rozwiń zwiń

Tajny agent

Okładka książki Tajny agent
Joseph Conrad Wydawnictwo: Officyna klasyka
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
klasyka
Tytuł oryginału:
The Secret Agent
Wydawnictwo:
Officyna
Data wydania:
2018-09-21
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Data 1. wydania:
1907-09-01
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362409785
Tagi:
agent klasyka literatury literatura angielska Londyn powieść szpiegowska szpieg
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
342 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
388
362

Na półkach:

Książka napisana jest ciężkim stylem, odczuwa się, że minęło grubo ponad 100 lat od daty pierwszego wydania, może lepszym pomysłem byłoby przeczytanie książki w najnowszym tłumaczeniu Macieja Świerkockiego. Lektor czyta monotonnie, co jeszcze pogarsza odbiór. O wciągnięciu się w bieg wydarzeń i zapomnieniu o całym świecie nie ma mowy. Przez cały czas nastrój jest wyjątkowo ponury, a opisywane wydarzenia są tragiczne. Nie odnalazłam tu niestety niczego szczególnie odkrywczego.
Aspekt psychologiczny jest najciekawszy. Najpierw poznajemy bohaterów w ich codziennym życiu, potem jednak ma miejsce kilka wydarzeń, które wytrącają wszystkich z rutyny, dochodzi do tragedii, a powrotu do poprzedniego życia nie ma.
całość
https://powrot-do-krainy-ksiazki.blogspot.com/2021/10/joseph-conrad-tajny-agent-audiobook.html

Książka napisana jest ciężkim stylem, odczuwa się, że minęło grubo ponad 100 lat od daty pierwszego wydania, może lepszym pomysłem byłoby przeczytanie książki w najnowszym tłumaczeniu Macieja Świerkockiego. Lektor czyta monotonnie, co jeszcze pogarsza odbiór. O wciągnięciu się w bieg wydarzeń i zapomnieniu o całym świecie nie ma mowy. Przez cały czas nastrój jest wyjątkowo...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
259
229

Na półkach:

Jako wielbicielka Conrada tym razem poddałam się, gdyż powieść bardzo mnie znużyła. Może to specyficzna ironia w budowaniu postaci ( dla mnie były po prostu papierowe) , może ciekawa analiza mechanizmów politycznych tamtych czasów ( dla mnie niestety tylko satyra albo kpina), lub ukryty przekaz, którego nie dostrzegam ( dla mnie akcja zupełnie niewiarygodna) ale porzuciłam książkę w połowie

Jako wielbicielka Conrada tym razem poddałam się, gdyż powieść bardzo mnie znużyła. Może to specyficzna ironia w budowaniu postaci ( dla mnie były po prostu papierowe) , może ciekawa analiza mechanizmów politycznych tamtych czasów ( dla mnie niestety tylko satyra albo kpina), lub ukryty przekaz, którego nie dostrzegam ( dla mnie akcja zupełnie niewiarygodna) ale...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
1667
139

Na półkach: , ,

Pan Verloc jest właścicielem nierentownego sklepu w Londynie. Jednocześnie szpieguje on londyńskie środowisko anarchistyczne na zlecenie zagranicznego ambasadora, co w istocie stanowi jego prawdziwe źródło dochodów, pozwalające mu na utrzymanie żony wraz z jej matką i upośledzonym bratem. Dobrze poukładane życie Verloca kończy się, gdy jego mocodawca umiera, a jego następca żąda, pod groźbą natychmiastowego zwolnienia, przejścia od słów, do czynów. Zleca on Verlocowi wykonanie prowokacyjnego zamachu terrorystycznego na obserwatorium astronomiczne w Greenwich.

Bardzo przypadł mi do gustu groteskowy styl "Tajnego agenta". Każda przedstawiona w książce postać jest w zasadzie karykaturą. Pisząc tą powieść Conrad miał naprawdę lekkie pióro, jeżeli chodzi o tworzenie interesujących postaci. Fabuła nie zawiera żadnej zagadki, od początku wiadomo "kto zabił", miłośnicy kryminałów mogą więc być zawiedzeni. Pomimo tego, punkt kulminacyjny powieści jest wstrząsający i daje do myślenia.

Pan Verloc jest właścicielem nierentownego sklepu w Londynie. Jednocześnie szpieguje on londyńskie środowisko anarchistyczne na zlecenie zagranicznego ambasadora, co w istocie stanowi jego prawdziwe źródło dochodów, pozwalające mu na utrzymanie żony wraz z jej matką i upośledzonym bratem. Dobrze poukładane życie Verloca kończy się, gdy jego mocodawca umiera, a jego następca...

więcej Pokaż mimo to

5
Reklama
avatar
515
43

Na półkach:

Książka miejscami nudna i dłużąca się, jednak fabularnie wciągnęła mnie i zostawiła z przemyśleniami na wiele tematów.
Nie jest to jednak pozycja, do której chciałabym wracać albo która wstrząsnęłaby na tyle moim światopoglądem, by polecać ją innym.

Książka miejscami nudna i dłużąca się, jednak fabularnie wciągnęła mnie i zostawiła z przemyśleniami na wiele tematów.
Nie jest to jednak pozycja, do której chciałabym wracać albo która wstrząsnęłaby na tyle moim światopoglądem, by polecać ją innym.

Pokaż mimo to

1
avatar
842
488

Na półkach: , ,

Nie sięgnęłabym po ten tytuł gdyby nie… Pan Stasio. A dokładniej, Jaku Małecki, który tak przekonująco wykreował sylwetkę Pana Stasia w Dżozefie, że zachęcona fascynacją bohatera, jaką darzył powieści Josepha Conrada sama sięgnęłam po coś z dorobku brytyjskiego pisarza. Jak to bywa, w liceum, kiedy Conrad był lekturą, ani mi się śniło po niego sięgać. Udało się dopiero teraz, czego w sumie nie żałuję, bo Tajny agent to dość specyficzna książka.

Conrad opowiada w swojej powieści o zamachu zorganizowanym przez anarchistów, a także pewnych nieszczególnie przyjemnych okolicznościach z nim związanych, których udziałem stali się bohaterowie zupełnie postronni. Na samym początku obserwujemy losy Pana Verloca, właściciela niewielkiego sklepiku, człowieka prowadzącego podwójne życie. Jest on uczciwym mężem i przedsiębiorcą, ale jednocześnie zdarzają mu się współpraca i układy z antyrządowymi środowiskami. Autor wprowadza czytelnika szczegółowo w psychologię postaci i motywację bohaterów malując przed nim wizję świata dalekiego od ideału, szarego, w którym zwykła ludzka egzystencja to mieszanina przypadków i przymusów.

Gdy ujrzałam w dedykacji nazwisko Howarda Georga Wellsa, z jeszcze większym entuzjazmem podeszłam do czytania Tajnego agenta. Nie jest to jednak sztandarowy utwór Conrada i też wydaje mi się, że poznawanie twórczości tego autora nie do końca może być w przypadku tej książki udane. Po dość drobiazgowym wstępie ze strony autora przechodzimy do lektury nastawieni na wydarzenia cokolwiek emocjonujące (za co odpowiadać może już sam tytuł książki) i zaczynamy… brnąć. Takie poczucie towarzyszyło mi przez pierwszą połowę książki. Dużo w niej monotonii, choć przypadły mi do gustu refleksje wplecione w narrację, jak i kilka dusznych i emanujących konspiracją fragmentów z udziałem bohaterów z kręgu anarchistycznego.

Conrad nie zapomina też o szczegółowym i głębokim sportretowaniu postaci pobocznych. Żona pana Verloca w zasadzie tylko do pewnego momentu jest charakterem przewijającym się na drugim planie. Fabuła jak i historie postaci przewijających się na kartach Tajnego agenta mają taki przesiąknięty zrezygnowaniem wydźwięk. Ciężko szukać w narracji pociechy czy nieco bardziej pozytywnych przebłysków.

Monotonia powieści nieco mnie wyhamowała już na samym początku. Snułam się przez kolejne strony z od czasu do czasu rozbudzającym się na nowo zaangażowaniem, jednak dość mętnie rysował się w akcji jakikolwiek konkret. Styl Conrada jest ciężki i nie od samego początku przypada do gustu przy pierwszej styczności. Tak naprawdę odnoszę wrażenie, że największe „drgnięcie” następuje przed samym finałem. Kumulacja pewnych napięć i gorzkich rozmyślań oraz tragicznych wydarzeń zmusza bohaterów do reakcji, która wprowadza pewien przełom w lekturze. Nawet szokuje, może i w nieco przywodzącym na myśl dramatycznym stylu.

Akcja książki dzieje się w Londynie. Wiele już było powieści rozgrywających się w stolicy Wielkiej Brytanii, ale w przypadku porteru zawartego u Conrada nic nie jest upiększone. Miasto jest brudne, pełne wąskich i ciemnych uliczek, raczej przytłaczające i generalnie nie zachęca.

To błądzenie, którym był początek lektury niewątpliwie zostaje wynagrodzone, ale obecnie nie uznaję Conrada za pisarza, do którego chciałabym prędko wracać. Doceniam koncept, zawarty przekaz i tragizm jakie stanowią treść Tajnego agenta, ale na jakiś czas odkładam przygodę z tym autorem.

Nie sięgnęłabym po ten tytuł gdyby nie… Pan Stasio. A dokładniej, Jaku Małecki, który tak przekonująco wykreował sylwetkę Pana Stasia w Dżozefie, że zachęcona fascynacją bohatera, jaką darzył powieści Josepha Conrada sama sięgnęłam po coś z dorobku brytyjskiego pisarza. Jak to bywa, w liceum, kiedy Conrad był lekturą, ani mi się śniło po niego sięgać. Udało się dopiero...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
1144
907

Na półkach: ,

Gdybym można było zorganizować jednoosobowy na najlepszą czynność na świecie wybrałbym czytanie klasyków literatury. Nic tak nie ubogaca, nie dostarcza wrażeń, a co ważniejsze łączności z dawnym światem (opis) i niewysychającym źródłem myśli. Właśnie dlatego powinniśmy witać z otwartymi rękoma klasykę tłumaczoną na nowo. Zadania przetłumaczenia „Tajnego agenta” Joseph Conrad podjął się niezawodny Maciej Świerkocki, a książka ujrzała światło dzienne dzięki wydawnictwu Officyna.

Najcenniejsze w powieści naszego rodaka wydaje się być dostrzeżenie ironii, a nawet groteski w opisywanej historii, która dotyczy planowanego zamachu. Byłby to jednak obraz niepełny, gdyby autentyczna groza i tragedia nie weszła na scenę. Misterna konstrukcja powieści pozwala na stopniowe odkrywanie prawdy zdarzenia, o którym z początku wiadomo jedynie, że dwóch ludzi weszło do parku, doszło do wybuchu i jeden zginął. Domysły, niepokoje, reakcje ludzkie – w tym wszystkim Conrad grzebie dochodząc aż do dna ludzkich postaw.

Ale ciągle mu mało, a wielowarstwowość powieści nie pozwala na „skróconą” analizę bądź opis. No bo o czym tu pisać więcej? O wierze w spiski, która popycha do czynów głupich i tragicznych w skutkach? O zdradzie i namiętności, które przegrywają z pieniędzmi? O dramacie i pomieszaniu zmysłów, które spadają na Winnie żonę Verloca po śmierci brata? A może o działaniu wrogiej ambasady lub politycznym sterowaniu policją? A może o trującej ambicji jako motorze działań jednostki?

Nie da się w kilku zdaniach, dlatego właśnie trzeba czytać. Choć i samo przyglądanie się literom może nie wystarczyć. Trzeba również chwytać sens, odczytywać znaczenia i cieszyć się wybitnym przekładem. „Tajny agent” pasuje również do dzisiejszego świata, pełnego technologicznych nowinek, które są jedynie nowym kostiumem, gdyż szaleństwo, groteska i rozpacz są niezbywalne.

Gdybym można było zorganizować jednoosobowy na najlepszą czynność na świecie wybrałbym czytanie klasyków literatury. Nic tak nie ubogaca, nie dostarcza wrażeń, a co ważniejsze łączności z dawnym światem (opis) i niewysychającym źródłem myśli. Właśnie dlatego powinniśmy witać z otwartymi rękoma klasykę tłumaczoną na nowo. Zadania przetłumaczenia „Tajnego agenta” Joseph...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
382
129

Na półkach:

Wiara, nawet wybiórcza, w teorie spiskowe, automatycznie eliminuje osobnika z tzw. Dobrego towarzystwa. Bardzo to racjonalne, ale jak w takim razie wytłumaczyć wydarzenia typu 11 września, zabójstwa premierów, prezydentów i królów, albo nawet takie błahe epizody jak nieudane zamachy z udziałem szybkowarów czy adidasów naładowanych siarką zeskrobaną z zapałek? „Tajny agent” opowiada właśnie o historii z kategorii tych bardziej komicznych, typu wysadzenie pomnika Lenina w Poroninie.

Powieść Conrada zawiera w sobie elementy jak najbardziej serio, ale i elementy parodii. Serio są wywrotowcy, policja, ministerialni urzędnicy, salon towarzyski. Parodią jest taki splot wydarzeń, który z wierzchu nie ma żadnego wyjaśnienia (niewyjaśniony wybuch, niewyjaśniona śmierć sklepikarza itp.), a pod powierzchnią zdarzeń mamy ciąg bardzo konsekwentnych akcji-reakcji połączonych ze sobą nierozerwalną nicią przez wiele, wiele tygodni, miesięcy, a nawet lat. Motywacje głównych aktorów są w istocie bardzo banalne, ale prowadzą do nieodwracalnych skutków.

Wątków i warstw w powieści jest wiele – mamy warstwę polityczną – opis umysłów anarchistów, walczącej z nimi policji i działalności obcych agentur na terenie suwerennej Anglii (jak to brzmi, wiem…). Mamy warstwę rodzinną – relację matki, córki i syna, polegających na dobrych intencjach obcego człowieka. Mamy też bardzo ciekawy opis uczuciowości niepełnosprawnego chłopca. Mamy relację między podwładnym agentem i dysponentem. Mamy też, bardzo ważne, opis motywacji wywrotowców różnej maści.

Czytając „Tajnego agenta” często miałem przed oczami wydarzenia z ostatniego roku. I na koniec – na podstawie tej powieśći powstało wiele różnych adaptacji, w tym, ta dam! – opera!

Gorąco polecam!

Wiara, nawet wybiórcza, w teorie spiskowe, automatycznie eliminuje osobnika z tzw. Dobrego towarzystwa. Bardzo to racjonalne, ale jak w takim razie wytłumaczyć wydarzenia typu 11 września, zabójstwa premierów, prezydentów i królów, albo nawet takie błahe epizody jak nieudane zamachy z udziałem szybkowarów czy adidasów naładowanych siarką zeskrobaną z zapałek? „Tajny agent”...

więcej Pokaż mimo to

18
avatar
207
107

Na półkach: , , ,

Proza Conrada do mnie przemawia.

Proza Conrada do mnie przemawia.

Pokaż mimo to

0
avatar
287
287

Na półkach: , ,

Majstersztyk. Pokryty nieco patyną, ale wciąż zapierający dech – przenikliwością autora oraz jego wisielczym, bardzo niepolskim, poczuciem humoru. Bo chociaż po 11 września „Tajnego agenta” zaczęto czytać i interpretować jako jedno z najważniejszych, a według niektórych najważniejsze, dzieło literackie traktujące o terroryzmie, to zdecydowane uproszczenie. Owszem, jest tu kilka akapitów wyjątkowo celnie trafiających w jego istotę oraz kilkanaście zdań doskonale charakteryzujących parających się nim ludzi, jednak sens tej powieści jest inny. Sens, a może sensy, bo „Tajnego agenta” można i powinno się czytać na kilka sposobów.
Jest powieść Conrada wyjątkowo mroczną wizją społeczeństwa – zbiorowości ludzi co najmniej ograniczonych, chciwych, pozbawionych kulturowych nabyć zwanych człowieczeństwem. I tu nie chodzi tylko o terrorystów. Pisarz brawurowo i bardzo niepoprawnie politycznie atakuje kobiecość, instytucję rodziny oraz małżeństwa. Robi to tak mocno, że dziś jego powieść zapewne byłaby zmieszana z błotem przez wszelkiego rodzaju ludzi „na czasie” i postępowych. Bardzo mocno dostaje się też mediom, służbom policyjnym i politykom. Aż dziw bierze, że w napisanym pośpiesznie, głownie dla kasy, ponad 100 lat temu, kawałku tak doskonale ukazane są mechanizmy kreujące rzeczywistość, jak dziś byśmy powiedzieli, polityczno-medialną – głupotę, egoizm, powierzchowność i „oszczędne gospodarowanie prawdą” dziennikarzy, stróżów porządku i rządzących. Dostaje się zresztą także terrorystą. Według Conrada to dość leniwi, ograniczeni, żyjący we własnym świecie ludzie, dla których głoszone ideały są kostiumem. Głównie chodzi im o pieniądze. Terroryści są u Conrada groteskowi. I tu dochodzimy do drugiego głównego tropu interpretacyjnego „Tajnego agenta”. Bo to nie tylko mroczna powieść społeczna, ale także – a może przede wszystkim – gryząca satyra społeczna. Wszystkie występujące tu postaci to grubo skreślone parodie – żony, ograniczonego umysłowo dziecka, tajnego agenta, anarchistów, policjantów i polityka. Są śmieszni i żałośni – w tym co i jak myślą oraz w tym co i jak robią. To istny „Gang Olsena”. Nawet przydarzające się mu tragedie mogą wywołać salwy śmiechu.
„Tajny agent” to powieść, która rozpoczęła też coś ważnego. Bez niej nie byłoby szpiegowskich rzeczy Grahama Greene’a i Johna le Carré. To Conrad podrzucił im ironiczny język i niektóre rozwiązania fabularne. Widać to zwłaszcza w ich „Naszym człowieku w Hawanie” (Greene) oraz „Naszym człowieku w Panamie” (le Carré). Byli/są pojętnymi uczniami. Ale Conrad był pierwszy i większy. Zresztą im jestem starszy i po kolejnej lekturze jego powieści, zastanawiam się, czy nie największy.

Majstersztyk. Pokryty nieco patyną, ale wciąż zapierający dech – przenikliwością autora oraz jego wisielczym, bardzo niepolskim, poczuciem humoru. Bo chociaż po 11 września „Tajnego agenta” zaczęto czytać i interpretować jako jedno z najważniejszych, a według niektórych najważniejsze, dzieło literackie traktujące o terroryzmie, to zdecydowane uproszczenie. Owszem, jest tu...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
308
15

Na półkach:

nie dałam rady

nie dałam rady

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Joseph Conrad Tajny agent Zobacz więcej
Joseph Conrad Tajny agent Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd