
Czarna Orchidea

- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Black Orchid
- Data wydania:
- 2006-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2006-01-01
- Liczba stron:
- 144
- Czas czytania
- 2 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 832372816X
- Tłumacz:
- Paulina Braiter
Czarna Orchidea była nominowana do nagród Eisnera i Harveya. Jest to album inny niż większość dzieł rynku amerykańskiego. Wprawdzie opowiada o superbohaterce, tytułowej Czarnej Orchidei, ale wcale nie przypomina typowych historii o herosach w pelerynach. Nie ma tutaj zbawiania świata, nie ma triumfu dobra nad demonicznymi siłami zła. Jest za to znakomita opowieść, która rozpoczyna się w bardzo nietypowy sposób... Album stał się przełomowym dziełem w historii komiksu współczesnego. Jak mówi sam autor, jeśli wejdziecie do tego świata, znajdziecie się w miejscu, gdzie wszystkie przyjęte tradycje gatunkowe zostały odrzucone, a zamiast nich pojawiła się nowa mitologia, bliższa mrocznym snom i ciemniejszej stronie życia.
Kup Czarna Orchidea w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Czarna Orchidea
Poznaj innych czytelników
590 użytkowników ma tytuł Czarna Orchidea na półkach głównych- Chcę przeczytać 319
- Przeczytane 271
- Posiadam 47
- Komiksy 40
- Komiks 17
- Komiks 6
- Ulubione 6
- Chcę w prezencie 6
- Fantastyka 4
- 2021 4
Tagi i tematy do książki Czarna Orchidea
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Czarna Orchidea
Lex Luthor: I, panno Arden... mogę się nieco spóźnić. Proszę zawiadomić operę, że wolałbym, by nie podnosili kurtyny do mojego przybycia.






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Czarna Orchidea
Nietypowe podejście do postaci i genialne kadry Dave'a McKeana. Mroczne, tajemnicze, mistyczne i dające do myślenia widowisko... Kompletna reinterpretacja figury superbohatera.
Klasyka komiksu w czystej postaci. Koniecznie!
Nietypowe podejście do postaci i genialne kadry Dave'a McKeana. Mroczne, tajemnicze, mistyczne i dające do myślenia widowisko... Kompletna reinterpretacja figury superbohatera.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyka komiksu w czystej postaci. Koniecznie!
Zastanawia mnie tytuł tej powieści graficznej, ponieważ tytułowa orchidea, a zarazem jedna z głównych postaci, nie była czarna, lecz purpurowa. No, ewentualnie fioletowa. I tego samego koloru były jej dymki. To zresztą całkiem ciekawy pomysł na podkreślenie odrębności bohaterów, nie tylko od siebie, lecz również od rasy ludzkiej. Historia opowiedziana w komiksie dzieje się w alternatywnej rzeczywistości, a może jedynie w nieodległej przyszłości, gdy bohaterowie walczący ze złem tego świata, posiadają nadludzkie możliwości. Jedną z nich (tych herosów usiłujących pozbyć się przestępców),jest orchidea – połączenie kobiety o imieniu Susan (a właściwie jej genotypu) z kwiatem. W jaki sposób udało się stworzyć taką hybrydę i dlaczego opowie komiks. Zrobi to w stylu charakterystycznym dla Neila Gaimana – pogmatwanym, pełnym niedopowiedzeń i szybkich zwrotów akcji. Będzie dużo kolorów, niesamowitych postaci, lecz również sporo przemocy i negatywnych uczuć. Przeczytałam. Specjalnego zachwytu lekturą nie wykazuję. Może wy będziecie mieć więcej szczęścia.
Zastanawia mnie tytuł tej powieści graficznej, ponieważ tytułowa orchidea, a zarazem jedna z głównych postaci, nie była czarna, lecz purpurowa. No, ewentualnie fioletowa. I tego samego koloru były jej dymki. To zresztą całkiem ciekawy pomysł na podkreślenie odrębności bohaterów, nie tylko od siebie, lecz również od rasy ludzkiej. Historia opowiedziana w komiksie dzieje się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Czarna Orchidea", komiks Gaimana, mocno oryginalny, z końca lat 80-tych, trzyczęściowy, osadzony w świecie DC. Poprzedza "Sandmana", chociaż czuć, że piaskowy dziadek jest blisko.
Orchidea jest o Susan Linden… Nie, w sumie nie o niej. Nie da się wytłumaczyć o co chodzi, bez spojlerów. Susan Linden zamordował mąż, niezły świr. Przyjaciel użył jej DNA, aby stworzyć hybrydę człowieka i rośliny. Istota odziedziczyła wspomnienia Susan i postanowiła walczyć z przestępczością Metropolis. Komiks zaczyna się, gdy bohaterka wpada w pułapkę i ginie. Bliźniaczych kwiatów-sióstr było jednak więcej. Dojrzewały sobie w szklarni, ale tylko Bójka z Bajką przetrwały najazd złych mężczyzn na laboratorium profesora. Nowa Susan oraz mała Suzy (ok. 8 lat) nie pragnęły zemsty. Wolały szukać informacji o sobie, celu istnienia itp. Wymówka, aby pojawił się tłum bohaterów i łotrów świata DC – od Batsa po Jozina z bazin. Potem dzieci kwiaty uciekły przed złymi facetami w głąb Ameryki Południowej. Ale...
...Lexcorp ma ludzi nawet w głębi Amazonii! Nie ukryjesz się przed łysym.
Najpierw plusy. Kreska i atmosfera snu. Rysunek przypomina przerobione komputerowo zdjęcia. Na szczęście Dave McKean nie pojechał ostro, jak z "Batman: Azyl Arkham". Niebanalne, odważne podejście do tematu – plus dla Neila. I za poetycki nastrój. Przedmowę napisał Mikal Gilmore. Na końcu dużo materiałów dot. powstania komiksu. Zbędny dodatek imo.
Minusy. Denerwuje pacyfizm/bierność dziewczyn. Wściekłego psa się usypia. Dajcie mu odejść, bo wyrządzi więcej szkód.
Feminizm - bad men, bad!
Czasem twarze są do siebie zbyt podobne.
Jeśli pierwszy i drugi rozdział miały senną atmosferę, to należało obudzić się przed trzecim. Sen wariata - gang wędruje po dżungli, jak po Central Parku, i szuka fioletowych igieł w stogu siana. Eliminuje ich szalony, śpiewający Rambo. Absurd goni absurd.
7/10.
Poza tym...
Dlaczego "Czarna Orchidea"? Dziewczyny fioletowe były.
Orchidee latały, zmieniały wygląd, miały wielką siłę... i kto wie, co jeszcze mogły.
14.05.25
"Czarna Orchidea", komiks Gaimana, mocno oryginalny, z końca lat 80-tych, trzyczęściowy, osadzony w świecie DC. Poprzedza "Sandmana", chociaż czuć, że piaskowy dziadek jest blisko.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOrchidea jest o Susan Linden… Nie, w sumie nie o niej. Nie da się wytłumaczyć o co chodzi, bez spojlerów. Susan Linden zamordował mąż, niezły świr. Przyjaciel użył jej DNA, aby stworzyć hybrydę...
Moim pierwszym piątkowym komiksem została „Czarna orchidea” od mojego ulubionego autora Neila Gaimana. Muszę przyznać, że nie zachwycił mnie tak jak sądziłam.
Komiks może pochwalić się piękną i ciekawą kreską, dodatkowo bardzo lubię to, że kilka ważniejszych postaci ma dymki w innych kolorach co pozwala na łatwe rozeznanie się w aktualniej scenie. Pięknie wyglądają także kobiety-kwiaty.
Innym plusem jest ciekawe podejście do tematu komiksu superbohaterskiego. Gaiman całkowicie odrzuca i niszczy mit zawsze zwycięskiego herosa co było miłą odmianą.
Jednak.
Nie czułam się wciągnięta w fabułę. Los Susan jest fascynujący, ale jak dla mnie był podany nieco zbyt chaotycznie i pomimo silnego przekazu, że przemoc nie jest rozwiązaniem, mam wrażenie, że nie zrozumiałam tej historii. Nie przewracałam stron z szybko bijącym sercem, trochę się nawet nudziłam. Chociaż przyznaję, że jest kilka scen i cytatów, które naprawdę mnie poruszyły.
Ogólnie myślę, że komiks to taki średniaczek. Ani najgorszy ani najlepszy.
~Idris
Moim pierwszym piątkowym komiksem została „Czarna orchidea” od mojego ulubionego autora Neila Gaimana. Muszę przyznać, że nie zachwycił mnie tak jak sądziłam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiks może pochwalić się piękną i ciekawą kreską, dodatkowo bardzo lubię to, że kilka ważniejszych postaci ma dymki w innych kolorach co pozwala na łatwe rozeznanie się w aktualniej scenie. Pięknie wyglądają także...
Bardzo ładne rysunki, fabuła trochę... klimat ciekawy, ale ciężko mi załapać wszystko
Bardzo ładne rysunki, fabuła trochę... klimat ciekawy, ale ciężko mi załapać wszystko
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena zawyżona za piękno obrazu.
Ocena zawyżona za piękno obrazu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem fajne, przeczytałam żeby spróbować komiksu, ale stwierdzam że chyba to nie moja bajka - nie książka, nie film, coś pomiędzy, biorące z każdego z tych dwu ograniczenie formy. Ale obrazki malowane ładne.
Całkiem fajne, przeczytałam żeby spróbować komiksu, ale stwierdzam że chyba to nie moja bajka - nie książka, nie film, coś pomiędzy, biorące z każdego z tych dwu ograniczenie formy. Ale obrazki malowane ładne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie przypadła mi do gustu ta kreska 🙈
Nie przypadła mi do gustu ta kreska 🙈
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiks ten pierwotnie wydano w 1988 roku i wtedy robił prawdziwą furorę. Zresztą wspomina o tym, w przedmowie do tego albumu, dziennikarz Mikal Gilmore, który słowa te zapisał i opublikował pierwotnie w 1991 roku. Trzeba przyznać, ze są nadal aktualne, bo "Czarna Orchidea" jest komiksem nieco nietypowym. A raczej była jeszcze kilka lat temu, bowiem obecnie w komiksie superbohaterkism mamy sporo niekonwencjonalnych opowieści. Wystarczy wspomnieć "Vision" czy "Zło, które czynią ludzie". Nie mówiąc już o całej serii z Jesicą Jonnes. Jednak takie dzieła mogłyby nie powstać, gdyby Neil Gaiman nie zaczął łamać pewnych stereotypów.
Autor z miejsca odpala w kierunku czytelnika mocną petardę. W zasadzie wywala mu z artylerii okrętowej prosto w twarz mordując główną bohaterkę. Na dokładkę nie ma tutaj monologów czy innych pierdół. Nie. Sam antagonista stwierdza, ze czytał już sporo komiksów o bohaterach i tam zawsze oni uciekali, bo ich przeciwnik się z nimi bawił w przesłuchanie, zamykanie w piwnicy czy gadanie od rzeczy. On zamiast tego preferuje klasyczną kulkę w głowę, po czym to czyni ręką swego ochroniarza. Później tak dla pewności podpala naszą superbohaterkę i na końcu wysadza pół piętra w powietrze. Tak kończy żywot nasza postać, a raczej jeden z żywotów, o to aby się odrodzić.
I tutaj dostajemy kolejnym liściem w pysk, bo następuje kolejny nietypowy zwrot akcji. Po wysłuchaniu historii powstania naszej bohaterki, zrozumienia kim jest i jak działa, jej twórca ginie. Laboratorium zostaje zniszczone, a ona pozostaje niemal sama. A wszystko za sprawą osoby, która zachowała się zupełnie inaczej niż przewiduje to "standard" tego typu komiksów. Zatem Gaiman znów łamie zasady i robi to do samego końca. Gdy ktoś ma przeżyć - ginie. Ten kto ma umrzeć, zostaje cudem ocalony. Nic tutaj nie działa tak, jakby chcieli tego przeciętni odbiorcy tego typu komiksów.
Co jednak ważniejsze, ma to sens. Fabułą stoi na wysokim poziomie, sporo tutaj rozważań oraz poruszenia ważnych tematów społecznych czy moralnych. Nikt ani nic nie jest zbędne. Wszystko ma swoje miejsce w tej opowieści, która kończy się niestandardowo pozostawiając czytelnika na pewien czas z kotłującymi się myślami. Mnie osobiście "Czarna Orchidea" specjalnie nie zszokowała, ale też mam już na koncie przeczytanych wiele dzieł tego typu. Z drugiej strony jest to z pewnością ciekawy artefakt przeszłości. Swego rodzaju żywy dowód na to jak w ostatniej dekadzie XX wieku zmieniał się komiks w Ameryce i na całym świecie. Że nie jest to tylko medium dla dzieci i nastolatków, ale dojrzałych czytelników potrafiących wyciągać z tekstu oraz obrazu znacznie więcej niż przeciętny zjadacz chleba.
Komiks ten pierwotnie wydano w 1988 roku i wtedy robił prawdziwą furorę. Zresztą wspomina o tym, w przedmowie do tego albumu, dziennikarz Mikal Gilmore, który słowa te zapisał i opublikował pierwotnie w 1991 roku. Trzeba przyznać, ze są nadal aktualne, bo "Czarna Orchidea" jest komiksem nieco nietypowym. A raczej była jeszcze kilka lat temu, bowiem obecnie w komiksie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyzwanie LC kwiecień 2022 - książka z kwiatem na okładce lub w tytule
Moja znajomość uniwersum DC jest mizerna. Ot tyle, aby kojarzyć Batmana czy Potwora z bagien. To jednak wystarczyło. Choć niewątpliwie pewne niuanse mi umknęły bez zgrzytów śledziłam fabułę. Sama istota scenariusza, Czarna Orchidea, wymyka się schematom zemsty i kary. To było przyjemne zaskoczenie. Gorzej z tekstem, który miejscami jest po prostu płaski i nieprzekonywujący. Ale jakże to jest namalowane. Zjawiskowe, oniryczne w klimacie plansze, subtelne a sugestywne. Szczególnie urzekły mnie te minimalistyczne, zahaczające o abstrakcję. Czasem z żalem odwracałam stronę. Tylko te nieszczęsne kolorowe dymki były mi solą w oku.
Wyzwanie LC kwiecień 2022 - książka z kwiatem na okładce lub w tytule
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja znajomość uniwersum DC jest mizerna. Ot tyle, aby kojarzyć Batmana czy Potwora z bagien. To jednak wystarczyło. Choć niewątpliwie pewne niuanse mi umknęły bez zgrzytów śledziłam fabułę. Sama istota scenariusza, Czarna Orchidea, wymyka się schematom zemsty i kary. To było przyjemne zaskoczenie. Gorzej...