Wola mocy

396 str. 6 godz. 36 min.
- Kategoria:
- filozofia, etyka
- Format:
- papier
- Seria:
- Biblioteka filozofów
- Tytuł oryginału:
- Wille zur Macht
- Data wydania:
- 2011-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2011-01-01
- Liczba stron:
- 396
- Czas czytania
- 6 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788377390917
- Tłumacz:
- Konrad Drzewiecki, Stefan Frycz
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Wola mocy w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wola mocy
Poznaj innych czytelników
1309 użytkowników ma tytuł Wola mocy na półkach głównych- Chcę przeczytać 874
- Przeczytane 407
- Teraz czytam 28
- Posiadam 211
- Filozofia 43
- Ulubione 15
- Chcę w prezencie 7
- Filozofia 5
- Do kupienia 5
- Literatura niemiecka 3








































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wola mocy
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, Nietzsche to mój ulubiony filozof, ale przyznać musze, że - co widać po tej książce - nie umiał pisać. Pozycja napisana bardzo chaotycznie. Mam wrażenie, że mimo iż wiedział co chce przekazać, to pisał jak mu ślina na język naniosła. Męcząca lektura
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, Nietzsche to mój ulubiony filozof, ale przyznać musze, że - co widać po tej książce - nie umiał pisać. Pozycja napisana bardzo chaotycznie. Mam wrażenie, że mimo iż wiedział co chce przekazać, to pisał jak mu ślina na język naniosła. Męcząca lektura
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam trzy podejścia do tej książki, nie jestem w stanie go czytać..., okropne podejście tego ,,filozofa". Nienawiść do kobiet i do wszystkiego i wszystkich. Kobiety uważa za głupie, że jeśli jakąś kobietę traktuje się poważnie, to nawet najpiękniejsza kobieta staje się brzydka (dosłownie tekst z książki),że my kobiety, nie mamy nic poza wyglądem, że nie potrafimy myśleć, poza tym mówi, że to i tamto jest niepoprawne, błędne, jedzie po wszystkich i wszystkim, ale jednocześnie nie precyzuje dokładnie co według niego byłoby dobre, pomijając, że mówi, iż moralność jest niemoralna, a najbardziej moralna jest naturalna dzikość, emocje i praktycznie brak żadnych zahamowań, zasad więzi (mimo, iż tak naprawdę zwierzęta, głównie ssaki, których my także jesteśmy przedstawicielami, często tworzą swego rodzaju społeczności, gdzie występuje hierarchia, zasady i więzi pomiędzy członkami stada, nasz system jest jak najbardziej naturalny, bo ma odbicie w naturze, gdyż my także jesteśmy częścią natury i żaden, nawet najbardziej zaawansowany rozwój technologiczny tego nie zmieni),a ,,najlepsze" jest to, że pisze o tym z myślą, że on się w ogóle nie myli, nie dopuszcza myśli, że jego wywody mogą być błędne choćby w jednym procencie, NIE..., nawet raz kwituje swój wywód słowami: ,,Ja to pojąłem". Kompletne odklejenie od rzeczywistości, naprawdę czytając tą książkę w pewnym momencie pomyślałam, że gość musiał cierpieć na jakieś zaburzenia psychiczne, bo ciężko mi uwierzyć, by jakaś zdrowa na umyśle osoba, byłaby w stanie napisać taki stek bzdur i to jeszcze z takim przekonaniem..., nie wspominając już o języku, którego używa, niby język filozofa, ale czytałam np. Kanta, był dla mnie ciężki, mimo to przeczytałam go z lubością i jego książka o religii rozumu stała się wręcz moją biblią i mimo iż używał języka ciężkiego, to był on sensowny, te zdania były logiczne, posiadały argumenty, posiadały sensowne wywody i przypadki, natomiast tutaj tego nie ma..., w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że Nietzsche pisze takim językiem specjalnie, by jeszcze bardziej wywyższyć się ponad stan swojego faktycznego poziomu inteligencji, tylko dla poklasku, dla pozoru..., jego zdania były czasem według mnie wyrwane z kontekstu, totalne ,,masło maślane" i nie wydaje mi się, żeby była to kwestia złego tłumaczenia, tym bardziej po tym, jak trochę o nim poczytałam, gość zrezygnował z obywatelstwa swojego kraju i żył bez jakiegokolwiek obywatelstwa, pogrążając się w chorobie psychicznej, która doprowadziła go do obłędu i utraty kontaktu z rzeczywistością, także jak na moje Nietzsche raczej zawsze był człowiekiem chorym, nie widzę tu umysłu człowieka inteligentnego, bardziej schizofrenika, który ubzdurał sobie, że jest wielkim filozofem i zna całą tajemnicę życia. Miałam kontakt z dwoma schizofrenikami w swoim życiu i naprawdę ciężko mi tego nie porównywać, szczególnie właśnie to, jak pisze te swoje wywody z przekonaniem o braku możliwości jakiegokolwiek błędu w nich, jakby był Bogiem całego świata, życia i znał i wiedział wszystko..., reasumując mam dość..., zmuszałam się, próbowałam, odpuszczałam i wracałam do tej książki, ale po prostu nie mogę..., to jest zbyt wielki stek bzdur chorego na umyśle człowieka, szkoda mojego czasu i życia na taką ,,literaturę".
Miałam trzy podejścia do tej książki, nie jestem w stanie go czytać..., okropne podejście tego ,,filozofa". Nienawiść do kobiet i do wszystkiego i wszystkich. Kobiety uważa za głupie, że jeśli jakąś kobietę traktuje się poważnie, to nawet najpiękniejsza kobieta staje się brzydka (dosłownie tekst z książki),że my kobiety, nie mamy nic poza wyglądem, że nie potrafimy myśleć,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKoniecznie do powtórki, tu zostawiam sobie kilka tropów interpretacyjnych: szczególnie ontologia woli mocy + późna epistemologia; filozofia nauki.
Jest tak też dlatego, że to mi się zdaje największym novum tej pozycji, np. w etyce raczej powtórka z rozrywki.
Nie z wszystkim się zgadzam, tutaj próbuję wypisać poglądy autora z naciskiem na kwestie które mnie specjalnie zaintrygowały/do dalszego badania, a może rozpatrzyć gdzie ciekawe jest zestawienie ze współczesnymi naukami, niekiedy dopowiedzenie w rodzaju minimalnej ontologii realizmu dynamicznego.
Mimo wszystko na start fragmenty typowo z psychologii:
teoria determinanty działań ludzkich aby była prawdziwa musi się stosować także do roślin (!) stąd utylitaryzm i eudajmonizm są fałszywe "O co walczą ze sobą drzewa w lesie pierwotnym? O„szczęście”? O moc!"
"Weźmy najprostszy wypadek odżywiania się pierwotnego: protoplazma wyciąga swe pseudopodia, żeby poszukać czegoś, co stawia jej opór — nie z głodu, lecz z woli mocy."
A więc pogardą do zdobywania mocy i stosunków opartych na mocy właściwa większości etyki ma być sprzeczna z zasadą organiczną (!)
"że wola mocy jest prymitywną formą afektu, że wszystkie inne afekty są tylko jej transformacjami"
Przyjemność i przykrość nie są właściwymi pobudkami działań lecz stanami towarzyszącymi, są oznaczeniami oscylacji mocy [stąd by wynikało dlaczego bezpośrednie dążenie do szczęścia z reguły nie udaje się ew. Takie dążenie jest tylko deklaratywne lub jeśli jest faktyczne to wynika z niemocy do czegoś więcej jako znieczulenie. Uważanie szczęścia za przyczynę działania jest wynikiem niedokładnej obserwacji.] Organizm fundamentalnie nie dąży do szczęścia swojego lub innych, do samozachowania, do przyjemności, do uniknięcia bólu, do wiedzy, do połączenia z bogiem, do prawdy itd. tylko do mocy, tamte motywy są środkami. Wszystkie nasze przekonania są fałszywe gdyż wierzymy tylko w to, co jest w interesie naszej mocy [jest tak już na poziomie poznania zmysłowego i aktywności nerwowej a świat o ile go poznajemy jest tylko naszą aktywnością nerwową] Prawda może być dla życia gorsza niż kłamstwo.
"Motyw czynu" czyli kolejny błąd.
Powodem działania np. tego że idę nie jest wyobrażenie które miałem w świadomości "chcąc" zacząć iść, ono jest niewiarygodnie proste w porównaniu z tym, co się dzieje w stawach, nerwach itd. Pod moim chceniem kryje się mnogość rzeczywistości więc świadome chcenie nie może być powodem działania tylko jego idealnym obrazem który jest dodatkiem (chodziliśmy zanim mieliśmy świadomość)
Sam organizm jest wielością, hierarchią takich dążeń. Świadomość jest wtórnym produktem woli mocy [świadomość jako epifenomen]
Rola świadomości w filozofii Nietzschego jest umniejszona, także filozofowanie jest działaniem na bazie instynktów które są racjonalizowane post factum. Skoro zwierzęta od których pochodzimy działają bez świadomości, to świadomość w ogóle nie jest potrzebna do działania, jest ostatnim stopniem rozwoju organicznego i jako taka najbardziej niedoskonała. Stąd pogramowy irracjonalizm.
"Parmenides mówił »nie można pomyśleć tego, czego nie ma«;— my stoimy na przeciwległym krańcu i mówimy »co można pomyśleć, musi z pewnością być fikcją«."
Jesteśmy ślepi na większość rzeczywistości, percepujemy to, co miało znaczenie dla życia naszych przodków [epistemologia ewolucyjna np. "Nasz mus subiektywny wierzenia w logikę wyraża tylko, że długo przedtem, zanim sama logika doszła do naszej świadomości, nie czyniliśmy nic innego, jeno to, że jej postulaty wkładaliśmy w to, co się dzieje: teraz odnajdujemy je tam — nie możemy postępować inaczej i wyobrażamy sobie teraz, że mus ten jest jakąś rękojmią „prawdy”. Myśmy to stworzyli „rzecz”, „rzecz jednakową”, podmiot, predykat, działanie, przedmiot, substancję, formę, przez to, żeśmy Bóg wie jak długo trudnili się przyrównywaniem, pogrubianiem, upraszczaniem. Świat wydaje się nam logicznym, ponieważ myśmy go uprzednio zlogizowali. Por. Epistemologia a organizm. Wyjaśniony panlogizm Hegla?]
Wola determinuje wybór akcji, świadomość sobie jakoś uświadamia, racjonalizuje i ubiera w słowa motyw lub nie, jednak ludzkich działań [i poglądów, wyborów] nie da się w zadowalający sposób wytłumaczyć na podstawie ludzkich deklaratywnych motywów. Ew. Te tzw. motywy jakoś oddziaływują na wolę ale pośrednio?
Albo inaczej: wola skłania mnie do rozpoczęcia danej akcji, uświadamiam ją sobie i racjonalizuję motyw, w ten sposób ten rzekomy pierwotny motyw akcji umacnia i konsoliduje wolę? Lub oczywiście świadomy zamiar samemu będąc racjonalizacją woli też wtórnie i pośrednio wpływa na wolę.. To jest ten element który dostrzega się w psychologii potocznej dnia codziennego a pomija pozostałe.
Oczywiście są też trwałe dyspozycje czy długotrwałe zamierzenia, to by w tym ujęciu było może coś jak kompleksy energii.
Z psychologii bólu
"Nie ma bólu samego w sobie. Nie rana sprawia ból, czyni to doświadczenie, pouczające, jak złe skutki może mieć rana dla całego organizmu; występuje ona w postaci głębokiego wstrząśnienia, które nazywa się nieprzyjemnością (kiedy chodzi o wpływy szkodliwe, nieznane dawniejszej ludzkości, np. nowo skombinowanych trujących chemikaliów, brak wyrażania bólu — jednak jesteśmy zgubieni...). W bólu właściwie specyficznym jest zawsze długotrwałe wstrząśnienie, reperkusja chocu, budzącego przerażenie w ognisku mózgowym systemu nerwowego: cierpi się właściwie nie z powodu przyczyny bólu (np. jakiegoś urażenia),lecz długotrwałego naruszenia równowagi, następującego wskutek owego chocu."
Ludzie wyżsi czyli między geniuszem a dekadentem:
"są krańcowe i przez to samo już niemal décadents... Krótkotrwałość piękności, geniusza, cezara jest sui generis: coś podobnego nie dziedziczy się. Typ przechodzi dziedzicznie; typ nie ma nic krańcowego, nie jest „wypadkiem szczęśliwym”... Przyczyna tego nie tkwi w szczególniejszym fatalizmie, w „złej woli” natury, lecz po prostu w pojęciu „typu wyższego”: typ wyższy przedstawia bez porównania większą złożoność — większą sumę skoordynowanych elementów: wskutek tego dyzagregacja staje się bez porównania prawdopodobniejsza. „Geniusz” jest maszyną najszczytniejszą, jaka istnieje — skutkiem tego najkruchszą"
Jeszcze co do psychologii nietzscheańskiej.
Intuicje Nietzschego można porównać ze współczesną neurobiologią i są one w większości zbieżne.
Neurobiologia mówi: Większość naszych decyzji, reakcji i działań podejmowana jest nieświadomie — przez struktury takie jak układ limbiczny, ciało migdałowate, pień mózgu. Świadomość dostaje „raport” po fakcie, i tworzy narrację, jakby to ona zdecydowała (efekt znany jako konfabulacja). Czy za pomocą tego efektu nie postępuje nasza projekcja pojęcia przyczyny na byt? Z wiary w swoje "chcenie" jako przyczynę działania?
"„przyczyna” jest projektowana po tym, jak nastąpił skutek: podstawowy fakt „doświadczenia wewnętrznego”." notatki
Mózg to modularny system – różne obszary rywalizują o przewagę, nie ma jednego miejsca „ja” w mózgu – to wytwór synchronizacji wielu układów. Nawet neuronalne korelaty świadomości są rozproszone. Indywiduum jako wielość.
To naprowadza na nieco niepokojące pytanie, czy w ogóle można sensownie mówić o jednej osobie. Czy jedność nie jest tylko kategorią a priori która spaja nasze postrzeżenia siebie, cały agregat bodźców, impresji, wyobrażeń itd. które jednak w empirycznym sensie wcale nie są dane jako wspólne? Czy nie z tej starej wiary w substancjalną jedność siebie wyprojektowaliśmy jedność na rzeczy?
Jak już u Kanta "Warunki możliwości doświadczenia w ogóle są zarazem warunkami możliwości przedmiotów doświadczenia i mają dlatego obiektywną ważność w syntetycznym sądzie a priori”
Nietzche mówi o tym, jak kantowską transcendentalną jedność apercepcji włożyliśmy w pojęcie atomu (!)
Apercepcja [samowiedza] jako aktywność, jako ingerencja i interpretacja.
Najstarsze części mózgu (pień mózgu, układ limbiczny) działają bez udziału świadomości. Kora nowa, odpowiedzialna za świadome myślenie to ewolucyjna nowość i zbytek wytworzony "na próbę".
Mózg tworzy narracje o sobie samym w czasie rzeczywistym (mózgi tych filozofów za pomocą których pisano o prymacie rozumu, racjonalizmie). Ostatecznie każda wola skontrolowania danego afektu jest językiem znakowym innego afektu. Nie istnieje to ego które się gani mówiąc o egoizmie, mówiąc ściśle nie istnieją ani postępki egoistyczne ani nieegoistyczne.
Nie ma sprawcy za czynem [patrz z genealogii moralności]; jak nie ma organizmu poza jego czynnościami, organizmu oddzielonego od jego czynności.
Z drugiej strony tej płynności indywiduum Nietzsche pisze niekiedy o rdzeniu istoty, nawet o duszy chociaż jako nazwa czegoś przynależącego do ciała, może jako wieczny powrót w ontogenezie?
"Jeśli ma się charakter, ma się też swoje typowe przeżycie, które wciąż powraca."
Etyka jako środek do wytrzymania życia dla niewolników, myślenie typu: owszem jestem uciskany ale mam przynajmniej wyższość moralną a ostatni będą pierwszymi, nie jestem wcale nieudany, słaby, biedny ale dobry, tolerancyjny i uczciwy.
"Gdyby cierpiący, uciśniony stracił wiarę w to, że ma prawo do swej pogardy dla woli mocy, popadłby on w stan beznadziejnej desperacji. Tak byłoby wtedy, gdyby ten rys tkwił w istocie życia, gdyby się pokazało, że nawet ta wola moralności jest jeno zakapturzoną „wolą mocy”, że i to pogardzanie i nienawidzenie jest jeszcze wolą władczą. Uciśniony przekonałby się, iż stoi na jednakim gruncie z tym, który go uciska i że nie ma wobec niego żadnego przywileju, żadnej wyższej godności."
Co często oznacza: zmienić człowieka moralnie? Zmienić go fizjologicznie, np. przez długotrwałe osłabienie, "obowiązki" zużywającej pracy, umartwianie ciała, bezmyślność w odżywianiu, zużycie nerwowe itd. Inaczej: czy moralność nie jest okrężną drogą zmiany chemicznych właściwości ciała? [przez długotrwałe napięcie] Co dziś uskutecznia się bardziej bezpośrednio przez leki psychiatryczne.
Clue czyli do ontologii Woli Mocy.
Psychologia, biologia, chemia, fizyka czyli próby globalnej teorii przyrodniczej; fragmenty do znalezienia i przestudiowania. Z genealogii logiki czyli niaiserie pewnych istot. Rzeczy i ciała, czyli co nie istnieje.
"Jeśli się przypuści, że nie istnieje takie A identyczne z samym sobą, jakie przypuszcza każde twierdzenie logiki (i matematyki),że A już jest pozornym, tedy już założeniem logiki byłby tylko świat pozorny. W rzeczywistości wierzymy w ową zasadę pod wpływem nieskończonego empiryzmu, który zdaje się je ustawicznie potwierdzać. „Rzecz” — oto właściwy substrat A; nasza wiara w rzeczy jest założeniem wiary w logikę. A z logiki jest jak atom rekonstrukcją „rzeczy”... Jeśli nie pojmujemy tego i czynimy z logiki kryterium bytu prawdziwego, jesteśmy już na drodze do uważania za realności wszystkich owych hipostaz: substancji, predykatu, przedmiotu, podmiotu, akcji itd."
(!) wpływ fizyki dynamizmu Rudera Josipa Boskovica [patrz. Poza dobrem i złem paragraf 12 o obaleniu atomistyki materialistycznej; nie masz materii tylko ogniska siły i §36 czyli wcześniejszą próba takiej tylko interpretacji wszelkiego działania jako działanie woli, taki byłby świat wewnątrz zgodnie z jego "inteligibilnym charakterem"], wpływ historii materializmu Langego.
Bardzo ciekawa jest część która można by określić jako filozofię przyrody i nauki Nietzschego, chociaż niedokończona i porozrzucana po wielu pismach; w Woli mocy wiele się krystalizuje [niestety to notatki zredagowane i wydane bez potwierdzenia autora który wówczas był już po załamaniu nerwowym w Turynie]
Trop biologiczny. Antydarwin czyli inne ewolucjonizmy np. Wilhelm Roux. [Konkurencja części organizmu o energię jako mechanizm selekcji]; Wiliam Rolph.
Fizjolog Claude Bernard. Morfologia woli mocy na poziomie "atomu", komórki.
Czytał też antydarwinistycznego botanika Carla Nägeliego Mechaniczno-fizjologiczna teoria ewolucji
(1884),które ponoć stało się jego głównym źródłem wiedzy na temat fizjologii.
"Absolutna chwilowość woli mocy rządzi; w człowieku (już na poziomie komórki) owo ustalanie jest procesem nieustannego przemieszczania się w trakcie wzrostu wszystkich ogniw walką, zakładając, że słowo to pojmuje się na tyle rozległe i głęboko, by również stosunek panującego do opanowanego pojmować w kategoriach boju, a stosunek posłusznego do panującego w kategoriach sprzeciwu." Nachlass, s. 539
Zwykle prawdziwszym powodem działania nie jest uzasadnienie ale krew w żyle, ruch w nerwie. Motyw działania to urojenie i kłamstwo, to co zwykle nazywamy motywem lub powodem jest racjonalizacją wyniku konfliktu afektów po fakcie gdzie do świadomości dochodzi często sam wynik, racjonalizacja urobiona na intersubiektywny stereotyp "człowieka rozumnego" do czego jesteśmy warunkowani w szkole [i do wiary w scjentystyczny materializm jako domyślny paradygmat ew. do wiary, taka tylko fałszywa dychotomia przyprawiona śmiesznym realizmem pojęciowym, kształcenie typu użytecznych turbinek życia społecznego powtarzających definicje (niewiele było wyjaśnień nie będących zaciemnieniami); urzędników albo robotników fabrycznych pytających o pozwolenie na skorzystanie z szaletu i wstających na dzwonek, to ta cała otoczka jest istotą szkoły a nie wiedza, inaczej nie sposób zrozumieć takiego jej funkcjonowania]
"Uzasadnij swoje zdanie" "Powiedz, dlaczego tak a tak zrobiłeś" oznacza: Spreparuj uzasadnienie które nie ma kontaktu z rzeczywistym ale może być intersubiektywnie dane. Ale sami wobec siebie też tak przeinaczamy własne motywy, język jako mowa znaków musi już zawierać przepaść wobec świata.
Świat nie jest tylko napędzany wolą mocy, ale sam nią jest. „Ten świat jest wolą mocy – i niczym innym! I także wy sami jesteście tą wolą mocy – i niczym innym”
Oczywiście inspiracja Schopenhauerem czyli kantowski przedmiot sam w sobie, przedmiot "od wewnątrz" a także podmiot jako konfiguracja woli. Ontologia relacyjna [siły bez podmiotu].
Trop z biografii: eksperymenty chemiczne prowadzone przez Nietzschego.
Gwałtowna radykalizacja a może logiczna kontynuacja kantowskiej krytyki transcendentalnej.
Rudymentarna psychologia teorii naukowej.
"Wszystkie przesłanki mechanizmu, materia, atom, ciśnienie i uderzenie, ciężar nie są „faktami samymi w sobie”, lecz interpretacjami przy pomocy fikcji psychicznych"
Materializm w nauce jako relikt pojęcia substancji w metafizyce klasycznej.
To co w nauce nazywamy: prawami, prawidłościami, koniecznościami to tylko użyteczne fikcje modelu świata.
"Nie ma prawa: każda moc wyciąga w każdym momencie swoją ostateczną konsekwencję. Właśnie, ponieważ nie ma mezzi divini, na tym opiera się obliczalność.
Ilość mocy określa się działaniem, które ona wywiera i oporem, który stawia. Nie ma adiaforii, która sama przez się dałaby się pomyśleć. Jest to zasadniczo wola gwałtu i obrony przed gwałtem. Nie samozachowanie: każdy atom działa na cały byt — nie można go sobie wyobrazić, jeśli przestaniemy sobie wyobrażać to promieniowanie woli mocy. Dlatego nazywam je ilością „woli mocy”: przez to zostaje wyrażony charakter, którego nie można usunąć z wyobrażenia porządku mechanicznego, nie usuwając tego samego porządku.
Przełożenie tego świata działań na świat widoczny — świat dla oka — jest to pojęcie „ruchu”. Pod tym zawsze rozumiemy, że coś jest poruszane — czy to jest fikcja globulki atomu lub nawet jej abstrakcja, zawsze jeszcze wyobrażamy sobie rzecz działającą — tzn. nie wyzbyliśmy się przyzwyczajenia, ku któremu nas zwodzą zmysły i mowa."
Nauka to nihilizm [nasza ziemia nie jest wyjątkowa, nie mamy wolnej woli, ego nie jest panem we własnym domu czyli psychoanaliza, zmysły nas okłamują czyli Kopernik itd.]; nauka to kontynuacja ideału ascetycznego [patrz z genealogii moralności np. roz. III §23]
Tłumienie życia w imię "prawdy" jako forma autoagresji np. redukcjonizm biologiczny, człowiek to tylko zwierzę.
Estetyczną wartość mierzyć siłomierzem.
Z fizjologii sztuki. Nowoczesność powiada, że nie ma obiektywnych kategorii estetycznych, owszem nie ma ale są "obiektywne" jako ludzkie, to co jest biologicznie szkodliwe dla nas jest postrzegane jako brzydkie, brzydota osłabia, działa depresyjnie, potyka się [pojąć mechanicznie: brzydocie brak środka ciężkości przeciwnie do lekkości tancerza], brzydota sugestionuje brzydotę, na sobie można sprawdzić jak czucie się źle podnosi zdolność fantazji w kierunki brzydoty, także w rzeczach logiki stan spokrewniony: ociężałość, gnuśność.
Wiara w Boga czyli wiara w gramatykę, dowody jako ekstrapolacja kategorii na rzeczy same w sobie i to niedane, niemożliwe do dania jako przedmiot doświadczenia co wykazał już Kant mimo całego późniejszego wishful thinking. Mechanika czyli tylko semiotyka, przekład na ludzkie zmysły nie oznaczający nic realnego, materia takoż.
Stawanie się nie ma żadnego ujścia w bycie co tyczy się też metamorfoz pojęcia bytowania (ciało, idee, prawa natury, formuły itd.)
Istnieje tylko stawanie się, nawet atom, monada jest tylko grą sił oznaczoną jako stała stosunkowo do naszych zmysłów [jeśli tzw. rzecz jest stała to działają w niej równoważące się siły + i - jak mówił Heraklit o rzeczy: jest i nie jest?]
Ew. standardowo rozumiany byt, przedmioty, organizm, świadomość itd. jako pewne emergencje woli? Tak jak w fizyce na poziomie mikro obserwuje się ruch w częściach atomu a w miarę oddalania się rzeczy "stają się bardziej stałe" tj. wyniki ich reakcji coraz bardziej pokrywają się z modelem prostej fizyki Newtona na zasadzie wielkich liczb; tak jak im więcej razy rzucę monetą tym statystycznie wynik zbliży się do 50% reszek a oczywiście w miarę oddalania się liczba mierzonych reakcji rośnie. Tak, ale nie należy zapominać że przebieg i rezultat każdej obserwacji, także makro, zależy od tego kto obserwuje, jak obserwuje, jaki wycinek bytu obserwuje, za pomocą jakich urządzeń, że nie sposób prawidłowo obserwować rzeczy jako wyabstrahowanej od jej otoczenia które jest z nią w obustronnej reakcji itd.
Poznawanie jako odżywianie, jako transpozycja i asymilacja w swój organizm, podczas nauki organizm zmienia swoją strukturę, tak jak podczas odżywiania. I tak jak podczas odżywiania wcielając pokarm przetwarzamy go.
Że nie ma żadnych faktów [także pozytywistycznych, naukowych!] a tylko interpretacje wynika już z tego że: "Pozorność” należy do samej realności: jest ona formą jej bytu; tzn. w świecie, gdzie nie ma żadnego bytu, trzeba za pomocą pozoru dopiero tworzyć pewien obliczalny świat wypadków identycznych: pewne tempo, przy którym możliwa jest obserwacja i porównywanie itd." (...)
Wola prawdy jako wola mocy
"Na tym, co się staje, wycisnąć charakter bytu — oto najwyższa wola mocy."
Perspektywizm ontologiczny (a nie tylko poznawczy "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia", przecież tu jeszcze i przede wszystkim rozchodzi się o to, co pozostaje z rzeczy poza jakimikolwiek postrzeżeniami i czym to jest, słowem czy istnieje rzecz sama w sobie, jak istnieje rzecz której nie przekładamy na swój aparat poznawczy, poza wielością oglądów tego x. Notabene Nietzsche uważałby myślenie o wszystkim jako subiektywnym jako niskie, całe życie jest sporem o smak i smakowanie, gminne "o gustach się nie dyskutuje", poznawanie i ocenianie jest tworzeniem, indywiduum jako wykładające jest już tworzącym.
"jest to świat zasadniczo względny: zależnie od okoliczności z różnych punktów widzenia posiada różne oblicze: byt jego w każdym punkcie jest zasadniczo odmienny: wywiera ciśnienie na każdy punkt, w każdym punkcie spotyka przeciwdziałanie — i te sumy w każdym wypadku są niewspółmierne." Jedyny sposób w jako świat działa na nas (a świat obchodzi nas tylko o tyle o ile na nas działa) więc taki jedyny sposób to quantum mocy wchodzące w interakcję z innym quantum mocy i wówczas wynika "realność" czyli wynik danej reakcji sił? Interakcją może być już samo poznanie np. wzrokowe lub zderzenie "ciał stałych"? Tzn. Inaczej, osobno pojąc jakąkolwiek rzecz jako będącą interakcją z tym co "dookoła niej", a osobno poznanie, nasze czynienie rzeczy możliwymi do pomyślenia, nawet do zobaczenia jako aktywność, poznanie zmysłowe nie jest prostym odbiorem.
Dodatkowo wiąże się to z podważeniem realności kantowskiego dualizmu na rzecz samą w sobie i zjawisko, czyli rzecz nam daną.
Ależ przecież nadal w tej koncepcji coś powoduje postrzeżenie! Nie popadamy w solipsyzm, ale nie ma rozróżnienia na postrzegającego i rzecz postrzeganą bo istnieje tylko ich relacja, czyli istnieje tylko wielość wykładni? Energia której nikt nie obserwuje nadal istnieje jako element związku z innymi falami, skupiskami energii?
Chodzi zdaje się o to, że nie ma niczego "za" zjawiskiem. Jednak nie znaczy to, że rzeczy nie istnieją, lecz że istnieją jedynie jako relacyjne konstelacje sił. Zjawisko (zmysłowe itd.) jest tym, co jest nam dane i jako takie jest pewną realnością (por. fenomenologia),ale nie dlatego że jest pozorem/naszą przekładnią rzeczy samej w sobie (jak choćby u Kanta) lecz dlatego że "byt" to właśnie ta dynamiczna, nieredukowalna gra sił. Istnieć znaczy tu tyle, co oddziaływać. Coś istnieje dlatego, że coś innego to odbiera, kontruje itd.
To wszystko brzmi blisko do kwantowej zasady superpozycji i splątania. W mechanice kwantowej cząstka nie ma jednej pozycji, dopóki nie nastąpi interakcja np. pomiar, pomiar już jest stanem ingerencji [czyli cząstka egzystuje w stanie arystotelesowskiej potencji] stan cząstki jest określony przez relacje z otoczeniem, innymi cząstkami. Świat to energia = masa. Cząstka = zorganizowana energia, czasoprzestrzeń = określone rozmieszczenie energii. Tyle że Nietzsche mówi nie tylko o poziomie mikro tylko w ogóle o świecie, to już jest bardziej dyskusyjne ale też istnieją podobne modele (kwantowa teoria pola, fizyka relacyjna - Carlo Rovelli, David Bohm)
"Miara mocy określa, jaką istotę posiada inna miara mocy: w jakiej formie, pod jaką władzą, przymusem działa lub opiera się."
Czyli pojąć rzecz poza jej relacyjnym ruchem oznacza - zanegować ją.
Do porównania: Energetyzm chemika Wilhelma Ostwalda. Z wikipedii:
" Rozważania mieściły się w nurcie monizmu (zob. monizm przyrodniczy, monizm teoretyczny). Sformułował m.in. matematyczny wzór, wyrażający szczęście jako funkcję siły jego pragnienia (zob. też Ananda Sutram i natura wszechświata) oraz ilości „energii”, której wymaga przebycie drogi do zaspokojenia tego pragnienia[3][2]. Był twórcą „energetyzmu” i uważał, że w rzeczywistości istnieje tylko energia[16]. Proponował „usunięcie przeciwstawności” między materią i duchem przez sprowadzenie ich do trzeciego pierwiastka, mianowicie do energii[17]. Tworząc mętną filozoficzną koncepcję energetyzmu, pretendującą do wzniesienia się „ponad” materializm i idealizm, do „przezwyciężenia” ich przeciwstawności, Ostwald rozwijał w istocie rzeczy nowy wariant filozofii subiektywnego idealizmu[18]. Włodzimierz Lenin krytykował energetyzm w specjalnym paragrafie swojej książki Materializm a empiriokrytycyzm, zatytułowanym: Czy do pomyślenia jest ruch bez materii?[19]"
Oczywiście to bardziej teoretyczne i można reinterpretować że istotą materializmu dialektycznego jest pojęcie tzw. rzeczy duchowych jak światopogląd, myśli itd. jako nadbudowa tych realnych czyli warunki socjalne, stosunki produkcji itd. nawet jeśli pojęcie materii jest tylko instrumentalne z tym aspektem nowoczesna fizyka oczywiście nie ma interakcji, patrz np. posłowie w Fizyka a filozofia Heisenberga.
Nasze fikcje w nauce powszechnie uznawane za "dane wprost", za oczywiste i prawdziwe odbicie świata samego:
"Fenomenalnym więc jest: wtrącenie pojęcia liczby, pojęcia podmiotu, pojęcia ruchu: nasze oko, nasza psychologia wciąż jeszcze w nim się znajduje.
Jeśli wyeliminujemy te dodatki, nie pozostaną rzeczy, lecz ilości dynamiczne, w stosunku napięcia do wszystkich innych ilości dynamicznych, których istota kryje się w ich stosunku do wszystkich innych ilości, w ich działaniu na nie. Wola mocy nie jest bytem, nie jest stawaniem się, lecz patosem — jest faktem elementarnym, z którego dopiero wywodzi się stawanie, działanie...
Mechanika formułuje zjawiska następcze i przy tym jeszcze semiotycznie, za pomocą zmysłowych i psychologicznych środków ekspresyjnych: nie dotyka ona siły przyczynowej."
Czyli poza wszelką naszą interpretacją z "rzeczy" pozostają dynamiczne ilości sił których istotą jest wzajemny nacisk, tworzą lokalne kompleksy, tworzy się "hierarchia" oparta po prostu na quantum.
Jednak wydaje mi się, że to nadal można pogodzić z Kantem po pewnym przekształceniu?
Jak dla mnie jednak nadal coś, co jest tym, co pozostaje w istnieniu poza jakimkolwiek postrzeganiem, niezależnie od poznania: jest pewnego rodzaju rzeczą samą w sobie. I tutaj to byłoby quantum (probabilistycznie równoważące się w przypadku "stałych obiektów"?) ruchomej konstelacji sił powodowanej wolą mocy w obrębie danego obszaru?
Można wydzielić (w percepcji, myśleniu) dany obszar jako rzecz, ale jednak właściwości rzeczy to wpływ na inne „rzeczy”: jeśli usuniemy inne „rzeczy”, to rzecz nie będzie miała żadnych właściwości, tzn. nie ma rzeczy bez innych rzeczy. Ja nadal będę się upierał że to jest quasi - rzecz sama w sobie, coś w rodzaju lokalnego skupiska ruchów energii z pewnym probabilistycznym potencjałem oddziaływania wraz z pozostałymi siłami o tyle o ile wpływają na oznaczenie obiektu o który nam chodzi w przypadku tzw. stałych martwych obiektów.
Jeszcze to przemyślę, tutaj koniecznie dla jasności trzeba oddzielić to, czy istnieje pewne obiektywne stawanie się poza aktywnością poznającego od tego, czy możemy je poznać obiektywnie.
Może tak:
Nie ma substancji, lecz reakcje układów sił, których działanie określa miara woli mocy; zarówno percepcja, jak i oddziaływania fizyczne są różnymi manifestacjami tej samej zasady.
"Obiekty" nieożywione np. skała wydają się nie mieć woli, nie jest to zrozumiałe. Ale jednak także ta skała działa jako miejsce oporu w dynamice woli mocy.
Można by twierdzić, że zamiast próby „panowania nad innymi”, „wolę mocy” lepiej rozumieć jako kruchą równowagę w układzie relacji sił względem siebie.
To się sprowadza także do tego, że wychodząc od ruchu można zadowalająco wytłumaczyć stałość jako antagonistyczne siły; natomiast wychodząc od stałości z wytłumaczeniem ruchu jest już gorzej. Musiałby pochodzić jakby spoza układu.
A nasze zmysły czym są? To co rozumiemy jako oko jest wytworem oka.
Zakaz formułowania twierdzeń sprzecznych wynika z uroszczenia jakoby pojęcie wnikało w istotę rzeczy i ją obejmowało.
Korzystamy z oznaczania substancji zamiast sił w celu oszczędności energetycznej. Oszczędność energii a epistemologia.
"simplex sigillum veri. Dico: że jasność dowodzi w czymkolwiek prawdy, jest dzieciństwem zupełnym" uderzenie w Huma i Kartezjusza, ich metodę "co jest oczywiste, co się silnie [inwolincjonalnie?] narzuca to jest prawdą"
Tzw. prawa fizyki to sformułowanie chaosu przyrody w duchu demokratycznym (filologicznie: tzw. prawa przyrodnicze tkwią w omówieniu tekstu, a nie samym tekście) Tak samo teleologia, ucelowienie w opisie świata np."rośliny rosną po to, żeby dawać tlen zwierzętom" gdzie oczywiście zachodzi koincydencja, tak samo w rozwoju organizmów, częste antropocentryzmy itd. Oko wcale nie wyewoluowało po to, żeby widzieć, i oczy różnych zwierząt są zbudowane inaczej.. Powstało od prostych komórek światłoczułych poprzez pokolenia selekcji naturalnej, widzenie jest w oku akcydentalne..
Np. Stół wydaje się obiektem dlatego że jest złożony z sił które się równoważą albo prawie równoważą tak że zmiana następuje "wolno", to że zaś w ogóle jest jeden stół jest naszą kategorią a priori, to tylko skupisko sił, np. jest twardy czyli mówimy że jest materialny a znaczy to tyle że do zmiany jego rozciągłości potrzebna jest większa siła niż typowa w życiu codziennym np. Kiedy uderzę ramieniem w powietrzu to też przesuwam cząstki, kiedy uderzę w stół to on mnie zatrzyma co dowodzi tylko nagromadzonych sił które mnie przeważają a nie materii?
Moja ręka też jest częścią takiej siły, ona cały czas się staje, cały czas walczy atrofia i hipertrofia mięśni, krew jest wytwarzana na nowo i różnie przepływa zależnie od ruchów i napięcia itd.
"rozróżnianie między „siedliskiem siły poruszającej a nią samą” jest mową znaków, wyniesioną ze świata logiczno-psychicznego."
Niby drzewo rośnie a piorun uderza, ale tak naprawdę istnieje tylko rośnięcie i uderzanie a drzewo i piorun to hipostazy.
Gramatyka nas zwodzi, np. napisałem właśnie że ta ręka cały czas się staje, ale nie ma tego co się staje, nie ma ręki jako obiektu, są tylko przeciwstawne siły (Heraklit) które mają swoje skupisko które oznaczam predykatem ręki tworząc swój pomniejszony świat który służy mi do komunikacji a także do samowiedzy itd.
Pojęcie zmiany w domyśle zawiera to, co się zmienia, że mamy tu obiekt którego następuje zmiana, ale właśnie żadnego obiektu nie było poza słownym oznaczeniem. Nasz opis nadaje się do rzeczy stałych czyli takich których nie ma.
Rzecz stała to tautologia bo pojęcie rzeczy już analitycznie zawiera w sobie naprowadzenie na stałość. Rzecz zmienna nadal zakłada rzecz stałą która tu się zmienia.. A co z przedmiotami w ruchu zewnętrznym, które jednocześnie niezależnie od tamtego ruchu zmieniają się wewnętrznie? Czyli ze wszystkimi?
Język narzuca dualizmy, których nie ma: podmiot-przedmiot, przyczyna-skutek, działanie sztucznie przeciwstawione działającemu, oznacza substancje których nie ma.
"Czym jest słowo? Wyrażeniem bodźca nerwowego za pomocą dźwięków. Jednakże wnioskowanie o przyczynie zewnętrznej od bodźca nerwowego jest już wynikiem błędnego i nieuzasadnionego zastosowania założenia przyczynowości (...) [wczesny esej o prawdzie i kłamstwie w pozamoralnym sensie]. Pojąć wyrazy jako symboliczny przekład stanów organizmu, jak np. Wyrażony stan miłości albo nienawiści jest pewną symboliką danego układu ruchu komórek, jaka niezdarna i arbitralna jest to symbolika. Albo stan wyrzutu sumienia który jest ewolucyjnie przedłużeniem instynktu samozachowawczego tj. groźba złego mniemania stada o nas która grozi zachowaniu naszej konfiguracji woli. Zwykle to zdanie stada jest internalizowane, czasem personifikowane, jest też osobna kwestia odźwięku uczuciowego która też jest biologiczna "nie krzywdzić osobników swojego gatunku ani nie wywoływać czynami stanów które choćby przywołują na myśl osłabienie swojego gatunku". Uczucie wypowiadane jako ocena "to jest zło" też jako swoisty przekład stanu fizjologicznego nacisku, napięcia grożącego dezintegracją? Posłuchajmy poetów, Baczyński: "i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło".
Oznaczenie rzeczy jako substancjalnych to oszczędność energetyczna w logice, gramatyce (model świata na dany użytek) np. Gdybym na co dzień chciał myśleć w takim modeli wariabilistycznym to nie wytrwam w tym długo gdyż zaraz moja wola będzie do tego niewystarczająca, zmęczona i zracjonalizuję sobie powrót do modelu statycznego, celem nie jest prawda a w tym przypadku efektywność myślenia (efektywność wydatkowania mocy) jako narzędzie. Ręka jako obiekt istnieje tylko na obrazku, w idei ręki. Wykonując ruch ręką moja myśl o ruchu ręką nie może być przyczyną, inicjatorem tego ruchu gdyż ta myśl jest uproszczeniem pod którym kryje się wiele rzeczywistości, trakt z nerwu do mózgu, neurony, krew która płynie podczas gdy ja o tym mogę wcale nie wiedzieć [lepiej że tego nie wiem bo świadomość wszystkich procesów i manualne ich inicjowanie byłaby tylko niepotrzebnym zużywaniem energii. Nasz rozum jest zbyt słaby żeby w pełni zrozumieć a nawet wyobrazić sobie "przyczynę" ruchu ręki a co dopiero ją wytworzyć, może mówiąc w uproszczeniu "inicjować" ruch, jednak większość istnienia tego ruchu przebiega instynktownie, autonomicznie] a więc już o tyle widać jak nie możemy być przyczyną swojego działania, często świadomość działa tylko równolegle, nie jest przyczyną (patrz eksperyment Libleta; decyzja, sygnał, faktyczna determinacja rozpoczęcia ruchu zapada przed myślą o ruchu)
W tak rozumianej fizyce nie chodzi o to, że wszystko jest pozorne, tylko klasyczne pojęcie pozoru i faktu było spreparowane przez nas.
"Każde ognisko siły posiada swoją perspektywę dla całej reszty, tzn. swoją zupełnie określoną ocenę wartości, swój sposób działania, swój sposób oporu. Świat pozorny sprowadza się więc do specyficznego sposobu działania na świat, wychodzącego z pewnego ogniska.
Lecz nie ma żadnego innego sposobu działania: i „świat” jest tylko wyrazem na oznaczenie całości gry tych akcji. Realność sprowadza się ściśle do tych oddzielnych akcji i reakcji każdej jednostki względem całości...
Nie pozostaje ani śladu prawa, pozwalającego mówić tutaj o pozorze..."
Cząstki nie istnieją jako stałe, punktowe obiekty tylko są oznaczeniami które podlegają probabilistycznym fluktuacjom [tak samo nie istnieje ściśle wola lecz tylko punktacje woli] Nie można im przypisać jednoznacznych lokalizacji ani nie możemy przewidzieć ich wpisać w prawa na mikropoziomie (Schrodinger i zasada nieoznaczoności Heisenberga, stan wiedzy pozostaje taki na 2025)
Prawa np. fizyki klasycznej newtonowskiej powstały na bazie kantowskich kategorii syntetycznych a priori czyli z ludzkiej głowy... Ich narzucanie się było warunkiem życia takich istot, konieczne było ich uznawanie za prawdziwe a nie ich bycie prawdziwymi. Język fizyki klasycznych jest tylko rozwinięciem języka potocznego i nie może służyć do opisania "prawdziwych" relacji [patrz. Heisenberg, fizyka a filozofia]
Jeśli nauki "ścisłe" są tak nieścisłe to co dopiero nauki społeczne! Jak socjologia, psychologia. Jak biologia i przede wszystkim medycyna, psychiatria i pojęcie "choroby" ujmowane z naiwnością starożytnego realizmu pojęciowego, jakby każdy organizm nie był jedyną w swoim rodzaju konfiguracją, jakby czynnik zainteresowania medycznego był jedynym jaki ma wpływ na organizm podczas gdy można by wyodrębnić tysiąc innych teraźniejszych i występujących w trakcie rozwoju itd. Jakby choroba była platońską ideą istniejącą na niebie i jakby ta idealna choroba z podręcznika spływała z nieba w człowieka który też spłynął z idei człowieka samego, tak przebiega postępowanie diagnostyczne. Oczywiście, fikcje są konieczne do funkcjonowania na każdym kroku ale jednak!
Redukcja kategorii a priori do imperatywów biologicznych [musimy tak postrzegać aby przeżyć, postrzegać tyle żeby prosperować i jeszcze to wytrzymać(!!)postrzegać tyle żeby jeszcze wytrzymać dany ucisk na nerwy? ] ale nie są one uniwersalnymi strukturami umysłu, naturalizacja filozofii. Dla Kanta kategorie narzucają się silnie gdyż są warunkami możliwości poznania. Dla Nietzschego zaś kategorie narzucają się silnie dlatego że były wpajane przez tysiąclecia jako niezbędne do przetrwania, są zastygłymi metaforami (patrz o prawdzie i kłamstwie w pozamoralnym sensie) Dla Nietzschego myślenie poza kategoriami Kanta jest trudne ale nie niemożliwe (artysta surrealistyczny w trakcie tworzenia zbliża się?)
Wola prawdy czyli poszukiwanie tego co znane czyli taka była pierwsza zasada poznania: jakiekolwiek tłumaczenie jest lepsze niż żadne, najlepiej znane na podobieństwo podstawiania do wzoru w matematyce gdyż celem poznania było by pozbyć się uczuć nieprzyjemnych...[oto istota kategorii Kanta! Horror Lovecraftowski], szukaliśmy "prawdy", świata stałego w którym się nie cierpi, wyciskaliśmy stałość w istnieniu [szybkie sądzenie, zrównywanie rzeczy niejednorodnych co do wrogich zwierząt, pożywienia, poznanie jest śrubą bez końca dlatego istnieje działanie, logika też jest tylko wysubtelnionym instynktem praktycznym a wcale nie oddaniem realności], usiłowanie przystosowania bytu do bycia skłonnym do sformułowania, obliczenia... Takie usiłowanie nie tylko przez systemy, teorie ale już poprzez samo postrzeganie. Percepcja czyli efekt konfliktu miar mocy desygnowany jako to, co jest?
"Perspektywizm jest tylko złożoną formą specyfikacji. Wyobrażam sobie, że każde ciało specyficzne dąży do zapanowania nad całą przestrzenią i rozpostarcia swej siły (swej woli mocy); i do odepchnięcia tego, co jego rozpostarciu się przeciwi. Lecz ustawicznie natyka się na takie same dążenia ciał innych i kończy na układaniu się („łączeniu”) z tymi, które są z nim dostatecznie pokrewne: wtedy łącznie spiskują do osiągnięcia mocy."
Symbioza w przyrodzie; osobna wykładnia całego świata w każdym organizmie. Roślina jest istotą mierzącą.
Jakie jest faktyczne kryterium poznania?
Dany organizm. Polega to na rzutowaniu swoich warunków zachowania na atrybuty bytu.
Przeciwko Kantowi: że nie ma żadnych przedmiotów a co dopiero przedmiotów samych w sobie o których on mówi, patrz np. §293: Krytyka pojęcia "świat prawdziwy i pozorny". No ale jednak można by mówić o ilości energii która działa poza naszym postrzeganiem, to byłby przedefiniowany rodzaj rzeczy samej w sobie.
Ściśle mówiąc nie ma w ogóle czegoś takiego, jak "rzecz" mająca "właściwość". "Siła" istnieje tylko jako wynik relacyjny.
Nie chodzi o czysty chaos lecz o hierarchiczną strukturę sił.
Nie wierzymy już w przyczynę i w skutek i w dobro i zło. Przyczyna i skutek to tylko prostackie określenia ukrywające pewne spectrum, continuum z którego części bezmyślnie oddzielamy, przypadkowość, regularna gra sił, potocznie rozumiana przyczynowość nie jest dana empirycznie to już wiadomo od Huma. Kolejna zastygła metafora i nieuprawnione roszczenie rozumu, bo potrzebujemy stałości logicznych do życia.
Źrenica Venus. Wille zur Macht.
"Atom walczy o swój stan, lecz inne atomy atakują go, by pomnożyć swą siłę. Oba procesy: ten rozpuszczania i ten zagęszczania pojąć jako skutki woli mocy. Aż po najmniejsze cząsteczki nosi w sobie wolę zagęszczania siebie. Żeby się jakkolwiek zagęścić, jest zmuszony i w innym miejscu się rozrzedzić itd.10." z Nachlass, s. 505
W ogóle przeglądając nieopublikowane notatki np. 1882-1884 takich wpisów oraz notatek z naukowych lektur jest więcej np. E. H. Weber, Badania procesu pobudzenia w układzie mięśniowym i nerwowym
Hitzig, Badania mózgu, Berlin 1874
Dühring, Cursus, s. 147, „stan mechaniczny ciała cząstkowym stanem mechaniki kosmicznej”
E. F. Moldenhauer, Obrót osiowy ciał niebieskich, Berlin 1871, Wszechświat i jego rozwój, Kolonia 1882.
G. H. Schneider, Zwierzęca wola. Systematyczne przedstawienie i wyjaśnienie popędów zwierzęcych oraz ich pochodzenia, rozwoju i rozpowszechnienia w świecie zwierząt jako podstawa porównawczej teorii woli, Lipsk 1882.
Należałoby wspomnieć więcej o tym, jak metafizyka Nietzschego jest rozwinięciem woli życia Schopenhauera [świat jako wola i przedstawienie, rozwinięcie Kanta tyle że zamiast rzeczy samej w sobie wola, ślepy pęd powoduje że nadal tkwimy w tym całym przedstawieniu i cierpimy [U Schopenhauera każde działanie wynika z braku czegoś więc jest cierpieniem, kiedy z kolei braków nie ma to następuje inercja, nuda czyli znowu cierpienie. Nietzsche sprzeciwia się ujmowaniu cierpień jako tylko oskarżenie życia, cierpienia stanowią w pewnych proporcjach stimulans życia, nuda jest bodźcem i konieczną przestrzenią do myślenia, tak samo działanie jest u niego ontologicznie ekspansywne więc wcale nie wyczerpuje się wcale w wypełnianiu braków [w ćwiczeniu fizycznym pewne uszkodzenie tkanki prowadzi do nadkompensacji i hipertrofii] Schopenhauer za wyjście podsuwa ideał ascety który wypiera wolę życia gdyż ta jest cierpieniem lub bezinteresowną kontemplację sztuki, tu znowu przeciwstawione pojęcie sztuki witalnej, dionizyjskiej, grecka tragedia jako witalna chociaż konfrontuje z cierpieniem. Schopenhauerowska etyka współczucia jako naturalnego odruchu w świecie pełnym bólu, jak wszystko jest fundamentalnie wolą a tylko wyobrażenie principium individuationis nas przeciwstawia, za zasłoną Mai istnieje jedność ślepego pędu, właśnie Schopenhauer pojmuje swój woluntaryzm raczej monistycznie a Nietzsche pluralistycznie - punktacje woli, oczywiście jedna i druga jest wariabilistyczna. Wielość woli występuje też u Mainlandera.] pesymizm wynikający z samej metafizyki, tam też ta wola jest już jak się zdaje pojmowana szeroko tj. poznajemy ją poprzez apercepcję ale ona nie jest tylko działaniem psychologicznym czy organicznym ale tkwi nawet w kamieniach itd. I również Schopenhauer podejmuje pewne próby ugruntowania w naukach przyrodniczych.] jednak tego nie rozwijam bo na razie nie czytałem.
Kosmologia wiecznego powrotu i woli mocy
"Czy by nie było wolno uznawać tej woli za przyczynę działającą w chemii? I w układzie kosmicznym?"
"Twierdzenie o stałości energii wymaga wiecznego wrotu."
Btw. Wieczny powrót jest ciekawy jako największe przybliżenie do statyzmu, surogat bytu w obrazie świata tak dynamicznym
"Iż wszystko powraca, jest najwyższym przybliżeniem świata stającego się do świata bytującego: szczytem rozważania."
Świat skończony, a trwający w nieskończoność czego dowodzić ma to, że nie osiągnął żadnego celu a można by cofać czas ad infinitum wróć wiemy że nie osiągnął żadnego celu przez całą wieczność ani nigdy nie był stworzony. Refutacja mechanicyzmu. A więc w skończonym świecie istniałaby skończona ilość kombinacji "rzutów kostką" w grze istnienia, podczas nieskończonego czasu każda kombinacja powracałaby i to nieskończenie wiele razy. Koncepcja: świat jako określona wielkość siły i określona ilość ognisk siły. Nie ma sensu pytać o przyczynę ruchu gdyż istnieje tylko ruch, to co jest stałością wynika z interakcji równoważnych ilości energii którą oglądamy z daleka i przekładamy na nasze zmysły [nie potrzeba nieporuszonego poruszyciela czyli Boga Arystotelesa którego przejął potem św. Tomasz]. Świat jest gospodarstwem bez zysków i strat, stałą ilością energii, jego wartości nie można ocenić gdyż nie ma niczego poza nim, żywi się na swoich zgliszczach, niszczy i jeszcze raz potwierdzenie da capo i nieskończenie wiele razy w dionizyjskiej grze fal.
Owszem celu nie ma, ale go nadajmy:
"Żyję, aby poznawać: chcę poznawać, aby żył nadczłowiek[489].
Eksperymentujemy dla niego"
notatki 1882, także: tu, sekcja chów i hodowla.. Ile stuleci żeby zaczął świecić?
Kilka ciekawych filmów na YouTube o ontologii Nietzschego oraz jego związku z naukami przyrodniczymi.
Nietzsche as biological visionary:
https://youtu.be/3WHAEIvtXN4
Nietzschean will to power as ontological, organic, psychological, societal:
https://youtu.be/oVoCKLyt2uw
Nietzsche's Heraclitean ontology:
https://youtu.be/UxXg7_KT25c
Nietzsche as ontic structural realist?:
https://youtu.be/gN-dRcOVvlo
Nietzschean science - the will to power as physics (!) Influence of Lange, Democritus, Boscovich.
https://youtu.be/5y1qJC75jeA
W tym filmie także rola nieprzetłumaczonych na polski wczesnych pism o greckich filozofach przyrody i ich reinterpretacja. Oraz eksperyment z innym postrzeganiem czasu niż nasze. Istnieje badana w neuronauce zależność między rytmem serca a percepcją czasu. A z inną, np 1000x szybszą percepcją czasu aforyzmy Heraklita o jedynym istnieniu zmiany poznawalibyśmy naocznie? Tzn. Taki organizm otrzymywałby w jednej sekundzie tyle danych, ile my w tysiącu.
To nie czysta fantazja, owady jak muchy czy kolibry mają znacznie szybszą percepcje czasu niż ludzie. Muchy mają szybsze postrzeganie czasu niż my, dlatego ruchy świata dookoła np. Ruchy ludzi jawią im się jak w filmie zwolnionym 5 razy, dlatego ich reakcje są dla nas szybkie. To zależy od szybkości działania metabolizmu, układu nerwowego, rytmów biologicznych etc. Znowu epistemologia a nawet ontologia a organizm. Substancjalne rzeczy, stałe przedmioty, byt to wrażenia wynikające z naszego określonego tempa poznawania? Widząc wszyztko odpowiednio szybciej góra jawi się jako ruch, osypujący się wir materii, wzrost i usychanie drzew które są same tym ruchem. Ale odwrotnie, mógłby istnieć organizm odczuwający nieruchomy świat Parmenidesa. Co do takiego statyzmu jako perspektywy organizmu Nietzsche pisze już w Ludzkim Arcyludzkim: "Dla rośliny wszystkie rzeczy są zwykle nieruchome, wieczne, każda rzecz sobie samej równa. Z okresu niższych organizmów spadła dziedzictwem na człowieka wiara, że istnieją rzeczy równe (dopiero doświadczenie, wytworzone przez najwyższą naukę, przeczy temu zdaniu). Pierwotna wiara wszelkich istot organicznych z początku uznawała wręcz być może, że cały pozostały świat jest jeden i nieruchomy."
Na koniec Wolę mocy można rozpatrzyć jako zasadę kompatybilną z pozostałymi pojęciami tej filozofii, a fortiori jako taką, która je rozwija, nadaje im środek ciężkości.
Na angielskiej wiki trochę źródeł do autorów których podaję jako wpływowych
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Library_of_Friedrich_Nietzsche
W ogóle co do stricte przyrodniczej wykładni WM myślę że warto szukać w Poza dobrem i złem, Woli Mocy i 3 tomach notatek. A najwięcej właśnie w tych nieopublikowanych pracach. Kiedyś powtórnie przejrzę notatki.
Koniecznie do powtórki, tu zostawiam sobie kilka tropów interpretacyjnych: szczególnie ontologia woli mocy + późna epistemologia; filozofia nauki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest tak też dlatego, że to mi się zdaje największym novum tej pozycji, np. w etyce raczej powtórka z rozrywki.
Nie z wszystkim się zgadzam, tutaj próbuję wypisać poglądy autora z naciskiem na kwestie które mnie specjalnie ...
Choć w kwestiach moralności nie zgadzam się z Nietzschem (on zapewne stwierdziłby, że boję się z nim zgodzić gdyż jestem przesiąknięty modelem postrzegania chrześcijańskiego - co wcale nie musi być prawdą) - to jednak niezmiernie doceniam absolutnie bezkompromisową taktykę dekonstrukcji form religijnych i społecznych wykonaną przez pana filologa-filozofa. In plus również jego propozycje zaradcze na szeroko rozumiany pesymizm: Dionizyjskość, amor fati, umiejętność wyjścia ponad pewne zjawiska.
Choć w kwestiach moralności nie zgadzam się z Nietzschem (on zapewne stwierdziłby, że boję się z nim zgodzić gdyż jestem przesiąknięty modelem postrzegania chrześcijańskiego - co wcale nie musi być prawdą) - to jednak niezmiernie doceniam absolutnie bezkompromisową taktykę dekonstrukcji form religijnych i społecznych wykonaną przez pana filologa-filozofa. In plus również...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem pewien co sądzić o Fryderyku, jego dzieło rzekomo wykorzystała jego siostra, ale czy zawierało w sobie coś, co mógłbym nazwać „nazistowskim“? Tego określić nie mogę, na pewno potrzebna byłaby opinia wiarygodnego człowieka, który zna się na temacie, więc nie moim zadaniem jest ocena „woli mocy“ pod tym kątem. To co przykuło moją uwagę, to krytyka demokracji i chrześcijaństwa z perspektywy psychologicznej i historycznej; pozwala to stworzyć przestrzeń na coś, co przeczy zastanemu „porządkowi“ społecznemu, a raczej zdjąć iluzję bezpieczeństwa i różowe okulary propagandy, aby samemu coś stanowić w społeczeństwie i nie dać sobą pomiatać — ani swoją psychiką, ani ciałem. Nie da się całej książki podsumować tylko małym wpisem o społeczeństwie; to podróż przez filozofię od pojęcia sposobu istnienia, a tego, co istnieć nie może; uodpornienie się na iluzoryczne informacje; przybliżenie się do własnej natury i nie mam tu na myśli kultu, ale szacunek i zaprzestanie przeklinania własnego „ego“ przez zepsutą moralność; Nietzsche buduje koncepcje człowieka na nowo, wychodzi z własną propozycją istoty istnienia, zaprzecza niewolniczym powinnością, tworzy człowieka silnego, wskazuje sposób wykorzystania rozumu, nawiązuje do bezsensownego cierpienia i je przerywa — niezależnie od tego, jak bolesne ono jest. To jest dzieło, które warto przeczytać i choć ma wiele krzywych, uważam je za znacznie prostsze od tego, co podaje się w kulturze współczesnej.
Nie jestem pewien co sądzić o Fryderyku, jego dzieło rzekomo wykorzystała jego siostra, ale czy zawierało w sobie coś, co mógłbym nazwać „nazistowskim“? Tego określić nie mogę, na pewno potrzebna byłaby opinia wiarygodnego człowieka, który zna się na temacie, więc nie moim zadaniem jest ocena „woli mocy“ pod tym kątem. To co przykuło moją uwagę, to krytyka demokracji i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moja druga styczność z dziełem Friedricha Nietzschego. O ile Zaratustra, przedstawiał swoje myśli w sposób bardziej zrozumiały, tak tutaj mamy już język bardziej wymagający. Mimo tego, moim zdaniem nawet amator filozofii może wynieść z tej pozycji dużo wartości.
Pierwsze co rzuca się w oczy, to krytyka chrześcijaństwa i Boga jako takiego cierpiącego, pokornego. Nietzsche twierdzi że taki Bóg jest martwy a jedynie jak może sobie go wyobrażić to tańczącego. Kolejna rzecz to krytyka moralności jako przeszkoda do osiągnięcia woli mocy. Te rzeczy utkwiły mi w pamięci, myślę że warto było zapoznać się z tym dziełem.
To moja druga styczność z dziełem Friedricha Nietzschego. O ile Zaratustra, przedstawiał swoje myśli w sposób bardziej zrozumiały, tak tutaj mamy już język bardziej wymagający. Mimo tego, moim zdaniem nawet amator filozofii może wynieść z tej pozycji dużo wartości.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze co rzuca się w oczy, to krytyka chrześcijaństwa i Boga jako takiego cierpiącego, pokornego....
Jedną gwiazdkę dodałem za radosne szkalowanie chrześcijanizmu.
Jedną gwiazdkę dodałem za radosne szkalowanie chrześcijanizmu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wola mocy" umożliwia zapoznanie się z wieloma poglądami Nietzschego. W moim odczuciu jest to dość trudna pozycja, której należy poświęcić sporo czasu i zachować pełne skupienie przy jej czytaniu. Myśli Nietzschego nie są na tyle uporządkowane, aby ułatwić przekazanie ich treści oraz należycie wszystko objaśnić dlatego po ową książkę polecam sięgnąć osobom szczególnie zainteresowanym filozofią i posiadającym już jakąś konkretną wiedzę w tej dziedzinie. Mnie osobiście ogromnie ulżyło, gdy nareszcie dotarłam do końca "woli mocy", ponieważ zabrałam się za tę książkę w nieodpowiednim momencie. W moim życiu aktualnie dzieje się sporo rzeczy, które rozpraszały mnie przy czytaniu, jednak uparłam się, iż muszę skończyć lekturę. Ciężko mi stwierdzić jak dużo z rozmyślań Nietzschego zrozumiałam, lecz jestem przekona, że nie wszystkie dlatego do "woli mocy" zobowiązałam się wrócić za kilka lat i dopiero wtedy szerzej przedstawić swoją opinię.
"Wola mocy" umożliwia zapoznanie się z wieloma poglądami Nietzschego. W moim odczuciu jest to dość trudna pozycja, której należy poświęcić sporo czasu i zachować pełne skupienie przy jej czytaniu. Myśli Nietzschego nie są na tyle uporządkowane, aby ułatwić przekazanie ich treści oraz należycie wszystko objaśnić dlatego po ową książkę polecam sięgnąć osobom szczególnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWłaściwie to chyba moja druga książka filozoficzna, którą wybrałem ze względu na jej pogmatwanie - uznałem że po jej przeczytaniu inne pozycje będą dla mnie już prościzną.
I faktycznie składniowy chaos i niejasność bije tu przez większość tekstu. Nie wiem na ile to kwestia mojej niewiedzy, ile tłumaczenia, a ile samego pogmatwania myśli Nietzschego.
Po czasie ciężko mi wskazać o czym właściwie traktowała ta książka (czytałem ją 3 miesiące temu).
Także moja ocena tyczy się raczej zdolności do wyrażania jasno swoich myśli niż samej wartości przekazu.
Właściwie to chyba moja druga książka filozoficzna, którą wybrałem ze względu na jej pogmatwanie - uznałem że po jej przeczytaniu inne pozycje będą dla mnie już prościzną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI faktycznie składniowy chaos i niejasność bije tu przez większość tekstu. Nie wiem na ile to kwestia mojej niewiedzy, ile tłumaczenia, a ile samego pogmatwania myśli Nietzschego.
Po czasie ciężko mi...
Filozofia to swego rodzaju dzalalnosc intelektualna, ktora w zadnej swej formie nie moze zostac oceniona jako wartosciowa badz zbytecza w zwiazku z czym uwazam, iz dawanie ocen tego typu utworom nie ma obiektywnego sensu. Napisze jedynie tyle, ze dzela Nietzsche´go w duzym stopniu zmienily moje (skrajnie subiektywne) spojrzenie na rzeczywistosc.
Nie polecam, nie odradzam...
Filozofia to swego rodzaju dzalalnosc intelektualna, ktora w zadnej swej formie nie moze zostac oceniona jako wartosciowa badz zbytecza w zwiazku z czym uwazam, iz dawanie ocen tego typu utworom nie ma obiektywnego sensu. Napisze jedynie tyle, ze dzela Nietzsche´go w duzym stopniu zmienily moje (skrajnie subiektywne) spojrzenie na rzeczywistosc.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie polecam, nie odradzam...