ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać386
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Diabeł już tu nie mieszka

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Światy wizjonerów
- Data wydania:
- 2022-05-20
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-05-20
- Liczba stron:
- 330
- Czas czytania
- 5 godz. 30 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788396445063
OPRAWA MIĘKKA
Postępująca ekspansja ludzkości tworzy nowe końce świata. Takie, w których nie ma poniedziałków, czwartków i sobót, bo każdy dzień to po prostu dziś. Takie zmuszające do opuszczenia rodziny i udawania, że lata rozłąki nie będą mieć znaczenia. Takie jak Telemorfax — świat wulkanów i oceanu lawy.
To właśnie w tym miejscu grupa górników walczy o utrzymanie na powierzchni tonącej w długach kopalni Infernopolis. Gdy pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach umiera kierownik zakładu, a jego miejsce zajmuje charyzmatyczny Yudhi Susilo, sprawy momentalnie zaczynają się komplikować. I to wcale nie z powodu przeszłości, przed którą Susilo ucieka. Być może kopalnia, mieszcząca się na zapomnianej przez Boga planecie, skrywa sekret, który niebawem ściągnie na nich uwagę całego świata.
Infernopolis zaczynają odwiedzać niespodziewani goście. Fotograf zafascynowany niedostępnością planety; rudowłosa dziennikarka, czarująca i niebezpieczna femme fatale; papież… Coś tu nie gra… Jaka jest szansa, że prowadzą własne śledztwa? Czego szukają? Lojalny kierownik powinien zrobić, co w jego mocy, by skrywane tajemnice załogi nie wyszły na jaw. Pytanie tylko, czy naprawdę interesuje go dobro zespołu.
„Diabeł już tu nie mieszka” to historia chwilami mroczna, a chwilami bawiąca do łez. Fabułę napędzają cięte dialogi, aforyzmy o życiu, przyjaźni i kobietach, a puszczenie oka do zimnowojennej architektury świata znakomicie dopełnia ten unikatowy flirt thrillera, science fiction oraz psychologicznej powieści obyczajowej.
Kup Diabeł już tu nie mieszka w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Diabeł już tu nie mieszka
„Kryminał SF…” Historia zaczyna się bez wielkiego bum. Od razu grzęźniemy w zapomnianej „przez boga kopalni”. W miarę upływu piasku w klepsydrze okaże się, że jak na koniec świata, jest bardzo ruchliwe miejsce. Autor dość dobrze odmalowuje warunki panujące na planecie. Tło jest plastyczne i interesujące. Zagłębiałem się w nim, próbując wyłapać drobiazgi z klimatu. Druga rzecz, to wycieczka po technikaliach wydobycia surowca. Uwielbiam takie nasycenie szczegółami. Gdzieś przynajmniej do połowy książki utrzymywane jest napięcie. Potem atmosfera trochę siada… Wszystko za sprawą rozwlekłych dialogów, czasami prowadzących donikąd. Nadmiar słów zaczyna budzić lekkie znużenie i zacząłem przysypiać. Na szczęście autor wrócił dość szybko i nieoczekiwanie do sedna sprawy i akcja zaczęła toczyć się nieco żwawiej. Kryminał przypomina trochę powieści Alistaira MacLeana. Po głowie chodzą mi dwa tytuły, które przyrównuje: „Siła strachu” i „Stacja arktyczna Zebra”. Wiadomo z góry, kto jest „ten zły”, ci „dobrzy” wyskakują jak grzyby po deszczu pod koniec książki. Apropo końca ten jest nieco surrealistyczny. Tutaj na myśl przychodzi mi Brian Callison i jego genialne powieści o przygodach Edwarda Trappa. W szczególności „Trapp i trzecia wojna światowa”, gdzie Rosjanie strzelają się z amerykanami na pokładzie okrętu podwodnego. Książka jest dość zgrabnie napisana i dość dobrze się czyta. Pomijam oczywiście fragmenty przegadane i opowiadanie bajek. Przebrnięcie przez nią nie jest zbyt trudne, a czas potrzebny na tą czynność nie będzie stracony. Moim zdaniem można sięgnąć, ale bez zwiększonych oczekiwań. Piweczko, kocyk i jedziemy z koksem.
Oceny książki Diabeł już tu nie mieszka
Poznaj innych czytelników
107 użytkowników ma tytuł Diabeł już tu nie mieszka na półkach głównych- Chcę przeczytać 62
- Przeczytane 45
- Posiadam 10
- 2023 2
- Kryminał 1
- Brak Legimi A 1
- S-F (PL) 1
- FANTASTYKA 1
- 🔔Seria WYD. IX 1
- Sci-Fi 1
Tagi i tematy do książki Diabeł już tu nie mieszka
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Diabeł już tu nie mieszka
Moja wiedza ogranicza się do ostatniego kamienia nad przepaścią. Co w dole, wiedzą księża, dlatego że tam zapuścić może się już tylko wyobraźnia.
Moja wiedza ogranicza się do ostatniego kamienia nad przepaścią. Co w dole, wiedzą księża, dlatego że tam zapuścić może się już tylko wyobra...
Rozwiń ZwińNadzieję mają ci, którzy są bezsilni. Zwycięzcy mają pewność.
Nadzieję mają ci, którzy są bezsilni. Zwycięzcy mają pewność.
Uczciwość ma małą siłę przebicia, trzeba być więc uczciwie kłamliwym.
Uczciwość ma małą siłę przebicia, trzeba być więc uczciwie kłamliwym.









































OPINIE i DYSKUSJE o książce Diabeł już tu nie mieszka
"Ani szarańcza, ani potop nie uzdrowiły ludzkości." Diabeł też się poddał.
I już tu nie mieszka, czemu się nie dziwię. Ludzie zajęli jego miejsce, znają się na tej robocie wyśmienicie.
Planeta zachęca klimatem.
Wyziewami gazowymi, które ustępują tylko tym po górniczych libacjach, potokami lawy, temperaturą i ogólnie tym, że jeśli nie masz skafandra, to szybko wyparujesz, a jeśli masz, to też, tylko trochę wolniej.
No chyba, że akurat kopiesz tunele, by dostać się do cennych złóż, to wtedy skafander nie jest ci potrzebny. Tak samo jak nie są ci wtedy potrzebne wszystkie zęby, świeża koszula i kąpiel. Dostosowujesz się do warunków, a warunki jeńców nie biorą.
Każdy w tej kopalni ma coś za kołnierzem. Nawet kot. Jemu leją do miski wódkę. Z kim przystajesz, takim się stajesz...
Jest gorąco, siarczyście gęsto od potu, zapasy ograniczone, zasoby intelektualne również.
Co może się strasznego wydarzyć na takim wulkanicznym zadupiu kosmosu? Uprzedzam, że wybuchy, płomienie, gejzery lawy, ruch płyt tektonicznych, to jasełka w przedszkolu.
🎉 Może przybyć fotograf, papież i kobieta.
Ta ostatnia jeszcze w tej bulgoczącej zupie testosteronu zamiesza. Nie powinnam być zdziwiona, że ruda, ale jestem.
Po tym spokojnym wstępie przechodzimy już do domu wariatów. Spotykamy Stalina zezującego zbieżnie, znajdujemy niemowlę - elektrownię mitochondrialną - wielkości mamuta, któremu trzeba zmieniać pieluchy, czasem nawet poczytać do sny wybitne dzieła Manickiego, których fabuły nie powstydziłby się scenarzysta Mody na sukces, faceci rysują w opowieściach swoje żony jako wiedźmy, ale wskoczą (dosłownie) w ciemną dziurę za kotem (tak, to ten od %).
Jednak poza grubą warstwą humoru i schizu otrzymujemy prawdę o ludzkich instynktach, psychice, bolączkach i życiu.
I wszystko inteligentnie zakopane głęboko pod powierzchnią pozorów i mechanizmów przetrwania.
Z przyjemnością przekopałam złoża liter, na wdechu przemknęłam przytłaczającą, zapoconą początkową część historii, by w końcówce stwierdzić, że już nic mnie nie zdziwi.
