Czarna Orchidea

Okładka książki Czarna Orchidea Neil Gaiman, Dave McKean
Okładka książki Czarna Orchidea
Neil GaimanDave McKean Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: DC BLACK LABEL komiksy
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Seria:
DC BLACK LABEL
Tytuł oryginału:
Black Orchid
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2021-03-24
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Data 1. wydania:
2012-01-01
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328160378
Tłumacz:
Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Tagi:
komiks orchidea
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Uniwersum DC według Neila Gaimana Neil Gaiman, Alan Grant, Mark Verheiden
Ocena 7,2
Uniwersum DC w... Neil Gaiman, Alan G...
Okładka książki Księga Cmentarna - tom 1 Neil Gaiman, Scott Hampton, Tony Harris, Kevin Nowlan, P. Craig Russell, Stephen B. Scott, Galen Showman, Jill Thomson
Ocena 8,0
Księga Cmentar... Neil Gaiman, Scott ...
Okładka książki Sandman: Noce nieskończone Glenn Fabry, Neil Gaiman, Milo Manara, Miguelanxo Prado, Frank Quitely, P. Craig Russell, Bill Sienkiewicz, Barron Storey
Ocena 7,8
Sandman: Noce ... Glenn Fabry, Neil G...

Mogą Cię zainteresować

Okładka książki Morderstwa i tajemnice Neil Gaiman, Philip Craig Russell
Ocena 7,3
Morderstwa i t... Neil Gaiman, Philip...
Okładka książki Co się stało z Krzyżowcem w pelerynie? I inne opowieści o Batmanie Simon Bisley, Pat Broderick, Mark Buckingham, George Freeman, Neil Gaiman, Alan Grant, Mike Hoffman, Sam Keith, Andy Kubert, Bernie Mireault, Alan Moore, Mark Verheiden
Ocena 7,0
Co się stało z... Simon Bisley, Pat B...
Okładka książki Sandman: Preludia i nokturny Mike Dringenberg, Neil Gaiman, Malcolm Jones III, Sam Kieth
Ocena 8,1
Sandman: Prelu... Mike Dringenberg, N...
Okładka książki Sandman: Dom lalki, cz.2 Chris Bachalo, Mike Dringenberg, Neil Gaiman, Malcolm Jones III, Steve Parkhouse, Michael Zulli
Ocena 8,2
Sandman: Dom l... Chris Bachalo, Mike...
Okładka książki Sandman. Senni łowcy Neil Gaiman, Philip Craig Russell
Ocena 7,8
Sandman. Senni... Neil Gaiman, Philip...
Okładka książki Prosto z piekła Eddie Campbell, Alan Moore
Ocena 8,5
Prosto z piekła Eddie Campbell, Ala...
Okładka książki Sandman: Pora mgieł, cz.1 Mike Dringenberg, Malcolm Jones III, Kelley Jones, Philip Craig Russell, Matt Wagner
Ocena 8,3
Sandman: Pora ... Mike Dringenberg, M...

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
187 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
935
906

Na półkach: ,

Moim pierwszym piątkowym komiksem została „Czarna orchidea” od mojego ulubionego autora Neila Gaimana. Muszę przyznać, że nie zachwycił mnie tak jak sądziłam.
Komiks może pochwalić się piękną i ciekawą kreską, dodatkowo bardzo lubię to, że kilka ważniejszych postaci ma dymki w innych kolorach co pozwala na łatwe rozeznanie się w aktualniej scenie. Pięknie wyglądają także kobiety-kwiaty.
Innym plusem jest ciekawe podejście do tematu komiksu superbohaterskiego. Gaiman całkowicie odrzuca i niszczy mit zawsze zwycięskiego herosa co było miłą odmianą.
Jednak.
Nie czułam się wciągnięta w fabułę. Los Susan jest fascynujący, ale jak dla mnie był podany nieco zbyt chaotycznie i pomimo silnego przekazu, że przemoc nie jest rozwiązaniem, mam wrażenie, że nie zrozumiałam tej historii. Nie przewracałam stron z szybko bijącym sercem, trochę się nawet nudziłam. Chociaż przyznaję, że jest kilka scen i cytatów, które naprawdę mnie poruszyły.
Ogólnie myślę, że komiks to taki średniaczek. Ani najgorszy ani najlepszy.
~Idris

Moim pierwszym piątkowym komiksem została „Czarna orchidea” od mojego ulubionego autora Neila Gaimana. Muszę przyznać, że nie zachwycił mnie tak jak sądziłam.
Komiks może pochwalić się piękną i ciekawą kreską, dodatkowo bardzo lubię to, że kilka ważniejszych postaci ma dymki w innych kolorach co pozwala na łatwe rozeznanie się w aktualniej scenie. Pięknie wyglądają także...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1807
895

Na półkach: , ,

Bardzo ładne rysunki, fabuła trochę... klimat ciekawy, ale ciężko mi załapać wszystko

Bardzo ładne rysunki, fabuła trochę... klimat ciekawy, ale ciężko mi załapać wszystko

Pokaż mimo to

avatar
913
247

Na półkach: , , ,

Ocena zawyżona za piękno obrazu.

Ocena zawyżona za piękno obrazu.

Pokaż mimo to

avatar
333
54

Na półkach: , ,

Całkiem fajne, przeczytałam żeby spróbować komiksu, ale stwierdzam że chyba to nie moja bajka - nie książka, nie film, coś pomiędzy, biorące z każdego z tych dwu ograniczenie formy. Ale obrazki malowane ładne.

Całkiem fajne, przeczytałam żeby spróbować komiksu, ale stwierdzam że chyba to nie moja bajka - nie książka, nie film, coś pomiędzy, biorące z każdego z tych dwu ograniczenie formy. Ale obrazki malowane ładne.

Pokaż mimo to

avatar
1091
148

Na półkach:

Nie przypadła mi do gustu ta kreska 🙈

Nie przypadła mi do gustu ta kreska 🙈

Pokaż mimo to

avatar
1163
1136

Na półkach:

Komiks ten pierwotnie wydano w 1988 roku i wtedy robił prawdziwą furorę. Zresztą wspomina o tym, w przedmowie do tego albumu, dziennikarz Mikal Gilmore, który słowa te zapisał i opublikował pierwotnie w 1991 roku. Trzeba przyznać, ze są nadal aktualne, bo "Czarna Orchidea" jest komiksem nieco nietypowym. A raczej była jeszcze kilka lat temu, bowiem obecnie w komiksie superbohaterkism mamy sporo niekonwencjonalnych opowieści. Wystarczy wspomnieć "Vision" czy "Zło, które czynią ludzie". Nie mówiąc już o całej serii z Jesicą Jonnes. Jednak takie dzieła mogłyby nie powstać, gdyby Neil Gaiman nie zaczął łamać pewnych stereotypów.

Autor z miejsca odpala w kierunku czytelnika mocną petardę. W zasadzie wywala mu z artylerii okrętowej prosto w twarz mordując główną bohaterkę. Na dokładkę nie ma tutaj monologów czy innych pierdół. Nie. Sam antagonista stwierdza, ze czytał już sporo komiksów o bohaterach i tam zawsze oni uciekali, bo ich przeciwnik się z nimi bawił w przesłuchanie, zamykanie w piwnicy czy gadanie od rzeczy. On zamiast tego preferuje klasyczną kulkę w głowę, po czym to czyni ręką swego ochroniarza. Później tak dla pewności podpala naszą superbohaterkę i na końcu wysadza pół piętra w powietrze. Tak kończy żywot nasza postać, a raczej jeden z żywotów, o to aby się odrodzić.

I tutaj dostajemy kolejnym liściem w pysk, bo następuje kolejny nietypowy zwrot akcji. Po wysłuchaniu historii powstania naszej bohaterki, zrozumienia kim jest i jak działa, jej twórca ginie. Laboratorium zostaje zniszczone, a ona pozostaje niemal sama. A wszystko za sprawą osoby, która zachowała się zupełnie inaczej niż przewiduje to "standard" tego typu komiksów. Zatem Gaiman znów łamie zasady i robi to do samego końca. Gdy ktoś ma przeżyć - ginie. Ten kto ma umrzeć, zostaje cudem ocalony. Nic tutaj nie działa tak, jakby chcieli tego przeciętni odbiorcy tego typu komiksów.

Co jednak ważniejsze, ma to sens. Fabułą stoi na wysokim poziomie, sporo tutaj rozważań oraz poruszenia ważnych tematów społecznych czy moralnych. Nikt ani nic nie jest zbędne. Wszystko ma swoje miejsce w tej opowieści, która kończy się niestandardowo pozostawiając czytelnika na pewien czas z kotłującymi się myślami. Mnie osobiście "Czarna Orchidea" specjalnie nie zszokowała, ale też mam już na koncie przeczytanych wiele dzieł tego typu. Z drugiej strony jest to z pewnością ciekawy artefakt przeszłości. Swego rodzaju żywy dowód na to jak w ostatniej dekadzie XX wieku zmieniał się komiks w Ameryce i na całym świecie. Że nie jest to tylko medium dla dzieci i nastolatków, ale dojrzałych czytelników potrafiących wyciągać z tekstu oraz obrazu znacznie więcej niż przeciętny zjadacz chleba.

Komiks ten pierwotnie wydano w 1988 roku i wtedy robił prawdziwą furorę. Zresztą wspomina o tym, w przedmowie do tego albumu, dziennikarz Mikal Gilmore, który słowa te zapisał i opublikował pierwotnie w 1991 roku. Trzeba przyznać, ze są nadal aktualne, bo "Czarna Orchidea" jest komiksem nieco nietypowym. A raczej była jeszcze kilka lat temu, bowiem obecnie w komiksie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
915
523

Na półkach: , , , ,

Wyzwanie LC kwiecień 2022 - książka z kwiatem na okładce lub w tytule
Moja znajomość uniwersum DC jest mizerna. Ot tyle, aby kojarzyć Batmana czy Potwora z bagien. To jednak wystarczyło. Choć niewątpliwie pewne niuanse mi umknęły bez zgrzytów śledziłam fabułę. Sama istota scenariusza, Czarna Orchidea, wymyka się schematom zemsty i kary. To było przyjemne zaskoczenie. Gorzej z tekstem, który miejscami jest po prostu płaski i nieprzekonywujący. Ale jakże to jest namalowane. Zjawiskowe, oniryczne w klimacie plansze, subtelne a sugestywne. Szczególnie urzekły mnie te minimalistyczne, zahaczające o abstrakcję. Czasem z żalem odwracałam stronę. Tylko te nieszczęsne kolorowe dymki były mi solą w oku.

Wyzwanie LC kwiecień 2022 - książka z kwiatem na okładce lub w tytule
Moja znajomość uniwersum DC jest mizerna. Ot tyle, aby kojarzyć Batmana czy Potwora z bagien. To jednak wystarczyło. Choć niewątpliwie pewne niuanse mi umknęły bez zgrzytów śledziłam fabułę. Sama istota scenariusza, Czarna Orchidea, wymyka się schematom zemsty i kary. To było przyjemne zaskoczenie. Gorzej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
130
114

Na półkach:

Historia ciekawa, melodramatyczna. Nie do końca zrozumiałem przekaz tej historii. Pojawiło mi się tez sporo pytań po przeczytaniu. Warta przeczytania acz rysunki nie dla mnie. Nie lubię tak chaotycznej kreski (zreszta takiej samej jak w Azyl Arkham- ten sam rysownik) . Zastanawiam się czy chce ją zatrzymać…

Historia ciekawa, melodramatyczna. Nie do końca zrozumiałem przekaz tej historii. Pojawiło mi się tez sporo pytań po przeczytaniu. Warta przeczytania acz rysunki nie dla mnie. Nie lubię tak chaotycznej kreski (zreszta takiej samej jak w Azyl Arkham- ten sam rysownik) . Zastanawiam się czy chce ją zatrzymać…

Pokaż mimo to

avatar
1262
991

Na półkach: ,

Wszyscy wiemy, czym najczęściej jest komiks superbohaterski. To łatwo przyswajalna rozrywka, która zazwyczaj nie niesie ze sobą niczego bardziej ambitnego. Nie ma w tym niczego złego – tego chcą wydawcy, bo takie podejście przynosi im zyski, tego chcą też fani, którzy z kolei łakną większej ilości tego, co dobrze znają i lubią. Innowacje i nieszablonowe spojrzenie na tematykę niby nie są konieczne, ale czasami, gdy już się pojawią, potrafią zachwycić i dać gatunkowi prawdziwie artystyczny sznyt. Z takim właśnie przypadkiem mamy do czynienia przy „Czarnej Orchidei”.

Susan Linden nie ma pewności, kim właściwie jest. Została zamordowana, a później odrodziła się jako połączenie człowieka i rośliny, ale na dobrą sprawę nie jest ani jednym, ani drugim. Ma pewne wspomnienia na temat swojego przeszłego życia, ale czy faktycznie należą one do niej, czy raczej do kogoś innego? Podróż, w którą musi się udać, mająca przynieść odpowiedzi na nurtujące ją pytania, będzie jednak niezwykle wymagająca oraz bardzo niebezpieczna.

Fabuła „Czarnej Orchidei” obraca się wokół poszukiwania własnej tożsamości. Główna bohaterka nie jest człowiekiem, ale to naszemu gatunkowi jest chyba najbliższa. Choć powstała w laboratorium jako coś na kształt żywej rośliny, to targa nią wiele ludzkich emocji. Sama nie jest jednak pewna, czy taka identyfikacja jest właściwa. Na kolejnych kartach Gaiman w wiarygodny sposób portretuje uczucia protagonistki, pokazując przy tym, jak fundamentalną rzeczą dla istoty żyjącej jest samookreślenie. To klucz do akceptacji samego siebie i pojęcia celu własnej egzystencji. Tak, brzmi górnolotnie, ale tylko gdy się o tym pisze – w toku fabuły te zagadnienia wypadają niezwykle naturalnie, dając czytelnikowi ciekawy materiał do refleksji.

Choć Gaiman opiera „Czarną Orchideę” na komiksie superbohaterskim, to właściwie wykorzystuje tylko występujące w Uniwersum DC postacie, oferując nam opowieść innego typu niż tradycyjna czarno-biała relacja między herosem a złoczyńcą. Znamienny jest przy okazji fakt, że choć na kolejnych kartach pojawiaj się Poison Ivy, Mad Hatter, Batman czy też Lex Luthor, to daleko im do sztampy, z jaką często są przedstawiani. Autor świetnie wpasował ich w oniryczny charakter opowieści, skutecznie starając się wyjść poza schematy, do jakich przyzwyczajeni byli w 1988 roku czytelnicy kupujący zeszyty wydawane przez DC Comics. Owszem niektóre z wykorzystanych przez Gaimana eksponatów są charakterystyczne dla opowieści trykociarskiej, ale w rzeczywistości służą czemu innemu i w toku fabuły dobrze widać taki stan rzeczy.

Podobać się może sposób, w jaki scenarzysta podchodzi do tej opowieści. Już na samym początku, zgodnie z zasadą wyznawaną przez Alfreda Hitchcocka, następuje trzęsienie ziemi, bo jak inaczej nazwać scenę, w której tytułowa bohaterka ginie? Zapewniam przy okazji – to żaden spoiler, ale fundament całej fabuły. Później jest równie ciekawie, choć już mniej dramatycznie. Gaiman zwraca też uwagę na motywy ekologiczne, sama Czarna Orchidea nawiązuje zresztą w znacznym stopniu do postaci Aleca Hollanda w momencie, kiedy ten stał się już Potworem z bagien. Czyli robi się Moore’owsko? Tak, ten trop będzie jak najbardziej słuszny. Duch „Sagi o Potworze z bagien” jest tu wyraźnie wyczuwalny, choć Gaiman nie kopiuje poszczególnych rozwiązań, tylko inspiruje się niektórymi motywami, dając nam ostatecznie fabułę w swoim stylu, mieszając motywy oniryczne i ekologiczne z obrazami przemocy oraz doprawiając wszystko dramatem, w którym na pierwszym planie stoją bohaterowie i ich przeżycia. Nic nie jest tu takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka, a nad wszystkim unosi się intrygująca mgiełka tajemnicy.

Rysunki są w tym albumie wspaniałe. Dave McKean, najbardziej znany chyba z fenomenalnych prac do „Azylu Arkham”, już na wysokości tego punktu swojego portfolio rysował prawdziwie wybornie. Realizm i mrok to cechy charakterystyczne kolejnych kadrów, a niektórym większym ilustracjom bliżej do dzieła sztuki niż do komiksowej grafiki w klasycznym ujęciu tego terminu. Kolejne strony przewraca się z autentycznym zachwytem, a po skończonej lekturze pozostaje tylko żałować, że McKean nie został etatowym rysownikiem flagowej serii autorstwa Gaimana, czyli „Sandmana”.

Jakkolwiek raczej nikt nie powie, że omawiany komiks jest szczytowym osiągnięciem Neila Gaimana, to już na tym (jeszcze dość wczesnym) etapie twórczości Brytyjczyka widać było, w jakim stylu chce on pisać. Zabawa konwencją, kreatywność, cytaty z dzieł popkultury – to wszystko już wówczas tworzyło naprawdę świetnej jakości mieszankę, w której poszczególne proporcje były dobrane z dużym wyczuciem. I choć największe sukcesy Gaimana miały dopiero nadejść, to już „Czarna Orchidea” pokazała jego twórczy potencjał, jest bowiem komiksem bezsprzecznie wartym poznania.


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2021/05/czarna-orchidea-recenzja.html
oraz na facebookowym profilu serwisu Szortal. Wpis z 26. 04. 2021 - https://www.facebook.com/Szortal/posts/4270118609677500

Wszyscy wiemy, czym najczęściej jest komiks superbohaterski. To łatwo przyswajalna rozrywka, która zazwyczaj nie niesie ze sobą niczego bardziej ambitnego. Nie ma w tym niczego złego – tego chcą wydawcy, bo takie podejście przynosi im zyski, tego chcą też fani, którzy z kolei łakną większej ilości tego, co dobrze znają i lubią. Innowacje i nieszablonowe spojrzenie na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
368
338

Na półkach:

Piękna i całkiem udana próba romansu prawdziwego arthouse i definicją mainstreamu - DC. Kilku elementów mogłoby nie być, kilka można by dodać, ale jestem usatysfakcjonowany.

Piękna i całkiem udana próba romansu prawdziwego arthouse i definicją mainstreamu - DC. Kilku elementów mogłoby nie być, kilka można by dodać, ale jestem usatysfakcjonowany.

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    315
  • Przeczytane
    245
  • Posiadam
    42
  • Komiksy
    38
  • Komiks
    14
  • Komiks
    6
  • Chcę w prezencie
    6
  • Ulubione
    5
  • Fantastyka
    4
  • 2021
    4

Cytaty

Więcej
Neil Gaiman Czarna Orchidea Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Okładka książki Pan Borsuk i pani Lisica. Talizman Brigitte Luciani, Eve Tharlet
Ocena 10,0
Pan Borsuk i p... Brigitte Luciani, E...
Okładka książki Cyberpunk 2077. Blackout Roberto Ricci, Bartosz Sztybor
Ocena 8,0
Cyberpunk 2077... Roberto Ricci, Bart...
Okładka książki Wasp. Małe światy Al Ewing, Katarzyna Niemczyk
Ocena 7,0
Wasp. Małe światy Al Ewing, Katarzyna...
Okładka książki Świat Akwilonu. Orki i gobliny: Griim. Tom 03 Stephane Crety, Nicolas Jarry
Ocena 7,5
Świat Akwilonu... Stephane Crety, Nic...

Przeczytaj także