Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Świat Książkoholiczek 
swiatksiazkoholiczek.blogspot.com
Blogerka, od niedawna ponowna książkoholiczka. Zakochana w Linkin Park, Johnnym Deppie, Benediccie Cumberbatchu. Ubóstwia twórczość Remigiusza Mroza. Uczy się hiszpańskiego, angielskiego i rosyjskiego. W przyszłości chce zostać Zordonką jakiegoś Chyłka :)
kobieta, Zabrze, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 2 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-17 22:52:31
Cykl: Joanna Chyłka (tom 7)

Opis fabuły



Chyłka próbuje pozbierać się po traumatycznych przeżyciach oraz wyciągnąć Oryńskiego z bagna, w jakim się znalazł. Jej plany krzyżuje jednak pojawiająca się na horyzoncie nowa sprawa - ginekolog prowadzący niegdyś ciążę prawniczki potrzebuje pomocy. Jedna z jego pacjentek zapisała mu w testamencie cały swój majątek, w tym nieruchomość, gdzie lekarz znajduje zwłoki. Kilka dni...
Opis fabuły



Chyłka próbuje pozbierać się po traumatycznych przeżyciach oraz wyciągnąć Oryńskiego z bagna, w jakim się znalazł. Jej plany krzyżuje jednak pojawiająca się na horyzoncie nowa sprawa - ginekolog prowadzący niegdyś ciążę prawniczki potrzebuje pomocy. Jedna z jego pacjentek zapisała mu w testamencie cały swój majątek, w tym nieruchomość, gdzie lekarz znajduje zwłoki. Kilka dni później Rafał Krantz jest podejrzany o morderstwo i postanawia wykorzystać swoje znajomości, by przekonać Chyłkę do reprezentowania go...



Opinia



Nikt nie ma pojęcia jak długo i niecierpliwie wyczekiwałam najnowszego tomu przygód Joanny Chyłki. Zwłaszcza, że mogłam cieszyć się egzemplarzem Testamentu dostarczonym mi do recenzji przez wspaniałą księgarnię livro.pl. Pozycję otrzymałam w paczce razem z genialną torbą z logo tego sklepu, z której korzystam i noszę z dumą. Podekscytowana zaczęłam czytać i nagle... się zatrzymałam! Choroba, przestój czytelniczy i książki z właściwie każdego innego możliwego gatunku skutecznie odciągnęły mnie od lektury... Na szczęście, ponowna choroba sprawiła, że wzięłam Testament do ręki i w ciągu kilku godzin przeczytałam pozostałe mi 300 stron. Dlaczego tak długo z tym zwlekałam?!
Wydarzenia tego tomu mają miejsce bezpośrednio po tych z Oskarżenia, więc bohaterowie znajdują się w sytuacji co najmniej nieciekawej. Trzecioosobowy narrator ponownie pokazuje liczne oblicza postaci i prawniczego świata, a czytelnik daje się mu zwodzić niczym w transie. Tak jak zawsze, nic nie jest takie, jak się zdaje, ale o tym bohaterowie i my, obserwatorzy wszystkich zdarzeń, przekonujemy się dopiero na końcu. Mimo to, podczas lektury nie umiałam pozbyć się wrażenia, że coś jest nie tak, inaczej niż zwykle...

Los - ani autor - nie oszczędza głównych bohaterów, rzucając im kolejne kłody pod nogi. Na szczęście Chyłka pozostaje Chyłką, nieważne, jak zniszczoną, podłamaną czy zdesperowaną, i za wszelką cenę zawsze chce zbudować z nich schody. W Testamencie jej cięte riposty i trudny (dla większości osób) w obyciu charakter jeszcze bardziej dają się we znaki, by rozbawić czytelnika i wzbudzić w nim jeszcze większą sympatię do nietypowej prawniczki, chociaż z tego, co wiem niektórzy poczuli już przesyt jeśli chodzi o sarkastyczne docinki Joanny. Nie zmienia to jednak faktu, że ja nadal ją uwielbiam i szanuję za silną wolę, niezależność i spryt, ponieważ to właśnie te cechy zdawały się u niej dominować w tym tomie. Oryński także nie próżnował i mimo że kiedyś mógł wydawać się ciapowaty i irytujący, teraz jest zupełnie innym mężczyzną. Dojrzał do podejmowania pewnych decyzji i działań, dzięki czemu nie jest kulą u nogi, ale staje się dobrym pomocnikiem i przyjacielem. Niestety, ponownie zabrakło mi tutaj wizerunku Kormaka, który przewijał się jedynie w rozmowach i narracji. Trzeba było umniejszyć jego rolę ze względu na rozbudowaną kreację dwóch bardzo ważnych postaci: Rafała Krantza i Williama McVay'a. Ten pierwszy budzi wiele wątpliwości, zarówno u czytelnika, jak i u swojej obrończyni. W pewnym momencie Oryński zdaje sobie sprawę, jak bardzo ten przypadek różni się od innych, którymi się zajmowali - od psychopatów, dziwaków i wyrzutków społecznych. I podejrzewam, że właśnie to stanowiło jeden z elementów, który odstawał od reguły i schematu pozostałych części. Młodego McVay'a nie poznajemy właściwie ze strony osobistej, jego wykreowanie opiera się głównie na znaczącej roli, jaką odgrywa w powieści. Ten Brytyjczyk może jeszcze dużo namieszać i niejednokrotnie zmienić plany głównych bohaterów.

Często zastanawiam się, czy Mróz naprawdę nie lubi swoich postaci i czytelników - ostatnie strony powieści ponownie zwalają z nóg i widać, że autor nie zamierza stosować żadnej taryfy ulgowej w stosunku do Chyłki i Zordona. Mam tylko nadzieję, że nie przesadzi, a moja ukochana prawniczka nie przeje mi się w pewnym momencie... Autor sięga po zupełnie inną dziedzinę prawa niż dotychczas, to znaczy prawo spadkowe. Jak się okazuje, znajduje się w nim o wiele więcej kruczków prawnych i niuansów niż można było się spodziewać po tak, pozornie łatwej, gałęzi prawa. Mróz wkłada w usta bohaterów wiele ciekawostek związanych nie tylko z dziedziczeniem, ale także skomplikowanym procesem reprywatyzacji. Właśnie to stanowiło prawdopodobnie kolejny obcy mi czynnik, który zaważył na odłożeniu lektury na czas choroby. Teraz jednak, gdy kończyłam powieść, każdy wątek tych zdarzeń wydał mi się niezwykle interesujący i dosłownie chłonęłam wiedzę zdobywaną przez bohaterów. Mimo że ten temat był mi zupełnie obcy, nagle przestał wydawać się aż taki straszny, a okazał wręcz logiczny i dość sympatyczny jako temat rozważań czy śledztwa. Już od kilku tomów autor wyraźnie zaznacza powiązania z poprzednimi częściami, tak jest i tym razem. Czytanie tego cyklu w innej kolejności naprawdę nie ma dla mnie sensu, ponieważ tak można sobie tylko odjąć przyjemności z lektury...

Mróz ponownie posługuje się fachowym, prawniczym słownictwem, które jest jednak zrozumiałe dla kompletnego laika w tej dziedzinie. Dodatkowo autor używa utartych już zwrotów i aluzji, wywołujących uśmiech na twarzy każdego fana Chyłki i Zordona.

Czwarta Strona wyraźnie dba o promocję jednego ze swoich najlepszych i najbardziej dochodowych autorów - teraz do każdej jego książki dołączane są zakładki (Filio, ucz się!), a jakość redakcji, korekty i okładki jest utrzymana na nieustannie wysokim poziomie. Jeśli mam być szczera, to rozpływam się, widząc te przepiękne, opasłe tomiszcza (na które już zaraz nie będzie miejsca...) na półkach, zwłaszcza po przeznaczeniu na Chyłkę honorowego miejsca, gdzie może być wyeksponowana w całej swej świetności.

Testament jest kolejną dobrą kontynuacją, która udowodniła mi, że Mróz nadal może mnie czymś zaskoczyć. Jest to oczywiście kwestia gustu, ale ja chyba już na zawsze pozostanę oczarowana jego stylem, bogatymi kreacjami bohaterów i nietypowymi pomysłami na intrygi kryminalne oraz wielowątkowością powieści.

Ines de Castr

pokaż więcej

 
2018-04-16 23:47:15
Autor:
Cykl: Arrowood Mystery (tom 1)

Opis fabuły



W wiktoriańskiej Anglii Sherlock Holmes nie jest jedynym detektywem. Podczas gdy do mieszkania przy Baker Street ściąga cała londyńska śmietanka, ubożsi mieszkańcy stolicy muszą zadowolić się wizytą u detektywa Arrowooda. Specjalizuje się on głównie w wykrywaniu zdrad, ale pewnego dnia otrzymuje zlecenie, którego celem jest odnalezienie młodego Francuza, brata klientki. Arrowood...
Opis fabuły



W wiktoriańskiej Anglii Sherlock Holmes nie jest jedynym detektywem. Podczas gdy do mieszkania przy Baker Street ściąga cała londyńska śmietanka, ubożsi mieszkańcy stolicy muszą zadowolić się wizytą u detektywa Arrowooda. Specjalizuje się on głównie w wykrywaniu zdrad, ale pewnego dnia otrzymuje zlecenie, którego celem jest odnalezienie młodego Francuza, brata klientki. Arrowood i jego asystent będą musieli zbadać wiele aspektów tajemniczego zaginięcia, które niejednokrotnie doprowadzą ich tam, gdzie dotrzeć by nie chcieli. Ale czy odkryją prawdę? I jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić?



Opinia


Jest to chyba pierwsza książka w tym roku, co do której mam tak mieszane uczucia. Nie wiem jak ją ocenić, ponieważ mimo tego że jest dobra, przez długi czas miałam wrażenie, że jest to żerowanie na sławie Doyle'a i wykreowanego przez niego słynnego na całym świecie detektywa. No cóż, należy się jednak przyjrzeć każdemu z elementów tej nieszczęsnej powieści...
Rolę pierwszoosobowego narratora pełni asystent tytułowego detektywa, Barnett. Sprawia on wrażenie obiektywnego i dość racjonalnie rozumującego człowieka. On i jego pracodawca zajmują się bardzo dobrze zaplanowaną zagadką kryminalną, którą czytelnik próbuje rozwiązać wraz z nimi.
Kiedy ktoś pytał mnie, o czym jest ta książka, z wielkim smutkiem odpowiadałam: o zapijaczonym flejusie, który nienawidzi Sherlocka Holmesa. Niestety, takie są fakty. Życie Arrowooda może i jest miejscami tak przykre, że aż zabawne, ale nie zmienia to faktu, że go po prostu nie polubiłam. Wydaje mi się, że autor zrobił wszystko, by pokazać tytułowego detektywa jako obleśnego, wielkiego, spoconego gościa, który bluzga na cały świat. Jednakże, sytuację ratuje Barnett, który okazuje się naprawdę sympatycznym facetem. Ma on bardzo zdrowe podejście do życia i umie pogodzić się z tym, że ktoś może być od niego lepszy. Oczywiście, ma on swoje za uszami, ale jestem w stanie zrozumieć jego postawę i powody, dla których nie ujawnia swoich tajemnic. Moją ogromną sympatię udało się też zdobyć Ettie, która jest kobietą walczącą o siebie, swoją wolność i przekonania. Właśnie takich bohaterek potrzeba powieściom związanym z czasami wiktoriańskimi! Kreacja policjantów i "czarnych charakterów" jest dość bazowa, może wręcz stereotypowa, ale książka Finlay'ego i tak może dostarczyć czytelnikowi sporo rozrywki.
Ogromnym plusem tej powieści jest przedstawienie realiów czasowych - w Londynie jest brudno, śmierdząco i biednie. Ale hej! Tak właśnie wyglądały czasy wiktoriańskie! Ludzie się nie myli, a na ulicach chodziło się nawet po kostki w budzie, łajnie i odpadach. Sama intryga kryminalna również zasługuje na pochwałę, ponieważ jej rozwiązanie jest zaskakujące. Autor dobrze dawkuje napięcie, a akcja wręcz pędzi. Niestety, jeśli chodzi o zdolności detektywistyczne bohaterów, nie jest już tak kolorowo. Owszem, są oni pomysłowi i dość przebiegli, ale w tym wszystkim brakuje geniuszu, finezji, za co Arrowood tak bardzo krytykuje Holmesa. Ale właśnie dlatego to Sherlock jest popularny! Każdy może popytać, uruchomić siatkę informatorów czy zmanipulować innych ludzi. I właśnie tak sprawy rozwiązuje Arrowood, nie dbając o konsekwencje, co niejednokrotnie odczuje na własnej skórze.
Muszę pochwalić autora za dobre przygotowanie merytoryczne oraz świetne opisy Londynu z XIX w. Zgadzało się wszystko - język, zajęcia ludzi, stroje i budynki. Pod tym względem jestem w pełni usatysfakcjonowana!
Wydawnictwo HarperCollins, od którego otrzymałam tę powieść, coraz lepiej przykłada się do korekty i redakcji. W tej pozycji nie pojawiły się jakieś większe niedociągnięcia, dzięki czemu mogłam się skupić na treści i wyrobić sobie własne zdanie na temat samej powieści, nie wydania, które jest w jak najlepszym porządku.
Powieść Finlay'a stanowi ciekawą wariację na temat czasów Sherlocka Holmesa, ale niesympatyczny, odpychający główny bohater trochę zmarnował potencjał tej pozycji. Autorowi udało się trochę wybronić przedstawieniem czasu i miejsca akcji oraz bohaterami drugoplanowymi. Jeśli informacje z Lubimy czytać są prawdziwe, to jest to dopiero pierwszy tom. A szczerze mówiąc, nie wiem czy chcę sięgnąć po kolejne.
Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-04-16 22:39:23
Cykl: Peter Grant (tom 3)

Opis fabuły



Peter Grant nie ma lekko. Ledwo zdążył zakończyć poprzednie śledztwo, a tu na torach metra zostaje znalezione ciało. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że na narzędziu zbrodni - kawałku talerza - można wyczuć bardzo silne vestigia. Oznacza to, że w śledztwo ponownie należy zaangażować Szaleństwo, podczas gdy Nightingale i jego podopieczni muszą zajmować się również...
Opis fabuły



Peter Grant nie ma lekko. Ledwo zdążył zakończyć poprzednie śledztwo, a tu na torach metra zostaje znalezione ciało. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że na narzędziu zbrodni - kawałku talerza - można wyczuć bardzo silne vestigia. Oznacza to, że w śledztwo ponownie należy zaangażować Szaleństwo, podczas gdy Nightingale i jego podopieczni muszą zajmować się również Małymi Krokodylami oraz duchem, odkrytym w tunelu metra przez małą dziewczynkę. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy do gry wkracza ziemiołamacz i półelf...



Opinia



Po zakończonej lekturze drugiego tomu przygód Petera Granta od razu zabrałam się za trzeci, by ani na chwilę nie opuszczać cudownego klimatu magii i zbrodni wykreowanego przez Bena Aaronovitcha. Już po przeczytaniu pierwszych stron zupełnie przepadłam i nie wiem, czy Szepty pod ziemią nie są przypadkiem najlepszą z dotychczasowo przeczytanych przeze mnie części.

Narratorem niezmiennie pozostaje Peter, ale tym razem na pierwszy plan wysuwa się tylko jedna zbrodnia, zabójstwo syna amerykańskiego senatora. Wątki poboczne zostały przygotowane i opisane w taki sposób, że albo łączą się z poprzednimi tomami, albo nawiązują do kolejnych, jeszcze niewydanych w Polsce (na co czekam z niecierpliwością).

W Szeptach pod ziemią pojawia się właściwie wszystko, czego brakowało mi w poprzednim tomie i na co narzekałam. Peter w swojej wędrówce staje się coraz bardziej odpowiedzialny i radzi sobie z indywidualnością wykonywanych zadań. Towarzyszy mu przy tym Lesley, która jest pokazana bardziej jako jego przyjaciółka niż potencjalna kochanka/dziewczyna. Kolejną silną postacią kobiecą jest agentka Reynolds, na której można polegać i która stanowi kwintesencję angielskich stereotypów o Amerykanach. Jej potyczki słowne i nieporozumienia wywołane różnicami w brytyjskiej i amerykańskiej odmianie języka niejednokrotnie doprowadziły mnie do śmiechu. Bardzo istotną postacią okazał się też Zachary, który nieustannie kojarzył mi się z Zachem Dempsey'm z 13 powodów, który był dokładnie takim samym podrywaczem i dowcipnisiem jak jego książkowy imiennik. Jego poczucie humoru i sposób, w jaki oddziaływał na swoich towarzyszy był naprawdę uroczy i zabawny - nie wątpię, że szybko znaleźlibyśmy wspólny język i zostalibyśmy przyjaciółmi.

Aaronovitch jak zwykle zaskakuje czytelnika swoją pomysłowością i kreatywnością, jeśli chodzi o zbrodnię, motywy i przygody bohaterów. Umieszczenie akcji w tunelach londyńskiego metra dostarczyło niezwykłych przeżyć i tym razem opisy znakomicie pobudziły moją wyobraźnię. Nie przeszkadzała mi już ich szczegółowość, ponieważ byłam zaznajomiona ze światem przedstawionym i jego niuansami. Przyznaję, że dopiero w tej części doceniłam żarty Petera i to, co w jego wypowiedziach ma bawić czytelnika - na swoją obronę dodam, że jego żarty są, nawet jak dla mnie, bardzo specyficzne. Intryga kryminalna należy do tych skomplikowanych, mających wiele powiązań i bocznych ścieżek, mogących sprowadzić na manowce. Do pewnego momentu wszystko wydaje się jasne, by nagle zgubić się w ogromie nazwisk, historycznych anegdotek i powiązań. Autor nie oszczędza czytelnika ani bohaterów - robi wszystko, by odpowiednio dawkować napięcie i znakomicie mu się to udaje. Każdy element tej powieści sprawia wrażenie dokładnie przemyślanego i dopracowanego, dzięki czemu można cieszyć się lekturą w 100%.

Autor stosuje znane nam już z poprzednich części pojęcia związane z magią. Niestety, w tym tomie bardzo zubożał opis nauki Petera, ponieważ główny bohater zajmuje się śledztwem. Muszę również zwrócić uwagę na genialne posunięcie, jakim było podzielenie książki na dni, a dni na rozdziały, których tytuły są nazwami stacji metra. Nawet to zostało dopasowane do tematyki powieści!

Jako że ten tom również otrzymałam od wydawnictwa MAG w pięknym, wznowionym wydaniu z zeszłego roku, mogę podziwiać dopracowanie i spójność okładek serii. Zwróciłam uwagę na kilka chochlików drukarskich, ale dostrzeże je tylko sprawne oko, ponieważ nie zaburzają one logiki i spójności tekstu.

Jeśli już kochacie Petera Granta, nie muszę Was zachęcać do tej książki. Jeśli jeszcze nie - dajcie mu szansę. Naprawdę warto!

Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-04-01 19:58:40
Cykl: Róża Krull na tropie (tom 3)

Opis fabuły



Róża Krull cierpi na okropny brak weny. Nie wie co robić, by wymyślić zaskakującą intrygę kryminalną z nieprzewidywanym zakończeniem. Dzwoni więc do swojej przyjaciółki i razem obmyślają zabójstwo na balu. Dokładnie w tym samym momencie, Róża otrzymuje zaproszenie na bankiet charytatywny, w którym weźmie udział wiele sław. Niestety pisarka po raz kolejny pakuje się w środek...
Opis fabuły



Róża Krull cierpi na okropny brak weny. Nie wie co robić, by wymyślić zaskakującą intrygę kryminalną z nieprzewidywanym zakończeniem. Dzwoni więc do swojej przyjaciółki i razem obmyślają zabójstwo na balu. Dokładnie w tym samym momencie, Róża otrzymuje zaproszenie na bankiet charytatywny, w którym weźmie udział wiele sław. Niestety pisarka po raz kolejny pakuje się w środek śledztwa, albowiem na balu zostaje popełnione morderstwo, a głównym podejrzanym jest przyjaciel Róży, Mario. Pisarka będzie chciała oczyścić go z oskarżeń, a zrobi to, odpowiadając na jedno, najważniejsze pytanie: kto zabił Kopciuszka?



Opinia



Otrzymałam tę powieść od Alka Rogozińskiego we własnej osobie (no paczką, ale od Alka!) i przyznaję, że jest to jedna z tych współprac, na myśl o której od razu się uśmiecham. I wcale nie przez to, że autor to w końcu Książę Komedii Kryminalnej. Nim przejdziemy do recenzji mała anegdota związana z tą książką - siedziałam w przychodni, czytając Jak zabić Kopciuszka?, gdy do pomieszczenia weszła mama z dwoma córkami. Jedna z nich, na oko siedmioletnia, usiadła obok mnie i dyskretnie zaczęła się przyglądać okładce. Gdy poskładała literki i zrozumiała tytuł, spojrzała na mnie z wyrzutem i oburzona poszła pobawić się z siostrą. Alku, chyba zniszczyłeś księżniczkową wizję małych dziewczynek.

Autor ponownie zastosował narrację trzecioosobową, tak jak w poprzednich tomach o Róży Krull i ponownie intryga kryminalna wychodzi tutaj na pierwszy plan. W książkach o znanej i zabawnej pisarce dobre jest to, że nie trzeba ich czytać po kolei, mimo napomknień o poprzednich tomach czy lekkiego połączenia wątków pobocznych. Można więc bez obaw od razu sięgnąć po Kto zabił Kopciuszka?, chociaż po co się ograniczać? - najlepiej przeczytać wszystko!

Róża ponownie zaskakuje czytelnika swoją nieprzewidywalnością i tym, jak barwny jest jej charakter. Autor zawsze znajdzie coś, czego o pisarce nie wiemy i akurat tę jej twarz eksponuje najbardziej. Tutaj na szczęście Alek oszczędził Róży przebywania wśród przystojnych mężczyzn, bo znów zaczęłaby głupieć 😂. Muszę jednak przyznać, że podczas czytania scen mających miejsce w samochodzie, zrobiło mi się ciepło... Miłka wysunęła się natomiast na bliższy plan, dzięki czemu nie była tylko koleżanką Róży, ale świetnie wykreowaną postacią, której nie da się nie lubić.

Alek Rogoziński ma tendencję do umieszczania morderstw w swoich książkach w bardzo nietypowych miejscach i okolicznościach. Dzięki temu każda sprawa nabiera zupełnie innego, indywidualnego charakteru, a w powieści tworzy się kompletnie nowa atmosfera. Oprócz genialnie skonstruowanej intrygi kryminalnej, którą razem z główną bohaterką próbuje rozwiązać czytelnik, w oczy najbardziej rzuca się oczywiście niesamowite poczucie humoru. I tutaj odpowiedź na dedykację - Alku, ja się nie uśmiechnęłam kilka razy. Ja, tam gdzie było to możliwe, turlałam się po podłodze/łóżku ze śmiechu jak szalona. I nie chodzi tutaj o specjalne wtrącenie żartów w dialogi między bohaterami. Autor bawi nas tam, gdzie tylko możliwe - porównania, aluzje, anegdoty czy różne sytuacje, w których biorą udział bohaterowie i ujawniają się ich najbardziej ludzkie, nieporadne cechy. Właśnie to wszystko sprawia, że jest to idealna lektura nie tylko na Prima Aprilis, ale na co dzień, gdy chcemy odpocząć i zrelaksować się z dobrą książką w ręku.

Język użyty w powieści nie jest zbyt trudny ani specjalnie nacechowany. Dzięki temu Róża Krull, jej przyjaciele oraz ich przygody mogą bawić każdego, niezależnie od wieku. Wymagane jest jedynie poczucie humoru, a jak wiadomo z tym u niektórych może być problem.

Wydanie świetnie pasuje do pozostałych powieści z serii, ładnie komponując się z nimi na półce. Wydaje mi się, że redakcja i korekta zostały przeprowadzone dość dokładnie, ponieważ nie umiem przypomnieć sobie większych niedociągnięć z tej strony.

Polecam ten tom wszystkim, którzy szukają dalszego ciągu losów ekscentrycznej pisarki kryminałów, a także tym, którzy chcą sięgnąć po lekką i przyjemną lekturę, w sam raz na wiosnę.

Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-03-31 12:37:24
Cykl: Peter Grant (tom 2)

Opis fabuły



Peter Grant ledwo doszedł do siebie po ostatnich magicznych incydentach i prowadzonym śledztwie, gdy nagle wpada na trop zupełnie nowej sprawy. Okazuje się, że w Soho grasują potwory, żywiące się jazzem, pięknem i talentem. Nic dziwnego, że ich ofiarami są zazwyczaj wybitni muzycy, a zostawiane przez tajemnicze stwory vestigia przyjmują postać Body and Soul - jednego z klasyków...
Opis fabuły



Peter Grant ledwo doszedł do siebie po ostatnich magicznych incydentach i prowadzonym śledztwie, gdy nagle wpada na trop zupełnie nowej sprawy. Okazuje się, że w Soho grasują potwory, żywiące się jazzem, pięknem i talentem. Nic dziwnego, że ich ofiarami są zazwyczaj wybitni muzycy, a zostawiane przez tajemnicze stwory vestigia przyjmują postać Body and Soul - jednego z klasyków lat 30. i 40. Peter będzie musiał zmierzyć się z czymś nieznanym, potężniejszym od niego. W dodatku cała sprawa okazuje się być jakoś powiązana z jego ojcem - Richardem "Świętym" Grantem...



Opinia



Po licznych romansach i młodzieżówkach, po jakie sięgnęłam w ostatnim czasie, moja dusza rozpaczliwie błagała o dobre fantasy. Nie zastanawiając się więc dłużej postanowiłam dokończyć Księżyc nad Soho, który wraz z poprzednim i kolejnym tomem otrzymałam dość długi czas temu od wydawnictwa MAG, za co serdecznie dziękuję. I od razu mogę powiedzieć, że Peter Grant absolutnie mnie nie zawiódł.

Tak jak w pierwszym tomie, cała historia jest opowiedziana oczami głównego bohatera. Peter bardzo dobrze sprawdza się w roli narratora, ponieważ wyjaśnia czytelnikowi nieznane, magiczne pojęcia, opowiada anegdotki a także przypomina o wydarzeniach z poprzedniego tomu. Księżyc nad Soho stanowi bowiem bezpośrednią kontynuację wydarzeń z Rzek Londynu. Mimo że w tym tomie dwa główne śledztwa są związane z magią i nie mają nic wspólnego z tymi poprzednimi, to ze względu na ciągłość wątków pobocznych warto zachować określoną kolejność.

Peter zdecydowanie rozwinął się w tym tomie, nie tylko pod względem umiejętności magicznych. Wydaje mi się, że Grant odnalazł się jakoś w świecie, który w pierwszym tomie był dla niego zupełną zagadką. Bez wątpienia przyczynił się do tego fakt, że przez sporą część wydarzeń, młody czarodziej był zdany tylko na siebie i to właśnie on musiał koordynować śledztwo od strony magicznej. W tej części bardzo polubiłam doktora Walida, który, niekoniecznie zamierzenie, pokazał się czytelnikowi z bardziej zabawnej strony. Lesley została brutalnie zepchnięta na boczny tor, przez co odczuwałam spory niedobór silnej kobiecej postaci. W poprzednim tomie tę funkcję pełniły Brooklyn oraz Lesley, a tutaj... nie ukrywajmy, że Simone pojawiała się i znikała, mimo jej dość ważnej roli w całej powieści, przez co Peter miał znaczne szanse zaistnieć na pierwszym planie i to na nim była skupiona cała moja uwaga. Rozwojowi Granta sprzyjało także odsunięcie Nightingale'a, ponieważ młody adept magii musiał radzić sobie tymi forma, które już pojął.

Podczas czytania Księżyca nad Soho popełniłam bardzo duży błąd. Mianowicie, przerwałam lekturę na 200 stronie i kiedy w końcu postanowiłam do niej wrócić, nie pamiętałam zbyt wiele z przebiegu śledztwa. Mimo to, ostatnie 150 stron wciągnęło mnie bez reszty i mimo specyficznego stylu autora przeczytałam je naprawdę szybko. Jak już wspomniałam, obie sprawy, którymi zajmuje się Peter są powiązane z magią, dzięki czemu są to wątki o wiele ciekawsze niż relacje bogów Tamizy z pierwszej części. Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki autor to wszystko połączył, sprawiając, że sprawy najpierw zaczynają się zazębiać, by potem przerodzić się w jedną ogromną zagadkę kryminalno-magiczną. Aaronovitch umieścił akcję powieści głównie w Soho, gdzie w dusznych, zadymionych barach pobrzmiewa jazz, a muzycy mają swoje ściśle określone rytuały i sekrety. Właśnie taka atmosfera sprzyja mrocznym tajemnicom oraz temu, by puścić wodze fantazji i dać się pochłonąć temu światu bez reszty.

Autor posługuje się dość trudnym językiem, na co zwróciłam uwagę już przy Rzekach Londynu. Długie, drobiazgowe opisy oraz zgłębianie tajników magii razem z głównym bohaterem mogą początkowo zniechęcać, ale w rzeczywistości mocniej oddziałują na fantazję czytelnika, który razem z Peterem próbuje rozwikłać zagadki kryminalne i jednocześnie zagłębia się w świat przestawiony, stając na zatłoczonych ulicach Soho.

Tak jak większość książek wydawnictwa MAG, Księżyc nad Soho został pięknie wydany - porządna, twarda oprawa oraz okładka pasująca do pozostałych tomów sprawiają, że jest to kolejne piękne wydanie na mojej półce. W dodatku zachwyca mnie kolorystyka - wszystko jest czarno-białe oprócz tego intensywnego błękitu, którego wstęga unosi się nad saksofonem grającego mężczyzny. No i ta genialna czaszka! Tłumaczenie oraz korekta zostały wykonane z dużą precyzją, co stanowi bardzo pozytywny aspekt lektury.

Polecam tę powieść wszystkim fanom Petera Granta, który obecnie zajmuje drugie (po Sherlocku Holmesie) miejsce na mojej liście ulubionych londyńskich detektywów.

Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-03-29 20:08:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Polscy autorzy, Zrecenzowane na blogu

Opis fabuły



Chloris podczas wyjścia z domu ciotki staje się świadkiem trzęsienia ziemi. Dziewczyna prawie spada w przepaść, lecz przed śmiercią ratuje ją ogromny orzeł. Okazuje się on być Homanilem - chłopakiem, który pod wpływem silnych emocji potrafi zamienić się w zwierzę. Gratus, bo tak ma na imię wybawca Chloris, zbiera ją do Luonto. Jest to tajemnicza osada położona wysoko wśród...
Opis fabuły



Chloris podczas wyjścia z domu ciotki staje się świadkiem trzęsienia ziemi. Dziewczyna prawie spada w przepaść, lecz przed śmiercią ratuje ją ogromny orzeł. Okazuje się on być Homanilem - chłopakiem, który pod wpływem silnych emocji potrafi zamienić się w zwierzę. Gratus, bo tak ma na imię wybawca Chloris, zbiera ją do Luonto. Jest to tajemnicza osada położona wysoko wśród chmur, mająca stanowić coś w rodzaju biblijnej arki, gdy na ziemię spadną kataklizmy. Chloris musi odnaleźć się w nowym świecie, gdzie ma do odegrania rolę ważniejszą niż jej się wydaje. Co się stanie, gdy do głosu dojdą emocje i zrodzi się... zakazane uczucie?

Opinia



Kupiłam tę książkę od autorki na Targach Książki w Krakowie i nie ukrywam, że miałam wobec niej dość spore wymagania. Melissa okazała się bardzo miłą, serdeczną i ciepłą osobą, więc czym prędzej postanowiłam zaznajomić się z jej twórczością, ponieważ Luonto intrygowało mnie już od dłuższego czasu. I muszę przyznać, że już dawno nie miałam takiego "mind fucka"...

Autorka posłużyła się narracją trzecioosobową, ale narrator śledzi tylko losy głównej bohaterki. Nie ma tutaj jednak jednego głównego wątku - relacja Gratusa i Chloris rozwija się równolegle do losów ludzkości i tego, jak dziewczyna musi radzić sobie z zupełnie nową sytuacją. Pomysł na powieść należy do bardzo oryginalnych i przyznaję, że nie kojarzę, aby podobna książka pojawiła się na rynku.

Chloris jest siedemnastoletnią dziewczyną, która zostaje wręcz wrzucona w nowy, nieznany świat. Jest ona typową buntowniczką i pod względem charakteru bardzo ją polubiłam. Z racjonalnym myśleniem było u niej trochę gorzej... Potrafi jednak pokazać pazurki i postawić na swoim - być może dzięki temu zaskarbiła sobie sympatię Gratusa, który prawdopodobnie jest, co tu dużo mówić, ucieleśnieniem wielu kobiecych fantazji. Osoby zamieszkujące Luonto są bardzo specyficznymi bohaterami, do których miałam dość mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo imponował mi ich styl życia, ale z drugiej ich zachowanie były trochę mdłe i nieracjonalne. Moją ulubioną bohaterką drugoplanową okazała się Dalia, która oprócz faktu, że zmieniała się w wilka, była naprawdę dobrą przyjaciółką. Z przyjemnością czytałam opowieści, jakimi raczyła główną bohaterkę, ponieważ dzięki nim razem z Chloris lepiej poznałam Luonto i jego mieszkańców.

Melissa Darwood stworzyła piękny świat, w którym każdy stawia dobro natury na pierwszym miejscu. To, jak bohaterowie opowiadają o problemach Ziemi oraz tym, że Matka Natura ma już dość naszej nieodpowiedzialności zdecydowanie daje czytelnikowi do myślenia. Mimo że Luonto stanowi wytwór wyobraźni autorki, to sam obraz świata zniszczonego kataklizmami jako konsekwencje naszych czynów stanowi przerażającą wizję. Dzięki temu może zaczniemy zwracać uwagę na to, jaki wpływ na środowisko może mieć nasze postępowanie. Autorka wprowadziła do swojej powieści jeden bardzo zaskakujący element, czyniąc książkę zupełnie nieprzewidywalną i jeszcze bardziej zaskakującą. Luonto jest niesamowitą opowieścią, gdzie cudownie wykreowany świat, pod którego idealną otoczką kryje się bardzo ważna lekcja, równoważy delikatne mankamenty w kreacji bohaterów.

Coś, co również bardzo mi się spodobało to bardzo ładny styl pisania. Słownictwo nie jest prostackie ani przesadnie wyszukane - autorce udało się znaleźć złoty środek między potocznością a podniosłością całego tekstu, dzięki czemu każdy może sięgnąć po Luonto i zachwycić się tą powieścią. Opisy są niezwykle barwne i świetnie oddziałują na wyobraźnię czytelnika.

Okładka książki jest prześliczna i idealnie oddaje klimat oraz tematykę powieści. Jest również znakomitą modelką do zdjęć (podczas ich robienia w trakcie pierwszej sesji w plenerze się przeziębiłam, ale moim zdaniem było warto!). Widać, że redakcja i korekta nie próżnowały, ponieważ pod tym względem powieść jest dopięta na ostatni guzik.

Polecam tę książkę osobom, które szukają w literaturze zupełnie nowych doznań. Luonto jest zdecydowanie najlepszą "przyrodniczą" powieścią, z jaką miałam styczność dotychczas - nie wiedziałam, że młodzieżowe fantasy może w takim stopniu wpłynąć na mój umysł i rozważanie moich zachowań. A Wy, czytaliście już Luonto?
Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-03-28 12:13:36

Opis fabuły

Nora nie ma w życiu łatwo. W przerwach między pracą musi opiekować się ojcem-kaleką, a o studiach nie może nawet pomarzyć. Pewnego dnia do małego Donovan w stanie Indiana przyjeżdża dwóch przystojnych Szkotów. Jim i Roddy od razu zyskują sympatię dziewczyny, którą ten pierwszy zdecydowanie odwzajemnia. Nora postanawia zaryzykować i uciec z mężczyznami do Szkocji, by tam spełniać...
Opis fabuły

Nora nie ma w życiu łatwo. W przerwach między pracą musi opiekować się ojcem-kaleką, a o studiach nie może nawet pomarzyć. Pewnego dnia do małego Donovan w stanie Indiana przyjeżdża dwóch przystojnych Szkotów. Jim i Roddy od razu zyskują sympatię dziewczyny, którą ten pierwszy zdecydowanie odwzajemnia. Nora postanawia zaryzykować i uciec z mężczyznami do Szkocji, by tam spełniać marzenia. Tylko czy życie z Jimem jest tym, czego ona pragnie najbardziej? Jednak po tym, jak podczas wizyty w pubie jej wzrok natrafia na tajemniczego, zielonookiego przystojniaka, Nora nie jest już niczego pewna...



Opinia

Nazwisko Samanthy Young jest obecne na prawie każdej księgarnianej półce w dziale romanse, ale Wszystko przed nami to dopiero pierwsza książka jej autorstwa, z którą się zetknęłam. Otrzymałam tę możliwość od wydawnictwa Burda Książki, za co serdecznie dziękuję i doceniam zaufanie oraz otrzymaną propozycję współpracy.
Autorka zastosowała w tej powieści narrację pierwszoosobową, przez co całą historię poznajemy z perspektywy głównej bohaterki. Co ciekawe, najważniejszym wątkiem wcale nie jest romantyczna relacja Nory i Jima oraz jej wahania co do Aidana, ale walka o życiowe cele i spełnianie marzeń. Nora w bardzo dobry sposób potrafi uporządkować sobie w głowie wartości, którymi kieruje się każdego dnia i stara się nie dopuścić do zaburzenia tej hierarchii. Jak dobrze jednak wiemy z doświadczenia, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli.



Główna bohaterka to Amerykanka, której życie dało porządnie w kość. Mam do niej dość neutralny stosunek, ponieważ czasami irytowała mnie jak nikt, ale jednocześnie było w niej coś miłego i ciepłego. Uważam jednak, że ostatnie 130 stron jest mocno naciągane i polega na trochę sztucznym stwarzaniu problemów i dramatyzowaniu. Wtedy właśnie najmniej rozumiałam postawę bohaterów, ich zachowania i pobudki, które nimi kierowały. Aidan nie wzbudził we mnie zbytnich emocji - może dlatego, że jest dla mnie za stary... Między nim a Norą również występuje dość duża różnica wieku, ale ich relacja wydaje się naprawdę zdrowa i na kolejnych stronach powieści widać, że dobrze się ze sobą dogadują. Jeśli chodzi o bohaterów drugoplanowych, to najbardziej polubiłam Quentina, Terence'a oraz Seonaid i Roddy'ego. Pierwsi dwaj ubawili mnie do łez i mimo tego, jak krótko występowali w powieści, zdążyłam ich pokochać całym serduszkiem. Przyjaciele Jima i Nory byli niezwykle uroczy i bardzo ładnie dopełniali wizerunek zgranej paczki - z przyjemnością wybrałabym się z nimi do szkockiego pubu.



Skoro o Szkocji mowa... dzięki opisaniu nieustannych deszczy w Edynburgu, Samantha Young nadała magiczny klimat swojej powieści. To miasto nie sprawia wrażenia zatłoczonej stolicy, ale małej, malowniczej mieściny, do której z chęcią przyjeżdża się na wakacje. Nie wiedziałam, że da się w taki sposób przedstawić miejscowość, którą zamieszkuje ponad pół miliona osób! Muszę uprzedzić potencjalnych czytelników tej powieści przed ogromem emocji, jakie odczują podczas lektury. W dodatku, proszę Was, nie czytajcie opisu z tyłu okładki - stanowi on prawie streszczenie fabuły, przez co na początku jest się totalnie zdezorientowanym pojawieniem się Jima (o którym ten opis nie wspomina nawet słowem). Wszystko przed nami jest naprawdę bardzo poruszającą opowieścią o życiu, muzyce i sztuce, a także o spełnianiu marzeń i dążeniu do szczęścia.
Styl pisania autorki jest niezwykle lekki i swobodny, przez co powieść czyta się w zastraszającym tempie. Nie bez znaczenia pozostało prawdopodobnie dobre, dokładne tłumaczenie oraz korekta i redakcja. Wydawnictwo spisało się na medal.



Nie mogę nie wspomnieć o cudownej okładce, która na pierwszy rzut oka od razu podpowiada czytelnikowi gatunek tej powieści. Jednakże, po otwarciu książki i odgięciu skrzydełka, możemy podziwiać wspaniały widok na szkocki most i zamek, z czego słynie Edynburg. W dodatku książka ma przyjemny dla oka papier i czcionkę oraz format, ułatwiający trzymanie jej oraz transport.
Polecam tę książkę wszystkim, którzy chcą przeczytać coś romantycznego oraz wzruszającego, co da im motywację do działania i spełniania marzeń.

pokaż więcej

 
2018-03-25 12:38:54
Autor:
Cykl: Cinder&Ella (tom 1) | Seria: Uwaga Młodość

Opis fabuły



Ella to zwyczajna dziewczyna, blogerka i miłośniczka książek. Mieszka z mamą, cieszy się życiem oraz regularnie wymienia wiadomości z tajemniczym, internetowym przyjacielem - Cinderem. Pewnego dnia mama dziewczyny ginie w wypadku samochodowym, a Ella odnosi poważne obrażenia. W związku z jej niepewnym stanem psychicznym, dziewczyna musi przenieść się do ojca i jego nowej...
Opis fabuły



Ella to zwyczajna dziewczyna, blogerka i miłośniczka książek. Mieszka z mamą, cieszy się życiem oraz regularnie wymienia wiadomości z tajemniczym, internetowym przyjacielem - Cinderem. Pewnego dnia mama dziewczyny ginie w wypadku samochodowym, a Ella odnosi poważne obrażenia. W związku z jej niepewnym stanem psychicznym, dziewczyna musi przenieść się do ojca i jego nowej rodziny. Z bliznami i traumą, Ella czuje się jak wyrzutek, Kopciuszek w idealnym domu z jego idealnymi mieszkańcami. Ale czy wygląd to wszystko? A może wystarczy otworzyć się na ludzi?







Opinia



Kiedy poprosiłam wydawnictwo Dolnośląskie o Cindera i Ellę, nie wiedziałam o tej książce zbyt dużo. Domyślałam się, że może to być kolejna na rynku wariacja na temat bajki o Kopciuszku (bo tytuł jest dość jednoznaczny) i spodziewałam się wszystkiego, ale TEGO nie przewidziałam...

Narracja użyta w tej powieści jest moją ulubioną, jeśli chodzi o pierwszoosobową - historię na zmianę opowiadają Ella i jej tajemniczy przyjaciel, Cinder. Kelly Oram napisała cudowną, wielowątkową powieść - to wcale nie romans jest tu najważniejszy. Liczy się też przyjaźń, relacje rodzinne oraz radzenie sobie z traumą i żałobą.







Ella jest bohaterką, do której nie można nie czuć sympatii - zakochana w książkach dziewczyna, która musi radzić sobie w nowym, zupełnie obcym świecie. Podczas lektury podzielałam jej emocje i frustracje, aby wraz z Ellą dojść do pewnych wniosków dotyczących jej życia. W pewnym stopniu jesteśmy do siebie bardzo podobne - obie mamy bloga, internetowego przyjaciela oraz ukochaną serię, z której bohaterką mamy coś wspólnego (chociaż ja Joanna mam na drugie - tak, tak, mowa o Chyłce). Z jednej strony zazdroszczę Elli popularności w internecie, niesamowitych przygód i cudownych przyjaciół, ale z drugiej - nigdy nie chciałabym przeżyć tego, co ona. Wydaje mi się, że autorka chciała w tej powieści zmniejszyć kompleksy czytelniczek poprzez pokazanie, że "inni mają gorzej" lub czegoś podobnego, ale nie wiem, czy uda jej się to osiągnąć. Muszę jednak przyznać, że postępowanie osób z otoczenia Elli jest bardzo realistyczne, ale po części przywraca też wiarę w ludzi - Rob jako przyjaciel jest naprawdę cudowny i swoim zachowaniem zaskarbił sobie mój podziw i szacunek.







Świat Cindera i Elli naprawdę trochę przypomina bajkę, mimo że jest brutalny i bezwzględny. Autorka pokazuje prawdziwe ludzkie zachowania i po lekturze dociera do nas, że sami czasem postępujemy jak Anastasia, wyśmiewając i dręcząc innych lub Ella, kiedy wszystkich od siebie odpychamy, tym samym ich raniąc. Czasem nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, a Oram otwiera nam oczy i zmusza do myślenia. Wydaje mi się, że wydarzeń ukazanych w tej powieści nie można brać zbyt poważnie, ponieważ kryje się pod nimi zupełnie inny, głębszy sens, który odkryjemy dopiero wtedy, gdy autorka kilkakrotnie złamie nam serce. Ta powieść wzbudza w czytelniku skrajne emocje, by ten mógł co chwilę płakać, śmiać się oraz poświęcić trochę czasu na przemyślenie swojego życia. Na tyle okładki jest już zapowiedziany drugi tom historii i obawiam się, że może on być trochę niepotrzebny. Forma zakończenia tej powieści bardzo mi się spodobała i tak właśnie powinno zostać. Chociaż, kto wie... może Kelly Oram jeszcze pozytywnie mnie zaskoczy?

Myślę, że sięgnęłam po tę książkę w naprawdę odpowiednim momencie, kiedy potrzebowałam czegoś lekkiego, romantycznego, bez morderstw i zagadek. Powieść czyta się bardzo przyjemnie i szybko, spodobało mi się lekkie pióro autorki i jej prosty, nienachalny język, którym potrafi dotrzeć do czytelnika.





Książka ma bardzo przyjemną formę, miłą dla oka czcionkę i papier. Pojawiają się również nawiązania do języka hiszpańskiego, ze względu na pochodzenie głównej bohaterki, co stanowi dla mnie dodatkowy atut. Tłumaczenie i korekta zostały wykonane z ogromną starannością, a okładka mimo swojej prostoty, natychmiast przykuwa wzrok, nie zdradzając zbyt dużo na temat fabuły.

Polecam tę książkę wszystkim, którzy chcą przeżyć prawdziwą bajkową historię w prawdziwym życiu. A Wy, czytaliście już Cindera i Ellę?
Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-03-24 17:01:30
Cykl: Joanna Chyłka (tom 6)

Pewnego dnia przebywająca na zwolnieniu lekarskim Chyłka otrzymuje list od żony byłego opozycjonisty skazanego cztery lata wcześniej za brutalne morderstwa. Łucja Terasewicz twierdzi, że ma nowe informacje na temat serii zabójstw, popełnionych rzekomo przez jej męża, byłego działacza Solidarności. Zdesperowana kobieta prosi prawniczkę o pomoc. Sprawa zaczyna się jednak komplikować, gdy... Pewnego dnia przebywająca na zwolnieniu lekarskim Chyłka otrzymuje list od żony byłego opozycjonisty skazanego cztery lata wcześniej za brutalne morderstwa. Łucja Terasewicz twierdzi, że ma nowe informacje na temat serii zabójstw, popełnionych rzekomo przez jej męża, byłego działacza Solidarności. Zdesperowana kobieta prosi prawniczkę o pomoc. Sprawa zaczyna się jednak komplikować, gdy następnego dnia Łucja Terasewicz zostaje znaleziona martwa w swoim mieszkaniu.
Remigiusz Mróz ponownie zabiera czytelnika w świat kruczków prawnych, manipulacji oraz iluzji. Tym razem sprawa zbrodni sięga aż PRL-u, co może okazać się niezłą lekcją historii i zupełnie innym spojrzeniem na tamte czasy. Bohaterowie muszą zmierzyć się z demonami przeszłości, nie tylko polskiej, ale także swojej. Ten tom cyklu zawiera chyba najwięcej aluzji do pozostałych części, przez co osoba niezaznajomiona z innymi powieściami o duecie prawników prawdopodobnie nie będzie czerpała z lektury tak wielkiej przyjemności, jak fan Chyłki i Zordona. Tych dwoje ponownie zaskakuje czytelnika, zamieniając się rolami. Prawniczka ze względu na swój stan zaczyna zachowywać się odpowiedzialnie, myśląc o konsekwencjach zdrowotnych swoich czynów. Na szczęście nie traci przy tym ciętego języka oraz bojowego usposobienia, za które tak bardzo kochają ją fani. Jej podejście do stanu błogosławionego może pozostawiać wiele do życzenia, ale często jest ono bardziej komiczne niż gniewne. Kordian stara się wspierać Joannę, ale nie przychodzi mu to z łatwością – prawniczka ponownie się od niego odsuwa, a sam Oryński wpada w coraz większe tarapaty, nie zawsze ze swojej winy. Była mentorka musi wtedy przyjść mu z pomocą, zgadzając się na układ ze swoim największym i najbardziej niebezpiecznym przeciwnikiem.
Autor, jako doktor prawa, wprowadza czytelnika w atmosferę kancelarii adwokackiej oraz przedstawia możliwości wykorzystania luk w kodeksach. Oprócz prawa karnego, główna bohaterka powieści musi również sięgnąć po Kodeks Pracy, co jeszcze nie zdarzyło się w tej serii. Można zauważyć ogromną różnorodność w poruszanych przez autora płaszczyznach prawa, co sprawia, że każdą powieść czyta się z jednakowym zaangażowaniem i przyjemnością. Oprócz tego, czytelnik pozostaje w nieustającym napięciu i oczekiwaniu na to, co wydarzy się na kolejnych stronach. Jest to domeną thrillerów prawniczych autorstwa Mroza, tak jak strach o losy bohaterów, nadzieja i ogromne przywiązanie do postaci. Pisarz z Opola wychodzi jednak poza ramy thrillera. Oprócz zwyczajowej niepewności i tajemniczości, będącej domeną dreszczowca, czytelnik staje oko w oko z brutalną historią, wcale nie tak bardzo oderwaną od rzeczywistości. Mimo że powieść ma ponad 550 stron, czytelnik nigdy się nie nudzi i nie ma zamiaru odkładać rozpoczętej lektury. Akcja toczy się bowiem bardzo szybko, a cała historia jest spójna – na zastanawianie się nie ma czasu, ponieważ autor dawkuje udzielane czytelnikowi (i bohaterom) informacje, by po lekturze ostatniego zdania zostawić ich z zupełną pustką w głowie i niecierpliwym oczekiwaniem na kolejny tom.
Mróz posługuje się językiem zrozumiałym dla czytelnika w każdym wieku. Użyta terminologia prawnicza nie należy do skomplikowanych, dzięki czemu nawet laik może czerpać przyjemność z lektury. Z czystym sumieniem nie mogę jednak polecić tej książki osobom nieprzepadającym za brutalnymi scenami czy wulgarnym słownictwem, ponieważ ich użycie jest w tej powieści konieczne, aby odpowiednio oddać klimat przygód prawników.
Czytając książki Remigiusza Mroza, nie można nie zwrócić uwagi na dokładką redakcję i korektę. Tak jest i tym razem – błędy właściwie nie występują, dzięki czemu nic nie przeszkadza w cieszeniu się emocjonującą lekturą. Muszę również zauważyć, że osoba projektująca okładkę bardzo się postarała, by ta pasowała do pozostałych części cyklu a jednocześnie stanowiła małą zapowiedź tego, czego można się spodziewać po lekturze Oskarżenia.
Mogę szczerze polecić tę książkę osobom, które uwielbiają twórczość Mroza oraz sarkastyczną prawniczkę, będącą główną bohaterką powieści. U tego autora pojęcie słabszej kontynuacji chyba nie istnieje – każda część tak samo mocno wbija w fotel i zostawia czytelnika z niezaspokojoną ciekawością tego, co wydarzy się dalej. Wszystkim, którzy mają ochotę na mocny thriller prawniczy, w którym bohaterowie ukrywają swoje mroczne sekrety i nic nie jest do końca jasne, rekomenduję, sięgnięcie po serię o Joannie Chyłce – ogromne emocje gwarantowane!

pokaż więcej

 
2018-03-21 19:32:38

Opis fabuły



Damon i Melanie cierpią z powodu nagłej straty ludzi, których kochali. Mama Melanie zmarła na raka, a dziewczyna była zmuszona patrzeć jak jej energiczna rodzicielka, będąca wspaniałą, ekscentryczną artystką odchodzi. Carlos, najlepszy przyjaciel Damona, odebrał sobie życie. Chłopak obwinia się za to, że nie zauważył żadnych znaków, że nie mógł pomóc kumplowi. Ci młodzi ludzie...
Opis fabuły



Damon i Melanie cierpią z powodu nagłej straty ludzi, których kochali. Mama Melanie zmarła na raka, a dziewczyna była zmuszona patrzeć jak jej energiczna rodzicielka, będąca wspaniałą, ekscentryczną artystką odchodzi. Carlos, najlepszy przyjaciel Damona, odebrał sobie życie. Chłopak obwinia się za to, że nie zauważył żadnych znaków, że nie mógł pomóc kumplowi. Ci młodzi ludzie zanurzają się w sztuce, która niczym terapia ma choć trochę pomóc zrozumieć bliskich, którzy odeszli. Pewnego dnia Damon i Melanie spotykają się i od razu tworzy się między nimi więź zrozumienia. Czy będą w stanie sobie pomóc? A może czasem wystarczy, by ktoś nas wysłuchał?



Opinia



Wydawnictwo HarperCollins wysłało mi propozycję zrecenzowania tej książki i przyznaję, że gdy tylko przeczytałam jej opis, wiedziałam że to właśnie ją chcę przeczytać. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że książka ma około 250 stron! Pochłonęłam ją w 2 dni i długo później nie mogłam się pozbierać...

Głównym tematem nie jest wbrew pozorom relacja głównych bohaterów, dzięki czemu autorce udało się uniknąć sztuczności taniego romansidła, gdzie ONA rzuca się JEMU w ramiona w poszukiwaniu pocieszenia.Wątek, wokół którego koncentruje się fabuła, to dochodzenie do siebie po stracie bliskiej osoby oraz to, jak zwykłe słuchanie i zrozumienie drugiego człowieka może mu pomóc. Narracja jest pierwszoosobowa, naprzemienna, a każdy rozdział rozpoczyna się słowami jednego z bohaterów do zmarłej osoby. Pozwala to czytelnikowi na zaobserwowanie zmian zachodzących w postaciach i ich stosunku do straty.

Melanie i Damon to osoby zupełnie różne, ale jednocześnie mające ze sobą wiele wspólnego, że jest to prawie niemożliwe (ale może się zdarzyć). Nie są oni jednak zbyt wyrazistymi postaciami, chociaż podejrzewam, że niewielka objętość tej powieści uniemożliwia dokładniejszą konstrukcję postaci. Muszę jednak przyznać, że Tristan znalazł się na podium moich ulubionych postaci drugoplanowych. Rzadko kiedy czytelnik ma okazję spotkać tak pozytywnego, opiekuńczego i wrażliwego bohatera. Nie bez znaczenia pozostaje tu też pewnie fakt orientacji seksualnej Tristana (zazwyczaj uwielbiam homoseksualistów w powieściach, ponieważ ich kreacje są niewinne, a sami bohaterowie zwykle wpisują się w moją definicję przyjaciela idealnego). Oficjalnie ogłaszam też Bryan i Tristan to parring życia! Przeczytajcie, to dowiecie się dlaczego.

Bohaterowie Mów do mnie zmagają się z wieloma problemami, ale całość działa na czytelnika jak katharsis - oczyszczenie z kłopotów, negatywnych emocji. Mimo tego, jak wielki ładunek emocjonalny niesie ze sobą powieść Belasco, a po skończeniu lektury jest się w totalnej rozsypce, to po jakimś czasie dociera do nas, że ta książka mogłaby być o kimkolwiek. Każdy może być Melanie lub Damonem i potrzebować tego, aby ktoś go wysłuchał. Myślę, że autorka porusza w tej powieści wiele ważnych tematów, z których znaczenia młodzi ludzie zazwyczaj nie zdają sobie sprawy. Na pewno nie jest to lektura szybka, łatwa i przyjemna, albowiem chyba nic nie wprowadza w tak nostalgiczny nastrój jak pisanie o śmierci. Muszę jednak przyznać, że Mów do mnie należy do tego typu książek, które jednocześnie chcemy i nie chcemy kończyć. Czytelnik z ogromnym napięciem wyczekuje dalszych losów bohaterów, a po przeczytaniu ostatniego zdania czuje w środku niewypowiedzianą pustkę. Powietrze jest ciężkie od ciszy, a nasz własny oddech wydaje się zbyt głośny, mącący pamięć po bliskich głównych bohaterów.

Język użyty w powieści jest bardzo dynamiczny, autorka zastosowała wiele dialogów, do których przeprowadzenia bohaterowie dojrzewają z każdą stroną. Tłumaczenie całej powieści jest bardzo dobre, logiczne i spójne, ale tytuł... podejrzewam, że miało to być przytoczenie kwestii z Otella: Mów o mnie tak jak jestem. No to gdzie tutaj mów DO mnie?
Okładka na pewno przykuwa wzrok i sięgnęłabym po tę książkę tylko ze względu na nią. Urzekł mnie piękny księżyc oraz cudowne połączenie kolorów. Całość jest delikatna i subtelna, tak jak relacja głównych bohaterów.

Polecam tę książkę każdemu, kto potrzebuje wsparcia w trudnych chwilach. Mam nadzieję, że odnajdzie tu zrozumienie, a lektura tej pozycji będzie dla niego formą terapii.
Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-03-11 22:04:40

Opis fabuły

Polacy po kolejnych porażkach podczas II Wojny Światowej tracą pozycję i szacunek w oczach innych narodów. Kiedy polskie wojsko przybywa do Wielkiej Brytanii, lotnicy zostają podzieleni na dywizjony przez dowódców lekceważących ich umiejętności. Samoloty 307 Dywizjonu Nocnego Myśliwskiego nie wzbijają się w powietrze, podczas gdy na niebie roi się od Niemców. Pewnego dnia jednak...
Opis fabuły

Polacy po kolejnych porażkach podczas II Wojny Światowej tracą pozycję i szacunek w oczach innych narodów. Kiedy polskie wojsko przybywa do Wielkiej Brytanii, lotnicy zostają podzieleni na dywizjony przez dowódców lekceważących ich umiejętności. Samoloty 307 Dywizjonu Nocnego Myśliwskiego nie wzbijają się w powietrze, podczas gdy na niebie roi się od Niemców. Pewnego dnia jednak pewien Polak postanawia wyjść przed szereg, sprzeciwić się enigmatycznym "herbaciarzom" i stawić czoła "frycom". Właśnie wtedy Lwowskie Puchacze uwierzą w siebie, Brytyjczycy jeszcze pogorszą swoje zdanie o polskich pilotach, ale samoloty RAF-u zaczną siać spustoszenie w przestworzach.



Opinia



Do przeczytania tej książki zbierałam się dość długo i przyznaję, że sięgnęłam po nią w ramach wątpliwego przygotowania do sprawdzianu z historii II Wojny Światowej, mimo że to tylko fikcja historyczna. Na teście rewelacji nie było, ale przynajmniej poczytałam dobrą książkę. Ponieważ Mróz, jak to Mróz, nie zawiódł.

Główny wątek powieści podejmuje historię Dywizjonu 307 w Anglii, ale szczęśliwie prywatne życie pilotów nie zostaje zepchnięte na drugi plan. Razem z nimi czytelnik ma okazję przeżyć rozterki sercowe oraz rozpaczliwy patriotyzm i potrzebę walki za swój kraj. Ze względu na wiele miejsc akcji powieści, zastosowano narrację trzecioosobową i przyznaję, że bardzo płynnie przeskakuje ona między losami poszczególnych bohaterów. Bardzo spodobało mi się także krótki opis historii epizodycznego bohatera na początku rozdziału, gdzie odegrał on jakąś ważniejszą rolę.

Postacią, wokół której jest budowana fabuła jest polski pilot, Feliks Essker, a książka zaczyna się w momencie gdy Felo i jego najlepszy przyjaciel, Leon, zostają przydzieleni do 307. Dywizjonu Nocnego Myśliwskiego. Feliks oraz jego towarzysze od razu zaskarbiają sobie sympatię czytelnika - ich wojskowy humor, nienawiść do Niemców i antypatia względem Anglików są niezwykle zaraźliwe. Relacja Feliksa i Aileen przyjmuje wyjątkowo ludzką formę i mimo odczuwalnego ogromnego rozczarowania zachowaniem dziewczyny, podejrzewam, że większość z czytelników ją zrozumie. Mimo że Felo pozostaje moim ulubionym bohaterem, ponieważ jest przykładem pilota doskonałego, bardzo polubiłam też Leona, chociaż czasami miałam w stosunku do niego mieszane uczucia. Niezbyt spodobała mi się duża ilość dopowiedzeń na temat losów Merowinga. Pozostali bohaterowie drugoplanowi są wyraziści, a czytelnik darzy ich uczuciami wynikającymi z ich stosunku do głównych bohaterów.

Mimo że Turkusowe szale są fikcją historyczną, niosą ze sobą ogromną ilość ciekawostek na temat 307. Dywizjonu. Na końcu autor wyjaśnia, które informacje zawarte w książce są prawdziwe, a które zmyślone oraz dostarcza ogromną ilość bibliografii i dokumentów na temat Polaków w Anglii. Mróz bardzo dokładnie i realistycznie przedstawił życie w barakach oraz codzienność pilotów. Ich przesądy oraz wzajemne relacje tworzą coś zupełnie świeżego, innego niż to, co można zobaczyć w filmach. Autor zwrócił również uwagę na to, jak Polacy byli traktowani - nie byli bohaterami, ale nieudacznikami, którzy nie znają języka i lekceważą rozkazy. Skoro już o języku mowa... autor dostarczył nam opisów wielu zabawnych scen, gdzie nieznajomość angielskiego przed polskich bohaterów poważnie daje się we znaki. W nauce nowego języka postacie pozostają niezwykle ludzkie - chyba większość z czytelników może potwierdzić, że uczenie się angielskiego czy innego języka od podstaw wcale nie jest takie łatwe. Lepiej byłoby więc, aby osoby czytające Turkusowe szale znały język herbaciarzy, by czerpać 100% przyjemności z lektury. Nie ma bowiem nic zabawniejszego niż próby dogadania się Merowinga i jego dowódców.

Język został nacechowany wieloma zwrotami związanymi stricte z wojskiem i armią. W związku z tym pojawiają się tu również wulgaryzmy, bez których żołnierz chyba nie byłby żołnierzem. Oprócz pewnej, niewielkiej dawki historii, autor dostarcza czytelnikowi opowieść o odwadze i poświęceniu, pełną emocji i napięcia. Turkusowe szale są opowieścią o ludziach, którzy nie bali się stanąć z wrogiem twarzą w twarz i zaryzykować wszystkiego, by przyczynić się do odzyskania przez kraj wolności.

Pierwsze wydanie tej powieści okazało się niedostępne po początkach popularności Remigiusza Mroza. Ku pociesze wszystkich fanów autora, którzy nie zdążyli nabyć Turkusowych szali, wydawnictwo Bellona zdecydowało się na wydanie poprawionej wersji, mimo że w przedmowie sam autor przyznaje, że nie było czego poprawiać. Niestety, w treść wkradł się mały chochlik (albo ja źle czytałam) - pewien starszy mężczyzna najpierw jest ubrany we frak a zaraz później tylko w szlafrok. Okładka jest świetnie skomponowana pod względem kolorystycznym, a papier nie męczy oczu, mimo tego że jest biały. Żałuję tylko, że względem innych książek Mroza przygody Esskera są troszkę niewymiarowe - niższe i szersze.

Polecam tę książkę każdej osobie, która chciałaby przeżyć niesamowite przygody odważnych lotników oraz rozwinąć w sobie pasję historyczną.

Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-03-09 22:24:20
Cykl: Dary Anioła (tom 1)

Opis fabuły



Clary spędza wieczór ze swoim przyjacielem Simonem w klubie Pandemonium. Nagle zauważa chłopaka o niebieskich włosach, podążającego za pięknością w białej sukni. Zafascynowana dziewczyna rusza za nimi, zwracając uwagę na fakt, że ktoś śledzi chłopaka. Po wejściu do mrocznego magazynu Clary staje się świadkiem zabójstwa, którego nie widział nikt oprócz niej. Okazuje się, że...
Opis fabuły



Clary spędza wieczór ze swoim przyjacielem Simonem w klubie Pandemonium. Nagle zauważa chłopaka o niebieskich włosach, podążającego za pięknością w białej sukni. Zafascynowana dziewczyna rusza za nimi, zwracając uwagę na fakt, że ktoś śledzi chłopaka. Po wejściu do mrocznego magazynu Clary staje się świadkiem zabójstwa, którego nie widział nikt oprócz niej. Okazuje się, że niebieskowłosy młodzieniec był demonem, a Clary nie miała prawa widzieć ani jego, ani ubranych na czarno zabójców. Czy dziewczyna oszalała? A może świat, w którym żyje ukrywa więcej, niż można przypuszczać?



Opinia



Gdy tylko zobaczyłam, że wydawnictwo MAG wydaje powieści Cassandry Clare w angielskiej, twardej oprawie, wiedziałam, że to właśnie ten moment, kiedy nareszcie zdobędę Dary Anioła. Po raz pierwszy czytałam tę serię kilka lat temu, jeszcze zanim rozpoczęła się sława Nocnych Łowców i nie wszystkie tomy były wydane w Polsce. Szczęśliwie namówiłam babcię na kupienie mi pakietu pierwszych trzech tomów Darów Anioła na święta i teraz czekam tylko na kolejne powieści autorstwa Cassie w tym cudownym wydaniu.

Po ponownym przeczytaniu Miasta kości okazało się, że pamiętam z niego o wiele mniej niż bym chciała. Między innymi, byłam święcie przekonana, że to główna bohaterka opowiada swoją historię, ale okazuje się, że Clare zastosowała narrację trzecioosobową, która tylko towarzyszy Clary. Mimo że główny wątek stanowią poszukiwania tajemniczego Kielicha Anioła, akcja została wzbogacona o opis perypetii (niekoniecznie miłosnych) i relacji między postaciami. Główna bohaterka odkrywa także głęboko zakopane sekrety swojej rodziny, przez co nie wie, komu może zaufać. Dziewczyna musi odnaleźć się w zupełnie nowej sytuacji i nowym świecie.

Clary jest niewiele młodsza ode mnie, ale muszę przyznać, że jak na swój wiek zachowuje się bardzo dojrzale. Nie irytuje wiecznym płaczem ani nie czeka na księcia w lśniącej zbroi, który mógłby ją uratować - nie, kiedy trzeba przeanalizować sytuację i działać! W swojej tragedii, jaką jest strata matki, zachowuje się bardzo ludzko, a czytelniczki bez problemu mogą wczuć się w jej rolę. Jace jest natomiast ucieleśnieniem naszych marzeń o niegrzecznych chłopcach i chyba do końca życia pozostanie jednym z moich ulubionych męskich bohaterów, nie tylko ze względu na noszenie czarnych ubrań i ładnej buzi. Muszę przyznać, że jego sarkastyczne podejście do życia jest dość podobne do mojego, a głupi też nie jest. Ideał! Z drugiej strony mamy rodzinę Lightwoodów, bardzo tajemniczych i początkowo wrogo nastawionej do naszej rudowłosej Przyziemnej. Podoba mi się to, w jaki sposób ich relacja z główną bohaterką ewoluuje. Nie możemy jednak zapomnieć o wyjątkowym (moim ukochanym) Magnusie, który pojawia się tu z całą swoją olśniewającą (dosłownie) osobowością, sprośnym humorkiem i kocim spojrzeniem. O tak, bohaterowie wykreowani przez Cassandrę Clare na długo zapadają w pamięć.

Autorka postanowiła stworzyć świat, w którym większość widzianych przez nas rzeczy znajduje się pod wpływem uroku i tak naprawdę należy do magicznego wymiaru. Nocni Łowcy, potomkowie ludzi i anioła Raziela, dbają o równowagę między światami Przyziemnych i Podziemnych, zabijając demony. Te relacje kontrolują również Przymierza. Co ciekawe, nie mamy tutaj do czynienia z czystą polityką, ale bardziej z konkretną ideologią przedstawianą przez jej zwolenników. Clare połączyła w swoim magicznym świecie znane już nam mityczne stworzenia, kreując zupełnie nowy wizerunek wampirów, wilkołaków i tym podobnych. Uroki, czary i zaklęcia wciągają czytelnika i sprawiają, że za nic nie chce on opuszczać tego świata, a wręcz stać się jego częścią.

Cassandra używa dość prostego, młodzieżowego języka, który został okraszony terminologią związaną ze światem Nocnych Łowców. Mimo że czytelnik nic z tego nie rozumie, czuje się dzięki temu jak Clary i razem z nią odkrywa tajniki magicznego uniwersum.

Ponownie w książce wydawnictwa MAG mamy do czynienia z dokładną redakcją i korektą. Muszę jednak zauważyć, że w pewnym momencie imię głównej bohaterki zostało zapisane jako Clarie i wątpię, aby był to celowy zabieg. Muszę się jeszcze trochę porozpływać nad okładką. Widzimy na niej wizerunek idealnego Jace'a i scena, w jakiej został ukazany jest niezwykle hipnotyzująca. Nie mogę sobie wyobrazić piękniejszych okładek niż to wydanie. Dodatkowo, grzbiety tych książek ustawionych obok siebie tworzą przepiękną ilustrację (na razie mam tylko jej połowę, ale mam nadzieję na ciąg dalszy i pozostałe książki Clare w tej formie lub przynajmniej w twardych oprawach - Diabelskie Maszyny są jeszcze piękniejsze, a z Kronikami Bane'a dałoby się coś wykombinować. Tym, gdzie bym to trzymała będę przejmować się później). Jestem absolutnie zakochana w tych wydaniach, brakuje im tylko autografu Cassie!
Z czystym sumieniem polecam tę książkę każdemu spragnionemu nowych wrażeń ze świata fantastyki oraz tym, którzy nie boją się romantycznych historii pełnych czarów i cierpienia.

Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-02-25 20:57:15

Opis fabuły



Eve Singer jest znaną i utalentowaną reporterką kryminalną. Ma swoją siatkę informatorów, zawsze chce znaleźć się pierwsza na miejscu zbrodni. Niestety, jej kariera jest zagrożona przez młodszą koleżankę, a Eva musi zrobić wszystko, by sprostać wymaganiom widzów i szefostwa.

Morderca nie zabija. Tworzy sztukę, zaprasza na wystawy, chce aby inni podziwiali piękno umierania,...
Opis fabuły



Eve Singer jest znaną i utalentowaną reporterką kryminalną. Ma swoją siatkę informatorów, zawsze chce znaleźć się pierwsza na miejscu zbrodni. Niestety, jej kariera jest zagrożona przez młodszą koleżankę, a Eva musi zrobić wszystko, by sprostać wymaganiom widzów i szefostwa.

Morderca nie zabija. Tworzy sztukę, zaprasza na wystawy, chce aby inni podziwiali piękno umierania, które tak go fascynuje. Pewnego dnia, gdy nieświadoma niczego Eve prosi go o odprowadzenie do domu, morderca już wie. To ona zostanie jego uczennicą, będzie recenzować jego wystawy i razem stworzą niesamowity duet. Tylko czy dziennikarka jest gotowa na takie poświęcenie dla kariery?



Opinia



Otrzymałam tę książkę w paczce-niespodziance od wydawnictwa Muza. Udało mi się nawiązać z nimi współpracę w czasie ferii (to druga współpraca nawiązana w tym czasie) i pani Marta obiecała mi wysłać kilka książek. Po tygodniu, kiedy już prawie zwątpiłam, przyszła - porwana paczka (dzięki Poczto Polska!) z 3 książkami w środku - 2 przedpremierowe egzemplarze recenzenckie oraz 1 "normalna" książka. Za Martwa jesteś piękna zabrałam się właściwie od razu, by dodać recenzję przed premierą (28.02.). I już na wstępie przyznaję, że warto było.

Głównym wątkiem przedstawionym w powieści jest oczywiście kariera Eve oraz jej relacja z mordercą. Mamy tutaj jednak mnóstwo drugoplanowych motywów, takich jak życie prywatne głównej bohaterki czy przeszłość zabójcy. Trzecioosobowy narrator śledzi poczynania bohaterów, zarówno Eve, jak i mordercy. Co ciekawe, czytelnik może odnaleźć w powieści rozdziały poświęcone ofiarom. Ci ludzie są opisani w taki sposób, aby wzbudzić sympatię czytającego, zbudować z nim więź, a kilka rozdziałów później ponieść śmierć, która jest niczym grom z jasnego nieba.

Główna bohaterka została skonstruowana w bardzo nietypowy sposób. Jest kobietą sukcesu, która musi połączyć opiekę nad ojcem z karierą zawodową. Jest to dość znajomy nam obrazek z życia codziennego. Dodatkowo, Eve wydaje się być w jakiś sposób niezwykle ludzka. Wszystkie jej myśli, wątpliwości i wahania są umotywowane takimi samymi pobudkami, jakimi my kierujemy się przy podejmowaniu decyzji. Co ciekawe, nie obdarzyłam jej żadnymi głębszymi uczuciami. Po prostu wydała mi się zwykłą kobietą, jaką każdego dnia spotykam na ulicy. Eve wzbudziła we mnie jednak ogromną empatię. Doskonale ją rozumiałam i w jakiś sposób "weszłam" do jej głowy. Konstrukcja mordercy również jest wyrazista i rzadko spotykana. Ani razu on sam nie nazywa siebie po imieniu (nie robi tego także narrator) - zawsze jest mordercą. Autorka dokładnie zagłębiła się w jego psychikę, ukazując jego postrzeganie świata. Nie jest on pokazany jako człowiek chory czy zdemoralizowany - ma on swoją wizję, której się trzyma i którą realizuje.

Świat, w którym autorka umieściła akcję swojej powieści wydaje się niezwykle bliski czytelnikowi. Ma on swoją symbolikę, jest tragiczny, czasem śmieszny, a może raczej groteskowy. Śmierć jest postawiona na pierwszym miejscu, jako spoiwo łączące Eve oraz seryjnego mordercę. Pod płachtą niezwykle mocnego, elektryzującego thrillera znajduje się prawda o świecie i tym, jak dużo jesteśmy w stanie poświęcić, by odnieść sukces. Belinda Bauer przemawia do wyobraźni czytelnika, w której ożywają wszystkie postacie i miejsca. Nie ma czasu na zastanowienie - czas leci nieubłaganie, ale kolejna wystawa tuż tuż.

Język, jakim posługuje się autorka jest bardzo dynamiczny, tak jak akcja powieści. Każdy użyty element i zabieg językowy wydaje się dokładnie przemyślany tak, aby oddać klimat powieści i odpowiednią ekspresywność. Zdarzają się oczywiście wulgaryzmy czy drastyczne opisy, ale jest to jak najbardziej potrzebne i potęguje wrażenie realizmu.

Mimo że egzemplarz, który otrzymałam jest przed ostateczną korektą, to literówki czy inne błędy można policzyć na palcach jednej ręki. Okładka jest bardzo intrygująca, ale nie do końca rozumiem jej powiązanie z tematem. Może chodzi o wystawę, ekspozycję motyli? Jeśli przeczytacie i znajdziecie jakiś związek, to koniecznie dajcie mi znać.

Polecam tę książkę każdemu, kto chce sięgnąć po mocny thriller, przy którym zarwie co najmniej jedną noc.

Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-02-18 21:47:23
Autor:
Cykl: Seria Mafijna (tom 1) | Seria: Editio Red

Opis fabuły



Nicole chce umrzeć. Nie chce być więcej bita i gwałcona przez mężczyznę, którego kocha. Gdy wreszcie decyduje się na tak dramatyczne posunięcie, jakim jest skok ze skały, jest świadkiem egzekucji. Jeden krzyk, zmieszany z echem wystrzału, pozbawia ją szansy na odebranie sobie życia. Trafia do domu gangstera, Marcusa Accardo, który nie pozwala jej umrzeć. Początkowa nienawiść...
Opis fabuły



Nicole chce umrzeć. Nie chce być więcej bita i gwałcona przez mężczyznę, którego kocha. Gdy wreszcie decyduje się na tak dramatyczne posunięcie, jakim jest skok ze skały, jest świadkiem egzekucji. Jeden krzyk, zmieszany z echem wystrzału, pozbawia ją szansy na odebranie sobie życia. Trafia do domu gangstera, Marcusa Accardo, który nie pozwala jej umrzeć. Początkowa nienawiść między Nicole a niebezpiecznym mafioso powoli przeradza się we wzajemną fascynację i namiętność. On imponuje jej swoją siłą i opanowaniem, ona jemu - pragnieniem śmierci i odwagą. Postanawiają zawrzeć więc układ. Zakazany układ.



Opinia



Kasia Haner od dość dawna katowała blogerki w swojej grupie namiętnymi fragmentami Zakazanego układu. Kiedy w końcu pojawiła się zapowiedź tej prawie walentynkowej premiery, wszystkie byłyśmy wniebowzięte. K.N.Haner słynie ze swojego tytułu królowej dramatów i tym razem również nas nie rozczarowała. Książkę dostała ze względu na objęcie ambasadorstwa tej powieści, co wiązało się z otrzymaniem również ślicznej bransoletki z symbolami związanymi z historią głównych bohaterów.

Jak w większości powieści romantycznych/erotycznych narracja jest podzielona między głównych bohaterów. Ich historia nie jest jednak tak prosta, jak w większości romansideł dostępnych na rynku. To wcale nie miłość gra tu główną rolę, ale niebezpieczeństwo i mafijne porachunki. Autorka zabiera czytelnika w podróż w świat gangsterów, gdzie przemoc, narkotyki i ogromne pieniądze to codzienność.

Nicole jest jedną z tych bohaterek, co do których mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony wydaje się silna, odważna i niezależna, ale czasami jej rozterki doprowadzały mnie do szału. Muszę jednak przyznać, że jak na taką niepozorną osóbkę potrafi nieźle namieszać w mafijnym świecie Marcusa Accardo. Sam gangster jest skonstruowany tak, aby rozpalać wyobraźnię i pobijać serca kobiet. Bardzo miło zaskoczył mnie też fakt, że Marcus nie chce być od niczego uzależniony i nie ma tatuaży, wygląda bardziej jak biznesmen. Trochę łamie tym samym stereotypowy wizerunek handlującego narkotykami bandziora. Muszę jednak przyznać, że moje serduszko skłania się bardziej w stronę Aleksandra. Podobało mi się również to, jak zagubieni w nowej sytuacji byli bohaterowie. Było to niezwykle ludzkie i bliskie temu, jak zachowałby się każdy inny normalny człowiek. Oprócz tego, w książce znalazło się też miejsce na urocze docinki ze strony głównych bohaterów oraz ociekające sarkazmem wypowiedzi.

Na temat tego, czy świat wykreowany przez autorkę jest realny, nie mogę się zbytnio wypowiedzieć. Jest on jednak pokazany tak, jak mógłby wyglądać, gdybyśmy o nim wiedzieli. Życie gangstera jest tu ukazane takim, jakie zazwyczaj je sobie wyobrażamy - dosadne i brutalne. Tutaj jednak świat Marcusa Accardo chwieje się w posadach przez jedną, małą osóbkę... Opisy pomieszczeń i krajobrazów są bogate, ale nie przydługie czy nudne - wszystko jest bardzo ładnie wyważone i skomponowane. Znajdzie się również kilka gorętszych scen, więc wrażliwe i pruderyjne czytelniczki raczej nie powinny po nią sięgać. Osobom, których nie gorszy opis scen erotycznych, mogę zagwarantować, że będą przewracać strony z wypiekami na twarzach i nieodpartą ciekawością tego, co będzie dalej.

Język, jakim posługuje się autorka idealnie wpasowuje się w klimat powieści i gangsterskiego świata. Jest bowiem dosadny, bezpośredni, ale pełen żądzy i pragnienia. Odradzam tę powieść czytelnikom, którzy nie przepadają za wulgaryzmami, bo tutaj znajdziecie tego dość dużo. Kim jednak byłby mafioso, który od czasu do czasu nie rzuci jakiejś panienki lekkich obyczajów?

Książka została wydrukowana na delikatnym papierze, którzy nie męczy oczu. Okładka ze skrzydełkami stanowi dodatkowy atut, nie wspominając o całkiem niezłej klacie na froncie. Widać, że ktoś przyłożył się do korekty, bo literówek czy innych chochlików właściwie nie ma.

Polecam tę książkę każdej dziewczynie/kobiecie, która nie boi się wyzwać i pragnie wejść w namiętny układ z Marcusem Accardo.

Ines de Castro

pokaż więcej

 
2018-02-18 19:13:34
Autor:

Opis fabuły



Molly od dziecka stawiano najwyższe wymagania - w sporcie i w nauce. Pewnego dnia postanawia przerwać studia i wyjechać do Los Angeles. Tam, zrządzeniem losu, dostaje pracę u Reardona - najpierw jako kelnerka w restauracji, a później jako jego osobista asystentka. Musi wtedy troszczyć się o wszystko, aż w końcu pewnego dnia ma zorganizować grę pokera. Tak oto Molly wkracza do...
Opis fabuły



Molly od dziecka stawiano najwyższe wymagania - w sporcie i w nauce. Pewnego dnia postanawia przerwać studia i wyjechać do Los Angeles. Tam, zrządzeniem losu, dostaje pracę u Reardona - najpierw jako kelnerka w restauracji, a później jako jego osobista asystentka. Musi wtedy troszczyć się o wszystko, aż w końcu pewnego dnia ma zorganizować grę pokera. Tak oto Molly wkracza do świata hazardu i sław. Gry organizowane są coraz częściej, a Molly stara się, by wszystko było na jak najwyższym poziomie. Czy dobra passa się utrzyma? A może to było tylko szczęście początkującego?

Opinia



Mam ostatnio wrażenie, że Gra o wszystko prześladuje mnie dosłownie wszędzie. Gdy wybrałam się do kina na VIII epizod Star Wars wszędzie były ulotki i reklamy tego filmu. Jakiś czas później dowiedziałam się, że jest on nominowany do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany, a wydawnictwo HarperCollins przysłało mi propozycję zrecenzowania pozycji Molly Bloom o tym samym tytule. Wtedy uznałam, że to nie może być przypadek, ale przeznaczenie i postanowiłam zaryzykować.

Historię życia opowiada Molly Bloom - autorka i główna bohaterka książki. Przedstawia swoją drogę na pokerowy szczyt, mimo że już na początku wiemy, jak jej gra się potoczyła. Najważniejszym wątkiem są oczywiście organizowane spotkania, ale, jak to w ludzkim życiu bywa, mamy też miłość, przyjaźń, pasję i namiętność.

Molly sprawia wrażenie dumnej ze swojego dzieła, ze wszystkiego, co osiągnęła. Mówienie o tym chyba nie przychodzi jej z wielkim trudem. Mimo że jej decyzje nie zawsze są racjonalne, da się ją polubić, ale chyba tylko jako bohaterkę książki, nie osobę. Gołym okiem można zauważyć zmiany imion niektórych bohaterów - wydają się trochę nierealne i niespotykane. Każda z postaci sprawia jednak wrażenie prawdziwej, ludzie nie stracili swojego człowieczeństwa i wielowymiarowości przed przeniesienie ich na papier. Żałuję trochę, że wątek Leonardo DiCaprio zakończył się trochę niespodziewanie - z przyjemnością poczytałabym jeszcze trochę o tym Hollywoodzkim przystojniaku.

Autorka opowiada swoją historię w sposób, jakby to wcale nie była autobiografia, ale całkowicie fikcyjna historia. Rzadko spotykam się z takim sposobem przedstawienia własnego życia - zazwyczaj biografie są pełne nudnych faktów i dat. W przypadku Gry o wszystko, historia Molly przypomina powieść. Wszystko w niej jest naturalne i lekkie, książka Bloom wciąga i pochłania bez reszty, a czytelnik wprost nie może się doczekać tego, co będzie dalej. Mimo że w temacie pokera jestem zupełnie zielona, bez trudu orientowałam się w terminologii używanej przez bohaterów. Historia Molly jeszcze bardziej podsyciła moją fascynację pokerem i w wolnej chwili bliżej przyjrzę się tematowi. Dodatkowo, Gra o wszystko pokazuje w jaki sposób hazard uzależnia - nie trzeba tylko grać, by nie móc bez niego żyć i dla kart zrezygnować z rodziny i przyjaciół. Nie miałam również pojęcia, że gry pokerowe urządza się w taki sposób - Molly przedstawia nam hazardowy półświatek od kuchni, z zupełnie nowej perspektywy niż ukazane w filmach.

Język użyty w powieści jest prosty, pozbawiony zbędnej wulgarności. Molly przedstawia swoją wersję wydarzeń, przytacza rozmowy tak, jak je zapamiętała. Zarówno zawodowy pokerzysta, jak i laik zrozumie wszystkie użyte pojęcia, a lektura okaże się czystą przyjemnością.

Mam ogromną słabość do książek posiadających filmową okładkę, która w tym wypadku idealnie oddaje ducha i wydźwięk powieści. Tłumaczenie jest bardzo płynne i przyjemne, nie ma także rażących literówek czy błędów.

Polecam tę książkę każdemu, kto chciałby poznać bezwzględny świat pokera oraz historię niesamowitej, silnej kobiety, pokerowej księżniczki z Miasta Aniołów.

Ines de Castro

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
179 108 390
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd