rozwiń zwiń

Brak tchu

Okładka książki Brak tchu
George Orwell Wydawnictwo: Bellona Seria: Perły Literatury literatura piękna
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Perły Literatury
Tytuł oryginału:
Coming up for Air
Wydawnictwo:
Bellona
Data wydania:
2017-03-02
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Data 1. wydania:
2001-01-25
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311144217
Tagi:
literatura angielska odmiana losu powieść relacje międzyludzkie strach Wielka Brytania wojna wspomnienia życie codzienne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
889 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
912
834

Na półkach:

W swoim opus magnum Orwell przestrzegał przed koszmarem totalitarnego Państwa - inwigilującego i zakłamującego przeszłość.

Tu - w całkiem innej poetyce, bo jak najbardziej realistycznej - niemniej słusznie dostrzegł zagrożenie dla ludzi w tym, co obecnie powszechnie funkcjonuje pod mianem patodeweloperki. Co ciekawe, główny bohater to jeszcze większy "przeciętniak" niż Winston Smith i bynajmniej nie budzi ciepłych uczuć u czytelnika..

Obie te patologie to znak naszych czasów – których nadejście profetycznie nam wieścił. Mimo lekkiej formy lektura to dość ponura, ale i tak nie umywa się do przerażającego koszmaru „1984”.

W swoim opus magnum Orwell przestrzegał przed koszmarem totalitarnego Państwa - inwigilującego i zakłamującego przeszłość.

Tu - w całkiem innej poetyce, bo jak najbardziej realistycznej - niemniej słusznie dostrzegł zagrożenie dla ludzi w tym, co obecnie powszechnie funkcjonuje pod mianem patodeweloperki. Co ciekawe, główny bohater to jeszcze większy "przeciętniak"...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
614
22

Na półkach: , ,

Dająca się odczuć duchota życia głównego bohatera uwikłanego w niekoniecznie odpowiadającej mu codzienności. Dojmująca beznadzieja tego, że przeszłość i przyszłość nie są czymś ważniejszym od teraźniejszości, podczas gdy to właśnie życie poza chwilą obecną jest dla bohatera jedynem sposobem na mentalne wyrwanie się z marazmu.
Ujmujące jest również to, jak niewiele zmienia się w ludzkich postawach i zachowaniach - po niemal stu latach książka opisuje jakby nas samych i nasze otoczenie.

Powieść wchodzi na początku opornie, potem dajemy się ponieść historii. Lecz nie powiedziałbym, że jest to coś lepszego niż "Rok 1984", nawet w jednej czwartej. Jest to historia o życiu i codziennych troskach - tylko tyle i aż tyle.

Dająca się odczuć duchota życia głównego bohatera uwikłanego w niekoniecznie odpowiadającej mu codzienności. Dojmująca beznadzieja tego, że przeszłość i przyszłość nie są czymś ważniejszym od teraźniejszości, podczas gdy to właśnie życie poza chwilą obecną jest dla bohatera jedynem sposobem na mentalne wyrwanie się z marazmu.
Ujmujące jest również to, jak niewiele zmienia...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
1543
1542

Na półkach:

Ależ z tego George’a Bowlinga, głównego bohatera tej powieści, niepoprawny maruda i zrzęda. Okropny! Nic mu się nie podoba. Miejsce zamieszkania na przedmieściach Londynu to więzienie "z dwoma rzędami cel. Szeregiem bliźniaków – izb tortur, w których drżą i kwiczą ze strachu pożałowania godni faceci, tacy „od pięciu do dziesięciu funtów tygodniowo”; gnębią ich szefowie, żony wchodzą na głowy, a dzieci-pijawki wysysają krew". Swoją żonę nazywa „starą”, piętnaście lat małżeństwa wychodzi mu bokiem, a na widok dwójki własnych dzieci dostaje odruchów wymiotnych. Zwracanie się do niego per „panie Grubszy” irytuje, chociaż faktycznie są do tego podstawy, a sam autokrytycyzmem wobec własnej tuszy, której się dorobił w wieku czterdziestu pięciu lat, nie grzeszy. Ludziom zarzuca niewolnicze zachowania i ślepotę na ten fakt, ale już robotnikom mówiącym o wyzysku, przesadę w opowiadaniach o cierpieniach klasy. Słuchałam go z lekkim zdziwieniem, bo poza tym, że miał paskudny humor od samego rana, to jednak wygrał na wyścigach konnych, zupełnie przypadkowo, aż 17 funtów! Sporą sumę w roku 1938, by sobie poprawić nastrój, a on tylko narzeka. A skoro tak, to przyczyna tego stanu rzeczy, niemożliwego do zmiany nawet za sprawą kilkunastu funciaków, musi gdzieś być ukryta.
Wsłuchałam się więc w ten potok jego myśli wlewanych mi do ucha, mimowolnie angażując się w jego logikę, bo nawet jeśli chciałabym się zdystansować, to osobiste zwroty kierowane do mnie typu: „czy lubicie”, „wiecie, jak to bywa”, „jeśli jesteście” czy „tylko nie zrozumcie mnie źle”, nie pozwalały mi na to. Wręcz przeciwnie. Zmuszały do konfrontacji własnych przekonań i poglądów, do zastanowienia się i ich weryfikacji. Powoli, zdanie po zdaniu, przekonanie po przekonaniu, uwaga po uwadze, a nawet złośliwość po złośliwości, zaczęłam wyławiać poszczególne myśli prowadzące do sedna sprawy.
Otóż George miał zaburzone poczucie bezpieczeństwa. Nie sprawami drobnymi, jak zazdrość małżonki (czasami uzasadniona!), brak pieniędzy na opłacenie kolejnej raty za radio czy kupno nowych butów dla dzieci. Nie. Jego uwagę pochłaniała wizja nadchodzącej wojny, której liczne symptomy dostrzegał wokół siebie – bombowce pojawiające się na niebie, niepokojące doniesienia prasowe o polityce zagranicznej czy odczyty i publiczne zebrania poświęcone faszyzmowi. George czuł się zagrożony nadchodzącą nową wojną i przerażony ślepotą i głuchotą na jej symptomy otaczających go ludzi. Jako weteran pierwszej wojny światowej, wiedział, że "dziś się nie walczy na bagnety […] Wcale nie czujesz się jak bohater. Wiesz na pewno tylko to, że od trzech dni nie spałeś, że cuchniesz z brudu jak skunks, że sikasz ze strachu w spodnie, a ręce tak ci przemarzły, że nie możesz utrzymać w nich broni". Wojna dla niego nie miała nic z entuzjastycznego bohaterstwa i świetnego interesu, które widzieli w niej młodzi mężczyźni. Jednak George był osamotniony w swoim poglądzie, że najwartościowszym jest pokój niosący "spokój, ukojenie trzewiowe, dogłębne doznanie", które odnajdywał tylko we wspomnieniach z dzieciństwa. W czasach sprzed pierwszej wojny, w których ceniono sobie spokój ducha, życie płynęło wolniej, "ludzie ci żyli w poczuciu ciągłości […], że porządek rzeczy nie ulegnie zmianie, a chłopcy mają dar snucia zachłannych marzeń o rzeczach i sprawach, czując, że czas rozciąga się w nieskończoność i że wszystko, co robią, mogliby robić aż do końca świata".
Konfrontacja wspomnień ze współczesną rzeczywistością Dolnego Binfield, miasteczka swojego dzieciństwa, które postanowił odwiedzić po prawie czterdziestu latach nieobecności, rozczarowała go. Nikt go nie poznawał, dobrze znane budynki straciły swój urok, dawne miejsca zabudowano, starzy mieszkańcy leżeli na cmentarzu, dziewicze lasy wycięto, woda w rzece stała się mętna, brudna i pokryta plamami ropy, a legendarny staw, w którym łowił wielkie karpie, zasypano puszkami. Niemalże mityczna kraina dzieciństwa, do której przyjechał zaczerpnąć tchu, świeżego oddechu, okazała się śmietniskiem i zarazem symbolem wartości współczesnej Anglii, w którym tonie jej społeczeństwo. Bezpieczeństwo i świadomość, "że nikt was nigdzie nie goni i nie pospiesza, że nie musicie się niczego bać", odeszła dla George’a bezpowrotnie. Skończyła się wraz z pierwszą wojną światową, pozostawiając go w tym przekonaniu osamotnionym i niezrozumianym nawet przez ludzi wykształconych, których umysły umarły, bo nie potrafiły "zaakceptować już niczego nowego". Żył w świecie martwych ludzi i żywych goryli. Z przeraźliwą pustką pomiędzy nimi.
Miał więc powody do narzekania, a te 17 funtów faktycznie nie było w stanie zrekompensować mu koszmarnej wizji przyszłości.
Powieść ukazała się po raz pierwszy w Londynie 12 czerwca 1939 roku. Ta data ma ogromne znaczenie, ponieważ prorocza wizja nadchodzącej rzeczywistości zawarta w rozmyślaniach głównego bohatera, była niezwykle trafna i dokładna. Nie tylko ocenił marazm współczesnego mu świata wobec nadchodzącej wojny, jej bestialski charakter i orgiastyczny sadyzm faszyzmu z obozami koncentracyjnymi, ale i to, co miało nastąpić po niej. "Świat nienawiści i sloganów. […] Ukryte piwnice, w których dzień i noc pali się światło, a agenci obserwują was, gdy spicie. Defilady i morze plakatów z ogromnym wizerunkiem, milionowe tłumy wznoszące okrzyki na cześć Przywódcy, aż w końcu wydaje się im, że wielbią go i kochają, podczas gdy w głębi duszy nienawidzą go tak zajadle, że aż im się chce rzygać. To wszystko nadejdzie".
I nadeszło.
Na szczęście faszyzm znam z historii, a czerwony pazur komuny tylko o mnie zahaczył. Jednak pacyfistyczne przesłanie tej książki niestety nadal jest aktualne. Nadal mówi do ludzkości – zwolnijcie! Odetchnijcie! "Odłóżmy karabiny maszynowe! Zaniechajmy pościgu za ofiarą! Dajmy sobie trochę luzu, weźmy głębszy oddech, zażyjmy nieco spokoju". Nie pędźmy przed siebie bez tchu, bez chwili refleksji. Nie łudźmy się, że żyjemy w czasach pokoju. "Taki „pokój” nie jest jednak równoznaczny wyłącznie z „brakiem wojny”". Tylko martwi widzieli koniec wojny, jak powiedział Platon, a George Orwell jest tylko jego prorokiem.
Zastanawiam się teraz, czy zgadzam się z tym zdaniem umieszczonym na okładce tytułowej: powieść często uznawana za najlepsze dzieło autora Folwarku zwierzęcego i Roku 1984, przełożona na kilkadziesiąt języków. To moja piąta powieść z dziewięciu w dorobku tego autora po Folwarku zwierzęcym, Drodze na molo w Wigan, Na dnie w Paryżu i w Londynie oraz Roku 1984, wobec którego twórczości jestem bezkrytyczna, a wskazanie najlepszej równałoby się ze skrzywdzeniem pozostałych. Dla mnie one wszystkie są najlepsze. I chwała wydawnictwu za wznowienie kolejnego tytułu tego niezwykłego diagnostyka czasów mu współczesnych i kondycji moralnej ludzkości oraz wizjonera przyszłości, bo dotarcie do pozostałych czterech tytułów dawno wydanych, jest bardzo trudne, bardzo kosztowne lub niemalże niemożliwe. Pozostaje mi więc nadzieja na ich wznowienie.
naostrzuksiazki.pl

Ależ z tego George’a Bowlinga, głównego bohatera tej powieści, niepoprawny maruda i zrzęda. Okropny! Nic mu się nie podoba. Miejsce zamieszkania na przedmieściach Londynu to więzienie "z dwoma rzędami cel. Szeregiem bliźniaków – izb tortur, w których drżą i kwiczą ze strachu pożałowania godni faceci, tacy „od pięciu do dziesięciu funtów tygodniowo”; gnębią ich szefowie,...

więcej Pokaż mimo to

14
Reklama
avatar
171
30

Na półkach: ,

Nieco o zapomnianej książce jakże popularnego autora. Mniej znanej, co nie znaczy, że gorszej, a wręcz przeciwnie - powieść ta jest najbardziej doceniana przez krytyków. Zgubiła się jednak w zetknięciu z dwoma ostatnimi dziełami.

Orwell chciał opisać życie przeciętnego Anglika w średnim wieku, który swoje dorosłe życie spędza w jednym z domków na przedmieściach. Bohatera poznajemy, gdy jego życie wydaje się już być ugruntowane - ma stałą pracę, żonę i dzieci. Przywoływane przez niego wspomniana przenoszą nas do najwcześniejszych czasów dzieciństwa, poznajemy jego rodzinę, miejsce zamieszkania, pierwszą miłość i wszystko to, co wiąże się z okresem dzieciństwa. Wraca on do stron rodzinnych nie tylko w myślach, ale również osobiście. Jak można przypuszczać - kraina lat dziecinnych nie budzi już pozytywnych emocji, wydaje się być obca, szara, zupełnie zmieniona. George (bohater, nie autor) jest człowiekiem przeciętnym, pozbawionym wyjątkowości, jednak jego prostota czymś się wyróżnia. Mężczyzna jest zdolny do rozważań, do obserwacji świata - tego, co dzieje się wokół niego. George uczestniczył w pierwszej wojnie światowej, a teraz jest u schyłku nadejścia kolejnej - jak może czuć się w sytuacji, gdy nad jego głową przelatują bombowce? Powieść, choć operująca humorem i sarkazmem, to wciąż mocno pesymistyczna. Orwell nie podaje odbiorcom bezpośrednio tezy, a jedynie subtelnie ją zarysowuje i daje do zrozumienia, że nadziei należy szukać w przeciętnych ludziach. Książka wydana zostaje tuż przed drugą wojną światową, w czasach, gdy autorowi towarzyszył nieustanny pesymizm polityczny, dlatego Brak tchu ma wydźwięk ostrzegawczy, ale nie totalnie pesymistyczny.

Nieco o zapomnianej książce jakże popularnego autora. Mniej znanej, co nie znaczy, że gorszej, a wręcz przeciwnie - powieść ta jest najbardziej doceniana przez krytyków. Zgubiła się jednak w zetknięciu z dwoma ostatnimi dziełami.

Orwell chciał opisać życie przeciętnego Anglika w średnim wieku, który swoje dorosłe życie spędza w jednym z domków na przedmieściach. Bohatera...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
416
93

Na półkach: ,

Orwell kolejny raz jawi się jako wizjoner, tym razem, całkiem niedalekiej przyszłości. Wydana niespełna 3 miesiące przed wybuchem 2 wojny światowej powieść "Brak tchu" niemal na każdym kroku przesiąknięta jest wizją niedalekiego światowego konfliktu. Zastanawia mnie tylko czy to po prostu zwykłe odzwierciedlenie nastrojów panujących w ówczesnej Anglii (w pewnym stopni na pewno tak), czy jednak typowe dla Orwella czarnowidztwo dotyczące przyszłości świata. Jakkolwiek by nie było warto przeczytać i przekonać się jak to wszystko sprawdziło się w niedalekiej przyszłości.

Z drugiej strony mamy tu powrót bohatera (alter ego Orwella w jakimś stopniu) sfrustrowanego swoim aktualnym życiem do idyllicznego miasteczka swojego dzieciństwa. Tutaj niestety kolejny raz zwyciężają kasandryczne wizje autora. To takie memento dla nas, by to, co w naszej pamięci zapisało się jako fantastyczne miejsce/wspomnienie/wydarzenia - pozostało nienaruszone i żebyśmy nie próbowali tego "reanimować", bo to wszystko jest unikalne i nie sposób już tego odtworzyć nie tylko ze względu na zmieniające się szybko otoczenie, ale (przede wszystkim) i na zmiany zachodzące w nas samych pod wpływem przeżywanych emocji, zyskanych doświadczeń itd.

Niektórzy krytycy uważają "Brak tchu" za najlepszą powieść Orwella przebijającą nawet dwie najsłynniejsze - "Folwark zwierzęcy" i "1984". Osobiście tak nie uważam, ale można uznać "Brak tchu" za przyczynek do powstania tych dwóch monumentalnych dzieł antyutopijnych. Warto się zapoznać, szczególnie znając szczegóły tego co zdarzyło się ledwie kilka miesięcy później.

Orwell kolejny raz jawi się jako wizjoner, tym razem, całkiem niedalekiej przyszłości. Wydana niespełna 3 miesiące przed wybuchem 2 wojny światowej powieść "Brak tchu" niemal na każdym kroku przesiąknięta jest wizją niedalekiego światowego konfliktu. Zastanawia mnie tylko czy to po prostu zwykłe odzwierciedlenie nastrojów panujących w ówczesnej Anglii (w pewnym stopni na...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
75
23

Na półkach: ,

Mimo że "Rok 1984" i "Folwark zwierzęcy" to oczywiście pozycje kultowe, "Brak tchu" choć mniej znana - na mnie zrobiła chyba jeszcze większe wrażenie. Książka jest raczej wolna, ale nie nudna, a poza tym po prostu pięknie napisana.

Mimo że "Rok 1984" i "Folwark zwierzęcy" to oczywiście pozycje kultowe, "Brak tchu" choć mniej znana - na mnie zrobiła chyba jeszcze większe wrażenie. Książka jest raczej wolna, ale nie nudna, a poza tym po prostu pięknie napisana.

Pokaż mimo to

1
avatar
64
2

Na półkach:

Książka wolno się rozwija. Polecam dal osób, które chcą dowiedzieć się jak wyglądał okres międzywojenny w Anglii.

Książka wolno się rozwija. Polecam dal osób, które chcą dowiedzieć się jak wyglądał okres międzywojenny w Anglii.

Pokaż mimo to

3
avatar
614
167

Na półkach: ,

Nie jest tak dobre, jak "Na dnie w Londynie i Paryżu", ale jest ciekawa i o dziwo, antywojenna. Początkowo nudna, później nabiera rozmachu, ale, ale całościowo oceniać należy. Wiele trafnych uwag.

Nie jest tak dobre, jak "Na dnie w Londynie i Paryżu", ale jest ciekawa i o dziwo, antywojenna. Początkowo nudna, później nabiera rozmachu, ale, ale całościowo oceniać należy. Wiele trafnych uwag.

Pokaż mimo to

3
avatar
3522
1197

Na półkach: , ,

"Brak tchu" to powieść przez wielu uważana za najlepszą w pisarskim dorobku Orwella, choć bardziej znane są czytelnikom "Folwark zwierzęcy" czy "Rok 1984". Wydana w 1939 roku została niezauważona głównie wskutek zbliżającej się wojny, a jej treść to przecież ostrzeżenie przed bratobójczą walką ludzkości.

Główny bohater to George Bowling, czterdziestopięciolatek, przeciętny mieszkaniec Anglii, harujący za grosze, z których większość pochłania spłata kredytu. Posiada dom na przedmieściach, nudną - w jego ocenie - żonę i dwójkę dzieci, co w praktyce stanowi jego codzienność, której nie znosi, w której się dusi.

Książka napisana jest w konwencji monologu głównego bohatera i stanowi obraz jego życia, na który składają się fragmenty wspomnień. To równocześnie konfrontacja dwóch światów - tego sprzed I wojny światowej i tego, który nastąpił zaraz po niej. George tęskni za przeszłością, za beztroską, za dawnym spokojnym i w miarę bezpiecznym życiem oraz pewnością, że świat się nie zmieni. Po czterdziestu pięciu latach w sumie nudnego i monotonnego życia stał się człowiekiem pozbawionym wszelkich sił i nadziei. Kiedy postanawia odwiedzić swoje rodzinne strony w Dolnym Binfield, chcąc doznać szczęśliwości tamtych lat, doznaje ogromnego rozczarowania zmianami, jakie tam zaszły, goryczy i niedowierzania. Bo wszystko się tam zmieniło, rozbudowało, zniknęły dawne czarodziejskie miejsca z dzieciństwa, a nowe – tych dawnych nawet nie przypominają.

George Orwell w swej powieści "Brak tchu" zawarł swoiste ostrzeżenie - przed wojną, której nadejścia i skutków tak bardzo obawia się główny bohater, przed szarością dnia codziennego, biernym poddaniem się losowi. Przesycona wątkami autobiograficznymi powieść stanowi jednocześnie barwny obraz Anglii z przedednia wojny, kraju, który w ciągu dwudziestolecia międzywojennego uległ bardzo korzystnym zmianom, a świat miniony pozostał jedynie w naszych wspomnieniach.

"Brak tchu" to powieść przez wielu uważana za najlepszą w pisarskim dorobku Orwella, choć bardziej znane są czytelnikom "Folwark zwierzęcy" czy "Rok 1984". Wydana w 1939 roku została niezauważona głównie wskutek zbliżającej się wojny, a jej treść to przecież ostrzeżenie przed bratobójczą walką ludzkości.

Główny bohater to George Bowling, czterdziestopięciolatek, przeciętny...

więcej Pokaż mimo to

103
avatar
1326
182

Na półkach: ,

świetnie czytany audiobook przez M.Bonaszewskiego.
Obraz Anglii w latach 1910-1940 oczami przeciętnego mężczyzny z klasy średniej oglądamy zmieniający się świat.
Fascynujące fragmenty o epoce przed I wojną światową.
Szczególnie piękny jest fragment powrotu do miasta rodzinnego po 21 latach. Bardzo mądre refleksje z tym związane.
Warto.

świetnie czytany audiobook przez M.Bonaszewskiego.
Obraz Anglii w latach 1910-1940 oczami przeciętnego mężczyzny z klasy średniej oglądamy zmieniający się świat.
Fascynujące fragmenty o epoce przed I wojną światową.
Szczególnie piękny jest fragment powrotu do miasta rodzinnego po 21 latach. Bardzo mądre refleksje z tym związane.
Warto.

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
George Orwell Brak tchu Zobacz więcej
George Orwell Brak tchu Zobacz więcej
George Orwell Brak tchu Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd