
W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy
Pielęgniarki. Kończą trudne studia, dostają niskie pensje. Frustruje je, gdy traktowane są wyłącznie jako pomocnice lekarzy – przecież wykonują ciężką i wymagającą pracę. Często też niewdzięczną, bo pacjenci potrafią dawać w kość. A jednak kochają to, co robią. Czerpią z pracy ogromną satysfakcję i chcą opiekować się chorymi. Pielęgniarstwo to coś więcej niż zawód. Przejdź się z nimi po szpitalnym korytarzu, a dowiesz się, jak naprawdę wygląda ich życie.
„To były długie godziny rozmów z pracownikami różnych oddziałów i szpitali z wielu miast i placówek. Rozumiejąc ich przeżycia, analizując przemyślenia i wspominając własne doświadczenia, jeszcze głośniej mogę powtórzyć jedno z moich ulubionych pytań: Jestem pielęgniarką, a jaka jest twoja supermoc?”
Kup W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy
Pielęgniarstwo w czasach kryzysu relacji międzyludzkich
Pielęgniarka to zawód uznawany za „gorszy” od lekarza. Bycie lekarzem niejako z zasady gwarantuje szacunek społeczny, podobnie jak bycie księdzem czy posłem. Pielęgniarka jest natomiast często postrzegana jako postać drugorzędna, pomagająca lekarzom w prostszych czynnościach. Jest to mit, krzywdzący i niesprawiedliwy. Pielęgniarstwo jest bowiem w pełni samodzielnym zawodem, który wymaga ukończenia minimum trzyletnich studiów, żeby w ogóle móc go wykonywać. Ponadto są miejsca, w których prawo nie dopuszcza zatrudnienia pielęgniarki jedynie po studiach, ale wymagane jest posiadanie dodatkowych kwalifikacji. Z taką sytuacją mamy do czynienia choćby w przypadku oddziałów intensywnego nadzoru medycznego (nazywanych OIOM-ami). Żeby tam pracować, trzeba mieć odpowiedni kurs kwalifikacyjny, a najlepiej specjalizację anestezjologiczną. Sposób dokształcania się pielęgniarek jest jasny, za kurs muszą płacić z własnej kieszeni i tylko czasami mogą liczyć na zwrot części kosztów z Izby Pielęgniarskiej. Są to sumy rzędu nawet kilku tysięcy złotych za samą możliwość dalszej nauki. Nie ma tu niczego za darmo. W zajęciach mogą uczestniczyć jedynie w prywatnym czasie, bo chociaż pracodawcy oczekują dokształcania, wcale go nie umożliwiają w godzinach pracy. Specjalizacja trwa dwa lata.
Jakby nie patrzeć, nie można zawodu wymagającego tak wielu lat nauki sprowadzać do roli pomocnicy lekarza. Mimo to ten zawód nie ma w Polsce renomy, a wielu ludzi traktuje pielęgniarki jak swego rodzaju służące. Istnieje społeczne przyzwolenie na podważanie autorytetu pielęgniarki, podczas gdy jest to niewyobrażalne w przypadku lekarza. Dlaczego? Czy powodem jest to, że pielęgniarki zajmują się czynnościami higienicznymi, że podają chorym baseny, zmieniają pampersy, myją zabrudzone ludzkie ciała, w tym genitalia – czy to może dawać komukolwiek prawo do złego potraktowania pielęgniarki? Wydawałoby się że nie, że wręcz przeciwnie, to powinno budzić wdzięczność i szacunek, ale jednak dzieje się inaczej.
Weronika Nawara w swojej książce „W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy” próbuje ukazać zawód pielęgniarki z bliska, tak by każdy mógł chociaż przez chwilę wczuć się w tę trudną rolę. Jak sama pisze, chciałaby „odczarować” ten zawód, ale nie jestem pewna, czy nie osiągnęła odwrotnego rezultatu, a przynajmniej częściowo. Książka zbudowana jest z krótkich wypowiedzi pielęgniarek dotyczących kilku zagadnień. Każda część poprzedzona jest nieco dłuższą wypowiedzią samej autorki, również będącej na co dzień pielęgniarką. O ile autorka mówi o pielęgniarstwie tak, jakby się chciało, by o tym opowiadać, z wielką wrażliwością na chorego człowieka, z pasją i szacunkiem, o tyle jej rozmówcy nie do końca. Często pada na przykład słowo „obleśny”, jakże nieodpowiednie w ustach pielęgniarki i w ogóle w czyichkolwiek. „Obleśna” jest więc wydzielina z oskrzeli pacjentki, którą trzeba odessać, żeby się nie udusiła, „obleśna” jest odleżyna chorego unieruchomionego w łóżku, bo jest głęboka i zainfekowana, „obleśne” jest też krocze cewnikowanej kobiety. Jak można uznać osobę wyrażającą się w taki sposób o pacjentach za kogoś godnego szacunku społecznego? Jeśli więc celem miało być ukazanie pielęgniarek jako „superbohaterek szpitalnych korytarzy”, należało lepiej dobrać rozmówczynie. Te wypowiedzi przysłoniły całą rzeszę mądrych i wrażliwych pielęgniarek, które swoją pracę wykonują z poszanowaniem godności pacjenta.
Podsumowując, książka jest szokująca, budzi sprzeczne uczucia – z jednej strony podziw, a z drugiej niechęć. Wydaje się, że problem z pielęgniarstwem polega na zanikaniu umiejętności bezpośredniej komunikacji u ludzi, co jest tak charakterystyczne dla nas wszystkich. Piszemy wiadomości tekstowe, ale nie rozmawiamy ze sobą, mamy coraz mniej oporów przed wzajemnym obrażaniem się, bo kiedy nie patrzy się rozmówcy w twarz, poniża się go o wiele łatwiej. W czasach kryzysu relacji międzyludzkich nie ma możliwości, by zawody wymagające bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem nie były skazane na ogromne problemy.
Izabela Straszewska
Oceny książki W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy
Poznaj innych czytelników
1266 użytkowników ma tytuł W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy na półkach głównych- Przeczytane 787
- Chcę przeczytać 464
- Teraz czytam 15
- Posiadam 162
- 2019 98
- Przeczytane 2019 17
- 2020 14
- Medyczne 11
- E-book 10
- 2020 10































OPINIE i DYSKUSJE o książce W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy
częsciowo przeczytane relacje pielegniarek i lekarzy
częsciowo przeczytane relacje pielegniarek i lekarzy
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się czegoś innego.
Spodziewałam się czegoś innego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby pokazuję pracę pielęgniarek, o ich odczuciach. A jednak czegoś tej książce brakuje. Na pewno mogłaby być bardziej wyrazista. Nie mniej cenię prace pielęgniarek i uważam, że powinny być bardziej doceniane.
Niby pokazuję pracę pielęgniarek, o ich odczuciach. A jednak czegoś tej książce brakuje. Na pewno mogłaby być bardziej wyrazista. Nie mniej cenię prace pielęgniarek i uważam, że powinny być bardziej doceniane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Książki o pielęgniarkach nie czyta lekarz czy zwykły człowiek..."
Świetna , bardzo potrzebna książka !
Oddział psychiatryczny, paliatywny i ratowniczy i wiele innych ...
MOCNA NAPRAWDĘ MOCNA
" Pamiętam pacjentkę, która wyskoczyła z okna - jelita miała w klatce piersiowej, pękła przepona. Ratowaliśmy ją jak mogliśmy. Wszyscy kleli wtedy, bo to oznaczało otwarcie brzucha, klatki, łącznie z sercem, oraz masowanie pustego serca , bo krew aż odpłynęła. Słowem : masakryczna walka. To były takie emocje , że chirurdzy rzucali narzędziami po sali. "
"Książki o pielęgniarkach nie czyta lekarz czy zwykły człowiek..."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna , bardzo potrzebna książka !
Oddział psychiatryczny, paliatywny i ratowniczy i wiele innych ...
MOCNA NAPRAWDĘ MOCNA
" Pamiętam pacjentkę, która wyskoczyła z okna - jelita miała w klatce piersiowej, pękła przepona. Ratowaliśmy ją jak mogliśmy. Wszyscy kleli wtedy, bo to oznaczało otwarcie brzucha,...
Ciężki zawód można rzec trzeba mieć powołanie, by mieć cierpliwość i wyrozumiałość do innych. Nie powinno się jednakowo traktować wszystkich pielęgniarek, te w szpitalu na oddziałach są niesamowite ....Autorka jak dla mnie delikatnie opowiedziała o zawodzie ale i tak warto z tematyką się zapoznać.
Ciężki zawód można rzec trzeba mieć powołanie, by mieć cierpliwość i wyrozumiałość do innych. Nie powinno się jednakowo traktować wszystkich pielęgniarek, te w szpitalu na oddziałach są niesamowite ....Autorka jak dla mnie delikatnie opowiedziała o zawodzie ale i tak warto z tematyką się zapoznać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPraca pielęgniarek i pielęgniarzy od tzw. kuchni.
Ogólnie treść ciekawa i wciągająca, ale to w jaki sposób ksiazka jest napisana jest męczące.
Praca pielęgniarek i pielęgniarzy od tzw. kuchni.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie treść ciekawa i wciągająca, ale to w jaki sposób ksiazka jest napisana jest męczące.
Ta forma wypowiedzi mnie męczyła. Złączenie krótkich wypowiedzi pielęgniarek na temat ich pracy. Temat ciekawy, ale ten sposób mnie nie przekonał
Ta forma wypowiedzi mnie męczyła. Złączenie krótkich wypowiedzi pielęgniarek na temat ich pracy. Temat ciekawy, ale ten sposób mnie nie przekonał
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie do końca jestem fanką książek w formie krótkich wypowiedzi wielu osób, w tym wypadku pielęgniarek i pielęgniarzy.
Nie zapadają na długo w pamięci.
Nie niosą wielkiej wiedzy.
Nie dotykają ludzkiego (a przynajmniej mojego) wnętrza.
Ale nie zmienia to faktu, że to szybka i dobrze napisana lektura.
Jedna z lepszych w tej "kategorii" jaką miałam okazję czytać.
Co więcej, po niej może nie zwiększyłam szacunku do tego zawodu (wydaje mi się, że od zawsze go miałam),ale poczułam, że warto tym pielęgniarkom nieco pomagać gdy chodzi o naszych bliskich i warto mieć dla nich wiele, wiele wyrozumiałości.
A zatem sukces. Autorka w niepozorny sposób wpłynęła na szarego kowalskiego.
Nie do końca jestem fanką książek w formie krótkich wypowiedzi wielu osób, w tym wypadku pielęgniarek i pielęgniarzy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie zapadają na długo w pamięci.
Nie niosą wielkiej wiedzy.
Nie dotykają ludzkiego (a przynajmniej mojego) wnętrza.
Ale nie zmienia to faktu, że to szybka i dobrze napisana lektura.
Jedna z lepszych w tej "kategorii" jaką miałam okazję czytać.
Co...
Nie podoba mi się ogólny wydźwięk książki i ukazany w niej obraz martyrologii polskiej pielęgniarki.
Oglądałam wywiad z Weroniką w "Siedem metrów pod ziemią", więc wiedziałam jakiej narracji mogę się spodziewać. Jednak ten reportaż przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
Pielęgniarstwo to zawód. To praca, jak każda inna. Nie musisz czuć do niej „powołania”, nie musisz się w niej poświęcać w imię wyższych celów. Pielęgniarstwo to nie sposób na życie, sens istnienia. To PRACA, w której masz wykonywać swoje obowiązki profesjonalnie, zgodnie z aktualnymi wytycznymi, z należytą dbałością i szacunkiem wobec drugiego człowieka. I tyle.
I uwaga! Spieszę zrewolucjonizować światopogląd autorki – zdrowie i bezpieczeństwo personelu jest najważniejsze. W ratownictwie medycznym podstawową zasadą jest bezpieczeństwo ratownika w myśl maksymy „dobry ratownik to żywy ratownik”. Jeśli będąc na dyżurze ignorujesz własne potrzeby fizjologiczne, nie jesz, nie pijesz to nie pomagasz nikomu. Gdy Ty zasłabniesz, kto zaopiekuje się pacjentami? Kto udzieli pomocy Tobie? Rozumiem stan wyższej konieczności, gdy stan pacjenta nagle się pogarsza lub trwa reanimacja. Ale jeśli masz okazję zasiąść do posiłku, do którego masz PRAWO ponieważ nawet w pielęgniarstwie obowiązują podstawowe zasady BHP, zrób to. Pacjent/rodzina/ lekarz wzywa Cię do sprawy, która może poczekać 10 minut i nikomu nie stanie się krzywda? Zjedz swój posiłek, wypij kubek herbaty. Nie jesteś robotem. Nie rób z siebie męczennicy pańskiej. Upadł pacjent ważący 100kg a jesteście na dyżurze we dwie? Dzwoń po lekarza dyżurnego, po pomoc z innego oddziału. Szanuj swoje zdrowie w równej mierze jak dbasz i zabiegasz o zdrowie pacjentów.
Jeśli po wyjściu z oddziału, po przegadaniu emocjonującego zdarzenia z dyżuru nie jesteś w stanie przestać myśleć o pacjentach – zmień zawód. W ten sposób rodzi się wypalenie zawodowe. W ten sposób sabotujesz samą siebie, swój związek, swoje życie. Zgadzam się z tym, że pomoc psychologiczna dla medyków to fikcja. Jeśli mąż Cię nie rozumie, pogadaj z koleżanką. Udzielaj się na forach internetowych. Idź do psychologa prywatnie.
Ten reportaż miał w zamyśle przybliżyć zawód pielęgniarki. Jestem pielęgniarką – młodą, z kilkuletnim doświadczeniem na trzech różnych oddziałach, wykształconą. Wykonuje swoją pracę sumiennie. Po pracy cieszę się życiem. Konfliktów personalnych w pracy nie zamiatam pod dywan. Zgłaszam źle wpisane zlecenia lekarskie. Proponuję badania, leki, sposób postępowania z pacjentem. Przyznaję się do błędów i niewiedzy. Zrezygnowałam z drugiego etatu i nie muszę jeść suchego chleba. Przede wszystkim - mam nadzieję, że nigdy nie stanę się gloryfikowaną przez autorkę służebnicą.
Książka bardzo chaotyczna, pobieżna i szablonowa w ukazywaniu realiów zawodu. Najsłabsza ze wszystkich pozycji ukazujących pracę medyków, z którymi miałam styczność.
Nie podoba mi się ogólny wydźwięk książki i ukazany w niej obraz martyrologii polskiej pielęgniarki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOglądałam wywiad z Weroniką w "Siedem metrów pod ziemią", więc wiedziałam jakiej narracji mogę się spodziewać. Jednak ten reportaż przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
Pielęgniarstwo to zawód. To praca, jak każda inna. Nie musisz czuć do niej „powołania”, nie musisz...
Ciekawe spojrzenie na polską służbę zdrowia od strony pielęgniarek i co ciekawe pielęgniarzy. Wypowiada się również lekarz. Wypowiedzi są oczywiście anonimowe ale nie ma podstaw do tego aby nie wierzyć rozmówcom. Ktoś porównał tą książkę do lektury Marianny Fijewskiej i coś w tym jest bo książki faktycznie są do siebie podobne (obie ciekaw i sporo w nich szczegółów dotyczących pracy pielęgniarek). Mnie czytało się się dobrze, szybko i przyjemnie. Polecam.
Ciekawe spojrzenie na polską służbę zdrowia od strony pielęgniarek i co ciekawe pielęgniarzy. Wypowiada się również lekarz. Wypowiedzi są oczywiście anonimowe ale nie ma podstaw do tego aby nie wierzyć rozmówcom. Ktoś porównał tą książkę do lektury Marianny Fijewskiej i coś w tym jest bo książki faktycznie są do siebie podobne (obie ciekaw i sporo w nich szczegółów...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to