rozwińzwiń

Naciągnięte. Jak Polki uwierzyły, że tylko piękne będą szczęśliwe

Okładka książki Naciągnięte. Jak Polki uwierzyły, że tylko piękne będą szczęśliwe Elżbieta Turlej
Okładka książki Naciągnięte. Jak Polki uwierzyły, że tylko piękne będą szczęśliwe
Elżbieta Turlej Wydawnictwo: Ringier Axel Springer Polska reportaż
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
reportaż
Tytuł oryginału:
Naciągnięte. Jak kobiety uwierzyły, że tylko piękne będą szczęśliwe
Wydawnictwo:
Ringier Axel Springer Polska
Data wydania:
2019-04-03
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-03
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380916999
Tagi:
kobiety odchudzanie
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
455 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
296
57

Na półkach:

Naciągnięta to zostałam ja – zamiast książki o ofiarach przemysłu beauty dostałam książkę o odchudzaniu. Oprócz braku zgodności z tytułem treść jest napisana fatalnym stylem, a w tekście roi się od literówek, błędów interpunkcyjnych i przede wszystkim karygodnych błędów merytorycznych.

Autorka pisze, że Urszula K., pierwsza Królowa Odchudzania, została w 1993 roku koronowana „na warszawskim Starym Mieście, w pierwszej otwartej w Polsce restauracji wegetariańskiej”. Mowa tu o lokalu Nove Miasto, który został otwarty na przełomie lat 1990/91. W rzeczywistości najstarszą wegetariańską restauracją w naszym kraju jest otwarta w 1987 roku Vega, która znajduje się we Wrocławiu.

Autorka nie sprawdziła nawet nazwy innej restauracji, o której pisze – nie ma czegoś takiego jak „Living Hut”, jest Loving Hut. Stołuje się tam podobno bohaterka, która je na tyle zdrowo, że nawet nie soli i nie słodzi. Ale przecież to jest azjatycki wegański fast food, który stoi na tłuszczu, cukrze i sosie sojowym…

Na stronie 114 mowa o „leczeniu autyzmu” oraz o „dzieciach cierpiących na autyzm”. Autyzm to nie jest choroba, nie da się go wyleczyć. Można oczywiście cierpieć z powodu różnych problemów związanych z autyzmem, ale nie da się cierpieć na autyzm.

W ciele człowieka są WiĘzadła, nie wiązadła, a znana polska aktorka Magdalena ma na nazwisko Różczka, a nie Różdżka…

Drażni brak konkretów. „Znany trener biegania”, „Czarodziej diet, który odchudzał gwiazdy telewizyjne”, „Popularna w internecie specjalistka od fitnessu”, „Pani X”. Rozpoznałam w książce Ewę Chodakowską, Mateusza Jasińskiego, Annę Lewandowską i Konrada Gacę, ale na pewno nie wszystkich. Być autorka nie chciała narazić się na pozew, ale w takim razie nie możemy tu mówić o reportażu, skoro nie poznajemy kluczowych faktów.

Irytuje brak konsekwencji w użyciu feminatywów. Aktorka, agentka, autorka, dziennikarka, trenerka, fryzjerka, sekretarka, piosenkarka, instruktorka. Jest nawet menedżerka, prawniczka, retuszerka i kulturoznawczyni. Ale już pani dietetyk, pani dyrektor, pani psycholog, pani biolog, pani refleksolog, pani ginekolog, pani dermatolog, pani endokrynolog, pani kosmetolog, pani wenerolog. Raz jest lekarka, a raz pani lekarz medycyny estetycznej. Tak samo raz mamy psycholożkę, raz panią psycholog, redaktorkę i panią redaktor, specjalistkę i panią specjalistę.

Strata czasu i pieniędzy, gigantyczne rozczarowanie. Grafomania.

Naciągnięta to zostałam ja – zamiast książki o ofiarach przemysłu beauty dostałam książkę o odchudzaniu. Oprócz braku zgodności z tytułem treść jest napisana fatalnym stylem, a w tekście roi się od literówek, błędów interpunkcyjnych i przede wszystkim karygodnych błędów merytorycznych.

Autorka pisze, że Urszula K., pierwsza Królowa Odchudzania, została w 1993 roku...

więcej Pokaż mimo to

avatar
114
100

Na półkach:

Autorka miała dobry pomysł ale zupełnie go nie udźwignęła. Skacze tematami od sasa do lasa, jest bardzo stronnicza, nie ma tu nic ciekawego i nic opiniotwórczego. Nie polecam

Autorka miała dobry pomysł ale zupełnie go nie udźwignęła. Skacze tematami od sasa do lasa, jest bardzo stronnicza, nie ma tu nic ciekawego i nic opiniotwórczego. Nie polecam

Pokaż mimo to

avatar
140
39

Na półkach:

Każda kobieta, a zwłaszcza każda młoda dziewczyna powinna przeczytać tę książkę. Ku przestrodze.

Każda kobieta, a zwłaszcza każda młoda dziewczyna powinna przeczytać tę książkę. Ku przestrodze.

Pokaż mimo to

avatar
191
123

Na półkach:

Czy można zawierzyć komuś swoje zdrowie i życie? Czy bezgraniczna ufność, że szczęście i radość życia można znaleźć tylko będąc beauty nie jest zgubna?? Jak to jest nie przystawać do ideału piękna, który lansuje dzisiejszy świat? Czy można sobie pozwolić dzisiaj być nieidealną?? Przeczytałam ten cykl reportaży jednym tchem... Cykl o uleganiu konsumpcji i nurtowi, albo wręcz nowej "religii", w której bóstwa powtarzają jak mantrę: keep smile, keep fit, be activ, be happy... Wszystko się zgadza, ale są gdzieś granice. Ktoś próbuje nas "kupić", ograniczyć "oferując" wolność... To książka, która zmusza do refleksji, czy i jak poddaję, poddajemy się nowym trendom i co to ma wspólnego ze zdrowiem? Nie zakładam, że wszyscy, że to trend ogólny, ale przyznaję, że coś niedobrego się dzieje. Rzeczywiście, uratować może nas tylko wiedza. Ta książka skarbnicą wiedzy nie jest, ale wskazówką, że warto jej szukać, by nie zostać... naciągniętą.

Czy można zawierzyć komuś swoje zdrowie i życie? Czy bezgraniczna ufność, że szczęście i radość życia można znaleźć tylko będąc beauty nie jest zgubna?? Jak to jest nie przystawać do ideału piękna, który lansuje dzisiejszy świat? Czy można sobie pozwolić dzisiaj być nieidealną?? Przeczytałam ten cykl reportaży jednym tchem... Cykl o uleganiu konsumpcji i nurtowi, albo wręcz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
789
534

Na półkach: ,

Fantastycznie dwuznaczny tytuł! Tematy podejmowane przez autorkę aktualne, przejmujące, potraktowane dosadnie, ale z szacunkiem. Ku przestrodze, ku przemyśleniom.

Fantastycznie dwuznaczny tytuł! Tematy podejmowane przez autorkę aktualne, przejmujące, potraktowane dosadnie, ale z szacunkiem. Ku przestrodze, ku przemyśleniom.

Pokaż mimo to

avatar
99
39

Na półkach:

Fajnie napisana, Autorka ma dobry styl tylko treść ma się trochę nijak do tytułu i zapowiedzi. Większość treści koncentruje się raczej na problemach z figurą i otyłością bardzo niewiele o medycynie estetycznej , pięknie czy chirurgii plastycznej.

Fajnie napisana, Autorka ma dobry styl tylko treść ma się trochę nijak do tytułu i zapowiedzi. Większość treści koncentruje się raczej na problemach z figurą i otyłością bardzo niewiele o medycynie estetycznej , pięknie czy chirurgii plastycznej.

Pokaż mimo to

avatar
48
45

Na półkach:

Jest dobra, ciekawa, a podejście autorki wydaje mi się rozsądne. Zabrakło mi przykładów niepięknych osób, a szczęśliwych, czegoś co działa lepiej. Wiedza, jak jest źle, nie oznacza wiedzy, jak jest dobrze. Ale czepiam się.

Jest dobra, ciekawa, a podejście autorki wydaje mi się rozsądne. Zabrakło mi przykładów niepięknych osób, a szczęśliwych, czegoś co działa lepiej. Wiedza, jak jest źle, nie oznacza wiedzy, jak jest dobrze. Ale czepiam się.

Pokaż mimo to

avatar
393
339

Na półkach:

Potrząsnęła mną ta książka i wywołała gamę przeróżnych uczuć, od zdziwienia albo raczej szoku, że ktoś może ddawać swoje ciało, jedyne które ma w niepewne ręce, bo jest taniej, poprzez współczucie, bo choroby się nie wybiera, aż po złość z powodu tego, co rodzice potrafią zrobić swoim dzieciom, żeby zaspokoić swoje własne pragnienia. Ale może nie powinnam się dziwic. Kapitalizm, konsumpcjonizm, ciało na sprzedaż. Przeczytajcie sami.

Potrząsnęła mną ta książka i wywołała gamę przeróżnych uczuć, od zdziwienia albo raczej szoku, że ktoś może ddawać swoje ciało, jedyne które ma w niepewne ręce, bo jest taniej, poprzez współczucie, bo choroby się nie wybiera, aż po złość z powodu tego, co rodzice potrafią zrobić swoim dzieciom, żeby zaspokoić swoje własne pragnienia. Ale może nie powinnam się dziwic....

więcej Pokaż mimo to

avatar
29
25

Na półkach: ,

„Pamiętam, że kiedyś - miałam wtedy 13 lat - stanęłam przed lustrem i biłam się po twarzy. Powtarzałam: to za to, że dziś znów żarłaś. Zapamiętaj, nie możesz żreć.”

Młoda, jasnowłosa piękność spogląda na klientów sklepu spożywczego z okładki popularnego magazynu. Jej oczy (starannie podkreślone tuszem do rzęs i cieniutką kreską eyelinera) są zalotnie przymrużone, ciepłe usta wypukłe, cera nieskazitelna i delikatnie rumiana. Skąpy biustonosz starannie podkreśla jej okazałe piersi, których krągłości przyjemnie kontrastują z płaskim i twardym brzuchem. Długie nogi, pełne biodra, skóra gładka jak aksamit. Nad zdjęciem sztucznej pani pochylają się panie prawdziwie: niewymiarowe, owłosione, pulchne, płaskie, stare. Czyli brzydkie.

Elżbieta Turlej zagłębia się w tajemniczy świat branży beauty, która kilka dekad wcześniej chwyciła kobiece ciała w swoje szpony. Ugniatając, wypełniając i naciągając (za drobną opłatą),jej wysłannicy są w stanie stworzyć sylwetkę idealną. Namiętnie utrwalają nas w przekonaniu (a my równie namiętnie w to wierzymy),że kobieta idealna to kobieta piękna. Na której najpierw można zawiesić oko, a dopiero później posłuchać, co ma do powiedzenia. Jeżeli coś ma.

Książka prowadzi czytelnika przez kompilację różnorodnych historii, które ukazują prawdziwe oblicze szeroko pojętego przemysłu piękności: oblicze zakłamane, zachłanne i przesiąknięte konsumpcjonizmem. Zakompleksionym kobietom się nie pomaga — na nich się zarabia. Pozwolimy im (niech mają!) wystąpić w programie telewizyjnym, w którym będą się korzyć przed widzami z całej Polski i podnosić naszą oglądalność swoimi łzawymi historiami. Wymyślimy diety-cud, a później dodamy do nich suplementy, opatrzone nazwiskami sławnych celebrytów. Postawimy klinikę chirurgii plastycznej, w której będzie można się naciągnąć i skurczyć, w zależności od fanaberii. Będziemy się żywić na ich desperacji i kompleksach.

A w sumie, to chciałabym, aby ta książka była właśnie o tym. O tajemnicach branży kosmetycznej. Pomimo adnotacji na okładce, treść reportaży zawartych w „Naciągnięte” praktycznie nie skupia się na przemyśle beauty. Skupia się na różnorodnych aspektach prób osiągnięcia współczesnego ideału piękna. Przedstawia historie z dwóch różnych krańców półki. W jednym momencie czytamy opinię chirurga plastycznego, gdy nagle znajdujemy się na oddziale detoksykacji. Nim zdążymy się przyzwyczaić, sceneria zmienia się znowu: obozy odchudzające, szpitale psychiatryczne, amazońskie żaby (?),blogi fitness, streszczenie historii Photoshopa. W efekcie występuje przerost treści nad formą, a króciutkie rozdziały rozchodzą się w szwach od natłoku wątków. Przykro mi to mówić, ale praktycznie nic z tej lektury nie zapamiętałam, z pominięciem kilku najbardziej kontrowersyjnych fragmentów. A to przecież nie o to chodzi.

Książka sporo zyskałaby na wartości, gdyby zdecydowano się skupić na tylko jednym, konkretnym temacie (albo chociaż nie zwodzić czytelnika dopiskiem o „prawdziwych historiach ofiar przemysłu beauty”; opis na tyłach książki bardziej odpowiada prawdzie). Opisać „sekrety” branży kosmetycznej, zerwać jej maskę, oddać głos klientkom (zadowolonym i niezadowolonym) oraz specjalistom. Opowiedzieć o strachu przed starością, strachu przed „wypadnięciem z gry”, w której stawką jest wszystko. Żywiłam duże nadzieje w stosunku do tej pozycji, ale moje oczekiwania rozbiegły się w zderzeniu z rzeczywistością.

Jeżeli ktoś jest fanem krótkiej i zwięzłej formy, to ta książka może mu wpaść do gustu.

„Pamiętam, że kiedyś - miałam wtedy 13 lat - stanęłam przed lustrem i biłam się po twarzy. Powtarzałam: to za to, że dziś znów żarłaś. Zapamiętaj, nie możesz żreć.”

Młoda, jasnowłosa piękność spogląda na klientów sklepu spożywczego z okładki popularnego magazynu. Jej oczy (starannie podkreślone tuszem do rzęs i cieniutką kreską eyelinera) są zalotnie przymrużone, ciepłe...

więcej Pokaż mimo to

avatar
358
42

Na półkach:

Podwójne znaczenie tytułu. Ku przestrodze.

Podwójne znaczenie tytułu. Ku przestrodze.

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    567
  • Chcę przeczytać
    400
  • 2019
    56
  • Posiadam
    54
  • 2021
    13
  • 2020
    11
  • 2020
    10
  • Reportaż
    9
  • Literatura faktu
    9
  • 2019
    8

Cytaty

Więcej
Elżbieta Turlej Naciągnięte. Jak Polki uwierzyły, że tylko piękne będą szczęśliwe Zobacz więcej
Elżbieta Turlej Naciągnięte. Jak Polki uwierzyły, że tylko piękne będą szczęśliwe Zobacz więcej
Elżbieta Turlej Naciągnięte. Jak Polki uwierzyły, że tylko piękne będą szczęśliwe Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także