Dzieje grzechu

Okładka książki Dzieje grzechu
Stefan Żeromski Wydawnictwo: Bellona Seria: Perły Literatury literatura piękna
551 str. 9 godz. 11 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Perły Literatury
Wydawnictwo:
Bellona
Data wydania:
2016-01-22
Data 1. wyd. pol.:
1970-01-01
Liczba stron:
551
Czas czytania
9 godz. 11 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311141094
Tagi:
literatura polska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
707 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
370
230

Na półkach: ,

Kiedy byłem chłopcem, który nie zdążył jeszcze zużyć pierwszej w życiu wody po goleniu, powiedziałem pewnej doświadczonej kobiecie, że miłość musi być szlachetna, piękna i prawa. Inaczej nie ma sensu. W zamian otrzymałem mądre spojrzenie i "Dzieje Grzechu". Przeczytałem. Poznałem Ewę, która zabrała mnie w miejsca brudne. Tam, gdzie oddychała złym powietrzem i Łukaszem. Gdzie cierpiała, a w bólu rodził się grzech. Pomyślałem wtedy, że miłość nie zawsze jest szlachetna, piękna i prawa. I powiedziałem to, z wyrzutem, owej doświadczonej kobiecie. A ona odparła: mylisz się i nic nie zrozumiałeś. Miała oczywiście rację. Dziś to wiem. Czyny Ewy tonęły w grzechu, ale jej miłość była szlachetna, piękna i prawa. Do końca.

Kiedy byłem chłopcem, który nie zdążył jeszcze zużyć pierwszej w życiu wody po goleniu, powiedziałem pewnej doświadczonej kobiecie, że miłość musi być szlachetna, piękna i prawa. Inaczej nie ma sensu. W zamian otrzymałem mądre spojrzenie i "Dzieje Grzechu". Przeczytałem. Poznałem Ewę, która zabrała mnie w miejsca brudne. Tam, gdzie oddychała złym powietrzem i Łukaszem....

więcej Pokaż mimo to

avatar
243
109

Na półkach:

Żeromski podjął próbę szczegółowego pokazania drogi od czystości, niewinności, prostoty młodego dziewczęcia z wielkimi ideałami, poprzez wiele trudnych doświadczeń, złych wyborów, aż po pociąg do czynienia zła, fascynację złem, a nawet umiłowanie zła.

Niewinność.
Pożądliwość.
Upadek.

Do czego zdolne jest zranione i porzucone serce kobiety, które się miota, próbuje jeszcze walczyć... Los głównej bohaterki staje się niczym śnieżna kula, która, pchnięta z góry ideałów i wartości przez pozornie niewielkie błędy młodości, zaczyna się staczać, nabierając szybko rozpędu i obrastać w lód. Ewa coraz bardziej bezwiednie poddaje się pędowi wydarzeń. Choć, może bardziej trafnym porównaniem byłaby kula ulepiona z błota i gnoju...
Co byłoby w stanie powstrzymać ten pęd, to staczanie? Co miałoby moc roztopienia lodu?

Aż ciśnie się tekst: "A we mnie samym wilki dwa: oblicze dobra, oblicze zła, walczą ze sobą nieustannie. Wygrywa ten, którego karmię."

Fabuła zbyt mocno rozwleczona, z wieloma zbędnymi opisami, przerywnikami (jak choćby długi dialog o polityce pod koniec książki), przez co ciężko wczuć się w losy głównej bohaterki. Etapy, na których znajduje się serce Ewy, dobrze przemyślane i rozwinięte.
Żeromski nieźle nakreśla niuanse, małe pierwotne kroczki, które doprowadzają Ewę na skraj przepaści. Dość męcząca mentalnie przeprawa, choć historia warta poznania.


"Dawniej pragnęłam być człowiekiem, a teraz już z tego drwię. Chcę właśnie wyrzucić poza siebie to wszystko, co było zadatkiem na człowieka, by mieć tym drastyczniejszy obraz istoty życia. Wszystko jest wstrętne i podłe, skoro może istnieć taki ból, jaki już widziałam. Żyję tylko wspomnieniem tego i nie mam już ani chwili zapomnienia. (...) Nie ma na ziemi nic "pięknego", nic "szlachetnego". Wstrętna i cuchnąca od brudu jest ludzkość. Nie ma żadnych wzniosłych "dążeń", nie ma nawet pustki, bo jest na miejscu pustki zło bezgraniczne i chaos"


"Rozpusta-sama przez się , nie istnieje. Rozumiemy się?- Sama przez się... My ją w sobie wytwarzamy za pomocą słabości naszej woli i układu naszych stosunków. Ale istnieje miłość, którą znowu poniżyliśmy aż do rzędu rozpusty. Rozpusta jest to wynalazek. Podobno można ją wyniszczyć- przez co? Podobno przez wyzwolenie i wskrzeszenie miłości."

Żeromski podjął próbę szczegółowego pokazania drogi od czystości, niewinności, prostoty młodego dziewczęcia z wielkimi ideałami, poprzez wiele trudnych doświadczeń, złych wyborów, aż po pociąg do czynienia zła, fascynację złem, a nawet umiłowanie zła.

Niewinność.
Pożądliwość.
Upadek.

Do czego zdolne jest zranione i porzucone serce kobiety, które się miota, próbuje jeszcze...

więcej Pokaż mimo to

avatar
67
16

Na półkach:

Bardzo dobra i wywołująca ogniste emocje - raz nienawiści, raz niedowierzenia, raz wzruszenia, raz bezdennego smutku, a czasami nawet rozbawiała humorem i świetnymi dialogami. Pompatyczne opisy sprawiały, że powieść ryła w żyłach swoje koryta. Przesłuchałam w audiobooku, ale jednak wolę czytać, dlatego kiedyś wrócę do tej powieści. Wiem, że to takie dzieło, które zapamiętam na zawsze. I nie mogę się doczekać wieczoru, kiedy zobaczę ekranizację 😊

Bardzo dobra i wywołująca ogniste emocje - raz nienawiści, raz niedowierzenia, raz wzruszenia, raz bezdennego smutku, a czasami nawet rozbawiała humorem i świetnymi dialogami. Pompatyczne opisy sprawiały, że powieść ryła w żyłach swoje koryta. Przesłuchałam w audiobooku, ale jednak wolę czytać, dlatego kiedyś wrócę do tej powieści. Wiem, że to takie dzieło, które zapamiętam...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
18
18

Na półkach:

Proza w świetnym poetyckim stylu; scenariusz ciut nieprzemyślany (za dużo zdarzeń wynikających ze zrządzeń losu), końcówka z innej parafii. Ewa jest boska

Proza w świetnym poetyckim stylu; scenariusz ciut nieprzemyślany (za dużo zdarzeń wynikających ze zrządzeń losu), końcówka z innej parafii. Ewa jest boska

Pokaż mimo to

avatar
583
578

Na półkach:

Bardzo dziwna książka. Przez kilka godzin zastanawiałem się po co Żeromski napisał romansidło, ale potem zrozumiałem, że to znaczne uproszczenie. To romansidło rozrosło się w rozbudowaną i miejscami drastyczną powieść psychologiczną. I gdyby Żeromski się tu zatrzymał to byłaby to bardzo ciekawa i ważna do dziś powieść.

Ale nie wytrzymał... I de facto mam tu jakiś zlepek trzech a może i czterech książek.

Obok powieści psychologicznej jest tu, główne w pierwszej części pewna rozprawa z walczącymi ze sobą na początku XX wieku prądami. Religijne, niemalże średniowieczne, wychowanie młodych dziewcząt przedstawione tu jest bez kpiny, całkowicie jak najpoważniej, ale w takiej skali, że staje się to wręcz karykaturą. Z drugiej strony wojujący ateizm i freudowskie nurty również są tu gnębione i nie wychodzą z tego gnębienia obronną ręką - okazują się czcze i pozbawione faktycznie głębokich celów.

Z kolei pod sam koniec powieści nasz autor nie wytrzymał i rozsnuł swoją wizję szklanych domów, tyle że na wsi. Jest tu taki długi wywód filozofii urządzenia wsi będącej czymś pośrednim między anarchizmem a planami narodników, że zaburza on całkiem akcję powieści i wygląda na sztucznie doklejony.

Ponadto, o ile sama akcja powieści jest całkiem wiarygodna to dialogi są za długie, pompatyczne i tak rozbudowane, jakby miał być to być jakiś sceniczny dramat i to dla bardzo wymagających widzów.

Mimo tego wszystkiego jest to bardzo intrygująca i ciekawa powieść. W porównaniu do wcześniejszych powieści Żeromskiego (i do późniejszych też) jest w niej życie, krew i flaki a nie ma zbyt wiele nudnej poezji.

[Audiobook, czyta Elżbieta Kijowska, prawie 23 godziny]

Bardzo dziwna książka. Przez kilka godzin zastanawiałem się po co Żeromski napisał romansidło, ale potem zrozumiałem, że to znaczne uproszczenie. To romansidło rozrosło się w rozbudowaną i miejscami drastyczną powieść psychologiczną. I gdyby Żeromski się tu zatrzymał to byłaby to bardzo ciekawa i ważna do dziś powieść.

Ale nie wytrzymał... I de facto mam tu jakiś zlepek...

więcej Pokaż mimo to

avatar
90
11

Na półkach:

Mistrz słowa w formie! Historia mocna, zmuszająca do refleksji, poruszająca emocjonalnie. Podczas lektury jesteś na bohaterów wściekły, masz ochotę rzucić tę książkę mówiąc- jakie to jest głupie, jakie chore! I nagle uświadamiasz sobie- kurde, arcydzieło! Kiedy ostatnio książka doprowadziła mnie do takich emocji? Okazuje się, że książka wychodzi z papieru i włazi w Ciebie tak, że rozkminiasz i przerpacowujesz w sobie jej akcję, a nie tylko pozwalasz płynąć narracji. W moim przypadku tak było. Czytałem ją długo, małymi fragmentami. Pomiędzy tymi fragmentami opowieść nieustannie dojrzewała i działa się w mojej głowie. Ukłon mistrzu!

Mistrz słowa w formie! Historia mocna, zmuszająca do refleksji, poruszająca emocjonalnie. Podczas lektury jesteś na bohaterów wściekły, masz ochotę rzucić tę książkę mówiąc- jakie to jest głupie, jakie chore! I nagle uświadamiasz sobie- kurde, arcydzieło! Kiedy ostatnio książka doprowadziła mnie do takich emocji? Okazuje się, że książka wychodzi z papieru i włazi w Ciebie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
147
14

Na półkach: ,

Na początku była euforia. Stan łaski uświęcającej opisany na kilkudziesięciu stronach. Potem zjawił się On i w zasadzie to już wszystko po równi pochyłej. Nie oceniam bohaterki, oceniam powieść, bo ta - jest po prostu ponadprzeciętna. Pozostaje w umyśle jeszcze długo po lekturze.

Na początku była euforia. Stan łaski uświęcającej opisany na kilkudziesięciu stronach. Potem zjawił się On i w zasadzie to już wszystko po równi pochyłej. Nie oceniam bohaterki, oceniam powieść, bo ta - jest po prostu ponadprzeciętna. Pozostaje w umyśle jeszcze długo po lekturze.

Pokaż mimo to

avatar
169
134

Na półkach: ,

Książka pt. „Dzieje grzechu” Stefana Żeromskiego miała być „dramatyczną historią młodej dziewczyny z dobrego domu, która pod wpływem miłości łamie wszystkie wpojone jej zasady”. A w istocie jest według mnie, zbiorkiem felietonów Żeromskiego, na temat polityki, sztuki, filozofii i (litości!) psychiki kobiecej, niezgrabnie wplecionymi w historię nie dziewczyny, lecz bezmyślnej, odpychającej kukły, która nawet nie przypomina człowieka.
Główna bohaterka jest tak idiotycznie wykreowana, że nie widzę w niej ani kobiety złamanej, ani rozpustnej, ani zakochanej. W ogóle nie widzę w niej kobiety, tylko jakiś obleśny byt wymyślony przez Żeromskiego na potrzeby tej, pożal się Boże, powieści. W zasadzie cała ta postać jest tylko pretekstem do prowadzenia abstrakcyjnych dialogów z mądrymi mężczyznami, których Ewa (główna bohaterka) zupełnie nie rozumie, bo przecież jet kobietą, która nie dość że nic nie wie, to jeszcze nic jej nie interesuje. Jest niczym piękny szczeniaczek, rzucany po świecie całym wolą mężczyzn, których napotyka, a którzy są od niej sprytniejsi, mądrzejsi, bogatsi i bardziej wpływowi. Oczywiście jest bezmyślna, bezwolna, litościwa (ale tylko dla mężczyzn, którzy ją skrzywdzili, bo dla swojego dziecka np. jest wręcz bestialsko okrutna) i po prostu bezmiernie, przerażająco wręcz głupia. Ale za to piękna. Ta cecha ją określa najbardziej w tej powieści. Tyle o niej wiemy.
Jeśli zaś chodzi o styl... Tu przychodzi mi na myśl jedno słowo: zaduch. Styl Żeromskiego owszem, jest kwiecisty, ale te kwiaty są zgniłe, a ich odór wżerał się we mnie podczas czytania tak ohydnie, że musiałam się zmuszać, by czytać dalej. Rozwlekłe, obmierzłe opisy na kilka stron omijałam – przyznaję szczerze, i tego nie żałuję. Nie wiem jak, ale nawet ogrody umie Żeromski tak opisywać, że są one czytelnikowi obrzydliwe. Słownictwo niczym z pamiętnika pensjonarki: usteczka, parasoleczki, córunie itp. Dialogi rozpisane w sposób tak teatralny, że aż żenujący, nawet biorąc po uwagę realia tamtych czasów. Egzaltacja do potęgi entej, rozbijanie na atomy kwestii zupełnie pozbawionych znaczenia. Postacie wprowadzane tylko i wyłącznie po to, by autor miał figurę, której ustami przekaże czytelnikowi swoje osobiste poglądy na politykę, kwestie społeczne czy filozofię. Zupełnie nierealni, papierowi bohaterowie, z którymi nijak nie można się zżyć, bo po prostu nie można w nich uwierzyć.
Nie było w tej powieści chyba nic, co by mi się spodobało. Rozumiem, że cel był jeden: zaszokować. Na tamte czasy historia faktycznie mogła być wstrząsająca i prowokująca. Jednak dziś jest tylko brudną, niepotrzebną powiastką o przygłupiej dziewczynie. Nie ciekawi, nie frapuje, nie angażuje. Do tego jest przewidywalna i nie ma w sobie niczego z uniwersalności. Być może w czasach, w których została napisana, miała większą wartość. Ale ja czytam ją w roku 2021 i oceniam z perspektywy współczesnego czytelnika, któremu ta książka nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Dobrnęłam do końca, ale nie była to przyjemna podróż, a sam koniec właśnie wywołał we mnie tylko i wyłącznie westchnienie ulgi, że mam to za sobą.
Podsumowując: nie polecam. Nigdy. Nikomu.

Książka pt. „Dzieje grzechu” Stefana Żeromskiego miała być „dramatyczną historią młodej dziewczyny z dobrego domu, która pod wpływem miłości łamie wszystkie wpojone jej zasady”. A w istocie jest według mnie, zbiorkiem felietonów Żeromskiego, na temat polityki, sztuki, filozofii i (litości!) psychiki kobiecej, niezgrabnie wplecionymi w historię nie dziewczyny, lecz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
269
197

Na półkach: ,

Niezależnie od opinii, to jedno jest pewne - to książka, którą wypromowała kontrowersja i której żywot ta kontrowersja utrzymała do dziś. Nie mają znaczenia same intencje autora, liczy się tylko finalny efekt.

Jeśli szuka ktoś w "Dziejach Grzechu" tylko sadyzmu, erotomanii, wywrócenia do góry nogami świętoszkowej konwencji polskiej literatury to dziś nie ma tu wcale tak wiele. Mamy tak naprawdę tylko jedno spuszczenie noworodka w wychodku, jedno morderstwo i żywot wywłoki ukazany poza kartami powieści, w domyśle i lakonicznych raczej wtrąceniach. Powiedzieć, że to mało brzmi jak sadyzm opiniującego, ale Żeromski upadek Ewy opisuje z takim naturalizmem, że byłem daleki, aby uznać współcześnie jego książkę za kontrowersyjną. Uważam nawet, że sam autor ma bardzo wysokie poczucie pruderii, sposób myślenia zakorzeniony w dualistycznych koncepcjach dobrego życia na łonie kościoła i w posłuszeństwie do rodziny oraz wszystkiego innego, oczywiście złego. Zasadniczo nie zgodzić się co prawda z Żeromskim nie można, ale jest w tym naiwność, która wszystko czyni niewiarygodnym, zrozumiała po przeczytaniu książki i próbie wczucia się w mentalność autora.

Same dzieje grzechów Ewy nie działają tak jakby autor chciał, bo to tylko szereg zdarzeń w życiu młodej kobiety, która zakochała się w matrymonialnym oszuście i manipulancie, o jasnej predyspozycji do nikczemności. To nie jest dobry obraz upadku. Droga, którą Ewa przechodzi, jest dla niej naturalna, stanowi wyraz jej wrodzonej natury, do której zawsze doszłaby, gdyby dać jej trochę wolności. Nie ma w tym miejsca na współczucie dla niej, ale i na stygmatyzowanie jej. Jej zbrodnie na dziecku zresztą można uczynić poporodowym szokiem, który nastąpił w bardzo nieprzyjaznych dla młodej matki warunkach. Sam Żeromski ukazał ogromny naturalizm, wyprzedzając epokę, choć sam nie zdawał chyba sobie sprawy.

Jeśli chodzi o język i strukturę - Żeromski potrafi zanudzić, uciec w niepotrzebne i bliskie mu dywagacje co do losów niższych warstw społecznych. Potrafi być jednak naprawdę wielki, ukazując duszę właściwą tylko wielkim pisarzom. Nawet jeśli strukturalnie jest tak sobie, to słowo pisane jest na co najmniej wysokim poziomie, nawet jeśli Żeromski swojego potencjału w pełni nie może wykorzystać.

To bardzo sprzeczna książka. Jest za równo małą i wielką literaturą, przełomową i tak źle się starzejącą, naturalistyczną i jednocześnie niewiarygodną, bardzo jednowątkową z natłokiem niepotrzebnych motywów i wtrąceń. Warto znać, ale znać nie trzeba. Dla kontrowersji - nie czytać. Dla dobrej literatury - już prędzej, są momenty tego naprawdę warte. Uniwersalny obraz upadku - nie, obraz upadku bohaterki - tak.

Niezależnie od opinii, to jedno jest pewne - to książka, którą wypromowała kontrowersja i której żywot ta kontrowersja utrzymała do dziś. Nie mają znaczenia same intencje autora, liczy się tylko finalny efekt.

Jeśli szuka ktoś w "Dziejach Grzechu" tylko sadyzmu, erotomanii, wywrócenia do góry nogami świętoszkowej konwencji polskiej literatury to dziś nie ma tu wcale tak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
731
30

Na półkach: ,

Mistrz Żeromski jak zwykle w formie, tym razem rozdrapujący nie tyle narodowe rany , co próbujący swoich sił w powieści obyczajowej. Jedna z książek, które na pewno nie pozostawiają obojętnym, wrzyna się w umysł, a jeszcze mocniej nawet w serce - wstrząsa i zmusza do refleksji. Gdybym miał opisać wrażenia w dwóch słowach napisałbym: niesamowicie przygnębiająca. Choć, co niestety zdarza się Żeromskiemu nie pierwszy raz, ciężko jakoś wczuć, wmyśleć i utożsamić się z główną bohaterką (nie wydaje się ona jakoś w pełni wiarygodna psychologicznie, ale może to częściowo wina okrojonego wydania), to jednak jej historia przejmuje do głębi. Szczególnie irytuje, gdy powtarza ona błędy wdając się w podejrzane sytuacje i znajomości i nie robi nic, by się z nich wyrwać. To jest właśnie najbardziej przygnębiające, że za każdym razem gdy Ewa staje przed moralnym dylematem poddaje się bez walki i otrzeźwienie przychodzi gdy jest już za późno. Nie jest ona ofiarą sytuacji czy warunków socjalnych, jak chcieliby niektórzy, w każdym razie nie w pełni - zawsze ma szansę wybrać dobrze i czytelnikowi obserwującemu sytuację z boku wydaje się to oczywiste. A jednak jesteśmy przecież w naszym życiu świadkami takich właśnie sytuacji, wyborów nie do przyjęcia dla rozumu. Więc może po prostu brakuje tu nieco balzacowskiej głębi opisu życia wewnętrznego bohaterki, a poza tym wszystko się zgadza. Tym jest właśnie grzech, którego definicja jest przytoczona w pełnym wydaniu - świadomym i dobrowolnym działaniem. Oczywiście znajdziemy tu nieodłączny dla autora wspaniały styl pisarski, opisy życia różnych warstw społecznych, miejsce na wplecenie spółdzielczej utopii, pastwienie się nad ciemnotą i kołtuństwem. Audiobook Polskiego Radia kapitalnie czytany przez Olgierda Łukasiewicza, niestety z ogromnymi skrótami, przez co jednak nieco żałuję, że nie sięgnąłem po czekające na półce wydanie papierowe (teraz, po audiobooku, poczeka ono trochę dłużej). Dziewięć gwiazdek zamiast dziesięciu właśnie za te skróty.

Mistrz Żeromski jak zwykle w formie, tym razem rozdrapujący nie tyle narodowe rany , co próbujący swoich sił w powieści obyczajowej. Jedna z książek, które na pewno nie pozostawiają obojętnym, wrzyna się w umysł, a jeszcze mocniej nawet w serce - wstrząsa i zmusza do refleksji. Gdybym miał opisać wrażenia w dwóch słowach napisałbym: niesamowicie przygnębiająca. Choć, co...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Stefan Żeromski Dzieje grzechu Zobacz więcej
Stefan Żeromski Dzieje grzechu Zobacz więcej
Stefan Żeromski Dzieje grzechu Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd