rozwińzwiń

Śmierć Archiwariusza

Okładka książki Śmierć Archiwariusza Kalman Segal
Okładka książki Śmierć Archiwariusza
Kalman Segal Wydawnictwo: Oficynka literatura piękna
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Oficynka
Data wydania:
2018-01-10
Data 1. wyd. pol.:
2018-01-10
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365891266
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
538
374

Na półkach: ,

Głównym bohaterem powieści jest zmarły właśnie Archiwariusz, z którego zapisków wyłania się los wielu mieszkańców Galicji po upadku potęźnego cesarstwa Austro-Węgierskiego, walczących o własną tożsamość, własną państwowość, prawo do bytu nieraz. Taki jest i los Jurki Koby, który - nim się spolszczy i zostanie finalnie owym Archiwariuszem - jest grekokatolickim młodzikiem, sokolikiem, tym rycerzem Symona Petlury w walce o państwowość Ukrainy Zachodniej. Pali, gwałci i morduje - jak to na wojnie narodowowyzwoleńczej.
Mamy więc to, co w tak wielu miejscach literatury już figuruje (czy nie tego echa widzieliśmy i w “Austerii”?): rodzące się w krwi i ogniu pogranicze polsko-ukraińskie i mieszające się jak w tyglu dziedzictwa polskie, żydowskie i rusińsko-kozackie. Dużo krwi, dużo śmierci, dużo gwałtu i cierpienia; ofiarami w przeważającej mierze Żydzi, chłopi, niepiśmienni. Jak to na wojnie (narodowowyzwoleńczej).
Język opowieści przepiękny! Konstrukcja fabularna mistrzowska. Wydarzenia przenikają się zarówno w czasie jak i płaszczyznach poziomych tu i teraz. Mało romantyzmu, a dużo za to szczerości; nawet jeśli to świat i wydarzenia kreowane weną pisarza, to czujemy, że są prawdziwe co do zasady.
To moje pierwsze spotkanie z Kalmanem (mam jeszcze w domu papierowe wydanie “Jeszcze żyjemy”) i bez mała przypadkowe; zgadzam się z twierdzeniem Pilcha na jego temat - mało brakło, byśmy stracili z horyzontu literackiego pisarza wielkiego formatu!

Głównym bohaterem powieści jest zmarły właśnie Archiwariusz, z którego zapisków wyłania się los wielu mieszkańców Galicji po upadku potęźnego cesarstwa Austro-Węgierskiego, walczących o własną tożsamość, własną państwowość, prawo do bytu nieraz. Taki jest i los Jurki Koby, który - nim się spolszczy i zostanie finalnie owym Archiwariuszem - jest grekokatolickim młodzikiem,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1539
893

Na półkach:

Pseudo-saga rodzinna biorąca swój początek w połowie XVIw. a umiejscowiona na galicyjskim pograniczu polsko-ukraińsko-żydowskim. Pseudo, ponieważ to raczej zbiór pojedynczych historii umieszczonych na drabince czasu, wybranych tak by ukazać mechanizmy społeczne, historyczne, psychologiczne, postawy, typy relacji. Do tego mamy wyraźnie zaznaczony zgubny wpływ fatum, nieuchronny, lekceważący ludzką wolę. Mimo skromnej objętości rzecz jest wielopłaszczyznowa a przy tym klarowna.

Mimo tych wszystkich pochwał książka mnie nie zachwyciła. Nie twierdzę, że to zła literatura, tylko, że pozostałem całkowicie obojętny na losy bohaterów i wynikające z tego refleksje. Czy to znieczula mnie wiek, czy wielość podobnych lektur czy może walory pisarstwa Segala? Nie wiem, ale fakt jest faktem. Czułem się jakby ktoś wykładał mi alfabet, wzniosły trud, ale ja znam alfabet. Mimo wszystko czasu poświęconego nie żałuję.

Wysłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Marcina Popczyńskiego.
7/10

Pseudo-saga rodzinna biorąca swój początek w połowie XVIw. a umiejscowiona na galicyjskim pograniczu polsko-ukraińsko-żydowskim. Pseudo, ponieważ to raczej zbiór pojedynczych historii umieszczonych na drabince czasu, wybranych tak by ukazać mechanizmy społeczne, historyczne, psychologiczne, postawy, typy relacji. Do tego mamy wyraźnie zaznaczony zgubny wpływ fatum,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1020
972

Na półkach: , , ,

Tak niedługi tekst, a zawiera tak wiele treści. Powieść i historyczna i wojenna i psychologiczna i bardzo galicyjska a zarazem ogólnoludzka.
Trzy płaszczyzny przenikają się w niej, a historia powtarza się po prawie trzystu latach. Wszystkie wątki łączy tytułowy archiwariusz i jego losy. A historycznie są to czasy powstania Chmielnickiego, końcowe lata monarchii habsburskiej w wielokulturowej Galicji, okres międzywojenny i oczywiście II wojna światowa, a także czasy współczesne okresowi powstania książki. Powracają motywy wojny i dezercji, wręcz zdrady, gwałtów i śmierci, szczególnie Żydówek (w obu przypadkach) i Żydów, odstępstwa od języka i religii, zetknięcia bliskich, z których przynajmniej jeden nie wiedział o drugim. Wszystkiemu towarzyszą pogmatwane ludzkie losy. Można je widzieć przez pryzmat różnorakiej narodowości lub religii czy wyznania (w tym wariantów tego samego),ale w gruncie rzeczy dobro i zło nie wędruje za językiem, wiarą czy obrządkiem. Ono jest w ludziach i zawsze ujawnia się w czasie próby. Nawet, gdy teoretycznie nic nie daje z punktu widzenia przyszłości, to jednak zawsze dla kogoś wiele znaczy.
Fabuła jest bardzo precyzyjnie skonstruowana. Prawie każde wydarzenie ma związek z innym. I to zarówno gdy są prezentowane chronologicznie, jak i zgodnie z narracją na poziomie współczesności i powolnym odkrywaniem historii. Trudno nie zauważyć sentymentu autora do kraju lat dziecinnych i jego mieszkańców. Zamieszkujące go konkretne postacie przedstawione są w sposób ciepły i życzliwy, a źdźbła w ich oczach pomijane. I owo tytułowe wydarzenie to jakby koniec tego świata, pożegnania Kalmana Segala z rodzinną okolicą i jej społecznością, nad którą tak zaciążyła historia i ci, którzy przyszli w jej imię.
Wielkim atutem powieści jest język. Piękny, bogaty i opisowy, który tam, gdzie dokładne odzwierciedlenie zdarzeń skutkowałoby brutalnością, twardością i dosadnością, przeistacza się w poetycki, na poły baśniowy i unikający smutnej i tragicznej ekspresji. Literacki koncert zagrany piano.
Znakomita powieść zapomnianego autora. Wysłuchana w bardzo dobrej interpretacji Marcina Popczyńskiego.

Tak niedługi tekst, a zawiera tak wiele treści. Powieść i historyczna i wojenna i psychologiczna i bardzo galicyjska a zarazem ogólnoludzka.
Trzy płaszczyzny przenikają się w niej, a historia powtarza się po prawie trzystu latach. Wszystkie wątki łączy tytułowy archiwariusz i jego losy. A historycznie są to czasy powstania Chmielnickiego, końcowe lata monarchii...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1237
310

Na półkach: , , , , , ,

Ta książka to swojego rodzaju testament, który jest i spowiedzią, i dziejami dwóch rodów, i opowieścią o polsko – żydowsko – ukraińskim pograniczu kulturowym na przestrzeni dziejów. Dziejów, które lubią się powtarzać.

Pierwsze wzmianki o protoplastach rodu - Jurce Kobie i jego ojcu, setniku Bazylim sięgają powstań Chmielnickiego i są jak baśń o zbójcach z zamierzchłych czasów. Zbójcach bezwzględnych i okrutnych. Motyw zbójców nieustannie przewija się w tej opowieści, z tym, że są oni coraz bardziej współcześni, prawdziwi, znani z kart historii i na pewno nie kojarzą się z bajką.

Ta książka stoi językiem, stylem i znaczeniem.
Język jest przebogaty w swojej prostocie, zwyczajny a jednocześnie wyszukany. Kalman Segal czaruje doborem słów, wiąże ich znaczenia, tworzy nowe tropy i uroczo żartuje między wierszami.

A sama historia szalenie ciekawa i zajmująca, z nagłymi zwrotami kolei losów bohaterów. Niestety im bliżej końca tym mniej baśniowa. Coraz bardziej realna i dojmująco smutna.

Przyjazd bohatera – narratora do miasteczka, zamieszkanie w pensjonacie i zanurzenie się w starych dziejach, przypomina mi trochę Mike’a Murphy’ego z mini powieści Józefa Hena „Pingpongista”.

A na koniec, by poczuć ten styl i ten język przytaczam jeden z moich ulubionych fragmentów.

„Była bardzo wzburzona, kiedy pewnego razu lekkomyślnie wyznałem, że chciałbym napisać romans.
- Mój głupi chłopcze. To nie są już czasy Goethego i Schillera. Nikt już dzisiaj nie kocha prawdziwego piękna.
Ujęła mnie za rękę i zaprowadziła do sklepu, gdzie gruba żydówka chowała w elastyczne arkusze zadrukowanego papieru żywe karpie rozpaczliwie bijące łbami o ladę.
- Oto do czego dzisiaj służą książki – powiedziała wzburzona – zapamiętaj.
Stałem niemy, jak niemy uczestnik tej sceny, bezsilny karp owinięty w stronice wydarte z Lessinga”.

Ta książka to swojego rodzaju testament, który jest i spowiedzią, i dziejami dwóch rodów, i opowieścią o polsko – żydowsko – ukraińskim pograniczu kulturowym na przestrzeni dziejów. Dziejów, które lubią się powtarzać.

Pierwsze wzmianki o protoplastach rodu - Jurce Kobie i jego ojcu, setniku Bazylim sięgają powstań Chmielnickiego i są jak baśń o zbójcach z zamierzchłych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
250
246

Na półkach:

Na skrzydełku jest napisane, że Kalman Segal urodził się w Sanoku, w tradycyjnej, żydowskiej rodzinie w 1917 roku! O śmierci ani słowa, choć pisarz zmarł jeszcze w 1980 roku. Cóż, pisarz póty żyje, póki jego działo znajduje czytelników... Autor notki zaprasza na stronę twórczości tego pisarza, ale strona chyba nie istnieje.
Ciekawa jest tez ostania okładka z kilkoma zdaniami Jerzego Pilcha, który Segala spotkał - w Polsce, na jakimś kiermaszu. A Segal wkrótce wyemigrował z Polski na stałe, nie zaprzestał jednak pisania po polsku. Tę powieść także po polsku napisał, tuż przed wyjazdem, w 1967 roku.
Wyprowadza czytelnika w świat, który wiele lat po nim spenetrowała Olga Tokarczuk w swoich "Księgach Jakubowych". Spotkamy tu niektórych jej bohaterów, miasteczka kresowe. Na tym się jednak wspólnota owa kończy.
Treścią tej powieści są bowiem zawikłane losy dwóch rodzin - polskiej z kresów, na pół ukraińskiej oraz żydowskiej. Losy są tak zagmatwane, ze - musze przyznać - czytelnik też może się zgubić. Zwłaszcza, że w obu powtarzają się te same imiona nadawane pierworodnym synom. Ale może dzięki temu powieść nabiera uniwersalnego wymiaru o tym, jak plączą się dzieje, jak nierozważne decyzje ważą na losach przyszłych pokoleń, jak łatwo zerwać więzi rodzinne i jak nic nie można na to poradzić.
Jedno jest pewne - zgadzam się z już teraz z Jerzym Pilchem, że " rozrzutna literatura polska miała w swych szeregach majstra". I zamierzam to potwierdzać w lekturach kolejnych powieści Segala, co jednak może być trudne. Nie ma ich niemal nigdzie, a w bibliotekach tylko w czytelni.

Na skrzydełku jest napisane, że Kalman Segal urodził się w Sanoku, w tradycyjnej, żydowskiej rodzinie w 1917 roku! O śmierci ani słowa, choć pisarz zmarł jeszcze w 1980 roku. Cóż, pisarz póty żyje, póki jego działo znajduje czytelników... Autor notki zaprasza na stronę twórczości tego pisarza, ale strona chyba nie istnieje.
Ciekawa jest tez ostania okładka z kilkoma...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1144
1120

Na półkach: , ,

Tej wybitnej książki nie napisał autor zapomniany. Napisał ją autor zawsze i całkowicie nieznany. A genialny.

W niespełna ponad stustronicowej narracji precyzyjnie, wstrząsająco, współczująco - a bez jednego fałszywego tonu czy czułostkowości - ukazał nierozwiązywalny splot relacji polsko-żydowsko-ukraińskich.

Nikogo nie oskarża, niczego nie osądza. Sprzyja temu wspaniały, oszczędny język, choć opisuje on przecież straszne zbrodnie. Krótko mówiąc: wzorowy czuły narrator zanim stało się to modne...

Aż dziwne, że taka książka mogła się ukazać właśnie w 1967 roku. Nie dziwi zaś, że przepadła na wiele lat, skoro bardzo nie trafiła w swój czas, gdy już zaraz ruszy fala nienawiści, która Autora wypchnie do Izraela.

I tylko jedno pytanie nie daje mi spokoju: jak on tam się musiał źle czuć, wyrwany z Sanoka - miejsca, które było po prostu jego....

Tej wybitnej książki nie napisał autor zapomniany. Napisał ją autor zawsze i całkowicie nieznany. A genialny.

W niespełna ponad stustronicowej narracji precyzyjnie, wstrząsająco, współczująco - a bez jednego fałszywego tonu czy czułostkowości - ukazał nierozwiązywalny splot relacji polsko-żydowsko-ukraińskich.

Nikogo nie oskarża, niczego nie osądza. Sprzyja temu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
211
28

Na półkach: ,

Nie mogę uwierzyć, że taka literatura ma tak mało czytelników, a Kalman Segal jest w naszym kraju praktycznie zapomniany. Książkę polecam za klimat, treść i język. Czytajcie Segala!!!

Nie mogę uwierzyć, że taka literatura ma tak mało czytelników, a Kalman Segal jest w naszym kraju praktycznie zapomniany. Książkę polecam za klimat, treść i język. Czytajcie Segala!!!

Pokaż mimo to

avatar
667
185

Na półkach: ,

Niespieszna ballada o dwóch rodzinach- ukraińskiej i żydowskiej żyjących w polskim miasteczku ukazana oczami Archiwariusza, spadkobiercy opowieści latami spisującego losy i dramaty obu pokoleń. Napisana językiem zapierającym dech piersi, ale jednocześnie boleśnie uświadamiająca fakt, że dzisiaj już TAK się nie pisze.. :/ Segal, zapomniany polski Autor prostotą opowieści w najpiękniejszej formie przedstawia niby uniwersalne wartości- miłość, poświęcenie, relacje i tragedie rodzinne, ale tak, że klękajcie narody i czapki z głów. Historia wymaga skupienia i poświęcenia się jej w zupełności by wydobywać piękno, a do zaznaczonych fragmentów wracać..i wracać...i wracać.. Napisana w 1967 roku, wznowiona 50 lat później dzięki zbiórkom pieniędzy zostaje podana nam jako dowód nieśmiertelności prawdziwej literatury <3
Zapewne fabuła książki szybko się rozmyje, ale obcowanie z takim stylem to była uczta, z której czerpałam obficie.
Polecam dla smakoszy i szukających w literaturze piękna słowa!

Małgorzata Sierocińska

Niespieszna ballada o dwóch rodzinach- ukraińskiej i żydowskiej żyjących w polskim miasteczku ukazana oczami Archiwariusza, spadkobiercy opowieści latami spisującego losy i dramaty obu pokoleń. Napisana językiem zapierającym dech piersi, ale jednocześnie boleśnie uświadamiająca fakt, że dzisiaj już TAK się nie pisze.. :/ Segal, zapomniany polski Autor prostotą opowieści w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1660
289

Na półkach:

http://zacofany-w-lekturze.pl/2018/05/barwne-okruchy-szkielek-kalman-segal-smierc-archiwariusza.html

http://zacofany-w-lekturze.pl/2018/05/barwne-okruchy-szkielek-kalman-segal-smierc-archiwariusza.html

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    60
  • Przeczytane
    33
  • Posiadam
    13
  • Ulubione
    3
  • Legimi
    2
  • Literatura polska
    2
  • 2020
    2
  • Powieść historyczna
    2
  • (04) PRZECZYTANE w 2023 roku
    1
  • AudioBook
    1

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Śmierć Archiwariusza


Podobne książki

Przeczytaj także