George Orwell i „George Orwell”. Komiksy biograficzne

Bartek Czartoryski
19.04.2020

O ironio, George Orwell nie przepadał za komiksami, przynajmniej tymi amerykańskimi, a przed śmiercią wyraził życzenie, żeby nie spisywać jego biografii. Trudno orzec, co pomyślałby o omawianej pozycji, ale pozostaje się domyślać, że chyba machnąłby nań ręką.

George Orwell i „George Orwell”. Komiksy biograficzne


Okładka komiksu OrwellToć był facetem po Eton, który, nagrywając audycje dla radia BBC, pijał herbatę ze spodka. Choć okładka komiksu wydanego przez Marginesy przylepia mu całe mnóstwo łatek – każdą celną – i tak nadal brakuje tam co najmniej paru, ale dla ekscentryka miejsce się znalazło. Bo, choć był człowiekiem konsekwentnym, zawsze żył gdzieś pomiędzy. Zatwardziały ateista do końca swoich dni chodzący do kościoła, walczący socjalista sprowadzający do hiszpańskiego okopu brytyjską herbatę z Picadilly, pałętający się po londyńskich przytułkach tramp, którego zdradzał napuszony akcent wyniesiony z prywatnej szkoły i sposób wysławiania się charakterystyczny dla elity.

Niewykluczone, że to dlatego, mając na uwadze tę swoistą niejednolitość charakteru Orwella, duet Pierre Christin Sebastien Verdier wybrał cokolwiek interesującą formę opowiadania. O ile lwia część komiksu „Orwell”, prawie niezmiennie czarno biała, narysowana jest, mówiąc może mało fachowo, acz trafnie, dość tradycyjnie (czyli kreską realistyczną), tak fragmenty ilustrujące wyimki z dzieł pisarza to gościnne występy zaprzyjaźnionych z autorami artystów, z których polskiemu czytelnikowi bodaj najbardziej znany będzie Enki Bilal, autor słynnej „Trylogii Nikopola” (wyd. Egmont). Ich ilustracje przełamują formę komiksu z rzadka ubogaconego klasycznymi dymkami.

Sto twarzy Orwella

Okładka książki Folwark zwierzęcyOpowieść o Orwellu snuta jest najczęściej gdzieś spoza kadru, po książkowemu, lecz może to odpowiedni przepis, skoro mowa o człowieku, który sam kawał kariery poświęcił na dokumentowanie życia innych. Dziennikarskiej, społecznej i politycznej działalności angielskiego klasyka poświęca się tutaj zresztą więcej miejsca niż jego dziełom beletrystycznym, które przyniosły mu ponadczasową sławę. Dlatego proszę się nie nastawiać na obszerne dzieło traktujące o kulisach powstania „Folwarku zwierzęcego” i „Roku 1984”, bo poświęca się im tu jedynie parę linijek, i to pod koniec albumu, ale po lekturze poprzednich stu paru stron powinno być dla czytelnika oczywiste, czemu akurat ten człowiek napisał akurat takie, a nie inne książki.

Nie jest łatwo ugryźć tak bogaty życiorys i omówić, co chodziło po głowie człowiekowi pełnemu sprzeczności, a zarazem – co też jest poniekąd sprzecznością! – konserwatywnemu, stąd autorzy skupili się przede wszystkim, nic dziwnego, na formacyjnych ich zdaniem punktach z życia Orwella: od znienawidzonego przezeń Eton przez służbę w birmańskiej policji i wyjazd na front hiszpańskiej wojny domowej, aż do kariery dziennikarskiej i literackiej. Podczas tego biograficznego sprintu niekiedy można złapać zadyszkę i czasem może zbyt prędko wyciągane są tu wnioski na podstawie jednostkowych wydarzeń, co buduje nieco symplicystyczny obraz kształtowania się ludzkiej natury, lecz podobne uproszczenia można wybaczyć.

Reklama



Komiks Christina i Verdiera spełnia bowiem swoje podstawowe zadanie i ma, jak człowiek, o którym traktuje, dwoistą naturę. Rozpięto go pomiędzy encyklopedyczne podanie konkretnych informacji a autorską interpretację tego, co stanowi o wyjątkowości oraz złożoności charakteru i dorobku brytyjskiego pisarza. Stąd niektórym czytelnikom może się on wydać aż zbyt staroświecki i skupiony na faktach, a przez to za mało dynamiczny. Christin powstrzymuje się, aby nie wyskoczyć przed szereg, aby przypadkiem jego scenariusz nie przyćmił Orwella, co może drażnić, bo skutkuje niejaką zachowawczością. Z drugiej strony jest to owoc porządnej roboty faktograficznej i mało miejsca zostawiono na subiektywny komentarz. To rzetelna pozycja kompilacyjna, niezaprzeczalnie fachowa i ciekawa, ale niekoniecznie reprezentatywna dla całego medium, bo mamy bodaj niezliczone sposoby upchnięcia czyjegoś życia do komiksowych ramek.

Biografie obrazkami pisane

Nie będzie to może najbardziej gładkie przejście, ale, korzystając z okazji, że piszę o komiksie biograficznym, grzechem byłoby nie przybliżyć paru pozycji, które są od dawna dostępne na polskim rynku, a które ilustrują to, co napisałem przed momentem: biografię można napisać na różne sposoby. Dlatego nie odmówię sobie przyjemności przybliżenia kilku pozycji, które podchodzą do niełatwego przecież gatunku zupełnie inaczej, niż zrobili to Christin i Verdier.

„Logikomiks” (wyd. W.A.B.)

Okładka komiksu LogikomiksOpowieść o wybitnym logiku Bertrandzie Russellu opowiedziana jest dwutorowo. Obok głównej linii narracyjnej, czyli serii retrospektywnych scen przywoływanych przez Russella podczas wykładu udzielanego amerykańskim pacyfistom tuż po rozpoczęciu drugiej wojny, biegnie historia meta-, czyli autotematyczna opowieść o powstaniu rzeczonego tytułu. Autorom zależy nie tylko na streszczeniu życiorysu Russella (przefiltrowanego przez, jak piszą, licencia comicsica), ale i jego zmagań z nauką. Siłuje się on bowiem i z problemami zwyczajnego życia, i z kolejnymi próbami oparcia matematyki nie na aksjomatach i prawdzie intuicyjnej, lecz na dowodach.

Louis Riel (wyd. Timof Comics)

Okładka komiksu Louis RielChester Brown umyślnie i zmyślnie nie kreśli życia dziewiętnastowiecznego kanadyjskiego buntownika po bożemu, czyli od kołyski aż po grób. Bardziej zajmują go konflikty, demony i rozterki Louisa Riela. Co nie znaczy, że tej pozornie tylko subtelnej, precyzyjnie napisanej i wyśmienicie narysowanej pozycji brak akademickiej precyzji, bynajmniej, wystarczy rzut oka na szczegółowe przypisy na końcu tomu, aby się o tym przekonać. Zderzenie skrupulatnego researchu z umownością komiksowej kreski i dyscypliną autora daje iście piorunujący efekt.

Audubon. Na skrzydłach świata (wyd. Marginesy)

Okładka komiksu Audubon. Na skrzydłach świataJohn James Audubon – Francuz z urodzenia, Amerykanin z ducha – zapisał się na kartach historii nie tylko jako ornitolog, ale i artysta. Dziełem jego życia było skatalogowanie, poprzez namalowanie akwarelami, ptactwa Ameryki Północnej. Komiks ten dla artystycznego efektu operuje zmyśleniem, chcąc tym prawdziwiej przedstawić mitomańską naturę Audubona. Ważniejsze niż oddanie jeden do jednego historycznych zdarzeń jest tu uchwycenie gorączki twórczej, będącej wypadkową twardej nauki i czystej sztuki, która kazała bohaterowi tego albumu odstawić życie prywatne na boczny tor. Komiksowy Audubon to bowiem tyleż geniusz, co szaleniec.

Dublińczyk (wyd. Timof Comics)

Okładka komiksu DublińczykŻyciorys Jamesa Joyce’a co się zowie, uzupełniony mnogością cytatów i anegdot przybliżających nie tylko autora, ale i jego skomplikowaną twórczość. Jest to doskonale udokumentowana i zajmująca opowieść o twórcy „Ulissesa”, która nie ma nic wspólnego z napuszoną hagiografią. Ta ironiczna, szczera i niezmiennie życzliwa historia irlandzkiego geniusza pióra opowiedziana jest prostym językiem i w prostej formie, jakże różnych od stylu Joyce’a. „Dublińczyk” starannie odhacza kolejne punkty biografii artysty, a odautorska narracja tłumaczy poszczególne kadry częściej niż dialogowe dymki, przez co album ten przypomina momentami ilustrowaną kronikę.

Love In Vain. Robert Johnson 1911-1938 (wyd. Kultura Gniewu)

Okładka komiksu Love in VainPonoć muzyk Robert Johnson zawarł pakt z samym diabłem na rozstaju dróg, co miało zapewnić mu wybitny talent. Może i tak było, lecz przy okazji traktat ten obarczył go nieszczęśliwym żywotem. Ba, czytając ten komiks, można nabrać przekonania, że to nie metal, ale blues jest muzyką milszą szatańskiemu uchu. Encyklopedyczne zacięcie autora (podparte skrzętnie wypisanymi źródłami) zestawiono kontrastowo z fenomenalnymi, dusznymi rysunkami. Faktycznie amerykańskie Południe jawi się nań niczym przedsionek piekła. Rzecz nietuzinkowa i oryginalna.

 

Fotografia otwierająca: George Orwell w BBC, 1940, BBC / Public domain

#czytamwdomu #kupujeksiazki 

Reklama

komentarze [14]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
jatymyoni 28.04.2020 21:03
Bibliotekarz

Niestety dla mnie to taka "przetrawiona papka", aby każdy mógł odpowiednio zrozumieć treść bez wysilania szarych komórek .

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Skellen 25.04.2020 09:31
Czytelnik

Pisanie przez "lubimyczytać" o Orwellu, to jakby bolszewik pisał o wolności, braku cenzury, sprawiedliwości i umiłowaniu prawdy. Niemożliwe. Z gruntu fałszywe.

Słowem: aberracja.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Mateusz Cioch 27.04.2020 20:49
Czytelnik

Bolszewicy nie pisali o wolności? Chyba głównie o tym :P

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Skellen 28.04.2020 19:23
Czytelnik

Tak? A znasz tę bolszewicka wolność? Pragniesz jej dla siebie?

#LOL

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Mateusz Cioch 28.04.2020 22:00
Czytelnik

Skąd taki wniosek?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Skellen 29.04.2020 11:01
Czytelnik

Żaden wniosek. Zwykłe pytania.

Wniosek natomiast jest taki, że nie masz pojęcia o bolszewikach. O ich mentalności, czynach, o tym co przynieśli Rosji, Europie, Światu wreszcie. Niezliczonym rzeszą zwykłych ludzi... Bynajmniej nie wolność.

Inaczej nie zestawiałbyś ze sobą tych dwóch terminów- w żadnej formie gramatycznej.

EOT!

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Mateusz Cioch 29.04.2020 13:11
Czytelnik

Ja tylko stwierdzam prosty fakt: pisali o wolności. Więc nie jest to niemożliwe. A to jak wyglądała ta wolność w praktyce, to zupełnie inna para kaloszy.

A czy zakaz zestawiania tych terminów to przypadkiem nie cenzura?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Skellen 30.04.2020 07:05
Czytelnik

Ja Tobie niczego nie zakazuję. Stwierdzam tylko, że jeżeli takie zestawienie jest dla Cibie uprawnione, nic nie wesz w tej kwestii.

Czego nie rozumiesz w EOT?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Mateusz Cioch 30.04.2020 11:46
Czytelnik

Wiem pewnie co najmniej tyle co Ty + jeszcze to, że pisali o wolności.

Jeśli piszesz EOT (śmieszna ta internetowa nowomowa), to zobowiązuje CIEBIE do zaprzestania pisania, a nie mnie. A jednak nadal piszesz...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
konto usunięte
23.04.2020 10:25
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

Mateusz Cioch 20.04.2020 12:48
Czytelnik

"Dublińczyk" świetna rzecz, niestety swój egzemplarz komuś pożyczyłem...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Galadriel 19.04.2020 21:43
Czytelniczka

Śmietnik się robi na tej stronie, masa duplikatów a nic w opcjach nie mozna z tym zrobić, bibliotekarze śpią

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
sulibrat 20.04.2020 00:09
Bibliotekarz

Jak śpią? Jak widzę duplikat w swojej dziedzinie to go oznaczam i pewnie wielu bibliotekarzy tak robi. Nie sposób być wszędzie. Poza tym co stoi na przeszkodzie abyś a) zgłosił duplikat bibliotekarzom b) sam został bibliotekarzem?? :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Bartek Czartoryski 17.04.2020 12:05
Tłumacz

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd