Dzieje grzechu

465 str. 7 godz. 45 min.
- Kategoria:
- klasyka
- Format:
- papier
- Seria:
- Arcydzieła Literatury Polskiej
- Data wydania:
- 2005-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2005-01-01
- Liczba stron:
- 465
- Czas czytania
- 7 godz. 45 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788373898974
Dzieje grzechu w wydaniu książkowym ukazały się w 1908 r. i od razu wywołały sprzeczne oceny. Wśród publiczności literackiej powieść stała się niezwykle popularna. Krytyka zaskoczona tematyką utworu dopatrywała się dewiacji znakomitego talentu (wedle określenia Hutnikiewicza),Orzeszkowa podejrzewała pisarza o erotomanię lub histerię, Reymont uważał Dzieje grzechu za pozbawiony sensu i idei pomysł. Wszystkie te reakcje wywołało pierwsze tak odważne w polskiej literaturze ukazanie tematyki seksualnej i destrukcyjnej siły miłości. Warto przekonać się po latach, co było przyczyną tak skrajnych emocji.
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Dzieje grzechu w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dzieje grzechu
Poznaj innych czytelników
2278 użytkowników ma tytuł Dzieje grzechu na półkach głównych- Przeczytane 1 262
- Chcę przeczytać 975
- Teraz czytam 41
- Posiadam 325
- Ulubione 35
- Literatura polska 23
- Klasyka 20
- Literatura polska 12
- Studia 10
- Chcę w prezencie 8







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzieje grzechu
Fatalizm tej książki przykrył mi jej walory. Doceniam kunszt, wielowątkowość i wnikliwość autora. Losy Ewy tracą na wiarygodności z każdym kolejnym zwrotem w jej życiu.
A już wątek Bodzanego był dla mnie wprowadzony tak na siłę, byleby tylko móc przedstawić swoje teorie na temat ludu, chłopstwa i farm. Z drugiej strony jego finał był gwoździem do trumny upadku Ewy.
Odnoszę wrażenie, że wielowątkowość zgubiła tę książkę. Niemniej jest tu o czym dyskutować.
Wymęczyła mnie ta powieść. Nie umiem jej do końca poważnie traktować, by móc ją docenić.
Fatalizm tej książki przykrył mi jej walory. Doceniam kunszt, wielowątkowość i wnikliwość autora. Losy Ewy tracą na wiarygodności z każdym kolejnym zwrotem w jej życiu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA już wątek Bodzanego był dla mnie wprowadzony tak na siłę, byleby tylko móc przedstawić swoje teorie na temat ludu, chłopstwa i farm. Z drugiej strony jego finał był gwoździem do trumny upadku Ewy.
Odnoszę...
Kto dzisiaj potrafi jeszcze tak pisać? No kto? Żeromski! Ale go już nie ma, więc do lektury, a potem czapki z głów i pełny szacunek za kunszt autorski ligi mistrzów, tej światowej oczywiście!
Kto dzisiaj potrafi jeszcze tak pisać? No kto? Żeromski! Ale go już nie ma, więc do lektury, a potem czapki z głów i pełny szacunek za kunszt autorski ligi mistrzów, tej światowej oczywiście!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówną bohaterką jest Ewa Pobratyńska. Nosi imię pierwszej kobiety – wymienionej w "Księdze Rodzaju" Biblii; to ona doprowadza do grzechu pierworodnego. Drugim ważnym bohaterem jest matrymonialny oszust Łukasz Niepołomski.
Początek książki ukazuje warszawską kamienicę w centrum miasta. Zarządza nią ojciec Ewy. Jeden z pokoi wynajmuje bezczelny filozof Adolf Horst (kochający Ewę),niewyraziście wyglądający na 30 albo nawet 50 lat! W miarę rozwoju akcji pojawiają się kolejni bohaterowie.
