ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać9
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać32
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska160
Kaj znów się śmieje

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Kai lacht wieder
- Data wydania:
- 1988-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1988-01-01
- Liczba stron:
- 128
- Czas czytania
- 2 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788320711233
- Tłumacz:
- Ryszard Turczyn
Dziewiętnastoletni Hartmut, student muzykologii, odmawia służby wojskowej. Jako służbę zastępczą wybiera pracę z dziećmi upośledzonymi.
Przez dziesięć lat Kaj odmawia jedzenia. Przez dziesięć lat nie mówi. Przez dziesięć lat reaguje na otoczenie agresją. W ciągu kilku miesięcy miłość i wytrwałość Hartmuta przełamują barierę wrogości. Kaj wraca do życia. Jest to wielki tryumf miłości i głębokiego humanizmu.
Kup Kaj znów się śmieje w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Kaj znów się śmieje
Poznaj innych czytelników
372 użytkowników ma tytuł Kaj znów się śmieje na półkach głównych- Przeczytane 208
- Chcę przeczytać 157
- Teraz czytam 7
- Posiadam 21
- Ulubione 19
- Chcę w prezencie 11
- Autyzm 2
- Chciałbym kupić 1
- Polecam 1
- Must have TD 1
Tagi i tematy do książki Kaj znów się śmieje
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Kaj znów się śmieje
Wielu ludzi dzisiaj uważa za bezsensowne – życie upośledzonego. Cóż to zresztą znaczy „upośledzonego”? Wszyscy przecież zaczynamy nasze życie od krzyku, nie umiemy chodzić, nie umiemy mówić. Długo trzeba nas karmić, długo trzeba nas myć. I kiedy po wielu latach nauczymy się już chodzić, mówić i pisać, nadal potrzebujemy pomocy innych ludzi. Bez rodziców, nauczycieli i przyjaciół nie bylibyśmy zdolni do życia. I jeśli szczęśliwie dożyjemy sędziwego wieku, to być może nadejdzie taki dzień, kiedy znów będziemy potrzebowali ludzi, którzy będą nas karmić i myć. Może nadejdzie taki dzień, kiedy znów nie będziemy umieli mówić ani chodzić.
Wielu ludzi dzisiaj uważa za bezsensowne – życie upośledzonego. Cóż to zresztą znaczy „upośledzonego”? Wszyscy przecież zaczynamy nasze życi...
Rozwiń ZwińDopiero parę lat później przekonam się, że to spotkanie miało pozostawić w moim życiu głęboki ślad. Ślad, który jak wszystkie ślady jest raną, ale też jak wszystkie bruzdy rodzi coś nowego.
Dopiero parę lat później przekonam się, że to spotkanie miało pozostawić w moim życiu głęboki ślad. Ślad, który jak wszystkie ślady jest ran...
Rozwiń Zwiń Jeszcze na wpół śpiąc czuję, że Kaj gramoli się do mnie do łóżka. Przytula się do mnie – może dlatego, że łóżko jest wąskie, a może szuka mojej bliskości. Nie otwierając oczu rozmyślam, jak bardzo musiało mu brakować tego cielesnego kontaktu w pierwszych latach życia. Oczywiście sam bronił się przed nim, tak jak bronił się przed jedzeniem. Cieszę się, że Kaj wrócił, że leży obok mnie. Znowu szuka poczucia bezpieczeństwa, którego tak szalenie mu potrzeba. Cieszę się też, że spodnie jego piżamy są suche. Jak to wszystko może zależeć jedno od drugiego.
- Hamu – słyszę czuły głosik Kaja i czuję, że dotyka palcem mojego nosa. Otwieram oczy i widzę przed sobą jego twarz. Jest tak blisko mojej, że jego brązowe oczy zlewają mi się w jedno.
- Pozwól mi jeszcze trochę pospać, bo śni mi się Kaj – mówię do niego i zamykam z powrotem oczy. Czuję, jak cały czas na mnie patrzy, ale leży spokojnie i przez parę minut słyszę jego oddech. Nagle wsadza mi delikatnie palec w prawą dziurkę do nosa i śmieje się.
- Wstawaj – mówi szeptem, nie wyjmując palca. Nie mogłem się nie roześmiać. To dobrze, że dzień rozpoczął się tak pogodnie, bo dzisiaj chcemy po raz pierwszy zjeść śniadanie razem. Nie boję się, na pewno wszystko pójdzie dobrze. Boso maszerujemy do łazienki i myjemy się.
Jeszcze na wpół śpiąc czuję, że Kaj gramoli się do mnie do łóżka. Przytula się do mnie – może dlatego, że łóżko jest wąskie, a może szuka mo...
Rozwiń Zwiń




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kaj znów się śmieje
Wspomnienia autora z pracy w ośrodku dla ciężko upośledzonych dzieci, wśród których znajdował się Kaj - postrach wszystkich opiekunów.
Ta książka mi jakoś zawsze przywraca wiarę w ludzkość. Autor stara się pokazać, że dziecko, nawet ciężko chore, przede wszystkim jest dzieckiem i potrzebuje miłości, uwagi i trochę zabawy. Jego postawa pokazuje, że można przetrwać bardzo wiele trudnych i beznadziejnych momentów, podchodząc do życia z uśmiechem i cierpliwością.
Wspomnienia autora z pracy w ośrodku dla ciężko upośledzonych dzieci, wśród których znajdował się Kaj - postrach wszystkich opiekunów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka mi jakoś zawsze przywraca wiarę w ludzkość. Autor stara się pokazać, że dziecko, nawet ciężko chore, przede wszystkim jest dzieckiem i potrzebuje miłości, uwagi i trochę zabawy. Jego postawa pokazuje, że można przetrwać bardzo...
Książka ma 41 lat. Od tego czasu nasza wiedza na temat spectrum autyzmu bardzo się rozwinęła. W tamtych czasach wszyscy byli raczej bezbronni. Teraz wiemy znacznie więcej (co nie oznacza, że już wszystko) o mechanizmach tego zaburzenia i przede wszystkim, jak pracować z takim dzieckiem – jaki zastosować rodzaj terapii. Wszystko to oczywiście biorę pod uwagę. Ale coś trudno mi uwierzyć, że 19-letni chłopak, który opiekował się Kajem był tak dojrzały. Za dużo w tej małej książeczce jest dla mnie patosu, wylanych przez opiekuna łez. Może jestem totalnie nieczułą osobą, ale najbardziej żal mi było Henrika, młodszego brata Kaja, który jak to w przypadku takich dzieci, był na drugim planie. Naprawdę, powiedzenie 6-letniemu chłopcu, że to on jest starszym bratem, nie załatwia jego poczucia niesprawiedliwości, uzasadnionej złości. On tak samo jak Kaj potrzebował zainteresowania i miłości.
Książka jest apelem o zrozumienie, podążaniem za dzieckiem, o miłość. I w porządku. Ale ciągle mam przed oczami horror posiadania takiego dziecka. Czasami książka wydawała mi się, jakby napisana była na potrzeby ruchu pro-life. Nie wylewałam łez, raczej chciałam ją jak najszybciej skończyć.
Książka ma 41 lat. Od tego czasu nasza wiedza na temat spectrum autyzmu bardzo się rozwinęła. W tamtych czasach wszyscy byli raczej bezbronni. Teraz wiemy znacznie więcej (co nie oznacza, że już wszystko) o mechanizmach tego zaburzenia i przede wszystkim, jak pracować z takim dzieckiem – jaki zastosować rodzaj terapii. Wszystko to oczywiście biorę pod uwagę. Ale coś trudno...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa historia, ktora warto poznac. Ksiazka niezbyt obszerna, co jest jej plusem ale tez minusem. Brakowalo mi czasem bardziej szczegolowych opisow pewnych sytuacji.
Bardzo ciekawa historia, ktora warto poznac. Ksiazka niezbyt obszerna, co jest jej plusem ale tez minusem. Brakowalo mi czasem bardziej szczegolowych opisow pewnych sytuacji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o tryumfie miłości i głębokim humanitaryzmie.
Książka o tryumfie miłości i głębokim humanitaryzmie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna książka o miłości, odwadze, intuicji. Główny bohater, dzięki ogromnej empatii i zaufaniu do swoich decyzji, wydobywa z wewnętrznego zamknięcia autystycznego chłopca. Kaj odstrasza wszystkich, nawet rodziców, ale nie Hartmuta. To jedna z lektur udowadniających nam, "normalnym", że nie dorastamy do pięt tym, których życie uważamy za bezsensowne.
Piękna książka o miłości, odwadze, intuicji. Główny bohater, dzięki ogromnej empatii i zaufaniu do swoich decyzji, wydobywa z wewnętrznego zamknięcia autystycznego chłopca. Kaj odstrasza wszystkich, nawet rodziców, ale nie Hartmuta. To jedna z lektur udowadniających nam, "normalnym", że nie dorastamy do pięt tym, których życie uważamy za bezsensowne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria dziewiętnastoletniego Hartmuta Gagelmanna, który wybiera pracę w ośrodku dla dzieci upośledzonych, zamiast zasadniczej służby wojskowej. W książce pojawia się wiele dzieci,ale najważniejszy jest tytułowy Kaj, wyróżniający się spośród innych szczególną agresją, nietypowe jest także jego schorzenie - autyzm skojarzony z mongolizmem. Pamiętnik (tak go przynajmniej kwalifikują biblioteki)to opowieść o drodze Hartmuta do serca Kaja, próbie zrozumienia jego świata, sposobu myślenia. Metodą, która zdała egzamin, okazało się danie Kajowi nieco swobody, akceptacja pewnych zachowań, przyjęcia takim jakim jest. Ale to również historia nawrotów jego choroby.
Książka napisana językiem zdradzającym talent literacki. Mimo to nie brak jej mankamentów: zbyt ogólnikowa historia choroby Kaja: jakże to matce nie pozwalano na kontakt przez osiem miesięcy z małym dzieckiem; czemu sama się nim nie zajęła, skoro była to rodzina zamożna (vide: wczasy w Hiszpanii, kupno domku we włoskich) górach i chyba mogłaby nie pracować, opiekując się Kajem. Pewne zagadnienia giną w ogólnikowych stwierdzeniach, niektóre rzeczy autor pomija. A nade wszystko bardzo niewiele pisze o sobie. Skąd taka dojrzałość, ujawniająca się zwłaszcza w podejściu do dzieci, u dziewiętnastolatka, samego prawie dziecka? Ktoś nie mający doświadczenia (ni ze studiów, ni z życia, ni z pracy, nawet nie z lektur, czy własnych przemyśleń) w pedagogice specjalnej, potrafi coś, co nie udało się specjalistom. Brak takich informacji podważa trochę wiarygodność książki. Ale mimo wszystko książka piękna, ucząca akceptacji (wątek Henryka, brata Kaja),poruszająca struny człowieczeństwa każdego, kto ma sobie choć cień empatii. Na pewno zostanie w pamięci na długo.
Historia dziewiętnastoletniego Hartmuta Gagelmanna, który wybiera pracę w ośrodku dla dzieci upośledzonych, zamiast zasadniczej służby wojskowej. W książce pojawia się wiele dzieci,ale najważniejszy jest tytułowy Kaj, wyróżniający się spośród innych szczególną agresją, nietypowe jest także jego schorzenie - autyzm skojarzony z mongolizmem. Pamiętnik (tak go przynajmniej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWeźcie lustro, rzućcie nim o ziemię i spróbujcie posklejać do kupy. Tak się czułam po przeczytaniu tej książki. Przeryczałam niemal całą. Mimo że minęło tak wiele lat od jej przeczytania, nadal ją pamiętam i raczej nigdy nie zapomnę- historię chłopca, który jak każdy zasługiwał na miłość i zrozumienie, o które tak było ciężko. Obowiązkowa dla studentów pedagogiki i każdego wrażliwca.
Weźcie lustro, rzućcie nim o ziemię i spróbujcie posklejać do kupy. Tak się czułam po przeczytaniu tej książki. Przeryczałam niemal całą. Mimo że minęło tak wiele lat od jej przeczytania, nadal ją pamiętam i raczej nigdy nie zapomnę- historię chłopca, który jak każdy zasługiwał na miłość i zrozumienie, o które tak było ciężko. Obowiązkowa dla studentów pedagogiki i każdego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKaj. Kim był? Małą istotką, która tak wiele mi uświadomiła. Chłopcem, którym miał prawo żyć na tym świecie tak, jak każdy z nas. Historia tego chłopca nie była tylko jednym komunikatem do świata, że istniał chłopiec z upośledzeniem. To historia wielu dzieci, które codziennie zmagają się ze swoimi bezbronnościami. Nie każde dziecko można określić „z upośledzeniem”. Wiele z nich jest ograniczone na tyle fizycznie, że nie jest w stanie wykazać się przed światem swoimi umiejętnościami intelektualnymi i na tej podstawie są etykietowane.
Książka, jako forma pamiętnika Harmuta, bardzo emocjonalnie wpływa na czytelnika. Sam fakt, iż jest to prawdziwa historia, daje do zrozumienia, że takie problemy i przeszkody w życiu codziennym zdarzają się ludziom wokół nas.
Autor a zarazem bohater książki pragnie uzmysłowić nam, że dzieci nazywane „upośledzonymi” mogą być w pełni sprawne intelektualnie. Ukazuje nam również ich uczucia. Po przeczytaniu książki, rozmyślając o życiu takich dzieci, jak Kaj, doszłam do wniosku, że potrzebują one nie tylko więcej opieki i troski, jeśli chodzi o uczenie się prostych czynności, ale przede wszystkim domagają się wręcz miłości.
Dzięki książce „Kaj znów się śmieje” miałam okazję uzmysłowić sobie, że życie to nie wyścig szczurów. Te wspaniałe dzieciaki z ośrodka dla upośledzonych pokazały, że można cieszyć się życiem w sposób bardzo prosty. Nie potrzebowały do szczęścia góry pieniędzy, luksusowych apartamentów, markowych ubrań i gadżetów. Potrafiły uśmiechać się z najzwyklejszej w świecie obecności opiekuna, który interesował się nimi, poświęcał im czas. Dało to potwierdzenie temu, że potrzebują one miłości. Gagelman pokazał, że okazanie Kajowi zainteresowania i zawarcie z nim przyjaźni może dać im sporo korzyści.
Wspaniałe jest to, że Harmut nie traktował swojej „służby” jako kary. Mimo wielu trudności, jakie spotykały go w pracy z Kajem oraz bezradności, nie zniechęcał się. Walczył o swoich podopiecznych, nie dawał za wygraną. Niewiarygodne jest to, jak człowiek może przywiązać się do takich małych istotek. Bardzo poruszające były dla mnie momenty, w których nazywał je „swoimi dziećmi”. Znaczyło to, że zależy mu na nich, tak jak rodzicom zależy na własnych dzieciach. Harmut uzmysławia nam, że wszystkie wysiłki, by dotrzeć do takich dzieci, by stworzyć z nimi przyjazną więź, każda rysa na skórze, pot i łzy nie mają znaczenia, gdy w na twarzy tego Malca widać uśmiech. Temu rozważaniu nasuwa się sens powstania tytułu książki. By robić wszystko, by to dziecko znów się śmiało, a co za tym idzie, by było szczęśliwe i czuło się kochane.
Gagelman pokazał w swoim pamiętniku taki świat, który zapomina o słabszych od siebie, który woli nie myśleć o dzieciach takich, które znajdowały się w ośrodku. Rozmyślając o tym, uzmysłowiłam sobie, że współczesny świat idzie na kolokwialną „łatwiznę”, jeśli chodzi o sferę niepełnosprawności. Wysyłamy smsy, udostępniamy ogłoszenia na portalach społecznościowych i tym sposobem „zaklejamy” swoją dziurę na sumieniu. Nie chcę oczywiście negować takich zachowań, z pewnością pomagają one tym dzieciom. Zmierzam do tego, byśmy pomagali czynnie, w bezpośrednim kontakcie z tymi dziećmi. Wówczas możemy nabrać wiele cnót i zrozumieć sens ludzkiego istnienia.
Praca z dziećmi może dać człowiekowi więcej korzyści niż samemu dziecku, z którym dane jest pracować. O tym przekonuje nas historia Harmuta. Razem z nim mamy szansę dojrzewać do pewnej świadomości, czym dla świata warte jest życie, a ile warte jest ono dla nas? Harmut w swoich przemyśleniach pokazuje nam, że każde życie ma taką samą wagę we wszechświecie, nie ma istnień bardziej wartościowych od drugich. Każdy ma jedno życie, które jest darem. Każdy z nas ma na świecie misję do spełnienia. Harmut przekonał się o tym w trakcie pracy z Kajem, ale również i wcześniej, gdy miał małą grupę swoich podopiecznych. Każde z tych dzieci miało swój charakter, swoje cechy mówiące o ich niepowtarzalności, a zarazem niedoskonałości człowieka, którą każdy z nas się odznacza. Widział w tych dzieciach po prostu ludzi, którzy tak, jak każdy „normalny” człowiek istnieje i ma prawo istnieć, być szczęśliwym, smutnym, rozdrażnionym czy w pełni okazałej euforii.
Poleciłabym tę książkę każdemu, kto interesuje się zagadnieniami pedagogiki specjalnej, ale również osobom, które nie są wdrożone w tematy życia codziennego dzieci z niepełnosprawnościami. Książka ta wywarła ogromny wpływ na mnie i na moje spojrzenie na takie miejsca jak ośrodki dla dzieci upośledzonych, jak i na moją świadomość wartości każdego ludzkiego życia. Mogę stwierdzić, że jeszcze nigdy nie czytałam książki, która tak bardzo poruszyła moje emocje. Co więcej, z pewnością „Kaj znów się śmieje” trafiła do mojej mentalnej listy „najwspanialszych książek, jakie przeczytałam w życiu”.
Kaj. Kim był? Małą istotką, która tak wiele mi uświadomiła. Chłopcem, którym miał prawo żyć na tym świecie tak, jak każdy z nas. Historia tego chłopca nie była tylko jednym komunikatem do świata, że istniał chłopiec z upośledzeniem. To historia wielu dzieci, które codziennie zmagają się ze swoimi bezbronnościami. Nie każde dziecko można określić „z upośledzeniem”. Wiele z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstęp tej książki rozbił mnie na kawałeczki .... nie udało mi się powstrzymać łez ...
Sama książka, bardzo ciekawa i uważam, że edukacyjna. Dla nas "zdrowych" trudno jest pojąć, że dzieci chore, mniej rozwinięte, też mają uczucia. Słysza nas i czują, maja emocje.
Miałam okazję, tak jak autor książki, pracować z takimi dziećmi. Trzeba ogromnych pokładów miłości, aby być dobrym opiekunem.
Jedna z opiekunek opowiedziała nam historie studentek, które odbywały w tej placówce praktykę: Pod opieką miały chłopca, który nie mówił, zamknięty w swoim świecie bujał się w przód i tył, gdy tylko usiadł. Chodził, wykonywał polecenia, ale nie mówił. Do tego ślinił się. Jednak sam fakty, że wykonywał polecenia, świadczył niezaprzeczalnie o tym, że rozumie i słyszy ... A te dwie ... dziwne dziewczyny ... stojąc przy nim, rozmawiały między sobą w taki oto sposób:
- gdybym ja się taka urodziła, wolałbym umrzeć.
- ja to bym takiego dziecka nie urodziła, daj spokój to nie człowiek przecież ...
a chłopiec siedział koło nich, słuchał i coraz bardziej zamykał się w sobie.
Studentki zostały wydalone z placówki, jak i ze szkoły, ale krzywda jaką wyrządziły temu chłopcu nie została do końca naprawiona. Przez wiele lat swojego życia, otaczała go tylko miłość, rodziców, terapeutów, opiekunów. Był szczęśliwy. A w ciągu jednej minuty poznał smak nienawiści, zła i zrozumiał, że są ludzie, którzy woleliby żeby nie żył... To musiał być szok.
Książkę warto przeczytać, chociaż uważam, że jeśli komuś brak miłości, to ta pozycja w nim nic nie zmieni. Książka więc tylko dla ludzi pełnych miłości. Dobrze, że takich wciąż jest dużo :)
Wstęp tej książki rozbił mnie na kawałeczki .... nie udało mi się powstrzymać łez ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama książka, bardzo ciekawa i uważam, że edukacyjna. Dla nas "zdrowych" trudno jest pojąć, że dzieci chore, mniej rozwinięte, też mają uczucia. Słysza nas i czują, maja emocje.
Miałam okazję, tak jak autor książki, pracować z takimi dziećmi. Trzeba ogromnych pokładów miłości, aby być...
Oto książka, która wywarła na mnie olbrzymie wrażenie i dla mnie, jako pedagoga specjalnego, będzie stanowić źródło i inspirację do dalszej pracy. Książkę napisało samo życie, a autor jest tu narratorem i opowiada swoją historię. Hartmut w relacjach z Kajem pokonał długą drogę, pełną łez, cierpienia, ale jego indywidualne podejście do chłopca, cierpliwość, a także zaufanie wobec niego sprawiły, że jako jedyny z dotychczasowych opiekunów dziecka dotarł do Niego i osiągnął sukces pedagogiczny. Słowa autora są doskonałym podsumowaniem jego pracy: "Być może rozśmieszę kogoś, iż rzekomo normalny człowiek dziękuje upośledzonemu. Ja jednak mimo wszystko to zrobię, ponieważ zawdzięczam ci coś najważniejszego, czyli to, że potrafię zaakceptować ludzi takic, jacy są. Obojętnie, czy nie umieją śpiewać, mówić, czytać czy chodzić. W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy sami, wszyscy walczymy z własnymi ułomnościami, z naszymi słabościami, z naszym własnym upośledzeniem". Polecam każdemu, lektura naprawdę godna uwagi.
Oto książka, która wywarła na mnie olbrzymie wrażenie i dla mnie, jako pedagoga specjalnego, będzie stanowić źródło i inspirację do dalszej pracy. Książkę napisało samo życie, a autor jest tu narratorem i opowiada swoją historię. Hartmut w relacjach z Kajem pokonał długą drogę, pełną łez, cierpienia, ale jego indywidualne podejście do chłopca, cierpliwość, a także zaufanie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to