Aleksander I. Wielki gracz Car Rosji - Król Polski

Okładka książki Aleksander I.  Wielki gracz Car Rosji - Król Polski
Andrzej Andrusiewicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie historia
628 str. 10 godz. 28 min.
Kategoria:
historia
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2015-10-08
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-08
Liczba stron:
628
Czas czytania
10 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308060063
Tagi:
Rosja carska Rosja historia Rosji carat Aleksander I wojny napoleońskie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
36 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
165
165

Na półkach:

Dziwna książka, z jednej strony czyta się ją jak powieść i nie można odmówić autorowi świetnego pióra. Z drugiej pojawiają się zarzuty co do wartości merytorycznej publikacji.
Wydaje się autor pozostawać pod wpływem białej legendy swojego bohatera i tak prezentuje go czytelnikowi. Jest to Car pełen najlepszych chęci dążący do pokojowego współżycia z sąsiadami i uczynienia z Rosji lepszego miejsca do życia. Nic to, że co parę akapitów pojawiają się informacje przeczące temu obrazowi które prezentują Aleksandra w innym świetle, autor jakby tego nie dostrzegał dalej brnąc w opowieść o swym idolu.
Również namolne opisywanie problemów rodzinnych Aleksandra oraz jego miłosnych podbojów obniża wartość pracy pod względem naukowym, sprowadzając ją do rzędu prac popularyzatorskich.
Dodatkowym mankamentem są błędy historyczne autora i niejasne sformułowania jak choćby informacja o bezprawnym zajęciu Finlandii przez Szwecję w XVIII w. (błąd w druku czy brak wiedzy o historii obu państw skandynawskich?) czy zdobyciu Galicji wschodniej w 1809 r. (Rosja przyłączyła wtedy tylko okręg Tarnopolski, a nie całą prowincję).
Książka ewidentnie, mimo rozmiarów, naukową biografią nie jest. Jest to kolejne dzieło popularyzatorskie które z braku innych opracowań musi aktualnie czytelnikowi wystarczyć.

Dziwna książka, z jednej strony czyta się ją jak powieść i nie można odmówić autorowi świetnego pióra. Z drugiej pojawiają się zarzuty co do wartości merytorycznej publikacji.
Wydaje się autor pozostawać pod wpływem białej legendy swojego bohatera i tak prezentuje go czytelnikowi. Jest to Car pełen najlepszych chęci dążący do pokojowego współżycia z sąsiadami i uczynienia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
187
186

Na półkach:

Bardzo dobra i ciekawie napisana Biografia polecam.

Bardzo dobra i ciekawie napisana Biografia polecam.

Pokaż mimo to

avatar
465
420

Na półkach:

Wpierw mym obyczajem garść tendencyjnie dobranych cytatów.

dziaren
„Autor opiera się na pełnych zmyśleń źródłach pamiętnikarskich, oraz propagandowych “opracowaniach” sowieckich historyków. Narracja jest bardzo chaotyczna. Wydaje mi się, że nikt poza panem Andrusiewiczem jej do końca nie ogarnia. Bez wyjaśnienia przeskakuje o kilka lat, by po trzech zdaniach znów powrócić do omawianego czasu. Bez wyjaśnienia przeskakuje o kilka lat, by po trzech zdaniach znów powrócić do omawianego czasu. Opisując stosunki francusko-rosyjskie w 1801 roku, kilka akapitów później przechodzi do roku 1809. A przecież przez te 8 lat Bonaparte i Aleksander stoczyli dwie wojny i zdążyli podpisać sojusz, sytuacja geopolityczna Europy zmieniła się więc diametralnie. Niezorientowany w wydarzeniach doby napoleońskiej czytelnik nie ma szans zorientować się o co chodzi. (...) Gdyby specjalizujący się w dobie napoleońskiej historyk porządnie przeanalizował tę książkę, obawiam się że nie zostawiłby na panu Andrusiewiczu suchej nitki.”
Mam nadzieję, że nie zostawiłby :D

Adrian Martynowicz
„Autor raz trzyma się chronologii, raz tematyki, a myśli krążą nie wiadomo gdzie. Rozdział XVI zaczyna się: "Aleksander nie myślał o akcji wojskowej zaczepnej wobec Francji, bo (...) tego typu działania podważałyby pokojowe intencje cesarza wobec Napoleona". Dalej zaś całe akapity o przygotowaniach do wojny, dwulicowości obu graczy (Napoleona i Aleksandra), by zakończyć znowu o pokojowych intencjach Aleksandra. W zasadzie Czytelnik pozostaje z mętlikiem w głowie. Kwintesencją tego stylu jest zamieszczone na 100 stronie zdanie: "Wśród przebywających w Petersburgu Polaków o głośnych nazwiskach większość stanowili ludzie, z których przynajmniej część nie służyła sprawie polskiej". Sam "Chytry Bizantyjczyk" nie wymyśliłby chyba bardziej niejednoznacznego zdania.”
Dokładnie. Z tym, że podobnych zdań jest więcej.

denudatio_pulpae
„Książka "Aleksander I. Wielki gracz Car Rosji - Król Polski" nie jest pierwszą przeczytaną przeze mnie książką pana Andrusiewicza, ale muszę szczerze przyznać, że jak dotąd najbardziej męczącą. Prawdopodobnie ma to duży związek z tym, że trochę nudzi mnie ta cała farsa z Napoleonem, a i sam Aleksander I przedstawiony został z ciut zbyt wielkim uwielbieniem, jak na moje nerwy.”
Tak, „uwielbienie” to właściwe określenie.
„Zupełnie jest dla mnie niezrozumiały zachwyt nad urodą tego rosyjskiego "anioła", stąd też pewnie moja irytacja czytaniem o rzeszach carskich kochanek. Jego polityki też do końca nie kupuję. A już tych wodotrysków na jego cześć tym bardziej.”
Ani ja.

Wedle recenzji https://old.histmag.org/andrzej-andrusiewicz-aleksander-i-wielki-gracz-recenzja-12144
„Część trzecia zaczyna się tryumfalnym pochodem na Paryż (...) Andrusiewicz wydaje się trochę spieszyć, żeby nie wydłużać zanadto książki. Nasila się też tendencja charakterystyczna dla całej monografii, czyli nagłe „zwroty akcji” – włączanie w narrację niczym nie zapowiadanych wydarzeń, nagłych przemian w relacjach miedzy bohaterami czy w ich charakterach. Andrusiewicz tłumaczy się we wstępie, że nie miał zamiaru pisać podręcznika historii, co przejawia się to niestety w tym, że niektóre z przywoływanych przez niego wydarzeń i zjawisk nie zawsze są do końca jasne i może wprowadzić poczucie chaosu. Przyczynia się do tego charakter i kompozycja rozdziałów składających się na książkę. Choć najczęściej następują po sobie w sposób jasny i chronologiczny, w pewnym sensie stanowią odrębne całostki ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem, tematycznie skupione na zagadnieniu wskazanym przez ich tytuł. Pojawiają się w nich informacje z punktu widzenia danego tematu oczywiste, ale w kontekście rozdziałów poprzednich zaskakujące i nieoczekiwane, a to prowadzi do rozchwiania narracyjnego rytmu. Budowa rozdziałów stanowi czasami konstrukcję zagadkową ze względu na chronologię. Zdarza się, że autor „wędruje” po wydarzeniach według zamysłu, który nie zawsze jest czytelny dla odbiorcy..(...) Biografia Aleksandra I to dzieło specyficzne i trudno tu o jednoznaczną ocenę. Jest napisane dobrym językiem, potrafi zainteresować, a nawet - zaintrygować. Szczególnie w części drugiej. Andrusiewicz proponuje atrakcyjne rozwiązania interpretacyjne, zamieszcza też wiele informacji ciekawych i dających do myślenia. Jednocześnie jego książka w wielu miejscach jest chaotyczna w doborze i przedstawieniu materiału, a nadmierna szczegółowość w opisie wydarzeń wyrwanych z historycznego kontekstu może czytelnika zmęczyć. Choć bohaterem monografii jest car Aleksander I, nieraz stracimy go z oczu i tak naprawdę na koniec lektury możemy odczuć pewien niedosyt, nie będąc pewni, czy mieliśmy do czynienia z biografią, czy raczej wybiórczą historią Rosji. W ostatecznym rozrachunku z książką na pewno warto się zapoznać, nie oczekując jednak od niej zbyt wiele.”
Oględnie mówiąc.

Andrusiewicz dość często tworzy zdania niezrozumiałe.
„Carska polityka liberalizacyjna tego okresu tylko częściowo spełniała postulaty umiarkowanych kręgów reformatorskich. (...) Zastanawiano się, co najlepiej sprawdzi się w Rosji: czy absolutyzm typu zachodnioeuropejskiego, z formułą „wiele głów i wiele woli” (parlamentaryzm), czy samodzierżawie typu azjatyckiego („wiele głów i jedna wola”).”
Jeśli absolutyzm, to nie parlamentaryzm i vice versa.

O Czartoryskim sporo, jednak mym zdaniem niezadowalająco.
„W 1803 roku książę Adam Czartoryski przedstawił cesarzowi memorandum O systemie politycznym, który winna stosować Rosja. Dokument niewątpliwie był efektem rozmów prowadzonych w Tajnym Komitecie i ostatecznie wyrażał jego stanowisko polityczne. Firmując memorandum swoim nazwiskiem, Czartoryski nie tylko całkowicie przypisywał sobie jego autorstwo, ale prawdopodobnie spodziewał się większego udziału we władzy. Dotychczas pełnione funkcje nie zadowalały ambitnego księcia. W memorandum pisał: „Ważne jest zatem dla Rosji, aby przez swoje zachowanie dawała innym państwom silnie odczuć swoją potęgę i godność, a im mocniej chce uniknąć wojny, ty m bardziej winna przekonywać, że jest zawsze gotowa ją rozpocząć i że rząd posiada potrzebną stanowczość, żeby się uciec w razie potrzeby do tej ostateczności”. Czartoryski wyraźnie sugerował Aleksandrowi, aby wykorzystał sprzyjające okoliczności polityczne, jakich nigdy wcześniej nie było. Uznając za największego wroga Anglię, zachęcał do udziału w zorganizowanej przez Napoleona blokadzie kontynentalnej. (...) Czartoryski, stojący u steru rosyjskiej polityki zagranicznej, doprowadził do zaktualizowania sprawy polskiej w szerszy m kontekście sprawy słowiańskiej. Miał on własne poglądy na temat utworzenia federacji słowiańskiej, ukształtowane zresztą w gronie rodziny, tradycyjnie nastawionej na sojusz z Rosją. Zadanie miał ułatwione, ponieważ rozwiązania sprawy polskiej pragnął także Aleksander, należało tylko ustalić sposoby realizacji tego wielkiego zadania. W zamyśle Czartoryskiego przyszłej federacji słowiańskiej miałaby przewodzić Polska, ale to kolidowało z polityką rosyjską, która popierała ideę słowiańską pod berłem Romanowów.”
Można by o tym napisać więcej.
Np. dostępne w sieci artykuły:
„Koncepcje federacyjne księcia Adama Jerzego Czartoryskiego w memoriale "O systemie politycznym, który winna stosować Rosja" z 1803 r.”
„Rola Rosji w Europie w koncepcjach Adama Jerzego Czartoryskiego”
„Udział Adama Jerzego Czartoryskiego w pracach nad reformami wewnętrznymi w Rosji (1801— 1807)”

O reformach pierwszych lat Aleksandra książka mało ma do powiedzenia, może i słusznie, były bowiem zbyt łatwo odwracalne (jak zakaz stawiania szubienic, gdyż kara powieszenia była zbyt surowa, natomiast kara zachłostania na śmierć nadal obowiązywała) bądź zapowiadały więcej niż przynosiły (ukaz z 20 lutego/4 marca 1803 dozwalający szlachcie na wyzwalanie poddanych za okupem).

Wysoko ocenia natomiast późniejsze pomysły Aleksandra, urzeczywistniane przez Arakczejewa.
„Nie mógł znaleźć lepszego wykonawcy od człowieka, który był dobrym organizatorem, umiał bezwzględnie łamać wszelki opór, a pruską dyscyplinę uważał za godną do naśladowania armii rosyjskiej. Hrabia przystąpił do pracy z zapałem. Pragnął skolonizować całą armię, która miałaby sama siebie utrzymywać. Pierwsze osady utworzono w 1816 roku w guberni nowogrodzkiej, znajdującej się w pobliżu majątków Arakczejewa. Panujący w jego rodowej siedzibie Gruzino wzorowy porządek miał być adaptowany w zakładanych osadach, w których chłopi pańszczyźniani łączyli służbę państwową z wojskową. Tą formą w pierwszym poborze objęto 375 tysięcy chłopów, co stanowiło trzecią część całej armii. Brutalne metody postępowania z chłopami-żołnierzami to jedna strona medalu. Druga to pozytywna rola, jaką odegrały osady. Powstały one w innych guberniach, najbardziej wysunięte na zachód utworzono nad Bugiem. W czasie panowania Aleksandra służbę pełniło w nich ponad 750 tysięcy chłopów pańszczyźnianych. Było to dla nich pierwsze zetknięcie się z cywilizowanymi warunkami, gdyż w osadach wprowadzono nowoczesne formy ekonomiczne i nowatorskie rozwiązania organizacyjne według wzorów pruskich. Żartowano, że nawet kury znoszą pruskie jajka. Żony chłopów-żołnierzy rodziły w higienicznych warunkach w izbie porodowej. Dzieci po skończeniu 12 roku życia przygotowywano do służby wojskowej, a po ukończeniu 18 roku życia włączano w szeregi armii jako „wykwalifikowanych wojskowych”. Koloniści mieszkali w schludnych domkach, sami dbali o ich utrzymanie i wygląd. Dostawali siano i owies dla koni, pracowali 4 dni w tygodniu, otrzymując 10 kopiejek za dzień pracy. Zmniejszyła się „przestrzeń pańszczyźniana”, zachwiała tradycyjna, prymitywna wspólnota wiejska i odchodziła w przeszłość przestarzała technika wytwórcza, a reglamentacja życia osiedleńczego ograniczyła anarchistyczny żywioł chłopski. Niewielkie bunty wybuchające w latach 1816–1820 Arakczejew surowo tłumił, a odium nienawiści spadało na cesarza, przez opozycjonistów nazywanego bezmyślnym despotą. Arakczejew był człowiekiem uczciwym i nieprzekupnym. (...) Setki tysięcy mieszkańców osad zostało wyprowadzonych z zacofania i pańszczyźnianego cierpienia. Zamiast pługa brali do ręki karabin. Częściowo rozwiązywano w ten sposób nabrzmiały problem pańszczyzny i wzmacniano siły zbrojne.” i tak dalej w tym duchu.
Znów niezrozumiałe „łączenie służby państwowej z wojskową” skoro służba wojskowa była częścią służby państwowej. Jak też niby miało by to oznaczać „ograniczenie pańszczyzny” skoro wcieleni do wojska wprawdzie zwolnieni byli od dotychczasowych świadczeń, jednak musieli obrabiać pole w ramach służby wojskowej. Bardziej się wolni czuć od tego mieli ? Czy wzorce pruskie były ideałem, też wątpię. Tu opisano owe osady z mniejszym entuzjazmem http://www.publikacje.edu.pl/pdf/7933.pdf schludne domki były potiomkinowską dekoracją.
Kiedy 100 lat później bolszewicy utworzyli „armie pracy”, ich przeciwnicy zarzucali im naśladowanie Arakczejewa (Michał Heller „Świat obozów koncentracyjnych a literatura sowiecka” Paryż 1975 s. 65n). Chyba wedle Andrusiewicza takie porównanie miało by być pochwałą ...

O reformie 1816 w guberniach nadbałtyckich „pańszczyzna w ograniczonej postaci istniała nadal i jej rozmiary określano na podstawie wolnej umowy chłopów z właścicielami.” Bazylow ujął to bardziej zrozumiale „Reforma ta przyniosła jednak chłopom łotewskim i estońskim tylko ruinę, cała bowiem ziemia uznana została za własność niemieckich głównie obszarników. Uzyskawszy wolność osobistą, chłopi tracili swoje dotychczasowe działki gruntu i albo musieli wynajmować się do pracy, albo dzierżawić ziemię u panów; w obu wypadkach żądano najczęściej świadczeń o charakterze pańszczyźnianym zamiast czynszów pieniężnych” („Historia Rosji” kilka wydań), było to zatem kolejne zdejmowanie kajdan z nóg razem z butami.
Jednak „Aleksander poparł ich [obszarników bałtyckich] pomysły, gdyż tamtejsze gubernie były najlepiej przygotowane do przeprowadzenia antypańszczyźnianego eksperymentu, który w przyszłości mógłby zostać powtórzony w Rosji. Z tą myślą pracę nad projektem powierzył Arakczejewowi, temu znienawidzonemu „wstrętnemu wielkiemu wezyrowi Rosji”, jak na temat wszechmocnego hrabiego wyrażał się Ksawery Korczak Branicki. W lutym 1818 roku Arakczejew przedstawił imperatorowi swój sekretny projekt. Przewidywał on wykup od zrujnowanych wojną dworian ich majątków razem z chłopami. Zakupiona przez państwo ziemia mogła być przekazana wolnym chłopom w najem lub arendę” czyli nie na własność. Po polsku zamiast „arenda” powinno być dzierżawa. „Aleksander zapoznał się z projektami, ocenił je przychylnie” i na tym poprzestał. I czy na pewno wykupieni od dziedzica byliby wolni? Czy wolność polegałaby na przypisaniu do ziemi albo/oraz do służby wojskowej?

Car ten uchodzi za mistyka, jednak wedle książki „Cała jego działalność publiczna była naznaczona pragmatyzmem i twardym realizmem, a nie ucieczką od trudności życia. Aleksander Pawłowicz jawił się raczej jako chłodny kalkulator, a nie miotany emocjami histeryk. Kierował się względami racjonalnymi, a nie irracjonalnymi, jak chcą niektórzy badacze.” Prościej byłoby napisać: był to taki wariat, który wiedział, gdzie stoją konfitury.
W jego światłych pomysłach przeszkadzali a to masoni, a to Polacy, a to jedni i drudzy. Jeden z szeregu podobnych kawałków:
„Z antyrosyjską agitacją docierano do wojska. Aresztowanie lidera Towarzystwa Patriotycznego majora Waleriana Łukasińskiego (25 października 1822) za złamanie przysięgi wojskowej wywołało furię masonerii. (...) Mimo że sytuacja w Królestwie była nieporównanie lepsza niż w Rosji, wciąż pokutowała opinia, że Aleksander „ujarzmił Polaków”. Nie chciał on strawić swego polskiego panowania wyłącznie na zwalczaniu oporu i spisków. Pogarda, z jaką się spotykał, nie osłabiła jego dążeń pojednawczych, szczególnie zaś zależało mu na uspokojeniu nastrojów w wojsku. Wymownym gestem było skrócenie wyroku Łukasińskiemu o 2 lata i zapowiedź amnestii dla pozostałych skazanych spiskowców.” Do końca życia Łukasiński był więziony, choć tak jakby nie wyłącznie z winy Aleksandra.
„Aleksander, twardo obstając przy samodzielności Królestwa, przygotował teraz rozwiązania ograniczające jego autonomię, takie jak zaostrzenie cenzury czy pozbawienie mieszkańców w trybie administracyjnym swobód obywatelskich.” Należałoby zacząć od tego, co zapewniał Art. 16 Konstytucji z 1815 „Wolność druku jest zaręczona. Prawo przepisze środki ukrócenia jej nadużyciów.” Tymczasem postanowieniem namiestnika z 22 maja 1819 urzędnicy oświaty i spraw wewnętrznych zostali zobowiązani do nadzoru wszystkich czasopism periodycznych „stosując się do dawnego prawodawstwa polskiego i urządzeń za Rządu Księstwa Warszawskiego wydanych” (Dziennik Praw Królestwa Polskiego, 1820, t. 6, nr 26, s. 327 - 329, pisownia unowocześniona) a wedle postanowienia z 16 lipca 1819 także wszelkich innych czasopism (tamże, s. 362 - 363). Podobnie było z wolnością osobistą.

Do tego własna terminologia.
„W lutym 1825 roku w Carskim Siole Aleksander podpisał dokument ograniczający konstytucyjne uprawnienia Sejmu: jego publiczne sesje miały się odbywać tylko na otwarcie i zamknięcie obrad. Za oficjalny pretekst posłużyły wystąpienia posłów, którzy w poszukiwaniu taniej popularności i poklasku kierowali swoje oratorskie wystąpienia przeciwko carowi-królowi. Polityka pojednawcza Aleksandra, która miała doprowadzić do historycznej zgody polsko-rosyjskiej, stanęła pod znakiem zapytania.” Ustawa nie jest dokumentem.

W zakończeniu słusznie zdemaskowano bajędy o upozorowaniu własnej śmierci przez Aleksandra.

Książka na tle „Romanowów” tegoż Andrusiewicza sprawia lepsze wrażenie, co nie jest wielkim osiągnięciem.

Wpierw mym obyczajem garść tendencyjnie dobranych cytatów.

dziaren
„Autor opiera się na pełnych zmyśleń źródłach pamiętnikarskich, oraz propagandowych “opracowaniach” sowieckich historyków. Narracja jest bardzo chaotyczna. Wydaje mi się, że nikt poza panem Andrusiewiczem jej do końca nie ogarnia. Bez wyjaśnienia przeskakuje o kilka lat, by po trzech zdaniach znów powrócić...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
633
159

Na półkach:

Dobra biografia car Aleksandra, jej autor jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

Dobra biografia car Aleksandra, jej autor jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

Pokaż mimo to

avatar
506
493

Na półkach: ,

Pierwsza z książek autora którą dane mi było przeczytać. Dla mnie trudna w ocenie, z jednej strony mamy raczej barwny opis cara, zarysowane tło polityczne jego panowania i obyczaje panujące w Rosji i na samy dworze, a z drugiej strony raczej uwielbieniowy stosunek do bohatera.
Jest tak, że poszukuje się książek obiektywnych ale przy okazji chciałoby się poznać stosunek autora do opisywanych historii. Jest to szczególnie ważne dla mnie w przypadku najróżniejszych biografii gdzie chce się patrzyć na świat oczami bohatera jak i jego otoczenia. Tego trochę mi brakło.
Niewątpliwym plusem może być ciekawy język bardzo zachęcający do lektury, na minus niech będzie brak ocen, zwłaszcza tych wnikliwych i przekrojowych. Ma się wówczas przekonanie, że obcuje się z patosem/herosem, a przecież Aleksander był człowiekiem jak każdy z nas, przy okazji będąc carem wielkiej Rosji!

Pierwsza z książek autora którą dane mi było przeczytać. Dla mnie trudna w ocenie, z jednej strony mamy raczej barwny opis cara, zarysowane tło polityczne jego panowania i obyczaje panujące w Rosji i na samy dworze, a z drugiej strony raczej uwielbieniowy stosunek do bohatera.
Jest tak, że poszukuje się książek obiektywnych ale przy okazji chciałoby się poznać stosunek...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1133
260

Na półkach: ,

Naród polski nie zasłużył na takiego króla, ale na szczęście go miał.

Naród polski nie zasłużył na takiego króla, ale na szczęście go miał.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
250
61

Na półkach: , , , , ,

Ta biografia może stara się być skrajnie obiektywna, pozbawiona oceny autora odnośnie moralnych aspektów postępowania cara. Może dlatego obok setek jego kochanek mamy opisaną jego głęboką religijność - i wszystko to autor wymienia bez wątpliwości, bez refleksji nad tym, które z oblicz dwulicowego cara jest tym prawdziwym. Może autor nie chce wyciągać wniosków za czytelnika? Może to dostatecznie oczywiste?
Niestety nie chodzi o obiektywizm, a po prostu unikanie negatywnej oceny.
A. Andrusiewicz wprost ocenia pozytywnie politykę wewnętrzną i zagraniczną cara Aleksandra. Jest wobec niej, a nawet niego samego co najmniej bezkrytyczny.

Jednak ta biografia i tak jest bardzo dobra, a stronniczość autora jest na tyle ewidentna, że można spokojnie wyciągnąć własne wnioski.

Ta biografia może stara się być skrajnie obiektywna, pozbawiona oceny autora odnośnie moralnych aspektów postępowania cara. Może dlatego obok setek jego kochanek mamy opisaną jego głęboką religijność - i wszystko to autor wymienia bez wątpliwości, bez refleksji nad tym, które z oblicz dwulicowego cara jest tym prawdziwym. Może autor nie chce wyciągać wniosków za czytelnika?...

więcej Pokaż mimo to

avatar
714
714

Na półkach: , , ,

Książka "Aleksander I. Wielki gracz Car Rosji - Król Polski" nie jest pierwszą przeczytaną przeze mnie książką pana Andrusiewicza, ale muszę szczerze przyznać, że jak dotąd najbardziej męczącą. Prawdopodobnie ma to duży związek z tym, że trochę nudzi mnie ta cała farsa z Napoleonem, a i sam Aleksander I przedstawiony został z ciut zbyt wielkim uwielbieniem, jak na moje nerwy.

Zaletą tego opracowania, szczególnie dla osób nie znających zbyt dobrze historii Rosji, jest podejście przekrojowe. Opowieść o Aleksandrze zacznie się więc od przybycia do Rosji jego babki, Katarzyny Wielkiej (wtedy jeszcze Zofii Fryderyki Augusty von Anhalt-Zerbst), która odegrała w jego życiu dość znaczącą rolę. Później oczywiście będzie wszystko to, co potrzeba, z Napoleonem jako wisienką na torcie, aż po legendę starca-pokutnika Kuźmicza czyli koniec panowania Aleksandra.

Takiej ilości plotek i pikantnych szczegółów spodziewać by się można po biografii Katarzyny Wielkiej, ale jak widać wnuk w intymnych podbojach babce nie ustępował. Zupełnie jest dla mnie niezrozumiały zachwyt nad urodą tego rosyjskiego "anioła", stąd też pewnie moja irytacja czytaniem o rzeszach carskich kochanek. Jego polityki też do końca nie kupuję. A już tych wodotrysków na jego cześć tym bardziej.

Książka "Aleksander I. Wielki gracz Car Rosji - Król Polski" nie jest pierwszą przeczytaną przeze mnie książką pana Andrusiewicza, ale muszę szczerze przyznać, że jak dotąd najbardziej męczącą. Prawdopodobnie ma to duży związek z tym, że trochę nudzi mnie ta cała farsa z Napoleonem, a i sam Aleksander I przedstawiony został z ciut zbyt wielkim uwielbieniem, jak na moje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
155
12

Na półkach: ,

Od razu przyznam, że przeczytałem tylko dwie części książki. Nie zacząłem trzeciej, ponieważ autor całkowicie stracił w moich oczach wiarygodność. Postaram się wyjaśnić dlaczego.

Już w pierwszych rozdziałach pan Andrusiewicz udowadnia, iż jest carofilem. Niemniej jednak rozkręca się dopiero w drugiej części, poświęconej pierwszym latom panowania Aleksandra I i jego konfliktowi z Napoleonem. Przedstawiany jako strażnik pokoju Romanow, przeciwstawia się dążącemu do zburzenia europejskiego ładu Bonapartemu. Próżno szukać w książce wyjaśnień takiej postawy Aleksandra, ani jeden akapit nie został poświęcony powodom zmiany o 180 stopni polityki zagranicznej Rosji, po objęciu tronu przez wnuka Katarzyny Wielkiej. Kilka rozdziałów później, bez cienia zażenowania autor opisuje wojny prowadzone na kilku frontach z rozkazu naszego orędownika pokoju.
Przytoczę krótki fragment: “Dwaj najważniejsi aktorzy na ówczesnej scenie dziejów byli do siebie podobni. Chytrzy i przewrotni jako polityczni przyjaciele, zawzięci jako wrogowie, cyniczni i skryci, obaj przepadali za kobietami i obaj uważali się za pomazańców bożych”. Oto dwa z czterech zdań akapitu, zestawiającego cesarza wszechrosji z cesarzem Francuzów. Trudno uwierzyć, że są one dziełem historyka. Na pewno obaj władcy byli najwybitniejszymi przedstawicielami swojej epoki, ale jak można nie dostrzegać ewidentnych różnic między nimi? Chociażby w podejściu do swoich poddanych, pojęcia honoru, czy danego słowa? Tylko zaznaczając te różnice da się zrozumieć burzliwe dla ówczesnego świata lata 1801-1815. Tymczasem pan Andrusiewicz ukazuje cały ten okres jako zwykłe starcie dwóch plejbojów z przerośniętym ego.
Dalej możemy przeczytać np. o “micie ostrej zimy” podczas odwrotu Napoleona z Rosji, lub jego “sromotnej klęsce” (!) nad Berezyną (manewry nad tą rzeką przez ekspertów od wojskowości są zaliczane do najwybitniejszych w karierze Korsykanina). Takich kwiatków znajdziemy znacznie więcej. Autor opiera się na pełnych zmyśleń źródłach pamiętnikarskich, oraz propagandowych “opracowaniach” sowieckich historyków.

Narracja jest bardzo chaotyczna. Wydaje mi się, że nikt poza panem Andrusiewiczem jej do końca nie ogarnia. Bez wyjaśnienia przeskakuje o kilka lat, by po trzech zdaniach znów powrócić do omawianego czasu. Opisując stosunki francusko-rosyjskie w 1801 roku, kilka akapitów później przechodzi do roku 1809. A przecież przez te 8 lat Bonaparte i Aleksander stoczyli dwie wojny i zdążyli podpisać sojusz, sytuacja geopolityczna Europy zmieniła się więc diametralnie. Niezorientowany w wydarzeniach doby napoleońskiej czytelnik nie ma szans zorientować się o co chodzi.

Książka ma mnóstwo niedoróbek. Odnosi się wrażenie, iż była redagowana w pośpiechu. Natkniemy się na termin “cesarz Francji” (prawidłowy tytuł Napoleona brzmiał “cesarz Francuzów”), dowiemy się, że różnica wieku między Aleksandrem a Korsykaninem wynosi 10 lat (faktycznie 8), a pod Borodino zabito 58 tys.żołnierzy francuskich i 42 tys. rosyjskich (w rzeczywistości odwrotnie). To drobiazgi, ale dyskwalifikujące dzieło pana Andrusiewicza jako rzetelne opracowanie historyczne.

Wymieniłem jedynie kilka kropel z morza niedociągnięć autora. Nie wspomniałem np. o kwestii polskiej, którą przedstawia w sposób bardzo dla ówczesnych Polaków krzywdzący i niesprawiedliwy. Gdyby specjalizujący się w dobie napoleońskiej historyk porządnie przeanalizował tę książkę, obawiam się że nie zostawiłby na panu Andrusiewiczu suchej nitki Osobiście przeżyłem spore rozczarowanie, spodziewałem się interesującej analizy charakteru Aleksandra, a otrzymałem nieuporządkowany zbiór niesprawdzonych informacji na temat wydarzeń przełomu wieków XVIII i XIX. Nie polecam, jest mnóstwo rzetelniejszych opracowań tej arcyciekawej epoki. .

Od razu przyznam, że przeczytałem tylko dwie części książki. Nie zacząłem trzeciej, ponieważ autor całkowicie stracił w moich oczach wiarygodność. Postaram się wyjaśnić dlaczego.

Już w pierwszych rozdziałach pan Andrusiewicz udowadnia, iż jest carofilem. Niemniej jednak rozkręca się dopiero w drugiej części, poświęconej pierwszym latom panowania Aleksandra I i jego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
88
28

Na półkach: ,

Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony, biografia jest obszerna, wszechstronnie przedstawia życie Aleksandra, zarówno w zakresie polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej. Z drugiej strony, książka jest bardzo niedopracowana, mam nieodparte wrażenie, jakby Autorowi brakło czasu, żeby ją jeszcze raz dobrze przygotować przez oddaniem wydawcy. Miejscami wyłania się chaos, i zupełnie nie wiadomo o czym Autor pisze. Przykładowo: czytam rozdział III i Autor zaczyna "W 1795 roku Aleksander wkroczył w wiek męski - ukończył 16 lat". W rzeczywistości Aleksander I skończył wtedy 18 lat. Pomyślałem - zwykła literówka, ale dalej całe akapity dotyczą 1792 roku (kiedy Aleksander I miał 15 lat), po czym Autor znowu pisze o okresie końcu lat 90. XVIII wieku... W dalszych rozdziałach Autor raz trzyma się chronologii, raz tematyki, a myśli krążą nie wiadomo gdzie. Rozdział XVI zaczyna się: "Aleksander nie myślał o akcji wojskowej zaczepnej wobec Francji, bo (...) tego typu działania podważałyby pokojowe intencje cesarza wobec Napoleona". Dalej zaś całe akapity o przygotowaniach do wojny, dwulicowości obu graczy (Napoleona i Aleksandra), by zakończyć znowu o pokojowych intencjach Aleksandra. W zasadzie Czytelnik pozostaje z mętlikiem w głowie. Kwintesencją tego stylu jest zamieszczone na 100 stronie zdanie: "Wśród przebywających w Petersburgu Polaków o głośnych nazwiskach większość stanowili ludzie, z których przynajmniej część nie służyła sprawie polskiej". Sam "Chytry Bizantyjczyk" nie wymyśliłby chyba bardziej niejednoznacznego zdania. Szkoda, że Autor, który zapewne poświęcił wiele czasu na przygotowanie tej (ostatecznie wartościowej) pozycji, nie poświęcił więcej czasu na korektę, dopracowanie, uporządkowanie.

Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony, biografia jest obszerna, wszechstronnie przedstawia życie Aleksandra, zarówno w zakresie polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej. Z drugiej strony, książka jest bardzo niedopracowana, mam nieodparte wrażenie, jakby Autorowi brakło czasu, żeby ją jeszcze raz dobrze przygotować przez oddaniem wydawcy....

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Aleksander I. Wielki gracz Car Rosji - Król Polski


Reklama

Ciekawostki historyczne

zgłoś błąd