Awantura na moście

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2012-06-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2012-06-01
- Liczba stron:
- 288
- Czas czytania
- 4 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788362329571
Nograd to średniowieczny gród, w którym było tak błogo, że niektórych aż krew zalewała. Wszak jak długo można było czerpać satysfakcję z wiecznie urodzajnych plonów, tanich artykułów na bazarze, pięknej pogody, sprawiedliwych rządów czy zawsze chętnych małżonek. Wielu wierzyło, że to klątwa. Kara za dawne czyny lub ostrzeżenie przed czymś, co dopiero miało nadejść. Ludziom nie chciało się nawet chodzić do świątyni, bo i po co, a grabieże na gościńcach, jeśli już były organizowane, to raczej z pobudek czysto hobbystycznych. Chytry plan bogoboja Kumara, który miał zachęcić mieszczan do uczęszczania na jego homilie, miłość wojmiła do Aliwii, pogoń kasztelana za sławą oraz rabunek szykowany przez emerytowanych łotrzyków były wydarzeniami, które miały zmienić Nograd raz na zawsze. Awantura na moście jako komedia fantasy ma na celu przede wszystkim zapewnić dobrą rozrywkę, ubarwiając nudną i szarą rzeczywistość. Książka jest planowana jako pierwsza część cyklu i ma być niejako satyrą na wieki średnie, świat fantasy, a nawet kwestie wiary i nauki. Marcin Hybel urodził się w Krakowie w 1980 roku. Ukończył Politechnikę Krakowską na wydziale Inżynierii Środowiska. Jest miłośnikiem różnego typu literatury, w tym fantasy. Od piętnastu lat prowadzi towarzyskie sesje RPG. Jest realistą, ale życie traktuje z przymrużeniem oka.
Kup Awantura na moście w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Awantura na moście
Z tęsknoty za rozumem
Wyobrażacie sobie napisać książkę o tym, że nic się nie dzieje? Ba! Ciekawą książkę o tym, że nic się nie dzieje! Wbrew bowiem temu, co sugeruje tytuł, fundamentem wszelkiej aktywności bohaterów „Awantury na moście” jest jedno zdanie:
W Nogradzie było tak błogo, że niektórych aż krew zalewała.
Tak więc do najbardziej aktywnej rozrywki Nogradu pretenduje przesiadywanie na ławce przed karczmą, najwyższym zaś występkiem jest naplucie do fontanny. Nic więc dziwnego, że wspominając stare dobre czasy (kiedy to do fontanny się sikało),emerytowany złodziej i były mag obmyślają skok rabunkowy ku rozerwaniu starych kości i odświeżeniu stetryczałych umysłów. Wprawdzie jednemu stoi na drodze żona z chochlą w ręku, a drugiego łupie w krzyżu, ale sentyment i upór zapuszczają korzenie szybko i głęboko. Już same dialogi obu bohaterów wystarczą do poprawy nastroju (zarówno ich, jak i czytelnika),ale wprowadzenie chytrego planu w życie dopełnia ogólnej radości.
Równolegle śledzimy poczynania kilkorga mieszkańców Nogradu, których drogi co jakiś czas niespodziewanie przecinają się lub łączą. Więc obok próby powrotu do świetlanej przeszłości w wykonaniu Lentaka i Melmira, bogobój Kumar knuje intrygi w celu zapełnienie skarbca zakonu, Aliwia z tegoż zakonu ucieka i za wszelką cenę usiłuje dotrzeć na schadzkę z ukochanym Alfordem, były rozbójnik Rotupal, wracając na ścieżkę grabieży, odkupuje swoje winy, a Gramisz marzy o grodzie z monitoringiem.
Mieszkańcy Nogradu są postaciami bardzo barwnymi, ale przy tym ogarnięci są okropną wręcz nieobyczajnością. Pomijając wspomniane wypadki w fontannie, przebiegła Aliwia, na przykład, obiecała sobie w duchu, że dzisiaj pokaże umiłowanemu nagie kolano i nic ani nikt jej przed tym nie powstrzyma. Nic więc dziwnego, że, mając do czynienia z takim upadkiem obyczajów, bogobój rozważa wszelkie możliwości przyciągnięcia wiernych na swoje kazania, by zwrócić ich dusze ku bogu. Niestety, wiąże się to z wydatkami znacznie przekraczającymi budżet, więc przy okazji pozwala pofolgować swoim nieśmiałym marzeniom: Jakiż ten świat byłby piękny, gdyby wierni na każdym kazaniu zapełniali skarbiec klasztoru. Chwilowo musi się jednak zadowolić udawaną ślepotą, co wprawdzie przysparza mu prestiżu, ale nieco utrudnia działania. O wypadzie na ryby nie wspominając.
Zdawkowe bąknięcia jadaczką.
„Awantura na moście” kręci się wokół dowcipu zarówno sytuacyjnego, jak i słownego. To, co lubię najbardziej i co autorowi wyszło chyba najlepiej – co wcale nie znaczy, że reszta mu nie wyszła! – to dialogi. Zwłaszcza te pomiędzy Lentakiem i Melmirem rozkładają na łopatki, a przegląd przekleństw i ubliżeń w ich wykonaniu to prawdziwy majstersztyk. W całej tej plejadzie tylko jedna zwykła swojska „k…a” do całości tam zupełnie nie pasuje i mógł ją sobie autor darować. Poza tym jednym zgrzytem język jest spójny i oryginalny, pełen interesujących porównań, skojarzeń i zwrotów.
Może zapomniała, jak się pisze?” – zadał sobie w duchu pytanie. Wszak on już nieraz zapominał.
Czytanie w dużej ilości jest błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie. Im więcej czytam, tym trudniej mnie zadowolić. I chociaż wciąż otwieram każdą pozycję z nadzieją, że mnie zaskoczy, to nie jest to efekt nazbyt częsty. Dlatego trafienie na taką książkę jak ta wydaje się wygranym losem na loterii. Pomimo początkowej – nieuzasadnionej, przyznaję – podejrzliwości, dałam jej kredyt zaufania. Kredyt, który spłaciła szybko i z nawiązką.
"Komedyja wieków minionych", bo tak brzmi jej podtytuł, jest w pełni przemyślaną i konsekwentnie poprowadzoną kompozycją. Począwszy od wyglądu: stylizowanych ozdobnych liter i numeracji stron, przez poszczególne elementy miejsca i czasu akcji, na wybujałych językowo przekleństwach bohaterów skończywszy.
Dlatego też na kolejną pozycję tego autora będę czekać z niecierpliwością i nadzieją, że znów uda mu się mnie zaskoczyć.
Magdalena Wiśniewska
Wszystkie cytaty za: „Awantura na moście”, Marcin Hybel, Instytut Wydawniczy Erica, Warszawa 2012.
Opinia społeczności książki Awantura na moście
Promienie letniego słońca delikatnie otulają Twoje ciało (bez krzty przesady w sile ogrzewania!),zefirek chłodzi je, gdy to niezbędne. Deszcz pada tylko wtedy, gdy nikomu to nie przeszkadza w codziennych zajęciach i tylko po to, by w odpowiednim stopniu nawodnić uprawy. Rozliczne i urodzajne pola (ugór? a co to jest?) rodzą zawsze pełnowartościowe i obfite plony swoim właścicielom, których omijają zmartwienia o to, czy zbiory w danym roku zapewnią wikt na okres zimowy. W miejscu tym nikomu niczego nie brakuje, każdy ma odpowiednio dużo pieniędzy, każdy jest szczęśliwy i nikt nie doświadcza tu żadnych trosk. Wspaniała wizja idyllicznego raju na ziemi czy przerażający obraz osady bez skazy? To już będziecie mogli ocenić sami, bo tak mniej więcej prezentuje się średniowieczny gród z debiutu literackiego Marcina Hybla pt. „Awantura na moście”. Osada nosi nazwę Nograd od imienia założyciela – Nograsza. Nie bez początkowego trudu stworzył on miejsce na wskroś idealne. Wszyscy tu są dla siebie do bólu uprzejmi i mili, każdy ma dóbr materialnych pod dostatkiem, a złodzieje i inni złoczyńcy już dawno temu nawrócili się na właściwą życiową drogę. Rozważano nawet objęcie małej bandy zbójników, która kiedyś zaszczyciła swą obecnością Nograd, specjalną ochroną – wszak to goście niecodzienni i rzadcy niczym orły bieliki. W Nogradzie było tak błogo, że niektórych aż krew zalewała. Wielu wierzyło, że to klątwa. Kara za dawne czyny lub ostrzeżenie przed czymś, co dopiero miało nadejść. Ogólnie, cokolwiek by rzec, nuda dawała się we znaki wielu mieszkańcom. Nic więc dziwnego, że na dniach zrodził się plan, by stan rzeczy jednak zmienić, by w Nogradzie wreszcie coś zaczęło się dziać. Co się do tego przyczyni? Pewna miłość, chęć zdobycia sławy przez jeszcze kogoś i wreszcie niecny plan dwóch emerytowanych złoczyńców. Tylko czy ktoś pomyślał o tym, że owe zmiany mogą zaistnieć już na zawsze? Odpowiedź na to pytanie przyniesie lektura tej komedii fantasy. Nim dobrniecie do jej końca spostrzeżecie bez wątpienia kilka cech charakterystycznych, tj. specyficzny i stylizowany na czasy średniowieczne język (przeplatany współczesnym),humor w bardzo dużej dawce (prosty i nieskomplikowany, więc śmiem twierdzić, że trafi do każdego) oraz satyrę, która dotyka fantasy, wiary i nauki. Wszystko razem robi duże i pozytywne wrażenie, ale niestety tylko na początku powieści. W miarę zagłębiania się w lekturę zaczęło mi to powszednieć; ze strony na stronę wrażenie było coraz mniejsze, ostatecznie jej koniec stał mi się już obojętny. Zabrakło tu jakiegoś silnego elementu zaskoczenia, który ożywiłby czas spędzony z „Awanturą na moście”. W ogólnym rozrachunku książka Marcina Hybla wypada całkiem dobrze jako lekki i zabawny „odstresowywacz”; lektura niewymagająca i dająca wiele chwil z uśmiechem na ustach. A czego chcieć więcej w okresie wakacyjnym? Ocena: 4/6 ***http://ksiazkowka.blogspot.com/2012/07/awantura-na-moscie-marcin-hybel.html***
Oceny książki Awantura na moście
Poznaj innych czytelników
271 użytkowników ma tytuł Awantura na moście na półkach głównych- Przeczytane 162
- Chcę przeczytać 109
- Posiadam 85
- Fantastyka 9
- Fantasy 4
- 2012 4
- Ulubione 3
- 2013 3
- Kindle 2
- Na półce 2












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Awantura na moście
Lekko, (w miarę) zabawnie, bez fajerwerków (może dlatego, że wtedy ich jeszcze nie wynaleziono),uroczo stylizowany język. Ale czy nazwałabym to komedią? Śmiem wątpić.
"Awantura na moście" to historia niezłożona, niewnosząca zbyt wiele do życia czytelnika - ot, czytadło na moment, kiedy nic innego nie ma pod ręką. Jeśli ktoś lubi nawiązania do średniowiecza, znajdzie tu trochę prześmiewczych smaczków i zachowań typowych dla tamtych czasów. Bohaterowie są prości, przaśni, po oczach bije ich IQ na poziomie termosu do herbaty, jednak mamy od tej reguły wyjątek w postaci przebiegłego (on tak myśli) bogoboja, którego życiową misją jest przyciągnięcie do klasztoru jak największej liczby wiernych. Wymyślane przez niego intrygi są poniekąd motorem napędowym całej historii, jest też uwikłany w love story, kilka śmierci i potężnych kłamstw / zatajeń (niepotrzebne skreślić).
Na plus według mnie działa motyw słowiańskich bóstw - podoba mi się, że autor nie poszedł od razu w chrześcijaństwo, ale dodał pielęgnowanie wiary w słowiańskich bogów jako wisienkę na torcie rubasznej historyjki. Wprawdzie czuć, że ta wiara chyli się ku upadkowi i wierni pojawiają się w świątyni tylko dzięki przekupstwu lub zastraszaniu, ale daje to do myślenia, że rzeczywiście początki chrześcijaństwa na naszych ziemiach mogły tak wyglądać - wpełzły na miejsce gasnącej rodzimej wiary.
Ale dość tej powagi, miała być komedia, tak? No to śmieszą mnie podstarzali rabusiowie i ich planowanie skoku życia.
Lekko, (w miarę) zabawnie, bez fajerwerków (może dlatego, że wtedy ich jeszcze nie wynaleziono),uroczo stylizowany język. Ale czy nazwałabym to komedią? Śmiem wątpić.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Awantura na moście" to historia niezłożona, niewnosząca zbyt wiele do życia czytelnika - ot, czytadło na moment, kiedy nic innego nie ma pod ręką. Jeśli ktoś lubi nawiązania do średniowiecza, znajdzie tu...
Nie wyłem ze śmiechu.Nie tarzalem się po podłodze.Nie biłem rękami po kokonach.Gdzie tu wielka komedia ?
Nie wyłem ze śmiechu.Nie tarzalem się po podłodze.Nie biłem rękami po kokonach.Gdzie tu wielka komedia ?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka niemal zwaliła mnie z nóg. Ilość gagów i prześmiewczych sytuacji jest wprost oszałamiająca, a styl autora bardzo oryginalny.
Fabuła jest dość prosta, bohaterowie jednowymiarowi i wyraziści, ale tu nie o to chodzi. Książka wyśmiewa wiele średniowiecznych zachowań, które nierzadko mają swe odzwierciedlenie we współczesności. Jest tu sporo humoru sytuacyjnego, sporo sarkazmu i rubaszności i jeśli to lubicie, to książka z pewnością przypadnie Wam do gustu. Polecam
Książka niemal zwaliła mnie z nóg. Ilość gagów i prześmiewczych sytuacji jest wprost oszałamiająca, a styl autora bardzo oryginalny.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła jest dość prosta, bohaterowie jednowymiarowi i wyraziści, ale tu nie o to chodzi. Książka wyśmiewa wiele średniowiecznych zachowań, które nierzadko mają swe odzwierciedlenie we współczesności. Jest tu sporo humoru sytuacyjnego, sporo...
Bardzo humorystyczna powieść osadzona w realiach świata średniowiecznego. Dla lubujących się w detalach z epoki nie jest to książka warta lektury. Na zabicie czasu, np. w podróży lub na poprawę humoru, jest świetną pozycją do przeczytania. W dodatku bardzo lekka. Język autora jest obrazowy, nie brakuje w niej również akcji.
Bardzo humorystyczna powieść osadzona w realiach świata średniowiecznego. Dla lubujących się w detalach z epoki nie jest to książka warta lektury. Na zabicie czasu, np. w podróży lub na poprawę humoru, jest świetną pozycją do przeczytania. W dodatku bardzo lekka. Język autora jest obrazowy, nie brakuje w niej również akcji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabawna, lekka lektura.
Zabawna, lekka lektura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zbiła mnie z nóg. Świetnie czuć klimat wczesnego średniowiecza. Nie mam nic więcej do dodania. Każdemu kto lubi tego typu humor, to gorąco polecam autora. Przy okazji wspomnę że okładka mnie urzekła :)
Książka zbiła mnie z nóg. Świetnie czuć klimat wczesnego średniowiecza. Nie mam nic więcej do dodania. Każdemu kto lubi tego typu humor, to gorąco polecam autora. Przy okazji wspomnę że okładka mnie urzekła :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekturka lekka, zwiewna i przyjemna. Taka na poprawę humoru, bo humoru w niej nie zabrakło. Humor co prawda specyficzny ale udany. Pomysł na książkę również udany chociaż czegoś mi tam brakło.
ps. Okładka jest boska :)
Polecam
Lekturka lekka, zwiewna i przyjemna. Taka na poprawę humoru, bo humoru w niej nie zabrakło. Humor co prawda specyficzny ale udany. Pomysł na książkę również udany chociaż czegoś mi tam brakło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tops. Okładka jest boska :)
Polecam
Całkiem ciekawa książka, która niestety posiada sporo wad.
1) Niby akcja osadzona w czasach średniowiecznych, ale pojawia się słownictwo mocno współczesne, psujące urok stylizacji.
2) Fabuła jest momentami ciekawa, ale niestety jest banalna, dosyć często przewidywalna, a postacie są wsadzone w sztywne role osób, których zachowania są przewidywalne.
3) Fabuła poza ciekawymi fragmentami, jest monotonna, żeby nie napisać nudna, a punkt kulminacyjny jest gwałtowny i szybki, przeniesiony na prawie sam koniec powieści.
Ale jak to mówią: Na bezrybiu i rak ryba. W końcu to pierwsza książka z tej serii, więc mogło być gorzej.
Całkiem ciekawa książka, która niestety posiada sporo wad.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1) Niby akcja osadzona w czasach średniowiecznych, ale pojawia się słownictwo mocno współczesne, psujące urok stylizacji.
2) Fabuła jest momentami ciekawa, ale niestety jest banalna, dosyć często przewidywalna, a postacie są wsadzone w sztywne role osób, których zachowania są przewidywalne.
3) Fabuła poza ciekawymi...
"Nograsz miał kilkanaście lat, gdy wyruszył w poszukiwaniu cichego i spokojnego miejsca do życia."
Być może czytelnicy Pratchetta czy innych autorów bawiących się gatunkiem potrafią znaleźć dla tej powieści jakąś szufladkę - mnie nieco zaskoczyła. Zmagasz się najpierw przez pół książki (jakieś 120 stron) z infantylnymi pseudo-historyjkami starającymi się jedynie zobrazować, jak bardzo nic się nie dzieje, a wszystko to opowiedziane patynowanym językiem - "na niby" staropolskim, w "na niby" przedchrześcijańskim świecie (choć pada data założenia grodu: 1131, co działo się "przed półwieczem", czyli czas akcji to koniec 12 w.). "Mieszkańcy Nogradu wiedli spokojny żywot. Czasem jednak spokój ów był tak dokuczliwy, że zamieniał sielankowe życie w monotonną wegetację". I w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że tu wszystko jest na niby - i to średniowiecze, i to, że ktoś ci chce opowiedzieć jakąś historię. Czujesz, że to ten sam autentyzm, ta sama "materia życia", co w wypracowaniu gimnazjalisty: margines społeczny nie używa wyrazów a wszystkie postaci są przez autora kompletnie upupione - czarodziej jest pantoflarzem, złodziej - niezgułą, opat - krzyżówką PR-owca z naiwnym fantastą, zbój - pechowcem, kasztelan - dobrodusznym safandułą, szef straży - narcystycznym półdebilem. Banda idiotów i niedorajdów. Dużo gorzej niż w historyjkach o Kajku i Kokoszu, gdzie postaci mają jednak sporo wdzięku. Naraz zdajesz sobie sprawę, że jedyne, co cię jeszcze przy lekturze trzyma, to ta konsekwentna stylizacja językowa i słowotwórcza kreatywność autora, które przecie ci mówią, że to nie bajka, jaką znasz i nie rzeczywistość, ale przez samą słowiańską materię języka dotykasz i jednej i drugiej, tyle że przez sweterek parodii. Można namacać kształty, który ci coś przypomną.
Powieść jest przegadana, paple się tam bez umiaru, jednak towarzyszy temu humor i wynalazczość językowa. I tak zamiast księdza/szamana - masz bogomiła, zamiast woja/rycerza - wojmiła, płaci się nie pieniądzem, lecz płacidłami - nowe słowa, a przecież jasne i czytelne. Podobnie jest z przedstawioną rzeczywistością: niby to system feudalny - kasztelanowie, dwukółki, gościńce, rzemieślnicy - ale kupiec w zdrapce wygrywa tygodniowy turnus wczasowy w nadmorskim kurorcie, zakonnik wymyśla tricki, czym przyciągnąć wiernych do przybytku rozwieszając po miasteczku plakaty a ryby łowi dla rekreacji, zbój rozwiązuje bandę ze wzgl. na niedochodowość działalności, banda nożowników składa wnioski o zapomogę z urzędu, uzasadniając podanie koniecznością zapewnienia miejsc pracy straży królewskiej, strażnicy miejscy zaś wolą raczej dawać mandaty za srające w mieście konie, niż pilnować bezpieczeństwa na gościńcach (skąd my to znamy?). A kiedy się w mieście zdarzy bójka albo kłótnia, zaraz publiczność stawia ławki, a do ręki bierze miski z "podsmażanymi grysikowymi grudami" - czytaj: z popkornem (tu pozdrawiam denudatio_pulpae;). Kult Peruna też wygląda podejrzanie podobnie do chrześcijaństwa, już choćby w takich drobnych detalach, jak cele zakonne i ambona. Wydaje się, że całość to coś pomiędzy opowiedzianym komiksem a dobroduszną satyrą, która jednak ma na tyle miękkie ostrze, że kończy się zawsze tylko poklepywaniem po ramieniu.
Jedyną w miarę tragiczną postacią jest truchło króla-okrutnika, którego bardziej niż piekło doświadcza niedojdowatość jego własnych następców: sam bóg Perun przygotował mu powrót bardzo kunsztownie i pompatycznie, ale liczył na inteligencję odkrywcy p.o. Indiany Jonesa, i...się srogo przeliczył. Wyszło jak zawsze, bo inaczej wyjść nie mogło - zadeptali, zniszczyli, uświnili. Ksiąg nie doczytali, nie nauczyli się pisać...
Gdzieś od setnej strony wątła akcja rusza jednak i choć wydarzenia mają wymiar jedynie lokalny, by nie rzec podwórkowy, wynagradza to nieco przydługi rozbieg.
Sądząc po epilogu, autor nosi się z zamiarem kontynuacji wątku [vide: Hybel, M: Na zdrowie, 2013]. Dobrze mu życzę. Mam wrażenie, że z trochę podobnej materii kraje Pilipiuk w cyklu "Oko Jelenia", choć tam chodzi o kontekst historyczny i porównanie mentalności ludzi różnych epok, tutaj zaś o lekką satyrę na współczesne stosunki społeczne w małej miejscowości poprzez historyczny, baśniowo-słowiański sztafaż. Zresztą powieść Hybela zawiera o wiele więcej humoru, za to żadnej dydaktyki, bo głównym grzechem jest głupota i niekompetencja, a z tym jak walczyć? Nec Hercules contra plures... I nawet mi tu nie przeszkadza, że udający niewidomego zakonnik może migiem nazbierać pełne garście czarnych jagód po nocy.
"Nograsz miał kilkanaście lat, gdy wyruszył w poszukiwaniu cichego i spokojnego miejsca do życia."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByć może czytelnicy Pratchetta czy innych autorów bawiących się gatunkiem potrafią znaleźć dla tej powieści jakąś szufladkę - mnie nieco zaskoczyła. Zmagasz się najpierw przez pół książki (jakieś 120 stron) z infantylnymi pseudo-historyjkami starającymi się jedynie...
Awantura na moście to krótka, ale przesympatyczna historyjka, przy której można miło spędzić wieczór, zwłaszcza po ciężkim dniu. Niewymagająca, pełna humoru, napisana lekko i sprawnie, pełna fantastycznych postaci. Zdecydowanie jest to pozycja godna polecenia każdemu, a warto wspomnieć, że jest też druga część, po którą na pewno sięgnę.
http://lisie-fanaberie.blogspot.com/2016/06/bogo-ze-krew-zalewa-czyli-awantura-na.html
Awantura na moście to krótka, ale przesympatyczna historyjka, przy której można miło spędzić wieczór, zwłaszcza po ciężkim dniu. Niewymagająca, pełna humoru, napisana lekko i sprawnie, pełna fantastycznych postaci. Zdecydowanie jest to pozycja godna polecenia każdemu, a warto wspomnieć, że jest też druga część, po którą na pewno...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to