
Szkice piórkiem. cz. 1

- Kategoria:
- powieść historyczna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 1988-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1988-01-01
- Liczba stron:
- 302
- Czas czytania
- 5 godz. 2 min.
- Język:
- polski
Książka jest zapisem z czterech lat i trzech miesięcy wojny Andrzeja Bobkowskiego. Francja 1940 - 1944. Jest to jedna z najwybitniejszych pozycji XX-wiecznej polskiej diarystyki. Po prostu znakomita proza.
Wydanie "podziemne" z czasów PRL
Kup Szkice piórkiem. cz. 1 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Szkice piórkiem. cz. 1
Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałem coś tak przejmująco mądrego i osobistego, coś co wywołuje takie emocje, jednocześnie pozbawionego czynnika występującego dość często w literaturze tego rodzaju, a mianowicie: egzaltacji, patosu, oraz wszelkiego rodzaju oznak samouwielbienia, w „Szkicach piórkiem” Andrzeja Bobkowskiego tego nie znajdziecie. Arcydzieło... bez wątpienia- tak należy określić pracę pana Bobkowskiego. „Szkice piórkiem” to kopalnia wiedzy, źródło najczystszej wody, którą ofiarował nam w darze ten wielki: pisarz, wizjoner i filozof. Całość rozpoczyna się dość lekko, z lekko sielankowym wydźwiękiem, znajdujemy opisy przyrody, pięknych miasteczek i wsi, spotykamy całą rzeszę barwnych postaci, nakreślonych niezwykle plastycznie i sugestywnie, lecz wraz z postępującym czasem i coraz trudniejszą i bardziej skomplikowaną sytuacją geopolityczną (rzecz się dzieje w czasie II Wojny światowej),autor podejmuje i rozwija w swym dziele coraz bardziej treściwe tematy, rzuca na pulpit swych rozważań m.in. literaturę: głównie francuską, ale zahacza też o polską, rosyjską niemiecką czy też angielską, robi to w formie krótkich esejów literackich, zagłębia się w aspekty i przytacza fakty, których bez wątpienia w obecnych czasach w Wikipedii nie znajdziemy. Bobkowski w swych opiniach i osobistych rozliczeniach z literaturą i literatami jest wysoce bezkompromisowy, nie owija w bawełnę, nie mizdrzy się do wielkich, dostaje się każdemu po równo- od Dostojewskiego przez L. Tołstoja, George Sand aż do Słowackiego i Mickiewicza, obrywa rykoszetem nawet sam Norwid, bynajmniej nie są to razy bezzasadne, można się z nimi co prawda nie zgodzić (jak w moim przypadku, może z wyjątkiem George Sand),ale trzeba przyznać, że coś w tym jest na rzeczy. Poza literaturą znajdziemy w tym dziele wiele odniesień do muzyki i to fachowych odniesień, gdyż Bobkowski znał się na muzyce, osobiście potrafił zagrać utwór z nut. Andrzej Bobkowski od dziecka uczestniczył również w życiu teatru- podglądając wyczyny swego wujka samego Juliusza Osterwy, jak widać- skazany był genetycznie na wielkość i sławę. Dzieło oprócz rozważań autora na temat wyżej wymienionych aspektów życia kulturalnego ówczesnego świata zawiera coś jeszcze, a mianowicie uświadamia nam, jak wielkim wizjonerem był A. Bobkowski, niemalże prorokiem, już w roku 1943 potrafił przewidzieć, że Polska i inne kraje Europy środkowej dostaną się na 50 lat pod okupację ZSRR, pomylił się co prawda o kilka lat, ale wtedy nikomu to nawet do głowy nie przychodziło, że za naszą waleczność na frontach II wojny światowej, za miliony ofiar niemieckiego ludobójstwa spotyka nas „nagroda” w postaci kilkudziesięcioletniej okupacji sowieckiej, a Bobkowski to przewidział. Andrzej Bobkowski to również w pewnym sensie życiowy oportunista, oczywiście w najlepszym tego słowa znaczeniu, przy zachowaniu obowiązujących zasad moralnych, dla niego większą wartość miało przejechanie 100 kilometrów na rowerze, czy wielogodzinne wylegiwanie się na trawie z książką i butelką wina, niż harówa w pocie czoła przez czternaście godzin celem gromadzenia dóbr materialnych wyjąwszy niezbędne minimum zapewniające przeżycie. Oto cytat potwierdzający jego stosunek do pracy: „Nie wiem, kto wymyślił to powiedzenie, że " praca uszlachetnia". Wiem tylko, że zawsze uszlachetniałem się najbardziej wtedy, gdy nic nie miałem do roboty. Zamiast żałować ludzi, którzy muszą tracić najlepsze lata na rozbijanie się za kawałkiem chleba, robi się z tego bohaterstwo". Kolejny cytat: " Chcę mieć prawo zdechnąć z głodu, jeżeli sobie nie dam rady. I żyć- na litość boską, żyć trochę tak, jak mnie się podoba...” . A tu coś jakże wciąż aktualnego odnośnie do urlopu: „Pomimo trzech tygodni odpoczynku czuję się zmęczony. Jestem zmęczony na zapas, jestem zmęczony tym, że będę zmęczony. To ciągłe życie w czasie przyszłym, zupełny brak teraźniejszości... Ciągnie się siebie samego za włosy, przeciąga z dnia na dzień jak ciężki worek kartofli". „Szkice piórkiem” do najłatwiejszych dzieł nie należą, czytać je należy bardzo niespiesznie, najlepiej nie więcej niż 40-50 stron dziennie, a i to w niektórych miejscach tej książki to za dużo, zwłaszcza jeśli chodzi o część „1943” zdecydowanie najcięższego kalibru. Cóż więcej można napisać, ano można jeszcze bardzo, bardzo dużo, ale nie miejsce na to tutaj, a i piszący te słowa nie do końca potrafi objąć geniusz tego dzieła może, gdy przeczytam go po raz któryś tam, bo to właśnie jest dzieło takiego rodzaju, że po pierwszym przeczytaniu mamy pewne ramy obrazu no i może jakiś szkic, lecz aby odkryć pełnię i głębię jego przesłania, ferię kolorów, subtelność odcieni oraz delikatność muśnięć pędzla- musimy do niego wracać co jakiś czas i delektować się jego pięknem. Czytajcie Bobkowskiego. Polecam.
Oceny książki Szkice piórkiem. cz. 1
Poznaj innych czytelników
3705 użytkowników ma tytuł Szkice piórkiem. cz. 1 na półkach głównych- Chcę przeczytać 2 458
- Przeczytane 1 135
- Teraz czytam 112
- Posiadam 270
- Ulubione 103
- Chcę w prezencie 36
- Literatura polska 15
- Literatura polska 12
- Historia 11
- Do kupienia 11


























































OPINIE i DYSKUSJE o książce Szkice piórkiem. cz. 1
Trochę dziwnie można się poczuć czytając . Z jednej strony okupacja, wojna i najkrwawsze wydarzenia. Z drugiej strony typek we Francji zastanawiając się jaki rodzaj sera kupić do winogron na śniadanie krytykuje maniery Polek we Francji, bo nie podoba mu się ubiór i maniery dam. Taka mocna bufonada z tego wyszła.
Trochę dziwnie można się poczuć czytając . Z jednej strony okupacja, wojna i najkrwawsze wydarzenia. Z drugiej strony typek we Francji zastanawiając się jaki rodzaj sera kupić do winogron na śniadanie krytykuje maniery Polek we Francji, bo nie podoba mu się ubiór i maniery dam. Taka mocna bufonada z tego wyszła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMając świadomość jak była redagowana i zmieniana treść tych "wspomnień" nie byłam w stanie tego przebrnąć. Dla mnie ta książka nie ma takiej wartości jaką się jej przypisuje. A autor to samolubny bufon.
Mając świadomość jak była redagowana i zmieniana treść tych "wspomnień" nie byłam w stanie tego przebrnąć. Dla mnie ta książka nie ma takiej wartości jaką się jej przypisuje. A autor to samolubny bufon.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tozakazana w PRL, 1945–1989 - autor był emigrantem, antykomunistą; książka krążyła w drugim obiegu...
zakazana w PRL, 1945–1989 - autor był emigrantem, antykomunistą; książka krążyła w drugim obiegu...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto przeczytać dla każdego zapisanego słowa, wyjątkowy zmysł-umiejętność łączenia obserwacji z ich wiernym, obrazowym opisywaniem. Lektura pamiętników zapada głęboko w pamięć, szczególnie opis podróży po południowej części Francji oraz późniejsze, oddalone w czasie, wstrząsające porównanie Powstania Warszawskiego z wyzwoleniem Paryża.
Najważniejsza rzecz, pamiętniki to tak naprawdę poszukiwanie samego siebie w świecie który: zmusza, tłamsi, dusi, nie daje wytchnienia, ogranicza, nie pozwala, dlatego ten diariusz Andrzeja Bobkowskiego jest tak wspaniały, tak wybitny, mój osobisty top.
Ps; oczytanie Autora wzbudza ogromny szacunek, łatwość z jaką przychodzi Pisarzowi przytaczanie fragmentów wybranych dzieł jest imponująca, niesamowita.
Warto przeczytać dla każdego zapisanego słowa, wyjątkowy zmysł-umiejętność łączenia obserwacji z ich wiernym, obrazowym opisywaniem. Lektura pamiętników zapada głęboko w pamięć, szczególnie opis podróży po południowej części Francji oraz późniejsze, oddalone w czasie, wstrząsające porównanie Powstania Warszawskiego z wyzwoleniem Paryża.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajważniejsza rzecz, pamiętniki to...
Słaba ta książka, ten dziennik. Nie rozumiem jej fenomenu i rozczulania się czytelników nad nią?
Gdy wybucha II WŚ, bohater a zarazem autor, czyli Andrzej Bobkowski przebywa na emigracji w Francji. Fakt, że próbuje się (bezskutecznie) zaciągnąć do wojska niczego nie dowodzi. Gdyby na prawdę chciał służyć czy walczyć za kraj, tak jak inni, to by to zrobił. Niestety mamy tu do czynienia z "tchórzem", który wolał pozostać w Francji i psioczyć jaki ten świat jest podły, jaka to Polska zła, a Francja to juz wgl. bo nie podjęła się obrony własnego kraju. Tak samo postawa pozostawienia żony w Paryżu, do którego wkraczali Niemcy, też "godna podziwu" - lepiej było jeździć na rowerze na południu Francji wraz z kolegą Tadziem.
Gdy czyta się "Szkice Piórkiem" Bobkowskiego co jakiś czas ma się ochotę rzucać nią o ścianę. Myśli ma się mniej więcej następujące: "Rany Julek, w obozach, na ulicach, w działaniach wojennych giną ludzie, przeżywają dramat, nie mają co jeść, a ty gościu marudzisz, że konfitury są w Paryżu za drogie lub że przedstawienie w teatrze było za słabe bo coś tam..." (mówiąc najdelikatniej). Może też razić i denerwować oczytanie i erudycja autora, wszak są to cechy jak najbardziej pozytywne, to w tej książce jest ich aż za wiele, dlatego wiele stron pomijałem.
Reasumując jest to lektura, po której człowiek ma wiele oczekiwań, bo tyle o niej słyszał, czytał itd. ale łatwo się na niej "przejechać" (no chyba, że się lubi czytać filozofie inteligencika wygodnie usytuowanego w okupowanej Francji). Jest w niej parę ciekawych myśli, opisów czy scen, da się tę książkę czytać, jest dużo lepsza niż współczesna beletrystyka, ale bez przesady, istnieje wiele ciekawszych pozycji.
Jeszcze gdy można doczytać z różnych źródeł, że istnieją różne wersje "Szkiców Piórkiem", w których w późniejszych latach autor nanosił poprawki, dokonywał skreśleń (choćby kwestii, że miał "chłodny" stosunek do żydów itp.) to traci taka lektura cały sens i urok, bo skąd możemy wiedzieć co było napisane w czasie II Wojny Światowej, a co później. Ile w tym "dzienniku" prawdy, a ile nie? Mojej sympatii Bobkowski swoją postacią, postawami i życiem nie zaskarbił, by kiedykolwiek jeszcze w życiu sięgać do jego twórczości. Za dużo legendy wokół niego i jego przeciętniej książki. Każdy niech oceni czytając na własną rękę.
Słaba ta książka, ten dziennik. Nie rozumiem jej fenomenu i rozczulania się czytelników nad nią?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy wybucha II WŚ, bohater a zarazem autor, czyli Andrzej Bobkowski przebywa na emigracji w Francji. Fakt, że próbuje się (bezskutecznie) zaciągnąć do wojska niczego nie dowodzi. Gdyby na prawdę chciał służyć czy walczyć za kraj, tak jak inni, to by to zrobił. Niestety mamy tu...
Co jakiś czas zaskakuje mnie niepopularność, raczy mnie urokiem, klasą, wyższym stopniem dostrzegania zjawisk, ludzi, otoczenia, niebanalnością. Nieliczni potrafią przeniknąć kotarę, maskę; nie odsłaniając ich. Czy jest jeszcze dla statystycznego konsumenta literatury, na co dzień uprawiającego ziemię, wieczorami czytającego coś do odkrycia w przeszłości polskiej prozy? Coraz bardziej przekonuję się o literackiej światowej czołówce polskiej prozy. W swej ignorancji byłem pewny, że już wszystkich najbardziej wartościowych polskich pisarzy poznałem. Tymczasem o Andrzeju Bobkowskim dowiedziałem się przypadkiem, czytając felietony znanego, współczesnego polityka, który określił go, jako jednego z najlepszych polskich prozaików. Mniejsza o definicje.
„Szkice piórkiem” to dziennik pisany podczas niemieckiej okupacji we Francji. Jednak nie jest to typowy diariusz z wydarzeń, których autor jest świadkiem. Bobkowski, wraz z żoną wyemigrował na początku 1939 roku do Francji i w Paryżu 1940 roku zaskakuje go niemiecki Blitz Krieg. Autor rowerem opuszcza miasto i podróżuje na południe. Objeżdża rowerem całą Francję i ostatecznie powraca do Paryża, by całą okupację tam przeżyć. Jednak jakże skrajnie inna jest to wojna od tej w Polsce. Autor jest krytykiem Francuzów. Cały czas śledzi losy swojej Ojczyzny, jednak bez ubóstwienia dla wszystkiego. Z ciekawostek pisze o poświęceniu lotników Afryki Południowej (Burów?) w zrzutach dla walczącej Warszawy VIII 1944 roku. To bardzo interesujące. Jego myśli zawarte w dzienniku to nie jakieś banalne, proste biało – czarne oceny. Dziennik ten jest głęboko filozoficznymi i trafnymi, choć wówczas niepopularnymi spostrzeżeniami. Bobkowski przewiduje w 1943 roku „uwolnienie” nas na pięćdziesiąt lat przez Rosję. Czytając „Szkice piórkiem” dowiadujemy się najwięcej o ludziach i ich postawach, ale też o historii i futurystycznej wizji Europy. Tego tytułu nie można opisywać, trzeba przeczytać. Pomimo, że jest to prawdziwa cegła ponad pięćset stron drobnego druku czyta się wyśmienicie. Prawdziwa uczta dla koneserów i miłośników beletrystyki, w dobrym guście, z wnikliwym spojrzeniem autora, a jego erudycja, duża wiedza, wykształcenie (w starym znaczeniu),i znajomość kilku języków są dodatkowymi walorami. Bobkowski wymyka się stereotypom i jest oryginalny w swych poglądach oraz mądrym pisarstwie, jednak raczej dla wyrobionego czytelnika. Mnie osobiście, jako rowerzystę ujęło jego uwielbienia do podróży jednośladem, którego używa przez całą okupację. Polecam ten tytuł i mam nadzieję, że moja kultura po „Szkicach piórkiem” trochę do przodu się posunęła.
Co jakiś czas zaskakuje mnie niepopularność, raczy mnie urokiem, klasą, wyższym stopniem dostrzegania zjawisk, ludzi, otoczenia, niebanalnością. Nieliczni potrafią przeniknąć kotarę, maskę; nie odsłaniając ich. Czy jest jeszcze dla statystycznego konsumenta literatury, na co dzień uprawiającego ziemię, wieczorami czytającego coś do odkrycia w przeszłości polskiej prozy?...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spodziewałem się wiele po tym dzienniku, choć słyszałem o nim do tej pory jedynie same superlatywy. Miałem jednak doświadczenie z innymi diariuszami, które zawiodły mnie na całej linii i tutaj chciałem po prostu przebrnąć. Też opowieść o drugiej wojnie światowej w tonie antyheroicznym pociągało mnie od dawna. I w tym zakresie Bobkowski zapewnił mi wielką satysfakcję.
Jeśli chodzi o sam dziennik, wbrew obiegowej opinii -najmniej porwała mnie część pierwsza - podróż rowerem przez południową Francję. Okej, jest to fajny opis podróży, ale niczego nie urywa. Komentarze kompana podróży robią robotę, mają potencjał, aby stać się bon motami, ale bez przesady. Wodziłem palcem po mapie, ale bez entuzjazmu.
Natomiast jużpo powrocie bohatera-autora do Paryża zaczęła się prawdziwa gratka. Poziom przyziemności i niepopadania w skrajności porwał mnie na całego. Owszem, jest wiele wstawek teatralno-kinowych,które mógłbym ominąć, są wpisy na kilka-kilkanaście stron o jakichś bardzo osobistych, nieinteresujących rzeczach, ale dla dziennika to właśnie ten aspekt jest najbardziej autentycznym. Zwłaszcza, że te recenzje, opinie, wstawki są tylko wypełnieniem pełnej trzeźwości analizy sytuacji, często proroczej czy gorzko-realistycznej. Taki jest Bobkowski, gdy pisze o Polsce, o Francji, o rosji, o świecie, w którym przyszło mu żyć i wreszcie - o człowieku. O sobie samym jako Andrzeju Bobkowskim, ale też o człowieku jako istocie. Nie ma co się przesadnie emocjonować. Chyba, że dobrym winem lub serem z kontrabandy, bo jest. A potem nie będzie.
Cytaty ze "Szkiców piórkiem" można wyciągać na wiadra i delektować się nimi całymi dniami. Pióro mistrza.
Nie spodziewałem się wiele po tym dzienniku, choć słyszałem o nim do tej pory jedynie same superlatywy. Miałem jednak doświadczenie z innymi diariuszami, które zawiodły mnie na całej linii i tutaj chciałem po prostu przebrnąć. Też opowieść o drugiej wojnie światowej w tonie antyheroicznym pociągało mnie od dawna. I w tym zakresie Bobkowski zapewnił mi wielką...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dekameronowy piknik na kurhanie”
Nogi gniją ci w okopach na froncie? Straciłeś słuch od wystrzałów i bombardowania? Kichy skręcają się od głodowych racji? Nie zapamiętujesz nowych imion, bo i tak ich posiadacze zaraz giną?
Pamiętaj, że gdzieś tam, hen daleko, po sielankowych pejzażach mkną na rowerach Jędruś z Tadziem, przepojeni winem, narzekają, że przez wojnę nie ma ostryg, i śmieją się z patriotyzmu naiwnych żołnierzyków.
Też nie wiem czym tu się zachwycać. Badacze wskazują, że to literacka autokreacja, pisana długo po wojnie, jedynie na podstawie dzienników. Czytelnik i bez naukowców jest w stanie przejrzeć fałsz tego sielankowego nastroju. Między hedonistycznym chlaniem, jedzeniem, poszukiwaniem papierosów i czytaniem Balzaca i Kartezjusza, autor powplatał cyniczną publicystykę drugowojenną. Zdarzają się błyskotliwe myśli, ale dużo częściej oburzające.
Warto tutaj coś uściślić: jest kolosalna różnica między starożytnie pojmowanym «kosmopolitą» a apatrydą! Kosmopolita jest obywatelem kosmosu, czyli bożego porządku, a jednocześnie ma swoją ojczyznę i jest patriotą – nie wyklucza się to jak bycie mieszkańcem Bździnek Dolnych i mieszkańcem Polski. Natomiast apatryda może mieć dom gdziekolwiek, bo nie czuje się związany z żadnym miejscem – bezojczyźniak.
Lewaczki wrażliwe na „stare” słowa zawału dostaną, gdy dojdą do „murzynów” i to nazwanych „gulgającymi barbarzyńcami”!
Przebrnąłem przez całość tylko dzięki wersji audio – zblazowany Ferency pasuje na narratora i-d-e-a-l-n-i-e! (już nie ma na YT tego słynnego wywiadu ze Świdnicy, gdzie nie był w najlepszej kondycji – kto nie zdążył zobaczyć, ma czego żałować).
Najbardziej spodoba się chyba osobom uwielbiającym ten kawał o fladze Francji, że powinna być cała biała.
Jedno trzeba przyznać: to jest jednak napisane przez literata z krwi i kości, i bez zastanowienia, choć mierżą mnie niektóre poglądy bohatera, wolę to, od teraźniejszych kryminalnych gniotów i fantastycznej szmiry mrozów, stellarów, chmielarzy i innych mortek. Kiedyś, to nawet słaba książka była dobrze napisana.
Gdyby ktoś chciał poszerzyć świadomość podsyłam dobry tekst z TP:
https://teologiapolityczna.pl/kreatywna-szczerosc-bobkowskiego-rozmowa-z-maciejem-nowakiem
na YT jest też „Andrzej Bobkowski w powiększeniu” z kanału Sądy Przesądy:
1. https://www.youtube.com/watch?v=wWsD_fizcZ0
2. https://www.youtube.com/watch?v=U3xTz-r7yHo
„Dekameronowy piknik na kurhanie”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNogi gniją ci w okopach na froncie? Straciłeś słuch od wystrzałów i bombardowania? Kichy skręcają się od głodowych racji? Nie zapamiętujesz nowych imion, bo i tak ich posiadacze zaraz giną?
Pamiętaj, że gdzieś tam, hen daleko, po sielankowych pejzażach mkną na rowerach Jędruś z Tadziem, przepojeni winem, narzekają, że przez wojnę nie ma...
Ocenę tej książki, najbardziej oddaje zawarte w tym wydaniu "posłowie" Pana Romana Zimanda.
Jako całość książka bywa monotonna- ciężko inaczej w przypadku diarystyki.
Cennym dla mnie były opisy tej codzienności, pozwoliły nieco zweryfikować moje wyobrażenie o życiu w tamtych czasach, w szczególności los Polaków przebywających wtedy na emigracji. Życie to różni się drastycznie od pozostałych w kraju Polaków, a właściwie to tych wysuniętych na pierwszy szereg świadectw. Chodzi mi o to, że nie natrafiłem, nie znam opisów cieszenia się z życia Polaków pozostałych w kraju. Moja znajomość literatury tego okresu zdaje się być skąpa. Przepraszam jeśli wprowadzam w błąd lub wykazuje się ignorancją ;)
Pan Bobkowski miał niesamowity talent i pośród wspomnianej monotonii potrafił upleść genialne rozdziały, pełne soczystych opisów natury, smaków, liberalnych przemyśleń. Natomiast przenikliwość i trafność jego analizy sytuacji geopolitycznej sprawia wrażenie pisanej w retrospekcji.
Świetna książka!
Ocenę tej książki, najbardziej oddaje zawarte w tym wydaniu "posłowie" Pana Romana Zimanda.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako całość książka bywa monotonna- ciężko inaczej w przypadku diarystyki.
Cennym dla mnie były opisy tej codzienności, pozwoliły nieco zweryfikować moje wyobrażenie o życiu w tamtych czasach, w szczególności los Polaków przebywających wtedy na emigracji. Życie to różni się...
Arcydzieło.
Arcydzieło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to