rozwińzwiń

Ciepłe ciała

Okładka książki Ciepłe ciała Isaac Marion
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Ciepłe ciała
Isaac Marion Wydawnictwo: Replika Cykl: Ciepłe ciała (tom 1) fantasy, science fiction
308 str. 5 godz. 8 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Ciepłe ciała (tom 1)
Tytuł oryginału:
Warm Bodies
Wydawnictwo:
Replika
Data wydania:
2011-09-12
Data 1. wyd. pol.:
2011-09-12
Liczba stron:
308
Czas czytania
5 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376741345
Tłumacz:
Martyna Plisenko
Tagi:
zombie żywe trupy
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oficjalne recenzje i

Powrót Zombie



162 0 38

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
781 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
272
100

Na półkach: ,

Powiem szczerze, że nie spodziewałem się, że ta książka naprawdę będzie mi się podobać. Miałem tę pozycję na liście do przeczytania dosyć długo, ale odkładałem, myśląc, że się zanudzę. Z przyjemnością zawiadamiam, że się myliłem.
O książce usłyszałem dzięki filmowi, który… był przeciętny. Pomysł ciekawy, ale tylko on zapadł mi w pamięć. Po prostu młodzieżowy romans z udziałem zombie. Ale zaciekawiło mnie podejście do zombie, które skupiało się na tym, że zombie to nadal ludzie, tylko… no… martwi. I że może coś z człowieczeństwa w nich zostaje. W sumie dużo więcej z filmu nie zapamiętałem, więc podczas czytania, nie byłem nawet w stanie ocenić jaką film był ekranizacją. Możliwe, że teraz sięgnę po film ponownie, by móc ocenić go jako ekranizację.
Głównym bohaterem i narratorem książki jest R. Tak, to imię, a raczej to co z niego zostało. R jest jednym z niewielu zombie, którzy pamiętają choć pierwszą literę swojego imienia. Nie pamięta on kiedy, ani jak umarł. Właściwie to nie pamięta nic z poprzedniego życia. Wiedzę o tym, kim były za życia, zombie próbują uzyskać ze swojego wyglądu, ubioru czy stanu ciała. Prowadzą na ten temat… eee… dyskusje, choć w ich przypadku nie są zbyt skomplikowane. Zombie potrafią nadal mówić, ale zazwyczaj pojedyncze słowa na raz, które uzupełniają warknięciami, jękami czy gestami. Zatracili także umiejętność czytania. Okazuje się natomiast, że sporo też myślą. Ich przypadłość przypomina trochę człowieka po udarze, którego mózg jeszcze działa, ale reszta ciała za nim nie nadąża.
R wygląda na nastolatka lub młodego dorosłego, choć nie wiadomo jak długo już tak wygląda. Jest ubrany w eleganckie ciuchy: eleganckie spodnie, koszulę i krawat. Ma przyjaciela o imieniu M, który z kolei jest postawnym mężczyzną. Mieszkają razem z wieloma setkami, a może i tysiącami, innych nieumarłych na lotnisku. R ma własny samolot, którego używa jako domu. Kolekcjonuje w nim relikty przeszłości. Słucha też muzyki z winyli. Jego ulubionym wykonawcą jest Frank Sinatra.
Nikt nie wie, dlaczego zmarli wracają jako nieumarli. Była to magia? Promieniowanie? Nieznany wirus? Może w kolejnych tomach (bo tak, jest ich więcej, mnie też to zaskoczyło) będzie to wyjaśnione. Prawda jest taka, że w tym tomie odpowiedź na to pytanie nie jest istotna. Wiemy na pewno, że większość ludzkości wyginęła i przemieniła się w armię nieumarłych, więc mamy do czynienia ze światem postapokaliptycznym. Zombie nie mają potrzeb fizjologicznych, bo ich organizmy już nie działają tak jak kiedyś. Tylko uszkodzenie mózgu lub czas je zabijają. Odczuwają one jednak głód na ludzkie mięso, a w szczególności mózgi, ale nie jest to głód konwencjonalny. Ich układ trawienny nie działa jak za życia. Można powiedzieć, że w pewien sposób karmią się one życiem ofiar. A pożerając mózgi, mają wizje z życia umarłego. Niektórzy nieumarli są wręcz od tego uzależnieni, bo, na co jest wiele przykładów, nieumarli tęsknią do życia, które zapomnieli.
R żyje sobie w swojej rozkładającej się społeczności w spokoju, ale i nudzie. Ciekawym jest też to, że próbując imitując żyjących, zombie mają swój kościół i szkołę dla nieumarłych dzieci. Zawierają też śluby i adoptują dzieci. Za kapłanów robią szkielety, które R przedstawia jako najstarszych nieumarłych. Nawet jego, trochę go oni przerażają. Wszystko zmienia się, gdy wraz z M i grupką bezimiennych truposzy atakują grupę nastolatków i R poznaje Julie. Nikt się nie spodziewał, że niecodzienny romans, może tak namieszać w tym już dosyć popapranym świecie.
Dość o fabule, choć mógłbym jeszcze długo pisać o świecie i wydarzeniach. Warto na pewno wspomnieć, że relacja R i Julie, gdzie ich imiona nie są przypadkowe, jest luźno inspirowana pewną dobrze znaną historią kochanków z Werony. Myślę, że imię M też lekko do tej historii nawiązuje. Choć mam poczucie, że to takie trochę puszczenie oczka do czytelnika, u którego ma to odniesienie wywołać uśmiech. Przyznajcie, że Romeo i Julia w świecie zombie to całkiem zabawny pomysł, szczególnie, gdy się pomyśli jak ta para oryginalnie skończyła.
Książka ta to typowa młodzieżówka. Lekko się ją czyta. Napisana jest niespecjalnie skomplikowanym językiem. Historia bywa makabryczna, ale raczej nie przeraża. Częściej bawi, absurdalnością niektórych scen czy sytuacji. Ale jest w niej też sporo przemyśleń, dotyczących pamięci, wartości życia, miłości czy otwartości umysłu na zmianę czy inny punkt widzenia. Bawiłem się przy niej nad wyraz dobrze i chętnie sięgnąłbym po kolejne tomy z serii. Niestety z tego co sprawdzałem, tylko tomy I i II zostały przetłumaczone na język polski, mimo że od wydania ostatniej pozycji z tej serii minęło już 6 lat. Obawiam się, że nie ma co liczyć na to, że tłumaczenia tomów 0.5 i 3. się jeszcze pojawią. Mimo wszystko, czuję, że “Wiecznie Żywy” jest dziełem pełnym i warto po nie sięgnąć. Uważam je za powiew świeżości w temacie zombie, mimo że zostało wydane już 14 lat temu. Serial “iZombie” wydaje się korzystać z pomysłów autora.

Powiem szczerze, że nie spodziewałem się, że ta książka naprawdę będzie mi się podobać. Miałem tę pozycję na liście do przeczytania dosyć długo, ale odkładałem, myśląc, że się zanudzę. Z przyjemnością zawiadamiam, że się myliłem.
O książce usłyszałem dzięki filmowi, który… był przeciętny. Pomysł ciekawy, ale tylko on zapadł mi w pamięć. Po prostu młodzieżowy romans z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
79
59

Na półkach:

Najpierw traiłam na film. Bardzo mi się spodobał i tego samego dnia impulsywnie kupiłam książkę- i bardzo cieszę się, że to zrobiłam, ponieważ książka świetnie nakreśliła mi fabułę z nieco innej perspektywy. Fajnie napisana, lekka, inna :) uwielbiam również wydanie- kolor stron, obrazki, czcionka <3 polecam i książkę i film!

Najpierw traiłam na film. Bardzo mi się spodobał i tego samego dnia impulsywnie kupiłam książkę- i bardzo cieszę się, że to zrobiłam, ponieważ książka świetnie nakreśliła mi fabułę z nieco innej perspektywy. Fajnie napisana, lekka, inna :) uwielbiam również wydanie- kolor stron, obrazki, czcionka <3 polecam i książkę i film!

Pokaż mimo to

avatar
116
107

Na półkach:

Na początku byłam sceptycznie nastawiona i myślałam, że nie będzie to zbyt fajne, ale się pomyliłam. Oczywiście nie jest to idealna książka natomiast tak dla czystej przyjemności można przeczytać.

Na początku byłam sceptycznie nastawiona i myślałam, że nie będzie to zbyt fajne, ale się pomyliłam. Oczywiście nie jest to idealna książka natomiast tak dla czystej przyjemności można przeczytać.

Pokaż mimo to

avatar
566
42

Na półkach:

Dość przeciętna, jednak przyjemnie napisana. Narracja pierwszoosobowa wyróżnia tę książkę spośród innych pozycji o zombie, jakie do tej pory wpadły w moje łapki. Zarówno książka, jak i film mają w sobie to nieuchwytne coś, co ja określam jako „tak złe, że aż dobre".

Dość przeciętna, jednak przyjemnie napisana. Narracja pierwszoosobowa wyróżnia tę książkę spośród innych pozycji o zombie, jakie do tej pory wpadły w moje łapki. Zarówno książka, jak i film mają w sobie to nieuchwytne coś, co ja określam jako „tak złe, że aż dobre".

Pokaż mimo to

avatar
1997
841

Na półkach:

Ksiazka lepsza od filmu

Ksiazka lepsza od filmu

Pokaż mimo to

avatar
17
15

Na półkach:

Fajne przedstawienie historii zombie i nietypowej miłości. Książka może nie jest wybitna, ale czytało mi się ją dobrze

Fajne przedstawienie historii zombie i nietypowej miłości. Książka może nie jest wybitna, ale czytało mi się ją dobrze

Pokaż mimo to

avatar
1191
436

Na półkach: , , ,

Książkę czytam po raz drugi, po 8 latach. I ta historia podoba mi się jeszcze bardziej niż wtedy.

Całość to fantastyczny retelling Romea i Julii (chociaż z bardziej pozytywnym zakończeniem). Głównym narratorem i bohaterem jest zombie R. Chłopak nie pamięta jak ma na imię, kim był, co robił w poprzednim życiu, ani nawet jak umarł. Aktualnie mieszka na lotnisku i to w większości tam spędza swój czas (nie licząc wypadów do miasta po jedzenie). Julie to zwykła dziewczyna, która zostaje uprowadzona przez R i dzięki temu zaczyna zauważać, że Martwi nie są tym, czym na pierwszy rzut oka się wydają. Cała historia skupia się właśnie na ich relacji - na początku niechęci, potem przyjaźni, a na końcu, i tu żadne spojler, miłości.

Nie jest to wymagająca opowieść, z łatwością idzie przewidzieć, co się stanie, jednak pomimo tego czyta się ją niezwykle przyjemnie. No i potrafi wywołać uśmiech na twarzy. Autor przedstawił zombie w dosyć nietypowy sposób. Nie jako bezmyślne trupy, ale jako stworzenia potrafiące myśleć, mówić, a nawet odczuwać, chociaż nadal do funkcjonowania potrzebują zjedzenia ludzkich mózgów. Zakończenie jest satysfakcjonujące i w sumie nie trzeba czytać drugiego tomu, ale z chęcią zapoznam się wreszcie z kontynuacją.

Książkę czytam po raz drugi, po 8 latach. I ta historia podoba mi się jeszcze bardziej niż wtedy.

Całość to fantastyczny retelling Romea i Julii (chociaż z bardziej pozytywnym zakończeniem). Głównym narratorem i bohaterem jest zombie R. Chłopak nie pamięta jak ma na imię, kim był, co robił w poprzednim życiu, ani nawet jak umarł. Aktualnie mieszka na lotnisku i to w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
9
2

Na półkach:

Powieść "Wiecznie Żywy" to bardzo dobry przedstawiciel swoich czasów i szalenie popularnego wówczas gatunku - paranormalnego romansu młodzieżowego.
Historia o zombie przemienionym (zarówno metaforycznie jak i fizycznie) przez miłość jest bardzo samoświadoma i nie stara się na siłę być czyś czym nie jest. O fabule nie ma się w sumie co rozpisywać: ot, lekkostrawna opowieść o dwójce dzieciaków, które trochę przypadkiem ratują świat. Humor nie zwala z nóg, ale jest stale obecny i raczej nie powoduje poczucia zażenowania. Doceniam też lekkie i łatwe w odbiorze metafory zawarte w książce, które nadają jej pewną wartość moralną.
Szczerze mówiąc, po skończeniu książki nie czuję potrzeby przeczytania następnej części, ponieważ pierwsza mogłaby równie dobrze być całą, zamkniętą w trzech aktach historią, a boję się, że "Płonący świat" zniszczy moje pozytywne nastawienie do opowieści o R.
Ostatecznie jestem bardzo zadowolona, że sięgnęłam po "Wiecznie żywego", bo okazał się być właśnie tym czego potrzebowałam - lekką, młodzieżową powieścią. Więc osobom, które właśnie takiej szukają serdecznie go polecam.

Powieść "Wiecznie Żywy" to bardzo dobry przedstawiciel swoich czasów i szalenie popularnego wówczas gatunku - paranormalnego romansu młodzieżowego.
Historia o zombie przemienionym (zarówno metaforycznie jak i fizycznie) przez miłość jest bardzo samoświadoma i nie stara się na siłę być czyś czym nie jest. O fabule nie ma się w sumie co rozpisywać: ot, lekkostrawna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
895
533

Na półkach:

Książka nie była zła jednak nie było to coś specjalnego. Czytało się całkiem dobrze, może też dzięki temu, że akcja jest z perspektywy R. Fajnie było zagłębić się w jego świat i obserwować jak przyswaja nowe rzeczy.

Książka nie była zła jednak nie było to coś specjalnego. Czytało się całkiem dobrze, może też dzięki temu, że akcja jest z perspektywy R. Fajnie było zagłębić się w jego świat i obserwować jak przyswaja nowe rzeczy.

Pokaż mimo to

avatar
145
64

Na półkach:

„Zgnił i odgnił” - tak można podsumować tę książkę.
Na początku poznajemy R. i M. Obydwoje są w niewielkim stanie rozkładu, ale jako zombie trzymają się naprawdę dobrze! Czasem sobie „pogadają” (potrafią wypowiedzieć parę słów, coś na styl Szeptaczy z TWD – z czasem ich umiejętność mowy rozwija się),pooglądają telewizję, porobią zdjęcia polaroidem, posłuchają muzyki. Posiadają zachowania społeczne – myślą o bardziej leniwych elementach stada, przynoszą im jedzenie (np. rękę Żywego). R. bierze ślub i wychowuje dzieci (nie swoje). Mieszka w Boeingu i uczy się jeździć Mercedesem.
Podczas jednego z polowań R napada wraz z M i kilkoma innymi zombie na stado Żywych dzieciaków. R zjada mózg pewnemu chłopakowi, który potem niczym tasiemiec zagnieżdża się w jego mózgu i dokonuje retrospekcji do snów, wspomnień i przeżyć. Jest upierdliwym wrzodem, ale dzięki temu R nabiera ludzkich cech i ocala pewne istnienie – dziewczynę zjedzonego chłopaka, Julię. R odczuwa wewnętrzną potrzebę chronienia Julii.
I od tego wszystko się zaczyna. Ich „miłość” - Żywej do Martwego – powoduje przemianę wirusa/epidemii/kary boskiej. Jak? Co się dzieje? No nie zdradzę, bo zaspoileruję całą historię.
„Wiecznie żywy” odchodzi od kanonu typowych zombie. Owszem, zombiaki są bardzo podobne swoją „aparycją” (jeśli można to tak nazwać) do Szwędaczy z TWD. Jedzą ludzi, by przetrwać. Jęczą. Chodzą stadami. Niewiele myślą. Natomiast R rozpoczyna nową generację zombie. Zombie, które mają szansę ponownie stać się ludźmi, a pomaga mu w tym Julia i ich burzliwa historia z Pad Thaiem i Sinatrą w tle.
Trochę tu filozofii, trochę młodzieńczego buntu, zgnilizny, kościotrupów, krwi, braku realizmu, walki o przetrwanie, samolotów i niedopowiedzianych zdań. W tej książce (ekranizacji nie widziałam) można dopatrzyć się drugiego dna; dużo jest tu naprawdę dających do myślenia wypowiedzi o wartości życia, cieszeniu się chwilą, pogodzeniu się z przeszłością. „Wiecznie żywy” może być pocieszeniem i zdaniem sobie sprawy, że mogliśmy wdepnąć w większe gówno niż w to, w którym aktualnie jesteśmy.
Serdecznie polecam do przeczytania. Książka jest krótka (308 str.),ma trochę ilustracji, a język jest przyjemny.


Więcej na: https://www.instagram.com/polzywe_recenzje/

„Zgnił i odgnił” - tak można podsumować tę książkę.
Na początku poznajemy R. i M. Obydwoje są w niewielkim stanie rozkładu, ale jako zombie trzymają się naprawdę dobrze! Czasem sobie „pogadają” (potrafią wypowiedzieć parę słów, coś na styl Szeptaczy z TWD – z czasem ich umiejętność mowy rozwija się),pooglądają telewizję, porobią zdjęcia polaroidem, posłuchają muzyki....

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    1 895
  • Chcę przeczytać
    1 840
  • Posiadam
    521
  • Ulubione
    141
  • Chcę w prezencie
    47
  • 2013
    45
  • Fantastyka
    30
  • Teraz czytam
    28
  • 2014
    28
  • 2012
    18

Cytaty

Więcej
Isaac Marion Ciepłe ciała Zobacz więcej
Isaac Marion Ciepłe ciała Zobacz więcej
Isaac Marion Ciepłe ciała Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także