Diabeł już tu nie mieszka

Okładka książki Diabeł już tu nie mieszka autora Mikołaj Maria Manicki, 9788396445063
Okładka książki Diabeł już tu nie mieszka
Mikołaj Maria Manicki Wydawnictwo: Wydawnictwo IX Seria: Światy wizjonerów fantasy, science fiction
330 str. 5 godz. 30 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Światy wizjonerów
Data wydania:
2022-05-20
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-20
Liczba stron:
330
Czas czytania
5 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396445063
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Diabeł już tu nie mieszka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Diabeł już tu nie mieszka



książek na półce przeczytane 1278 napisanych opinii 1053

Oceny książki Diabeł już tu nie mieszka

Średnia ocen
7,1 / 10
36 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Diabeł już tu nie mieszka

avatar
12
10

Na półkach:

"Ani szarańcza, ani potop nie uzdrowiły ludzkości." Diabeł też się poddał.
I już tu nie mieszka, czemu się nie dziwię. Ludzie zajęli jego miejsce, znają się na tej robocie wyśmienicie.

Planeta zachęca klimatem.

Wyziewami gazowymi, które ustępują tylko tym po górniczych libacjach, potokami lawy, temperaturą i ogólnie tym, że jeśli nie masz skafandra, to szybko wyparujesz, a jeśli masz, to też, tylko trochę wolniej.
No chyba, że akurat kopiesz tunele, by dostać się do cennych złóż, to wtedy skafander nie jest ci potrzebny. Tak samo jak nie są ci wtedy potrzebne wszystkie zęby, świeża koszula i kąpiel. Dostosowujesz się do warunków, a warunki jeńców nie biorą.

Każdy w tej kopalni ma coś za kołnierzem. Nawet kot. Jemu leją do miski wódkę. Z kim przystajesz, takim się stajesz...

Jest gorąco, siarczyście gęsto od potu, zapasy ograniczone, zasoby intelektualne również.

Co może się strasznego wydarzyć na takim wulkanicznym zadupiu kosmosu? Uprzedzam, że wybuchy, płomienie, gejzery lawy, ruch płyt tektonicznych, to jasełka w przedszkolu.

🎉 Może przybyć fotograf, papież i kobieta.
Ta ostatnia jeszcze w tej bulgoczącej zupie testosteronu zamiesza. Nie powinnam być zdziwiona, że ruda, ale jestem.

Po tym spokojnym wstępie przechodzimy już do domu wariatów. Spotykamy Stalina zezującego zbieżnie, znajdujemy niemowlę - elektrownię mitochondrialną - wielkości mamuta, któremu trzeba zmieniać pieluchy, czasem nawet poczytać do sny wybitne dzieła Manickiego, których fabuły nie powstydziłby się scenarzysta Mody na sukces, faceci rysują w opowieściach swoje żony jako wiedźmy, ale wskoczą (dosłownie) w ciemną dziurę za kotem (tak, to ten od %).

Jednak poza grubą warstwą humoru i schizu otrzymujemy prawdę o ludzkich instynktach, psychice, bolączkach i życiu.
I wszystko inteligentnie zakopane głęboko pod powierzchnią pozorów i mechanizmów przetrwania.

Z przyjemnością przekopałam złoża liter, na wdechu przemknęłam przytłaczającą, zapoconą początkową część historii, by w końcówce stwierdzić, że już nic mnie nie zdziwi.

Dobre to było. 🔥

#diabełjużtuniemieszka
#fantastyka
#czytampolskichautorów

"Ani szarańcza, ani potop nie uzdrowiły ludzkości." Diabeł też się poddał.
I już tu nie mieszka, czemu się nie dziwię. Ludzie zajęli jego miejsce, znają się na tej robocie wyśmienicie.

Planeta zachęca klimatem.

Wyziewami gazowymi, które ustępują tylko tym po górniczych libacjach, potokami lawy, temperaturą i ogólnie tym, że jeśli nie masz skafandra, to szybko wyparujesz,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
697
548

Na półkach: ,

Nic tu się nie dzieje, nic tu się nie klei. Dodatkowo groteskowa końcówka.

Nic tu się nie dzieje, nic tu się nie klei. Dodatkowo groteskowa końcówka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
663
216

Na półkach:

Jeśli istnieje piekło, to jest nim Telemorfax. Planeta usłana aktywnymi wulkanami oraz oceanami lawy. Co więc sprawiło, że w tak niegościnnym miejscu pojawił się człowiek? Przede wszystkim zasoby. W swoich trzewiach, Telemorfax obfituje w cenny hefalit. Jego kopalnia, Infernopolis, to jednak coś więcej niż tylko miejsce wydobycia. To także azyl dla tych, którzy chcą zniknąć z radaru.

"Diabeł już to nie mieszka" rozpoczyna się wybornie. Niczym w "Następnym do raju" Marka Hłaski, Mikołaj Maria Manicki skupia się na sportretowaniu prozy życia odizolowanych od reszty świata robotników [u Hłaski mieliśmy drwali, tutaj – górników]. Autor, budując z pietyzmem kolejne zdania, przedstawia codzienność osób, których praca i życie osobiste zlewają się w jedno. Nie nazwę tego jednak egzystencją: Manicki nakreślił bowiem szereg barwnych postaci, które możemy mniej lub bardziej polubić.

Górnictwo w wykonaniu Manickiego zdaje się być autentyczne [przynajmniej dla mnie, nie-górnika]. Autor posługuje się specjalistyczną terminologią oraz opisuje stosowane przy wydobyciu technologie. Ogólnie, na pochwałę zasługuje świat przedstawiony: bogaty w szczegóły, polityczno-ekonomiczne zależności i czekające na odkrycie tajemnice. Również te „kryminalne”. Klimat można kroić nożem. Albo rozłupywać oskardem. Jest wybornie. Jednak do czasu…

Albowiem gdzieś od 200 strony, miałem wrażenie, że czytam inną książkę. Budowana z pietyzmem atmosfera wyparowała, a miejsce portretowania życia górników zastąpiła wartka akcja z elementami charakterystycznymi dla literackiej pulpy. Wybuchy, strzelaniny, femme fatale, scena zbliżenia cielesnego, postać papieża[!], szalone eksperymenty oraz masa innych czynników, sprawiły, że przy drugiej części powieści, może i bawiłem się dobrze, ale jednak nie tego się spodziewałem.

Tak ogromny rozdźwięk pomiędzy „częścią pierwszą” a „częścią drugą” [oficjalnie książka nie jest na takowe podzielona], sprawia, że czuję się skołowany. Obydwie „części” oceniłbym osobno wysoko [choć „pierwszą” wyżej], jednak zestawione razem, w dziwny sposób się „wykluczają”. Zwariowana „część druga” zabija skrupulatnie skonstruowaną „część pierwszą”. Szkoda.

Więcej o książce piszę na swoim blogu - link: https://karols.pl/diabel-juz-tu-nie-mieszka-mikolaj-maria-manicki-recenzja/

Jeśli istnieje piekło, to jest nim Telemorfax. Planeta usłana aktywnymi wulkanami oraz oceanami lawy. Co więc sprawiło, że w tak niegościnnym miejscu pojawił się człowiek? Przede wszystkim zasoby. W swoich trzewiach, Telemorfax obfituje w cenny hefalit. Jego kopalnia, Infernopolis, to jednak coś więcej niż tylko miejsce wydobycia. To także azyl dla tych, którzy chcą zniknąć...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

107 użytkowników ma tytuł Diabeł już tu nie mieszka na półkach głównych
  • 62
  • 45
18 użytkowników ma tytuł Diabeł już tu nie mieszka na półkach dodatkowych
  • 10
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Agata Francik, Marek Kolenda, Tomasz Kołodziejczak, Maja Malinowska, Mikołaj Maria Manicki, Romuald Pawlak, Magdalena Świerczek-Gryboś, Henryk Tur, Istvan Vizvary, Michał Walasek, Mateusz Wyszyński, Marek Żelkowski
Ocena 7,4
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Agata Francik, Marek Kolenda, Tomasz Kołodziejczak, Maja Malinowska, Mikołaj Maria Manicki, Romuald Pawlak, Magdalena Świerczek-Gryboś, Henryk Tur, Istvan Vizvary, Michał Walasek, Mateusz Wyszyński, Marek Żelkowski
Okładka książki Epidemie Paweł Dybała, Agnieszka Fulińska, Wojciech Gunia, Agnieszka Hałas, Paweł Majka, Mikołaj Maria Manicki, Andrzej Miszczak, Tadeusz Oszubski, Krzysztof Rewiuk, Magdalena Anna Sakowska, Marta Sobiecka, Jacek Sobota, Wojciech Szyda, Marek Żelkowski
Ocena 7,1
Epidemie Paweł Dybała, Agnieszka Fulińska, Wojciech Gunia, Agnieszka Hałas, Paweł Majka, Mikołaj Maria Manicki, Andrzej Miszczak, Tadeusz Oszubski, Krzysztof Rewiuk, Magdalena Anna Sakowska, Marta Sobiecka, Jacek Sobota, Wojciech Szyda, Marek Żelkowski
Okładka książki Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2021 Bartek Biedrzycki, Grzegorz Brona, Dorota Dobrzyńska, Łukasz Marek Fiema, Adam Groth, Wojciech Gunia, Marta Kładź-Kocot, Michał Kłodawski, Marcin Kowalczyk, Marta Magdalena Lasik, Mikołaj Maria Manicki, Marcin Mazur, Kamil Muzyka, Marcin S. Przybyłek, Grzegorz Rogaczewski, Andrzej Zimniak
Ocena 6,5
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2021 Bartek Biedrzycki, Grzegorz Brona, Dorota Dobrzyńska, Łukasz Marek Fiema, Adam Groth, Wojciech Gunia, Marta Kładź-Kocot, Michał Kłodawski, Marcin Kowalczyk, Marta Magdalena Lasik, Mikołaj Maria Manicki, Marcin Mazur, Kamil Muzyka, Marcin S. Przybyłek, Grzegorz Rogaczewski, Andrzej Zimniak
Okładka książki Flash fiction Michał Baran, Tomasz Chwałek, Kazimierz Fajfer, Edyta Gaida, Mundek Koterba, Paulina Kuchta, Jerzy Łanuszewski, Mikołaj Maria Manicki, Krzysztof Marciniak, Maja Mendrychowska, Janek Mikołajczyk, Maciej Pawlikowski, Robert Popielecki, Małgorzata Rybak, Aga Ślaska, Justyna Sobecka, Ola Synowiec, Wiktoria Tuńska, Istvan Vizvary, Dariusz Wichowski, Zalibarek, Michał Zantman
Ocena 6,7
Flash fiction Michał Baran, Tomasz Chwałek, Kazimierz Fajfer, Edyta Gaida, Mundek Koterba, Paulina Kuchta, Jerzy Łanuszewski, Mikołaj Maria Manicki, Krzysztof Marciniak, Maja Mendrychowska, Janek Mikołajczyk, Maciej Pawlikowski, Robert Popielecki, Małgorzata Rybak, Aga Ślaska, Justyna Sobecka, Ola Synowiec, Wiktoria Tuńska, Istvan Vizvary, Dariusz Wichowski, Zalibarek, Michał Zantman
Okładka książki Poznań Fantastyczny. Miejska Paralaksa Radosław Dąbrowski, Dominik Flaszyński, Tomasz Golis, Bartłomiej Grubich, Konrad Knapek, Wojciech Kowalski, Patryk Kulawiecki, Mikołaj Maria Manicki, Anna Rosner, Sławomir Stawny, Justyna Świerczewska, Jacek Weichert, Marta Zucker
Ocena 6,7
Poznań Fantastyczny. Miejska Paralaksa Radosław Dąbrowski, Dominik Flaszyński, Tomasz Golis, Bartłomiej Grubich, Konrad Knapek, Wojciech Kowalski, Patryk Kulawiecki, Mikołaj Maria Manicki, Anna Rosner, Sławomir Stawny, Justyna Świerczewska, Jacek Weichert, Marta Zucker
Mikołaj Maria Manicki
Mikołaj Maria Manicki
Pisarz, działacz polskiego fandomu fantastyki, broker edukacyjny. Rzecznik prasowy i członek zarządu Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej. Autor powieści "Diabeł już tu nie mieszka" oraz opowiadań publikowanych w antologiach i na łamach czasopism takich jak QFant, Creatio Fantastica czy Czas Literatury. Był jednym z autorów inaugurujących powrót fantastyki naukowej do Młodego Technika. Laureat licznych konkursów literackich (m.in. Ha!art i poznańskiego Wydawnictwa Miejskiego).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wyjście Daniel Rosołek
Wyjście
Daniel Rosołek
Rewolucja. Słowo, które pachnie dymem, krwią i nowym początkiem. Nie zawsze wybucha na ulicach - czasem tli się w człowieku. W spojrzeniu, które w końcu nie ucieka. W dłoniach, które przestają drżeć. W słowie, które nie daje się już uciszyć. Rewolucja zaczyna się wtedy, gdy coś w tobie pęka. Nie głośno, nie teatralnie – cicho i powoli, jak pęknięcie w porcelanie. Ale od tego momentu nic już nie jest takie samo. Bo prawdziwa rewolucja nie potrzebuje tłumu i poklasku... Debiut Daniela Rosołka to uderzenie surowe, chłodne i niepokojąco prawdziwe. „Wyjście” wciąga od pierwszej strony, nie dając wytchnienia ani umysłowi, ani emocjom. Mniej liryczne niż „Pomrok” - bardziej bezpośrednie, cielesne, drapieżne. Przyciąga czytelnika jak Bianka wszystkich samców homo sapiens. Kim jest Bianka – musicie się przekonać sami, u mnie nie ma spojlerów i opisów fabuły… Rosołek pisze z lekkością, ale nie ucieka od ciężaru znaczeń. Miesza gatunki, żongluje czasem, a dialogi iskrzą naturalnością. To nie tylko historia o świecie alternatywnym, w którym ludzie i neandertalczycy współistnieją w brutalnej nierówności. To opowieść o człowieczeństwie, o cienkiej warstwie cywilizacji, którą nosimy jak maskę – dopóki świat nie zedrze jej z nas do krwi. Ta książka nie szuka prostych odpowiedzi. Każe spojrzeć w lustro i zobaczyć w odbiciu coś, przed czym zwykle uciekamy – prawdę o sobie. Miłość to słabość czy siła, która popycha nas ku granicom, o jakich baliśmy się myśleć? „Wyjście” to świetny debiut – dojrzalszy, niż można by się spodziewać. A jeśli śledzicie profile autora, wyczujecie w tej historii jego ducha – człowieka zakochanego w górnictwie, w twardym, surowym świecie, który zna od podszewki. Więc, Kochani – po tej recenzji macie jedno WYJŚCIE. Trzeba czytać.
OczamiMatkiWiedźmy - awatar OczamiMatkiWiedźmy
ocenił na95 miesięcy temu
Miasto Wszystkich Zdrowych Szymon Stoczek
Miasto Wszystkich Zdrowych
Szymon Stoczek
Potrzeba złapania oddechu między jedną a drugą lekturą z zakresów antropologii, religioznawstwa czy nawet reportażu, często kieruje mnie ku SF. Ciężar gatunkowy i emocjonalny z założenia jednak mniejszy, choć znów często nie jest to dalekie odejście od ważnych pytań o kondycję człowieka. Dziwny jest ten wykreowany w tym zbiorze opowiadań świat. Miasto i nazwy jego dzielnic i dystryktów przywodzą na myśl (nieprzypadkowo przecież) nazwy organów, tkanek i części ciała. Jakby świat przedstawiony rozgrywał się w rozkładającym się organizmie, a my obserwowalibyśmy żerujące na nim saprofity. “Miasto Wszystkich Zdrowych ludzie założyli na zwłokach potwora Sepata” - czy należy dosłownie rozumieć to stwierdzenie? Wiele wskazuje na to, że tak. Trzeba przyznać, że ma Autor talent kreacyjny. Stwarza nie tylko światy, ale i całkiem interesujące fabuły o wielopiętrowych komplikacjach. Nie ma opowiadania bez drugiego dna albo choć suspensu w finale. Ciężko momentami odnaleźć się w tych zawiłościach nieznanych krain i ich niezrozumiałych mechanizmów (czasem dosłownych),choć nie ulega wątpliwości, że ten dysonans to coś, o czego zaszczepienie w umyśle czytającego pisarzowi chodziło… Sporo ciekawych interakcji społecznych, klasowych i różne zakreślone tu hierarchie sprawiają, że czujemy się trochę jak w świecie jakiejś “Gry o tron” - tylko wysublimowanym i kreślonym z większym chyba też rozmachem. Bardzo mi ta kreacja świata coś przypomina i już od pierwszych stron wiem co: “Inne światy” Jacka Dukaja. Żaden to zresztą plagiat konceptu; raczej jakieś pokrewieństwo idei i ich mikro-fabularnych rozwinięć. Tam ta kreacja była genialna, tu zaś jest bardzo interesująca. Sama koncepcja świata transformującego nasze życie, a nawet nasze ciała (“morfująca” - powiedziałby Dukaj),wywodzi się z arystotelesowskich teorii materii. To mogłyby być światy z jednego uniwersum, z jakąś wspólną - a dla nas heretycką - fizyką i kosmologią. Jest też w książce coś z innej znakomitej - “Bóg maszyna”, a więc pałacowe rozgrywki w erze kosmicznej czy alternatywnej rzeczywistości… A duch Lema unosi się nad wodami… Każde z opowiadań stanowi pewną zamkniętą całość i każde wprowadza na scenę - więc na dość krótko - nowych bohaterów, z którymi już za chwilę się rozstaniemy. Dwie jednak kwestie wiodą nas przez ten zbiór. Po pierwsze to owa podróż od społecznych nizin po tych usytuowanych najwyżej na społecznej drabinie; warto tu zauważyć, że ta podróż niekoniecznie przymnaża szczęścia kolejnym bohaterom, a i każdy ma komu innemu coś do pozazdroszczenia. Druga sprawa, to pewnego rodzaju narracja zbiorcza, która powoli pojawia się jako mgła czy przeczucie, a następnie coraz bardziej krystalizuje, by wreszcie ułożyć się w pewne zdarzenia finałowe - coś kończące, ale i być może stanowiące nowy początek. Reszta do doczytania. Opowiadania są - co oczywiste - dość zróżnicowane. Jedne spodobają się komuś bardziej, inne mniej i u każdego będą to pewnie inne opowieści. Jednak w związku z tym, że dostajemy tu puzzle opisujące różne miejsca tego samego świata, to trudno mówić, że któreś opowiadania są lepsze niż inne; ten ciekawy zabieg raczej każe nam myśleć, że oto czasem patrzymy na miejsca, które są bardziej, innym zaś razem mniej odrażające; bo tak w ogóle to patrzymy na dość zdegenerowany i bardzo niegościnny świat.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na81 rok temu
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2022 Magdalena Salik
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2022
Magdalena Salik Michał Protasiuk Michał Cholewa Dominik Szewczyk
Inicjatywa podoba mi się z dwóch powodów: Po pierwsze, to kolejna antologia opowiadań. A ja uwielbiam opowiadania. Po drugie, zapewnia miejsce dla debiutantów. Co oczywiście nie jest łatwe, bo konkurencja jest spora (133 przyjętych opowiadań, zatwierdzonych 71),ale jeśli ktoś chciałby zadebiutować i lubuje się w science fiction, to może śmiało brać udział w corocznym konkursie organizowanym przez Polską Fundację Fantastyki Naukowej . Oczywiście trudno ocenia się zbiór opowiadań różnych autorów, dlatego napiszę o tekstach, które spodobały mi się najbardziej. A to i tak czysto subiektywny wybór. W przypadku debiutantów trudno jest mi wybrać tekst, który mocno zapadł mi w pamięć. Najbardziej podobało mi się chyba opowiadanie „Kobieta, która niosła ogród” autorstwa Justyny Lech, o próbie założenia ogrodu w świecie, w którym nie jest to takie łatwe jak obecnie. Nie jest to do końca trafny opis, jednakże nie chciałbym niczego zaspoilerować, a o to nietrudno z racji długości (krótkości?) opowiadań. Za to dział gości... oh boy. Dział gości otwiera długie opowiadanie „Analityk” Tadeusza Markowskiego i jest to jedno z lepszych opowiadań w tym zbiorze. O hakerze, który otrzymuje bardzo intratne zlecenie - nawet zbyt bardzo - i nagle staje się bardzo rozchwytywaną osobą. Co raczej nie pasuje do profilu hakera, któremu zależy na spokoju i anonimowości, więc musi uciekać. I mimo że ten tekst w dużej części to budowanie świata przez autora, niezmiernie mi się spodobał, głównie przez świat przedstawiony. „Ogrody Chrystusa” Michał Kubicz Opowiadanie rozpoczyna się od kilku pytań: „Czy ludzkość weszłaby na ścieżkę rewolucji przemysłowej, gdyby Imperium Romanum nie upadło? Czy dokonałby się postęp naukowy będący znakiem naszych czasów? Czy ujarzmilibyśmy energię pary, elektryczności i atomu? Czy wynaleźlibyśmy telefon i polecieli w Kosmos?” Któż nie lubi czytać o Cesarstwie Rzymskim? Tym bardziej w alternatywnej wersji historii, w której Chiny postanowiły je zaatakować i przejęły Konstantynopol, a stolica ponownie została przeniesiona do Rzymu. Główny bohater został wysłany na misję odnalezienia zakazanych ksiąg, w których zawarta jest tajemna wiedza, która, jak wierzy cesarz, pomoże w pokonaniu wroga. Całość dzieje się już po powrocie do Rzymu. Michał Protasiuk „Doliny jej łez” Kolejne świetne opowiadanie w tym zbiorze. Michał Protasiuk zaprasza nas do świata, w którym nawet najbliżsi sobie ludzie mają problemy z zaufaniem drugiej osobie. Dosłownie chowają swoją prawdziwą twarz w obawie przed tym, że w dobie rozwiniętej sztucznej inteligencji każdy może wykorzystać czyjś wizerunek w niecnych celach. „Wystarczyło zrobić sześć zdjęć pod różnym kątem, z różnych stron, zaś algorytm sklejał je w trójwymiarowy model, otwierający drzwi do prywatnych skarbców. Twarz stała się najpilniej strzeżoną daną osobową.” Niestety, partnerka Kacpra, Agnieszka, miała pecha i jej twarz ukazała się światu w miejscu publicznym. A to dopiero początek ich wspólnych kłopotów. „Zwycięstwo” Michała Cholewy to opowiadanie o obcym obiekcie zmierzającym w stronę Ziemi. Od odkrycia Behemota, bo tak został nazwany, minęło pięćdziesiąt lat, podczas których najpierw zjednoczona ludzkość próbowała się z nim skomunikować, a następnie, gdy okazało się, że wchłonął dwie sondy, badała go w celu przygotowania się do obrony. Wszystko wskazywało na to, że obiekt ma wrogie zamiary i wchłonięcie może spotkać także Ziemię. Zakończenie spodobało mi się najbardziej. Wybór redakcyjny: „Atak Maniaque'a” Michał Kłodawski Lubię szachy, mimo że kompletnie nie potrafię w nie grać. Pomysł, żeby bohaterem opowiadania uczynić jednego z najzdolniejszych, ludzkich szachistów, bardzo przypadł mi do gustu. Napisałem, że ludzkich, bowiem nie mógł równać się z sztuczną inteligencją. Opowiadanie rozpoczyna się od obserwacji pojedynków szachowych z najnowszym projektem - Ares5, który łączy sztuczną inteligencję z potężną mocą obliczeniową, co sprawiło, że stał się „najsilniejszym bytem szachowym świata”. Miał być niepokonany, a mimo to przegrał raz - z dziewczyną o niebieskich włosach. Człowiekiem. Dalszy ciąg to poszukiwanie wspomnianej dziewczyny. Na wyróżnienie zasługują opisy szachowych zmagań, których może i nie rozumiałem do końca, ale zrobiły na mnie wrażenie. Oprócz opowiadań, są także felietony. O „Pochwale krótkiej formy” Piotra W. Cholewy, z którą zgadzam się całym serduszkiem. O „Science fiction w świecie post-industrialnym” Mirosława Usidusa. O „Poszukiwaniu życia” dr Agaty Kołodziejczyk. O „SETI - wielkiej przygodzie radioastronomii” - prof. UWM, dr hab. Leszka P. Błaszkiewicza Polecam absolutnie wszystkie, bo wszystkie moim zdaniem są warte przeczytania.