Treść powieści jest ponura. Panuje w niej klimat smutku. Wprowadza w stan przygnębienia. Skłania mnie do topienia siebie w depresji. Czasem jest nudno. Występuje dużo dywagacji – niektóre wcale mnie nie interesują. Uważam, że Stefan Żeromski pisze znacznie lepsze powieści od "Dziejów grzechu". Okropna książka, patrzę na nią z obrzydzeniem.
Jedno krótkie zdanie opisujące główną bohaterkę: Ewa jest piękna, ciągle głupio postępuje i popełnia coraz gorsze grzechy. Ona swoim obejściem bardzo mocno irytuje mnie. Widać tutaj ogromny upadek moralny – staczanie się w bezkresną przepaść.
Stefan Żeromski przedstawia wypaczoną katolicką postawę. To co od razu rzuca mi się w oczy na początku: Ewa sprząta i maluje w dzień święty – niedzielę. Wpływ na to mają poglądy autora, ponieważ był agnostykiem i antyklerykałem. Odnoszę wrażenie, że po prostu wyśmiewa się z sakramentów: pokuty, małżeństwa i kapłaństwa.
U końca powieści poznaję enklawę rolniczą zbudowaną przez hrabiego Bodzantę na ziemi kieleckiej wśród gór (Stefan Żeromski wychowywał się w Górach Świętokrzyskich). To miejsce pomocowe dla chorych ludzi i prostytutek. Uważam, że jest to nierealna wizja autora. Przy tej okazji przedstawia agrarną reformę (według mnie – utopijną) na podstawie socjalistycznych poglądów.
Główną bohaterką jest Ewa Pobratyńska. Nosi imię pierwszej kobiety – wymienionej w "Księdze Rodzaju" Biblii; to ona doprowadza do grzechu pierworodnego. Drugim ważnym bohaterem jest matrymonialny oszust Łukasz Niepołomski.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek książki ukazuje warszawską kamienicę w centrum miasta. Zarządza nią ojciec Ewy. Jeden z pokoi wynajmuje bezczelny filozof Adolf Horst...
Dzieje grzechu | Stefan Żeromski | Wydawnictwo Hachette Polska
W “Dziejach grzechu” Żeromskiego dzieje się… dużo. Już na wstępie pokuszę się nawet o stwierdzenie, że ZA dużo. Trochę taki vibe telenoweli, a nie sądziłam, że kiedykolwiek użyję takiego porównania w stosunku do polskiej klasyki.
Oczywiście Żeromski pisze pięknie, tak jak już się nie pisze. Ma wiele momentów językowo wybitych i przede wszystkim myślę, że pokazuje bogactwo polskiego języka, jego plastyczność. Miejscami jednak ciężko było przebrnąć mi przez rozbudowane opisy otoczenia i momenty przesadnej egzaltacji. Żeromski umie w prowadzenie ciekawych dialogów, świetne zwłaszcza te, gdzie dochodzi do flirtu między bohaterami. Potrafił mnie też rozbawić (patrz: moja ulubiona scena, gdy Ewa każe studentowi skakać z łódki do wody i odpłynąć, bo ona w tym momencie musi zostać sama). Krótko mówiąc - Żeromski to wielki literat był i nikt mu tego nigdy nie zabierze. Scena dzieciobójstwa jest zdecydowanie jedną z najlepszych rzeczy, jakie przeczytałam w literaturze kiedykolwiek i gdziekolwiek.
Sęk w tym, że “Dzieje grzechu” są książką do bólu nierówną i podczas, gdy ma momenty świetne, to ma też i słabe. Brakowało mi w niej rytmu - początek za długi, końcówka zbyt prędka. Miałam wrażenie, że autor wrzucił do środka absolutnie wszystko, co mu kiedykolwiek przyszło do głowy. Sporo wyjaśnia fakt, że “Dzieje grzechu” były wydawane w formie odcinkowej w gazecie. Przy kilku scenach naprawdę miałam wrażenie, jakby Żeromski dopisywał to w biegu, na bieżąco, bez większego przemyślenia, bo akurat zostało im trochę miejsca w numerze i trzeba było czymś zapełnić. Sądzę, że gdyby miało to zostać wydane współcześnie, redaktor miałby tam serio spore używanie.
Mam wiele wątpliwości co do postaci głównej bohaterki Ewy. Trochę uważam, że jest to jednak men writing women, że jest ona zlepkiem wyobrażeń, jakie Żeromski hodował w swojej głowie na temat psychiki młodej kobiety oraz jej seksualności. Ewa jest oczywiście ofiarą swoich czasów, nie może uciec od uzależnienia od mężczyzn i ich woli, od swojej pozycji jako kobieta w społeczeństwie, jej życie wręcz kręci się wokół mężczyzn. Dla mnie brak jej głębi i jednak pewnej wiarygodności, bo chociaż Żeromski moim zdaniem stara się ją stworzyć jako kobietę wyrachowaną, to jednocześnie obdarował ją ogromną naiwnością i zwyczajną głupotą. Ewa moim zdaniem nie rozwija się w ogóle jako postać, nie przechodzi żadnej przemiany, tylko wciąż stacza się w dół. Ale właściwie dlaczego?
To pytanie nurtowało mnie przez cały czas trwania książki. Zastanawiałam się nad tym, co takiego Żeromski chciał przekazać czytelnikowi. Akurat w przypadku tej powieści odnosiłam wrażenie, że jakieś przesłanie w tym miał. Nie chodzi o to, że Żeromski moralizuje, bo tego nie robi, ale jednak też moim zdaniem wcale nie dokonuje tutaj krytyki społecznej. A nie da się ukryć, że w “Dziejach grzechu” dobro i czystość człowieka (w tym wypadku kobiety) jest bezsprzecznie powiązana z dziewictwem i trochę śmieszy mnie cały ten ciąg przyczynowo-skutkowy, na jaki postawił Żeromski - tzn. tracisz dziewictwo bez ślubu z żonatym mężczyzną i od tego już tylko równia pochyła do dzieciobójstwa i prostytucji. Może Żeromski chciał pokazać, że pewne normy społeczne (często idiotyczne) potrafią zniszczyć życie zwykłych ludzi? Przez całą książkę czułam jednak, jakby Ewę dotykała karma za utratę czystości, podczas gdy mężczyźni, którzy sprowadzili ją na tę drogę nie ponoszą praktycznie żadnej odpowiedzialności.
Dzieje grzechu | Stefan Żeromski | Wydawnictwo Hachette Polska
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW “Dziejach grzechu” Żeromskiego dzieje się… dużo. Już na wstępie pokuszę się nawet o stwierdzenie, że ZA dużo. Trochę taki vibe telenoweli, a nie sądziłam, że kiedykolwiek użyję takiego porównania w stosunku do polskiej klasyki.
Oczywiście Żeromski pisze pięknie, tak jak już się nie pisze. Ma wiele momentów...
Żeromski w tej książce zaskakuje, bardzo, ale myślę, że sporej mierze zaskakiwał i siebie. Początek rozwleczony i naiwny pamiętnik Ewy, a potem potężny strzał, romans, ciążą i scena walącą jak obuch w głowę, czyli dzieciobójatwo. A następnie to jest rollercoaster, czego tam nie ma: podróże, arystorkavja, hazard, półświatek, prostytucja, idealiści i cynicy. Chaos, kogiel mogiel. Zmęczyłem się po tej lekturze i cały czas nie wiem tak naprawdę po co. Kilka ciekawych wątków można było zebrać na jakichś 60 stronach. Reszta to wata, którą Żeromski wypchał produkt, który ukazywał się w odcinkach. Zapraszam do mojej recenzji video:
https://youtu.be/haH5Utytsrk
Żeromski w tej książce zaskakuje, bardzo, ale myślę, że sporej mierze zaskakiwał i siebie. Początek rozwleczony i naiwny pamiętnik Ewy, a potem potężny strzał, romans, ciążą i scena walącą jak obuch w głowę, czyli dzieciobójatwo. A następnie to jest rollercoaster, czego tam nie ma: podróże, arystorkavja, hazard, półświatek, prostytucja, idealiści i cynicy. Chaos, kogiel...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻeromski w tej książce zaskakuje, bardzo, ale myślę, że sporej mierze zaskakiwał i siebie. Początek rozwleczony i naiwny pamiętnik Ewy, a potem potężny strzał, romans, ciążą i scena walącą jak obuch w głowę, czyli dzieciobójatwo. A następnie to jest rollercoaster, czego tam nie ma: podróże, arystorkavja, hazard, półświatek, prostytucja, idealiści i cynicy. Chaos, kogiel mogiel. Zmęczyłem się po tej lekturze i cały czas nie wiem tak naprawdę po co. Kilka ciekawych wątków można było zebrać na jakichś 60 stronach. Reszta to wata, którą Żeromski wypchał produkt, który ukazywał się w odcinkach. Zapraszam do mojej recenzji video:
https://youtu.be/haH5Utytsrk
Żeromski w tej książce zaskakuje, bardzo, ale myślę, że sporej mierze zaskakiwał i siebie. Początek rozwleczony i naiwny pamiętnik Ewy, a potem potężny strzał, romans, ciążą i scena walącą jak obuch w głowę, czyli dzieciobójatwo. A następnie to jest rollercoaster, czego tam nie ma: podróże, arystorkavja, hazard, półświatek, prostytucja, idealiści i cynicy. Chaos, kogiel...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa tematyka, ale opisana w taaaak rozwleeeekły sposób... Dużo przynudzania, filozofowania i opisów przyrody. A szkoda, bo temat można przedstawić lepiej, bez tego młodopolskiego smęcenia o przyrodzie. I bez tego trup... turpizmu. Autor najwyraźniej lubuje się w brzydocie, chorobie, starości, śmierci, gniciu.
Całość przypomina nieco "Nimfomankę" Larsa von Triera. Główna bohaterka zachowuje się jak totalna idiotka, pakuje w coraz gorsze tarapaty, a w pewnym momencie postanawia ukarać jakiegoś Seligmana, który napatoczył się w niewłaściwym momencie, a oberwał niejako w zastępstwie, bo szurnięta laska z jakichś powodów nie chce ukarać prawdziwego winowajcy (winowajców).
Przez większość czasu mamy wgląd w jej myśli, zaiste psychiczna babka. Rozumiem miłość, nienawiść, pożądanie. Rozumiem zakochanie w żonatym facecie. Jestem w stanie zrozumieć nawet obsesję, patologiczną zazdrość, zemstę. Tylko niech to będzie konsekwentne! Tymczasem w mózgu Ewy kotłuje się jakiś dziwny koktajl bez żadnego ładu i składu. Ona sama nie wie czego chce. Niby nienawidzi rodzaju męskiego, ale płaszczy się przed tymi najgorszymi. Nawet jeśli ma możliwość wyjścia z tarapatów, nie korzysta z niej, bo po co? Niby pragnie uciec z matni, snuje wielkie plany ucieczki, ale potem wszystko kaszani pod wpływem nie wiadomo czego, hormonów? Bo jej się odwidziało?
Łukasz też dobry. Już od samego początku ją powoli urabiał, groomer cholerny. Najpierw zniszczył jej piękną wiarę. Nie po drodze mi ani z klerem, ani ze sztywnymi dogmatami, ale szanuję ludzi wierzących, więc uważam to za potworną krzywdę. Metodycznie zdejmował warstwy jej gorsetu moralnego, żeby łatwiej dobrać się do jej majtek pod pozorem "nauki antropologii".
Żeby jeszcze coś umiał z tej antropologii, tymczasem nie umie ani w ząb! Przede wszystkim myli nagość z seksualnością, co już dowodzi jego: 1) ignorancji, 2) niewyżycia. Na temat Japończyków opowiada jeszcze gorsze kocopoły niż Clavell w "Królu szczurów". Nie tylko powtarza szkodliwe stereotypy, ale jeszcze usiłuje naginać surowe zasady bushido czy mistyczną religię shinto do swoich libertyńskich poglądów - co za tupet!
Facet dzieli włos na czworo, mnoży byty, rozbiera ocean na krople, a wszystko po to, żeby usprawiedliwić swoje mniejsze i większe grzeszki, bo przecież kanalia sprzed lat to zupełnie inna osoba niż przyzwoity człowiek z chwili obecnej. Tak to każdy przestępca mógłby się tłumaczyć! Ta pokrętna logika trochę przypomina jezuicką kazuistykę - grzech tak mały, że to prawie nie grzech...
A cała ta demagogia, to rozmywanie pojęć dobra i zła, ma tylko jeden cel, czyli nieuchronny epilog w sypialni. Jak by powiedziała Milva: "Tym filozofom zas... tylko jedno w głowie, zawżdy uczenie zaczynają, a zawżdy na d... kończą".
Ciarki mnie przechodziły na to powolne urabianie niewinnej dziewczyny na kurtyzanę, niczym wytrawny francuski kucharz powoli gotujący żabkę...
I oczywiście w tle jest "wredna żona, która nie da mi rozwodu" - typowa wymówka zdradzającego faceta, który chce podymać bez zobowiązań, a głupiej gąsce wciska kit, że "nie da się". Żeby było śmieszniej, później okazuje się, że jednak jak się bardzo chce, to wszystkie "niedasie" da się obejść... ale po wymianie na lepszy model, bo przecież nie będzie marnował swoich wysiłków dla "damaged good"... Podobnież "wredna suka", czyli zdradzona żona, okazuje się całkiem miłą babką. W jakich jeszcze kwestiach ten loverboy rozminął się z prawdą?
Razi też hipokryzja Łukasza, kiedy zwątpił w wierność swej kochanki pod wpływem plotek. Sorry, man, do kogo masz pretensje? Sam ją zepsułeś, osobiście wyszkoliłeś na profesjonalistkę od seksu, a teraz nagle oczekujesz, że zmieni się w mniszkę??? Poza tym stare rzymskie przysłowie nakazuje wysłuchać OBIE strony sporu. Czy Łukasz dał pomówionej kobiecie szansę obrony? Nieeee, skąd, z góry uznał ją za winną.
Wszyscy bohaterowie zachowują się jak idioci... Może poza ojcem Ewy.
PS. Gdzie tu niektórzy czytelnicy widzą "temat aborcji"??? Przecież tego akurat tu zabrakło, podczas gdy byłaby to pierwsza myśl kobiety w trudnej sytuacji, zwłaszcza w czasach przedwojennych, kiedy bycie panną z dzieckiem oznaczało totalny ostracyzm! Ewka nie poszła do akuszerki, a przecież w Warszawie musiało być ich sporo... Nawet na wsi nie szukała żadnej babki-zielarki, a też pewnie by znalazła... Pisała o tym Zapolska, pisała Gojawiczyńska, a jeśli przejść od beletrystyki do non-fiction, szeroko opisywał ten temat Boy-Żeleński. Tymczasem Żeromskiemu to rozwiązanie nawet nie przyszło do głowy, jakby nie wiedział, że takowe w ogóle istniało w jego czasach.
Ciekawa tematyka, ale opisana w taaaak rozwleeeekły sposób... Dużo przynudzania, filozofowania i opisów przyrody. A szkoda, bo temat można przedstawić lepiej, bez tego młodopolskiego smęcenia o przyrodzie. I bez tego trup... turpizmu. Autor najwyraźniej lubuje się w brzydocie, chorobie, starości, śmierci, gniciu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałość przypomina nieco "Nimfomankę" Larsa von Triera....
" Cudze chwalicie, swego nie znacie,
Sami nie wiecie, co posiadacie "
St. Jachowicz
Powieść wydana w 1908 r., wcześniej w odcinkach w " Nowej Gazecie '
Trudno mi sobie dzisiaj wyobrazić jaki skandal wywołała, nazywana była " powieścią seksualną ".
Wzbudziła kontrowersje wśród krytyków i czytelników.
Pewnie podobny, jakby ktoś napisał współcześnie książkę o treści patriotycznej lub religijności chrześcijańskiej.
Prawnie nie była zakazana, ale jej publikacja i dostępność były utrudnione.
Książka jest również studium najmroczniejszej strony duszy ludzkiej, doprowadzający do całkowitej demoralizacji.
Trudno ją porównywać z " Zbrodnią i karą " Dostojewskiego, to kwestia gustu i preferencji czytelnika, poruszane problemy pokazane są też w inny sposób.
Nigdy nie byłem zwolennikiem przereklamowanej literatury rosyjskiej (dlaczego ?, pisałem już o tym kilkukrotnie ).
Wielokrotnie przenoszona na ekran.
Ostatnia, wspaniała ekranizacja W. Borowczyka z 1975 r. z niezapomnianymi rolami R. Wilhelmiego i M. Walczewskiego, na zawsze zostanie mi w pamięci.
Ciekawe dlaczego tak rzadko pokazywana jest w TV ?
WIELKA POLSKA LITERATURA !!!
POLECAM !!!
" Cudze chwalicie, swego nie znacie,
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSami nie wiecie, co posiadacie "
St. Jachowicz
Powieść wydana w 1908 r., wcześniej w odcinkach w " Nowej Gazecie '
Trudno mi sobie dzisiaj wyobrazić jaki skandal wywołała, nazywana była " powieścią seksualną ".
Wzbudziła kontrowersje wśród krytyków i czytelników.
Pewnie podobny, jakby ktoś napisał współcześnie książkę o treści...
Przeczytane bardzo dawno temu.
„Skandal”, „pornografia”, „Powieść dla kucharek”, „romansidło”.....
Na liście książek zakazanych. Posiadacze tej powieści ukrywali ją w zakamarkach bibliotek, żeby tylko nieletnie dzieci jej nie zobaczyły, nie mówiąc już o przeczytaniu.
Krytycy rzucili się na „Dzieje grzechu” niczym wilki na samotną sarenkę. Nawet ci, którzy nie odsądzali jej od czci i wiary, też nie bardzo wiedzieli, jak rozumieć, co pisarz miał na myśli.
Tymczasem jest to powieść o wyraźnym wydźwięku społecznym. Żeromski odważnie opisał los kobiety, która „zeszła na złą drogę”, bo pokochała. W pewnym sensie jest to tragiczny romans i w bardziej konwencjonalnej formie zapewne bohaterka skończyłaby śmiercią samobójczą niczym Anna Karenina pod kołami pociągu. Świat nie był łaskawy dla kobiet, które złamały umowę społeczną, zerwały z konwenansem, przekroczyły granice. Mężczyzna to co innego. I, moim zdaniem, to właśnie chciał namalować Żeromski ostrą kreską. Nieszczęsna Ewa Pobratyńska jak liść na wietrze prowadzona jest, manipulowana, wykorzystywana przez kolejnych mężczyzn. Nawet ci zakochani w niej i na pozór pełni dobrej woli też nie traktują jej podmiotowo, nie udzielają pomocy, nie pomagają zatrzymać się na równi pochyłej jej życia. Jedynym sposobem, w konwencji epoki, by wydźwignąć ją z upadku społecznego, a właściwie by dać jej stabilna pozycję społeczną, byłoby ją poślubić, ale amatorów nie widać: jedni nie mogą, inni nie chcą, jeszcze inni się nie nadają. Kobieta bez męża, ale z przeszłością…. No, o takich sprawach się wówczas nie pisało i chwała Żeromskiemu, że ten temat poruszył. Nie bardzo widzę, żeby autor proponował jakieś wyjście, jakieś rozwiązania tej kwestii; niestety, ograniczył się do napiętnowania kołtuństwa, hipokryzji społecznej, odmalował drastycznie otoczenie „kobiety upadłej”, nie oszczędzając również postaci, wydałoby się, pozytywnych.
Drugą nieprzemijająca zaletą powieści jest odważne przedstawienie seksualności człowieka, namiętności trudnej do opanowania, a zgubnej zwłaszcza dla kobiet, które oddając się jej zostają bezpowrotnie zbrukane i zepchnięte na margines. Stanowisko pisarza w sprawie rozwodów, seksu pozamałżeńskiego, dzieciobójstwa, aborcji, dzieci zrodzonych bez ślubu - i dzisiaj można je uznać za ważne i doniosłe.
Tak więc „Dzieje grzechu” bez problemu można by nazwać literaturą wyprzedzającą swoją epokę. Można by, gdyby nie język… Kilkadziesiąt lat temu ten bogaty, egzaltowany, przeładowany piętrowymi epitetami i oryginalnym słowotwórstwem język, z epoki Młodej Polski rodem, do czytelnika trafiał. Dziś już nie trafia, bardzo mi przykro. Piszę to ja, wielbicielka Żeromskiego od wczesnych lat. Nadal go wielbię, ale już nie potrafię go czytać. Jedynie dialogi, niektóre dialogi, dają się obronić, jędrne, dowcipne, złośliwe, dają świadectwo tego, że Żeromski był naprawdę dobrym pisarzem.
Jako suplement chciałabym dodać parę słów na temat adaptacji „Dziejów grzechu” na język teatru. W Narodowym Starym Teatrze w Krakowie reżyser Wojciech Rodak wystawił „Dzieje grzechu” w bardzo oryginalnej interpretacji. Oglądałam przedstawienie 2 czerwca 2024, kilka miesięcy później dostał on główna nagrodę na Festiwalu Sztuki Reżyserskiej „Interpretacje”. Przedstawienie jest bardzo ciekawe, chociaż pomysł raczej męczący. Ewę Pobratyńską grają trzy aktorki, jedna - młodą i naiwną dziewczynę, druga – nieszczęśliwą kobietę upadłą, trzecia – Ewę starą. Można powiedzieć, że myśl główna zasadza się na tym, że społeczeństwo, kobiety i mężczyźni też, tkwi w okowach konwenansu, pokazanego tu bardzo dosłownie. Wszyscy noszą gorset, który przyodziewają tak aktorzy, jak i aktorki. Hmm.. Wygląda to tak sobie. Przede wszystkim jednak jest to sztuka na podstawie „Dziejów grzechu”, na bazie słynnego filmu Borowczyka, sceny z powieści przeplatają się ze scenami-aluzjami do filmu, a te – z nowym tekstem, napisanym przez Igę Gańczarczyk. Te dodatkowe wątki rozwijają właśnie problemy, zarysowane tylko przez Żeromskiego: monolog prostytutki w obronie praw kobiet, którym tak ułożyło się życie; monolog starej kobiety, która domaga się uznania swoich praw do godności, do tego, by nie traktować jej jak niewidzialnej… Bardzo gorąco polecam to przedstawienie. Warto!!!
Przeczytane bardzo dawno temu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Skandal”, „pornografia”, „Powieść dla kucharek”, „romansidło”.....
Na liście książek zakazanych. Posiadacze tej powieści ukrywali ją w zakamarkach bibliotek, żeby tylko nieletnie dzieci jej nie zobaczyły, nie mówiąc już o przeczytaniu.
Krytycy rzucili się na „Dzieje grzechu” niczym wilki na samotną sarenkę. Nawet ci, którzy nie odsądzali jej...
Jeśli ktoś nie chce czytać dla fabuły, Matko Boska, niech czyta dla języka!
Jeśli ktoś nie chce czytać dla fabuły, Matko Boska, niech czyta dla języka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to