Czym jest życie ? Vol.2.:Reaktywacja - Notatki z noblisty
#szaleństwopodręczników
ŚWIATY (POZA)FIZYKĄ
Według tęgich głów XX wieku biologia miała być zjedzona przez fizykę(i chemię). Takie przekonanie nazywamy fizykalizmem („wszystko da się sprowadzić do praw fizyki i cząstek elementarnych”),a możliwe byłoby to dzięki redukcji opisu zjawisk społecznych, czy biologicznych do opisu zjawisk fizycznych. Czy tak rzeczywiście jest: nie wiem, czy to się kiedykolwiek uda: nie wiem. Od pewnego czasu wiele tęgich głów ma w tym temacie wątpliwości, ale wciąż pozostaje całkiem spora grupa ludzi, którzy ten projekt uważają za płodny i ambitny (Jerzy Dzik pisał w polskim podręczniku do biologii: Po dziesięcioleciach sporów nie ma jednak wątpliwości, że podejście redukcjonistyczne daje niepełnym obraz życia). Paul Nurse, choć sceptycznie podchodzi do radykalnej wersji tej idei, to mimo wszystko jako biolog molekularny widzi życie biologiczne jako proces, którym rządzą prawa fizyki i chemii. Wyjściem poza opis chemii i fizyki(jak?) zdaje się dla Nurse’a opis oparty na przetwarzaniu informacji (po co?). Czy ten nowy paradygmat w biologii (ale przecież i w fizyce, czy naukach społecznych),którego piewcą jest np. Harari stanie się dominujący, to dopiero pieśń przyszłości. Aczkolwiek, ostatnio przyszłość to, parafrazując Norwida, dziś tylko cokolwiek dalej.
PYTANIE O ŻYCIE
W 1944 roku Erwin Schrödinger zastanawiał się jak to jest, że żywe organizmy z pokolenia na pokolenia utrzymują jednolity kształt i porządek, choć światem rządzi entropia (II prawo termodynamiki: wszechświat zmierza ku chaosowi)?
Według Paula Nurse’a, pytanie Schrödingera skupiające się na dziedziczności nie wystarcza do zrozumienia w pełni fenomenu życia, i choć odpowiedź na pytanie czym są geny i jak przechodzą na dalsze pokolenia są kluczowe dla życia, to nie jest wszystkim (odejście od paradygmatu „samolubnego genu”).
Definicja Nurse’a dotyka pięciu zagadnień: życia jako fenomenu komórkowego, życia jako fenomenu przenoszonego przez geny, życie i jego rozwój w ramach ewolucji drogą doboru naturalnego, życia jako procesu chemicznego oraz życia jako procesu zapisu informacji.
1. TEORIA KOMÓRKOWA-„atomizm” biologiczny
Podstawowym atomem biologii, nauki o życiu, są komórki. Jak pisze Nurse, według naszej wiedzy, wszystko, co żyje na Ziemi, jest albo komórką, albo ich zbiorem. Teoria komórkowa ma 150 lat, i aż dziw bierze, że zważywszy jej znaczenie, ma tak mało piewców (w porównaniu do Darwina, czy Newtona). Odkrycie komórki musiało poczekać na wynalezienie mikroskopu, co pięknie pokazuje związek nauki i techniki. Bakterie i inne mikroby to „najpowszechniejsza i najbardziej zróżnicowana grupa istot żywych na Ziemi”. Nawet człowiek „nie jest odrębną, indywidualną całością, lecz ogromną i nieustannie się zmieniająca kolonią ludzkich i nie-ludzkich komórek”. Dopiero jednak „rewolucja naukowa” w Europie XVII i n. stuleci, pozwoliła dostrzec „niewidzialne” jednostki życia. Komórka jest nośnikiem życia (ma znamiona życia),ale i sama jest żywa. A więc: komórki to jednostki życia, komórki są żywe, a każda komórka pochodzi od innej komórki (nie ma samorództwa).
Paul Nurse daje nam współczesny opis budowy komórki:
„Komórki to najprostsza jednostka życia. Stanowią one pojedyncze żywe organizmy, otoczone membraną z lipidów przypominających tłuszcz(…)Największe z nich (wewnętrznych struktur komórki) są organelle -każde opakowane we własną membranę. Wśród organelli wyróżniamy jądro komórkowe, które stanowi centrum dowodzenia komórki, ponieważ zawiera informacje genetyczne zapisane w chromosomach. Mitochondria pełnią funkcje miniaturowych zasilaczy dostarczających komóre energii potrzebnej do rozwoju i przetrwania.(…)najważniejszym elementem komórki jest błona komórkowa(…)która oddziela komórkę od otoczenia, a tym samym określa, co jest na zewnątrz, a co wewnątrz.(…)Komórki (…) rosną, reprodukują się, utrzymują przy życiu, a ich działanie charakteryzuje celowość: imperatyw przetrwania i podziału.”.
Poznając działanie komórki, poznajemy jak działa życie.
2.GENY_MENDEL i CRICK/WATSON- mendelizm
Choć od zarania dziejów wiemy, że podobieństwo między rodzicami, a potomstwem to cecha definiująca organizmy żywe, to bardzo późno zrozumieliśmy dlaczego i jak to się dzieje. Dopiero od Gregora Mendla, tego działającego na terenie Czech opata augustianów w Brnie, „bawiącego się” krzyżowaniem sadzonek groszku ogrodowego, mamy o tym „jako-takie”, realistyczne wyobrażenie tego procesu. Może „bawił się” to zbytnia przesada, bo jak pisze Nurse, przed Mendlem nikt nie poważył się na takie poważne „badania ilościowe”. Dzięki eksperymentom, mógł „zauważyć” prawidłowości w dziedziczeniu cech takich jak kolor. Jednak dla jego współczesnych nie były to „poważne” badania.
Jednak dały one podwaliny pod genetykę, a ideą główną tej dziedziny będzie mendelizm, teoria głosząca, że cechy dziedziczone są zdeterminowane przez obecność cząstek fizycznych istniejących jako pary („geny”). Nie tylko zresztą u groszku ogrodowego, a praktycznie w każdym organizmie żywym. Geny znajdują się w „niteczkach”, które zwiemy chromosomami (ich odkrywca, Flemming, zauważył, że „gdy komórka przygotowała się do podziału, niteczki rozdwajały się wzdłuż własnej osi pionowej, a potem stawały się krótsze i grubsze. Następnie komórka dzieliła się na dwoje, a niteczki rozłączały się, tak że w każdej komórce córce pozostawała tylko jedna z par.”). Dziś wiemy, że u eukariontów (komórkowców z jądrem komórkowym) rozmnażanie płciowe wygląda tak samo, „w jajeczku i plemniku znajduje się po połowie chromosomów, a pełna ich liczba kształtuje się, gdy obie te komórki łączą się w jedną, tworząc zapłodnione jajeczko”.
Każdy chromosom zawiera pojedynczą, nierozdzielną molekułę DNA (każda molekuła jest nosicielką genów),a „geny są zrobione z DNA”. Geny zatem to stabilne jednostki chemiczne (zbiory atomów),podlegające prawom chemii i fizyki. Datą kluczową był rok 1953. To wtedy Watson z Crickem podali dwa warunki konieczne przetrwania życia: 1) DNA musi kodować informacje, jakie komórki potrzebują rozwoju i utrzymania życia, 2) DNA musi być w stanie precyzyjnie i stabilnie się replikować, aby nowe komórki dziedziczyły komplet instrukcji genetycznych. Umożliwia to właśnie odkryta wtedy, spiralna struktura DNA. To właśnie w kodzie DNA ukryte są komunikaty za pomocą czterech zasad azotowych, i właśnie ich „odczytywaniem” zajmuje się mechanizm komórki. Tak właśnie geny „programują” zachowanie komórek, instruując komórki, jak mają budować różne białka (to białka budują większość enzymów, struktur i systemów komórkowych). Komórki „przekładają” język zasad azotowych( A,T,G,C) na 24-znakowy język aminokwasów (cegiełek białek). Ten rodzaj „przekładu” zwiemy kodowaniem genetycznym. Przykładowo, układ GCT każe dodać komórce aminokwas zwany alaniną do nowej cząstki bialka. Wiedząc to, możemy zacząć programować życie. Jak pisze nasz noblista, „złamanie kodu genetycznego rozwiązało największą tajemnice życia”. Dalszym krokiem było „sekwencjonowanie DNA”, a więc identyfikacja rodzaju i porządku sekwencji połączeń zasad azotowych w genie (dzięki temu wiemy jakie połączenia tworzą jakie białka). Od 2003 roku znamy genom ludzki, 22 tysiące genów kodujących białka, które są wspólne dla naszego gatunku („Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
/Wierzcie mi, jedna będzie jucha”). Autor pokazuje nam, że nasz genom jest niemal identyczny u każdego osobnika ludzkiego (różnice to mutacje, i nie przekraczają one 1% materiału genetycznego s.56). Powtórzmy: nasze genomy, każdy długi na trzy miliardy „liter” DNA, są bardzo podobne, bez względu na płeć, narodowość, wyznanie, czy klasę.
Co ciekawe, podział komórki i replikacja genów są zjawiskami zachodzącymi synchronicznie. Jak pisze Nurse, „analiza cyklu komórkowego stanowi fundamentalny krok w stronę zrozumienia natury życia”.
3.EWOLUCJA_DARWIN (ewolucjonizm i (neo)darwinizm)
Z biegiem czasu, życie gatunkowe ulega zmianom. Z biegiem czasu głębokiego (zmiany są niewidoczne w horyzoncie życia osobnika homo sapiens) dodajmy. Jeśli za ojca genetyki uznamy Mendla, to ojcem ewolucji jest Darwin. Nurse oddaje należny hołd również Lamarckowi i Erazmowi Darwinowi(dziadkowi Darwina). Wyjaśnia, że:
„Podstawą idei doboru naturalnego jest fakt, że populacje żywych organizmów występują w różnych wariacjach. Kiedy powstają one w wyniku zmian genetycznych, są dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Niektóre z takich wariacji wpływają na predyspozycje do rozmnażania obdarzonych nimi jednostek. Sukcesy w reprodukcji sprawiają, że osobniki posiadające nowe cechy będą stanowić większą część populacji w kolejnym pokoleniu.”
Organizmy żywe muszą spełniać trzy warunki, aby mogło dojść do ewolucji drogą doboru naturalnego: muszą być zdolne do rozmnażania, muszą być wyposażone w system dziedziczenia (system kopiowania i przekazywania informacji o cechach organizmów),muszą mieć system dziedziczenia zdolny do zmienności.
Jest też jeden szkopuł: aby proces działał skutecznie, pisze Nurse, żywe organizmy muszą umierać. Dzięki temu, nowe pokolenia lepiej dostosowanych mogą zastąpić mniej dostosowanych przodków.
4. Metabolizm to chemia życia (redukcjonizm i fizykalizm)
Dzisiaj wiemy jak pisze Nurse, że:
w komórkach wszystkich żywych organizmów zachodzą setki, a nawet tysiące reakcji chemicznych równocześnie. To one tworzą molekuły życia, które z kolei budują komponenty i konstrukcje wewnątrz komórek. One też są odpowiedzialne za rozbijanie tych molekuł, by dokonywać recyklingu elementów komórki i wyzwalać energię. Te niezliczone reakcje zachodzące razem w żywych organizmach nazywamy metabolizmem. Stanowi on podstawę wszystkich mechanizmów życia: wzrostu, rozwoju i reprodukcji, z niego też bierze się cała energia potrzebna do napędzania tych procesów. Metabolizm to chemia życia.
