-
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
Biblioteczka
2022-02-26
2022-10-25
Kreatywność, elastyczność, hiperskupienie, supermoce… Może mam ADHD?
Niee, jednak nie mogę mieć.
O, mam tak samo.
Ale nie spełniam kryteriów diagnostycznych…
Ale nie trzeba mieć wszystkich…
Ale może kiedyś miałam więcej a teraz nie…
Wiem więcej, ale nie na tyle, by móc coś stwierdzić. Za to czuję się bogatsza o lepsze zrozumienie czym jest zaburzenie psychiczne, oraz co jest faktem a mitem jeśli chodzi o ADHD.
Kreatywność, elastyczność, hiperskupienie, supermoce… Może mam ADHD?
Niee, jednak nie mogę mieć.
O, mam tak samo.
Ale nie spełniam kryteriów diagnostycznych…
Ale nie trzeba mieć wszystkich…
Ale może kiedyś miałam więcej a teraz nie…
Wiem więcej, ale nie na tyle, by móc coś stwierdzić. Za to czuję się bogatsza o lepsze zrozumienie czym jest zaburzenie psychiczne, oraz co...
2021-04-30
Przystępne opracowanie na temat chorób psychosomatycznych, czyli chorób ciała wywołanych problemami psychicznymi. Wielką zaletą tej książki jest fakt, iż jest napisana przez szanującą się Panią Doktor i jest poparta jej wieloletnią praktyką.
Zachodni świat coraz częściej doznaje olśnienia, że człowiek nie dzieli się na mózg i resztę, że organy nie działają w izolacji, mięśnie współpracują dając razem wypadkową ruchu, dieta to nie tylko bilans kalorii, słowem: jesteśmy całością a nie zbiorem podsystemów. Książka ta idealnie wpisuje się w ten nurt, opowiada na konkretnych przykładach jak silne są związki psychiki i ciała.
Język użyty w książce jest prosty do zrozumienia, jednocześnie pada wiele konkretnych terminów medycznych, więc poszczególnych tematów można dociekać w innych źródłach jak ktoś chce.
Lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, które wyznaję od lat, że w dzisiejszych czasach kluczowe są umiejętności: świadomego niekorzystania zbytnio z elektroniki, świadomego niezalewania głowy zbędnymi informacjami, świadomego przyznania sobie czasu na wolniejsze tempo i odpoczynek. Jest pewna ograniczona liczba bodźców, które możemy na siebie przyjąć, powyżej której „zaciągamy kredyt”. Ten kredyt będzie trzeba później spłacić w postaci napięć nerwowych czy właśnie chorób psychosomatycznych. Napięcie gromadzi się w spiętych mięśniach czy też różnych objawach chorobowych. Nic nie ma za darmo, więc dobrze być tego świadomym i podejmować właściwe decyzje.
Przystępne opracowanie na temat chorób psychosomatycznych, czyli chorób ciała wywołanych problemami psychicznymi. Wielką zaletą tej książki jest fakt, iż jest napisana przez szanującą się Panią Doktor i jest poparta jej wieloletnią praktyką.
Zachodni świat coraz częściej doznaje olśnienia, że człowiek nie dzieli się na mózg i resztę, że organy nie działają w izolacji,...
2025-09-12
Aż ciężko uwierzyć, ale przez 400 stron książki o nauce języków nie było ani trochę lania wody. Temat został poruszony w pełni, bardziej niż satysfakcjonująco. Książka może wydawać się trudna, ale jedynie dlatego, że dostarcza nowych informacji, na których trzeba się odrobinę skupić, choćby były wyłożone najprostszym jęzkiem. Autorka włożyła wiele wysiłku w usystematyzowanie informacji w taki sposób, żeby książkę dało się czytać na wyrywki, zaspokoić ciekawość w wybranym temacie. Często rozdział zaczyna się np. "krótka odpowiedź to tak/nie, a długa - czytaj dalej".
Dodatkowo po raz pierwszy spotkałam się z tak wielkim nakładem pracy tłumaczy. Specjalnie współpracowali z autorką, aby zmodyfikować treść prezentując opisy przypadków z Polski, a także na końcu stworzyli cały poradnik źródeł przydatnych tylko dla Polaków. Chapeau bas!
Aż ciężko uwierzyć, ale przez 400 stron książki o nauce języków nie było ani trochę lania wody. Temat został poruszony w pełni, bardziej niż satysfakcjonująco. Książka może wydawać się trudna, ale jedynie dlatego, że dostarcza nowych informacji, na których trzeba się odrobinę skupić, choćby były wyłożone najprostszym jęzkiem. Autorka włożyła wiele wysiłku w...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-11-13
2024-11-15
Te "Bez bólu" na okładce to oszustwo. Trzeba się mocno skupić, żeby coś zrozumieć. W przeciwieństwie do większości książek o anatomii, w tej prawie nie ma obrazków. Z tego powodu należy uważnie czytać opisy i użyć wyobraźni.
Mimo "bólu" wystawiam dobrą ocenę, ponieważ książka rekompensuje go wysokim poziomem szczegółowości. Opisywane są konkretne zjawiska chemiczne, typu że jakiś elektron przeskakuje na jakąś błonę i dzięki temu coś zachodzi. To naprawdę miłe, że nie jesteśmy kolejny raz zbywani tekstem typu "wątroba oczyszcza z toksyn" sposobem magicznym.
Mi ta książka uświadomiła, że to jest niesłychanie ważne, aby po organizmie krążyły jedynie potrzebne rzeczy w odpowiednich proporcjach. Aż dziwne, że przy tylu skomplikowanych procesach, gdzie znaczenie ma każdy ładunek na cząsteczce, że organizmy jakoś funkcjonują - pomimo sztucznych syfów dodawanych do żywności, chemii z tabletek i kosmetyków, czy innych mikroplastików.
Te "Bez bólu" na okładce to oszustwo. Trzeba się mocno skupić, żeby coś zrozumieć. W przeciwieństwie do większości książek o anatomii, w tej prawie nie ma obrazków. Z tego powodu należy uważnie czytać opisy i użyć wyobraźni.
Mimo "bólu" wystawiam dobrą ocenę, ponieważ książka rekompensuje go wysokim poziomem szczegółowości. Opisywane są konkretne zjawiska chemiczne, typu...
2023-04-30
Książka "Stolen Focus" posiada wybitny potencjał zmiany życia czytelnika na lepsze. Krytycznie porusza różnorodne sfery współczesnego życia, nie ograniczając się wyłącznie np. do ekranów czy niezdrowej diety. Dla mnie przynajmniej kilka rzeczy było zaskakujących.
Autor dokonał olbrzymiego nakładu pracy. Zapoznał się z setkami badań naukowych, a dla lepszego zrozumienia jeździł po całym świecie, by osobiście wysłuchać wybranych naukowców. Ich błyskotliwe wypowiedzi są cytowane w książce.
Po sposobie pisania widać, że autorowi zależało głównie na obudzeniu świadomości społeczeństwa. Książka pozwala dostrzec, jak wiele elementów dzisiejszej rzeczywistości zostało wykreowanych tak naprawdę niedawno i że wciąż mamy wybór, czy chcemy za tym podążać.
Książka "Stolen Focus" posiada wybitny potencjał zmiany życia czytelnika na lepsze. Krytycznie porusza różnorodne sfery współczesnego życia, nie ograniczając się wyłącznie np. do ekranów czy niezdrowej diety. Dla mnie przynajmniej kilka rzeczy było zaskakujących.
Autor dokonał olbrzymiego nakładu pracy. Zapoznał się z setkami badań naukowych, a dla lepszego zrozumienia...
2024-07-13
2024-06-04
Ta książka to niebezpieczny miks wiedzy, ciekawostek i przemycania ideologii. Kusi prostotą przekazu, o tak. Można nic nie wiedzieć o historii, biologii, kulturoznawstwie, antropologii i innych naukach o człowieku, i kompletnie nie przeszkadza to w zrozumieniu opowieści z książki "Sapiens". Otrzymujemy tu kompletną wykładnię, co należy o tym wszystkim myśleć. Historia jest snuta w konwencji:
a) ciekawostka z historii (fakt)
b) wyjaśnienie procesu, jaki ta ciekawostka ilustruje (książka daje odpowiedzi na wszystko)
c) konstatacja, że świat jest taki a taki.
I dlatego ta książka jest niebezpieczna. Nie bez powodu polecają ją osoby takie jak Gates czy Zuckerberg - tęgie umysły, lecz z malutką wiedzą o naukach humanistycznych. "Sapiens" to takie "nauki humanistyczne dla bystrzaków", aby móc przed samym sobą zgrywać, że ma się rozległą wiedzę na temat kształtu świata, i że przynależy się do elitarnego grona osób, które wiedzą, jak działa świat.
Zgodnie z narracją Harariego wszystko, od wyginięcia innych gatunków człowieka, po ukształtowanie się państw i kapitalizmu, opiera się o pożądanie władzy, pieniędzy i wpływów. Tak jak wydawało się, że to filozofia przez wieki kładła podwaliny pod nowe nauki i idee, tak Harari wyciął ją z tej opowieści skalpelem. Nawet komunizm powstał nie dlatego, że pewien myśliciel marzył o świecie, w którym robotnicy posiadają jakieś prawa pracownicze, lecz dlatego, że imperia potrzebowały alternatywy do kapitalizmu (a Karol Marks się szczęśliwie napatoczył).
Książka idealnie wpisuje się w nurt udawania, że jest się mądrym. W podobny sposób od oglądania gadających głów na youtube każdy staje się ekspertem od geopolityki. Potem wystarczy czyjeś wnioski przedstawiać jako swoje własne. Dlatego po przeczytaniu "Sapiens" można mieć wrażenie, że posiadło się wiedzę, jak działa świat, a wszyscy dookoła są Nieświadomi i głupi. Tyle że w 80% nie jest to wiedza, a gotowy zestaw czyichś wniosków, czyli taka droga na skróty - jak bez wysiłku zdobywania wiedzy z różnych źródeł mieć gotowe wnioski.
Niestety lista subiektywnych wniosków jest tu sprzedawana jako literatura popularnonaukowa i wiedza o życiu. Taki łatwo przystępny przekaz jest kierowany głównie do osób, które mają niski poziom wiedzy o historii i człowieku, więc czytelnikowi trudno odróżnić fakty od ideologii. I jak widać po opiniach, łatwo zachwycić się nad taką narracją, w końcu wydaje się taka kompletna i sensowna. Jedno jest pewne - dzieła Harariego mogą liczyć na przychylność i promocję miliarderów, którzy starają się zmieniać kształt świata. Które fragmenty opowieści Harariego im się najbardziej sposobały? Czy zadali sobie trud przeczytać też inne książki? Zapuśćmy zasłonę dymną nad tym pytaniem.
Ta książka to niebezpieczny miks wiedzy, ciekawostek i przemycania ideologii. Kusi prostotą przekazu, o tak. Można nic nie wiedzieć o historii, biologii, kulturoznawstwie, antropologii i innych naukach o człowieku, i kompletnie nie przeszkadza to w zrozumieniu opowieści z książki "Sapiens". Otrzymujemy tu kompletną wykładnię, co należy o tym wszystkim myśleć. Historia jest...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2023-06
Spodziewałam się, że będzie to fitnessowa pozycja skupiona na jakiejś technice oddechowej, żeby poprawić wyniki sportowe czy coś wyrównać w organizmie.
Okazało się, że książka “Oddech” to fascynująca opowieść, budząca ciekawość, co będzie dalej!
Opowieść ta dotyczy odkrywania na nowo sztuki oddychania, która przetrwała do dziś w niektórych kulturach. Przypomina to poszukiwania Świętego Graala, gdyż techniki oddechowe przeszłości to remedium na wiele dolegliwości, które w dzisiejszych czasach mówi się, że są “genetyczne” bądź w inny sposób od nas niezależne.
Autor nie tylko wykonał ogrom pracy w swoich poszukiwaniach, lecz także przedstawił jej wyniki w fascynujący sposób, któremu trudno się oprzeć. Korzyści z przeczytania jego książki są jak koszt kuponu na loterię, w której na pewno się wygra główną nagrodę.
Spodziewałam się, że będzie to fitnessowa pozycja skupiona na jakiejś technice oddechowej, żeby poprawić wyniki sportowe czy coś wyrównać w organizmie.
Okazało się, że książka “Oddech” to fascynująca opowieść, budząca ciekawość, co będzie dalej!
Opowieść ta dotyczy odkrywania na nowo sztuki oddychania, która przetrwała do dziś w niektórych kulturach. Przypomina to...
2024-04-01
Anders Hansen po raz kolejny udowodnił, że umie w książki popularnonaukowe. Przedstawia dość skomplikowane zagadnienia w sposób tak prosty, że małpa by je zrozumiała. Jednocześnie w retoryce ściśle polega na opisach badań naukowych - w jego książce nie znajdziemy osobistych preferencji ani historyjek z życia.
"Rozruszaj swój mózg" przedstawia dowody naukowe dobroczynnego wpływu aktywności fizycznej na zdrowie mózgu oraz reszty organów. Po pierwsze, już ruch na poziomie niezbędnego minimum daje widoczne efekty. Po drugie, ta dobroczynna właściwość niekoniecznie skaluje się w kierunku spędzania coraz większej ilości czasu na treningach, gdyż nawet intensywne treningi dla sportowców wcale nie muszą trwać długo (metodą HIIT).
Kto trenuje regularnie, ten utwierdzi się w przekonaniu, że dobrze wykorzystuje czas, a przy tym dowie się mnóstwa ciekawostek. Kto nie trenuje, ten pewnie i tak nie sięga po takie książki, i pewnie i tak nic go nie przekona (jak palacza mówiącego, że "na coś trzeba umrzeć"). Jeśli jednak u kogoś przyczyną braku aktywności są popularne stereotypy, typu że starsze osoby powinny się oszczędzać, to ta książka dostarcza mocnych argumentów przeciwko tym opiniom.
Dla mnie najciekawszy był rozdział o genetyce, gdzie został opisany wpływ "dobrych genów" na wyniki sportowe oraz jak można je przekazać dzieciom. Podobał mi się także widoczny wkład współautora książki, który jest fizjologiem i przystępnie wytłumaczył podstawy fizjologii sportu okiem osoby, która się na niej dobrze zna (a nie tylko coś gdzieś słyszał, jak większość trenerów). Tę część polecam biegaczom - macie tu rzetelne i proste wytłumaczenie, o co chodzi z progiem mleczanowym czy VO2_max.
Anders Hansen po raz kolejny udowodnił, że umie w książki popularnonaukowe. Przedstawia dość skomplikowane zagadnienia w sposób tak prosty, że małpa by je zrozumiała. Jednocześnie w retoryce ściśle polega na opisach badań naukowych - w jego książce nie znajdziemy osobistych preferencji ani historyjek z życia.
"Rozruszaj swój mózg" przedstawia dowody naukowe dobroczynnego...
2024-02-29
2023-06-04
2023-06
2023-05-08
"Jeśli nie potrafisz wytłumaczyć czegoś w prosty sposób, to znaczy, że tak naprawdę tego nie rozumiesz." - Einstein
W tej książce prawdziwy naukowiec, a do tego nieprzekupny, przystępnie wytłumaczył zjawisko zbiorowej paranoi z punktu widzenia wirusologii. Dodatkowo pięknie zajął się zagadnieniami ze statystyki. Ponieważ miałam data science na studiach, zdaję sobie sprawę, jak bardzo można wpłynąć na wynik przez pracę na złych danych czy błędy w rozumowaniu. Bhakdi pokazał w jaki sposób, oczywiście niechcący, politycy popełnili kilka błędów prowadzących do wiadomo jakiej narracji.
Teraz zaczęłam nową książkę "Błądzą wszyscy (ale nie ja). Dlaczego usprawiedliwiamy głupie poglądy, złe decyzje i szkodliwe działania?" i mam wrażenie, że to jest kolejny tom tego opracowania. Ciężko przyznać się do pomyłki czy do konformizmu, ciężko. Już łatwiej zmienić biologię, medycynę i prawo, plus dobrać trochę socjotechnik by mniej ludzi się czepiało.
"Jeśli nie potrafisz wytłumaczyć czegoś w prosty sposób, to znaczy, że tak naprawdę tego nie rozumiesz." - Einstein
W tej książce prawdziwy naukowiec, a do tego nieprzekupny, przystępnie wytłumaczył zjawisko zbiorowej paranoi z punktu widzenia wirusologii. Dodatkowo pięknie zajął się zagadnieniami ze statystyki. Ponieważ miałam data science na studiach, zdaję sobie sprawę,...
2023-03-20
2023-01-02
“Młodzi czytelnicy” to, “młodzi czytelnicy" tamto. Zupełnie jakby starzy czytelnicy wszystko wiedzieli i już nic im nie było potrzebne… Tymczasem z doświadczenia, starzy czytelnicy są tak głupi, że dla nich powinno być specjalne wydanie z samymi obrazkami bez tekstu.
Książka została opracowana z najwyższą starannością. Ciekawostki ze świata przyrody są opowiedziane zwięźle i zrozumiale, a do tego zilustrowane pięknymi, dopasowanymi do treści zdjęciami. Nic nie jest w tej książce przypadkowe czy dla zapchania stron. Zawsze na pierwszym planie jest tam pasja do przekazywania wiedzy oraz zachęcanie do odkrywania przyrody na własną rękę. Dodatkowo autorka rozumie zmieniające się czasy, tak że jak do czegoś może przydać się smartfon, to pokazuje, jak go pożytecznie wykorzystać.
Dzięki tej książce przypomniałam sobie, dlaczego lubiłam przyrodę, jak byłam mała. Zaczęłam znowu na spacerze mocniej przyglądać się mijanym roślinom, ptaszkom, grzybom, porostom… Dowiedziałam się kilku rzeczy, które w życiu występowały tak bardzo od zawsze, że przestało się na nie zwracać uwagę.
Z miłą chęcią sięgnę po pozostałe książki z serii.
“Młodzi czytelnicy” to, “młodzi czytelnicy" tamto. Zupełnie jakby starzy czytelnicy wszystko wiedzieli i już nic im nie było potrzebne… Tymczasem z doświadczenia, starzy czytelnicy są tak głupi, że dla nich powinno być specjalne wydanie z samymi obrazkami bez tekstu.
Książka została opracowana z najwyższą starannością. Ciekawostki ze świata przyrody są opowiedziane zwięźle...
2022-10-06
Książka bez owijania w bawełnę tłumaczy, skąd się wziął alkohol i jego powszechne użycie - wraz ze wszystkimi faktami, które 10-letnim dzieciom mogłyby zbyt mocno zamieszać w głowie. Nie mamy tu jednostronnej narracji, że po alkoholu się tylko i wyłącznie umiera i nie ma żadnych pozytywnych stron, a głupi ludzie z niewiadomych powodów po niego sięgają. Wręcz przeciwnie, książka uświadamia, że w naszej kulturze każda głupia okazja jest "dobra", a wręcz wskazana, a gdy ktoś zacznie mieć problem to zostanie zauważony dopiero gdy dana osoba znajdzie się blisko dna. Książka obrazowo wyjaśnia, dlaczego osoby, które zabrnęły tak daleko, potrzebują nauczyć się abstynencji i nie mogą jej odpuścić nawet na chwilę. Wyjaśnia także jak później jest im ciężko, gdy dalej żyją w tej naszej kulturze i muszą na każdą praktycznie sytuację wypracować własną odpowiedź, zachować się inaczej niż 90% ludzi.
Ciekawe było także poruszenie tematu papierosów i porównanie nałogu nikotynowego z alkoholem oraz... heroiną. Wiemy, jak w naszej kulturze demonizowana jest heroina - i słusznie. Wiele osób bałoby się wziąć jeden raz w obawie przed natychmiastowym uzależnieniem. Jeśli jednak prawdopodobieństwo, że osoba, która raz spróbowała, uzależni się od nikotyny lub heroiny jest praktycznie takie samo? Jak to tego dodamy, że dochody z akcyzy za nikotynę nie są w stanie pokryć kosztów leczenia skutków wyrządzanych w organizmie, bowiem nikotyna jest powodem co 5 śmierci, i jest 3x bardziej szkodliwa od alkoholu... Mi z tego wychodzi jasny przykład, jak media kształtują nasze myślenie, choć na co dzień sądzimy, że opieramy nasze poglądy głównie na nauce. Zgodnie z tym bój się wirusa celebryty czy innych pneumokoków, ale papieroska już nie, a jak masz problem to pij, pij.
Książka bez owijania w bawełnę tłumaczy, skąd się wziął alkohol i jego powszechne użycie - wraz ze wszystkimi faktami, które 10-letnim dzieciom mogłyby zbyt mocno zamieszać w głowie. Nie mamy tu jednostronnej narracji, że po alkoholu się tylko i wyłącznie umiera i nie ma żadnych pozytywnych stron, a głupi ludzie z niewiadomych powodów po niego sięgają. Wręcz przeciwnie,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2021-04-18
Najbardziej podobało mi się w tej książce to, że jest zwięzła. Treści nie ma wiele, ale za to nie ma lania wody. Szczególnie przypadł mi do gustu rozdział 4, opisujący historię zaleceń dietetycznych. Wiele z tych rzeczy wiedziałam, jednak to samo opowiedziane tak klarownie ciągiem przyczynowo-skutkowym powoduje, że włos się jeży na głowie. Jak to jest, że ludzie robią przeszczepy serca czy chcą drukować organy, a dietetykę traktują tak jednopłaszczyznowo jakby nie potrafili pokolorować słonia? Im bardziej dietetycy czy organizacje zalecają jeść 5 posiłków dziennie i dużo węgli, dziwnym trafem ludzie są coraz grubsi a do tego coraz częściej cierpią na cukrzycę czy insulinooporność. Nie jesz śniadań i masz świetną sylwetkę, to każdy grubas ci powie, że co ty robisz, przecież TRZEBA jeść 5 posiłków dziennie, inaczej to jest niezdrowo, w ogóle spowolni ci metabolizm, śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, ojej ale ty jesz wielkie porcje, jak dzik, naprawdę pijesz kawę z olejem? Za to codziennie zamawianie śmieciowego żarcia, kupowanie gotowych posiłków, wreszcie dieta pudełkowa składająca się z najtańszych produktów jakie się da, to nie budzi kontrowersji. W takim świecie żyjemy. Dobrze że ta książka się skończyła, bo myślenie o tym niepotrzebnie mnie wk..rwia.
Najbardziej podobało mi się w tej książce to, że jest zwięzła. Treści nie ma wiele, ale za to nie ma lania wody. Szczególnie przypadł mi do gustu rozdział 4, opisujący historię zaleceń dietetycznych. Wiele z tych rzeczy wiedziałam, jednak to samo opowiedziane tak klarownie ciągiem przyczynowo-skutkowym powoduje, że włos się jeży na głowie. Jak to jest, że ludzie robią...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Przykro mi to stwierdzać, ale ta książka jest ZŁA.
Pięknie stwarza pozory porządnego opracowania popularnonaukowego. Autor naukowiec i bibliografia na 50 stron.
Co więc tu nie gra? Wyobraź sobie, że czytasz książkę Einsteina o nowoczesnej fizyce. Opisuje w niej teorię względności plus parę swoich przemyśleń. Czy wiesz, że po tym odkryciu Einstein przez resztę życia próbował udowodnić, że mechanika kwantowa nie istnieje? Nie udało mu się. Ale w tej hipotetycznej książce 90% treści dotyczyło miernego sensu istnienia mechaniki kwantowej. Choć gdyby Einstain pisał ją z równą fantazją, co ten gość od jelit, to znalazłby też sporo miejsca na porównywanie mechaniki kwantowej do mechaników samochodowych.
Jak widać nie odmawiam autorowi wiedzy czy dorobku naukowego. Rzecz w tym, że pomiędzy ciekawymi informacjami dotyczącymi stricte jego pracy, płynnie przechodzimy do wstawek:
- "przypuszczam, że niedługo udowodnimy związek..."
- "jest bardzo prawdopodobne, że..."
- "jeśli to wynika z tamtego, to być może oznacza że..."
i to jest wplatane tak zgrabnie, że jak ktoś szczególnie nie wysila się czytać ze zrozumieniem, jak gdyby to było na ocenę w liceum, to weźmie wszystkie te rzeczy jako fakty zaczytane w książce popularnonaukowej.
Niestety to nie koniec. Nieraz gdy ktoś staje się autorytetem w jednej dziedzinie, to zaczyna nabierać przekonania, że to rozszerza się także na inne dziedziny. W "Twoim drugim mózgu" ostatnia 1/3 książki to wskazówki żywieniowe. Jest to tendencyjny wybór faktów i celowe mieszanie pojęć, po to by lansować jedyną-słuszną dietę.
Oczywiście poruszył temat, że "typowa dieta amerykańska" jest szkodliwa. Potem jako synonim używa zwrotu "tłusta dieta", czyli diety o solidnych podstawach naukowych, jak low-carb czy keto wrzuca do jednego wora "to jest fe, bo tak". Następnie wymyślił sobie, że "dieta amerykańska" jest zła przez "tłuszcze zwierzęce", więc dodał je sobie jako kolejny synonim. Ciekawe skąd on wziął te tłuszcze zwierzęce, może w oryginalnym składzie frytek z McDonald's, jak kilkadziesiąt lat temu były smażone na łoju wołowym? Powinien być chyba zadowolony, że w żywności przetworzonej korzysta się z mechanicznie uzyskanych najgorszych olejów roślinnych, np. olej palmowy.
Autor jako podstawę swoich rozważań przyjął lud Janomanów, niecywilizowaną społeczność żyjącą w lasach równikowych. Rozumowanie na zasadzie "skoro oni tak jedzą, to każdy lud pierwotny tak je, tzn. że każdy powinien tak jeść". Jest to tak głupie, że aż żal komentować. Ciekawe czy Eskimosi bądź mieszkańcy Syberii też "unikają tłuszczów zwierzęcych i mięsa, bo tak robią ludy pierwotne". Ciekawe co by powiedział naszym przodkom, którzy zjedli wszystkie mamuty i dzikie bydło. Pewnie dawno umarli z głodu, szukając oliwy z oliwek.
Dieta śródziemnomorska to kolejny nonsens tej książki. Poza wcześniejszymi nawiązaniami o roślinnej diecie podlanej tłuszczem roślinnym, jego argumentacja to że KIEDYŚ BYŁ NA WYCIECZCE i tam byli ludzie co mieli eko żywność ze swojej eko farmy I DO TEGO BYLI BARDZO MILI. Na koniec rozśmieszyło mnie jeszcze zalecenie o jedzeniu kiszonek. Ciekawe, czy autor książki je kapustę kiszoną z sałatą, oliwą z oliwek czy może z pomidorem? Bo kuchnia polska się oczywiście pomyliła, wiadomo że przeciętny cierpiący głód mieszkaniec najpierw idzie dolać ropy do maszyny tłoczącej olej rzepakowy, dopiero potem myśli o zabiciu świniaka i chlebie ze smalcem. A jak w naszym klimacie na zimę nie ma roślin, to po prostu je korę z drzew.
Najgorsze jest w tej książce to, że potem ludzie nie rozróżniają fantazji autora od jego dorobku naukowego i dalej szerzą kłamstwa jako "fakty przeczytane w książce popularnonaukowej". Konsekwencje są takie, że ludzie z powrotem zaczynają bać się tłuszczu, bo naczytali się bzdur, że jest "prozapalny". Jak potem pomyślimy, czego automatycznie nie będziemy jeść, żeby móc unikać tłuszczu, to wychodzi nam dieta uboga w białko, w witaminy B, i zaprzęgająca trzustkę do nieustannej pracy nad produkcją insuliny do zbijania nieustannie dostarczanych węglowodanów. Kto by się przejmował!
Przykro mi to stwierdzać, ale ta książka jest ZŁA.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięknie stwarza pozory porządnego opracowania popularnonaukowego. Autor naukowiec i bibliografia na 50 stron.
Co więc tu nie gra? Wyobraź sobie, że czytasz książkę Einsteina o nowoczesnej fizyce. Opisuje w niej teorię względności plus parę swoich przemyśleń. Czy wiesz, że po tym odkryciu Einstein przez resztę życia...