Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią

Okładka książki Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią
Arnhild Lauveng Wydawnictwo: Smak Słowa nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Tytuł oryginału:
I morgen var jeg alltid en løve
Wydawnictwo:
Smak Słowa
Data wydania:
2016-03-02
Data 1. wyd. pol.:
2007-11-28
Data 1. wydania:
2010-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364846441
Tłumacz:
Ewa M. Bilińska
Tagi:
Ewa M. Bilińska pamiętnik literatura norweska schizofrenicy schizofrenia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
573 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
3319
635

Na półkach: ,

Dla mnie była to książka trudna w odbiorze. Fakt, że pisana przez osobę, która wyszła ze schizofrenii, jak sama twierdzi, nie do końca jest dla mnie przekonywujący, ale może tak było w rzeczywistości, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie więc nie mnie oceniać. Jeśli jednak rzeczywiście tak było, to duże uznanie dla autorki.

Choroby psychiczne nadal są dla wielu tabu, jest to też wstydliwy czy niechciany temat, dla wielu kompletnie niezrozumiały. Może moje porównanie będzie trochę naiwne, ale tak jak każdy z nas inaczej przechodzi różne choroby, typu ospa, grypa czy przeziębienie, tak i w przypadku chorób związanych z naszą psychiką jest podobnie. Schizofrenik nie równy jest innemu schizofrenikowi.

Duży wpływ na odbiór choroby ma też środowisko w jakim znajduje się dany człowiek, podejście lekarzy, szybkość reakcji na niepokojące objawy. Kiedy mamy do czynienia z fachowcami w swojej dziedzinie, z tzw. otwartym sercem i umysłem oraz z chęcią leczenia się przez samego chorego możemy spodziewać się konkretnych, pozytywnych rezultatów, tak jak mamy tutaj tego przykład. Ale nie każdy ma takie szczęście.

Książka jest niewielka objętościowo, ale sposób prowadzenia narracji, niestety bardzo męczący i specyficzny, aczkolwiek nie można zaprzeczyć, że tematyka ważna.

Dla mnie była to książka trudna w odbiorze. Fakt, że pisana przez osobę, która wyszła ze schizofrenii, jak sama twierdzi, nie do końca jest dla mnie przekonywujący, ale może tak było w rzeczywistości, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie więc nie mnie oceniać. Jeśli jednak rzeczywiście tak było, to duże uznanie dla autorki.

Choroby psychiczne nadal są dla wielu tabu,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
15
2

Na półkach:

Bardzo potrzebna książka dająca nadzieję chorym na schizofrenię, rodzinom, a także poszerzająca wiedzę specjalistów. Oby więcej takich historii miało miejsce i było opisywanych.

Bardzo potrzebna książka dająca nadzieję chorym na schizofrenię, rodzinom, a także poszerzająca wiedzę specjalistów. Oby więcej takich historii miało miejsce i było opisywanych.

Pokaż mimo to

avatar
132
60

Na półkach:

Jeśli ktoś spodziewa się naukowych wywodów to może się zawieść. Książka jest piękna, przynosząca nadzieję osobom zmagającym się nie tylko ze schizofrenią ale i z innymi kryzysami psychicznymi. To pozycja również dla rodzin, bliskich oraz dla wszystkich, którzy interesują się tematyką zdrowia psychicznego.

Jeśli ktoś spodziewa się naukowych wywodów to może się zawieść. Książka jest piękna, przynosząca nadzieję osobom zmagającym się nie tylko ze schizofrenią ale i z innymi kryzysami psychicznymi. To pozycja również dla rodzin, bliskich oraz dla wszystkich, którzy interesują się tematyką zdrowia psychicznego.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
70
59

Na półkach:

Sam mam schizofrenię, a książkę dała mi moja mama, abym przeczytał coś o schizofrenii. Bardzo ciekawa pozycja pokazuje jak może wyglądać ta choroba. Jak może wyglądać, ponieważ z osobistych doświadczeń wiem, że jest to zawsze coś osobistego, ponieważ umysł każdego chorego jest inny. Jest to historia uniwersalna, która Inspiruje, aby się nie poddawać w trudnych chwilach i walczyć mimo niepowodzeń.

Sam mam schizofrenię, a książkę dała mi moja mama, abym przeczytał coś o schizofrenii. Bardzo ciekawa pozycja pokazuje jak może wyglądać ta choroba. Jak może wyglądać, ponieważ z osobistych doświadczeń wiem, że jest to zawsze coś osobistego, ponieważ umysł każdego chorego jest inny. Jest to historia uniwersalna, która Inspiruje, aby się nie poddawać w trudnych chwilach i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
56
44

Na półkach:

Warto przeczytać choćby dlatego że można poznać świat oczami chorej na schizofrenie kobiety, która przeszła w życiu nie mało a w końcu wygrała walkę i spełniła marzenia o których lekarze mówili że są nierealne.

Warto przeczytać choćby dlatego że można poznać świat oczami chorej na schizofrenie kobiety, która przeszła w życiu nie mało a w końcu wygrała walkę i spełniła marzenia o których lekarze mówili że są nierealne.

Pokaż mimo to

avatar
609
610

Na półkach:

Schizofrenia - choroba, o której wiedziałam niewele. Książka, po którą sięgnęłam przypadkowo otworzyła mi oczy na problem chorych i ich rodzin. Opieka medyczna nad pacjentami pozostawia wiele do życzenia, a akcja tej książki toczy się w skandynawskim kraju. Wyobrażam sobie, jak kiepsko to musi działać w Polsce. Autorka sama była przez wiele lat chora na schizofrenię, ale wyleczyła się (to rzadkość), skończyła psychologię, więc jej opowieść nie jest wyssana z palca. Przeczytałam jednym tchem. Wstrząsające. Co czują chorzy, co im siedzi w głowie, jak cierpią i panicznie się boją i jak niewielu zdrowych jest w stanie ich zrozumieć, a przede wszystkim im pomóc, często wystarczy drobny gest, ale trzeba o tym wiedzieć.
„Byłam po drugiej stronie lustra..." pozwala oswoić tę straszną chorobę, której my - ludzie zdrowi najczęściej się boimy. I choroby, i chorych.

Książka napisana jest trochę chaotycznie i w nie najpiękniejszym stylu. Ale przecież ani to powieść, ani praca naukowa, a autorem jest dziewczyna, która nie ma ambicji być literatem, tylko po prostu wyszła z choroby i spisała swoje doświadczenia. Więc wcale mi to nie przeszkadzało, a wręcz dodało książce wiarygodności. Nie wiem, czy jest na polskim rynku księgarskim inna tego typu pozycja. Jestem zachwycona, że na tę trafiłam.

Schizofrenia - choroba, o której wiedziałam niewele. Książka, po którą sięgnęłam przypadkowo otworzyła mi oczy na problem chorych i ich rodzin. Opieka medyczna nad pacjentami pozostawia wiele do życzenia, a akcja tej książki toczy się w skandynawskim kraju. Wyobrażam sobie, jak kiepsko to musi działać w Polsce. Autorka sama była przez wiele lat chora na schizofrenię, ale...

więcej Pokaż mimo to

avatar
277
249

Na półkach:

Opowieść o własnej historii życiowej.

Chora na schizofrenię Norweżka (rozchorowała się jako nastolatka) po około 10 latach wychodzi z choroby, zdrowieje, kończy studia psychologiczne i pracuje w zawodzie.

Ciekawe, warte przeczytania, niosące nadzieję, choć czegoś mi w tym brakuje... (??)

Opowieść o własnej historii życiowej.

Chora na schizofrenię Norweżka (rozchorowała się jako nastolatka) po około 10 latach wychodzi z choroby, zdrowieje, kończy studia psychologiczne i pracuje w zawodzie.

Ciekawe, warte przeczytania, niosące nadzieję, choć czegoś mi w tym brakuje... (??)

Pokaż mimo to

avatar
91
24

Na półkach:

Oczekiwałam trochę czegoś innego - charakterystyki przypadku, konkretnych przykładów zachowań, przeprowadzenia przez stadia choroby. Zamiast tego właściwie same przemyślenia autorki, filozoficzne rozważania. Zbyt chaotyczna, w pewnym momencie zgubiłam się już który to już pobyt wszpitalu i w jakim wieku jest Arnhild.
Mimo wszystko książka wartościowa, pozwalająca spojrzeć z innego punktu widzenia na schizofrenię i osoby na nią cierpiące.

Oczekiwałam trochę czegoś innego - charakterystyki przypadku, konkretnych przykładów zachowań, przeprowadzenia przez stadia choroby. Zamiast tego właściwie same przemyślenia autorki, filozoficzne rozważania. Zbyt chaotyczna, w pewnym momencie zgubiłam się już który to już pobyt wszpitalu i w jakim wieku jest Arnhild.
Mimo wszystko książka wartościowa, pozwalająca spojrzeć...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1115
530

Na półkach: , , , ,

Tytuł polski (w sensie dosłownym) nie ma nic wspólnego z oryginałem, w książce zaś nie pojawia się ani jedna aluzja do „Alicji po drugiej stronie lustra” (druga część o Alicji autorstwa Lewisa Carrolla). Według tłumacza Google z norweskiego brzmi on „Rano zawsze byłam lwem”, co przejawia więcej sensu jako, że pojawiają się np. „złote jak lwy półksiężyce” dotyczącym tego, co Arnhild narysowała na kartce podanej jej przez pielęgniarza. Pomyślałam sobie, czy może „Rano zawsze byłam lwem” ma jakieś metaforyczne znaczenie specyficzne dla kultury norweskiej. Niemniej jednak oba można określić jako opisanie trudnych zmian percepcji oraz sposobu życia spowodowanego schizofrenią oraz to, że choroba autorki należy do przeszłości.

Miałam nadzieję na szersze opisy urojeń. Jednakże doszło do mnie, że po pierwsze nie sposób je spamiętać przy takim natłoku i niemożności ich spisania, a po drugie przez wzgląd na potężny ładunek emocjonalny, że trzeba wracać do paskudnego okresu. Nie wierzę, bo się było bezpiecznym raz na zawsze, gdy się chorowało umysłowo (Lauveng prawdopodobnie brała to pod uwagę). Pomimo treści przybliżającej jej przypadek, która znalazła się w książce, żałuję, że nie ma w niej więcej szczegółów na temat genezy jej choroby oraz precyzyjniejszych opisów. Ale na ile zależy to od niechęci czy nieprzemyślenia, a na ile od tego, że pamięć bywa zawodna, zaś nieraz nie ma słów na to, co się przeżywa? Przykładem tego, jacy są dobrzy terapeuci zajęciowi, skupię się na tym, co jest, nie na tym, co „powinno być”. Autorka wiele opisuje na temat swoich potrzeb jako pacjentki oraz wątpliwościach, co ją czeka, gdy wróci „do życia”. Pomyślałam sobie, że może objawy nie są najważniejszym, dlatego to nie na nich się skupiła. Nie jest to stricte opowieść o chorobie, tylko o drodze do zdrowia. Każdy ma własną drogę, dlatego raczej niewiele by skorzystał na wyczerpującym opisie życia Arnhild Lauveng.

Podczas czytania uświadomiłam sobie po raz kolejny, ile czasu poświęcam ucieczkę od tego, co „powinno być” oraz natrętnym umyślaniu sobie, iż „tak powinno być”. Nawet jeśli ktoś nie choruje umysłowo, sposób myślenia podobny do mojego strasznie rujnuje życie oraz psuje dobre samopoczucie. Niby prosta sprawa, ale nieraz się przekonałam, jak trudno te myślenie wykryć, zatrzymać i przemienić. Najważniejsze pytanie „Czy naprawdę chcę być zdrowa?”, co też nie jest oczywiste. Lauveng wspomina o tym, iż ludzie często nie przyjmują tłumaczeń np. „Mam na to ochotę” oraz nie są skłonni do pomocy, gdy ktoś w ich mniemaniu jest zdrowy. Dlatego choroba stanowi z jednej strony cierpienie, ale z drugiej silną pokusę. Nie tylko w dwóch przypadkach, ta kwestia ma szerszy wymiar.

Niektórzy na Lubimy Czytać narzekają na chaos oraz styl autorki. Ja nie odniosłam takiego wrażenia; każdy fragment dotyczył czegoś konkretnego np. zajęć plastycznych, a słownictwo w książce nie jest ubogie. Brakuje trochę barwnych opisów, ale wśród nich mogłoby się zagubić to, co najważniejsze. Nie starczyłoby słów, aby wszystko opisać, zaś poczucie czasu osoby chorej jest zmienione, więc pewnie trudne było oddanie spójnego obrazu. Niemniej jednak uważam, że się udało. Również istnieje kwestia, po co publikować rozwlekły opis doświadczeń, który by wykończył normalnego czytelnika. Dlatego pomimo pewnych rozczarowań uważam, że to dobra książka. Nie miałam powodu, by myśleć, że znajdę tam akurat to, czego szukałam. Znalazłam jednak inne ciekawe i cenne rzeczy, dlatego jestem wdzięczna.

Tytuł polski (w sensie dosłownym) nie ma nic wspólnego z oryginałem, w książce zaś nie pojawia się ani jedna aluzja do „Alicji po drugiej stronie lustra” (druga część o Alicji autorstwa Lewisa Carrolla). Według tłumacza Google z norweskiego brzmi on „Rano zawsze byłam lwem”, co przejawia więcej sensu jako, że pojawiają się np. „złote jak lwy półksiężyce” dotyczącym tego, co...

więcej Pokaż mimo to

avatar
516
12

Na półkach: ,

Książka bardzo mnie rozczarowała spodziewałem się wnikliwego stadium choroby przez jej wszystkie fazy oraz okresy reemisji i nawrotów. Tymczasem dostałem chaotyczne przemyślenia w, których każdy kolejny rozdział nie wiązał się z kolejnym. Chaos to słowo, które w najlepszym stopniu ją opisuje.

Książka bardzo mnie rozczarowała spodziewałem się wnikliwego stadium choroby przez jej wszystkie fazy oraz okresy reemisji i nawrotów. Tymczasem dostałem chaotyczne przemyślenia w, których każdy kolejny rozdział nie wiązał się z kolejnym. Chaos to słowo, które w najlepszym stopniu ją opisuje.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Arnhild Lauveng Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią Zobacz więcej
Arnhild Lauveng Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią Zobacz więcej
Arnhild Lauveng Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd