
Modelka

328 str. 5 godz. 28 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Model
- Data wydania:
- 2024-09-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-09-25
- Liczba stron:
- 328
- Czas czytania
- 5 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368226188
- Tłumacz:
- Iwona Zimnicka
Peter Wihl, dobiegający pięćdziesiątki malarz, przygotowując dużą jubileuszową wystawę, na chwilę traci wzrok. To wydarzenie – stanowiące jedynie początek ponurej serii – zasiewa w nim kłujący niepokój, a kiedy w kryzysowej sytuacji Peter zawodzi żonę i sześcioletnią córkę, pęknięcie się pogłębia. Gdy więc w jego życiu niespodziewanie pojawia się znajomy z przeszłości i niczym Mefistofeles oferuje rozwiązanie problemu, Peter zgadza się bez zastanowienia.
"Modelka" to bezlitosny obraz zaabsorbowania sobą i desperacji artysty. W tej gęstej, niepokojącej powieść Christensen opowiada o granicy między życiem a sztuką i rysuje przenikliwy portret człowieka, który dla twórczości jest gotów na każde poświęcenie.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Modelka w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Modelka
Poznaj innych czytelników
406 użytkowników ma tytuł Modelka na półkach głównych- Chcę przeczytać 272
- Przeczytane 134
- Posiadam 25
- 2024 3
- 2025 3
- Przeczytane 2024 2
- Literatura skandynawska 2
- Chcę w prezencie 2
- Do kupienia 2
- Skandynawia 2






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Modelka
Literatura norweska. Tak, to ten typ książki, który powoduje, że kiedy przerywasz czytanie to nie chcesz już do niej wracać, po paru minutach zaczynasz zastanawiać się kiedy będziesz mógł do niej wrócić. Mroczna, chłodna z dystansem mówiąca o emocjach. Nic w tej książce nie jest ładne ani łatwe. Postacie są wielowymiarowe, włącznie z postacią kilkuletniej córki głównego bohatera. Czytając tę książkę jesteś w emocjach bohaterów. Bohater podejmuje decyzję, ale to ty czujesz cały jej ciężar. Oczywiście zakończenie wbija w fotel , wprost nie możesz uwierzyć, że tak to się skończyło.Nie wyjaśnia niczego i zostawia cię z wieloma pytaniami. To nie jest książka którą można zapomnieć. Nie jest to też książka którą czyta się dla relaksu.
Literatura norweska. Tak, to ten typ książki, który powoduje, że kiedy przerywasz czytanie to nie chcesz już do niej wracać, po paru minutach zaczynasz zastanawiać się kiedy będziesz mógł do niej wrócić. Mroczna, chłodna z dystansem mówiąca o emocjach. Nic w tej książce nie jest ładne ani łatwe. Postacie są wielowymiarowe, włącznie z postacią kilkuletniej córki głównego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama książka Christensena po prostu mnie nie zaskoczyła. Ani bohaterowie, bo dosłownie nie ma tu ani jednej osoby "świeżej", ani motyw artysty w kryzysie, ani Mefistofeles (posłużę się konceptem z noty na okładce). Nie zaskoczyło mnie też to, jak norweski pisarz widzi kraje byłego ZSRR, bo mamy takich książek już bez liku, a wręcz powstały całe opracowania o tym, jak pisarze skandynawscy kompletnie się nie orientują w temacie.
Wiele można by złożyć na karb tego, że to książka po prostu stara, bo Christensen napisał ją w roku 2005, tylko że polski czytelnik bierze ją do ręki dwadzieścia lat później. Oczywiście w 2005 roku istniał internet, można by dowiedzieć się tego czy owego, ale też my, czytelnicy, możemy uznać, że Estonia z "Modelki" to jakaś metafora.
O wiele bardziej zawiodłam się na polskim opracowaniu książki. Zacznę od trywialnej noty na okładce, choć wiadomo nie od dziś, że działy marketingu w wydawnictwach są najmadrzejrze, realia książki mają w nosie, kto im zabroni napisać "zgadza się bez wahania", gdy pół książki jest o wahaniu. Albo "jest gotów na każde poświęcenie", podczas gdy bohater jest gotów wyłącznie na cudze poświęcenie. Marketing wydawnictwa Marginesy odnotowuje ogromne sukcesy na tym polu.
Największy mój zawód to tłumaczenie. Wiem, że Iwona Zimnicka to ceniona i nagradzana tłumaczka, choć często mnie zastanawiało, jakim cudem tłumaczy tyle książek. Teraz przyszło mi do głowy, że może tłumaczy je byle jak.
Oczywiście widać, że oryginał jest napisany pięknym językiem, a to na pewno zasługa tłumaczki. Jednocześnie jednak nie sposób zrozumieć niektórych jej wyborów. Mamy tu niezręczności, które można by nazwać kalkami, bo powielają rozwiązania z języka oryginału , mamy też "całe pieniądze', zamiast "wszystkie pieniądze", niespójne wybory frazeologiczne, np. ni stąd, ni zowąd kolokwializm w pięknej, klasycznej narracji. Miejscami można odnieść wrażeie, że tekst tłumaczyła maszyna, a tłumaczce nie chciało się pracy tej maszyny poprawić. Nie tęsknił za domem, tylko za śmiercią (za śmiercią się tęskni? Owszem, po norwesku),mamy jakiś język no nie wiem... jakby tłumaczka nie miała styczności z życiem. Niektóre dialogi, w zamierzeniu błyskotliwe (co widać po ich konstrukcji),wypadają bełkotliwie przez niewłaściwy dobór słów.
- Słyszał pan o x?
[...]
- Tak wiem o nim.
No na miłość boską, kto tak mówi? Każdy odpowie "Tak, słyszałem". Albo "Coś słyszałem" - bo następna wypowiedź brzmi "A co pan o nim wie?", więc można napisać "A co dokładnie pan słyszał?"
Albo:
- Nie poznaję cię.
- Jestem ten sam.
- Ten sam co kto?
Ani odpowiedź "Jestem ten sam" nie brzmi naturalnie, ani "Ten sam co kto". W ogóle nie mam pojęcia, o co tu chodzi. A ta fraza zdaje się ma brzmieć bardzo dramatycznie.
Zakonnica ma chustę na głowie, bohater udaje się NA trafostację, a w szpitalu jest ODDZIAŁ rentgenowski. Jest też w tekście sporo miejsc typu "dwa grzyby w barszcz" (np. "słowa nie działają tak, jak powinny zgodnie z przeznaczeniem"),jakby tłumaczka nie mogła się zdecydować na jedno wyrażenie i postanowiła zostawić dwa.
Sama książka Christensena po prostu mnie nie zaskoczyła. Ani bohaterowie, bo dosłownie nie ma tu ani jednej osoby "świeżej", ani motyw artysty w kryzysie, ani Mefistofeles (posłużę się konceptem z noty na okładce). Nie zaskoczyło mnie też to, jak norweski pisarz widzi kraje byłego ZSRR, bo mamy takich książek już bez liku, a wręcz powstały całe opracowania o tym, jak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstrząsająca! Świetne studium psychologiczne artysty. Peter Wihl przygotowuje po 25 latach drugą wystawę prac, których jeszcze nie zdołał stworzyć. Przeświadczony o tym, że obrazu się nie kończy, a jedynie porzuca, nieoczekiwanie musi zmierzyć się z bezlitosną diagnozą – wkrótce straci wzrok. Co zrobi, aby pozbyć się strachu? Ile jest gotów poświęcić, by powtórzyć spektakularny sukces debiutanckich "Amputacji"? Jak cienka jest granica między życiem a sztuką? Dość powiedzieć, że ten, który uwielbia nieprzewidywalność i nieobliczalność w sztuce, ceni rutynę i brak szaleństwa w życiu. Zbliżająca się tragedia zaburzy święty trójkąt będący geometrią tworzenia (oko, myśl, ręka). Oko malarza odszukuje formę, wydobywa ją, a ręka podąża za myślą. Zamiast tego twórca tworzy geometrię przypadków (zaatakowanie sześcioletniej córki przez psa, spotkanie z dawnym szkolnym kolegą, skorzystanie z niemoralnej propozycji). Niespełna 50-latek nie szuka już amputacji, pęknięć , lecz połączeń. To lęk złamał świętą geometrię, dokonując inwazji na ciało i duszę. Drodzy czytelnicy, będziecie tym lękiem przejęci, poruszeni i pokonani. Cierpienie nie uszlachetnia, wydobędzie ohydę, o której nie da się tak łatwo zapomnieć.
Wstrząsająca! Świetne studium psychologiczne artysty. Peter Wihl przygotowuje po 25 latach drugą wystawę prac, których jeszcze nie zdołał stworzyć. Przeświadczony o tym, że obrazu się nie kończy, a jedynie porzuca, nieoczekiwanie musi zmierzyć się z bezlitosną diagnozą – wkrótce straci wzrok. Co zrobi, aby pozbyć się strachu? Ile jest gotów poświęcić, by powtórzyć...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDramatyczna, ciekawa, intrygująca.
Polecam
Dramatyczna, ciekawa, intrygująca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam
Parafrazując klasyka, czytałam, ale nie cieszyłam się. To nie jest Christensen, którego znam i polubiłam. Zdaję sobie sprawę, że temat poruszony w „Modelce” jest grubego kalibru, niemniej bardzo brakowało mi typowej dla Christensena gry słów i skojarzeń, jego ironii i poczucia humoru. Dostałam za to powieść pisaną w sposób, którym posługują się zazwyczaj najbardziej egzaltowani pisarze, czyli zdaniami wielokrotnie złożonymi, zajmującymi pół strony i z teatralnymi dialogami. Niestety, not my style. No i ta Estonia. Pokazana co najmniej jak kraj trzeciego świata, z bezdomnymi dziećmi i psami wałęsającymi się po ulicach na rok przed wejściem do Unii Europejskiej (sprawdziłam, w którym roku mogła się dziać akcja, w 2003 r. miała miejsce premiera "Dziewczyny z perłą"). Ja rozumiem, że Christensen chciał w jakiś sposób pokazać snobizm, egoizm i pustkę głównego bohatera, ale, na Boga, wiem, że mógł to zrobić lepiej i w sposób bardziej strawny.
Parafrazując klasyka, czytałam, ale nie cieszyłam się. To nie jest Christensen, którego znam i polubiłam. Zdaję sobie sprawę, że temat poruszony w „Modelce” jest grubego kalibru, niemniej bardzo brakowało mi typowej dla Christensena gry słów i skojarzeń, jego ironii i poczucia humoru. Dostałam za to powieść pisaną w sposób, którym posługują się zazwyczaj najbardziej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwna, wciągająca, mimo braku sympatii wobec głównego bohatera.
Dziwna, wciągająca, mimo braku sympatii wobec głównego bohatera.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa obwolucie tej powieści czytam, że „Modelka” „to bezlitosny obraz zaabsorbowania sobą i desperacji artysty. W tej gęstej, niepokojącej powieść Christensen opowiada o granicy między życiem a sztuką i rysuje przenikliwy portret człowieka, który dla twórczości jest gotów na każde poświęcenie”.
Czy faktycznie o tym jest ta powieść? Po jej lekturze odnosisz bowiem wrażenie, że jest o czymś diametralnie innym. Ale po kolei.
Oto Peter Wihl, malarz, który tworzy każdego dnia. Wszystko zaczęło się dwadzieścia lat temu, gdy na przekór planom ojca wybrał sztukę i to, co ona wyraża, a czego właśnie ojciec nie uznawał, ulotność i mistycyzm. Ulotnością raczej trudno określać wyrwane części ciał, żyły i krew, jakie malował Peter. Jednak właśnie te obrazy stały się tymi, jakie ugruntowały mu pozycję i nazwisko w świecie artystów. Pierwsza wystawa, pierwszy wernisaż, sława i pieniądze. Pojawiła się też rodzina – żona i dorastająca córka, oczko w jego głowie. W tym miejscu powinna pojawić się kropka, bo przecież żyli długo i szczęśliwie. Jednak… nie ma kropki, nie ma bycia razem, nie ma szczęścia, a ukochana córka boi się taty o nie tych oczach, jakie miał wcześniej. Nie tak miało być, lecz życie nie ma nic wspólnego z napisaną i zaaranżowaną wcześniej sztuką teatralną.
Peter się wypala. Jego obrazy już nie są tak popularne, jak przed laty, a ciągle powtarzane motywy fragmentów ciała ludzkiego spowszechniały. Jeden z nich wisi nawet w poczekalni dla pacjentów, do której trafia malarz, lecz nikt się nim nie zachwyca. Wprost przeciwnie – płótno mierzi, a jego oglądanie nasącza widza wstrętem. Peterowi potrzeba nowego tematu, nowego pomysłu i nowego spojrzenia.
Co Peter robi w poczekalni z własnym obrazem na jednej ze ścian? To okulista. Peter traci wzrok. Zaczęło się omdleniem, potem było następne. Wzrok zaczyna igrać sobie z nim. Coś złego się dzieje i tego czegoś panicznie się boi. Jak będzie malował? A jego córka? Już jej nie zobaczy? Myśli się tłoczą, pytania mnożą, strach podlewa każdą minutę i każde płótno. A przecież zbliża się wystawa, ma termin, ma nienamalowane płótna, ma … Ma w oczach strach i bojaźń, bo nagle odkrywa, że stoi nad przepaścią. Pod nim wezbrana woda, fale biją o skaliste wybrzeże rycząc, jak lwy morskie. Co się dzieje? – pyta siebie. Musi być na to jakiś sposób, przecież od ślepoty można się uratować. Dlatego Peter, w egoistycznej, zatajonej desperacji, podejmuje się dokonać czegoś, co wykracza poza etykę ludzkiego pojmowania normalności.
Inne oczy sprawiają, że nie jest sobą. Mówi słowa, jakby te bezwolnie wymykały się z ust. Zachowuje się nie tak, jak dotychczas. Nie przytula, nie buduje bliskości, niszczy własne obrazy. Widzi – więc o co chodzi? Zastanawiasz się, lecz szybko sam sobie na to pytanie odpowiadasz, bo czytasz, by poznać dalszy ciąg. Ciekawi cię ta ścieżka pochyła prowadząca artystę ku przepaści, ku depresji i samotności.
Lars Chistensen pędzlem artysty maluje w „Modelce” historię ludzkiego egoizmu w jego najgorszej postaci. Człowiek-malarz w obliczu tragedii staje naprzeciw wagi, gdzie na jednej szali kładzie wzrok, na drugiej zaś stawia córkę i żonę i siebie jako ślepca. Stoi i patrzy po czym sięga do tej ze wzrokiem i od tego momentu nic nie jest takie, jak powinno być. Nie ma uśmiechu, nie ma ciepłych ramion córki oplatających jego szyję, nie ma żony, która dotąd zawsze była. Nic nie ma. Zostaje za to on, mężczyzna, który dostaje oczy – niebieskie – i choć widzi, staje się innym człowiekiem. Christensen pokazuje ludzkie zagubienie, w którym ciągle przoduje snobizm, egzystencjalna pustka i własne „ja”. Sięga po coś, co może przydarzyć się każdemu, nie tylko malarzowi, czy artyście zawodowo parającym się sztuką. Wybebesza najokropniejsze czyny, akty desperacji i myślenie, które chce przeskoczyć czas. A tego nie sposób ani cofnąć, ani przewidzieć. Czas ma swój rytm, z czym trudno się pogodzić.
Ta powieść bebeszy też twoje wnętrze. Irytuje cię decyzja, jaką podejmuje powieściowy Peter. Obwiniasz go o samolubstwo, o przemilczenie i o bezmyślną wiarę w naiwny cud. Przykro ci w imieniu jego żony i córki, z którymi nie ma już wiele wspólnego. Kim się stał ów dobry dotychczas tata, który dostał nowe oczy? Nic się w nim nie zmieniło, poza tym niebieskim spojrzeniem, lecz poza tym wszystko jest takie, jakie było.
Wszystko?
Christensen kolejną powieścią udowadnia swoje mistrzostwo pióra.
Bezsprzecznie „Modelka” to jedna z jego dobrych książek z gatunku tych, które trzeba przeczytać w samotności, przemyśleć i pozwolić by osiadły w pamięci.
#agaKUSIczyta
Na obwolucie tej powieści czytam, że „Modelka” „to bezlitosny obraz zaabsorbowania sobą i desperacji artysty. W tej gęstej, niepokojącej powieść Christensen opowiada o granicy między życiem a sztuką i rysuje przenikliwy portret człowieka, który dla twórczości jest gotów na każde poświęcenie”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy faktycznie o tym jest ta powieść? Po jej lekturze odnosisz bowiem wrażenie,...
📖🐲
DNF
Niestety jakoś rozminęłam się z tą książką i nie złapałyśmy ze sobą żadnego kontaktu, więc porzucam, bo dalsze brnięcie w tę opowieść grozi niezasłużenie krytyczną recenzją 😝. Bezwzględnie autor jest pisarzem utalentowanym, ale do mnie obmyślona przez niego historia zupełnie nie przemawia. Nuży mnie i męczy, a do czytania musiałam się zmuszać. To moja pierwsza próba zmierzenia się z prozą Christensena, ale być może spróbuję jeszcze z Półbratem, który chyba porwał najwięcej czytelników. Nie oceniam, bo znudzenie jest tu raczej moim prywatnym odczuciem, a nie faktem wynikającym ze słabego warsztatu autora.
📖🐲
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDNF
Niestety jakoś rozminęłam się z tą książką i nie złapałyśmy ze sobą żadnego kontaktu, więc porzucam, bo dalsze brnięcie w tę opowieść grozi niezasłużenie krytyczną recenzją 😝. Bezwzględnie autor jest pisarzem utalentowanym, ale do mnie obmyślona przez niego historia zupełnie nie przemawia. Nuży mnie i męczy, a do czytania musiałam się zmuszać. To moja pierwsza próba...
Lars Saabye Christensen, Modelka, Wydawnictwo Marginesy, 2024
"Peter Wihl: Écorché. Malarstwo" – tak nazywała się wystawa, do której główny bohater przygotowywał dwanaście swoich obrazów.
Nie czytałam wcześniej książek tego autora, choć są i były popularne, więc nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Początkowo byłam zniechęcona – wydawało mi się, że to zwykły dramat. Na samym początku dowiadujemy się bowiem, że Peter Wihl zachorował na rzadką chorobę, zespół Danielsa, i całkowicie oślepnie. Do połowy książka mnie nie wciągała, natomiast druga połowa rzuciła zupełnie nowe światło na całą historię.
Pojawiają się tu kwestie moralne, prawne, egzystencjalne dylematy etyczne, a także problemy miłosne i rodzicielskie. Główną inspiracją dla autora była Dzika kaczka Ibsena – jeśli ktoś jej nie czytał, a chce, niech uważa na spoilery.
Ta książka stawia ważne pytania: co jest istotniejsze – miłość, rodzina czy twórczość? Czy warto dążyć do celu po trupach? Czy bylibyśmy w stanie żyć z kimś, kto zrobił coś potwornego dla własnej wygody? Dokąd zmierza świat, skoro niewinni cierpią i giną, a inni pławią się w luksusie?
Zachęcam Was do przeczytania tej książki – warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam!
Lars Saabye Christensen, Modelka, Wydawnictwo Marginesy, 2024
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Peter Wihl: Écorché. Malarstwo" – tak nazywała się wystawa, do której główny bohater przygotowywał dwanaście swoich obrazów.
Nie czytałam wcześniej książek tego autora, choć są i były popularne, więc nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Początkowo byłam zniechęcona – wydawało mi się, że to zwykły dramat....
„Niektóre obrazy składają się z niezliczonej liczby obrazów, warstwa na warstwie, artysta malował jeden obraz po drugim, ażeby dotrzeć do tego właściwego, i tylko jeden z nich jest widoczny, ten na samym wierzchu, owa cienka powierzchnia, którą wszyscy mają podziwiać i która skrywa całą historię sztuki, całe mnóstwo innych kolorów, kształtów i opowieści, tych, co to nigdy nie mają zostać zobaczone.”
Podobnie jest z ludźmi. O tej właśnie człowieczej złożoności opowiada najnowsza powieść Larsa Saabye Christensena, jednego z najciekawszych norweskich pisarzy, autora między innymi „Beatlesów”, „Odpływu” i monumentalnej, głęboko wnikającej w procesy dojrzewania i rodzinnych relacji sagi „Półbrat”. W Polsce, w kilka lat po jej światowej premierze, „Modelkę” wydało wydawnictwo Marginesy i biję im za to brawa, gdyż jest to mocna i wartościowa proza.
Zbliżający się do 50-tych urodzin malarz Peter Wihl pragnie płótnami, jakie zaprezentuje na najbliższej wystawie, udowodnić, iż chociaż się starzeje, jego prace pozostają wciąż świeże i oryginalne. Nieoczekiwanie jednak słyszy niepodważalną diagnozę. Pozostało mu niewiele czasu zanim całkowicie straci wzrok. To choroba genetyczna, której nie da się wyleczyć, można tylko nauczyć się z nią żyć. Rozpoznanie wywraca do góry nogami życie Petera oraz jego żony i kilkuletniej córeczki.
Ślepota jest dla artysty malarza wyrokiem śmierci. Co prawda Peterowi zadano kiedyś pytanie, czy wolałby być miernym malarzem czy martwym mistrzem, teraz jednak uświadamia sobie, że chce WSZYSTKIEGO, pragnie od życia całej palety, nie potrafi dokonać wyboru.
I, jak to często bywa, właśnie w tym kluczowym momencie najwyższego napięcia znikąd pojawia się kusiciel proponując rozwiązanie, jakże dla niego typowe: pełnia życia w zamian za duszę. Któż zdołałby się oprzeć?
Mefistofeles w ciele szkolnego kolegi, Thomasa Hammera, to postać żywcem wyjęta z horroru Stephena Kinga. Nadchodzi na paluszkach, mami, obiecuje, niepokoi, wprowadza też bohatera w sytuacje nieprzyjemne, wręcz złowieszcze. Robi się mrocznie, atmosfera nasyca się, wibruje, … Wiemy, że będzie źle, bardzo źle… Peter natomiast udaje, że nie widzi wyraźnych sygnałów, powtarzając przy tym zaklęcie: „Patrz, nie myśl. Nie myśl, patrz.” Wzrok to skarb, to lokata i źródło spełnienia dla artysty, nie sposób pogodzić się z jego utratą.
Stajemy się świadkami pełnego procesu dojrzewania do podjęcia decyzji, a co za tym idzie, także obserwatorami jej późniejszych konsekwencji. Autor prezentuje nam ze znaną już z jego poprzednich powieści maestrią, studium psychologiczne rozkładu i rozpadu. Trafnym tego podsumowaniem będzie słowo „ecorche”. Staje się też ono tytułem cyklu 12 obrazów Petera, przeznaczonych na nadchodzącą wystawę. Ecorche czyli obdzieranie ze skóry. Proces bolesny i drastyczny, a dotyczy on zarówno samego głównego bohatera, jak i świata, w którym on i my żyjemy. Zacznijmy od dramatycznej sytuacji w parku, kiedy to ojciec, jak sparaliżowany, stoi i patrzy, gdy pies atakuje córkę. W jego głowie rodzą się przy tym obrazy, jak można by dramatyczny, mocny potencjał tej sceny wykorzystać twórczo, przekuć w obraz. Wówczas rysa na skórze człowieka i świata zaczyna pękać, rozwarstwiać się, a jej odchodzące płaty stopniowo odsłaniają przed nami brzydką i zatrważającą prawdę.
Helena, głos rozsądku i punkt równowagi w rodzinie Wihl, nie pierwszy raz wypowiada prorocze słowa: „Wszystko jest ze sobą powiązane, prawda?” Czyni to w zupełnie innym kontekście, ale doskonale wpisują się one w dalszą część wydarzeń, jakie lawiną spadają na bohaterów. Są niejako „sercem” tej i każdej innej opowieści. Nic nie pozostaje bez konsekwencji, każdy wybór otwiera przed nami nowe ścieżki. Gdy oddajemy duszę szatanowi cena musi być wysoka.
Poza pięknem języka, jego elegancją przy typowej skandynawskiej oszczędności środków wyrazu, ze strony na stronę przyspieszającym tempie, jakie przybiera fabuła i doskonale prowadzonym przez autora bohaterom, na szczególną uwagę zasługuje bogata symbolika narracji. Zanurzamy się w drżące, pełne znaczeń marzenia senne Petera, w naszej pamięci trwale zapisuje się gwałtowna scena próby opuszczenia przez niego wyjściem awaryjnym kina. Przypomina ona paniczną ucieczkę, dodajmy, że nieudaną. Drzwi stawiają opór, są zatrzaśnięte – wyjścia nie ma. Zaś po wizycie na grobie rodziców Peter z córką chronią się przed wichura w przycmentarnej kaplicy. Trwa akurat ceremonia pogrzebowa. Tam „w centrum ołtarza znajdowało się oko Opatrzności otoczone płomienistym trójkątem, jedno oko, szeroko otwarte, oko Opatrzności, to samo co dwadzieścia pięć lat temu, to samo co zawsze, obraz boskiej wszechwiedzy, obraz obrazu, obecności Boga”. Nawet płótno namalowane przez Petera, a wiszące w poczekalni Thomasa Hammera, swoją treścią nawiązuje do całej historii.
Nasuwają się oczywiste pytania i, jak pokazuje autor, odpowiedź na nie jest co najmniej skomplikowana, o ile w ogóle możliwa, jeśli weźmie się pod uwagę aspekt wolności artysty i jego geniusz, który może wynieść takie dzieło na wyżyny. Co więc może stać się inspiracją artystyczną, jakie elementy życia własnego, a już w szczególności cudzego, może on wykorzystać w swojej pracy? Czy cierpienie drugiego człowieka, krzywda, okrucieństwo mu zadawane, mogą służyć sztuce, stać się pożywką, na której wyrośnie sława artysty, pożywką dla jego ego? „Thomas Mann pisze mniej więcej coś takiego, że publiczność byłaby głęboko rozczarowana albo zdezorientowana, gdyby się dowiedziała, z jakich źródeł artysta czerpie inspirację.” Ważne zagadnienie moralnej odpowiedzialności twórcy, etyki w sztuce i zwykłej, ludzkiej wrażliwości równoważą sceny zdradzające tajniki powstawania samego dzieła, rodzenia się pomysłu, pracy nad oporną materią szczegółów, by ułożyły się w pełen obraz. Obraz posiadający owo pożądane, dotknięte palcem Stwórcy COŚ, błogosławieństwo cudu.
Świat, jaki widzi artysta, jest całkiem odmienny od tego, w jakim my żyjemy na co dzień. Nasycony kolorami, fakturą, światłocieniem, te zaś obdarzone są własną mową. To „pomarańcz kadmowy, kraplak i czerń kostna, błękit kobaltowy, te fale światła, które nie istnieją, które nie zajmują miejsca, przez które można przejść, a które mimo wszystko są jedynym, z czego składa się wszystko, co on tworzy (…)”
Jak tu więc nie przydać twórcy większych praw, nie wybaczyć, gdy ich nadużyje, albo chociaż nie spróbować zrozumieć – choć tyle! Czytelnik, poddany nie lada próbie, nie ucieknie od tego typu refleksji i intelektualnych pułapek. Elementy te stanowią głęboką wartość „Modelki”, stawiają ją pośród wyselekcjonowanej, najcenniejszej prozy światowej, która nie zostanie szybko zapomniana. Z pewnością zapamiętamy, iż „(…) zawsze jest jakaś krawędź, zawsze jest jakaś linia dzieląca to, co się widzi, na dwoje, na światło i ciemność, na przedtem i potem, na tu i gdzie indziej, tak jak rzeki, które płyną przez miasta.”
Za egzemplarz recenzencki dziękuję: https://sztukater.pl/
„Niektóre obrazy składają się z niezliczonej liczby obrazów, warstwa na warstwie, artysta malował jeden obraz po drugim, ażeby dotrzeć do tego właściwego, i tylko jeden z nich jest widoczny, ten na samym wierzchu, owa cienka powierzchnia, którą wszyscy mają podziwiać i która skrywa całą historię sztuki, całe mnóstwo innych kolorów, kształtów i opowieści, tych, co to nigdy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to