Metabolizm działa dzięki enzymom, molekuł zbudowanych z białek zwanych polimerami. Budowę polimerową mają również węglowodany i tłuszcze, kwasy nukleinowe, DNA i RNA. Co ciekawe, wszystko one są wariacją na temat pięciu pierwiastków: węgla, wodoru, tlenu, azotu i fosforu.
Nurse nie ukrywa, że właśnie na poziomie mikro- możemy rozpoznać, że biologia działaj tak „jak” mówią opisy fizyki i chemii. Ilustruje to opisem fermentacji:
Odkąd ponad dwieście lat temu Lavoisier zaczął zadawać pytania o działanie procesu fermentacji, biolodzy stopniowo przekonywali się, że nawet najbardziej złożone zachowania komórek i organizmów wielokomórkowych można analizować w kategoriach chemii i fizyki. (…)Przekonanie, że komórki – a zatem wszystkie żywe organizmy – to niezwykle skomplikowane, choć ostatecznie możliwe do zrozumienia chemiczne i fizyczne urządzenia, jest obecnie powszechnie akceptowanym sposobem myślenia o życiu. Ludzie nauki czerpią z tego odkrycia i usiłują scharakteryzować i skatalogować wszystkie komponenty niewyobrażalnie złożonych żywych maszyn, jakimi wszyscy jesteśmy.
5. INFORMACJA co to wszystko znaczy? Celowość_Monod/Jacob(francuscy intelektualiści oraz Kant)_cykle biologiczne jako przetwarzanie informacji
Wiemy dużo jak działają organizmy, ale nie zawsze wiemy po co. Noblista pisze:
Żywe stworzenia nie tylko polegają na gromadzonych informacjach, ale też działają świadomie.(…)Biologia to gałąź nauki, w której często mówimy o celowości działania. W naukach z obszaru fizyki się tego nie robi – nie pytamy o cel działania rzeki, komety czy fali grawitacyjnej. (…) Wszystkie żywe organizmy zajmują się sobą, dokonują samoorganizacji, rosną i się reprodukują. To celowe zachowania, opracowane ewolucyjnie, dlatego że zwiększają szanse organizmu na zrealizowanie najważniejszego celu, jakim jest podtrzymanie własnego istnienia i wydanie na świat potomstwa.
Co ciekawe, mamy u biologów trochę bardziej łaskawe podejście do kasty filozofów niż u ich ziomków za między, fizyków. Kant staje się bohaterem i prekursorem badań nad celowością, znaczeniem i świadomym działaniem. Nurse, w jakimś sensie, oddziela badania biologiczne i fizyczne właśnie na podstawie braku przedmiotowej celowości w materii nieożywionej (czy możliwa jest fizyka materii ożywionej, oto jest pytanie?).
Oddajmy głos autorowi:
Celowe działanie stanowi jeden z definiujących aspektów życia, ale jest podejmowane tylko wtedy, kiedy organizm operuje jako całość. Jedną z pierwszych osób, które pojęły mechanizm tej szczególnej cechy istot żywych, był osiemnastowieczny filozof Immanuel Kant. W swoim ostatnim dziele, zatytułowanym Krytyka władzy sądzenia, Kant twierdzi, że elementy żywego organizmu istnieją ze względu na całość jego istoty, a ona z kolei istnieje, by podtrzymywać przy życiu części, z których się składa. Myśliciel uważał, że żywe organizmy to zorganizowane, spójne i samoregulujące się byty kontrolujące własny los.
Co ciekawe, mamy u biologów trochę bardziej łaskawe podejście do kasty filozofów niż u ich ziomków za między, fizyków. Kant staje się bohaterem i prekursorem badań nad celowością, znaczeniem i świadomym działaniem. Nurse, w jakimś sensie, oddziela badania biologiczne i fizyczne właśnie na podstawie braku przedmiotowej celowości w materii nieożywionej (czy możliwa jest fizyka materii ożywionej, oto jest pytanie?).
CZYM JEST ŻYCIE? ODPOWIEDŹ
Według Nurse’a życie krąży wokół pięciu wielkich koncpecji biologii: idei komórki, idei genu (dziedziczenia),idea ewolucji (zmiany) oraz idea życia jako procesu chemicznego i życia jako przetwarzania informacji. Z tą ostatnią ideą, biolog wiąże nadzieję na nowy, przełomowy paradygmat w tej nauce.
W pytanie o życie są zapętlone podpytania: o to jak działa życie, jak powstało, czy na czym polegają relacje wiążące żywe istoty na naszej planecie?
Schrodinger, a później Chalmers, czy Penrose „czekali” na nowe „prawa fizyki” wyjaśniające takie „trudne” zjawiska jak życie, czy świadomość. Możliwe, że pewne odpowiedzi będą „tajemnicą” dla nas do końca, bo są przed nami „ukryte”.
Nurse próbuje zdefiniować życie za pomocą zasad. Oto jego definicja:
Zdolność do ewolucji drogą doboru naturalnego to pierwsza zasada, jaką się posłużę, by zdefiniować życie.(...)Moja druga zasada mówi, że wszystkie formy życia są ograniczonymi przestrzennie fizycznymi bytami, oddzielnymi od swojego środowiska, lecz zdolnymi się z nim komunikować.(...)Moja trzecia zasada głosi, że organizmy żywe to systemy chemiczne, fizyczne i przetwarzające informacje.(...)Te trzy zasady razem wzięte definiują życie. Każdy byt funkcjonujący według nich wszystkich może zostać uznany za żywy.
IDZIE NOWE?
Na koniec lista ciekawych ścieczek/koncepcji, z którymi mierzy i będzie się mierzyć biologia XXI wieku:
1. Modułowa teoria komórki Nurse’a a modułowa teoria mózgu Dehaenego
2. Wetware – software/hardware jako tylko że żywe
3. Dziedziczenie epigenetyczne?-kontrowersyjna teza
4. Nowa biologia będzie opierać się na paradygmacie przetwarzania informacji (parafrazując Dobrzanskiego: Nic w biologii nie ma sensu, jeśli jest rozpatrywane w oderwaniu od informacji).
5. Edytowanie genów
6. Biologia syntetyczna
7. Poszukiwanie życia pozaziemskiego. Czy możliwe jest życie oparte na krzemie, a nie na węglu?
8. Ku hipotezie Gai – współzależność wszystkich istot żywych, co z tego wynika
Ps.1. Nurse o fundamentalnym „związku” wszystkich istot biosfery i dlaczego powinniśmy ochraniać przyrodę:
„ To, jak fundamentalnie są ze sobą połączone wszystkie formy życia, dotarło do mnie podczas wędrówki z przewodnikiem przez wilgotny, kipiący zielenią las deszczowy w Ugandzie, gdzie szukałem goryli górskich. W pewnym momencie natknęliśmy się na małe stado. Usiadłem naprzeciwko wspaniałego dorosłego samca, przykucniętego pod drzewem zaledwie dwa czy trzy metry ode mnie. Zacząłem się pocić, ale nie tylko przez upał i wilgoć. Jako genetyk wiedziałem, że goryl i ja dzielimy około 96 procent genów, ale ta goła liczba opowiada tylko część historii. Kiedy napotkałem inteligentne spojrzenie jego ciemnobrązowych oczu, zobaczyłem, że odbija się w nich wiele aspektów mojego człowieczeństwa. Małpy były bardzo wyczulone na siebie nawzajem i na nas, ludzi. Wiele zachowań goryli wyglądało w oczywisty sposób znajomo; na pierwszy rzut oka dawało się dostrzec empatię i ciekawość tych stworzeń. Samiec i ja przyglądaliśmy się sobie przez kilka minut. To było jak rozmowa. Następnie wyciągnął ramię, przygiął do ziemi pień młodego drzewa o średnicy jakichś pięciu centymetrów (czyżby próbował mi coś przekazać?) i wdrapał się na nie powoli, nie odrywając ode mnie przenikliwego wzroku. To dramatyczne i poruszające spotkanie uświadomiło mi dojmująco, jak blisko jesteśmy spokrewnieni z tymi wspaniałymi istotami. Nasza relacja z innymi organizmami rozciąga się jednak dalej, na inne małpy, ssaki i zwierzęta, a także – na starszych rozwidleniach wspólnego drzewa genealogicznego – łączy nas z roślinami i mikrobami. W moich oczach to jeden z najlepszych argumentów, dlaczego ludzkość powinna troszczyć się o całą biosferę, czyli wszystkie formy życia, z którymi wspólnie zamieszkujemy Ziemię.”
.
Ps2. Książkę przetłumaczyła, co ciekawe, Aga Zano, wybitna tłumaczka literatury anglojęzycznej.
DODATEK. SŁOWNIK BIOLOGICZNY:
Komórka – podstawowa jednostka budowy i funkcjonowania organizmów.
Jądro komórkowe – organellum zawierające DNA i kontrolujące pracę komórki.
Błona komórkowa – cienka warstwa oddzielająca wnętrze komórki od środowiska zewnętrznego.
Gen – fragment DNA z informacją potrzebną do wytworzenia białka lub RNA.
Genom – całość materiału genetycznego organizmu.
Sekwencja DNA – kolejność zasad azotowych (A, T, G, C) w DNA.
DNA – kwas deoksyrybonukleinowy, nośnik informacji genetycznej.
RNA – kwas rybonukleinowy, bierze udział w odczytywaniu informacji z DNA.
Chromosom – struktura z DNA i białek, zawierająca wiele genów.
Cytoplazma – płynne wnętrze komórki, w którym znajdują się organella.
Białka – cząsteczki zbudowane z aminokwasów, pełniące różne funkcje (enzymy, budulec, transport).
Mutacja – zmiana w sekwencji DNA.
Metabolizm – zespół reakcji chemicznych zachodzących w organizmie.
Enzym – białko przyspieszające reakcje chemiczne w komórkach.
Rybosom – struktura komórkowa, w której powstają białka.
Organella komórkowa – wyspecjalizowana część komórki pełniąca określoną funkcję.
Mitochondrium – „elektrownia komórki”, produkuje energię (ATP) w procesie oddychania komórkowego.
Chloroplast – organellum roślinne, w którym zachodzi fotosynteza.
Oddychanie komórkowe – proces pozyskiwania energii z glukozy (najczęściej z udziałem tlenu).
Fotosynteza – proces wytwarzania glukozy z dwutlenku węgla i wody przy udziale światła.
Tkanka – zespół podobnych komórek pełniących określoną funkcję.
Organ – część organizmu zbudowana z tkanek, pełniąca konkretną funkcję.
Układ narządów – zespół współpracujących organów (np. układ pokarmowy).
ATP – adenozynotrifosforan, podstawowy „nośnik energii” w komórkach.
Homeostaza – zdolność organizmu do utrzymywania stałych warunków wewnętrznych.
Ewolucja – proces stopniowych zmian organizmów w czasie.
Dobór naturalny – mechanizm ewolucji, w którym lepiej przystosowane organizmy częściej przeżywają i rozmnażają się.
Gatunek – grupa organizmów zdolnych do krzyżowania się i wydawania płodnego potomstwa.
Informacja genetyczna – zapis instrukcji życia w DNA.
Chemia życia – ogół procesów chemicznych i związków (DNA, białka, ATP) warunkujących życie.
RECENZJE POWIĄZANE:
Primo Levi układ okresowy: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/uklad-okresowy/opinia/68192229
Dehaene: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/jak-sie-uczymy-dlaczego-mozgi-ucza-sie-lepiej-niz-komputery-jak-dotad/opinia/64905214
Dennett: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/od-bakterii-do-bacha-o-ewolucji-umyslow/opinia/71543549
De Waal: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/malpy-i-filozofowie-skad-pochodzi-moralnosc/opinia/65719244
CO CZYTAĆ:
Mayr, „Darwin XX wieku”: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/134676/to-jest-biologia
Polski nowy podręcznik Dzika: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4806893/biologia-czyli-sens-zycia
Znikąd donikąd, polski klasyk: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/191368/znikad-donikad
Jak powstało życie na Ziemi: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5058214/jak-powstalo-zycie-na-ziemi
Kant: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4956906/krytyka-wladzy-sadzenia
Jacob: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/202476/historia-i-dziedzicznosc
Monod: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5033668/przypadek-i-koniecznosc-esej-o-filozofii-naturalnej-wspolczesnej-biologii
Schrödinger: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4940221/czym-jest-zycie-biologia-w-pieciu-krokach
Nick Lane, przewodnik po biochemii życia: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/293521/pytanie-o-zycie-energia-ewolucja-i-pochodzenie-zycia
Informacja i życie: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4940737/demon-w-maszynie-jak-ukryte-sieci-informacji-wyjasniaja-tajemnice-zycia
Opinie i dyskusje o książce Wbrew bogom, czyli od magii i religii do metody naukowej... i z powrotem
Książka jest wprost rewelacyjna. Nie mogłam jej zdobyć, bo szybko wyczerpał się nakład, tylko nieliczne biblioteki ją mają. Książka jest niczym encyklopedia historii nauki, mnóstwo odnośników, gdzie można jeszcze głębiej dokształcić się w temacie. Można też ją traktować jako zbiór kontrargumentów na ludzi typu plaskoziemców lub foliarzy.
Książka jest wprost rewelacyjna. Nie mogłam jej zdobyć, bo szybko wyczerpał się nakład, tylko nieliczne biblioteki ją mają. Książka jest niczym encyklopedia historii nauki, mnóstwo odnośników, gdzie można jeszcze głębiej dokształcić się w temacie. Można też ją traktować jako zbiór kontrargumentów na ludzi typu plaskoziemców lub foliarzy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiazka odklamuje religijny zabobon. Waza pozycja w naszym mocno skrzywdzonym przez nakaz wiary spoleczenstwie. Z pewnoscia polecam ludziom wierzacym i watpiacym aby wejsc na droge rozumu i odrzucic magie. Polecam!
Ksiazka odklamuje religijny zabobon. Waza pozycja w naszym mocno skrzywdzonym przez nakaz wiary spoleczenstwie. Z pewnoscia polecam ludziom wierzacym i watpiacym aby wejsc na droge rozumu i odrzucic magie. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka mnie po prostu przytłoczyła. Nie, nie, nie dlatego, że jest nudna, czy mozolna. Wręcz przeciwnie. Przytłoczyła mnie nagromadzeniem informacji. To kolejna książka o rozwoju nauki. Ale myliłby się ten, kto oczekiwałby nieco nudnawego wykładu, jak to rozwijała się nauka od starożytności po współczesność z „rakietowym” przyśpieszeniem w ciągu ostatnich 200-300 lat. Dołowy postanowił połączyć w tekście dwa aspekty natury ludzkiej, które dla bezpieczeństwa przez wielu autorów skrzętnie, często koniunkturalnie są rozdzielane. I połączył te aspekty doskonale. Pierwszy aspekt to nigdy nie zaspokojona ciekawość. Człowiek od zarania kombinował, dlaczego coś jest tak, a nie inaczej, dlaczego to jest itd. Oczywiście dawno, dawno temu pierwociny nauki ograniczały się do jałowych spekulacji i obserwacji zjawisk życia codziennego oraz wyciągania z tych obserwacji nie zawsze prawidłowych wniosków. Kiedy nastąpił sojusz matematyki z systematyczną obserwacją, wiedza naukowa zaczęła się rozwijać. Stąd pierwsze rozdziały książki poświęcone są astronomii. Tu zjawiska były względnie łatwo dostępne obserwowacji, częste i w sporym zakresie z dużą regularnością powtarzalne.
Do rozwoju wiedzy fizycznej, chemicznej, nie mówiąc o medyczno-biologicznej, potrzeba było jednak sporo więcej. Nie wystarczała matematyka, potrzeba było zebrać dane. A do tego potrzeba solidnej metody naukowej, jej falsyfikowalności, eksperymentów i doświadczeń, a nie samych obserwacji i spekulacji filozofów. Rozwój nauki przyśpiesza więc dopiero w epoce Oświecenia. Nazwa epoki jest znamienna. Rzadko kiedy jednak autorzy zajmujący się historią nauki zastanawiają się, dlaczego naukowe oświecenie pojawia się dopiero w Oświeceniu. Dołowy pokazuje więc też drugą naturę człowieka, coś co można nazwać potrzebą magii. Niezależnie, jak bardzo staramy się myśleć racjonalnie, ewolucyjnie jesteśmy otwarci na magię. Paleolityczny łowca nie analizował, czy za krzakiem jest tygrys, nie sprawdzał tego doświadczalnie. Ci, którzy sprawdzali, często nie pozostawiali po sobie potomków. Każdy więc nieznany szmer, każdy trzask gałęzi - to mógł być drapieżnik… ale i duch, bóg, złe. Bo czasem jednak ktoś to sprawdzał i... okazywało się, że za głazem nic nie było. A jednak coś zaszumiało, zawarczało. Coś, przed czym lepiej się chronić, nie wchodzić temu w drogę, czuć respekt. A jeśli szacunek, to i bojaźń. I w ten sposób świat został - że tak powiem – zaludniony bogami, demonami, mitycznymi stworami. Po prostu wszelkiej maści magią. Pojawiły się wierzenia, religie, bo te w łatwy (ha, ha - przynajmniej początkowo) sposób potrafiły wyjaśnić wszystkie dobre i złe aspekty ludzkiego żywota. Tyle, że poznawanie świata, odkrywanie zasad nim rządzących powoli, acz systematycznie, spychało magię na boczny tor. Wyjaśnienie coraz większej ilości zjawisk obywało się bez potrzeby istnienia zjawisk nadnaturalnych, ingerencji bogów czy złośliwości duchów.
Niestety było to nie w smak tym, którzy z kontaktów z bogami, duchami i szeroko rozumianymi zaświatami czerpali coraz większe profity. Dołowy nie pisze wprost, że rozwój nauki to właśnie to tytułowe działanie wbrew bogom, ale wystarczająco jasno to w wielu miejscach sugeruje. Poznawanie i zdobywanie wiedzy to mozolny, trudny, ale systematyczny proces wypierania magii z naszego życia i mózgu. Jak by to powiedział Laplace, do wyjaśnienia coraz większej ilości zjawisk hipoteza boga (czy Boga) jest po prostu zbyteczna.
Myliłby się ten, który książkę Dołowego przedstawiał by jako antyreligijną czy wręcz antykościelną. Nie takie jest założenie autora. Książka jest wspaniałą apoteozą rozumu, logiki i wiedzy. Oczywiście rozum, logika i wiedza niejednokrotnie skręcały na manowce, ale w przeciwieństwie do wierzeń wszelkich, z tych manowców potrafiły zawrócić na proste tory. Wierzenia i religie oddają pola wiedzy i rozumowi, i czynią porażające logicznie łamańce, żeby to pole choć trochę odzyskać i pogodzić to, czego pogodzić się już od dawna nie da.
To, za co Dołowego cenię dodatkowo to pokazanie, że wielkie, systemowe religie mogą sobie opowiadać ustami rozmodlonych hierarchów, że to od zawsze religie miłości, pokoju i tym podobne bzdury, ale prawda jest taka, że przez liczne stulecia religie przyczyniały się do zacofania i cierpienia. Czy się nam to podoba, czy nie, ale to chrześcijaństwo jest odpowiedzialne za bezpowrotne zniszczenie wielkich zasobów wiedzy starożytnych. To Kościoły (nie tylko katolicki) były wielkim hamulcowym rozwoju nauki. Przez wieki wystarczyło, żeby ktoś stwierdził, że czyjaś ciekawość świata jest niemiła Bogu, a już ciekawskiemu groziły tortury i śmierć. Dołowy dosadnie kwituje te fakty w książce. Tu tylko kilka ciekawszych przykładów:
O rewolucji francuskiej (ale chyba nie tylko):
„Rewolucjoniści i dyktatorzy, podobnie jak Kościoły, nadają sobie boskie atrybuty i prawo do decydowania o życiu i śmierci”
„Thomson był Amerykaninem i podczas amerykańskiej wojny o niepodległość zajmował się dostawą towarów dla wojska - angielskiego oczywiście, ponieważ Korona, w przeciwieństwie do powstańców, miała pieniądze. Po powstaniu Stanów Zjednoczonych, pomimo ogłoszenia powszechnej amnestii, wyjechał do Europy, obawiał się bowiem, że w demokracji rządzić będą niewykształceni głupcy, których jest większość, a w kraju rządzonym przez głupców, jak mówił, nie da się żyć. (Czasem, patrząc na naszych polityków, można dobrze zrozumieć, o co mu chodziło).”
„Idea atomów została ostatecznie wskrzeszona. Na swoje - i nasze - szczęście Boyle nie żył w kraju katolickim, zatem nie musiał się obawiać interwenci Inkwizycji.”
O chorobach i medycynie:
„Dobór [o AIDS] nie działa jednak w próżni – Kościół katolicki sprzeciwiając się używaniu prezerwatyw, ponosi odpowiedzialność za wymknięcie się tej choroby spod kontroli w południowej i wschodniej Afryce, gdzie choruje na nią ponad jedna piąta dorosłych.”
„Niestety w krajach katolickich do dziś wersety Biblii bywają ważniejsze niż dobro pacjenta i wciąż zdarzają się lekarze, którzy odmawiają rodzącej znieczulenia, powołując się na własne przekonania religijne oraz lekceważąc zdanie i dobro położnicy. Dla mnie jest to zachowanie pozbawione logiki, a przede wszystkim czysto barbarzyńskie.”
„Modlitwa „od nagłej i niespodziewanej śmierci wybaw nas Panie” może i zachowa swój sens, bo nad wypadkami nie zapanujemy nigdy, ale od „morowego powietrza” zdecydowanie umiemy już sami zapewnić sobie ochronę znacznie lepszą niż protekcja świętych. Ludzie przejęli odpowiedzialność za ratowanie życia, a Bóg został z medycyny usunięty (choć różne Kościoły wciąż nie chcą się z tym pogodzić).
„Nie istnieje też żaden „plan ewolucyjny”. Właśnie dlatego darwinowskiej ewolucji nie lubiły i nie lubią ani prawica, ani lewica. Ani komuniści, ani Kościoły.”
„Lekarska przysięga zawodowa została zmodyfikowana przez dodanie dwóch ważnych punktów, które znalazły się w Deklaracji genewskiej uchwalonej przez Światowe Stowarzyszenie Lekarzy w 1948 roku, zgodnie z intencją twórców mającej stanowić współczesną wersję przysięgi Hipokratesa. Wprowadzono tam między innymi takie zapisy – Nie dopuszczę, by religijne, narodowe, rasowe, polityczne lub społeczne względy były przeszkodą w spełnianiu mego obowiązku wobec cierpiącego oraz nie użyję mej wiedzy lekarskiej przeciw prawom ludzkości, nawet pod presją groźby.
Zaryzykowałbym tezę, że część polskich lekarzy, powołując się na religijną klauzulę sumienia i odmawiając wykonanie badań i zabiegów prawnie w Polsce dopuszczonych, postępuje wbrew tej przysiędze, dając dowód mentalnej przynależności nie do naszej epoki, która ma za sobą doświadczenie dwóch totalitaryzmów.”
I chyba jeden z najmocniejszych w swoje wymowie cytatów z rozdziału poświęconemu ideologiom, które wykorzystywały teorie naukowe (tu teorię ewolucji Darwina) do skrajnie haniebnych i niemoralnych czynów. Tu przy okazji wielki ukłon z mojej strony wobec autora, który jasno pokazuje, że ani teoria Darwina ani on sam nie mają nic wspólnego z tzw. darwinizmem społecznym, czego nie chcą zauważyć niedouczone prawicowe, jak i lewicowe oszołomy.
„Po raz pierwszy to nie panujący Kościół zabronił nauczania praw niezgodnych ze swoją doktryną, tylko totalitarne państwo , które przejęło dawne uzurpacje religii i teraz samo uznało się za ostatecznego depozytariusza prawdy, również naukowej. I nie miało to w sumie wielkiego znaczenia, jak się przekonamy, omawiając problemy nauki w hitlerowskich Niemczech, że komunizm akurat prawa przyrody wywodził z niereligijnych przesłanek. Ważne było to, że tak samo jak wcześniej religie, tak teraz komunizm (i nazizm) odwoływał się nie do rozumu a do wiary. Już nie w Pismo Święte, ale w Kapitał lub Mein Kampf… Tam gdzie rozum śpi, budzą się demony.”
I crème de la crème, czyli tytuł rozdziału czwartego:
„Historia naturalna, czyli w Biblii nie ma ani jednego sensownego zdania dotyczącego świata materii”
Dlaczego nie 10 gwiazdek? Jedną odbieram za wyłapany, poważny błąd merytoryczny i jeden wątek, który jest kontrowersyjny i nie powinien być pozostawiony bez jakiegoś autorskiego komentarza.
W rozdziale o chorobach mamy taki passus: „W tym czasie do laboratorium Ehrlicha dołączył japoński bakteriolog Sahachiro Hata (1873-1938),który pracował nad syfilisem – już było wiadomo, że wywołuje go krętek blady, „krewny” trypanosomów.” – poważna wpadka. Krętki to bakterie a trypanosoma to pasożytniczy pierwotniak. Świdrowiec i śrubowiec to nie to samo.
W rozdziale omawiającym postępy wiedzy ewolucyjnej, w temacie doboru płciowego Dołowy skrajnie temat spłyca. Jako przykład ekstremalny (i jakże oklepany) przytacza ogon pawia stwierdzając: „Zagadkę, dlaczego ewolucja promuje tak ekscentryczne rozwiązania, ewolucjoniści rozwiązali dopiero po latach (w 1975 Amotz Zahavi sformułował słynną zasadę handicapu, wedle której samce prezentują w ten sposób swoje upośledzenia, żeby udowodnić samicom, iż są tak dobre, że je na to stać – „przeżyłem z tym ogonem, taki ze mnie superpaw”).”
Problem w tym, że owa „zasada” stała się słynna nie tylko z tego powodu, że coś wyjaśnia, ale i z tego, że przez wielu biologów ewolucyjnych jest podważana i dyskredytowana. Świetnie temat opisuje Richard Prum w „Ewolucji piękna”. Dobór płciowy można wystarczająco dobrze omówić bez powoływania się na co najmniej kontrowersyjną zasadę handicapu.
Pomijając te drobne, choć istotne, wpadki „Wbrew bogom” to książka, którą nie tylko warto przeczytać, ale również posiadać.
Książka mnie po prostu przytłoczyła. Nie, nie, nie dlatego, że jest nudna, czy mozolna. Wręcz przeciwnie. Przytłoczyła mnie nagromadzeniem informacji. To kolejna książka o rozwoju nauki. Ale myliłby się ten, kto oczekiwałby nieco nudnawego wykładu, jak to rozwijała się nauka od starożytności po współczesność z „rakietowym” przyśpieszeniem w ciągu ostatnich 200-300 lat. ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFakty są jednymi z najpotężniejszych sprzymierzeńców wyznawców rozumu, a nauka jest metodą wydobywania faktów i ich kolekcjonowania w spójny system przekonań o świecie. W swojej książce Krzysztof Dołowy opowiada w jaki sposób metoda naukowa, opierająca się na doświadczeniu, ostatecznie pozostała bezkonkurencyjna na polu opisu przyrody. Profesor z racji bycia biofizykiem, ma wszelkie atuty do dobrego opowiadania (na poziomie co najmniej popularnym) o astronomii, biologii, chemii i fizyce. Z ciekawostek warto wspomnieć, że jest współautorem, wraz z Tadeuszem Mazowieckim, pierwszego zdania do polskiej konstytucji.
„Wbrew bogom czyli od magii i religii do metody naukowej…i z powrotem” jest przede wszystkim opowieścią o wydobywaniu się z różnych wizji mechanizmów funkcjonowania świata tego jednego – poprawnego. Zaczynając od astronomii, poprzez fizykę, chemię po biologię oraz medycynę z szczególnym uwzględnieniem epidemiologii, neuronauki i ewolucjonizmu pokazuje profesor czym jest uprawianie nauki. Śledząc kręte drogi wyzbywania się błędów astrologii, alchemii, ostateczne wyrugowanie niepoprawnych koncepcji ciepła i elektryczności czy poprzez porzucenie przez wieki promowanych absurdalnych przyczyn powstawania chorób, opowiada o wątpieniu, które tworzy naukę od kilkuset lat. To wątpienie jest przeciwieństwem wiary magicznej, która została jednak wdrukowana w nasze ewolucyjne dziedzictwo. Trzy, chyba najbardziej nośne w treści, cytaty jednoznacznie podkreślają wagę takiej tezy:
„Eksperymentalne nauki przyrodnicze narodziły się w momencie, gdy ludzie zakwestionowali zasadę potwierdzania własnych przekona i zastąpili ją zasadą wątpienia – od tego momentu stało się oczywiste, że hipotezy sprzeczne z wynikami doświadczeń należy odrzucać.” (454)
„Magiczne myślenie jest w każdym z nas. Trzeba wiele wysiłku, aby wznieść się ponad nie i użyć do analizy rzeczywistości metody naukowej.” (471)
„Nie istnieje żaden związek między rytualnym gestem i ewentualnym powodzeniem. To tylko stara ewolucyjna zasada powtarzania czynności, które kiedyś komuś skojarzyły się z sukcesem.” (479)
Przytoczone z ostatniego rozdziału książki słowa są jednoznacznymi wnioskami z opowieści, którą autor snuje przez wcześniejsze kilkaset stron. Skupienie się jednak wyłącznie na nich nie unaoczniłoby, czemu tak trudno przebija się z nieskończoności możliwości błędnych hipotez ta jedna – poprawna. Warto więc przeczytać całą książkę.
Ponieważ „Wbrew bogom …” stanowi historię wszystkich nauk przyrodniczych, to raczej należy się spodziewać powtórzeń w tych jej fragmentach, które czytelnik zgłębiał wcześniej. Stąd z jednej strony zmagania z koncepcjami grawitacji, kosmosu i umiejscowieniem w nim Ziemi mnie nie zaskoczyły, to z drugiej za bardzo wciągające uważam partie o chemii i dochodzeniu do zrozumienia pierwiastków, wiązań chemicznych i o ostatecznym odrzuceniu marzeń o transmutacji. Podobnie chłonąłem świetne przykłady przełomów w medycynie, która niespodziewanie długo pozycjonowała się jako mieszanina prawd i zupełnie niesłusznych przekonań o mechanizmach biologicznych. Fragment o rodzeniu się neurochirurgii (str. 410-414) był wprost fascynujący. Cały rozdział, całkiem przypadkiem (bo książka powstawała przez kilka lat),dotyczy epidemiologii i potworności, które sobie w sposób mniej lub bardziej zawiniony zaaplikowaliśmy doprowadzając w historii do wielomilionowych ofiar w wyniku pandemii. Dołowy pokazuje, że sporo przełomów w badaniu nad wirusami i bakteriami zapoczątkowały odważne decyzje badaczy, by najpierw na sobie testować skuteczność szczepionek.
Książka naszpikowana jest opowieściami z historii nauki, w których widać jak żmudnym i pełnym pułapek by proces rezygnowania z bzdurnych (i przez wieki nie poddawanych weryfikacji doświadczalnej) poglądów na przyrodę Platona i Arystotelesa. Stąd Dołowy w wielu miejscach wspomina, że religie (najpierw katolicka, potem także i różne inne denominacje) siłą, perswazją, ekskomunikami, pośrednimi wpływami, umoralnianiem i ostatecznie ogłoszoną nieomylnością, budowały własny obraz jako ‘hamulcowego’. Profesor unika jednak filozofowania, niemal nie analizuje postaw społeczno-psychologicznych (nieco wspomina o tym jedynie pod koniec książki). Skupia się na faktach, błędach badaczy i problemach, które mieli w trakcie eksperymentowania (nie tylko tych wynikających z własnych ograniczeń). Jak widać z lektury, zmaganie świata magiczno-religijnego z naukowym rozwijanym dzięki narzędziom empirycznym, to pole wielowiekowych konfliktów idei. Z kolejnymi stuleciami samo starcie stawało się coraz bardziej wysublimowane i skupione na coraz mniej jednoznacznych obszarach i pojęciach to rozmycie potęgujących (obecnie to moralność czy dusza). Nowożytność pozbawiła powszechny światopogląd wielu koncepcji, które budowały religijne wizje mechanizmów sterujących światem. Atomizm, materializm i oczekiwanie jednoznaczności doświadczalnej w aktywności akademickiej (która, jak się zawsze okazywało, triumfowała) z jednej strony stworzyły metodę naukową, z drugiej wzmocniły ruchy poszukujące wyjaśnienia (w wersji lekkiej) w magii i w odrzuceniu potrzeby falsyfikacji dowolnych twierdzeń. Ostatnie strony, to seria doświadczeń i eksperymentów myślowych, pokazujących nasze nieuchronne ewolucyjne uwikłanie w myślenie magiczne, za które odpowiadają mózgowe emocjonalne struktury pierwotne (odpowiednik pierwszego systemu Kahnemana *).
„Wbrew bogom” to świetny punkt wyjścia do dalszych lektur. Szkoda, że skorowidz jest ubogi. Zabrakło mi ilustracji, które budowałyby wyobraźnię, bo sam czytany tekst na długo nie może utrzymać uwagi na najwyższym poziomie skupienia. Dołowy całość zbudował z krótkich rozdzialików, które opisują konkretny problem, dociekania jednego badacza. To ułatwiło mu sklejenie opowieści w całość, choć momentami czułem się przytłoczony ciągłą faktografią, bez spojrzenia z boku na opisywane eksperymenty. Trochę mój obraz całości zmienił ostatni rozdział, pełen rekapitulacji i ogólnych odniesień do kondycji człowieka i nauki. Język profesora nie jest lekki, nie obfituje w stylistyczne ozdobniki, które tworzą u innych porywającą narrację, a która czasem niestety wypiera element ścisłości i poprawności treści. Z jednej strony takim podejściem do narracji coś się zyskuje, z innej traci. Czytelnik poszukujący fundamentalnych przemian w rozumieniu przyrody, znajdzie tu mnóstwo przykładów jak było, czemu się mylono, jak radzono sobie z ograniczeniami różnej natury, by ostatecznie wiedzieć więcej. To według mnie najlepsza rekomendacja do pochylenia się nad tekstem.
BARDZO DOBRE – 8/10
=========
(*) „Pułapki myślenia”, Daniel Kahneman, Media Rodzina 2012
Fakty są jednymi z najpotężniejszych sprzymierzeńców wyznawców rozumu, a nauka jest metodą wydobywania faktów i ich kolekcjonowania w spójny system przekonań o świecie. W swojej książce Krzysztof Dołowy opowiada w jaki sposób metoda naukowa, opierająca się na doświadczeniu, ostatecznie pozostała bezkonkurencyjna na polu opisu przyrody. Profesor z racji bycia biofizykiem, ma...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to