Podróż do kresu nocy

Okładka książki Podróż do kresu nocy
Louis-Ferdinand Céline Wydawnictwo: Czuły Barbarzyńca Seria: Biblioteka literatura piękna
560 str. 9 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Biblioteka
Tytuł oryginału:
Voyage au bout de la nuit
Wydawnictwo:
Czuły Barbarzyńca
Data wydania:
2013-05-01
Data 1. wyd. pol.:
1933-01-01
Data 1. wydania:
2006-05-01
Liczba stron:
560
Czas czytania
9 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362676255
Tłumacz:
Oskar Hedemann
Tagi:
literatura francuska moralitet bez morału
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,0 / 10
823 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
55
53

Na półkach:

Książka bardzo antywojenna, bardzo na czasie. Oryginalna w formie. Podchodziłem o niej bez przekonania, nie słyszałem wcześniej o autorze. Ale mnie przekonała.

Książka bardzo antywojenna, bardzo na czasie. Oryginalna w formie. Podchodziłem o niej bez przekonania, nie słyszałem wcześniej o autorze. Ale mnie przekonała.

Pokaż mimo to

2
avatar
2
2

Na półkach:

Jedna z tych książek, które są tak dobre, że po prostu musiały powstać.

Celine łączy w swojej powieści motywy, które wyjątkowo mnie pociągają.

I tak, mamy świat przedstawiony, który przypomina tekturową dekorację spod której spoziera pustka. Bohaterowie błądzą wśród tej mrocznej scenografii goniąc własne ogony i wracając ciągle do punktu wyjścia. Świat jako diaboliczny labirynt - zupełnie jak u Kafki.

Mamy głównego bohatera, który pozostaje w ciągłym ruchu, niekończącej się "podróży", byle tylko nie dać się uwięzić w żadnej formie, w którą wtłaczają nas ludzie (społeczeństwo). Gdy tylko zaczyna gdzieś zapuszczać korzenie, jednym gwałtownym ruchem zrywa wszystkie więzy, zostawia za sobą chaos i rusza dalej. Kłania się Józio z Ferdydurke.

Dołóżmy do tego pozorną samoświadomość i wolność jednostki, które są iluzją w świecie zdeterminowanym przez (wojnę, popędy, kapitalizm i tak dalej), osłodźmy do czarnym, często groteskowym humorem i dostaniemy bohatera jak z houellebecq'a.

Wszystko się w tej powieści łączy, a i tak nigdzie nas to nie prowadzi - czysty geniusz.

Jedyne, mikro zastrzeżenie, to od połowy książki historia staje się momentami trochę rozwlekła i czasem nieco przegadana, ale i to można obrócić na korzyść i znaleźć w tym większy sens. Bohater z wiekiem coraz bardziej odkleja się od rzeczywistości, jego życie przestaje obfitować w "przygody", więc Bardamu wypełnia wzbierającą pustkę przemyśleniami i fantazjami.

Jedna z tych książek, które są tak dobre, że po prostu musiały powstać.

Celine łączy w swojej powieści motywy, które wyjątkowo mnie pociągają.

I tak, mamy świat przedstawiony, który przypomina tekturową dekorację spod której spoziera pustka. Bohaterowie błądzą wśród tej mrocznej scenografii goniąc własne ogony i wracając ciągle do punktu wyjścia. Świat jako diaboliczny...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
6
3

Na półkach:

Wywołująca dreszcze, bardzo obrazowa, pozwala przenieść się w miejscu i czasie. Ciężki temat, smutna, drastyczna, ale niezwykle prawdziwa. Klasyka, po którą warto sięgnąć.

Wywołująca dreszcze, bardzo obrazowa, pozwala przenieść się w miejscu i czasie. Ciężki temat, smutna, drastyczna, ale niezwykle prawdziwa. Klasyka, po którą warto sięgnąć.

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
99
7

Na półkach:

Możecie mi wierzyć lub nie, ale miałam kiedyś sen.... Po wybudzeniu pamiętałam tylko, że mam znaleźć książkę, której autor ma na imię Louis, a okładka tej książki jest koloru brudnego różu. Stwierdziłam na początku, że to jest nie możliwe... Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że taka książka istnieje, a ja nigdy wcześniej o niej nie słyszałam....
Książka była dla mnie dość ciężka, możliwe że przez fakt, iż w moim śnie miała być tą najważniejszą większą uwagę zwracałam na każde słowo w niej zawarte. Bardzo dobrze rozumiała głównego bohatera i jego przemyślania.
Na pewno do niej wrócę.
Myślę, że to książka, którą pamięta się długie lata.....

Możecie mi wierzyć lub nie, ale miałam kiedyś sen.... Po wybudzeniu pamiętałam tylko, że mam znaleźć książkę, której autor ma na imię Louis, a okładka tej książki jest koloru brudnego różu. Stwierdziłam na początku, że to jest nie możliwe... Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że taka książka istnieje, a ja nigdy wcześniej o niej nie słyszałam....
Książka była...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
522
158

Na półkach: ,

"Aztekowie w świątyniach słońca, tak przynajmniej słyszałem, co tydzień wypruwali flaki osiemdziesięciu tysiącom wiernych, składając z nich ofiarę Bogu Chmur po to, aby zesłał im deszcz" (41).

"Kłamstwo, rżnięcie, śmierć. Zabroniono podejmowania jakichkolwiek innych inicjatyw" (60).

"Wśród tylu nie sprawdzonych do końca teorii, spośród tylu dyskusyjnych doświadczeń, rozum właściwie nakazywałby nie dokonywać żadnego wyboru!" (315).

"Od tylu wieków można widzieć, jak zwierzęta naszego gatunku rodzą się, mozolą i zdychają, a przecież nie przydarza im się nigdy nic bardziej niezwykłego aniżeli bezustannie i beznadziejne szamotanie się w czymś, z czym inne zwierzęta już dawno dały sobie spokój. A przecież powinniśmy byli zrozumieć już jakiś czas temu, o co w tym wszystkim chodzi. Bezkresne masy, całe tabuny niepotrzebnych istot, przez całe stulecia umierają wciąż na naszych oczach, a my jednak nadal jesteśmy w tym samym miejscu i wciąż na coś liczymy... Ale nie nadajemy się nawet do tego, by wyobrazić sobie śmierć" (367).

###

"Byłem wtedy dzieckiem i strasznie się bałem więzienia. Tyle że nie znałem wtedy jeszcze dobrze ludzi. Nigdy już nie będę wierzył w to, co mówią, w to, co myślą. Bo to właśnie ludzi i tylko ludzi należy się bać, i to zawsze" (18).

"Największą klęską, tak naprawdę i bardzo poważnie, jest to, że się zapomina, co nas wykańcza za życia, i że się zdycha, nie zdając sobie sprawy, do jakiego stopnia człowiek potrafi być ścierwem" (28).

"Żeby w mózgu jakiegoś palanta najdrobniejsza myśl wykonała choćby niewielką rundkę, gościu musi wiele przeżyć i przejść przez naprawdę bardzo, ale to bardzo okrutne rzeczy" (30).

"Inwokacja do przyszłości to jak przemowa skierowana do robali" (40).

"Owca, leżąca na boku gdzieś pośród łąk, zdychając już, wciąż skubie trawę. Zdecydowana większość ludzi umiera dopiero w ostatniej chwili; inni z kolei zabierają się do tego już dwadzieścia lat wcześniej, a czasem to nawet jeszcze wcześniej. I to oni właśnie są najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi na ziemi" (40).

"Wierzyłem w jej ciało, lecz nie wierzyłem w jej umysł. [...] Tymczasem jednak starałem się ją dymać możliwie często, twierdząc, że to bardzo ją wyszczupli" (61).

"Najlepsze, co pozostaje do zrobienia, kiedy się już jest na tym świecie, to się od niego oderwać! I wszystko jedno, czy jest się wariatem, czy nie... Z lękiem, czy bez" (66).

"W tej kwestii, myślę tu o sprawach damsko-męskich, odrobina perwersji to jak dodanie pieprzu do sosu - coś, co jest naprawdę niezbędne i co mocno wiąże" (68).

"Cały świat jest ogromnym przedsięwzięciem, którego jedynym celem jest zrobienie wszystkich na szaro" (75).

'Sztandarowa religia zastąpiła niebawem [po Oświeceniu] tę niebiańską; ten rozpruty przez Reformację balon sprowadzający się teraz do biskupich skarbonek" (77).

"Kobieta, której czas upływa na ustawicznym lęku przed zajściem w ciążę, jest kimś w rodzaju impotenta i nigdy nie
dojdzie daleko na drodze sukcesu" (80).

"Kiedy bowiem [bliźni] zaczną o was myśleć, to myślą tylko i wyłącznie o tym, jakie tortury można by wam zaaplikować.
Jedynie kiedy ociekamy krwią, jesteśmy dla nich interesujący, dla tych parszywych drani" (90-91).

"Kilka lekko zabarwionych poezją i odpowiednio umieszczonych litościwych uwag pasuje do kobiety równie dobrze, jak ich
otulone poświatą włosy mieniące się w świetle księżyca" (97).

"Kiedy nienawiść ludzi jest wolna od wszelkiego ryzyka, ich głupota szybko bierze górę, a motywy i powody zawsze
znajdą się same" (130).

"Do tych scen wielce krwawych wzywały ją zapewne jej mocno zwiędłe jajniki. Tylko goryl, gwałcąc ją, załatwiłby tę
sprawę" (131).

"We śnie psy także przypominają wilki" (138).

"Świat potrafi jedynie zabijać, tak jak ktoś, kto śpiąc, obraca się i zabija przez sen pchły. [...] A zaufać ludziom to jest tak, jakby się trochę zabijało samego siebie" (197).

"Prawdą tego świata jest śmierć, trzeba więc wybierać między śmiercią a kłamstwem. A ja nigdy nie byłem w stanie się zabić" (222 - cała strona).

"Filozofowanie jest po prostu inną formą lęku i prowadzi jedynie do zalęknionych wyobrażeń" (229).

"Życie to jedna wielka bujda" (234).

"Dupa jest prawdziwą kopalnią złota dla biedaków" (235).

"Niepokój zajął całe miejsce i tak już zostanie na zawsze" (255).

"Życie - ta najbardziej autentyczna kochanka prawdziwych mężczyzn" (258).

"Nic bardziej nie pobudza podpitej kobiety jak ból zadawany zwierzętom, zwłaszcza że byków pod ręką brak" (295).

"Plebejusze nauki, aby utrzymać zapał, mogli liczyć wyłącznie na swój własny lęk przed utratą pracy w tym ciepłym koszu na śmieci, sławnym i poprzedzielanym na przegródki. Zasadniczo zależało im na tytule prawdziwego uczonego. Tytuł, dzięki któremu pigularze w mieście obdarzali ich zaufaniem, jeśli chodzi o analizy, nieźle zresztą płatne, moczu i plwocin oddawanych przez klientelę. [...] Od peta do peta uczonym udawało się w końcu dobrnąć do końca dnia pracy, gdzieś około piątej po południu" (310-311).

"W ciągu kilku zaledwie lat świat stał się prawdziwym śmietniskiem, w którym aż roi się od uniwersalnych i bezsensownych publikacji, gdzie wciąż i od nowa miętosi się te same kwestie" - Parapine (315-316).

"Mamy ponoć dążyć do ideału. Nie ma lekko. Skoro i tak jesteśmy podobno zamkniętą w skórze stertą ciepłych i rozkładających się flaków, zawsze będzie nam marnie szło z uczuciami. Być zakochanym to pryszcz, ale najciężej jest zebrać do wszystko do kupy i trzymać się dzielnie. Odchody wcale nie chcą ani trwać, ani rosnąć, i w tym jesteśmy bardziej jeszcze nieszczęśliwi od smętnego gówienka, w naszym zaciekłym i beznadziejnym uporze trwania" (372).

"Tym właśnie jest życie - odrobiną światła, które ginie w ciemnościach" (375).

"W porannej poczcie do agencji towarzyskich pana Pomone'a spływało tak dużo niezaspokojonej miłości, że wystarczyłoby na wygaszenie wszystkich wojen na tym świecie. Tylko że ów uczuciowy potop nie wykraczał nigdy poza pupę, W tym całe nieszczęście" (397).

"Bawimy się jak umiemy, zwłaszcza gdy okazji coraz mniej, bo pieniędzy coraz mniej, ale też coraz mniej mamy okazji, aby oderwać się od samych siebie i coś niecoś podupczyć" (416).

"Potworne zmęczenie egzystencją nie jest być może niczym innym, jak tylko nieopisanym trudem, jaki zadajemy sobie, aby pozostać przez lat dwadzieścia, czterdzieści albo i więcej istotą rozumną, aby właśnie nie być samym sobą, a więc kimś bezsensownym, okrutnym i odrażającym. Koszmarna konieczność bronienia od rana do wieczora uniwersalnego ideału nadczłowieka, kiedy nie jest się niczym innym, jak tylko chromą i ułomną istotą" (455).

"Każdy ma swoje powody, by uciec od własnej, intymnej udręki i każdy z nas, aby to osiągnąć, wybiera sobie z tego, co podsuwają mu okoliczności, swoją własną drogę. Szczęśliwi Ci, którym wystarcza burdel" (465).

"Brakowało jej wykształcenia i siły. Bo w życiu wcale się nie wspinamy, tylko schodzimy w dół. Ona nie była już w stanie zejść niżej. Nie potrafiła zejść tam, gdzie ja się znalazłem. Jak dla niej zbyt gęsta była noc, która mnie otaczała" (505).

"W porównaniu z namiętnością do doskonałych kształtów kokaina jest zaledwie marną rozrywką, w sam raz dla zawiadowcy stacji" (517).

"Nic tylko rżnąć. Miło jest dotykać tej chwili, w której materia staje się życiem. Wspinamy się na bezkresną równinę, która rozpościera się nagle przed ludźmi, Robimy wtedy: uff! uff! Nachapać się ile wlezie tej rozkoszy, a potem już tylko rozległa pustynia..." (518).

"To pogrywanie na uczuciach, które tutaj uprawiasz, wiesz, co mi przypomina, chcesz wiedzieć? To mi przypomina dupczenie w sraczu! Teraz mnie rozumiesz?... " (538).

"Aztekowie w świątyniach słońca, tak przynajmniej słyszałem, co tydzień wypruwali flaki osiemdziesięciu tysiącom wiernych, składając z nich ofiarę Bogu Chmur po to, aby zesłał im deszcz" (41).

"Kłamstwo, rżnięcie, śmierć. Zabroniono podejmowania jakichkolwiek innych inicjatyw" (60).

"Wśród tylu nie sprawdzonych do końca teorii, spośród tylu dyskusyjnych doświadczeń, rozum...

więcej Pokaż mimo to

45
avatar
287
201

Na półkach:

Piękna, niewyobrażalnie piękna estetycznie powieść. Smakować ten potok słów i zauważyć, że można pisać głęboko w często tak ordynarny sposób.

Piękna, niewyobrażalnie piękna estetycznie powieść. Smakować ten potok słów i zauważyć, że można pisać głęboko w często tak ordynarny sposób.

Pokaż mimo to

5
avatar
286
56

Na półkach:

Celine powalił mnie na łopatki. Wywrócił mnie do góry nogami i zaczął skakać mi po plecach. Tak się właśnie czułem czytając tą książkę. Zdruzgotany, pocharatany i pozbawiony jakiejkolwiek swobody oddechu, ale czy to źle?

No właśnie nie. Autor pokazał nam świat przerażająco prawdziwy. Od tej może niecodziennej wstydliwej strony, na którą patrzymy jedynie w momencie gdy doświadczymy prawdziwego bólu przeszywającego nas od stóp do głów. Ale nie zapominajmy, że to wciąż nasz świat - paskudny, obrzydliwy, pokryty metafizyczną (lub nie) warstwą uryny i śmierdzącego łajna.

Czytelnikowi z początku może się wydawać, że jest tak źle, że życie to jedynie zamknięty brudny korytarz, ale wcale tak nie jest. Życie to nieustanna podróż do kresu nocy (nie bez powodu taki tytuł). Owszem podążamy samotnie, z niewielką dozą światła, ale robimy to z własnej ręki, z własnej woli. Chwalmy pana, że opuszczając nas dał nam chociaż tą ułudę wyboru, byśmy mogli błądzić niepostrzeżenie licząc, że dużo w świecie możemy zdziałać. Dobrze, że Celine sprawnie rozwiewa te nadzieje, robiąc to w bezbłędny sposób.

Celine powalił mnie na łopatki. Wywrócił mnie do góry nogami i zaczął skakać mi po plecach. Tak się właśnie czułem czytając tą książkę. Zdruzgotany, pocharatany i pozbawiony jakiejkolwiek swobody oddechu, ale czy to źle?

No właśnie nie. Autor pokazał nam świat przerażająco prawdziwy. Od tej może niecodziennej wstydliwej strony, na którą patrzymy jedynie w momencie gdy...

więcej Pokaż mimo to

52
avatar
40
23

Na półkach:

Jeśli biorę do ręki jakiś klasyk, nigdy nie czytam wcześniej opisu fabuły. Tak było i w tym przypadku. Przymierzając się do “Podróż do kresu nocy” sugerowałam się wyłącznie tytułem, który kojarzył mi się z czymś tajemniczym, magicznym – może trochę z “Baśniami tysiąca i jednej nocy” ? Wydaje mi się, że nigdy się tak nie pomyliłam.

W posłowiu pan Oskar Hedemann napisał, że przy tej lekturze “należy z góry odrzucić pewien komfort czytania” [O. Hedemann, posłowie do Podróż do kresu nocy, przekł. Oskar Hedemann. – Wyd. 2. – [Izabelin] : Czuły Barbarzyńca, s.551]. Nie mogłabym tego lepiej ująć. Dostrzegam tu pewną analogię do tragedii antycznych – tam też, niezależnie od działań głównego bohatera, jest on skazany na porażkę. Tragedie te mają jednak tą cechę, że koniec następował dość szybko, i czytelnik nie zdążył nienawidzić wszystkiego wokół. Tu natomiast, ze strony na stronę kolejne okropności z tego i nie z tego świata spychają bohatera coraz głębiej w otchłań rozpaczy. Autor z nieludzkim wręcz pietyzmem opisuje brzydotę świata. Nie przebiera w środkach by unaocznić czytelnikowi wszelkie ludzkie tragedie i aby osiągnąć cel, pobudza wszystkie pięć zmysłów (nie zliczę opisów zdeformowanych ciał, okropnych zapachów czy nieprzyjemnych zachowań). Już samo to byłoby wystarczająco przytłaczające, a do tego jeszcze dodajmy wyżej wspomniany język. Będąc w trakcie lektury bardzo chciałam dotrzeć już do tytułowego “kresu nocy”, ale zajęło mi to wyjątkowo dużo czasu.

Aby przeczytać całość recenzji zapraszam na https://niemampojeciacopisze.wordpress.com/2021/04/24/podroz-do-kresu-nocy-voyage-au-bout-de-la-nuit/

Jeśli biorę do ręki jakiś klasyk, nigdy nie czytam wcześniej opisu fabuły. Tak było i w tym przypadku. Przymierzając się do “Podróż do kresu nocy” sugerowałam się wyłącznie tytułem, który kojarzył mi się z czymś tajemniczym, magicznym – może trochę z “Baśniami tysiąca i jednej nocy” ? Wydaje mi się, że nigdy się tak nie pomyliłam.

W posłowiu pan Oskar Hedemann napisał, że...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
360
333

Na półkach: ,

„Podróż do kresu nocy”. Debiutancka powieść, Louis - Ferdinand Céline, wydana w 1932 roku i stanowi obecnie jedną z najważniejszych powieści XX wieku. Wydanie powieści, spotkało się ze społecznym, czytelniczym i literackim ostracyzmem, a sam utwór został określony jako szokujący, wulgarny i momentami zbyt okrutny. Z drugiej zaś strony, powieść stała się inspiracją i dała podwaliny do nowej i innej literatury francuskiej. Postać samego autora jest również kontrowersyjna. Był posądzany o kolaborację z faszystami, określany mianem immoralisty czy antysemity. W efekcie końcowym, wzbudzał ambiwalentne uczucia - od podziwu do pogardy, od grozy do fascynacji.
.
Powieść jest skonstruowana na zasadzie autobiografii, gdzie głównego bohatera (Ferdynanda Bardamu) poznajemy w momencie toczących się walk I Wojny Światowej, w swej podróży kolejno wyrusza do Afryki a następnie do powojennych już Stanów Zjednoczonych. Jego dalsze losy, to powrót do ojczystej Francji, ukończenie studiów lekarskich i umocnienie przyjaźni z Robinsonem - żołnierzem z frontu, z którym to właśnie wkracza do „kresu nocy”.
.
„Podróż …” jest nad wyraz pesymistyczna, zawiera krytykę człowieczeństwa, wojny oraz egzystencjalizmu. Brutalnie dostaje się też medycynie, opiece i lekarzom, gdzie w medycznym społeczeństwie panuje jedynie brud, zło i wszechobecne kłamstwa. To trudna powieść, pełna smutku, piętna czy wrodzonej wrogości. Momentami odpycha i zniechęca do dalszej lektury, ale wtedy trzeba „odpocząć” i ponownie wrócić. Bo kiedy czytelnie upadnie już na samo dno wraz z naszym bohaterem, to wtedy zobaczy …. ale tutaj każdy z nas musi się sam o tym przekonać.
.
„W miarę jak tkwimy w jednym i tym samym miejscu, ludzie i przedmioty coraz bardziej się przed wami obnażają, gniją i zaczynają cuchnąć właśnie dla was”.

„Podróż do kresu nocy”. Debiutancka powieść, Louis - Ferdinand Céline, wydana w 1932 roku i stanowi obecnie jedną z najważniejszych powieści XX wieku. Wydanie powieści, spotkało się ze społecznym, czytelniczym i literackim ostracyzmem, a sam utwór został określony jako szokujący, wulgarny i momentami zbyt okrutny. Z drugiej zaś strony, powieść stała się inspiracją i dała...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
143
27

Na półkach:

Zwala z nóg! Cudowny język. Talent autora do zabawy słowem. Lektura obowiązkowa dla fanów Knausgarda, czy Bukowskiego.

Zwala z nóg! Cudowny język. Talent autora do zabawy słowem. Lektura obowiązkowa dla fanów Knausgarda, czy Bukowskiego.

Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Louis-Ferdinand Céline Podróż do kresu nocy Zobacz więcej
Louis-Ferdinand Céline Podróż do kresu nocy Zobacz więcej
Louis-Ferdinand Céline Podróż do kresu nocy Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd