rozwiń zwiń

Szkice piórkiem

Okładka książki Szkice piórkiem
Andrzej Bobkowski Wydawnictwo: CiS biografia, autobiografia, pamiętnik
552 str. 9 godz. 12 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
CiS
Data wydania:
2014-04-25
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Liczba stron:
552
Czas czytania
9 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361710158
Tagi:
literatura polska II wojna światowa diarystyka dziennik notatki
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,6 / 10
631 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
60
6

Na półkach:

Ta książka powinna być lekturą w szkole. Najbardziej nieznane i niedoceniane polskie arcydzieło!

Ta książka powinna być lekturą w szkole. Najbardziej nieznane i niedoceniane polskie arcydzieło!

Pokaż mimo to

3
avatar
173
15

Na półkach:

Fantastyczne pióro, niezwykle żywe opisy i trafne obserwacje rzeczywistości.

Fantastyczne pióro, niezwykle żywe opisy i trafne obserwacje rzeczywistości.

Pokaż mimo to

2
avatar
430
120

Na półkach:

Pod każdym względem genialny majstersztyk no i po prostu piękna literatura. To ten rodzaj pisarstwa, gdzie delektujesz się smakiem każdego słowa pisarza jak wyborną potrawą. Kosztujesz ją celowo po kawałeczku niespiesznie aby jak najdłużej czuć ten wspaniały smak , napawać się niezwykłością, a ta część dnia gdy oddajesz się czytaniu stanowi wręcz jego najwspanialszą część i już stanowi prawdziwą ucztę czytelniczą.

Pod każdym względem genialny majstersztyk no i po prostu piękna literatura. To ten rodzaj pisarstwa, gdzie delektujesz się smakiem każdego słowa pisarza jak wyborną potrawą. Kosztujesz ją celowo po kawałeczku niespiesznie aby jak najdłużej czuć ten wspaniały smak , napawać się niezwykłością, a ta część dnia gdy oddajesz się czytaniu stanowi wręcz jego najwspanialszą część i...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
983
353

Na półkach: , , , , ,

Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałem coś tak przejmująco mądrego i osobistego, coś co wywołuje takie emocje, jednocześnie pozbawionego czynnika występującego dość często w literaturze tego rodzaju, a mianowicie: egzaltacji, patosu, oraz wszelkiego rodzaju oznak samouwielbienia, w „Szkicach piórkiem” Andrzeja Bobkowskiego tego nie znajdziecie.
Arcydzieło... bez wątpienia- tak należy określić pracę pana Bobkowskiego. „Szkice piórkiem” to kopalnia wiedzy, źródło najczystszej wody, którą ofiarował nam w darze ten wielki: pisarz, wizjoner i filozof.
Całość rozpoczyna się dość lekko, z lekko sielankowym wydźwiękiem, znajdujemy opisy przyrody, pięknych miasteczek i wsi, spotykamy całą rzeszę barwnych postaci, nakreślonych niezwykle plastycznie i sugestywnie, lecz wraz z postępującym czasem i coraz trudniejszą i bardziej skomplikowaną sytuacją geopolityczną (rzecz się dzieje w czasie II Wojny światowej), autor podejmuje i rozwija w swym dziele coraz bardziej treściwe tematy, rzuca na pulpit swych rozważań m.in. literaturę: głównie francuską, ale zahacza też o polską, rosyjską niemiecką czy też angielską, robi to w formie krótkich esejów literackich, zagłębia się w aspekty i przytacza fakty, których bez wątpienia w obecnych czasach w Wikipedii nie znajdziemy.
Bobkowski w swych opiniach i osobistych rozliczeniach z literaturą i literatami jest wysoce bezkompromisowy, nie owija w bawełnę, nie mizdrzy się do wielkich, dostaje się każdemu po równo- od Dostojewskiego przez L. Tołstoja, George Sand aż do Słowackiego i Mickiewicza, obrywa rykoszetem nawet sam Norwid, bynajmniej nie są to razy bezzasadne, można się z nimi co prawda nie zgodzić (jak w moim przypadku, może z wyjątkiem George Sand), ale trzeba przyznać, że coś w tym jest na rzeczy.
Poza literaturą znajdziemy w tym dziele wiele odniesień do muzyki i to fachowych odniesień, gdyż Bobkowski znał się na muzyce, osobiście potrafił zagrać utwór z nut.

Andrzej Bobkowski od dziecka uczestniczył również w życiu teatru- podglądając wyczyny swego wujka samego Juliusza Osterwy, jak widać- skazany był genetycznie na wielkość i sławę.
Dzieło oprócz rozważań autora na temat wyżej wymienionych aspektów życia kulturalnego ówczesnego świata zawiera coś jeszcze, a mianowicie uświadamia nam, jak wielkim wizjonerem był A. Bobkowski, niemalże prorokiem, już w roku 1943 potrafił przewidzieć, że Polska i inne kraje Europy środkowej dostaną się na 50 lat pod okupację ZSRR, pomylił się co prawda o kilka lat, ale wtedy nikomu to nawet do głowy nie przychodziło, że za naszą waleczność na frontach II wojny światowej, za miliony ofiar niemieckiego ludobójstwa spotyka nas „nagroda” w postaci kilkudziesięcioletniej okupacji sowieckiej, a Bobkowski to przewidział.
Andrzej Bobkowski to również w pewnym sensie życiowy oportunista, oczywiście w najlepszym tego słowa znaczeniu, przy zachowaniu obowiązujących zasad moralnych, dla niego większą wartość miało przejechanie 100 kilometrów na rowerze, czy wielogodzinne wylegiwanie się na trawie z książką i butelką wina, niż harówa w pocie czoła przez czternaście godzin celem gromadzenia dóbr materialnych wyjąwszy niezbędne minimum zapewniające przeżycie.
Oto cytat potwierdzający jego stosunek do pracy: „Nie wiem, kto wymyślił to powiedzenie, że " praca uszlachetnia". Wiem tylko, że zawsze uszlachetniałem się najbardziej wtedy, gdy nic nie miałem do roboty. Zamiast żałować ludzi, którzy muszą tracić najlepsze lata na rozbijanie się za kawałkiem chleba, robi się z tego bohaterstwo".
Kolejny cytat: " Chcę mieć prawo zdechnąć z głodu, jeżeli sobie nie dam rady. I żyć- na litość boską, żyć trochę tak, jak mnie się podoba...” .

A tu coś jakże wciąż aktualnego odnośnie do urlopu: „Pomimo trzech tygodni odpoczynku czuję się zmęczony. Jestem zmęczony na zapas, jestem zmęczony tym, że będę zmęczony. To ciągłe życie w czasie przyszłym, zupełny brak teraźniejszości... Ciągnie się siebie samego za włosy, przeciąga z dnia na dzień jak ciężki worek kartofli".

„Szkice piórkiem” do najłatwiejszych dzieł nie należą, czytać je należy bardzo niespiesznie, najlepiej nie więcej niż 40-50 stron dziennie, a i to w niektórych miejscach tej książki to za dużo, zwłaszcza jeśli chodzi o część „1943” zdecydowanie najcięższego kalibru.

Cóż więcej można napisać, ano można jeszcze bardzo, bardzo dużo, ale nie miejsce na to tutaj, a i piszący te słowa nie do końca potrafi objąć geniusz tego dzieła może, gdy przeczytam go po raz któryś tam, bo to właśnie jest dzieło takiego rodzaju, że po pierwszym przeczytaniu mamy pewne ramy obrazu no i może jakiś szkic, lecz aby odkryć pełnię i głębię jego przesłania, ferię kolorów, subtelność odcieni oraz delikatność muśnięć pędzla- musimy do niego wracać co jakiś czas i delektować się jego pięknem.
Czytajcie Bobkowskiego. Polecam.

Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałem coś tak przejmująco mądrego i osobistego, coś co wywołuje takie emocje, jednocześnie pozbawionego czynnika występującego dość często w literaturze tego rodzaju, a mianowicie: egzaltacji, patosu, oraz wszelkiego rodzaju oznak samouwielbienia, w „Szkicach piórkiem” Andrzeja Bobkowskiego tego nie znajdziecie.
Arcydzieło... bez wątpienia- tak...

więcej Pokaż mimo to

277
avatar
661
80

Na półkach:

Jestem niebezwarunkowo oczarowany. Dlaczego Bobkowski jest tak nieobecny, dlaczego nie jest literackim punktem odniesienia, czego tu zabrakło w życiorysie modelarza z Gwatemali?

Dziennik wielowarstwowy. Najbardziej lubię Bobkowskiego, który łapie moment, zachwycając się detalem, krajobrazem, spotkanym człowiekiem. Szczere są te zachwyty światem, bez patosu, jeśli poetyckie, to w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ma ucho i oko, w szkicowaniu postaci dorównuje Watowi (warszawski robotnik Tadzio! zubożały arystokrata Robert; masa innych, a w szczególności Basia, jak ta jego miłość pięknie się między wierszami pojawia). Wspaniale puentuje akapity - muzycznie i znaczeniowo (kontrasty: idea/namacalne doświadczenie), ciekawe czy czytał/cenił Celine'a, o którym wspomina w nieliterackim kontekście?

Dziennik ma mocny wymiar kronikarski, historyczny, w końcu Bobkowski przeżywa okupację niemiecką Francji, ale przeżywa jako Polak, śledzi fronty, przewiduje zdarzenia. Tutaj dwie rzeczy: 1) intuicja, niesamowita wręcz, dotycząca rozwoju wydarzeń wojennych. Brak złudzeń wobec rosyjskich planów, wczesny PRL wróżbicko wręcz przewidziany. 2) lajtowa okupacja - w kontraście z Polską, co szczególnie widać w notatkach z czasu Powstania Warszawskiego, ale jest obecne właściwie od początku książki. Trudno mi nie zestawiać Bobkowskiego z Białoszewskim. Oczywiście Białoszewski to klasa wyżej jako całość (zdyscyplinowanie, spójność, język), no ale nikt nie pisał jak Białoszewski, to nie jest zarzut. Natomiast ta "słodka Francja", ta "wojna i spokój", te rowery z Carcasonne do Paryża, to jest tak inne od tego, jak się pisze (pisało) o wojnie w Polsce, to jest niepojęte - uświadamia, jak nieporównywalne i nieprzekładalne jest doświadczenie tej wojny na Zachodzie i Wschodzie Europy.

Trzeci wątek to Francja, Francuzi, stara kultura i stare pieniądze, klasowość, forma i dostatek. Bobkowski jest zanurzony (dobrze zna język, literaturę, jest wykształcony) i obcy jednocześnie. Francja, pierwsze z nowożytnych państw europejskich fascynuje go i odpycha. (Kapitalna scena z kupowaniem kwiatów w zagraconej, arystokratycznej kwiaciarni, gdzie prośba o "coś skromniejszego" budzi szacunek, bo nuworysz by sobie na taką prośbę w życiu nie pozwolił.) Ten wątek przeplata się ze spojrzeniem "europejskim"; Bobkowski - pesymista widzi i wieszczy upadek Starego Kontynentu, tradycję oświeceniową przemienioną w propagandowe okłamywanie mas. Tu jest bliski swojemu pokoleniu i tu jest też dla mnie nasłabszy, szczególnie, kiedy pod wpływem lektury Hegla i grypy, leżąć w łóżku pisze jakieś mętno-banalne rozważania historiozoficzne.

Czwarty to lektury, kino, teatr. Po części trudno się odnieść (nieznane gnioty), ale ciekawe tropy literackie / odwołania to na pewno Flaubert, Szkoła Uczuć, Bouvard i Pecuchet; koniecznie Dziennik Goncort'ów!

Piąty - proza życia, kombinowanie, kupowanie jedzenia bez kartek, ogarnianie kuchenki na węgiel drzewny, polowanie na rowery, pikniki i wakacje za miastem, szperanie na straganach bukinistów, etc. "Życie codzienne okupowanej Francji".

Gdzie się nie utożsamiam z tym wolnościowcem? Jest tu jakiś staroświecki nalot szarmanckości (całowanie w rączki) i honoru (tłukłbym zdradzjącą mnie żonę i jej kochanka), który jest mi obcy i nie wiem, czy rozmowa z Bobkowskim nad szklaneczką rumu byłaby odnalezieniem braterstwa dusz. Ale - kto wie?

Całość się broni w tej wielowarstowości, czytałem lekko i ten język jest tak świeży... Bobkowski to dla mnie odkrycie, na pewno sięgnę po więcej (Z dziennika podróży - jest wyjazd z Europy, Gwatemala, to może być bardzo).

Jestem niebezwarunkowo oczarowany. Dlaczego Bobkowski jest tak nieobecny, dlaczego nie jest literackim punktem odniesienia, czego tu zabrakło w życiorysie modelarza z Gwatemali?

Dziennik wielowarstwowy. Najbardziej lubię Bobkowskiego, który łapie moment, zachwycając się detalem, krajobrazem, spotkanym człowiekiem. Szczere są te zachwyty światem, bez patosu, jeśli...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
163
15

Na półkach:

Kiedy czytałem pierwsza część, czyli podróż rowerem po południowej Francji, chciałem ocenić na 8-9. Świetne opisy przyrody i krajobrazów. Ciekawe przygody i umiejętność bohatera do radzenia sobie w trudnych sytuacjach sprawiły, że czytałem z zapartym tchem. Niestety w dalszej części, po powrocie do Paryża, moja ocena spada. W moim odczuciu momentami Bobkowski jest arogancki. Mam na myśli komentarze dotyczące pisarzy i autorów, których przytacza, czy nazywanie siebie inteligencją. Nie przeczę, ze tak nie było, jednak bil mnie po oczach jego brak skromności. Wywody filozoficzne na temat Francji były dla mnie nie lada przeprawą. I jeszcze ta obsesowosc na punkcie wad narodu Polskiego, m.in. krytyka gotowości do śmierci za ojczyznę. Jestem je w stanie zrozumieć i nawet się zgodzić, ale ileż razy mozna to powtarzać.
W książce można znaleźć wiele wartościowych obserwacji autora, często skłania do myślenia, co jest dużym plusem. Jednak, gdy przeczytałem ostatnie zdanie, pomyślałem "nareszcie".

Kiedy czytałem pierwsza część, czyli podróż rowerem po południowej Francji, chciałem ocenić na 8-9. Świetne opisy przyrody i krajobrazów. Ciekawe przygody i umiejętność bohatera do radzenia sobie w trudnych sytuacjach sprawiły, że czytałem z zapartym tchem. Niestety w dalszej części, po powrocie do Paryża, moja ocena spada. W moim odczuciu momentami Bobkowski jest...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
517
35

Na półkach:

Nieodkryte (przez ogół) arcydzieło polskiej literatury. Szczególnie pierwsza część opisu podróży rowerem przez Francję w 1940 roku. Dziennik lepszy niż Tyrmanda.

Nieodkryte (przez ogół) arcydzieło polskiej literatury. Szczególnie pierwsza część opisu podróży rowerem przez Francję w 1940 roku. Dziennik lepszy niż Tyrmanda.

Pokaż mimo to

2
avatar
507
308

Na półkach: ,

Autor - Polak, prowadząc dziennik czasu wojny w Paryżu nie skończył 29 lat, rozpoczął notowanie mając 26 lat - bardzo młody człowiek z ukończonymi studiami w warszawskiej Wyższej Szkole Handlowej (SGH) - "co za faux pas dla krakusa z pochodzenia wybrać uczelnię warszawską zamiast UJ". Erudyta, znający języki obce (francuski, niemiecki, łacinę, a pewnie i angielski). Niesamowicie dojrzała lektura, logiczne, oparte na faktach i wiedzy przemyślenia Bobkowskiego dają asumpt do wielokrotnego "studiowania" tej prozy. Nie omieszkam tego czynić (choć jest tyle książek do poznania, z powodu których bardzo rzadko wracam do już przeczytanych) i innych czytelników zachęcam.

Autor - Polak, prowadząc dziennik czasu wojny w Paryżu nie skończył 29 lat, rozpoczął notowanie mając 26 lat - bardzo młody człowiek z ukończonymi studiami w warszawskiej Wyższej Szkole Handlowej (SGH) - "co za faux pas dla krakusa z pochodzenia wybrać uczelnię warszawską zamiast UJ". Erudyta, znający języki obce (francuski, niemiecki, łacinę, a pewnie i angielski)....

więcej Pokaż mimo to

18
avatar
1107
399

Na półkach:

Książka mistrzowsko napisana przez Polaka , który przeżył II Wojnę Światową we Francji. Dla mnie najciekawsza była warstwa obyczajowa, chociaż wspaniale przedstawiona jest historia i polityka zarówno Francji jak i Polski. Bobkowski wykazał się w niej wręcz wizjonerstwem dotyczącym przyszłości ojczyzny jak i Europy.

Książka mistrzowsko napisana przez Polaka , który przeżył II Wojnę Światową we Francji. Dla mnie najciekawsza była warstwa obyczajowa, chociaż wspaniale przedstawiona jest historia i polityka zarówno Francji jak i Polski. Bobkowski wykazał się w niej wręcz wizjonerstwem dotyczącym przyszłości ojczyzny jak i Europy.

Pokaż mimo to

5
avatar
1107
476

Na półkach: , , ,

wow! po plus minus trzech latach przerwy udało mi się dokończyć. brawo!
co to była za przygoda. niesamowita ksiazka, która zabiera do świata, jakiego nie ma, a jednocześnie zupełnie jakby tego samego. przenikliwość obserwacji i opisów, poruszająca esencja życia jest zawarta w tych dziennikach. polecam każdemu, polecam!

wow! po plus minus trzech latach przerwy udało mi się dokończyć. brawo!
co to była za przygoda. niesamowita ksiazka, która zabiera do świata, jakiego nie ma, a jednocześnie zupełnie jakby tego samego. przenikliwość obserwacji i opisów, poruszająca esencja życia jest zawarta w tych dziennikach. polecam każdemu, polecam!

Pokaż mimo to

6

Cytaty

Więcej
Andrzej Bobkowski Szkice piórkiem Zobacz więcej
Andrzej Bobkowski Szkice piórkiem Zobacz więcej
Andrzej Bobkowski Szkice piórkiem Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd