucznym uśmiechem. Jako czytelnik śledzimy ich losy z zapartym tchem, jednak przez cały czas ma się wrażenie, że coś tu nie gra, a w głowie tworzy się pytanie, dlaczego tak jest. Autor manipuluje nie tylko postaciami z książki, ale również nami.

Klimat w książce robi ogromną robotę, ponieważ jest mroczny, oblepiający i pełen niepokoju. Historię poznajemy z trzech perspektyw i na szczęście nie pojawia się chaos. Wszystko jest domknięte i żadne wydarzenie nie zostaje bez wyjaśnienia. Lekturę czyta się niezmiernie szybko, bo przez stopniowe narastające napięcie naprawdę ciężko się od niej oderwać. Niestety pewna kwestia poruszona w książce była przekombinowana, dlatego też zakończenie pozostawiło mnie z lekkim niedosytem.

„Zabiłaś mnie pierwsza” to świetny thriller, którego nie będziecie w stanie odłożyć. Pokazuje, że nawet za maską idealnej relacji mogą kryć się przerażające tajemnice. Muszę przyznać, że ta książka autora podobała mi się nieco mniej, niż „Wszystko zostaje w rodzinie” i nie wracam do niej myślami, ale mimo tego bardzo dobrze się przy niej bawiłam.

Autor po emocjonującym wstępie wciąga nas w historię pełną manipulacji i intryg. Fabuła książki rozwija się stopniowo, dynamika powieści zostaje zachowana, a niepokój i niepewność narastają z każdą kolejną stroną.

Poznajemy trzy przyjaciółki - Margot, Annę oraz Liv. Każda z kobiet jest inna. Różnią je cele w życiu, priorytety, czy status. Kryją one tajemnice, które pod...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Poprzednia książka autorki „Blizna” wywarła na mnie duże wrażenie, więc i w tym wypadku myślałam, że ta historia mi się spodoba. Nie mogę stwierdzić, że się zawiodłam, ale również nie wywołała ona we mnie efektu wow.

Autorka porusza temat transpłciowości, poszukiwania siebie oraz trudności w zaakceptowaniu przez innych tego wyboru. Long wśród tłumu ludzi jest samotna, gdyż większość bliskich nie popiera jej decyzji. Tak naprawdę pozostaje przy niej tylko brat bliźniak, który wspiera ją na każdym kroku. Relacja pomiędzy nimi jest wzruszająca i godna podziwu. Sytuacja w jakiej znajduje się Long jest wyjątkowo trudna. Przez większość czasu funkcjonowała jako mąż oraz ojciec, więc dla bliskich taka zmiana wymaga czasu i oswojenia się. Jednak nie może być to powód do odrzucenia i odwrócenia się od drugiej osoby, ponieważ każdy ma prawo do bycia szczęśliwym w swoim ciele. Long pokazuje tym samym, że w każdym wieku można odnaleźć swoje ja i pokochać siebie.

„Dj Bambi” to krótka książka, która zawiera w sobie uderzającą treść, jednak zabrakło mi nieco więcej emocji, a zakończenie pozostawiło po sobie niedosyt. Nie mniej jednak uważam, że jest to historia, którą powinien poznać każdy i dowiedzieć się z jakimi problemami mogą borykać się osoby w tranzycji. Doceniam, jednak nie pozostanie ona ze mną na długo.

Poprzednia książka autorki „Blizna” wywarła na mnie duże wrażenie, więc i w tym wypadku myślałam, że ta historia mi się spodoba. Nie mogę stwierdzić, że się zawiodłam, ale również nie wywołała ona we mnie efektu wow.

Autorka porusza temat transpłciowości, poszukiwania siebie oraz trudności w zaakceptowaniu przez innych tego wyboru. Long wśród tłumu ludzi jest samotna,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Mam ogromną słabość do historii, które tworzy Lena i mimo tego, że w tej książce dostrzegam minusy, to nie potrafię być obiektywna. Świetnie się przy niej bawiłam i co najważniejsze, wyciągnęła mnie ona z zastoju, który ciągnął się za mną już od dłuższego czasu.

Głównych bohaterów miałam już okazję poznać dzięki „Goalie” i ogromnie byłam ciekawa historii chłopaków. Damien i Hunter to postacie, które polubiłam i z zapartym tchem śledziłam ich losy, jednak jak na swój wiek zachowywali się dość niedojrzale. Są oni zupełnie inni i można by pomyśleć, że tak odmienne charaktery stworzą mieszankę wybuchową, ale było zupełnie inaczej, gdyż idealnie się uzupełniali. Ich relacja jest skomplikowana, ale z każdą kolejną stroną coraz bardziej się na siebie otwierają znajdując tym samym wspólny język. Nie czułam między nimi dużej chemii, ale przyznam szczerze, że nie przeszkadzało mi to, bo ta dwójka dostarczyła mi innych wspaniałych emocji, które to zrekompensowały.

Historia obraca się wokół głównego motywu jakim jest hokej i jest go dosłownie namiastka nad czym ubolewam. Ostatnia rzecz, do której mogę się przyczepić to przeskoki w czasie. Miały one miejsce dość często i nigdzie nie było wyjaśnione, co się wtedy działo. Po prostu był tydzień, dwa tygodnie, czy miesiąc później i nic więcej. Ale dość tego narzekania, bo ta książka naprawdę mi się podobała. Wciąga już od samego początku i naprawdę ciężko jest się od niej oderwać. Nie jest to powieść tylko o relacji romantycznej, bo równie istotną rolę odgrywa tutaj przyjaźń i wsparcie w drużynie. Lena pomimo lekkiej i niezobowiązującej historii potrafi również wpleść cięższe wątki, które nie obciążają czytelnika, ale tym samym nie tracą na ważności.

„Enforcer” to książka, która dostarczyła mi wiele radości. Jest to historia, która wywołuje uśmiech na buzi, wzrusza, ale również uświadamia jak ważna jest akceptacja innych. Nie jest idealna, ale otrzymałam od niej właśnie to, czego w tym momencie potrzebowałam. Czuję niedosyt, dlatego też z niecierpliwością czekam na kontynuację.

Mam ogromną słabość do historii, które tworzy Lena i mimo tego, że w tej książce dostrzegam minusy, to nie potrafię być obiektywna. Świetnie się przy niej bawiłam i co najważniejsze, wyciągnęła mnie ona z zastoju, który ciągnął się za mną już od dłuższego czasu.

Głównych bohaterów miałam już okazję poznać dzięki „Goalie” i ogromnie byłam ciekawa historii chłopaków. Damien...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Trzy perspektywy i linie czasowe. 

Trzy główne postanie. 

Trzy wyjątkowe historie, które połączyła niepozorna kropla wody. 



Elif Shafak wprowadza nas w świat pełen mitów, legend oraz poglądów i prześladowań na tle religijnym. W piękny sposób przedstawia historię, mieszając ze sobą kilka wątków, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego, aby na koniec mogły połączyć się w całość. Autorka operuje tak wspaniałym piórem, że książka wciąga już od samego początku i z każdą kolejną stroną coraz bardziej zachwyca. Muszę jednak przyznać, że pojawiły się momenty, gdzie historia mi się dłużyła, a moje zaangażowanie trochę malało. 



Arthur, Narin i Zaleekah to bohaterowie, którzy żyją w zupełnie innych czasach, dlatego też zastanawiałam się w jaki sposób autorka splecie ze sobą ich losy. Bo przecież książka nie miała by większego sensu, jeśli zostały by przedstawione trzy oddzielne historie, które nie miałyby ze sobą nic wspólnego. Elif Shafak zrobiła to subtelnie, tak że nie dało się w żadnym stopniu odczuć, aby coś było naciągane. Historia Arthura była dla mnie najciekawsza, bo właśnie w niej kryło się najwięcej faktów dotyczących legend. Losy Narin ogromnie nie wzruszyły i uderzyły, natomiast Zaleekah nie wzbudziła we mnie większych uczuć, ale jej postać była bardzo potrzebna, bo dzięki niej już na samym końcu poczułam ulgę w sercu. 


„Tam na niebie są rzeki” to wielowątkowa historia, którą połączyła istota wody. Nie jest to książka do przeczytania i zapomnienia. Trzeba do niej podejść ze skupieniem i cierpliwością, ale uwierzcie mi odwdzięczy się wam ona swoją treścią. Ta powieść porusza i w mniejszym lub większym stopniu pozostaje z czytelnikiem już na zawsze.

Trzy perspektywy i linie czasowe. 

Trzy główne postanie. 

Trzy wyjątkowe historie, które połączyła niepozorna kropla wody. 



Elif Shafak wprowadza nas w świat pełen mitów, legend oraz poglądów i prześladowań na tle religijnym. W piękny sposób przedstawia historię, mieszając ze sobą kilka wątków, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego, aby na koniec...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jest to już trzecia przeze mnie przeczytana książka autorki i niestety wypadała ona najgorzej ze wszystkich. Nie mam na myśli tego, że mi się nie podobała, tylko po prostu oczekiwałam od niej czegoś więcej.

Historia rozpoczyna się niepokojącym prologiem, który zasiewa w czytelniku ciekawość, dzięki czemu przebieg fabuły śledzi się z zapartym tchem. Freida McFadden pisze lekkim i przyjemnym w odbiorze piórem, co sprawia, że książkę czyta się niezmiernie szybko i naprawdę ciężko jest się od niej oderwać. Podczas czytania dało się odczuć dreszczyk niepokoju i ciężar tajemnic, ale niestety im dalej w las tym nieco gorzej. Niektóre przedstawione wydarzenia były nierealne i odklejone od rzeczywistości i choćbym chciała nie jestem w stanie przymknąć na to oko. Zakończenie dość przewidywalne, chociaż nie będę ukrywać, że jedna kwestia mnie zaskoczyła, jednak koniec końców zabrakło mi efektu wow.

Autorka na podstawie losów głównej bohaterki pokazała, jak duży wpływ na codzienne funkcjonowanie ma opinia społeczna, plotki oraz manipulacja. Jedna decyzja lub jeden mały błąd może obrócić życie o 180 stopni, a ludzie nie mają litości i łatwo ulegają pozorom, mimo tego, że prawda może być zupełnie inna. Do bohaterów od samego początku żywiłam różne uczucia, ale każdy z nich w jakimś stopniu mnie irytował. Relacje pomiędzy nimi były skomplikowane oraz pełne niedopowiedzeń, a pod przykrywką idealnego związku ukryte zostały przerażające motywacje. Autorka w świetny sposób przedstawiła siłę manipulacji, zwodząc nie tylko postacie z książki, ale w mniejszym lub większym stopniu również nas samych.

„Nauczyciele” to książka, która wciąga i trzyma w napięciu. Mimo, że dostrzegam w niej minusy, to koniec końców naprawdę świetnie się przy niej bawiłam.

Jest to już trzecia przeze mnie przeczytana książka autorki i niestety wypadała ona najgorzej ze wszystkich. Nie mam na myśli tego, że mi się nie podobała, tylko po prostu oczekiwałam od niej czegoś więcej.

Historia rozpoczyna się niepokojącym prologiem, który zasiewa w czytelniku ciekawość, dzięki czemu przebieg fabuły śledzi się z zapartym tchem. Freida McFadden pisze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Tematyka kosmosu bardzo mnie interesuje, a mam wrażenie, że mało jest książek fabularnych z tym wątkiem. Dzięki Taylor Jenkins Reid przenosimy się do świata astronomii, który fascynuje, ale również przeraża, bo jeden mały błąd może zmienić życie już na zawsze.

Joan to ambitna oraz odważna bohaterka, której największym marzeniem jest polecenie w kosmos. Nie dąży po trupach do celu, tylko osiąga go swoją wytrwałością i wiedzą. Jest kobietą z sercem przepełnionym ciepłem, a w ludziach stara się dostrzegać ich dobro, mimo że oni nie zawsze odwzajemniają się tym samym. Wyróżnia ją wiele pozytywnych cech, a umiejętności i pozycji, w której się znajduje może pozazdrościć nie jedna osoba, ale ona w tym wszystkim pozostaje sobą. Nie wywyższa się, ani nie traktuje innych gorzej, każdy jest dla niej tak samo wartościowy. Historia ukazuje zawodową dyskryminację kobiet, a Joan udowadnia, że tak samo jak mężczyźni, mogą wykonywać pracę, która do tej pory postrzegana była, jako męska. Niestety nie do końca przypadł mi do gustu wątek romantyczny pomiędzy główną bohaterką. Wszystko ogólnie było dobrze przedstawione, ale zabrakło mi w nim trochę więcej emocji.

Historia osadzona jest w latach 80 i biegnie dwutorowo, gdzie początek oferuje nam mocne wejście, po czym akcja cofa się o kilka lat, aby pokazać drogę bohaterów do obecnego punku. Autorka przez całą powieść nie zapomniała, w jakim klimacie jest ona napisana i w każdym rozdziale możemy dowiedzieć się czegoś nowego o kosmosie i astronomii. Niestety mimo tak ciekawego tematu z początku ciężko było mi się zaangażować i dopiero za połową się wciągnęłam. Zakończenie historii wywołało najwięcej moich uczuć i jestem pewna, że jest w stanie wzruszyć nawet największego twardziela.

„Atmosfera” to historia, która zostaje z czytelnikiem na długo. Po poprzednich książkach autorki nastawiłam się na dobry romans, jednak wątek ten nie odgrywał głównej roli. Myślę, że gdybym podeszła do niej z innymi oczekiwaniami, to koniec końców bardziej by mi się spodobała. Nie oznacza to jednak, że jestem rozczarowana, bo mimo wszystko otrzymałam naprawdę dobrą historię.

Tematyka kosmosu bardzo mnie interesuje, a mam wrażenie, że mało jest książek fabularnych z tym wątkiem. Dzięki Taylor Jenkins Reid przenosimy się do świata astronomii, który fascynuje, ale również przeraża, bo jeden mały błąd może zmienić życie już na zawsze.

Joan to ambitna oraz odważna bohaterka, której największym marzeniem jest polecenie w kosmos. Nie dąży po trupach...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Mam wrażenie, że jestem jedną z ostatnich osób, która nie miała styczności z romansem hokejowym, aż do teraz. I wiecie co, nie mam pojęcia dlaczego. Przecież to było świetne. Nie wiem, czy inne książki o tej tematyce są tak samo dobre, ale „Goalie” naprawdę mi się podobało.

Arlee to złośliwa i sarkastyczna dziewczyna, która ze względu na wcześniejsze przeżycia i związek jest dość zamknięta w sobie. Kane natomiast jest chłopakiem z ciągłym uśmiechem na buzi, od którego bije ogrom ciepła. Mimo, że Arlee stara się nie wchodzić z nim w głębszą relację, on się nie poddaje i za wszelką cenę dąży do tego, aby zdobyć jej serce. Tworzą związek pełen emocji i co najważniejsze wzajemnego wsparcia, ale uważam, że ich relacja nieco za szybko się rozwinęła. Brakowało mi większej ilości napięcia oraz stopniowego poznawania się, jednak nie będę ukrywać, iż chemia pomiędzy nimi już od samego początku iskrzyła.

Historia toczy się w hokejowym świecie i jako, że jest to pierwsza przeczytana przeze mnie książka z tą tematyką ciężko jest mi ocenić, czy motyw ten został dobrze przedstawiony. Osobiście czuję się usatysfakcjonowana, więc nie mam do czego się przyczepić. Cieszę się, że autorka poruszyła temat endometriozy, bo jest to kwestia, o której w dalszym ciągu mówi się za mało, jednak brakowało mi większego zagłębienia się w to. Plot twist jaki zafundowała Lena totalnie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i muszę przyznać, że bardzo mnie to poruszyło.
„Goalie” to książka dostarczająca rozrywki, ale również porusza te ważne tematy. Swoją historią wciąga i wywołuje wachlarz emocji, sprawiając, że trudno ją odłożyć. W porównaniu do innych pozycji spod pióra autorki, ta wypadła nieco słabiej i widzę w niej kilka minusów, jednak nie zmienia to faktu, że świetnie się przy niej bawiłam.

Mam wrażenie, że jestem jedną z ostatnich osób, która nie miała styczności z romansem hokejowym, aż do teraz. I wiecie co, nie mam pojęcia dlaczego. Przecież to było świetne. Nie wiem, czy inne książki o tej tematyce są tak samo dobre, ale „Goalie” naprawdę mi się podobało.

Arlee to złośliwa i sarkastyczna dziewczyna, która ze względu na wcześniejsze przeżycia i związek...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubię wracać do literatury azjatyckiej, bo daje mi ona wewnętrzny spokój. Historie są proste oraz melancholijne, ale w tym wszystkim zawsze kryje się przesłanie, które choć pozornie oczywiste, w codzienności często umyka naszej uwadze.

W kilku krótkich opowiadaniach mamy okazję poznać bohaterów, których losy w większym lub mniejszym stopniu zaczynają się ze sobą splatać. Są to postacie w różnym wieku i z innym bagażem doświadczeń, ale każdy z nich mierzy się z codziennymi trudnościami i rozterkami. Łączy ich jednak chęć wytchnienia i zatrzymania się choć na chwilę w tym pędzącym świecie. Autorka wykreowała bohaterów autentycznych i zwyczajnych, ale w tym wszystkim nie zapomniała o ich wrażliwości oraz słabościach, dzięki czemu tak bardzo są do nas podobni, więc łatwiej jest się z nimi utożsamić.

To pełna ciepła i drobiazgów codzienności historia, która rozjaśnia szarą codzienność i wywołuje uśmiech na buzi. Każdy z rozdziałów został oznaczony kolorem, i mimo tego że jest on zaledwie tłem całej powieści, pokazuje, że ich połączenie, może nadać życiu pięknych barw. Nie wiem, czy to przez mój zastój, czy coś innego, ale niestety nie potrafiłam w 100% oddać się książce. Opowiadania, jak najbardziej mnie interesowały i bardzo je doceniam, jednak czuje spory niedosyt. Rozdziały były dla mnie zdecydowanie za krótkie i brakowało mi nieco większego zagłębienia się w emocje bohaterów. Na tle poprzedniej powieści autorki, która bardzo mi się podobała, ta wypadła trochę nijako.

„Kakao w czwartki” to kojąca powieść, skłaniająca do dostrzegania pozytywów w najdrobniejszych szczegółach i czerpania radości z codzienności. Każdy z książki wyciągnie coś dla siebie, jednak nie jest ona dla wszystkich. Nie sprawdzi się u tych, którzy poszukują wartkiej akcji i od groma emocji, ponieważ stawia ona na wyciszenie i spokój. Trochę mi przykro, że nie do końca do mnie trafiła, nie mniej jednak z chęcią sięgnę po kolejne powieści autorki.

Lubię wracać do literatury azjatyckiej, bo daje mi ona wewnętrzny spokój. Historie są proste oraz melancholijne, ale w tym wszystkim zawsze kryje się przesłanie, które choć pozornie oczywiste, w codzienności często umyka naszej uwadze.

W kilku krótkich opowiadaniach mamy okazję poznać bohaterów, których losy w większym lub mniejszym stopniu zaczynają się ze sobą splatać....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo długo nie potrafiłam zabrać się za tę książkę i tak naprawdę sama nie wiem czemu. Byłam podekscytowana, kiedy do mnie trafiła, ale z każdym kolejnym dniem mój zapał do niej spadał. Koniec końców zaczęłam słuchać jej w audio i bardzo cieszę się, że właśnie w takiej formie poznałam tę historię, bo nie wiem, czy w papierze udałoby mi się ją skończyć.

Jest to ciekawa, ale zarazem przerażająca książka ukazująca, do czego może doprowadzić zafascynowanie tematem true crime. Zbrodnia, która została popełniona wydaje się prosta w rozwiązaniu, jednak pod warstwą tragedii kryje się coś głębszego. Autorka skupiła się na każdej z dziewczyn, które dokonały bestialskiego czynu przedstawiając po krótce ich życie oraz jakie motywacje nimi kierowały. Niewyobrażalne dla mnie jest jak wiele nienawiści trzeba mieć w sobie, aby kogoś w taki sposób skrzywdzić. Eliza Clark pokazuje tym samym, do czego może prowadzić hejt i jak szybko kwestia ta może obrócić się przeciwko oprawcy. Nie mniej jednak nic nie usprawiedliwia tego, czego dopuściły się bohaterki.

Autorka stworzyła wielopoziomową powieść, w mrocznym oraz niepokojącym klimacie i historia zapowiadała się bardzo dobrze, jednak nie do końca tak było. W powieści pojawiło się sporo chaosu oraz wątków i dygresji, które praktycznie nic nie wnosiły do fabuły. Audiobook sprawił, że czułam się jakbym słuchała podcastu, dzięki czemu z chęcią do niego wracałam. Jednak nie raz odbiegałam myślami gdzie indziej, bo albo się nudziłam lub po prostu dana kwestia mnie nie interesowała.

„Skrucha” jest dla mnie wielką sinusoidą. Z jednej strony zawiera ciekawy temat, ale z drugiej książka ta jest przegadana oraz nierówna. Są w niej poruszone kwestie skłaniające do refleksji, a sposób poprowadzenia fabuły sprawia, że w trakcie czytania sami możemy spróbować dojść do pewnych wniosków, jednak dla mnie to za mało. Doceniam za przesłanie, ale koniec końców jest to okej historia i nic więcej.

Bardzo długo nie potrafiłam zabrać się za tę książkę i tak naprawdę sama nie wiem czemu. Byłam podekscytowana, kiedy do mnie trafiła, ale z każdym kolejnym dniem mój zapał do niej spadał. Koniec końców zaczęłam słuchać jej w audio i bardzo cieszę się, że właśnie w takiej formie poznałam tę historię, bo nie wiem, czy w papierze udałoby mi się ją skończyć.

Jest to ciekawa,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jesień to idealny okres, aby zanurzyć się w mroczną i pełną tajemnic książkę, dlatego też po tę pozycję postanowiłam sięgnąć właśnie teraz. Opis przyciągnął moją uwagę, więc oczekiwałam, że historia pochłonie mnie bez reszty, co niestety nie do końca miało miejsce.

Hazel, Caden i Gage. To oni muszą zmierzyć się ze śmiercią ojca, przez którą dodatkowo na jaw wychodzą przez lata skrywane tajemnice. Mężczyźni chcą, żeby siostra nie mieszała się wydarzenia z przeszłości, ale ona za wszelką cenę dąży do poznania prawdy. Autorka dogłębnie skupiła się na psychice bohaterów, wyciągając na światło dzienne ich motywacje oraz lęki. Każdy z nich posiada grzechy przeszłości, które wracają przejmując nad nimi kontrolę i wpływając na ich decyzje. Relacje rodzinne odgrywają w powieści ogromną rolę. Mimo tego, że na początku między postaciami nie da się odczuć praktycznie żadnej zażyłości, to rozwój sytuacji w jakiej się znaleźli pokazuje, iż będą się chronić nawzajem, nawet jeśli na przeszkodzie stoi osoba, która powinna być kojarzona z bezpieczeństwem.

Historia owiana jest dusznym, brudnym i przytłaczającym klimatem, który ogarnięty suszą oczekuje na deszcz. A kiedy on spada, wszystko zaczyna nabierać sensu. Fabuła rozwija się powoli, czasem aż wręcz za wolno, co nie do końca mi pasowało. Z jednej strony byłam zaangażowana, jednak z drugiej miałam wrażenie, że wszystko się potwornie przeciąga. W książce nie ma wielu plot twistów, co mi nie przeszkadzało, jednak brak większej dynamiki sprawiał, że łapały mnie chwile znużenia. Dopiero pod koniec akcja nieco przyspieszyła ponownie wzbudzając moje zainteresowanie, a samo zakończenie okazało się naprawdę zaskakujące.

„Córeńka” to pełen intryg i mrocznych tajemnic thriller psychologiczny, który pokazuje, że ufać można tylko samemu sobie. Jest to dobrze skonstruowana historia, w której pomału, krok po kroku odkrywane są kolejne sekrety. Nie wywołała we mnie większych emocji, bo osobiście preferuję te bardziej dynamiczne powieści i niestety raczej szybko o niej zapomnę.

Jesień to idealny okres, aby zanurzyć się w mroczną i pełną tajemnic książkę, dlatego też po tę pozycję postanowiłam sięgnąć właśnie teraz. Opis przyciągnął moją uwagę, więc oczekiwałam, że historia pochłonie mnie bez reszty, co niestety nie do końca miało miejsce.

Hazel, Caden i Gage. To oni muszą zmierzyć się ze śmiercią ojca, przez którą dodatkowo na jaw wychodzą przez...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to