rozwiń zwiń
MilczenieLiter

Profil użytkownika: MilczenieLiter

okolice Katowic Mężczyzna
Status Czytelnik
Aktywność 10 godzin temu
317
Przeczytanych
książek
1 576
Książek
w biblioteczce
145
Opinii
841
Polubień
opinii
okolice Katowic Mężczyzna
Dodane| 1 ksiązkę
Strony www:
Jeśli masz duszę odkrywcy... Jeśli lubisz tajemnice i ciekawe historie... Jeśli choć trochę nudzą Cię książkowe "nowości" z identycznymi okładkami i podobną treścią - zapraszam do siebie :). Blog raczej nie o nowościach, ale o starszych książkach, do wyszukania w bibliotekach lub antykwariatach. Groza, klasyki, intrygujące historie, zapomniani autorzy. Zestawienia, rankingi, artykuły, statystyki.

Opinie


Na półkach:

Opowiadania zawierają sześć historii, w tym wyśmienity "Szynel". Fani grozy kojarzyć mogą klimatycznego "Wija", który w ogóle się nie zestarzał. Ba, zyskuje przy drugim czytaniu.

Trzech młodzianów (teolog, mówca i filozof) opuszcza seminarium. Nocą błądzą w lesie i trafiają do zapuszczonej osady, gdzie przyjmuje ich gburowata starucha. W tym momencie historia przełącza się na filozofa Bruta Choma, resztę bohaterów Gogol wyrzuca poza fabułę, gdzie pozostaną prawie do samego jej końca. Gdy jakiś czas później starucha umiera, wspomnienie nocy spędzonej w chacie dopada Choma. Ostatnie życzenie zmarłej zmusza go do spędzenia trzech nocy przy trumnie i odprawienia modłów za jej (nieboszczki, nie trumny) duszę. Tutaj kolejny raz objawia się geniusz Gogola.

Dreszcze grozy przeplatają się z niezwykłą lekkością z jaką prowadzona jest narracja. Sceny straszne kontrastują z zabawnymi („Pozostawszy sam, filozof spałaszował natychmiast karasia, obejrzał plecione ściany chlewa, kopnął w ryj ciekawą świnię, która wyjrzała zza przegródki, i położył się na prawym boku”). Jakby tego było mało, ta zwyczajna, zdawałoby się, opowiastka grozy stanowi piękną metaforę walki z pokusami, na które wystawiony jest każdy z nas. Ma też walory dokumentalne, stanowi bowiem zapis tradycyjnej ukraińskiej ludowej opowieści, przekazywanej z pokolenia na pokolenie przez Kozaków. Mistrzostwo!

Absolutnym i niepodważalnym klasykiem jest "Nos": surrealistyczne dziełko, w którym Gogol splata losy cyrulika Iwana Jakowlewicza oraz asesora kolegialnego Kowalewa, który sam siebie zwał majorem.

Gogol miał zresztą obsesję na punkcie tej części twarzy. Sam był posiadaczem długiego nosa, podobno potrafił go dotknąć czubkiem języka. Bał się pijawek i robaków. Tak go opisywał Nabokov:

"Był chłopcem słabowitym, trzęsącym się, myszowatym. Miał wiecznie brudne ręce i tłuste włosy, z ucha ciągle ciekła mu ropa. Obżerał się słodyczami, rzadko się mył i nosił brudną bieliznę. Nie dziwota, że uczniowie unikali dotykania książek, które przedtem czytał i drwili z niego przy każdej okazji".

Wracając jednak do treści opowiadania. Pewnego dnia podczas śniadania Jakowlewicz znajduje w bochenku chleba nos. Żona oskarża go o celowe odcięcie nosa jednemu z klientów.

Tymczasem Kowalew chcąc sprawdzić jak się ma pryszczyk, którego zauważył dzień wcześniej, sięga po lusterko. Z przerażeniem konstatuje, iż z jego twarzy zniknął kluf. Zamiast niego zupełnie gładkie miejsce! Wkrótce ruchliwy nos nabywa cech ludzkich; zaczyna pokazywać się na mieście, jeździ dorożką, a zrozpaczony Kowalew staje do walki z biurokracją i tępotą społeczną, motywowany szlachetnym celem, to jest odzyskaniem własnego nosa. I znów: niesamowita lekkość i poczucie humoru Gogola sprawia, że jesteśmy zauroczeni i natychmiast dajemy się porwać absurdalnej fabule, w której nosy robią, co chcą. Kowalew kilka razy przypominać będzie, że co jak co, ale znajomości to on ma: Czechtyriewa – wdowa po radcy stanu, Pałagieja Grigoriewna Podtoczina – sztabs-oficerowa…

W "Nosie" Gogol kolejny raz rozpoczyna opowiadanie od wprowadzenia głównego, zdawałoby się, bohatera, by zepchnąć go na drugi plan i zasłonić nową postacią, która kradnie całe show.

„Major” Kowalew mimo swych wad, wzbudza nieco sympatii i litości. Nie udaje mu się jednak przekonać prawie nikogo do swej osobistej tragedii. Co nas, czytelników, dziwi – wszak musi być coś wart człowiek, który co czwartek bywa u wdowy Czechtyriewej, a sztabs-oficerowa Podtoczina jest jego dobrą znajomą.

Jak słusznie zauważa amerykański pisarz George Saunders w swojej intrygującej analizie opowiadań rosyjskich pt. "Kąpiel w stawie podczas deszczu" dziwna logika tego opowiadania nie jest skutkiem błędu ani przekory, nie jest też banalna ani przypadkowa, lecz oddaje prawdziwą logikę wszechświata: tak właśnie toczy się życie, chociaż nie umiemy tego dostrzec z równą jak Gogol przenikliwością.

:W przedpokoju zobaczył lokaja swego, Iwana, który leżąc na poplamionej skórzanej kanapie pluł w sufit i dość celnie trafiał w to samo miejsce. Taka obojętność sługi rozwścieczyła go; uderzył Iwana kapeluszem po głowie, dodając: - Zawsze się, świnio, głupstwami zajmujesz!"

Prześmieszna jest scena, gdy w redakcji gazety pozbawionego nosa Kowalewa częstują tabaką, której on przecież powąchać już nie może.

Jeśli chodzi o "Opowieść o tym, jak się pokłócił Iwan Iwanowicz z Iwanem Nikiforowiczem", zdradzę w sekrecie, iż opowiada ona o tym, jak Iwan Nikiforowicz pokłócił się z Iwanem Iwanowiczem.
A że panowie kłócą się ciekawie, historia trzyma bardzo wysoki poziom. Eskalacja nienawiści i gniewu ex-przyjaciół rozpryskuje się w pył w starciu z machiną rosyjskiej biurokracji. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od tego, że Nikiforowicz nazwał Iwanowicza gęsiorem. Po tym pożałowania godnym incydencie sąsiedzi zrywają ze sobą stosunki, udają, że się nie znają, prawią złośliwości i piszą na siebie donosy do sądu (w tym samym czasie).

Sprawa idzie do apelacji. I dopiero gdy Iwan Iwanowicz otrzymuje radosną wiadomość, o tym, że sprawa rozpatrzona będzie jutro, dopiero wówczas wychodzi na świat boży. Niestety, w ciągu dziesięciu lat od owej chwili sąd zawiadamiać go będzie codziennie, że sprawa zostanie rozstrzygnięta jutro.

Opowiadanie kończy się słynnym zwrotem: „nudno jest na tym świecie, proszę państwa”.

Gorzej wypada "Powóz". Ciekawie rozwijającą się akcję (oficer i członek powiatowej arystokracji Czertokucki zaprasza do siebie na obiad generała i kilku oficerów, lecz dzień wcześniej popija ostro, po czym zasypia i budzi się na kilka minut przed przyjazdem gości) psuje zaskakująco miałkie zakończenie.

Radzę jak najszybciej nadrobić braki i zapoznać się z Gogolem. W przeciwnym razie od razu powiadomię wdowę po radcy stanu Czechtyriewą oraz sztabs-oficerową Podtoczinę, które – tak się składa – są moimi dobrymi znajomymi.

Kto nie czytał Gogola, ten gęsior i kropka.
***

Pełna recenzja tutaj: https://bit.ly/3WOvjSC

Opowiadania zawierają sześć historii, w tym wyśmienity "Szynel". Fani grozy kojarzyć mogą klimatycznego "Wija", który w ogóle się nie zestarzał. Ba, zyskuje przy drugim czytaniu.

Trzech młodzianów (teolog, mówca i filozof) opuszcza seminarium. Nocą błądzą w lesie i trafiają do zapuszczonej osady, gdzie przyjmuje ich gburowata starucha. W tym momencie historia przełącza się...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Pełna recenzja: https://bit.ly/3WOvjSC

"Opowiadania petersburskie" ze znanej i lubianej serii „z kolibrem” to maleństwo zawierające dwa opowiadania. Oba genialne.

"Szynel" przedstawia historię urzędnika, Akakiusza Kamaszkina. Kamaszkin nie wyróżnia się niczym szczególnym: niski, ryżawy o hemoroidalnej cerze (hehe). W urzędzie od zawsze, niezmiennie na tym samym stanowisku: radca tytularny do spraw przepisywania dokumentów. Służył gorliwie i z miłością, lecz mimo to był poniżany przez kolegów i przełożonych. Nie miał rodziny, żony, ani przyjaciół. Sytuacja zmienia się, gdy psuje mu się płaszcz. Zmuszony do wydania ostatnich zaskórniaków na zakup nowego, Kamaszkin ze zdumieniem zauważa iż nowy płaszcz zmienił podejście współpracowników: zamiast pogardy pojawiła się nić sympatii, zamiast ignorancji ciekawość. Pan Akakiusz zostaje nawet zaproszony na imprezę urzędasów, która doprowadza do…

"Newski prospekt" to nieco gorsza, ale wciąż wyśmienita historia dwóch znajomych. Młodziutki Piskariew to artysta-marzyciel, łatwo ulegający emocjom. Z kolei porucznik Pirogow to człowiek pragmatyczny, ułożony, postępujący według planu. Podczas jednego ze spacerów po Newskim Prospekcie, zauważają dwie piękne kobiety i każdy z nich rusza śladem jednej z nich. W tym momencie Gogol rozszczepia historię na dwa wątki, poznajemy perypetie obu bohaterów oraz – jakże odmienne – zakończenie ich polowania na kobiety. Pod zewnętrzną warstwą trzymającej w napięciu, romantyczno-żartobliwej historii snuje pochodzący z Ukrainy pisarz rozważania na temat różnego podejścia do życia i radzenia sobie z jego dylematami.

Niech to jednak nikogo nie zmyli, bowiem głównym bohaterem opowiadania jest tytułowy Newski Prospekt. Ulica, aleja, główny trakt Petersburga – zwał jak zwał - opiewana jest przez Gogola z należnymi jej honorami. Do tej pory nie spotkałem się chyba w literaturze z tak apetycznym i pełnym pasji opisem ulicy; nawet jeśli jest to główna arteria nie byle jakiego przecież miasta. Newski Prospekt pojawia się także w innych opowiadaniach, np. w "Nosie".

Książki Gogola mogłyby być sprzedawane w zestawie z wycieczką do Petersburga. Oczywiście dzisiaj jest to mission impossible, ale może kiedyś… Mam przeczucie, że nawet po tylu latach, Newski Prospekt wciąż jest miejsce magicznym.

Koniecznie proszę się zapoznać!

Pełna recenzja: https://bit.ly/3WOvjSC

"Opowiadania petersburskie" ze znanej i lubianej serii „z kolibrem” to maleństwo zawierające dwa opowiadania. Oba genialne.

"Szynel" przedstawia historię urzędnika, Akakiusza Kamaszkina. Kamaszkin nie wyróżnia się niczym szczególnym: niski, ryżawy o hemoroidalnej cerze (hehe). W urzędzie od zawsze, niezmiennie na tym samym...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

KRÓTKO

"Widma i bestie" Rudyarda Kiplinga jest jednym z najlepszych zbiorów opowiadań w całej historii "Biblioteki Grozy" wydawnictwa C&T.

***
DŁUŻEJ

Kiplinga niby każdy zna: wiadomo, "Księga dżungli", bajki, Nagroda Nobla w 1907 roku (zaszczytu tego dostąpił jako 41-latek, stał się wówczas najmłodszym laureatem w krótkiej historii tej nagrody).

Do wielkich fanów jego twórczości należała m.in. Maria Skłodowska-Curie i jej córka Irena Joliot-Curie. Swego czasu, Madame Curie zaczytywała się w "Księdze dżungli", "Kim", czy "Sido". Irena z kolei przetłumaczyła jeden z wierszy brytyjskiego pisarza na francuski (The Sons of Martha).

Tymczasem okazuje się, że jak prawie każdy szanujący się pisarz, Kipling także flirtował z historiami niesamowitymi. W 2006 roku zebrano je w tomie pt. "Strange Tales".

W oryginale, "Strange Tales" zawierają 20 opowiadań, natomiast w "Widmach i bestiach" znajdziemy tylko osiem z nich. Wszystkie powstały w latach 1885 – 1915. Zadecydowały pewnie względy oszczędnościowe, co doskonale rozumiem. Nie mniej jednak, można było stosunkowo niewielkim kosztem dodać ze dwa kolejne opowiadania. Zabrakło dwóch opowieści, powszechnie uznawanych za czołówkę "Strange Tales", czyli: "The Tomb Of His Ancestors" oraz "The House Surgeon". Zamiast tego dostajemy króciutką, dość przeciętną "Przekazaną wiadomość" oraz ewidentną pomyłkę, najsłabszą w całym zbiorze opowiastkę "Uprzątnięte i przyozdobione".

Tyle narzekania, teraz pozytywy. Spodziewałem się typowych, staroświeckich opowieści o domach nawiedzonym przez duchy, seansach spirytystycznych itp., tymczasem dostałem dojrzałe, autentycznie niepokojące historie.

Sześć z ośmiu opowieści to majstersztyki literatury niesamowitej. Jestem pod wrażeniem, z jaką łatwością Kipling konstruuje dobre historie; bez silenia się na ekstrawagancję, oryginalność, czy szokujące treści. Orientalnego uroku dodają Indie, gdzie toczy się akcja pięciu opowiadań.

Najbardziej do gustu przypadła mi "Osobliwa przejażdżka Morrowbiego Jukesa". Jukes, młody brytyjski inżynier, podczas nocnej przejażdżki na swym koniu, wpada do stromej, piaszczystej rozpadliny otoczonej wysokimi na dziesięć metrów piaszczystymi wałami. Miejsce to okazuje się być legendarną indyjską wioską umarłych, gdzie trafiają ludzie uznani za umarłych i śmiertelnie chorzy, którzy z powodów religijnych nie mogą powrócić do normalnego życia jako żywi.

"Odgłos wystrzału wywabił ponad sześćdziesiąt ludzkich istot z nor borsuczych, które do owej chwili uważałem za niezamieszkane. (…) Wszyscy byli skąpo odziani w tkaniny łososiowego koloru (…) i od pierwszej chwili sprawili na mnie wrażenie gromady jakichś odrażających fakirów. Brud i ohyda tego zgromadzenia były wprost nie do opisania i zadrżałem na myśl, jaki żywot muszą wieść w swoich norach".

Wrzuceni do rowu jak śmieci, czekają na śmierć, odizolowani od świata. Organizują się w mini-społeczność, naznaczoną piętnem tragizmu. Nie tylko z racji na toczące ich choroby, ale także – a może i przede wszystkim – z racji na fakt, że nie da się stamtąd uciec. Załamany Jukes rozpoznaje w jednym z truposzowatych rezydentów swego niegdysiejszego znajomego, Gunga Dassa. Używając siły, sprytu i przekupstwa dowiaduje się, iż przed laty trafił w to miejsce inny biały człowiek, który poznał sposób na wydostanie się z tego miejsca…

"Znamię Bestii" to kolejna perła. O ile "Osobliwa przejażdżka…" oddziałowuje głównie w obszarze psychologicznym, tutaj groza jest bardziej konkretna i namacalna. Po suto zakrapianej imprezie podpity Brytyjczyk Fleete znieważa indyjską świątynię, gasząc niedopałek cygara na czole podobizny Hanumana – małpiego boga. Wkrótce Fleete dostaje drgawek, pocąc się obficie. Sytuacja staje się poważna, a wplątane w nią zostają siły, które trudno naukowo uzasadnić. Paranoiczny klimat, konkretna, elegancka narracja, i absolutnie przerażający Srebrny Człowiek czynią ze "Znamienia Bestii" jedną z ciekawszych opowiadań niesamowitych, jakie czytałem w ostatnich miesiącach.

"Wtedy, bez ostrzeżenia, z niszy za wizerunkiem bóstwa wyłonił się Srebrny Człowiek. Pomimo przejmującego zimna był zupełnie nagi, a jego ciało lśniło niczym srebrzysty szron, był bowiem kimś, kogo w Biblii nazwano "zbielałym od trądu jak śnieg". Ponadto nie miał twarzy, bo zżerająca go od lat choroba poczyniła widoczne spustoszenia. (...)

Nagle Srebrny Człowiek przecisnął się pod naszyi ramionami, wydając dźwięki podobne do popiskiwania wydry, otoczył Fleete'a ramionami i przytulił głowę do jego piersi, nim zdołaliśmy go odciągnąć. Później wycofał się w kąt i siedział, pomiaukując jękliwie, podczas gdy tłum ludzi zagrodził wszystkie drzwi".

"Powrót Imraya" utrzymuje wysoki poziom oraz pełną tajemnego uroku scenerię Indii. Imray; młody, obiecujący pracownik administracji, znika bez zapowiedzi. Nie zostawia żadnych śladów, przepadł jak kamień w wodę.

Jednego dnia widziano go całego, zdrowego i szczęśliwego, krążącego między stołami bilardowymi w jego klubie. Następnego ranka już go nie było i w żaden sposób nie dało się ustalić, gdzie mógłby przebywać. (…) Imray z człowieka stał się tajemnicą – czymś, o czym mężczyźni dyskutują przy stołach w klubie przez miesiąc, a potem zupełnie zapominają. Strickland z policyjnego urzędu (kolejne opowiadanie z jego udziałem) wynajmuje bungalow należący wcześniej do Imraya.

Mimo kilku logicznych niespójności i skondensowanej fabuły, uważam te opowiadanie za bardzo udane. Kipling nie zostawia miejsca na zbudowanie klimatu, poczucia niepewności itp., w zamian macha tasakiem jak wściekły rzeźnik. Rach! Znika Imray. Ciach! – Strickland znajduje… Trach! – okazuje się, że… I już koniec.

Wciąż dobra, choć najsłabsza z indyjskich historii jest "Widmowa riksza". Napisana ponownie tym eleganckim, kiplingowskim stylem, jednocześnie jest też z nich najbardziej stereotypowa i przewidywalna.

Główny bohater, Theobald Jack Pansay, wdaje się w romans z Agnes Keith-Wessington, żoną innego oficera. Gdy kochanka nudzi mu się, postanawia zerwać z nią kontakt i wrócić do swej narzeczonej Kitty. Wściekła Agnes nie godzi się na to; zaczyna prześladować niezdecydowanego kochanka, śledząc każdy jego ruch ze swej żółtej rikszy. Ostentacyjna niechęć i ignorancja ze strony Theobalda powoduje, że pęka jej serce i umiera. Nawet po śmierci nie przestaje nękać Pansaya, który jako jedyny widzi tytułową widmową rikszę podążającą uparcie jego śladem. Przytłoczony Pansay dziwnie się zachowuje, ludzie zaczynają go uważać go pomyleńca, a Kitty zrywa zaręczyny…

"One" to kolejny majstersztyk i chyba najbardziej poruszająca opowieść w zbiorze. Podczas samochodowej przejażdżki w okolicach Sussex, narrator przypadkowo natrafia na piękną, wiejską rezydencję z zadbanym ogrodem. Choć położona na uboczu, zdaje się być zamieszkała. Narrator słyszy (i widzi) przemykające w ogrodzie dzieci, poznaje także niewidomą panią domu i jej służącego. Dzieci wydają się bardzo płochliwe, unikają kontaktu wzrokowego i dotyku. Po krótkiej wizycie narrator żegna się i odjeżdża, jednak gnany dziwnym impulsem, za jakiś czas powraca w to miejsce.

Żeby w pełni zrozumieć tę opowieść, trzeba wiedzieć kilka rzeczy o Kiplingu. UWAGA w poniższym akapicie spojler!

Okazuje się, że nieśmiałe dzieci nie istnieją naprawdę: to duchy i emanacje zmarłych niegdyś w okolicy dzieci. Widzieć je mogą tylko ci, którzy sami stracili dziecko, tak jak narrator. W momencie, gdy zdaje sobie z tego sprawę, niewidoma pani domu wypowiada te słowa: "nie wolno tu Panu więcej wracać".

Autobiograficzny wydźwięk tej historii uderza z podwójną mocą, gdy dowiemy się, że Kipling też mieszkał w okolicach Sussex i sam stracił dziecko. Jego córka Josephine zmarła młodo w 1899 roku.

"Mary Postgate" to surowa literacka bryła, celowo wyzbyta z elementów grozy, niepokoju i niesamowitości. Mimo to wwierca się w kości, niczym wiertło chirurga-sadysty. Powoli, niemal niezauważalnie, lecz wytrwale. I dopiero sama końcówka misternie budowanej narracji tworzy potężny dysonans. Nawet dzisiaj może być uznana za szokującą. Wcześniej nie dzieje się nic poważnego; może poza ledwie namacalnym i trudnym do wytłumaczenia poczuciem dyskomfortu. Tytułowa Mary to zwyczajna, szara służąca. Gdy zrządzenie losu zasyła pod jej opiekę młodego Wyndhama Fowlera, bierze go pod swoje skrzydła i wychowuje jak matka. Mimo to, rozwydrzony Wynn ma ją za nic, wyśmiewając, poniżając i zasypując nonsensownymi zachciankami. Mary Postgate – zawsze wierna służąca i cel kpin. Czyżby?

Kipling nawiązuje tutaj do okropieństw pierwszej wojny światowej, a biografowie twierdzą, że opowiadanie jest parabolą jego strachu przed utratą syna. Rudyard Kipling napisał je w 1915 roku i faktycznie – kilka miesięcy później jego syn John już nie żył… Pisarz stracił kolejne dziecko.

Chętnie przeczytałbym "Strange Tales" w całości. Tym bardziej, że niektóre opowiadania łączą się ze sobą. Najlepiej jest to chyba widoczne w historiach indyjskich – Strickland pojawia się w "Znamieniu Bestii" i "Powrocie Imraya", a wzmiankowany krótko w "Znamieniu Bestii" doktor Dubois wróci jeszcze w "Przekazanej wiadomości".


Kipling jest różnorodny. Nie stosuje natrętnie tych samych chwytów, jak np. Lovecraft ze swoją „kosmiczną grozą”. Nie skłania się ani ku racjonalnym rozwiązaniom, ani ku nadprzyrodzonym mocom. Ponadto część opowiadań kończy się - nazwijmy to - happy endem, niektóre pieczętują tragiczny los któregoś z bohaterów, jeszcze inne z kolei urywają się, pozostawiając czytelnikowi przywilej interpretacji. Nigdy nie wiadomo, na który wariant zdecyduje się autor, co w połączeniu z faktem, że ów brak schematu wygląda jak najbardziej naturalnie i nie razi sztucznością jakiegoś artystycznego postanowienia, czyni lekturę opowiadań Kiplinga jeszcze przyjemniejszą i pełną zaskoczeń. Jego styl jest bardzo precyzyjny i konkretny. Nie bawi się w półśrodki, czy eksperymenty. Wie, co chce osiągnąć i wie, w jaki sposób to zrobić. Tylko najwięksi tak potrafią.

Podoba mi się, że Kipling unika rozwlekłych opisów przyrody – jedyny chyba taki fragment to początek opowiadania "One", ale opis lesistych wzgórz ma swoje uzasadnienie. Często unika też dosłowności. Na przykład, przywoływane wcześniej zakończenie "Mary Postgate" wskazuje na pewne wydarzenie, ale nie nazywa go wprost. Podobnie z wyjaśnieniem „zagadki” w jednocześnie niepokojącym i uroczym opowiadaniu "One".

Trzeba być przedniej klasy pisarzem, by tak stopniować napięcie, jak w "Mary Postgate"; by tak udanie odmalować nastrój grozy jak w "Znamieniu Bestii", czy nieznośny niepokój w "Osobliwej przejażdżce Morrowbiego Jukesa" – i to bez uciekania się do chwytów typowych dla tego typu literatury.

"Widma i bestie" to wielce satysfakcjonująca lektura, pełna emocji i ukrytych smaczków. Mimo upływu ponad 100 lat, historie Kiplinga wciąż potrafią przerazić. Wielkie brawa dla wydawnictwa C&T za (niestety częściowe) przybliżenie mroczniejszej strony Kiplinga.

Absolutnie, całkowicie polecam!

KRÓTKO

"Widma i bestie" Rudyarda Kiplinga jest jednym z najlepszych zbiorów opowiadań w całej historii "Biblioteki Grozy" wydawnictwa C&T.

***
DŁUŻEJ

Kiplinga niby każdy zna: wiadomo, "Księga dżungli", bajki, Nagroda Nobla w 1907 roku (zaszczytu tego dostąpił jako 41-latek, stał się wówczas najmłodszym laureatem w krótkiej historii tej nagrody).

Do wielkich fanów jego...

więcej Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika MilczenieLiter

z ostatnich 3 m-cy
MilczenieLiter
2024-05-22 19:33:32
2024-05-22 19:33:32
MilczenieLiter
2024-05-19 10:37:46
MilczenieLiter dodał książkę Opowiadania na półkę i dodał opinię:
2024-05-19 10:37:46
MilczenieLiter dodał książkę Opowiadania na półkę Przeczytane i dodał opinię:

Opowiadania zawierają sześć historii, w tym wyśmienity "Szynel". Fani grozy kojarzyć mogą klimatycznego "Wija", który w ogóle się nie zestarzał. Ba, zyskuje przy drugim czytaniu.

Trzech młodzianów (teolog, mówca i filozof) opuszcza seminarium. Nocą błądzą w lesie i trafiają do zapuszczone...

Rozwiń Rozwiń
Opowiadania Mikołaj Gogol
Średnia ocena:
7.3 / 10
111 ocen
MilczenieLiter
2024-05-19 10:33:43
MilczenieLiter dodał książkę Opowiadania petersburskie na półkę i dodał opinię:
2024-05-19 10:33:43
MilczenieLiter dodał książkę Opowiadania petersburskie na półkę Przeczytane i dodał opinię:

Pełna recenzja: https://bit.ly/3WOvjSC

"Opowiadania petersburskie" ze znanej i lubianej serii „z kolibrem” to maleństwo zawierające dwa opowiadania. Oba genialne.

"Szynel" przedstawia historię urzędnika, Akakiusza Kamaszkina. Kamaszkin nie wyróżnia się niczym szczególnym: niski, ryżawy o...

Rozwiń Rozwiń
Opowiadania petersburskie Mikołaj Gogol
Seria: Koliber
Średnia ocena:
7.3 / 10
303 ocen
MilczenieLiter
2024-05-17 08:11:06
MilczenieLiter ocenił książkę Salto Mortale na
6 / 10
2024-05-17 08:11:06
MilczenieLiter ocenił książkę Salto Mortale na
6 / 10
Salto Mortale Luigi Malerba
Średnia ocena:
5 / 10
3 ocen
MilczenieLiter
2024-05-14 20:29:24
MilczenieLiter dodał książkę Raj na półkę Chcę przeczytać
2024-05-14 20:29:24
MilczenieLiter dodał książkę Raj na półkę Chcę przeczytać
Raj Abdulrazak Gurnah
Średnia ocena:
6.8 / 10
96 ocen
MilczenieLiter
2024-05-14 20:29:16
MilczenieLiter dodał książkę Nad morzem na półkę Chcę przeczytać
2024-05-14 20:29:16
MilczenieLiter dodał książkę Nad morzem na półkę Chcę przeczytać
Nad morzem Abdulrazak Gurnah
Średnia ocena:
6.8 / 10
4 ocen
MilczenieLiter
2024-05-11 10:45:57
2024-05-11 10:45:57
Tancerka z Izu. Opowiadania Yasunari Kawabata
Średnia ocena:
7.4 / 10
19 ocen
MilczenieLiter
2024-05-08 12:15:00
2024-05-08 12:15:00
Żywe morze snów na jawie Richard Flanagan
Średnia ocena:
7.1 / 10
177 ocen
MilczenieLiter
2024-05-08 11:52:40
2024-05-08 11:52:40
MilczenieLiter
2024-05-08 11:51:59
2024-05-08 11:51:59
Dom lalki i inne nowele August Strindberg
Średnia ocena:
7.1 / 10
37 ocen

ulubieni autorzy [6]

Etgar Keret
Ocena książek:
6,5 / 10
59 książek
0 cykli
Pisze książki z:
320 fanów
Gonzalo Suárez
Ocena książek:
7,4 / 10
1 książka
0 cykli
Pisze książki z:
1 fan
Dan Simmons
Ocena książek:
7,0 / 10
44 książki
5 cykli
Pisze książki z:
928 fanów

statystyki

W sumie
przeczytano
317
książek
Średnio w roku
przeczytane
45
książek
Opinie były
pomocne
841
razy
W sumie
wystawione
303
oceny ze średnią 6,9

Spędzone
na czytaniu
1 557
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
40
minut
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
1
książek [+ Dodaj]