Dobre to było. 🔥
#diabełjużtuniemieszka
#fantastyka
#czytampolskichautorów
"Ani szarańcza, ani potop nie uzdrowiły ludzkości." Diabeł też się poddał.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI już tu nie mieszka, czemu się nie dziwię. Ludzie zajęli jego miejsce, znają się na tej robocie wyśmienicie.
Planeta zachęca klimatem.
Wyziewami gazowymi, które ustępują tylko tym po górniczych libacjach, potokami lawy, temperaturą i ogólnie tym, że jeśli nie masz skafandra, to szybko wyparujesz,...
Nic tu się nie dzieje, nic tu się nie klei. Dodatkowo groteskowa końcówka.
Nic tu się nie dzieje, nic tu się nie klei. Dodatkowo groteskowa końcówka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli istnieje piekło, to jest nim Telemorfax. Planeta usłana aktywnymi wulkanami oraz oceanami lawy. Co więc sprawiło, że w tak niegościnnym miejscu pojawił się człowiek? Przede wszystkim zasoby. W swoich trzewiach, Telemorfax obfituje w cenny hefalit. Jego kopalnia, Infernopolis, to jednak coś więcej niż tylko miejsce wydobycia. To także azyl dla tych, którzy chcą zniknąć z radaru.
"Diabeł już to nie mieszka" rozpoczyna się wybornie. Niczym w "Następnym do raju" Marka Hłaski, Mikołaj Maria Manicki skupia się na sportretowaniu prozy życia odizolowanych od reszty świata robotników [u Hłaski mieliśmy drwali, tutaj – górników]. Autor, budując z pietyzmem kolejne zdania, przedstawia codzienność osób, których praca i życie osobiste zlewają się w jedno. Nie nazwę tego jednak egzystencją: Manicki nakreślił bowiem szereg barwnych postaci, które możemy mniej lub bardziej polubić.
Górnictwo w wykonaniu Manickiego zdaje się być autentyczne [przynajmniej dla mnie, nie-górnika]. Autor posługuje się specjalistyczną terminologią oraz opisuje stosowane przy wydobyciu technologie. Ogólnie, na pochwałę zasługuje świat przedstawiony: bogaty w szczegóły, polityczno-ekonomiczne zależności i czekające na odkrycie tajemnice. Również te „kryminalne”. Klimat można kroić nożem. Albo rozłupywać oskardem. Jest wybornie. Jednak do czasu…
Albowiem gdzieś od 200 strony, miałem wrażenie, że czytam inną książkę. Budowana z pietyzmem atmosfera wyparowała, a miejsce portretowania życia górników zastąpiła wartka akcja z elementami charakterystycznymi dla literackiej pulpy. Wybuchy, strzelaniny, femme fatale, scena zbliżenia cielesnego, postać papieża[!], szalone eksperymenty oraz masa innych czynników, sprawiły, że przy drugiej części powieści, może i bawiłem się dobrze, ale jednak nie tego się spodziewałem.
Tak ogromny rozdźwięk pomiędzy „częścią pierwszą” a „częścią drugą” [oficjalnie książka nie jest na takowe podzielona], sprawia, że czuję się skołowany. Obydwie „części” oceniłbym osobno wysoko [choć „pierwszą” wyżej], jednak zestawione razem, w dziwny sposób się „wykluczają”. Zwariowana „część druga” zabija skrupulatnie skonstruowaną „część pierwszą”. Szkoda.
Więcej o książce piszę na swoim blogu - link: https://karols.pl/diabel-juz-tu-nie-mieszka-mikolaj-maria-manicki-recenzja/
Jeśli istnieje piekło, to jest nim Telemorfax. Planeta usłana aktywnymi wulkanami oraz oceanami lawy. Co więc sprawiło, że w tak niegościnnym miejscu pojawił się człowiek? Przede wszystkim zasoby. W swoich trzewiach, Telemorfax obfituje w cenny hefalit. Jego kopalnia, Infernopolis, to jednak coś więcej niż tylko miejsce wydobycia. To także azyl dla tych, którzy chcą zniknąć...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to10 gwiazdek. Książka robi to, czego od dawna nie widziałem - eksperymentuje sama ze sobą, z fabułą, z gatunkami, przesadą i balansem. Jest na swój sposób unikalna i ma świetne dialogi. Twarda fantastyka? Nie. Dobra fantastyka? Tak.
10 gwiazdek. Książka robi to, czego od dawna nie widziałem - eksperymentuje sama ze sobą, z fabułą, z gatunkami, przesadą i balansem. Jest na swój sposób unikalna i ma świetne dialogi. Twarda fantastyka? Nie. Dobra fantastyka? Tak.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKryminał SF w wersji na wulkanicznej planecie. Zapraszam do filmowej recenzji.
Kryminał SF w wersji na wulkanicznej planecie. Zapraszam do filmowej recenzji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to6 jest na zachętę za pomysłowość, ale warsztat autora jest bardzo amatorski. Ściany dialogów i cała konstrukcja szyta grubymi nićmi. Niemniej autor ma sporo do dopracowania (wiem, że to debiut)
6 jest na zachętę za pomysłowość, ale warsztat autora jest bardzo amatorski. Ściany dialogów i cała konstrukcja szyta grubymi nićmi. Niemniej autor ma sporo do dopracowania (wiem, że to debiut)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocno nierówna książka z ciekawą kreacją świata, ale mam wrażenie, że momentami zabrakło w niej korektora. Sama opowiedziana historia to trochę pomieszanie z poplątaniem, ze sporą dozą klisz, niespójnych wątków.
Jak na debiut całkiem interesująca. Zwłaszcza, jak ktoś ma ochotę sięgnąć po coś bardziej "pulpowego".
Mocno nierówna książka z ciekawą kreacją świata, ale mam wrażenie, że momentami zabrakło w niej korektora. Sama opowiedziana historia to trochę pomieszanie z poplątaniem, ze sporą dozą klisz, niespójnych wątków.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak na debiut całkiem interesująca. Zwłaszcza, jak ktoś ma ochotę sięgnąć po coś bardziej "pulpowego".
Bardzo szczegółowo wykreowany świat, ale bez infodropu; gdy jednak element świata przedstawionego wymagał bardziej intensywnego przedstawienia, autor cwanie z tego wybrnął tu i ówdzie rozrzucając notki encyklopedyczne. Takie oddolne przedstawienie kolonizacji zawsze spoko - górników mieliśmy już w Red Rising, tam jednak bardziej baśniowo-karykaturalnie, w Lunie mieliśmy zmagania ludzkości z ciągłymi przeciwnościami. Tutaj coś pomiędzy, ale zupełnie innego jednocześnie.
Sprawnie napisana - zamiast zamkniętej całości sprawia przez większość stron wrażenie kartki z kalendarza górniczej kopalni. Ani to plus, ani minus, tylko sposób przedstawienia. Pod koniec akcja zamyka się, choć w pewnym momencie zgubiłem nieco wątek i musiałem się cofać; nie przez zagmatwanie, ale przez tę nagłą zmianę właśnie. Całość sprawia wrażenie mocno skróconej trylogii - te trzy akty są tu bardzo różne i z powodzeniem po rozbudowaniu mogłyby stanowić odrębne części w ramach większej całości.
Dobra lektura.
Bardzo szczegółowo wykreowany świat, ale bez infodropu; gdy jednak element świata przedstawionego wymagał bardziej intensywnego przedstawienia, autor cwanie z tego wybrnął tu i ówdzie rozrzucając notki encyklopedyczne. Takie oddolne przedstawienie kolonizacji zawsze spoko - górników mieliśmy już w Red Rising, tam jednak bardziej baśniowo-karykaturalnie, w Lunie mieliśmy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Diabeł już tu nie mieszka" Mikołaja Marii Manickiego to dowód na to, że niespełnienie oczekiwań jest czasem lepsze niż ich spełnienie. Po okładce spodziewałem się dosyć ciężkiej futurystycznej historii z motywem kopalnianym w tle. Nic bardziej mylnego. Nie chcę zdradzać za dużo, bo odkrywanie jaki charakter ma ta powieść to też element zabawy, więc musi wystarczyć tyle: to było zaskakująco zabawne. Był nawet taki moment, w którym chichrałem się jak szaleniec, a to nie zdarza mi się często podczas czytania. Humor w książkach to trochę taki miecz obosieczny, albo nadajemy na tych samych falach i jest fajnie albo przewracamy oczami przy każdym żarcie. I to dotyczy absolutnie każdego autora, chociażby legendarny Pratchett nie przypada każdemu do gustu. Na moje szczęście w przypadku tej opowieści spełnił się wariant pierwszy, bawiłem się doskonale.
Nie chciałbym, żeby z tej recenzji wybrzmiało tylko tyle, że to komedia i nic poza tym. Mamy tutaj sporo fajnej rozbudowy świata pod kątem polityki i rozwoju technologicznego, interesujących futurystycznych pomysłów i nietuzinkowego języka. Metafora goni metaforę, słowotwórstwo kwitnie, a wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach.
"Diabeł już tu nie mieszka" Mikołaja Marii Manickiego to dowód na to, że niespełnienie oczekiwań jest czasem lepsze niż ich spełnienie. Po okładce spodziewałem się dosyć ciężkiej futurystycznej historii z motywem kopalnianym w tle. Nic bardziej mylnego. Nie chcę zdradzać za dużo, bo odkrywanie jaki charakter ma ta powieść to też element zabawy, więc musi wystarczyć tyle: to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytacie książki z gatunku science-fiction?
Muszę przyznać, że ja w swoim życiu mam z tymi lekturami jakoś nie po drodze. Oprócz Stanisława Lema nie przypominam sobie żadnego autora, po którego tytuły sięgałem.
Mikołaj Maria Manicki swoim „Diabeł już tu nie mieszka” pokazuje, że na naszym rynku wydawniczym znajdują się ciekawe pozycje.
O czym to książka? Jest to opowieść o grupie górników próbujących utrzymać upadającą kopalnię Infernopolis na planecie Telemorfax. Co istotne, jest to planeta na samiutkim krańcu wszechświata, jedna z nielicznych, gdzie w kopalni zamiast robotów wciąż pracują jeszcze ludzie. Głównym bohaterem jest Yudhi Susilo, to sztygar, który dowodzi całą ekipą górników, ale co znamienne dla tej książki: skrywa wielką tajemnicę. Dlaczego jest to charakterystyczne? Bo u Manickiego każda postać – nawet kopalnia, którą do bohaterów również trzeba zaliczyć – ją ma. Dzięki temu po wgryzieniu się w tę historię po prostu przepadłem.
Podczas lektury szczególną uwagę poświęcałem opisowi świata przedstawionego. Autor dużo czasu na to poświecił, ale potrafił tak to wszystko napisać, że nie zanudził odbiorcy. W dodatku opisał wszystko niemal poetyckim językiem. Tego się tutaj nie spodziewałem, a już szczególnie zwrotów znanych z polskiej popkultury!
Najważniejsze jednak, że Manickiemu udało się znakomicie oddać Infernopolis i ogólnie planetę Telemorfax. Życie górników zostało tak przedstawione, że właściwie od samego początku czułem się jak jeden z tych ludzi pracujących w miejscu, do którego wyjechaliby chyba tylko najwięksi szaleńcy. Z tego właśnie powodu napisałem wcześniej, że kopalnię trzeba tu traktować jako oddzielnego bohatera.
Duszna atmosfera, w której wręcz czuje się gorącą temperaturę panującą na Infernopolis i kwaśne z przepocenia ciała. Ludzkie instynkty, które w wielkim zamkniętym metalowym pudle na końcu świata zmieniają się w te zwierzęce. I intryga, która trzyma w napięciu właściwie do ostatniej sceny. Mnie się podobało.
Czytacie książki z gatunku science-fiction?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że ja w swoim życiu mam z tymi lekturami jakoś nie po drodze. Oprócz Stanisława Lema nie przypominam sobie żadnego autora, po którego tytuły sięgałem.
Mikołaj Maria Manicki swoim „Diabeł już tu nie mieszka” pokazuje, że na naszym rynku wydawniczym znajdują się ciekawe pozycje.
O czym to książka? Jest to...