cyberpunkowy neuromantyk - awatar cyberpunkowy neuromantyk
ocenił na72 lata temu
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2021 Marcin S. Przybyłek
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2021
Marcin S. Przybyłek Andrzej Zimniak Marcin Kowalczyk Grzegorz Rogaczewski Wojciech Gunia Mikołaj Maria Manicki Marta Kładź-Kocot Marta Magdalena Lasik Bartek Biedrzycki Kamil Muzyka Dorota Dobrzyńska Łukasz Marek Fiema Grzegorz Brona Adam Groth Michał Kłodawski Marcin Mazur
„Ku gwiazdom” to antologia opatrzona poważną rekomendacją Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej i poprzedzona słowem wstępnym autorstwa osób ze środowiska akademickiego. Ten naukowy patronat od razu budzi nadzieję, że otrzymujemy zbiór ambitny, przemyślany i reprezentatywny dla współczesnej polskiej prozy science fiction. I rzeczywiście - książka zachęca do lektury już samą koncepcją: zgromadzenia w jednym tomie wybranych utworów autorów, którzy dziś tworzą polską fantastykę naukową. Nie należy jednak oczekiwać, że w antologii odnajdziemy twórców formatu Lema, Zajdla czy Snerga-Wiśniewskiego. To porównanie byłoby zresztą dla każdego zbioru krzywdzące - poprzeczka ustawiona przez klasyków jest niezwykle wysoka, a sam gatunek science fiction wymaga nie tylko sprawności literackiej, lecz także szerokiej wiedzy i umiejętności łączenia nauki z wyobraźnią. W tym sensie „Ku gwiazdom” jest próbą zmierzenia się z trudnym dziedzictwem i jednocześnie próbą pokazania, jak wygląda SF w Polsce tu i teraz. Pod względem literackim opowiadania są poprawne, często sprawnie napisane, choć trudno doszukać się w nich głębszych wartości czy przełomowych idei. Być może wynika to z faktu, że fantastyka naukowa - zwłaszcza traktowana w sposób bardziej ortodoksyjny - stała się dziś marginesem szeroko rozumianej fantastyki, zdominowanej przez fantasy i nurt rozrywkowy. W takim kontekście antologia jawi się jako projekt potrzebny: przypomina, że science fiction wciąż istnieje, rozwija się i szuka nowych głosów. Jeśli więc złagodzimy ostrze krytyki i spojrzymy na „Ku gwiazdom” jako na próbkę współczesnej twórczości, a nie jako na konkurs na nowego Lema, zbiór okazuje się wartościowy. Pozwala zorientować się, w jakich kierunkach zmierza polskie SF, jakie tematy interesują autorów i jak radzą sobie z łączeniem naukowych inspiracji z literacką formą. Zdecydowanie warto kontynuować ten pomysł i przygotować kolejne antologie. Być może właśnie dzięki takim inicjatywom uda się odkryć nowe talenty - twórców, którzy w przyszłości odważniej sięgną po naukowe fundamenty gatunku i zaproponują coś naprawdę przełomowego.
Kobyszczę - awatar Kobyszczę
ocenił na624 dni temu
Epifanie Colin Insole
Epifanie
Colin Insole
"Epifanie" Colina Insole to zbiór opowiadań przesiąkniętych melancholią, poczuciem straty i przemijania. Choć twórczość autora można wpisać w szeroki nurt weird fiction, jego proza nie straszy bezpośrednio. Groza ustępuje miejsca surrealizmowi i onirycznym wizjom świata, w którym żyją bohaterowie. Wędrujemy z nimi przez senne miasteczka Austrii, Czech i Galicji, gdzie wciąż pobrzmiewają echa dawnych imperiów, widzimy stare dworce kolejowe i zapomniane torowiska. W gruncie rzeczy ta proza kryje w sobie głęboką tęsknotę za światem, którego dawno już nie ma. Każde opowiadanie to mały hołd złożony kulturze europejskiej okresu międzywojennego. Wyraźnie wyczuwalne są fascynacje autora mistyką Meyrinka, poetycką prozą Schulza i kinem artystycznym Georga Wilhelma Pabsta. Niektóre scenerie przywodzą na myśl galicyjski Drohobycz Schulza, z jego dyskretnym realizmem magicznym i atmosferą zawieszoną poza czasem, a inne ukazują ezoteryczną, kabalistyczną żydowską Pragę. W opowiadaniu „Dom dobrego pasterza” pobrzmiewają nawet inspiracje Robertem Chambersem i jego „Królem w żółci”. Fabuły są tu zaledwie pretekstem do snucia wizji, w których nie zawsze łatwo się odnaleźć. Najlepiej wypadają krótsze formy. Są bardziej skondensowane, pełniejsze, podczas gdy dłuższym tekstom zdarza się brakować mocniejszego rozwinięcia, jakiegoś motywu nadającego opowieści bardziej wyraźny kręgosłup. Twórczość Insole nie należy do łatwych. Spowalnia ją senny rytm narracji i liczne nawiązania do wspomnianych twórców, bez których znajomości odbiór tomu może być nie do końca pełny. Autor z pewnością posiada własny styl, ale chwilami czuć, że stara się odtworzyć atmosferę dzieł swoich literackich mistrzów. Pozostawia to uczucie lekkiego niedosytu i nie do końca udanej oryginalności. Mimo to "Epifanie" pozostają pozycją wartą uwagi, szczególnie dla miłośników niekonwencjonalnej literatury grozy. Radziłbym jedynie dawkować opowiadania, zamiast czytać je jednym ciągiem.
ExOblivione - awatar ExOblivione
ocenił na73 miesiące temu
Po sezonie Bartek Biedrzycki
Po sezonie
Bartek Biedrzycki
W małym turystycznym miasteczku, po sezonie ruch zamiera. Życie toczy się powoli i spokojnie, do czasu kiedy w górach zostają odnalezione zwłoki geodety. Co najdziwniejsze są wysuszone z krwi a rana szarpana na szyi nie wskazuje na czyn zwierzęcia. Miejscowy szeryf, wraz z zastępcą i pomocą przydzielonego do zadania konstabla stara się rozwiązać zagadkę. Czy na surowym terenie, gdzie grasują ogromne niedźwiedzie uda się coś ustalić? Akcja rozkręca się powoli. Poznajemy bardzo dobrze zarys poszczególnych postaci i charakteryzację małej społeczności. Możemy się z nimi utożsamić i ich polubić. Wydarzenia opowiadane są z perspektywy kilku osób, co oddaje całokształt fabuły. Tekst podzielony jest na krótkie fragmenty i czyta się go bardzo szybko. Sama treść bardzo przypadła mi do gustu. Czuć delikatne napięcie, a autor wprowadza nas coraz dalej w świat wynaturzeń, agresji i śmierci. Na każdym kroku odczuwamy niepokój i ja osobiście martwiłam się o głównych bohaterów. Ciągle miałam gdzieś z tyłu głowy, że to właśnie wy teraz zginiecie. Autor opisuje ten utwór jako rustykalny kryminał. Ja się z tym całkowicie nie zgadzam :) Dla mnie to futurystyczna wizja losów człowieka. Walka o przetrwanie, rywalizacja gatunków i delikatnie wplecione nowoczesne technologie w jakże obcej dla nas scenerii. Osobiście ogromnie wam polecam Po Sezonie i chociaż autor już mi odebrał nadzieje na kontynuację to spodobało mi się otwarte i niejednoznaczne zakończenie. Myślę, że będziecie się świetnie bawić przy tej książce. P.S Bardzo kojarzy mi się fabuła z filmem Wzgórza Mają Oczy, który uwielbiam 💓
Innekarta - awatar Innekarta
oceniła na82 lata temu
Idąca śmierć Stanisław Czosnowski
Idąca śmierć
Stanisław Czosnowski
„Malutki, ale Wielki tomik…” Byłem ogromnie zainteresowany tą serią. Wygrzebane z czeluści czasu i na nowo opracowane opowiadania grozy zapomnianych rodzimych Mistrzów pióra. Z początku miałem lekkie obiekcje dotyczące „remasteru” języka książki. Zastanawiałem się, czy nie lepiej czytałoby się w oryginale? Wygładzenie oryginalnego języka i dostosowanie do współczesnego czytelnika jest moim zdaniem dość kontrowersyjną operacją. Gdzieś w głębi nachodzi mnie taka myśl, że książka mogła w ten sposób stracić coś ze swojej magii. Oryginał, to zawsze oryginał, ale… Zgodnie z przysłowiem „wiedziały gały co brały” otwierając opiniowany tomik miałem świadomość dokonanych przeróbek (wydawnictwo tego nie ukrywało) i musiałem pogodzić się z faktami. W sumie nie jest źle, a tomik czyta się bardzo dobrze. Opowiadania zawarte w środku, to bardziej opowieści niesamowite, niż grozy. Więcej w nich tajemnicy niż krwi (nie dotyczy „Strzępów prozy poetyckiej”). Styl opowiadań jest podobny do Mistrza Grabińskiego, który ów tomik recenzował. Rozwiązania końcowe nieco przewidywalne, ale kiedyś to było normalne. To też jest urok wydobywanych z mroku czasu perełek. Niektóre opowieści zawierają głębsze przesłanie, inne są prostsze w swej wymowie. Całość wydana w charakterystycznym formacie, z niesamowitą okładką i dedykowaną zakładką. Jeżeli wydawnictwo wytrwa do końca, to owa seria będzie się pięknie prezentować na półce. Polecam wszystkim, naprawdę warto sięgnąć po opowiadania Stanisława Czosnowskiego. Brawa dla Wydawnictwa IX, że wyciągnęli go zza zasłon pamięci czasu. Polecam !
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na83 lata temu
Dreszcze Mariusz Wojteczek
Dreszcze
Mariusz Wojteczek
Lubicie zbiory opowiadań grozy? Ja po grozę sięgam pod każdą postacią. Od zbiorów opowiadań, przez serie literackie, aż po filmy i seriale oraz popkulturowy bełkot. Lubię się bać, lubię jak śnią mi się koszmary i lubię odkrywać nowe lęki. Bardzo cieszy mnie to, że polska literacka scena grozy jest tak duża i różnorodna, iż wydaje się nie mieć końca. Mamy tylu różnych autorów z tak różnymi stylami, że nie sposób się znudzić rodzimą grozą. Jak dla mnie jest to niesamowity fenomen zwłaszcza, że mamy tak mało wydawnictw z tego gatunku, a tak wielu pisarzy. W moje ręce ostatnio wpadł zbiór opowiadań “Dreszcze” Mariusza Wojteczka w ramach współpracy z wydawnictwem IX (@mariuszorzelwojteczek, @wydawnictwo_ix). Przyznam szczerze, że do nowości (dla mnie) mimo zachwytu nad różnorodnością podchodzę z dystansem… i z kijem… a czasami i miotaczem płomieni, albo żelazem i solą. Nigdy człowiek nie wie czy się zaprzyjaźni czy jednak będzie go to próbowało ugryźć. A czasami lepiej to zniszczyć nim złoży jaja. Anyway… W tym przypadku nic z tych rzeczy nie było potrzebne. Opowiadania Mariusza pochłonęły mnie od pierwszej strony. Jest tu taka różnorodność lęków i strachów jakiej dawno nie widziałem. Moskiewskie blokowiska, krakowskie zakamarki, wampiry, zombie, UFO i słowiańskie demony. Całe tałatajstwo, które uwielbiam i które nie raz gościło w moich snach - ja się osobiście cieszę, że potrafię śnić świadomie, bo to zawsze zwiększa doznania - sprawiło, że te opowiadania wywołały we mnie strach i szeroki uśmiech. Cieszyłem się jak ze spotkania z dawno niewidzianym dobrym znajomym. Lekkość z jaką autor wprowadza nas w swoje przerażające światy sprawia, że wchodzimy w nie niczym naiwnie dziecko na zakrystię. Później doświadczamy depresji, przygnębienia, dreszczy i odkrywamy nowe rzeczy, które napawają nas lękiem. Tutaj nie ma miękkiej gry, nie ma owijania w bawełnę, tutaj dostajemy w głowę obuchem. W tych opowiadaniach znajdziemy wszystko co lubimy i to co nas przeraża. Sięgajcie i bójcie się na własną odpowiedzialność.
Camera_movie - awatar Camera_movie
ocenił na82 lata temu
Gnoza Michał Cetnarowski
Gnoza
Michał Cetnarowski
Połączenie cyberpunka i post-apo dziejące się w niedalekiej przyszłości, a wyglądającej jak potencjalnie możliwy świat dziejącej się ekologicznej apokalipsy (której zapowiedzi i początki sami wszak właśnie oglądamy). To punkt wyjścia i rusztowanie dla przedstawienia świata nieodległej przyszłości. Za chwilę mamy bowiem opowieść o Spotkaniu i to - kto wie - może z samym Bogiem? Czegóż możemy oczekiwać od spotkania z Demiurgiem? Chcieć mu CO powiedzieć? Dziękować Mu, spalać znów tłuszcz zwierząt na ołtarzu, czy może przeciwstawić się w próbie ocalenia się przed potencjalną zagładą? Patrząc na powieść z perspektywy finału lektury, uświadamiamy sobie, że przez jej większość nie wiemy, na co patrzymy, a wszystko tam cały czas jest, wszystko mamy podane jak na tacy i tylko trzeba czasu, by wszystkie tryby opowieści weszły w swe odpowiednie Warstwy… Język powieści kompletnie mąci w głowie; nie można próbować zrozumieć z niego każdego pojęcia, każdej czynności, każdej aktywności. Jeśli dość słabo czasem odnajdujemy się w języku komunikacji rówieśniczej własnych dzieci, to jak chcielibyśmy zdobyć to rozumienie z naszymi “dziećmi” Warszawy za pół wieku? A Autor jest tu bardzo konsekwentny; nie dość, że kreśli spójną wizję świata, to jeszcze przydaje mu własny język, dobrze radzi sobie ze słowotwórstwem do opisu tego nowego gorszego świata. Sprawnie porusza się też po licznych tropach dzieł kultury i sporo nam też ich pozostawia w swej powieści. Trudny język i nieco niezrozumiały opis świata (a przecież dość intuicyjny, bo tylko nieco oddalony od naszych dzisiejszych możliwości i wyobrażeń),to coś z czym można by sobie poradzić i nie to jest problemem. Problemem jest dla mnie samo założenie konstruujące powieść; może i pojawił się dziwny Obiekt nie do końca zachowujący się w zgodzie ze znaną nam fizyką i może nawet jest to Bóg czy Demiurg, ale skąd z pięciu wielkich wymierań Autor wysnuwa wizję ścierania się boskich sił (a wręcz ukochanych moich bóstw i tkwiących w bratobójczym zwarciu: Arymana i Ahury Mazdy) i w ogóle boskie działanie? Mało znajduję jakoś uzasadnienia dla wprowadzania wątków gnostyckich i nam na siłę ich udowadniania. To - tak jak mówiłem - niepokoje targające mną w trakcie lektury; po finale zaś uspokajam się i odnajduję odpowiedzi na część pytań, na tę część, na którą miałem odnaleźć. Ale to wystarczy, a reszta ma być milczeniem. Bardzo pobudzająca umysł książka. Pozostawiająca sporo do przetrawienia i przemyślenia. Niepozorna objętościowo, a mierząca się z Absolutem. Choć jak pomyślę, że taki Dukaj (chyba - obok Lema - dość właściwa asocjacja) rozpisałby taką historię w opowieść na tysiąc stron...
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Diabeł już tu nie mieszka

Więcej
Mikołaj Maria Manicki Diabeł już tu nie mieszka Zobacz więcej
Mikołaj Maria Manicki Diabeł już tu nie mieszka Zobacz więcej
Mikołaj Maria Manicki Diabeł już tu nie mieszka Zobacz więcej
Więcej