rozwińzwiń

Dziesięć słów o ojczyźnie

Okładka książki Dziesięć słów o ojczyźnie autora Ołeksij Czupa, 9788365739001
Okładka książki Dziesięć słów o ojczyźnie
Ołeksij Czupa Wydawnictwo: Wydawnictwo Ha!art Seria: Czyli nigdzie literatura piękna
216 str. 3 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Czyli nigdzie
Data wydania:
2016-12-15
Data 1. wyd. pol.:
2016-12-15
Liczba stron:
216
Czas czytania
3 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365739001
Tłumacz:
Katarzyna Kotyńska
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziesięć słów o ojczyźnie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dziesięć słów o ojczyźnie

Średnia ocen
6,3 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziesięć słów o ojczyźnie

avatar
595
17

Na półkach: , ,

Książka szalenie wciągająca, zadziwiająco wręcz. Ale zakończenie było bezduszne, moim zdaniem nieco na siłę i w pośpiechu; ostatnie 30 - ba, 5 - stron nie przekonało mnie, że jedna z głównych bohaterek na nie zasłużyła, nagle silnie zmieniając swoje postępowanie. Dyskusje na poziomie ogólnonarodowym trochę wklejone na siłę, też nie do końca spójne z bohaterami. Ale i tak bardzo miło spędzony czas.

Książka szalenie wciągająca, zadziwiająco wręcz. Ale zakończenie było bezduszne, moim zdaniem nieco na siłę i w pośpiechu; ostatnie 30 - ba, 5 - stron nie przekonało mnie, że jedna z głównych bohaterek na nie zasłużyła, nagle silnie zmieniając swoje postępowanie. Dyskusje na poziomie ogólnonarodowym trochę wklejone na siłę, też nie do końca spójne z bohaterami. Ale i tak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1468
998

Na półkach:

Oto powieść, która może wzbudzać w czytelniku doprawdy ambiwalentne uczucia. Pewnie nie u każdego, pewnie raczej u tych, którym Europa wschodnio-wschodnia, ta zdecydowanie wschodnia, nie jest zupełnie obojętna (chociaż spodziewać się należy, że ci, którym obojętna jest, obok tej książki i innych z tamtego obszaru językowego i kulturowego przejdą obojętnie, nie zauważą ich wcale).
Ambiwalencja wyżej wspomniana objawia się na kilku płaszczyznach.
Po pierwsze - literatura ukraińska i białoruska tłumaczona w Polsce. Sporo tego, Bogu, wydawnictwom i tłumaczom dzięki, u nas wydano. Sporo przeczytałem, dużo więcej przede mną. Wciąż mam jednak wrażenie, że sięgając po tytuły różnych autorów warianty czytam tej samej jeśli nie powieści, to tej samej wizji autorskiej. Wszędzie mamy bohatera uosabiającego dzisiejszego obywatela Ukrainy i Białorusi, zmagającego się z trudami życia tamże, zmagającego się z ambiwalentnymi - a jakże - uczuciami wobec swojej ojczyzny, wciąż mniej czy bardziej otwarcie odnoszącego się do sytuacji politycznej, wciąż próbującego ustalić swoje i swojej ojczyzny miejsce na mapie Europy, gorzko trawiącego swoje i narodowe kompleksy wobec tzw. zachodu, który oni zwykle nazywają Europą właśnie. To przywodzi na myśl polski romantyzm z jego bogo-ojczyźniano-mesjańskim chórem żałośliwym, i nasze własne zmagania z podobnymi pytaniami w latach osiemdziesiątych i później, który to etap mamy chyba już za sobą, a Ukraińcy nie, bo wojna wpycha ich weń na nowo, i to mocniej jak dotąd. Nie wiem, czy to źle, wiem tylko, że powtarzane wciąż i wciąż męczy zamiast podsuwać jakieś odpowiedzi. Wyjątkowi na tym tle wydają się pisarze proponujący wizje bardziej kameralne, bardziej ludzkie, a tu jak dotąd znalazłem dwa nazwiska - Andrij Bondar i Halyna Kruk.
Po drugie - tłumaczenia z języków wschodniosłowiańskich. Mam już właściwie pewność, że niektóre używane w nich zwroty nie tyle nie są poprawne, co stylistycznie ustawiają tekst na poziomie "tak gada durny kacap", zamiast na poziomie literackiej polszczyzny jako odpowiednika literackiej ukraińszczyzny itd. "Ot, i... (np. wszystko)", "wprost (np. nie do uwierzenia)", "zrozum (tu zamiast: popatrz, mam na myśli, chodzi mi o to itd.)" kołchozują tekst. Apage!
Po trzecie - przekaz. Wydaje się jasne, również ze względu na tytuł, że autor skonstruował powieść używając symboli. Romans ma ukazać skomplikowany stosunek Ukraińców do swojego kraju i państwa, miejsce akcji (Polska) opisać ich garnięcie się, zawstydzone, niepewne i często powierzchowne tylko, do Europy i zachodu (powierzchowne w tym sensie, że w głębi duszy czują się u siebie tylko u siebie),a ślepa dziewczyna tę ojczyznę, pełną zalet, ale kaleką, personifikuje. Stylizacja na prosty romans lekko osładza gorzkie konstatacje autora, jest jak słodka otoczka niesmacznej tabletki. Trochę tu zabrakło polotu i lekkości, mimo to zabieg ciekawy.
Po czwarte i mało istotne - okładka. Wreszcie mogę "dzięki" niej użyć cytatu z jednej z ulubionych lektur naszych dzieci mniejszych, z "Niedoparków" Pavla Šruta:
"Żeby niebieski nosić* z zielonym,
trzeba wariatem być pomylonym."
(*tu wstawmy "łączyć" zamiast "nosić).
Okładka jest ponura, odpychająca, skłania do pominięcia zanim się zobaczy, co to takiego, jak w przypadku wielu pozycji z czasów polskiego kryzysu, kiedy nie było za co robić lepszych okładek. Proszę spojrzeć na okładki Warsztatów Kultury w Lublinie dla porównania.
Nie wiem, czy podobała mi się ta książka, wiem, że bardzo mnie obeszła, a to zdecydowanie ważniejsze.

Oto powieść, która może wzbudzać w czytelniku doprawdy ambiwalentne uczucia. Pewnie nie u każdego, pewnie raczej u tych, którym Europa wschodnio-wschodnia, ta zdecydowanie wschodnia, nie jest zupełnie obojętna (chociaż spodziewać się należy, że ci, którym obojętna jest, obok tej książki i innych z tamtego obszaru językowego i kulturowego przejdą obojętnie, nie zauważą ich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3310
1922

Na półkach: , , ,

Wyzwanie LC marzec 2022

Zaintrygował mnie tytuł tej książki, postanowiłam więc do niej zajrzeć. Ostatnio pojawiło się bardzo dużo publikacji dotyczącej Ukrainy, nic w tym właściwie dziwnego, wojna można powiedzieć zachęca nas do poznawania tego sąsiedniego kraju na różny sposób. Bo chociaż łączą nas różne wspólne tradycje, wspólna przeszłość to w zasadzie bardzo mało znamy się wzajemnie jako sąsiadujące narody.
Nie wiem teraz czego spodziewałam się po tej książce, lecz mogę powiedzieć, że mnie zaskoczyła jej treść. Możemy się dowiedzieć jak czasem dużo spraw dzieje się dzięki zupełnemu przypadkowi, chociaż miało być całkowicie inaczej to przypadkowy traf zmienia nasze plany na życie...

"Pisarz myśli inaczej niż czytelnik, widzi więcej podwodnych nurtów w tekście, od początku czuje wszystkie zależności, nawet jeśli nie do końca je rozumie, i dlatego zawsze ma na to, co w efekcie wyszło, zupełnie inne spojrzenie niż ten, co będzie czytał."

Nieformalna para z Ukrainy w drodze do czeskiej Pragi ma przesiadkę w Warszawie. Sprzedali wszystko, co mieli w Dniepropietrowsku chcąc zacząć nowe życie w Europie. Roman ma nawet obiecaną pracę w Pradze, Ołena jest niewidoma, więc jej ukochany ciągle się nią opiekuje i martwi o nią. Jak to zwykle w życiu bywa, nie wszystko układa się po naszej myśli, już pierwszego dnia w ich upragnionej Europie, w Warszawie - Roman zostaje pobity i okradziony z pieniędzy i biletów do celu ich podróży, na szczęście paszporty zostały przy nim. Zastanawiając się jak o tym powiedzieć Ołenie, która z pewnością nie zechce wracać do Ukrainy, zresztą nie mają nawet do czego wracać, zamyślony Roman wpada na kobietę i ją przewraca. Całkowitym przypadkiem okazuje się, że kobieta rozumie jego przeprosiny, zna język ukraiński. Od słowa do słowa, Roman opowiedział kobiecie co go spotkało w ten przedświąteczny, mroźny dzień w Warszawie i o tym, że nie wie jak poinformować o tym swoją dziewczynę. Agnieszka jest pisarką, mieszka w Warszawie, ma korzenie ukraińskie i dlatego dobrze zna ten język. Przedstawia Romanowi niezwykłą propozycję, dając mu do wyboru dwa wyjścia z tej patowej sytuacji. Oba nie są dla Romana atrakcyjne, lecz w sumie nie ma wyboru. Co ma wybrać - czy powrót do Ukrainy, gdzie nic i nikt na nich nie czeka, czy zostać na pół roku w Warszawie, jednocześnie okłamując Ołenę, tak jak proponuje mu Agnieszka. Zgadza się na układ z pisarką, lecz co z tego wyniknie, to już musicie przeczytać sami.

"Nie zdziwię się, jeśli zwyczajnie nie macie dokąd wracać. A nawet jeśli macie, to słyszałam, że z Europy do byłego ZSRR dobrowolnie wracają tylko wariaci i ludzie zmęczeni z Ojczyzną, co w praktyce na jedno wychodzi."

Książkę czyta się szybko i lekko z ciągle rosnącym zaciekawieniem. Zakończenie jest nieco inne niż ja sobie wymyśliłam, lecz kierunek obrałam dobry.
Autor poza tym, że mówi nam w tej książce o rzeczach bardzo ważnych i ciągle aktualnych to prowadzi nas jakby na wycieczkę po warszawskiej Pradze i po zaułkach Lwowa. Opowiada nam również o niecodziennym a czasem aż wręcz niespotykanym splocie przypadkowych zdarzeń z trójki bohaterów tej książki, a jednocześnie o miłości, o Ojczyźnie, o Polsce i o Ukrainie.
Autor nieco wytłumaczył skąd ten intrygujący mnie tytuł, po prostu jest w książce dziesięć rozdziałów i w każdym możemy znaleźć słowa o ojczyznach.

"każda bajka, nawet najstraszniejsza przestaje być straszna dokładnie w chwili, w której książkę zamyka się i odkłada na półkę."

Polecam, jest to nieco inny obraz pokazywany nam teraz co chwilę w różnych literackich przekazach i nie tylko.

Wyzwanie LC marzec 2022

Zaintrygował mnie tytuł tej książki, postanowiłam więc do niej zajrzeć. Ostatnio pojawiło się bardzo dużo publikacji dotyczącej Ukrainy, nic w tym właściwie dziwnego, wojna można powiedzieć zachęca nas do poznawania tego sąsiedniego kraju na różny sposób. Bo chociaż łączą nas różne wspólne tradycje, wspólna przeszłość to w zasadzie bardzo mało znamy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

57 użytkowników ma tytuł Dziesięć słów o ojczyźnie na półkach głównych
  • 31
  • 26
15 użytkowników ma tytuł Dziesięć słów o ojczyźnie na półkach dodatkowych
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Dziesięć słów o ojczyźnie

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Dziesięć słów o ojczyźnie

Więcej
Ołeksij Czupa Dziesięć słów o ojczyźnie Zobacz więcej
Ołeksij Czupa Dziesięć słów o ojczyźnie Zobacz więcej
Ołeksij Czupa Dziesięć słów o ojczyźnie Zobacz więcej
Więcej