Magnis 
Czytam od dawna. Najbardziej lubię fantastykę, horror, klasykę grozy, thrillery i kryminały. Nie pogardzę dobrą książka podróżniczą, przygodową, historyczna, popularnonaukową, a nawet obyczajową. Na LC od 27.04.2016.
mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 41 książek, ostatnio widziany 5 godzin temu
Teraz czytam
  • Pustkowia
    Pustkowia
    Autor:
    Nazywa się Ellen Savinger i zaginęła trzy tygodnie temu. Sam Berger ma złe przeczucia, ale koledzy ze sztokholmskiej policji twierdzą, że skoro nie ma ciała, nie ma przestępstwa. Gdy Sam nawiązuje ko...
    czytelników: 475 | opinie: 23 | ocena: 7,23 (106 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-15 15:23:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Po raz drugi w krótkim czasie sięgnąłem po książkę Łukasza Orbitowskiego, którą wypatrzyłem podczas pobytu w bibliotece. Tracę ciepło zainteresowała mnie swoim opisem i otrzymaniem historii w klimatach grozy z obyczajowym swojskim tłem na jaki dotychczas trafiałem przy czytaniu Wigilijnych psów. Ciekawość pchała mnie do poznania jak potrafi odnaleźć się autor w dłuższej formie literackiej jaka... Po raz drugi w krótkim czasie sięgnąłem po książkę Łukasza Orbitowskiego, którą wypatrzyłem podczas pobytu w bibliotece. Tracę ciepło zainteresowała mnie swoim opisem i otrzymaniem historii w klimatach grozy z obyczajowym swojskim tłem na jaki dotychczas trafiałem przy czytaniu Wigilijnych psów. Ciekawość pchała mnie do poznania jak potrafi odnaleźć się autor w dłuższej formie literackiej jaka jest powieść. Wcześniej czytałem Horror show i była to krótka książka osadzona na blokowiskach z klimatem grozy i realizmu. W przypadku Tracę ciepło, która jest obszerniejsza wypadała na małą powieść.
Książka jest podzielona na trzy części w jakich poznajemy losy naszych bohaterów Kuby i Konrada. Od lat szkolnych po wchodzenie w dorosłość i samą dorosłość, gdzie dziwne wydarzenia grają swoją rolę i nie brakuje tego swojskiego polskiego klimatu, jakieś magii i realizmu w historii jakim jest nacechowana twórczość Łukasza Orbitowskiego.

W pierwszej części książki zostajemy zabrani w czasy szkolne i poznajemy początek przyjaźni dwóch różnych chłopaków. Tło obyczajowe jakie serwuje nam autor zostało świetnie wykreowane. Szkolne problemy jakie spotykają jednego z bohaterów sprawiają, że kibicujemy mu w starciu z prześladowcami.W zwyczajny swojski klimat polskiej szkoły wkrada się coś pomału dziwnego i tajemniczego. Dwójka bohaterów postanawia poprowadzić śledztwo w sprawie wydarzeń ze szkoły. Autor umiejętnie łączy prozę zwyczajnego życia, otaczającej nas rzeczywistości i kłopotów z grozą jaka pojawia się za sprawą nie tylko dziwnych wydarzeń jakie pomału następują, aby przybrać na sile. Dwójka bohaterów jest obarczona darem będącym przekleństwem. Opowieść jaką dostałem jest historią o duchach w szkolnych klimatach i budzeniem się przyjaźni pomiędzy dwójką bohaterów. Podczas czytania miałem skojarzenia z mistrzem grozy Stephenem Kingiem nie tylko ze względu na występujące nawiązania do jego książek czy innych autorów, co dodaje smaczku historii, ale na przykład motyw chłopca, płynącego statku lub daru, kojarzyło mi się takie nawiązania z moimi ulubionymi powieściami Kinga. Zresztą sama opowieść o dzieciństwie jest napisana przez autora w ciekawy sposób i wciąga niesamowicie. Klimat jaki pojawia się podczas czytania za sprawą obrazu polskiej szkoły i relacjach łączących bohaterów jest świetny. Przemawia do wyobraźni i czuć w nich ducha polskiej rzeczywistości. Pierwsza część jest połączenie powieści grozy i obyczajowej, historią o duchach i zarazem opowieścią o nawiązującej się przyjaźni pomiędzy dwójką bohaterów.
W drugiej części jesteśmy zabierani w czasy dorastania Kuby i Konrada. Również w niej pretekst w postaci spontanicznej wyprawy do małej wsi jest ciekawie rozwinięty. W tym przypadku dostałem opowieść obyczajową, gdzie sięgając po dawne dzieje dotyczące miejsca przybliża nam jej historie. Z niezwykła wprawą kreśli interesujące, romantyczne i burzliwe dzieje dwójki bohaterów z dawnych czasów, które przeczytałem z wielką przyjemnością. Sięgnięcie po tematykę wojenną, przedstawienie obrazu działań żołnierzy i ich brutalne traktowanie jest sposobem na różne przemyślenia dotyczące łutu szczęścia i przedstawieniem, że wszystko było zależne od ich kaprysu. Ukazaniem zależności i skutków takiej decyzji w przyszłości. Przedstawiony obraz dziejów ciągnie się przez dłuższy czas i jest napisany w stylu kronikarskiej relacji dotyczących różnych wydarzeń z przeszłości i teraźniejszości. Pomimo tego czyta się wspaniale i nie nudzi. Pomimo większego skupienia się na tle obyczajowym, nie zabrakło wkradającej się w drugiej części historii znanej nam grozy. Dziwne zdarzenia, makabra i mroczny finał daje nam opowieść nie tylko o duchach, ale również o aniołach. Czasami podczas czytania wracałem, w niektórych momentach do wcześniejszych wydarzeń i czytałem ponownie. Jest to przyczyną chaosu wypowiedzi, pojawiają się filozoficzne wstawki i przemyślenia jakie stosował autor. Można było nieraz pogubić się podczas czytania i zastanowić się co autor chciał przekazać. Pomimo tego ta część książki również wypadła ciekawie i nie nudziłem się podczas czytania. Dwójka bohaterów rozwiązująca zagadki przeszłości, trochę makabry, nasz polski klimat wylewający się z historii i mroczny finał bardzo spodobał mi się. Ostatnia część książki to próba zamknięcia obu historii i wątków rozpoczętych wcześniej. Tło obyczajowe jest obecne, ale bardziej autor skupia się na dziwnych wydarzeniach jakie mają miejsce w małej miejscowości. Wyniku czego zamiast grozy pojawia się lekki klimat niesamowitości i przedziwnych wydarzeń, a w nim większa dawka przemyśleń i próby odpowiedzi na różne pytania dotyczące otaczającego nas świata. W ostatniej części autor stara się zamknąć wszystkie wątki jakie rozpoczął i udaje mu się bardzo dobrze.
Głównymi bohaterami jest Kuba i Konrad razem przyjaźniący się od czasów szkolnych. Pierwszy z nich idący własną ścieżką i nie wychylający się. Jego sylwetkę jako zwykłego nastolatka, a później chłopaka nakreślił autor świetnie pod względem psychologicznym. Mający własne cechy charakteru i zachowań wypadł ciekawie. Można było go polubić podczas czytania i przygody śledziłem z zaciekawieniem. Konrad jest takim przeciwieństwem Kuby. Nie dający sobie w kaszę dmuchać i twardy. Jego postać również nakreślona zastała pod względem psychologii świetnie nakreślona. Nie można było go nie polubić podczas czytania. Łączące ich losy przyjaźni jaką zapoczątkowały lata szkolne obserwujemy zaciekawieniem. Pozostałe postacie drugoplanowe czy trzecioplanowe zostały dopracowane z łatwością jak bohaterowie. Niektórych można polubić, ale innych już nie. Zresztą nie mamy ścisłego podziału na dobrych i złych. Tylko zawsze ich wybory znajdują się pomiędzy tymi dwoma punktami. Dostałem postacie z krwi i kości, posiadające głębie i świetnie wykreowane. Widać łatwość w ich tworzeniu z jaką przychodzi to autorowi. Nie znajdziemy płaskich i nie ciekawych postaci tutaj w książce tylko wyraziste. Relacje przedstawione pomiędzy bohaterami wypadają świetnie. Są nacechowane emocjami i żywe. Dialogi są dopracowane, emocjonujące i nie przeszkadzają podczas czytania.

Książka początkowo trudno się czyta z powodu nawarstwienia różnego rodzaju osobliwości, plejady postaci i dziwnych wydarzeń. Kiedy wgryziemy się w historie wszystko staje pomału przystępniejsze i autor potrafił połączyć zaczęte wątki i ułożyć przystępnie oraz przejrzyście części historii. Z niezwykła wprawą łączy powieść obyczajową z grozą, fantastykę i kryminał, co powoduje dostanie ciekawej książki. Zaciera się granica pomiędzy tym co rzeczywiste i nierealne. W pierwszej części jeszcze nie tak bardzo, ale w kolejnych już jest obecny taki stan rzeczy. Zawarte różne przemyślenia, myśli i przekaz powodują niekiedy pogubienie się w historii i trzeba było przeczytać jeszcze raz lub powrócić do wcześniejszych fragmentu opowieści. Powodem jest wkradający się chaos w wydarzeniach i nieraz pojawiające się filozoficzne gdybanie bohaterów. Akcja książki jest poprowadzona wolno, ale kiedy trzeba potrafi przyspieszyć. Za zasłoną wydarzeń jest rzeczywistość potrafiąca być przerażająca, mająca drugie dno i niebezpieczna. Ciekawym pomysłem było przedstawienie naszej rzeczywistości i będącego obok nas świata, które przenikają się ze sobą niosąc różnego rodzaju niebezpieczeństwa dla osoby obdarzone darem. Teraźniejszość jest zmiksowana z przeszłością, połączona ze sobą, gdzie każde zdarzenie może mieć swoje konsekwencje w późniejszym czasie.
Książka Tracę ciepło została napisana przystępnym i przyjemnym stylem jakim operuje Łukasz Orbitowski. Niezwykle barwnym, pełnym realizmu i plastycznym. Dlatego bohaterowie wydają się tacy wyraziści. Toczące wydarzenia wciągają czytelnika i dzięki temu ma się wrażenie, że nie tylko jesteśmy widzem, ale bardziej uczestnikiem wydarzeń opisanych w książce. Jakbyśmy tam byli naprawdę. Pojawiający się mroczny klimat powoduje podskórnie występowanie grozy i pewnej dawki niesamowitości spowodowanej zdarzeniami. Najlepiej podobała mi się pierwsza część książki, w której dzieciństwo bohaterów w połączeniu z historią o duchach dało świetny rezultat. Uwielbiam właśnie takie powieści grozy osadzone w czasach dzieciństwa, bo mają wielki urok i świetnie się takie książki czyta. Drugiej i trzeciej części nie można odmówić niczego, ale brakowało mi czegoś w nich, aby były lepsze. Chyba zaważyło właśnie wkradający się chaos i zastanowienie co autor miał na myśli pisząc niektóre części tych historii. Sięgając po Tracę ciepło zastanawiałem się co dostanę, bo opis był intrygujący. Otrzymałem świetną powieść trzymającą w napięciu, która wymaga skupienia, ale daje sporo satysfakcji po przeczytaniu. Nie brakuje w niej mrocznych wydarzeń, tła obyczajowego znakomicie nakreślonego, szczypty kryminału, romansu i dawki grozy. Umiejętnie połączono wszystkie składniki tworząc wciągającą historie. Sięgając po tą grubą cegłę obawiałem się ile zajmie mi przeczytanie i nie kryłem zdziwienia, że pomimo opisów i tak prowadzonej opowieści kartki leciały w zawrotnym tempie i czas podczas czytania nie dłużył mi się. Bardzo szybko się czyta i można wciągnąć się na tyle, ze chce poznać się dalsze losy bohaterów i ich przygody od razu. Nie brakuje w nich niebezpieczeństw, zwrotów akcji i wyborów jakie bohaterowie muszą dokonać. Jestem zadowolony z kolejnej książki autora, po które sięgnąłem. Na pewno zapoznam się z innymi jego dokonaniami jeśli będę miał okazje, bo kilka jeszcze jego książek nie czytałem. Tracę ciepło to wielowątkowa powieść, osadzona mocno w polskiej rzeczywistości, gdzie występują ciekawi i wyraziści bohaterowie, świetne tło obyczajowe i dawka grozy. Potrafi trzymać w napięciu, przestraszyć i zaintrygować. Świat dzieciństwa i wkraczanie w dorosłość. Naznaczone problemami i niesamowitym darem. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie w niej.
Polecam.

pokaż więcej

 
2018-08-12 14:02:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Kryminał
Cykl: Lacey Flint (tom 1)

Pojawiające się od dłuższego czasu książki S.J. Bolton w moim polu widzenia i przeczytane opinie sprawiły, że postanowiłem sięgnąć po pierwszą część przygód Lacey Flint. Już wiele razy miałem sposobność z zaznajomić się z jej powieściami, ale zawsze inne pozycje wygrywały walkę z nią i zazwyczaj odkładałem na później przeczytanie jej kryminałów. Tym razem stało się inaczej i postanowiłem... Pojawiające się od dłuższego czasu książki S.J. Bolton w moim polu widzenia i przeczytane opinie sprawiły, że postanowiłem sięgnąć po pierwszą część przygód Lacey Flint. Już wiele razy miałem sposobność z zaznajomić się z jej powieściami, ale zawsze inne pozycje wygrywały walkę z nią i zazwyczaj odkładałem na później przeczytanie jej kryminałów. Tym razem stało się inaczej i postanowiłem wreszcie poznać pierwszy tom przygód policjantki. Ciekawość jaka mnie ogarnęła dotycząca Ulubionych rzeczy spowodowała chęć sięgnięcia i przeczytania. Trochę obaw miałem jak zwykle przy pierwszym kontakcie z jej twórczością, ale też nie brakowało nadziei na świetny kryminał.
Policjantka Lacey Flint znajdująca się na parkingu zastaje poranioną ciężko kobietę, która umiera na jej rękach. Przybycie policjantów i śledczych mają pewne podejrzenia wobec niej, które mogą zaważyć na jej dalszym losie. Flint zostaje przewieziona na przesłuchanie, jest podawana obserwacji czego nie wie, ale odkrywa pewne powiązania ze sprawą sprzed wieku dotyczącego Kuby Rozpruwacza. Zagadkowe zbrodnie i morderca krążący w pobliżu powoduje, że policja chce jak najszybciej schwytać sprawcę, lecz to nie jest takie proste.
Początkowych rozdziałach poznajemy naszą bohaterkę uwikłaną w sprawę zabójstwa kobiety zmarłej się na jej rękach. Śmierć brutalna i niezwykła z powodu znalezienia się Flint w pobliżu. Przybywająca policja poszukuje wszelkich poszlak i śladów w celu podjęcia dochodzenia. Trudność w znalezieniu i brak punktów zaczepienia zmusza ich do bardziej wytężonej pracy. Poznajemy procedury i częściowo zdobywanie informacji mających przybliżyć do odkrycia prawdy. Autorka nie szczędzi szczegółów pracy dochodzeniówki i narad mających nadać kierunek śledztwu. Przy tym nie odkrywa wszystkich kart jakie posiada od razu. Tylko stopniowo i pomału dostajemy małe fragmenty układanki nie ułatwiające odgadnięcie motywu sprawcy czy jego samego. Nie brakuje mylenia i podsuwania fałszywych tropów lub podejrzanych mogących być mordercą. Skrywane tajemnice i sekrety mające wpływ na toczące się śledztwo zaczynają niespiesznie wychodzić na światło dzienne. Powiązania i pojawiające się ciągle nowe fakty tylko wszystko komplikują. Występujące zwroty akcji powodują, że gdy jesteśmy pewni swoich odkryć stają się one zalążkiem nowych torów śledztwa i początkiem powtórnej próby odgarnięcia kim jest morderca. Same dochodzenie, poszukiwanie śladów, przesłuchania i ukazanie pracy policji zostało przedstawione w sposób świetny. Pomysłem, aby sięgnąć po okrutne zbrodnie dokonywane przez Kuby Rozpruwacza było ciekawym posunięciem, które ubarwiało historie. Autorka nie epatuje krwawymi szczegółami i chce czytelnika zarzucić makabrą. Pojawiające się takie sceny zostały przedstawione w opisowy sposób, ale bez nadmiarów krwawych szczegółów wylewających się z kart książki. Skupiła się nie tylko na dochodzeniu i odkrywaniu prawdy. Sporo miejsca poświęciła bohaterce mającej burzliwą przeszłość. Dlatego oprócz wątku śledztwa mamy również świetnie nakreślone tło obyczajowe i odkrywamy wraz z postępującą akcją losy bohaterki. W przypadku tej książki dobrym posunięciem było zrobienie Lacey Flint narratorka opowiadającą historie i postępy śledztwa. Obserwujemy jej oczami wydarzenia i odkrywanie poszczególnych kart historii, ale w taki sposób, że nie jesteśmy w stanie czegokolwiek być pewnym. Wszystko bywa ukryte i szczątkowe informacje jakie dostajemy, nie powodują odkrycia choćby grama prawdy. Dopiero później, w drugiej części książki, gdy pojawiają się pewne ślady i wychodzą różne sekrety trzymane w tajemnicy, pomału klaruje się odpowiedz na pytanie motywu lub sprawcy. Jednak do samego końca nie jesteśmy pewni wszystkiego i brawa należą się za finał, gdzie poznajemy zaskakującą prawdę dotyczącą rozwiązania zagadki. Autorka potrafiła mnie nie tylko zaskoczyć takim końcem historii, ale sprawić, że uważam je za świetne zakończenie kończące wątki zaprezentowane w książce. Nie znalazłem furtki do kontynuacji co niekiedy zdarza się pisarzom.
Główną postacią jest Lacey Flint, policjantka mieszkająca sama, uwielbiająca nocne eskapady i chcąca dostać się na wyższe stanowisko. Za sprawą okrutnego morderstwa staje się osoba kluczową w śledztwie. Najpierw jako podejrzana, ale również jako ekspert od popełnianych prawie sprzed wieku morderstw dokonywanych przez Kubę Rozpruwacza. Jej sylwetkę autorka nakreśliła pod względem psychologicznym świetnie i na pewno jeszcze zrobienie jej narratorką sprawiło, ze losy nie są nam obce. Obserwowanie oczami toczących wydarzeń i poznawanie niejednej tajemnicy tylko pogłębia jej postać. Staje się osobą ciekawą i można poczuć sympatie do niej. Zachowanie lub cechy charakteru jakie posiada nie irytowały mnie w żaden sposób. Przedstawiona została jako twarda policjantka, empatyczna, mająca swoje sekrety i trudną przeszłość. Kolejna fajna postacią jest prokurator Dana Tulluch prowadząca śledztwo. Pomiędzy nią, a bohaterka tworzy się pomału nic porozumienia. Przeżywająca sprawę brutalnych morderstw i chcąca jak najszybciej dorwać sprawcę. Mniej sympatyczną postacią jest Mark Joesbury zaślepiony swoim podejrzeniem i działającym pod wpływem impulsu. Czasami mnie irytował, a innym razem już nie. Zachowywał się nieraz jak buc nie zważając na nic, przymilny i zarazem podejrzliwy, ale jakoś nie przekonał mnie do siebie tak jakbym chciał. Jeżeli chodzi o czarny charakter to wypadł ciekawie i jako nieuchwytny morderca grający z policja w kotkę i myszkę sprawdził się świetnie. Pozostałe postacie drugoplanowe i trzecioplanowe zostały stworzone również dobrze i widać po nich, że poświęcono czas na dopracowanie. Niektóre można polubić, a niektóre nie. Wychodzące tajemnice zmieniają postrzeganie poszczególnych postaci. Nie ma tutaj sztywnego podziału na dobrych i złych tylko każda z nich plasuje się pomiędzy jedną oraz drugą strona. Inne mają tylko do odegrania swoją rolę w całej historii i nic po za tym. Relacje łączące bohaterów zostały przedstawione interesująco. Pojawiają się w nich emocje jak na przykład w interakcjach pomiędzy Lacey i Markiem albo u innych postaci. Dialogi jakie pojawiają się nie zgrzytają tylko wypadają dobrze.
Akcja książki poprowadzono niespiesznie i wydarzenia toczą się pomału. Nie każdemu przypadnie to do gustu, bo uwielbiających szybką akcje mogą się nudzić podczas czytania. W moim przypadku takiej rzeczy nie było ze względu, ze kryminał jaki nam zaprezentowała autorka chyba właśnie miał być taki jaki otrzymałem. Chodziło o zbudowanie suspensu, który trzymał w napięciu, co udało się znakomicie. Położenie nacisku na psychologie i przedstawienie różnych tajemnic. Sama historia skonstruowana została jak puzzle, w których przecież poszukujemy części, aby dopasować do konkretnego miejsca. W powieści dostajemy niewielkie cząstki informacji, mające na celu posłużyć jako część większej całości do odkrywania. Musimy złożyć i próbować samemu odgadnąć motywy, ale autorka nie ułatwia zadania za sprawa pojawiających się twistów. W takich momentach wszystko przestaje być wiążące i od nowa musimy kombinować z kolejnymi ujawnionymi częściami układanki. Opowieść Lacey Flint jest pełna niedopowiedzeń i czujemy podczas czytania, że bohaterka wie więcej niż nam jest dane poznać. Musimy domyśleć się pewnych rzeczy lub dać porwać się historii, która z każdym rozdziałem lub wydarzeniem zaczyna trzymać nas w napięciu i w swoich szponach. Na pewno na samym końcu poznajemy zaskakującą prawdę. Poruszającą i niezwykle ciekawą. Takie właśnie uwielbiam finały, gdzie nie brakuje mocnych akcentów i twistów w końcówce. Historia jest nieprzewidywalna od samego początku przez cały czas, bo nie wiadomo czego spodziewać się za chwilę. Trzyma w napięciu i intryga wciąga niesamowicie.
Książka Ulubione rzeczy jak wspominałem jest moim pierwszym spotkaniem z jej twórczością. Jest to nie tylko kryminał, ale powieść obyczajowa z domieszką psychologicznej i thrillera. Wszystko zostało zmieszane w idealnych proporcjach. Pojawiające się rzadko zbiegi okoliczności i raptowne odgadnięcia skrawki sprawy wyskakującego jak królik z kapelusza były zastanawiające. Nawet pojawiające się wady, o których wspominałem wcześniej nie przeszkadzają cieszy się i odkrywać zagadkę jaką proponuje nam autorka. Niekiedy wkrada się czarny humor i nie brakuje również niebezpiecznych sytuacji. Sięgając po Ulubione rzeczy miałem pewne obawy i nadzieje dotyczące tego kryminału. Jednak przyznaje, ze nie zawiodłem się na nim i dostałem przyjemny, pełen tajemnic i sekretów, ciekawych postaci i intrygującej historii kryminał, który porwał mnie od samego początku. Przeczytałem bardzo szybko i nawet wolne tempo akcji i skupienie się na szczegółach śledztwa nie przeszkadzało mi. Kartki za każdym razem jak tylko chciałem czytać dalej leciały szybko do przodu. Tak mnie wciągnęła historia. Zagadka jest złożona i najeżona wieloma zwrotami akcji, co nie pozwala się nudzić podczas czytania. Wielowątkowy kryminał czytający się przyjemnie i bardzo szybko. Autorka zaciekawiła mnie pierwszym tomem na tyle, ze chętnie sięgnę po jej powieści i kolejne części przygód Lacey Flint, aby przekonać się jakie jeszcze tajemnice skrywa. Liczę również na świetną jak w tym przypadku historie, pełna zwrotów akcji i ciekawych bohaterów. Książka dla każdego miłośnika kryminałów z domieszką powieści obyczajowej i psychologicznej.
Polecam.

pokaż więcej

 
2018-08-11 17:45:10
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Sam Berger i Molly Blom (tom 1) | Seria: Czarna Seria
 
2018-08-11 17:39:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Groza, Obyczajowa
Cykl: Lake Falls (tom 1)

Co zdarzyło się w Lake Falls jest moim pierwszym spotkaniem z książka Artura K. Dormanna. Zwróciłem na nią swoja uwagę podczas czytania opinii na jakie trafiłem i mnie zaciekawiła, bo zapowiadała się świetnie. Oczekiwałem horroru o wampirach z tajemnicami i obyczajowym tłem jakie zostało stworzone. Czegoś może nie nowego pod tym względem, ale przyjemną powieść z dreszczykiem strachu... Co zdarzyło się w Lake Falls jest moim pierwszym spotkaniem z książka Artura K. Dormanna. Zwróciłem na nią swoja uwagę podczas czytania opinii na jakie trafiłem i mnie zaciekawiła, bo zapowiadała się świetnie. Oczekiwałem horroru o wampirach z tajemnicami i obyczajowym tłem jakie zostało stworzone. Czegoś może nie nowego pod tym względem, ale przyjemną powieść z dreszczykiem strachu występującego podczas czytania. Dlatego chętnie zabrałem się do lektury.
Do małego miasteczka Lake Falls przybywa Victoria z córką, aby leczyć rany zadane jej przez swojego męża i teściowych. Cicha okolica, przyjaźni ludzie i praktyka lekarska mogą stać się punktem wyjścia dla lepszej przyszłości. Podczas pobytu okazuje się, że córka jest chora na nieuleczalna chorobę. Wtedy pewien nieznajomy proponuje jej układ, który posiada mroczne oblicze i zmienia wszystko.
Początkowo autor zaczyna swoja opowieść od przybycia bohaterki do małego miasteczka Lake Falls. Obserwujemy życie i poznajemy jego mieszkańców, gdzie trudno ukryć cokolwiek przed innymi. Toczy się z dnia na dzień utartymi schematami i spotkaniami z pacjentami bohaterki. Dni mijają niespodziewanie szybko dopóki wszystko jest w porządku. Znacznie później za sprawą choroby córki bohaterka wikła się w niebezpieczna umowę z obcym nieznajomym. Chęć uratowania córki i mroczna strona decyzji zaczynają ciążyć nad nią jak miecz. Autor nie tylko skupia się na głównym wątku jakim jest umowa i relacje zamieszkujących dom bohaterów. Mamy możliwość poznać życie bohaterki, która początkowo cieszy się ze ślubu i szczęścia. Po pewnym czasie poznajemy ciemną stronę swojego męża i uświadamia sobie, że jest zamknięta jak w klatce przez niego i teściowych. Poznajemy jej odczucia, myśli wobec zaistniałej sytuacji i chęć wyrwania się z tego kręgu jakim był przyjazd do miasteczka. Autor przedstawia nie tylko tło obyczajowe i poznajemy w retrospekcjach jej życie sprzed przeprowadzki, ale mamy możliwość poznać przeszkody jakie spotyka na swojej drodze i być świadkiem znoszonych cierpień. Drugą stroną opowieść jest życie po przeprowadzce, w którym nadal nie brakuje kłopotów. W tym przypadku autor sięga po motywy wampiryczne, różne legendy i wierzenia o nich, chciałem, aby było strasznie podczas czytania. Nie brakuje lekkiego dreszczyku czasami pojawiającego się, ale o wywołującego strachu nie może być mowy. Bardziej dostałem powieść obyczajową z powodu skupienia się na życiu bohaterki i jej kłopotach z dodatkiem lekkiej grozy niż pełnoprawnego horroru na jaki byłem przygotowany.
Główna bohaterką jest Victoria wraz z córką przeprowadzająca się po ciężkim rozwodzie ze swym psychopatycznym mężem do miasteczka Lake Falls. Postać Victorii jaką nakreślił nam autor czasami wzbudzała uczucie współczucia przy poznawaniu jej losów, ale irytowała mnie swoim zachowaniem wobec groźnego lokatora swojego domu. Bardzo uparta i wybuchowa z niej osoba. Chyba nie miała instynktu przetrwania, że denerwowała lub drażniła tak starego wampira wybuchami złości lub zmianami raptownymi charakteru. Chciała uratować córkę, lecz nie wyjaśnia to jej zachowania wobec niego lub innych. Nieraz miałem ochotę, aby wreszcie nasz mieszkaniec domu ją zamienił albo ukatrupił na amen w pacierzu. Taka wkurzająca bywała. Innym razem czułem nić sympatii do niej ze względu na kłopoty i trudne chwile w jej życiu. Jeżeli chodzi o rys psychologiczny jakim została opatrzona wypada nieźle i jej zachowanie nie do końca podobało mi się ze względu na zmiany w humorze. Wampir powinien być straszny i wzbudzając przerażenie. Nie wiem dlaczego nie było takich emocji, gdy tylko zjawiał się to tylko czasami chwilowy dreszczyk pojawiał się i znikał szybko. Może zabrakło tutaj aury czającego się niebezpieczeństwa z jego strony. Jakiegoś podskórnego wrażenia groźby emanującej z jego postaci. Był arogancki, nieraz zachowywał się jak błazen i był niebezpieczny. Wypadł dobrze, ale spodziewałem się po bohaterze dużo więcej niż dostałem. Zadatki do tego były przez cały czas. Kolejne postacie drugoplanowe i trzecioplanowe są nieźle nakreślone, ale brakowało mi w nich niestety lepszego dopracowania i pogłębienia ich sylwetek. Nie dostajemy papierowych bohaterów, ale daleko do bardzo ciekawych i wzbudzających uwagę. Każdy z nich jakby pojawiał się w celu odegrania swojej roli w całej historii i nic po za tym. Szkoda, ze autor nie pokusił się o rozbudowanie i poprawienie postaci pod względem psychologii oraz obarczeniem ich cechami powodującymi sympatie lub wzbudzenie różnych uczuć podczas czytania. Nieraz miałem wrażenie wkradającej się groteskowości w ich zachowaniu lub kreacji. Relacje łączące poszczególnych bohaterów zostały nasączone emocjami, które nie zrobiły na mnie dużego wrażenia. Pozostają poprawne przez cały czas. Jeśli chodzi o dialogi pojawiające się w książce wypadły dobrze, może bez jakiegoś szału, ale nie przeszkadzały mi.
Akcja książki została poprowadzona szybko i wydarzenia toczą się wartko. Cały czas coś dzieje się i nie pojawia się nuda podczas czytania. Historia została poprowadzona w sposób taki, że potrafi być wciągająca pomimo pewnych wad jakie posiada. Może powodem jest narracja jaką wybrał autor w formie opowieści snutej przez niego do samego końca. Mająca większy potencjał na dobry horror o tematyce wampirycznej, ale nie został do końca wykorzystany. Sięgnięcie po wierzenia dotyczące wampirów lub podań było wspaniałym pomysłem i dawało szansę na dostanie przerażającą historie. Taką z mrocznym klimatem i dawką grozy. Niestety brakowało mi trzymających w napięciu i przerażających scen, które wzbudziły mój niepokój w czasie czytania. Autor pomieszał kilka gatunków literackich ze sobą. Znajdziemy najczęściej powieść obyczajową z dodatkiem rodzącego się romansu i fascynacji ciemna stroną zła przez bohaterkę. Pozostałe to odrobina fantastyki i czasami, lecz rzadko pojawiająca się groza w lekkim wydaniu. W przypadku tej książki taki miks nie sprawdził się do końca, bo bardziej przypomina mi próbę skierowania jej do szerszego grona czytających lub młodzieży ze względu na zabawę konwencją opowieści o wampirach i skupienia się na życiu bohaterki nie usłanej płatkami róży. Pod tym względem sprawdza się bardzo dobrze.
Książka Co zdarzyło się w Lake Falls jest pierwszym tomem cyklu jaki przeczytałem. Nie znalazłem w niej trzymających zwrotów akcji, nieszablonowości i powiewu świeżości jaki oczekiwałem. Kiedy czytamy czuć, że nic nowego nie dostaniemy, ale autor postarał się, aby historia była wciągająca. Nie brakuje pojawiających się mrocznych tajemnic czy lekkich zwrotów akcji. Sięgnięcie po motywy wierzeń dotyczących wampirów, ich zachowań i obrony dawało spore pole do popisu. Nie dostajemy żadnego odkrywczego wyjaśnienia istnienia wampirów, bo zaprezentowane przez Dormanna wyjaśnienie ujdzie w tłoku. Nie przeszkadza, ale również nie zaskakuje niczym nowym. Pomimo pewnych wad książka nie jest wcale taka zła jak może wydawać się. Historia bywa nieraz zaskakująca i bardzo wciągająca. Napisana została przystępnym, lekkim, przyjemnym, ale również barwnym stylem powodującym wsiąknąłem w opowieść. Początek może nie zachwycający, lecz później coraz bardziej chciałem dowiedzieć się co wydarzy się na następnej stronie. W tym przypadku kartki leciały szybciutko do przodu i gdy nawet skończyłem czytać w pewnym momencie, a powracałem do niej sporo później to nadal chciałem się dowiedzieć o dalszych wydarzeniach. Nie wiadomo kiedy już tkwiłem w historii nie mogąc się oderwać od czytania coraz dalej.
Oczekiwania wobec niej miałem spore, bo czytając opis okładkowy i znalezienie jej w dziale horror powodowało, ze zainteresowałem się przeczytaniem. Bardzo lubię powieści grozy lub horrory, w którym postać wampira jest przerażająca i czuć mroczny klimat przez cały czas. W przypadku Co zdarzyło się w Lake Falls może nie uświadczymy takiego klimatu jaki spodziewałem tu znaleźć, ale nie brakuje pojawiającej się czasami lekkiej grozy i dobrego tła obyczajowego. Nawet znalazło się miejsce na lekki romantyczny wątek przebiegający dość burzliwie. Czyli wszystko co powinny mieć książki skierowane do młodzieży. Takie właśnie miałem wrażenie po przeczytaniu. Jeżeli chodzi o finał jaki występuje na końcu mógł być bardziej mocniejszy i mroczny. Zabrakło mi w nim pazura, ale furtka została otwarta do kontynuacji jaka nastąpiła. Co zdarzyło się w Lake Falls nie jest złą powieścią. Cierpi tylko na błędy debiutanta, które można było usunąć więcej pracując nad nią. Jest dobrą, lecz nie wymagającą pozycją książkową, którą po prostu czyta się przyjemnie i bardzo szybko. Przy której można spędzić kilka wieczorów zapewniających trochę wrażeń i odkrywania tajemnic miasteczka, poświęcenie bohaterki wobec córki i obietnicy danej wampirowi. Pomimo wszystkiego chętnie sięgnę po kolejne tomy z cyklu, aby przeczytać spodziewając się jeszcze lepszej historii. Bardziej dopracowanej, mrocznej i wciągającej. Czego oczekuje po kolejnej jego powieści z tego cyklu.

pokaż więcej

 
2018-08-10 18:42:21
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

Jeszcze kończę :

Ulubione rzeczy Ulubione rzeczy

Ciekawy kryminał jak na razie i czekam na mocny finał :).

Po nim sięgnę w weekend :

Pustkowia Pustkowia

Zapowiada się ciekawy thriller :).

więcej...
 
2018-08-10 18:36:15

Przytargane z biblioteki :

Przebudzeni bogowie Przebudzeni bogowie

Pierwsza część była dobra, ale po drugim tomie oczekuje, ze ksiązka będzie jeszcze lepsza :).

Przedsmak zła Przedsmak zła

Książka przedstawiająca pierwsze kroki agentki...
Przytargane z biblioteki :

Przebudzeni bogowie Przebudzeni bogowie

Pierwsza część była dobra, ale po drugim tomie oczekuje, ze ksiązka będzie jeszcze lepsza :).

Przedsmak zła Przedsmak zła

Książka przedstawiająca pierwsze kroki agentki Maggie i jej spotkania z nieuchwytnym zbrodniarzem. Cieszę się, ze przeczytam licząc na bardzo dobry thriller :).

Sabotaż Sabotaż

Pirania Pirania

Dwie książki mojego ulubionego autora łączącego przygodę i sensację. Mam nadzieje dostać dobre powieści, przy których bawić się będę znakomicie :).

Zdobycze :

Ofensywa Szulerów Ofensywa Szulerów

Krzyż Południa. Rozdroża Krzyż Południa. Rozdroża

Dwie powieści zdobyte za grosze. Mam nadzieje, ze autor Kłamcy dał radę i stworzył dobre książki idealne do poczytania :).

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-09 19:11:02

Przyniesione z biblioteki :

Ulubione rzeczy Ulubione rzeczy

Wreszcie pierwsza książka autorki, której o jej powieściach sporo czytałem zachęcających opinii. Ciekawie jak wypadnie, bo liczę na świetny kryminał :).

Pustkowia Pustkowia

Zapowiadający się...
Przyniesione z biblioteki :

Ulubione rzeczy Ulubione rzeczy

Wreszcie pierwsza książka autorki, której o jej powieściach sporo czytałem zachęcających opinii. Ciekawie jak wypadnie, bo liczę na świetny kryminał :).

Pustkowia Pustkowia

Zapowiadający się ciekawie kryminał :).

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-06 18:21:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Klasyka grozy

Zawsze mieszkałyśmy w Zamku jest drugim moim spotkaniem z twórczością Shirley Jackson oprócz Nawiedzonego, którego wcześniej miałem przyjemność czytać. Sięgając po nią miałem nadzieje dostać powieść gotycką z prawdziwego zdarzenia. Z klimatem grozy i niesamowitymi wydarzeniami. Już wcześniej miałem ochotę do zapoznania się z nią, a teraz nadarzyła się do tego okazja jakiej nie zmarnowałem.... Zawsze mieszkałyśmy w Zamku jest drugim moim spotkaniem z twórczością Shirley Jackson oprócz Nawiedzonego, którego wcześniej miałem przyjemność czytać. Sięgając po nią miałem nadzieje dostać powieść gotycką z prawdziwego zdarzenia. Z klimatem grozy i niesamowitymi wydarzeniami. Już wcześniej miałem ochotę do zapoznania się z nią, a teraz nadarzyła się do tego okazja jakiej nie zmarnowałem. Ciekawy opis jeszcze bardziej sprawił, że chętnie sięgnąłem po tą książkę.
Trójka domowników Mary, Constance i wuj Julian zamieszkujących posiadłość wiedzie swoje życie z dala od mieszkańców miasteczka, którzy pamiętają rodzinną tragedie. Młodsza Mary robi wszystko, aby uchronić Constance przed wrogością miejscowej społeczności. Żyjące na uboczu wraz z wujem w samotności wydają się szczęśliwe. Wszystko jest w porządku do czasu przybycia kuzyna Charlesa, którego pojawienie doprowadza do dramatycznych wydarzeń.
Autorka wykorzystuje rekwizyty znane nam z powieści gotyckiej. Ogromna posiadłość z licznymi zakamarkami i ogrodem zamknięta na kłódkę, gdzie schronienie znalazła rodzinna Blackwood stroniących od lokalnej społeczności wrogo nastawionej do nich. Tajemnice skrywane za murami i katalizator w postaci pojawienia się Charlesa wyzwalają dramat mieszkających tam osób. Nie znajdziemy tutaj duchów, zjaw lub upiorów czających się na mieszkańców domu. Bardziej skupia się Shirley Jackson na złu zamieszkującym w człowieku i niegodziwości na jakie może sobie pozwolić. Często pojawia się w takich sytuacji motyw nieszczęśliwej miłości lub skrywanych sekretów jak było w tym przypadku. Z powodu odizolowania czuć narastające napięcie wywoływane przez ucieczkę w swój świat Mary, która zamknięta w sobie ma za towarzysza kota o imieniu Jonasz. Dobrym pomysłem było przedstawienie występujących wydarzeń jej oczyma, bo autorka zrobiła z niej narratorkę. Dlatego nie brakuje spostrzeżeń i można zastanowić się podczas czytania nad jej czasami niepokojącym zachowaniem. Na pewno dochodzi również wuj Julian chorujący i nie poznający nieraz swojego otoczenia. Wspomina tragiczne wydarzenie przed laty jakie zdarzyły się w domu. Życie w posiadłości trwa w pewnych ustalonych ramach jakie burzy pojawienie się kuzyna Charlesa. Wtedy zaczyna się spirala niepokojących wydarzeń i z dnia na dzień atmosfera zaczyna zagęszczać się. Sekrety za zamkniętymi drzwiami domu zostają pomału przedstawione czytelnikowi. Początek jaki nam zaprezentowała autorka wydaje się przyzwoity, ale dopiero po nim następują wydarzenia, które nie tylko wywołują nieraz niepokój, lecz stają się ciekawe i wciągnęły mnie do samego zakończenia.
Postacie jakie mamy przyjemność poznać to zazwyczaj domownicy posiadłości, którzy mieszkają za grubymi w przenośni murami. Przedstawioną historie widzimy oczami Mary Katherinee Blackwood zamykającą się w swoim świecie, mającą swoje dziwactwa i kota o imieniu Jonasz. Contance prowadzącą posiadłość, wyrozumiałą, miłą i poświęcającą się opiece wuja. Wujowi Julianowi chorującemu i lubiącemu wspominać dawne czasy. Charlesowi wnoszącemu nieład i zagrożenie w poukładane życie reszty mieszkańców domu. Postacie jakie występują tutaj zostały nakreślone pod względem psychologicznym bardzo dobrze i chyba powodem takim jest dopracowanie oraz umiejętność kreślenia sylwetek nawet w kilku zdaniach. Nie znajdziemy tutaj podziału na dobrych i złych. Każda z nich może wzbudzić naszą niechęć lub nie, ale często tak było w moim przypadku, ze nić sympatii była obecna przez cały czas do najważniejszych postaci historii. Może oprócz do jednej, która mnie irytowała swoim zachowaniem. Relacje łączące bohaterów zostały dobrze ukazane i nieraz pojawiają się w nich emocje. Jeśli chodzi o dialogi, które występują nie mogę się przyczepić do nich.
Akcję poprowadziła autorka niespiesznie, ale nie za wolno. Wydarzenia toczą się w szybkim tempie pomimo tego i nie nudziłem się podczas czytania. Kolejne dni mijają bohaterom szybko i nie ma rozpiętych ram czasowych, w których osadzona została historia. Akurat nie przeszkadzało mi w żadnym wypadku w czasie czytania, ale zastanawiające jest jak mogły przeżyć w zimie po wypadku jaki wydarzył się. Historia jest napisana realistycznym językiem w plastyczny sposób i barwny. Napisana przyjemnym, przystępnym i prostym stylem bez udziwnień. Wprowadzenie elementów niesamowitości po przez ucieczkę w świat bohaterki, przerysowanie nieraz wydarzeń i pojawiający się kryminalny wątek dało ciekawy rezultat. Śledząc kolejne losy poszczególnych bohaterów gęstnieje coraz bardziej atmosfera i czuć coś w powietrzu, jakby fatum wiszące nad posiadłością skrywającą wiele tajemnic. Shirley Jackson buduje klimat subtelnej grozy w starym dobrym stylu. Dlatego osoby oczekujące dawki makabry mogą czuć się zawiedzeni. Po przeczytaniu przyszła mi do głowy inna mistrzyni, ale tym razem kryminału do jakiej powracam. Dlatego, że pojawia się tutaj czasami wątek kryminalny dotyczący tragedii sprzed lat jaka dotknęła rodzinę Blackwoodów. Chodzi o Agate Christie, która w swojej twórczości nie wahała się osadzić akcji powieści w posiadłościach, nieraz w wyższych sferach, gdzie nie brakowało różnych metod morderstw i poszukiwania sprawcy. Pojawiający się tutaj nie nachalnie, ale później coraz bardziej taki wątek ma pewien wpływ w opowieść. Autorka nie jednoznacznie daje nam do zrozumienia kim może być ta osoba pozostawiając pewne niedopowiedzenie w tym względem i daje czytelnikowi pole do odgadnięcia zagadki.
Książka Zawsze mieszkałyśmy w Zamku jest miksem powieści gotyckiej, obyczajowej z dodatkiem kryminału. Wszystkie składniki historii zostały dopasowane w idealny sposób. Nie znajdziemy w niej przedłużających lub nudzących opisów tylko zwarte, bez zbędnych zdań i nie rozbudowane krótkie rozdziały sprawiające, ze czyta się szybko. Przedstawienie najpierw codzienności z dbałością o szczegóły relacji i utartych od lat obowiązkach, które burzą dramatyczne wydarzenia i ujawnienie skrywanych sekretów i niechęci. Dzięki narratorce jaką jest Mary widzimy wszystko jej oczami i dlatego nierzeczywistość splata się z rzeczywistymi zdarzeniami tworząc klimat niesamowitości. Dzięki wykorzystaniu jej jako przekaźnika występujących emocji do końca nie wiadomo czy dziewczynka, za którą kryje się słodycz i niewinność nie skrywa w sobie mniej lub bardziej niechęci. Ciekawe postacie bohaterów, których zazwyczaj nie można nie polubić i pojawiające się napięcie podczas czytania. Świetnie zarysowane portrety kobiece, położenie nacisku na psychikę, emocje i relacje intrygują. Ogromna posiadłość skrywającą wiele sekretów i kryminalną przeszłość. Sam finał jaki nam prezentuje autorka spodobał mi się, bo nie tylko pasuje, ale jest dopełnieniem historii.
Sięgając po Zawsze mieszkałyśmy w zamku nie wiedziałem czego spodziewać się po niej. Przyznaje, ze Shirley Jackson potrafiła wykorzystać i stworzyć ciekawa powieść gotycka, w której nie wazne są duchy, lecz zło, obawy zamaskowane niechęcią tkwiące w ludziach. Zazdroszczące dobrobytu lub pamiętające o przykrych wydarzeniach. Taką książką nie wykorzystującą motywu duchów, ale właśnie nieszczęśliwej miłości i dziwnych wypadków jest Jednorożec Iris Murdoch (również polecam bardzo) . Obie panie wykorzystują rekwizyty powieści gotyckiej, aby przedstawić swoją ciekawą historie. Sięgając po książkę miałem pewne obawy i oczekiwania wobec niej. Przy tak krótkiej powieści mogło wszystko pójść nie tak jak potrzeba. W przypadku Zawsze mieszkałyśmy w zamku moje obawy okazały się nie sprawdzone. Pomimo właśnie nie umiejscowienia jej w czasie, pewnej nie konsekwencji dotyczącej pory roku i przeżycia podczas jej trwania dostałem właśnie taką powieść jaką chciałem otrzymać. Niezwykłą, klimatyczną i potrafiącą wciągnąć. Dlatego jestem zadowolony z przeczytania i miło spędziłem przy niej czas. Przyjemna powieść gotycka z dodatkiem obyczajowej oraz wątku kryminalnego jaki pojawia się. Bawiłem się podczas czytania świetnie. Zamierzam w niedługim czasie przeczytać jeszcze inne jej książki w takich klimatach jakie pojawiły się u nas, a może coś wyjdzie nowego i również ciekawego. Na pewno sięgnę po nią nie wahając się ani na chwilę i wydane u nas pozycje. Dla miłośników klasycznej odmiany grozy i kryminalnej zagadki będzie w sam raz.
Polecam.

pokaż więcej

 
2018-08-05 21:16:56
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-08-05 14:00:11
Wypowiedział się w dyskusji: Zgłoszenia błędów w książkach i autorach

Proszę o ustawienie serii :

Seria Biblioteka Szarej Lilijki
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/203805/nowe-slady-czarnych-stop
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/203801/nowy-slad-czarnych-stop
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/69641/wieza-spadochronowa-harcerze-slascy-we...r
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/108972/ktoredy-do-eldorado
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/170950/na-tropie-przygody
...
Proszę o ustawienie serii :

Seria Biblioteka Szarej Lilijki
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/203805/nowe-slady-czarnych-stop
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/203801/nowy-slad-czarnych-stop
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/69641/wieza-spadochronowa-harcerze-slascy-we...r
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/108972/ktoredy-do-eldorado
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/170950/na-tropie-przygody
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/191934/ksiazka-druzynowego-zuchow


Seria : Seria z Krukiem [Śląsk]
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/64757/pensjonat-na-strandvagen
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/114661/wycieczka-ze-sztokholmu
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/59768/zamach-na-nowy-jork
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/193870/list-zza-grobu
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/77324/adresat-nieznany
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/128747/nie-wylaczajcie-telefonu (do poprawy w kwestii serii)
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/175774/zakon-spod-znaku-salamandry
http://lubimyczytac.pl/autor/149303/teofil-kowalczyk



Seria Z UFO [Śląsk] :
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/68657/sola-z-nieba-polnocnego
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/68718/najwazniejszy-dzien-111394-roku
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/61522/dla-kazdego-inny-raj
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/101587/bion
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/61258/katastrofa-na-quot-sloncu-antarktydy-q...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-05 11:21:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przygodowa, Western

Z twórczością Michaela Crichtona spotkałem się sporo wcześniej zaczytując się w jego wielu książkach. Przeczytałem chyba wszystko co tylko mogłem dostać, więc miła niespodzianką była nie opublikowana dotychczas powieść, która została znaleziona, przygotowana i wydana także u nas. Dziki Zachód, poszukiwanie dinozaurów i sławne postacie zaciekawiły mnie bardzo, aby sięgnąć po nią i przekonać się... Z twórczością Michaela Crichtona spotkałem się sporo wcześniej zaczytując się w jego wielu książkach. Przeczytałem chyba wszystko co tylko mogłem dostać, więc miła niespodzianką była nie opublikowana dotychczas powieść, która została znaleziona, przygotowana i wydana także u nas. Dziki Zachód, poszukiwanie dinozaurów i sławne postacie zaciekawiły mnie bardzo, aby sięgnąć po nią i przekonać się co tym razem dostanę.
William Johnson jest studentem, który przyjmuje zakład obejmujący wyprawę z profesorem na Dziki Zachód w poszukiwaniu skamielin dinozaurów. Nie wszystko idzie jak sobie zaplanował i zostaje wplątany w rywalizacje dwóch profesorów walczących o znaleziska. Nie przebierających w środkach i sabotowania działania drugiej strony. Będzie musiał stawić czoło bezprawiu Dzikiego Zachodu, walczących na południu Indianom i niebezpieczeństwu czyhającemu na każdym kroku.
Smocze kły to powieść przenosząca czytelnika w 1978 rok, gdzie trwają zażarte walki pomiędzy wojującymi Indianami i wojskiem wysłanym do poskromienia rdzennych mieszkańców. Początkowo William Johnson prowadzący swobodny styl życia zostaje zmuszony przez zakład do podróży w niegościnne regiony w celu odnalezienia występujących tam prehistorycznych kości. Widać pojawiające się u autora zainteresowanie tematem skamieniałych pozostałości po dinozaurach wykorzystanych nie tylko w tej powieści, ale przecież w późniejszej jego książce jaką jest Jurassic Park pobrzmiewają echa poszukiwania i poznania żyjących na naszej planecie dinozaurów. W tym przypadku poszukiwania służą za tło ukazania niebezpiecznego Dzikiego Zachodu pełnego Indian, toczących się tam walk, rewolwerowców i bandytów gotowych dla zabawy zabić. Brutalny świat jaki poznaje bohater jest dla niego nowością i będzie musiał stawić nie tylko mu czoła, ale odkryć siłę charakteru jaki posiada. Śledzimy przygody jakie występują na jego drodze będące pełne groźnych sytuacji z ciekawością. Oprócz normalnego prowadzenia historii mamy możliwość poznać kartki z dziennika William Johnson , które zapisuje od początku. Prowadzi do poznania przemyśleń i wydarzeń z punktu widzenia bohatera co tylko dodaje barwy samej opowieści. Akcja czasami prowadzona jest jak po sznurku od jednego wydarzenia do drugiego i zabrakło mi w takich momentach większej dawki zaskoczenia podczas czytania. Początkowo tego nie widać, bo ciągle coś dzieje się cały czas, lecz później w drugiej części książki czasami wkrada się pewna przewidywalność. Pomimo tego relacja i przygody przeżywane przez bohatera potrafią zaintrygować i wciągnąć w taki sposób, że trudno oderwać się od czytania. Świat Dzikiego Zachodu w przedstawieniu przez Michaela Crichtona jest bezlitosny dla wszystkich. Tutaj króluje przemoc, okrucieństwo i strach przed kryjącym się wrogiem. Spotykamy bandytów rządzących małymi miasteczkami i pojedynkujący się na każdym kroku. Rewolwerowcy i poszukiwacze złota przesiadują w saloonach. Okoliczne tereny są najeżone innymi niebezpieczeństwami w postaci Indian gotowych do walki z białym człowiekiem lub grasujących przestępców. Podobało mi się sięgnięcie po prawdziwe osoby żyjące w tamtych czasach i umieszczenie ich w książce. Dodawało samej historii nie tylko kolorytu, ale również wzbogacało opowieść.
Głównym bohaterem jest William Johnson, którego poznajemy jako studenta. Przechodzi on prawdziwą szkołę życia i ewoluuje cały czas podczas czytania. Najpierw poznajemy nieokrzesanego młodzieńca przyzwyczajonego do bogatego życia i zabawy. Później zmienia się wszystko za sprawą wyprawy w poszukiwaniu kości, gdzie jego dotychczas świat zostaje zderzony z brutalna rzeczywistością Dzikiego Zachodu. Jego sylwetkę autor nakreślił bardzo dobrze pod względem psychologicznym. Dzięki relacjom występujących nieraz możemy bardziej poznać bohatera, jego przemyślenia i wczuć się w przeżywane przez niego przygody. Oprócz niego spotykamy plejadę różnych postaci. Wymyślonych na potrzeby historii i takich prawdziwych żyjących kiedyś w tamtym czasie. Nie znajdziemy papierowych , ale zostały wykreowane w sposób wzbudzający zainteresowanie. Dużym atutem jest właśnie sięgnięcie po żyjących bohaterów w tamtych czasach co dodaje prawdziwości wydarzeniom w książce. Relacje łączące bohaterów i same pojawiające się dialogi wypadają dobrze.
Akcja powieści została poprowadzona w szybki sposób i cały czas idzie do przodu bez zatrzymywania się. Wydarzenia toczą się wartko i nie ma miejsca na nudę. Podczas czytania rzuca się w oczy doskonałe przygotowanie autora w napisanie tej książki. Musiał sporo pozbierać materiału nie tylko o kościach, ale o świecie Dzikiego Zachodu i żyjących tam ludziach. Dodanie do tego wstawek z relacjami bohatera tylko wzbogaciło samą opowieść i stała się bardziej intrygująca. Nie brakuje odmalowania życia jakie toczyło się w tamtym okresie pod względem obyczajowym i pojawiających się niebezpieczeństw. Początkowo czytałem z umiarkowanym zainteresowaniem, lecz później przepadłem z kretesem, bo nie mogłem się oderwać od niej. Historia o poszukiwaniu prehistorycznych kości z westernowskim klimatem wydaje się połączeniem dość dziwnym. Tutaj wszystko zagrało jak potrzeba i dlatego dostałem wciągającą opowieść. Znajdziemy pojawiające się pojedynki, intrygi i sabotaż obu panów profesorów, ucieczki i walki. Styl w jakim została napisana książka można określić mianem zwięzłym, czasami lekko przy suchym, ale nie rozdmuchanym. Czasami można było pokusić się o większe napięcie podczas pewnych wydarzeń czego brakowało mi i kilka zwrotów akcji, aby uatrakcyjnić historie. Zakończenie proponowane przez autora spodobało mi się, bo pasowało do samej historii i takiego właśnie oczekiwałem.
Smocze kły to książka przygodowo - westernowska z dodatkiem obyczajówki. Taki miks gatunkowy sprawdził się znakomicie i dlatego dostałem ciekawą powieść. Podczas czytania czuć klimat westernu unoszącego się nad historią i przygody ze względu na poszukiwanie prehistorycznych pozostałości dinozaurów. Nie brakuje pojawienia się romansu, ale nie gra on tutaj głównej roli i jest dobrym dodatkiem do toczącej się opowieści. Nie przeszkadza mi podczas czytania jak nieraz bywało. Znajdziemy krótkie i zwięzłe rozdziały mające wpływ na tempo czytania. Dzięki temu pochłania się kolejne strony w błyskawicznym tempie. Czasami brakowało mi rozbudowania pewnych wątków, bo miałem wrażenie, ze głównie chodzi o ukazanie zmian zachodzących u bohatera pod wpływem wydarzeń i przedstawienie podróży w jaką wyruszył od początku do końca. Skupienie się na nim nie powoduje zastojów tylko akcja gna do przodu. Pomimo tego kibicowałem mu na każdym etapie jego przygód jakie przeżywał. Lekkie pióro autora i przystępny styl pisania, szalone przygody, trochę pojawiającego się humoru sprawiło, ze bawiłem się podczas czytania znakomicie. Sięgając po Smocze kły nie byłem do końca przekonany, bo późniejsze jego książki wspominam dobrze i wcześniejsza pozycje mogą mieć to do siebie, że są narażona na wady popełniane przez debiutanta. W Smoczych kłach tego nie odczułem. Pomimo obaw i oczekiwań książka sprawdziła się bardzo dobrze jako przygodowa lektura dająca sporo frajdy podczas czytania. Jestem zadowolony z sięgnięcia po nią, bo dostałem wciągającą historie z westernowskim klimatem. Właśnie takim jaki lubię. Wcześniejsze pozycja z jego dorobku jest świetnym przykładem zapowiedzi takiego Michaela Crichtona jakiego znam. Skrupulatnego w zbieraniu materiałów do swoich książek. Wykorzystanie zdobytych informacji do tworzenia ciekawych thrillerów i powieści przygodowych. Możliwe, ze sięgnę po znane mi książki autora, które kiedyś przeczytałem, bo chętnie sobie powtórzę czytanie. Dla miłośników westernu i powieści przygodowych.
Polecam.

pokaż więcej

 
2018-08-04 17:15:01
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

Weekend spędzę z książką :

Zawsze mieszkałyśmy w zamku Zawsze mieszkałyśmy w zamku

Przeczytałem już spory kawałek i na razie nie narzekam na nią, bo robi się ciekawie.Zobaczymy co przyniesie dalsza lektura :).

więcej...
 
2018-08-04 17:06:29
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

Sharon Bolton mam w planach od dłuższego czasu, ale zawsze trafie na inną książkę i może doczeka się w końcu większej mojej uwagi :). Trochę boję się, ze otrzymam kryminał, gdzie sporo zajmie romans w całej historii :).

Z mojej strony życzę wspaniałej lektury w weekendowym czasie :).

więcej...
 
2018-08-04 13:05:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Thriller / sensacja

Sięgając po książkę Andreasa Grubera pod tytułem 48 spodziewałem się dostać dobry thriller. Zachęcająco wypadł opis z tyłu okładki, który mnie zainteresował i fajna okładka jaką została opatrzona powieść sprawiła, że chciałem przeczytać. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i dlatego były obawy oraz nadzieje przy sięgnięciu po nią.
Młoda monachijska policjantka Sabine Nemez...
Sięgając po książkę Andreasa Grubera pod tytułem 48 spodziewałem się dostać dobry thriller. Zachęcająco wypadł opis z tyłu okładki, który mnie zainteresował i fajna okładka jaką została opatrzona powieść sprawiła, że chciałem przeczytać. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i dlatego były obawy oraz nadzieje przy sięgnięciu po nią.
Młoda monachijska policjantka Sabine Nemez szuka motywu okrutnego zabójstwa nie tylko ze względów służbowych, ale również prywatnych, bo ofiara była jej matką. Rozpoczyna się gra, w której swoje reguły dyktuje morderca dając osobom szansę uratowania porwanych osób. Muszą w ciągu czterdziestu ośmiu godzin odgadnąć przyczynę. Do wszystkiego włącza się przysłany holender Maarten S. Sneijder mający pomóc w śledztwie.
Historia prowadzona jest dwutorowo. Początkowo dostałem przyzwoity początek historii, gdzie ambitna i dobra policjantka zostaje przydzielona do morderstwa nie wiedząc, że wraz z nim wszystko ulegnie zmianie po usłyszeniu kim jest ofiara. Śledztwo jakie zaczyna prowadzić okazuje się niebezpieczną grą z mordercą, który nie cofnie się przed niczym. Później wychodzą nowe fakty i ofiar ciągle przybywa z biegiem prowadzonej opowieści. Poznajemy nie tylko Nemez gnaną poznaniem prawdy na temat zbrodni, ale również pojawia się arogancki i niezwykły śledczy w osobie Maarten S. Sneijder mający swoje dziwactwa. Żeby odkryć motywy i sprawcę będą musieli współpracować ze sobą co juz jest sporym wyczynem na początek znajomości. Z drugiej strony możemy poznać wydarzenia dużo wcześniejsze powodujące ukazanie podczas sesji psychologicznej zmian zachodzących dotyczącej stosowaniu różnych metod podczas ich trwania. Retrospekcje przybliżają do poznania pewnych szczegółów mają to do siebie, że można łatwo przedobrzyć i odkryć wszystkie karty za wcześnie. Autor skupia się na przedstawieniu terapii dotyczącej jednej osoby. Zrobił to na tyle ciekawie, ze pojawiły się podczas czytania strach i lekki niepokój w przypadku poznawania nowych szczegółów prowadzonej sesji. Pojawia się później napięcie trzymające czytelnika w swoich szponach. Wrażenie jakby coś miało się stać cały czas jest obecne. Przenikanie się obu wątków prowadzi do poznania pomału pewnych elementów historii, które później zostały połączone ze sobą. Początkowo dostajemy całkiem dobrą historie o psychopatycznym mordercy wciągającym innych w swoją chorą grę. Nie brakuje w niej mylenia i podsuwania fałszywych tropów mających na celu przeszkodzenie w poznaniu prawdy za szybko. Dlatego zgadnąć o co chodzi jest trudniej i nawet poznanie z czego czerpał inspiracje morderca prowadzi do czegoś innego niż oczekiwałem. Zaskakującego i mrocznego za razem.
Książka ma dwójkę bohaterów. Sabine Nemez to policjantka wytrwała i potrafiąca wyciągać wnioski. Po tragedii jaka ją spotkała chce poznać prawdę i schwytać morderce. Jej sylwetkę autor nakreślił pod względem psychologicznym bardzo dobrze i jej zachowanie nie przeszkadzało mi podczas czytania. Twarda i potrafiąca sobie dać radę, ale sympatyczna postać, którą można polubić. Następnym bohaterem jest Maarten S. Sneijder. Na początku arogancji i traktujący wszystkich z góry. Dlatego początkowo nie przypadł mi do gustu, lecz po bliższym poznaniu i zmianie swojego zachowania później na bardziej przystępne stał się również ciekawa postacią. Wzbudził moją sympatie i jego metody śledcze może są trochę dziwne, ale dające rezultaty. Czarny charakter jest przebiegłym mordercą, wzbudzający strach swoim zachowaniem i zatraconym w swojej psychozie. Bez sumienia, brutalny jak potrzeba i nieobliczalny. Gotowy na wszystko, aby tylko prowadzić swoją grę. Pozostałe postacie drugoplanowe i dalsze zostały nakreślone dobrze i mające jakąś role do odegrania w całej historii jaką przewidział dla nich autor. Nie znajdziemy tutaj płaskich bohaterów, którymi nie można się zainteresować. Występującym tutaj postacią poświęcono czas, żeby byli dobrze nakreśleni. Relacje łączące poszczególnych bohaterów były przedstawione świetnie i nieraz pojawiały się w nich emocje. Same dialogi wypadły przyzwoicie i nie przeszkadzały.
Książka posiada wartką akcje poprowadzoną w szybkim tempie, gdzie wiele dzieje się. Wydarzenia toczą się w szybkim tempie i nie zwalniają ani na chwilę. Dlatego nudzić się nie będziemy podczas czytania. Historia można powiedzieć jakich wiele. Psychopatyczny morderca wciąga swoje ofiary w niebezpieczna grę, gdzie w dwa dni trzeba odgadnąć przyczynę porwania. Nic bardziej mylnego i dostałem ciekawą historie. Autorowi udała się sztuka wprowadzenia kilku twistów mających za pewne zaskoczyć czytającego i tak stało się w moim przypadku. Gdy sądziłem podczas czytania, ze wszystko jest już jasne jeśli chodzi o prowadzenie historii. Pojawiały się powiązania lub wychodziły na światło dzienne różne informacje powodujące zaskoczenie i pojawienie się nowego kierunku w jakim będzie się toczyć historia. Spodobało mi się sięgnięcie do tematu psychoanalizy i prowadzenia sesji psychologicznych do samej opowieści, która wniosła swoją obecnością wiele. Ukazanie dobrej strony dotyczącej pomocy i w tym przypadku pewnych gróźb związanych z prowadzeniem terapii wobec nieobliczalnego pacjenta. Sam wątek śledztwa początkowo wypadł przyzwoicie, ale czym dalej czytałem zaciekawił mnie bardzo i tylko czasami miałem wrażenie, ze coś za łatwo wszystko idzie z odnajdywaniem ofiar i odgadywaniem śladów. Książka 48 to thriller łączący kryminał, powieść psychologiczną i obyczajową w jednym. Każdy z elementów z jakich zbudowana została historia został dopasowany i nic mi nie zgrzytało podczas czytania. Znalazłem oprócz właśnie fałszywych tropów pojawiające się poszlaki i ślady zbierane przez policjantów próbujących poskładać informacje w całość. Stanowiąca próbę odkrycia przyczynę postępowania, motywy i sprawcę. Występuje również dawka makabry przy opisach ofiar sprawcy i jego zachowanie bywa przerażające. Wszystko opisane zostało ze szczegółami z naciskiem na psychologiczny aspekt ukazania nieobliczalności i inteligencji psychopatycznego mordercy mający wzbudzić strach podczas czytania. Gra jaką toczy z policją robi się coraz bardziej niebezpieczna i wywołuje niepokój. Pościg za nim bywa dramatyczny i nacechowany emocjami w drugiej części książki, bo za wszelką cenę chcą go powstrzymać. Tło obyczajowe jakie pojawia się tutaj jest interesujące i dzięki temu wychodzą kolejne tajemnice skrywane przez bohaterów. Wszystko zaczyna się niewinnie, ale później nie brakuje odkrywania kolejnych sekretów, powiązań i relacji. Samo zakończenie zaserwowane nam przez autora jest mocne, pojawia się w nim dramatyczne sceny i spodobało mi się. Na takie właśnie liczyłem i konfrontacja z mordercą wypada świetnie.
Na książkę 48 zwróciłem uwagę wcześniej za sprawą przeczytanych opinii i ciekawemu opisowi. Chciałem sam przekonać się co może wyjść spod pióra nie znanego mi autora i jaki thriller dostanę. Mroczny i zaskakujący czy tylko dobry. W przypadku tej powieści mogę powiedzieć, ze nie zawiodłem się. Miałem pewne oczekiwania wobec niej i pewne obawy, bo to pierwsze moje spotkanie z nim. Dlatego podchodziłem z rezerwą do niej podczas czytania. Pomimo tego dostałem bardzo dobry thriller trzymający w napięciu i niezwykle wciągający. Wartko poprowadzony z kilkoma zwrotami akcji i ciekawą historią. Jestem zadowolony z przeczytania, bo szybko się czyta i przyjemnie. Miło spędziłem przy niej czas i nie żałuje sięgnięcia po nią. Książka 48 to porządny thriller i napisany przystępnym stylem. Chętnie zapoznam się z innymi jego książkami jeśli będę miał taką możliwość lub zostaną wydane u nas nowe jego powieści.

pokaż więcej

 
2018-08-03 22:14:05
Ma nowego znajomego: Hanau
 
Moja biblioteczka
947 282 21744
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (181)

Ulubieni autorzy (35)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd