
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać349
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2020-11-10
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-11-10
- Liczba stron:
- 198
- Czas czytania
- 3 godz. 18 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324061310
Gdy pierwsza gwiazdka oznacza nadzieję.
Święta w czasie wojny na zawsze zapadają w pamięć. Cudem zdobyte jedzenie, tekturowa choinka w kącie celi i wspólnie odśpiewane „Bóg się rodzi” na tyłach baraku były szczytem odwagi. Ale tak spędzone Boże Narodzenie stawało się też namiastką domu, iskierką nadziei, że kiedyś jeszcze spędzi się je z bliskimi.
Sylwia Winnik sięga po nie znane dotąd świąteczne wspomnienia świadków historii. Inspiracją była dla niej opowieść rodzinna – wspomnienia prababci o Bożym Narodzeniu obchodzonym tuż po wojnie. W skromnych warunkach, ale w niepowtarzalnej rodzinnej atmosferze. Prababcia Emilia w czasie wojny ledwie uniknęła wywiezienia do Auschwitz. Te święta były więc dla niej prawdziwym cudem.
„Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939–1945” to zbiór wspomnień dotyczących świąt spędzonych w obozach koncentracyjnych, w kołchozach na Syberii albo w konspiracji. Te chwytające za serce historie udowadniają, że w skrajnych sytuacjach to poczucie wspólnoty z innymi ludźmi może dać nadzieję i siłę, by przetrwać.
Kup Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945 w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945
To moje pierwsze spotkanie z autorką Sylwią Winnik i jej książką📖📘 "To opowieść o Bożym Narodzeniu. I o przemijaniu. Jedno jak się niespodziewanie okazało, łączy się z drugim". Zaczynamy opowieść od roku 1945. Podkarpacki dom i rodzina Emilii i jej męża Piotra. Do wieczerzy wigilijnej zasiądą razem ze swoimi dziećmi: Jankiem, Jasią, Władzią, Józiem, Helenką, Staszkiem i Zosią. Emilia wspomina święta sprzed lat, z czasów wojny. Zosia ma w tym czasie roczek i to ona będzie w przyszłości babcią autorki książki. Rodzinne święta, z podtrzymaniem starych, tradycji są tymi najpiękniejszymi. Ale, te w niewoli, w obozie koncentracyjnym, zesłaniu na Syberię, są smutne, bo bez bliskich. Autorka książki postarała się, skrupulatnie wyszukała i zgromadziła materiały, zdjęcia na ten temat. Przywołuje zwierzenia osób, żyjących w tamtych czasach. Pomimo strachu, cierpienia, izolacji, braku pożywienia tliły się w sercach ludzkich ogniki dobroci, chęci niesienia pomocy, życzliwości. Czego nie brakowało, to nadziei, że cud Bożego Narodzenia może się wydarzyć i zmienić ich dotychczasowy los. Książka napisana w sposób prawdziwy, szczera i sentymentalna. Zawiera archiwalne fotografie, listy, zapiski. Mamy nawet przepisy świąteczne, z czasów wojny. Lektura wartościowa, godna polecenia! Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu MANDO💝
Oceny książki Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945
Poznaj innych czytelników
538 użytkowników ma tytuł Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945 na półkach głównych- Przeczytane 322
- Chcę przeczytać 216
- Posiadam 74
- 2021 13
- 2020 12
- Świąteczne 9
- Ulubione 8
- 2020 8
- 2022 7
- 2025 5
Tagi i tematy do książki Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945

![Kto zdobędzie Literackiego Nobla 2025? Wytypuj i wygraj książki! [transmisja LIVE]](https://s.lubimyczytac.pl/upload/texts/22300/22388/22388_1759745403_grafika800x600.jpg)
Kto zdobędzie Literackiego Nobla 2025? Wytypuj i wygraj książki! [transmisja LIVE]
Cytaty z książki Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945
Myślę sobie, że cuda dzieją się wokół nas każdego dnia, tylko nie umiemy ich dostrzegać, bo nie chcemy ani nie potrafimy w nie uwierzyć. Umysł, który nie wierzy, odporny jest też na cuda. Tylko że …przychodzi niekiedy taki moment, że wbrew naszej woli dzieje się nagle coś pięknego. I dzieje się właśnie po to, by docenić codzienny cud życia. I żeby o cudzie, jakim jest życie, nie zapominać".
Myślę sobie, że cuda dzieją się wokół nas każdego dnia, tylko nie umiemy ich dostrzegać, bo nie chcemy ani nie potrafimy w nie uwierzyć. Umy...
Rozwiń ZwińDobre spojrzenie drugiego człowieka potrafi potrafi czasami więcej zdziałać niż krzepiące słowo. Otoczeni dobrymi spojrzeniami, zapominamy o tym, co złe. Kiedy dobrych oczu jest wiele, wydaje nam się, że nie może być inaczej".
Dobre spojrzenie drugiego człowieka potrafi potrafi czasami więcej zdziałać niż krzepiące słowo. Otoczeni dobrymi spojrzeniami, zapominamy o...
Rozwiń ZwińMyślę sobie, że cuda dzieją się wokół nas każdego dnia, tylko nie umiemy ich dostrzegać, bo nie chcemy ani nie potrafimy w nie uwierzyć. Umysł, który nie wierzy, odporny jest też na cuda. Tylko że... przychodzi niekiedy taki moment, że wbrew naszej woli dzieje się nagle coś pięknego. I dzieje się właśnie po to, by docenić codzienny cud życia. I żeby o cudzie, jakim jest życie, nie zapominać.
Myślę sobie, że cuda dzieją się wokół nas każdego dnia, tylko nie umiemy ich dostrzegać, bo nie chcemy ani nie potrafimy w nie uwierzyć. Umy...
Rozwiń Zwiń












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945
Im więcej czytam książek o tematyce wojennej tym bardziej cieszę się, że żyję w wolnym kraju, ale też jednocześnie coraz bardziej boję się, że czasy brutalnej wojny mogą do nas wrócić. Na okres świąt jako pierwszą lekturę w tym klimacie wzięłam lekturę Sylwii Winnik o świętach Bożego Narodzenia w czasie II wojny światowej w Polsce.
Jak zorganizować święta kiedy w sklepach niczego nie ma, a do drzwi w każdej chwili może zapukać Gestapo? Jak zorganizować ten czas dla dzieci, które jeszcze nie wszystko rozumieją? To były dylematy ludzi tamtych czasów, które dla nas są niezrozumiałe. Jednak wtedy nie liczyły się rzeczy materialne. Liczyła się bliskość , bo nie było pewne jak długo ktoś inny będzie lub czy za rok spotka się go ponownie.
Sylwia Winnik daje nam 10 historii, które wydarzyły się naprawdę. Ci ludzie właśnie tak spędzili święta podczas II wojny światowej. Drżąc o życie w obozie w Auschwitz. Trudno się to czytało pod względem emocjonalnym, bo to bolało. Często za choinkę robiła jedna znaleziona przypadkiem gałązka.
Smutne jest też to, że czytając taką książkę człowiek zdaje sobie sprawę, że obecna wolność wywalczona przed laty nie jest przez nas szanowana.
Należy podziwiać tych wszystkich ludzi za to, że mimo tego, iż dookoła było tyle smutku i szarości oni potrafili znaleźć w sobie nadzieję i wierzyć, że w te zimne, grudniowe dni Chrystus rodzi się na nowo kolejny raz i to właśnie wiara dodawała im siły do walki o lepsze jutro.
Im więcej czytam książek o tematyce wojennej tym bardziej cieszę się, że żyję w wolnym kraju, ale też jednocześnie coraz bardziej boję się, że czasy brutalnej wojny mogą do nas wrócić. Na okres świąt jako pierwszą lekturę w tym klimacie wzięłam lekturę Sylwii Winnik o świętach Bożego Narodzenia w czasie II wojny światowej w Polsce.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak zorganizować święta kiedy w sklepach...
"Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945" to zbiór wspomnieniowych opowiadań z okresu II wojny swiatowej. Czytałam je ze ściśniętym sercem, uświadamiając sobie po raz kolejny, jak bardzo nie doceniamy tego co mamy. Co tu dużo mówić .... emocji nie brakuje a i łzy też popłyną.
Historie spisane przez p. Sylwię są przepełnione ogromną tęsknotą za normalnością, za zorganizowaniem wspólnej wigilii czy to na zesłaniu, czy w trudach wojny, czy też w obozie niejednokrotnie pod presją kary.
Co bohaterowie pokazują jaką wartość mają święta, jaką wartość ma wspólnie spędzony czas nawet z okruchem chleba zamiast opłatka, z imitacją choinki i ozdób.
Co mnie urzekło w tych historiach?
Pragnienie bohaterów stworzenia choćby namiastki świątecznej atmosfery, ogrom nadziei na lepszy czas, na przetrwanie i ponowne spotkanie z najbliższymi , chociaż nie wszystkim się to udało.
Trudno przy takiej tematyce mówić o tym czy książka jest dobra czy niekoniecznie. Moim zdaniem jest wartościową pozycją, którą będę gorąco polecać. Ona pozwala się zatrzymać i spojrzeć z zupełnie innej perspektywy.
"Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945" to zbiór wspomnieniowych opowiadań z okresu II wojny swiatowej. Czytałam je ze ściśniętym sercem, uświadamiając sobie po raz kolejny, jak bardzo nie doceniamy tego co mamy. Co tu dużo mówić .... emocji nie brakuje a i łzy też popłyną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistorie spisane przez p. Sylwię są przepełnione ogromną tęsknotą za normalnością, za...
To literatura z tych „okolicznościowych”, pisanych z okazji rocznic czy jubileuszy, albo świąt. Sylwia Winnik to autorka, która z niezwykłą wrażliwością oddaje głos świadkom historii, skupiając się na kruchych, ludzkich losach. W swoich publikacjach z nurtu literatury dotykającej tematyki niemieckich obozów koncentracyjnych rzetelny research łączy z głęboką empatią. Jej twórczość charakteryzuje szacunek do prawdy historycznej i narracja, która pozwala zrozumieć osobisty wymiar wojennej traumy.
Taką książką jest „Moc truchleje. Święta w cieniu wojny”. Sięgnąłem po nią nieco później – nie byłem w stanie przeżywać wigilii z bohaterkami Sylwii Winnik w tym samym czasie, co własnej. Musiałem złapać dystans po rodzinnym świętowaniu.
„Moc truchleje” to wstrząsające opowieści z okupowanej Polski, obozów i Syberii. Pokazują losy Polaków, którzy musieli zapomnieć o świętach znanych z czasów pokoju, mierząc się z głodem i ukrywaniem przed oprawcami – nie tylko Niemcami, ale i Rosjanami czy Ukraińcami, o czym mówi się coraz głośniej.
Każda historia przesiąknięta jest cierpieniem i tęsknotą za Polską oraz wolnością. Jednak najbardziej niesamowite jest to, że w mroku dziejów „Cud Bożego Narodzenia mógł się wydarzyć nawet za drutami obozów”. Z tej książki płynie wiele nauki. Mnie zapadły w pamięć słowa pani Bronisławy: „Marnowanie chleba, wyrzucanie go do śmieci spędza mi sen z powiek. Proszę, drodzy czytelnicy, nie róbcie tego. Zawsze zjadam chleb do ostatniej kromki. Wiem, co to znaczy go nie mieć. Pamiętam, co to znaczy umierać z głodu i pragnąć choćby okruchów. Dzisiaj mam niemal wszystko. Za rzadko to doceniamy”.
Te słowa są mi bliskie. Moja Babcia, która była na robotach w Niemczech w fabryce amunicji, i moja Mama, zawsze mówiły mi to samo. Nauczyły mnie znaczyć bochenek znakiem krzyża przed rozkrojeniem. Zostało mi to do dzisiaj, chociaż do Kościoła mi daleko. Kiedy chleb spadnie na ziemię, myślę słowami Norwida: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba / Podnoszą z ziemi przez uszanowanie / Dla darów Nieba… / Tęskno mi, Panie…”
To lektura, która pozostawia ślad na zawsze. W tych niepewnych czasach uczy nas, że wolność nie jest nikomu dana raz na zawsze.
To literatura z tych „okolicznościowych”, pisanych z okazji rocznic czy jubileuszy, albo świąt. Sylwia Winnik to autorka, która z niezwykłą wrażliwością oddaje głos świadkom historii, skupiając się na kruchych, ludzkich losach. W swoich publikacjach z nurtu literatury dotykającej tematyki niemieckich obozów koncentracyjnych rzetelny research łączy z głęboką empatią. Jej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstrząsające opisy na zasadzie kontrastu. Świadkowie opowiadają jak wyglądały ich przedwojenne Wigilie i te z nocy okupacyjnej. O ile rozumeim instynkt i walkę i przetrwanie podczas okupacji, to zgrzyta mi podeście konsumpcyjne do czasów przedwojennych. W tych świętach jest tylko choinka i jedzenie, ani śladu wiary. Proporcje też zaburzone, przedwojenna Polska nie składała się wyłacznie z Kresów.
Wstrząsające opisy na zasadzie kontrastu. Świadkowie opowiadają jak wyglądały ich przedwojenne Wigilie i te z nocy okupacyjnej. O ile rozumeim instynkt i walkę i przetrwanie podczas okupacji, to zgrzyta mi podeście konsumpcyjne do czasów przedwojennych. W tych świętach jest tylko choinka i jedzenie, ani śladu wiary. Proporcje też zaburzone, przedwojenna Polska nie składała...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Moc truchleje” przedstawia czytelnikowi Święta Bożego Narodzenia w okrutnych czasach II wojny światowej. Gdy brakowało spokoju, poczucia bezpieczeństwa i bliskich, ten wyjątkowy czas dodawał otuchy i budził nadzieję na lepszy czas. Poruszająca opowieść o tych, którzy dbali o jak najlepsze przeżycie Wigilii nawet w warunkach obozów zagłady. Pielęgnowanie tradycji to coś, na co kładziono szczególny nacisk. Książka z każdą kolejną stroną niesie wiele przeróżnych emocji w zależności od tego, jak potoczyły się losy świadków danej historii. Warta przeczytania, chociaż jak dla mnie trochę chaotyczna i niejasna w niektórych momentach.
„Moc truchleje” przedstawia czytelnikowi Święta Bożego Narodzenia w okrutnych czasach II wojny światowej. Gdy brakowało spokoju, poczucia bezpieczeństwa i bliskich, ten wyjątkowy czas dodawał otuchy i budził nadzieję na lepszy czas. Poruszająca opowieść o tych, którzy dbali o jak najlepsze przeżycie Wigilii nawet w warunkach obozów zagłady. Pielęgnowanie tradycji to coś, na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzas świąt Bożego Narodzenia dla większości z nas kojarzy się radośnie, spokojnie. To te chwile, gdy spotykamy się razem z najbliższymi obdarowujemy się podarkami ciągle czujemy się syci. To czas pokoju prawda?
✨✨✨✨✨
Tym bardziej ciężko nam jest sobie wyobrazić jak ten wyjątkowy czas wyglądał w zimnych, paraliżujących strachem i bólem obozach. Pełnych nienawiści i bezlitosnych katów. „Moc truchleje” to spis wspomnień osób, które spędziłeś święta w w łagrach w latach 1939-1945. Czasach, które wryły się w pamięć naszego narodu bardzo głęboko bolesnymi ranami.
Czy w miejscu gdzie kończy się świat, można cieszyć się duchem Świąt? Otóż tam nadzieja kwitła najwonniej i radość odczuwało się zupełnie inaczej. Tu człowiek człowiekowi oddał ostatni okruch chleba, a każdy dzień napawał radością, że można powitać go za życia. Ludzie odkładali najlepsze kąski na tą wigilijną noc. Szeptali słowa modlitwy i nucili cichutko kolędy. Kiedy udało się zdobyć gałązkę świerku, dało się choć odrobinę poczuć magię.
Tutaj ogromny ból, cierpienie i codzienna styczność ze śmiercią, łączą się z delikatnym, nieśmiałym promykiem nadziei, która najwytrwalszym pozwolił przetrwać. To dowód na to, że ludzkość jest w stanie znieść naprawdę wiele. A wiara uskrzydla.
Czas świąt Bożego Narodzenia dla większości z nas kojarzy się radośnie, spokojnie. To te chwile, gdy spotykamy się razem z najbliższymi obdarowujemy się podarkami ciągle czujemy się syci. To czas pokoju prawda?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✨✨✨✨✨
Tym bardziej ciężko nam jest sobie wyobrazić jak ten wyjątkowy czas wyglądał w zimnych, paraliżujących strachem i bólem obozach. Pełnych nienawiści i...
Trudny temat nałożył się na motyw świąteczny i chociaż nie jest to popularne połączenie, uważam, że Sylwia Winnik poradziła sobie w tej roli bardzo dobrze.
Bardziej opowiadania niż pełnowymiarowa powieść fabularna a jednak warta każdego przeczytanego słowa. Być może znacie ją już z wcześniejszego wydania, ale dziś o dobra okazja, by powrócić do wybranych historii. Wydaje się bowiem, że to książka, która czytana po raz kolejny uczy czegoś nowego, szczególnie, gdy chodzi o motyw obozowy, ponieważ niesie ona ze sobą tak wiele trudnych emocji, że nie sposób je udźwignąć jednorazowo. W dodatku autorka pisze bardzo plastycznie i emocjonalnie, przez co każda historia danego bohatera uderza w nas z podwójną siłą.
Dziesięć opowiadań przytacza wspomnienia w czasów wojny. Opisuje momenty, kiedy to wspomnienia stanowiły bożonarodzeniowe ozdoby a potrzeba bliskości drugiego człowieka rosła w siłę. Niektóre fabuły pisane były ku pokrzepieniu serc, inne boleśnie uświadamiały trudną przeszłość, wszystkie natomiast były indywidualne, warte zatrzymania się i chwili zadumy.
Nie zawsze wszystko kończy się tak, jakbyśmy tego oczekiwali, ale przecież taka jest właśnie proza życia. Autorka nie przekłamuje rzeczywistości, nie upiększa jej na rzecz swojej świątecznej książki - pokazuje trudy tamtych czasów, wojenną indywidualność, która wykazywała się niezwykłą emocjonalnością: tutaj ukazaną w całej krasie. Chociaż prosta w swojej formie, wymaga od nas dużego zaangażowania, czystej głowy, świadomości dramatów rozgrywanych podczas świąt, które dotknęły wszystkich bohaterów. To nie jest więc łatwa książka, ale jakże potrzebna, konieczna do podtrzymywania wspomnień i prawdy. Cieszę się, że doczekała się wznowienia, ponieważ w ten sposób na nowo zagości w domach czytelników i przypomni o tym co najważniejsze.
Spokojna, nastrojowa, intensywna w emocjach, pisana bardzo plastycznie. Sylwia Winnik stawia czas bożego narodzenia w innym świetle, ale wydaje się, że było to konieczne, ku pamięci. Nie jest to typowy obraz świąt, niektóre opowiadania bowiem są bardzo bolesne, ale to właśnie one podobały mi się najbardziej. W nich doszukałam się głębi, którą nie zawsze udało się autorce w pełni uchwycić. A może właśnie taki był cel, by pokazać nam, że wiele emocji wciąż jest nieodkrytych?
Trudny temat nałożył się na motyw świąteczny i chociaż nie jest to popularne połączenie, uważam, że Sylwia Winnik poradziła sobie w tej roli bardzo dobrze.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardziej opowiadania niż pełnowymiarowa powieść fabularna a jednak warta każdego przeczytanego słowa. Być może znacie ją już z wcześniejszego wydania, ale dziś o dobra okazja, by powrócić do wybranych historii. Wydaje...
Nie spodziewałam się, że zachowanych jest tak wiele wspomnień na temat świętowania Bożego Narodzenia w czasie II wojny światowej.
Książka pokazuje nie tylko to, jak bardzo zmieniało się przeżywanie świąt w domach czy obozach, nie tylko to, jak ludzie chwytali się wspomnień, by przeżyć, ale również, a może przede wszystkim, to, jak ważna była dla nich wiara i tradycja. Kiedy nie mając nic, dbali o to, by - nawet w obozie koncentracyjnym - przełamać się opłatkiem i dzielić nadzieją.
Czy dziś, mając wszystko, umiemy docenić możliwość spędzenia świąt z rodziną, z suto zastawionym stołem i w tym wszystkim dostrzec rodzącego się Boga?
Nie spodziewałam się, że zachowanych jest tak wiele wspomnień na temat świętowania Bożego Narodzenia w czasie II wojny światowej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka pokazuje nie tylko to, jak bardzo zmieniało się przeżywanie świąt w domach czy obozach, nie tylko to, jak ludzie chwytali się wspomnień, by przeżyć, ale również, a może przede wszystkim, to, jak ważna była dla nich wiara i tradycja....
Wigilia to czas rodzinny, który staramy się spędzać z bliskimi nam osobami. To czas, w którym się radujemy, szykujemy wspólnie potrawy, poświęcamy czas rozmowie. Ale nie każde święta Bożego Narodzenia wyglądały tak samo. Sylwia Winnik przypomina bowiem opowieści wigilijne w cieniu wojny. Jej rozmówcy przytaczają wspomnienia z dawnych czasów, które niekoniecznie zaliczają się do tych miłych. Niemniej opowieści te pokazują, że Wigilia to był czas mocno oczekiwany i celebrowany nawet pomimo wojny. Bo choć były to trudne czasy, Polacy starali się jak mogli, aby ten czas mimo wszystko był wyjątkowy.
„Udało nam się przetrwać Auschwitz. Mnie. Bratu. Mamie. Ale nie tacie. Pierwsze święta Bożego Narodzenia po wojnie były dla mojej rodziny bardzo trudne i przepełnione smutkiem. Powracające wspomnienie obozu nie pozwalało cieszyć się odzyskaną wolnością ani życiem. Przed oczami stawały czasami – nieproszone – okropne obrazy i przerażające wspomnienia.”
Wojna zabrała niejednemu z nas kogoś bliskiego, czasami ciężko wspominać o tym, że zamordowano nam kogoś z rodziny. Wspomnienia niektórych bohaterów są mi szczególnie bliskie, gdyż moja śp. Babcia i Dziadek również stracili w tamtym czasie bliskie im osoby. Zatem niektóre obrazy przedstawione przez bohaterów dotykały mocno moich czułych stron, sprawiły, że i we mnie odżyły wspomnienia tamtych czasów. Bo choć znam je tylko z opowieści rodzinnych (nie było mnie jeszcze wtedy na świecie) to bolą równie mocno.
Historie wigilijne przedstawione przez Autorkę pokazują, że pomimo trudnego czasu czy też położenia był to czas, którego wszyscy oczekiwali, gdyż pomimo biedy, wierzyli, że chociaż tego jednego dnia ich brzuchy będą syte. Wiadomo, że nie mogli spodziewać się samych rarytasów, ale już możliwość zdobycia choćby bochenka chleba napawała ich optymizmem, zwłaszcza tych, którzy ten czas spędzali w obozach koncentracyjnych.
„Marnowanie chleba, wyrzucanie go do śmieci spędza mi sen z powiek. Proszę, drodzy czytelnicy, nie róbcie tego. Zawsze zjadam chleb do ostatniej kromki. Wiem, co to znaczy go nie mieć. Pamiętam, co to znaczy umierać z głodu i pragnąć choćby okruchów. Dzisiaj mamy niemal wszystko. Za rzadko to doceniamy.”
Święta sprawiały, iż był to czas, w którym wielu miało nadzieję na powrót do normalności. Prawa jest taka, że nie wszystkim po wojnie udało się wrócić do tej normalności. Pomimo zakończenia wojny, cieniem kładły się na nich wspomnienia z przeszłości o których nie sposób było zapomnieć.
„Trzeba umieć i płakać nad napotkanym smutkiem, i cieszyć się tym, co pięknego zebraliśmy w pamięci przez całe życie. Boże Narodzenie dla mnie zawsze będzie wyjątkowym, cudownym czasem rodzinnym. W końcu wtedy, mimo wojennej tułaczki, zawsze byliśmy razem. I to było najważniejsze.”
Moc truchleje to niezwykłe historie wigilijne w cieniu wojny. Historie prawdziwe, przepełnione bólem, ale także i nadzieją na zakończenie tego trudnego okresu. Warto przeczytać. Polecam.
Wigilia to czas rodzinny, który staramy się spędzać z bliskimi nam osobami. To czas, w którym się radujemy, szykujemy wspólnie potrawy, poświęcamy czas rozmowie. Ale nie każde święta Bożego Narodzenia wyglądały tak samo. Sylwia Winnik przypomina bowiem opowieści wigilijne w cieniu wojny. Jej rozmówcy przytaczają wspomnienia z dawnych czasów, które niekoniecznie zaliczają...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż tylko pięć dni zostało do Wigilii - to jakby nic, bo zanim się obejrzymy… będzie już i po świętach.
Czy umiemy docenić ten wyjątkowy czas w roku?
Dobrze go przeżyć - duchowo, ale też celebrować wspólny czas spędzony z najbliższymi?
.
Bohaterzy książki autorstwa Sylwii Winnik „Moc truchleje. Święta w cieniu wojny” nie mieli takich możliwości.
Większość z nich przynajmniej jedne ze świąt spędzała w obozowym baraku - bez całej tej magii, rodziny, bez dwunastu tradycyjnych potraw…
Ale jednak „Boże Narodzenie stanowiło bowiem symbol wspólnoty, a zachowanie tradycji dawało nadzieję.”
.
To opowieść o ludziach, którzy mimo otaczającej ich wojny, braku środków - bo przecież nie było wtedy co jeść, z niczego stworzyli „coś”!
I to dosłownie, jak i w przenośni!
Warto, by o nich, o tamtych czasach pamiętać!
Pamiętać i doceniać własne tu i teraz, to, że mamy ogromne możliwości, wystarczy je odpowiednio wykorzystać!
.
„Moc truchleje. Święta w cieniu wojny” to przejmujące, prawdziwe - niekiedy do bólu, opowieści o ludziach. O ich wierze w lepsze jutro - pomimo beznadziejności sytuacji, w których się wtedy znaleźli.
O tej nadziei na to, że następne święta będą lepsze! 🙌🏻
Już tylko pięć dni zostało do Wigilii - to jakby nic, bo zanim się obejrzymy… będzie już i po świętach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy umiemy docenić ten wyjątkowy czas w roku?
Dobrze go przeżyć - duchowo, ale też celebrować wspólny czas spędzony z najbliższymi?
.
Bohaterzy książki autorstwa Sylwii Winnik „Moc truchleje. Święta w cieniu wojny” nie mieli takich możliwości.
Większość z nich...