Złoty pelikan

Okładka książki Złoty pelikan
Stefan Chwin Wydawnictwo: Tytuł literatura piękna
270 str. 4 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Tytuł
Data wydania:
2004-07-08
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
270
Czas czytania
4 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
83-911617-6-5
Tagi:
Gdańsk profesor bezdomny przemiana
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Znak nr 798 / 2021 Wojciech Bonowicz, Stefan Chwin, Olga Gitkiewicz, John N. Gray, Joanna Guszta, Joanna Jędrusik, Karol Kleczka, Dominika Kozłowska, Anna Marchewka, Anna Mateja, Edward Pasewicz, Janusz Poniewierski, Dariusz Rosiak, Magdalena Śmieja, Filip Springer, Olga Szmidt, Maciej Topolski, Marta Alicja Trzeciak, Redakcja Miesięcznika ZNAK, Filip Zawada
Ocena 7,0
Znak nr 798 / ... Wojciech Bonowicz, ...
Okładka książki Antologia WYSPY. Port pierwszy Józef Baran, Ernest Bryll, Wojciech Chmielewski, Stefan Chwin, Przemysław Dakowicz, Jacek Dehnel, Martyna Deszczyńska, Małgorzata Goraj-Bryll, Wacław Holewiński, Tomasz Jastrun, Wojciech Kaliszewski, Wojciech Kudyba, Krystyna Lars, Marek Ławrynowicz, Janusz Majewski, Monika Małkowska, Piotr Matywiecki, Piotr Milewski, Marek Nowakowski, Kazimierz Orłoś, Tomasz Różycki, Elżbieta Sawicka, Adrian Sinkowski, Tadeusz Sobolewski, Rafał Wojasiński
Ocena 0,0
Antologia WYSP... Józef Baran, Ernest...
Okładka książki Twórczość nr 10 / 2019 Dariusz Bitner, Kazimierz Brakoniecki, Krystyna Chwin, Stefan Chwin, Andrzej Górny, Andrzej Kanclerz, Tadeusz Komendant, Artur Daniel Liskowacki, Michał Paweł Markowski, Zbigniew Mikołejko, Anna Nasiłowska, Antoni Pawlak, Uta Przyboś, Redakcja miesięcznika Twórczość, Krzysztof Rutkowski, Jan Sochoń, Grzegorz Strumyk, Leszek Szaruga, Danuta Ulicka, Henryk Waniek, Szymon Wróbel
Ocena 5,0
Twórczość nr 1... Dariusz Bitner, Kaz...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
301 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
905
136

Na półkach: ,

Krytyczne spojrzenie na współczesny świat. Historia ludzkiej degradacji. Cienka granica między światem kawiarenek w modnej dzielnicy a życiem na ulicy. Opowieść o profesorze, który oblał dziewczynę na egzaminie, potem dowiedział się, że popełniła samobójstwo. Profesor wyrusza w miasto, by poznać przyczyny tragedii. Jednak fabuła jest, jeśli nie podrzędna, to co najwyżej równorzędna warstwie intertekstualnej. Książka Chwina jest bowiem pełna wszelakich możliwych odniesień do wszelkich możliwych dziedzin kultury i społecznej egzystencji. Sam wstęp pisarza, w którym wymienia źródła odniesień, wiele o tym mówi. Dość dodać, że sam pojawia się w książce i pisze nawet streszczenie swej powieści „Hanemann". Zatem chaotyczność całości może być świadomym zamiarem Chwina. Mnie podobała się ta powieść, w której rozwiązanie fabuły jest nieco zaskakujące. "Złoty pelikan" to droga przez piekło współczesnego świata, kto się nie boi, niech w nią wyruszy.

Krytyczne spojrzenie na współczesny świat. Historia ludzkiej degradacji. Cienka granica między światem kawiarenek w modnej dzielnicy a życiem na ulicy. Opowieść o profesorze, który oblał dziewczynę na egzaminie, potem dowiedział się, że popełniła samobójstwo. Profesor wyrusza w miasto, by poznać przyczyny tragedii. Jednak fabuła jest, jeśli nie podrzędna, to co najwyżej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
249
59

Na półkach:

Mówią, że mamy nie oceniać książki po okładce, i mają rację! Oczywiście, że dobrze dobrana okładka wróży lepszy sukces, ale nawet te książki, które czasem mają beznadziejną szatę graficzną mogą być świetne. W wypadku Złotego pelikana...
patrzyłam na tą okładkę co jakiś czas, nawet pod czas czytania.
Historia o życiu Jakuba jest opisana urywkami, które koniec końców sklejają się w całość i mimo, iż są opowiadane z lekka chaotycznie da się to jest tak, jak być powinno. Z resztą książki są od tego, żeby chociaż trochę ruszyć nasze szare komórki. Ale wracając, budziłam moje szare komórki coraz bardziej z każdym rozdziałem zastanawiając się do jakiej sytuacji ma nawiązywać okładka, albo przynajmniej co ma symbolizować. Jednak nic z tego. Snułam tyle teorii, że nawet nie jestem w stanie o nich napisać. Jednakże zauważam to, jak bardzo się na tym skupiałam, żeby jak najwięcej zrozumieć. I powiem Wam jedno : wszystkim ludziom, którzy czytają gdziekolwiek, cokolwiek i jakkolwiek życzę takich książek jak ta. Takich, które dadzą Ci jak najwięcej mogą, ale też wyciągną dużo z Ciebie. Takich, które Cię porwą, zmuszą do poświęcenia im tak wielkiej uwagi jak tylko możesz.
Żeby było jasne, nie wychwalam tej książki ponad niebiosa. Złoty pelikan nie należy do najlepszych książek świata. Jej fabuła jest prosta, z resztą nie tylko fabuła. Wszystko w tej książce jest proste (bynajmniej dla mnie, no bo to human.) i ewentualnie "dialogi" mogły sprawiać problem, ale to nic. Wszystko gra.
Czytając to uświadomiłam sobie, jak ważne jest to, by zwracać uwagę na to co się dzieje wokół nas, bo może się zdarzyć coś, co pozornie nie ma znaczenia, a pewnego dnia obudzimy się w zupełnie innym świecie. Nic już nie będzie takie samo, szczególnie my i nasze podejście do życia. Może będziemy się cieszyć, że jakiś okropny okres naszego życia przeminął, albo będziemy żałować, że nie poświęciliśmy tej jednej jedynej chwili więcej uwagi.
Podsumowując : prosta książka, z lekka chaotyczna, bez klasycznych dialogów, ma drugie dno (które moim zdaniem warto odkryć)

Tak więc, miłej lektury (mam nadzieję)

Mówią, że mamy nie oceniać książki po okładce, i mają rację! Oczywiście, że dobrze dobrana okładka wróży lepszy sukces, ale nawet te książki, które czasem mają beznadziejną szatę graficzną mogą być świetne. W wypadku Złotego pelikana...
patrzyłam na tą okładkę co jakiś czas, nawet pod czas czytania.
Historia o życiu Jakuba jest opisana urywkami, które koniec końców...

więcej Pokaż mimo to

avatar
281
220

Na półkach:

Circa 90 pierwszych stron napuszonych. Pretensjonalnych. Pisanych samym li tylko wysiłkiem umysłu. Ale wsysa fabularnie.
Odwrotnie proporcjonalnie zamienia się styl z tempem fabularnym w drugiej części. Niekompatybilność.
Ta Druga część dobra, lepsza, momentami świetna. Melodią tekstu z innych Chwinów płynąca. Irytacja pierwszą częścią wybaczalną, lecz niespójność nie do nadrobienia. Jak hybryda, hydra z wydrą. Hiena z łabędziem. Oczywiście jest splot fabularny. Ale marna to klamra i plaster się odlepia wciąż. Irytuje. Ale się w tym trwa. Bo tekst ma siłę.
Los zyskany czy stracony. Odmieniony. Przemieniony.
Mądre. Intelektualne. Emocja i wzruszenie. Ciekawe.
Nie wiem czy rekomendować. Skłaniam się ku tak.

Circa 90 pierwszych stron napuszonych. Pretensjonalnych. Pisanych samym li tylko wysiłkiem umysłu. Ale wsysa fabularnie.
Odwrotnie proporcjonalnie zamienia się styl z tempem fabularnym w drugiej części. Niekompatybilność.
Ta Druga część dobra, lepsza, momentami świetna. Melodią tekstu z innych Chwinów płynąca. Irytacja pierwszą częścią wybaczalną, lecz niespójność nie do...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
443
397

Na półkach: , ,

Czytam "Dziennik dla dorosłych" Stefana Chwina i gdy znalazłem zapiski o "Złotym pelikanie" przeczytałem ją kolejny raz.Autor przyznaje,że pisząc tę książkę zastanawia się nad takim problemem:"Ja myślę,że my nigdy nie wiemy,w jakiej sytuacji się znajdujemy naprawdę i jaka jest moralna wartość naszych czynów w chwili,w której te czyny popełniamy.To dopiero później nasza pamięć(zawodna) podpowiada nam rozmaite wersje zdarzeń w których uczestniczyliśmy i zwykle sobie jakąś jedną wersję tych wydarzeń wybieramy jako prawdziwą.Ale która z tych wersji jest prawdziwa,nie dowiemy się nigdy"

Czytam "Dziennik dla dorosłych" Stefana Chwina i gdy znalazłem zapiski o "Złotym pelikanie" przeczytałem ją kolejny raz.Autor przyznaje,że pisząc tę książkę zastanawia się nad takim problemem:"Ja myślę,że my nigdy nie wiemy,w jakiej sytuacji się znajdujemy naprawdę i jaka jest moralna wartość naszych czynów w chwili,w której te czyny popełniamy.To dopiero później nasza...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2039
881

Na półkach:

Już od pierwszych słów słychać, że mamy do czynienia z mistrzem. Chwin czaruje. Ale tych czarów nie wystarczyło do tego, bym przejęła się losem Jakuba, który przez chwilę jakiegoś rozluźnienia, bylejakości, stał się winnym śmierci pewnej dziewczyny. To zmienia jego życie. Wszystko to dla mnie jest prawdziwe, ale tak bardzo rozwodnione w monotonnym, szarym życiu, że bardziej się czułam znużona tą nudną codziennością, niż współodczująca rozterki bohatera. Chwin proponuje zabawę w odszukiwanie postaw i słów wybitnych ludzi, które ukrył w powieści. Niektóre mi się podobały, ale wiele było trochę zbyt mało finezyjnych, jak na taką zabawę (np. ks. Jankowski).

Już od pierwszych słów słychać, że mamy do czynienia z mistrzem. Chwin czaruje. Ale tych czarów nie wystarczyło do tego, bym przejęła się losem Jakuba, który przez chwilę jakiegoś rozluźnienia, bylejakości, stał się winnym śmierci pewnej dziewczyny. To zmienia jego życie. Wszystko to dla mnie jest prawdziwe, ale tak bardzo rozwodnione w monotonnym, szarym życiu, że bardziej...

więcej Pokaż mimo to

avatar

Lubię Chwina coraz bardziej. Ta książka nie dość, że dostarcza wielu emocji, mówi o niezwykłej (trochę naciąganej) historii profesora prawa, dla mnie jest swego rodzaju traktatem filozoficznym, traktuje o poszukiwaniu sensu, o wędrówce pojmowanej jako metamorfoza itp. Podczas czytania wielokrotnie przystawałam nad fragmentami - a to jest mój osobisty wyznacznik, że rzecz jest głębsza niż się wydaje.

Lubię Chwina coraz bardziej. Ta książka nie dość, że dostarcza wielu emocji, mówi o niezwykłej (trochę naciąganej) historii profesora prawa, dla mnie jest swego rodzaju traktatem filozoficznym, traktuje o poszukiwaniu sensu, o wędrówce pojmowanej jako metamorfoza itp. Podczas czytania wielokrotnie przystawałam nad fragmentami - a to jest mój osobisty wyznacznik, że rzecz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
421
254

Na półkach: ,

Gdański bursztyn literacki

Gdańsk to piękne tło do stworzenia świetnej historii. Korzysta z tego Stefan Chwin wprowadzając nas w historię Jakuba, wykładowcy prawa. Ma dobrą pracę żonę, czuje spełnienie. Jednak ten spokój burzy jedna sytuacja- pomyłka przy egzaminie , której prawdopodobnie jest winny i przez którą młoda dziewczyna popełnia samobójstwo. Sytuacja ta zaczyna otaczać coraz bardziej bohatera budzą się wyrzuty sumienia. Szuka rozwiązań by ukoić swój ból. Następuje niespodziewany zwrot akcji, w którym okazuje się że próba samobójcza dziewczyny nie powiodła się. Jakub odnajduje ją, nawiązuje się między nimi bliższa relacja. I tak wszystko pięknie zmierza ku końcowi, by na ostatnich kartkach czytelnik mógł wraz z Natalią pożegnać Jakuba, ponieważ umiera. Książka smutna, ale pokazująca, że nie ma ludzi bez uczuć. Warto zajrzeć.

Gdański bursztyn literacki

Gdańsk to piękne tło do stworzenia świetnej historii. Korzysta z tego Stefan Chwin wprowadzając nas w historię Jakuba, wykładowcy prawa. Ma dobrą pracę żonę, czuje spełnienie. Jednak ten spokój burzy jedna sytuacja- pomyłka przy egzaminie , której prawdopodobnie jest winny i przez którą młoda dziewczyna popełnia samobójstwo. Sytuacja ta zaczyna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach:

Do tej pory zamieściłem tylko dwie krótkie notki na temat jego książek, oceniając „Hanemanna” na 3 gwiazdki, a „Żonę Prezydenta” na 7. W związku z tym, postanowiłem tej książce przyjrzeć się szczególnie uważnie. Niestety, efekt nie był radosny.
Nim przystąpiłem do poznawania treści, Chwin narzucił mnie swoistą grę, nie pytając czy mam na nią ochotę. Na stronie wydawcy zamieścił uwagę:
„W książce tej znalazły się głosy i parafrazy głosów m.in. Leszka Kołakowsiego, Arnolda Schwarzeneggera..... /tu wymienia ponad 20 osób/ ...mojej Żony oraz stu tysięcy innych osób, które znałem bliżej lub dalej. Kto ciekaw, niech znajdzie”
Nie jestem ciekaw, więc nie znalazłem, bo nie szukałem. Ale i tak nie mogłem nie odnotować przeintelektualizowania książki, właśnie przez zbyt liczne te „parafrazy głosów”, w tym „mego” Tischnera spłaszczonego w denerwujący mnie sposób. Ale podstawowym wg mnie minusem tej książki jest osobowość bohatera, na określenie której ciśnie się na usta mrowie słów: egotyk, pesymista, masochista, fatalista, malkontent, frustrat, megaloman, obłudnik, a przede wszystkim potencjalny pacjent psychiatry; jednym słowem, jak mówiliśmy w okresie mojej młodości „świr kapustnik”.
Bohater imieniem Jakub ma wg powszechnej opinii wszystko: żonę, chałupę, dobrą pracę i niezależność finansową, a on zamiast kupić „kobicie” kwiatka, wziąć ją do teatru lub kina, potem do dobrej restauracji, zamówić ulubiony przez nią „kawałek” u orkiestry i w tańcu przytulić, żyje obok niej, zamyka się w sobie i snuje apokaliptyczną wizję świata. Nie chcę cytować tych wszystkich współczesnych plag egipskich, które opisuje m.in. na str. 8-12., ale przytoczę fragment opisujący ich życie małżeńskie: /str.89/
„..Kłócili się o głupstwa. Wieczorem po powrocie z pracy mówili: „miałam dziś ciężki dzień”, „miałem dziś ciężki dzień”. I każdy dzień był naprawdę „ciężkim dniem”, bo nie rozjaśniało go już dawne światło. Jeszcze się łudzili, że to tylko przejściowe, że to minie, ale ich ciała mówiły co innego. „Wlekli się” do pracy. „Powłóczyli nogami”, wracając. „Nie chce mi się ruszyć ani ręką ani nogą” - mówili siadając do kolacji i to wspólne zmęczenie łączyło ich na moment, ale potem rozdzielało jak zimny płomień..”.
Jestem starszy od Chwina o sześć lat, a od jego bohatera - kilkanaście i nic nie mogę zrozumieć z tego bełkotu o tych żywych trupach. Bo ja jednego dnia sobie nie życzę bez partyjki tysiąca z moją żoną i rozmowy na wszelkie tematy w trakcie niej. Praca, ta największa przyjemność i cel życia, która daje normalnemu człowiekowi satysfakcję i poczucie spełnienia, a ciepło rodzinne służy podzieleniu się przeżyciami całego dnia i inspiruje do dalszych sukcesów zawodowych. Tych ludzi praca męczy, a w domu, łączy ich jedynie wspólne żarcie. PO CO ONI JESZCZE ŻYJĄ? PO CO SIĘ MĘCZĄ NA TYM ZIEMSKIM PADOLE? No i po co autor męczy czytelnika?
Pretekstem do autodestrukcji bohatera jest plotka o samobójczej śmierci jakiejś dziewczyny. Bez tej plotki znalazłby inny pretekst, by ach!! jak głęboko się umartwiać, a tak naprawdę babrać się w swoich pseudointelektualnoreligijnych rozważaniach. Cel uświęca środki. A celem jest zapatrzenie się w samego siebie, szczególnie, że próżność bohatera daje mu mniemanie o własnej wyższości intelektualnej nad innymi.
Wróćmy jeszcze do poszukiwania rzekomej samobójczyni. Bohater przeszukuje stosy policyjnych akt , bez dokonania jakiejkolwiek selekcji. Przecież krąg jego poszukiwań tak łatwo zawęzić, bo dziewczyna musi mieć 18 do 22 lat i mieć maturę, skoro zdawała na studia. A on ekscytuje się zdjęciami wszystkich denatek i to tymi najbardziej drażliwymi z miejsca samobójstwa, które w ŻADEN sposób nie pomogą mu w poszukiwaniach. TO JEST CHORE!! Jemu to jest potrzebne do KREACJI SAMOOSKARŻENIA!! On CHCE być winny, bo to RECEPTA na dotychczas bezcelowe ŻYCIE.
Jak ktoś lubi się umartwiać i stwarzać sztuczne problemy z niczego, bo nie wie co ze swoim życiem zrobić, to niech się pseudofilozofią Chwina delektuje. A mnie niewiele życia zostało i zamierzam się nim radować, przeto tego autora więcej do ręki nie wezmę.

Do tej pory zamieściłem tylko dwie krótkie notki na temat jego książek, oceniając „Hanemanna” na 3 gwiazdki, a „Żonę Prezydenta” na 7. W związku z tym, postanowiłem tej książce przyjrzeć się szczególnie uważnie. Niestety, efekt nie był radosny.
Nim przystąpiłem do poznawania treści, Chwin narzucił mnie swoistą grę, nie ...

więcej Pokaż mimo to

avatar
236
74

Na półkach:

Przejmująca, czasami aż za bardzo, opowieść o ludzkiej słabości i o Panu Bogu. Opatrzność okazuje się bohaterem niemal tak wyraźnym jak w Narzeczonych Manzoniego, co jest chyba największą niespodzianką tej opowieści. KONIECZNIE DOCZYTAC DO KONCA.

Przejmująca, czasami aż za bardzo, opowieść o ludzkiej słabości i o Panu Bogu. Opatrzność okazuje się bohaterem niemal tak wyraźnym jak w Narzeczonych Manzoniego, co jest chyba największą niespodzianką tej opowieści. KONIECZNIE DOCZYTAC DO KONCA.

Pokaż mimo to

avatar
163
155

Na półkach:

Solidnie poprowadzona historia z morałem. Jak zwykle u Stefana Chwina - powieść na bardzo wysokim poziomie

Solidnie poprowadzona historia z morałem. Jak zwykle u Stefana Chwina - powieść na bardzo wysokim poziomie

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Stefan Chwin Złoty pelikan Zobacz więcej
Stefan Chwin Złoty pelikan Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd