Lucyna Tomoń 
today-ornever.blogspot.com
Witaj! Przeczytałeś/aś moją recenzję? Zgadzasz się z nią? A może wręcz przeciwnie? Przydała Ci się, zachęciłam Cię do lektury, a może sprawiłam, że nigdy nie sięgniesz po tę książkę? Opowiedz mi o tym! Codzienna garść INSPIRACJI: https://www.facebook.com/pages/Lucyna-Tomo%C5%84-todayornever/192845530752152 Współpraca- lucynatomon@gmail.com
25 lat, kobieta, Toruń, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 12 godzin temu
Teraz czytam
  • Ballada o pewnej panience
    Ballada o pewnej panience
    Autor:
    Ballada o pewnej panience Nowa książka Szczepana Twardocha. Wszystkie najważniejsze opowiadania. I nic więcej nie trzeba już mówić. Reszty dowiecie się sami. Spis treści: 1. Ballada o pewnej p...
    czytelników: 1069 | opinie: 75 | ocena: 6,57 (514 głosów)
  • Intymnie. Rozmowy nie tylko o miłości
    Intymnie. Rozmowy nie tylko o miłości
    Autorzy:
    Czego pragnie kobieta, a czego mężczyzna? Czy monogamia może być podniecająca? Czy nimfomankę kiedykolwiek boli głowa? I po co ludziom wierność? Jak kocha się ginekolog? Autorów tej książki pewnie ni...
    czytelników: 979 | opinie: 47 | ocena: 6,94 (338 głosów)
  • Jedwabnik
    Jedwabnik
    Autor:
    Pisarz Owen Quine zaginął. Jego żona zleca sprawę prywatnemu detektywowi Cormoranowi Strike’owi. Kobieta sądzi, że mąż potrzebował kilku dni dla siebie, jak to zdarzało się już wcześniej. Strike ma go...
    czytelników: 7978 | opinie: 515 | ocena: 7,03 (4081 głosów) | inne wydania: 2
  • Lekcje francuskiego
    Lekcje francuskiego
    Autor:
    Gdy Kate zaraz po ukończeniu Yale otrzymuje propozycję pracy w charakterze asystentki mieszkającej w Paryżu, znanej amerykańskiej fotograf Lydii Schell, nie waha się ani chwili. Młoda dziewczyna pozna...
    czytelników: 314 | opinie: 18 | ocena: 5,13 (107 głosów)
  • Pamiętnik
    Pamiętnik
    Autor:
    Karty starego notatnika kryją historię romantycznej miłości. Starszy pan codziennie odczytuje ją mieszkającej w domu opieki kobiecie chorej na alzheimera. Jest to opowieść o bogatej dziewczynie z mias...
    czytelników: 24833 | opinie: 1290 | ocena: 7,66 (12726 głosów) | inne wydania: 10

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-07-17 13:21:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Z ciekawością czekałam na tę książkę. Ostatnia podobna, jaką pamiętam to 5 składników Jamiego Olivera. Ale Jamie to raczej konkretne posiłki. Wiem, że można zrobić obiad z kilku składników, makaron z dwóch, albo sałatkę z trzech, ale...wypieki? Mąka, cukier, coś płynnego, drożdże, masło to już cztery. Zastanawiałam się, czy to w ogóle może się udać.

Książka została podzielona na kilka...
Z ciekawością czekałam na tę książkę. Ostatnia podobna, jaką pamiętam to 5 składników Jamiego Olivera. Ale Jamie to raczej konkretne posiłki. Wiem, że można zrobić obiad z kilku składników, makaron z dwóch, albo sałatkę z trzech, ale...wypieki? Mąka, cukier, coś płynnego, drożdże, masło to już cztery. Zastanawiałam się, czy to w ogóle może się udać.

Książka została podzielona na kilka działów, wypieki słone, zdrowe przekąski, a nawet lody. Wszystkie z zaledwie trzech składników. Znajdziecie w niej przepis na chleb, na ciasto, quiche, ciasteczka, nawet na sernik. I tylko trzy składniki.

To, co najbardziej interesowało mnie w tej książce, to to, czy autorka nie poszła najłatwiejszą z możliwych dróg, wybierając gotowe produkty. Sernik można zrobić używając pokruszonych ciastek jako spodu, których nie trzeba już piec, dodawać czegokolwiek, a to wcale nie jest prawdziwy jeden składnik...

Okazuje się, że nie. W przepisach naprawdę mało jest gotowców. W wypiekach natomiast króluje self-rasing flour, mąka samorosnąca, która w Polsce jest nie do dostania. To po prostu mąka wymieszana w odpowiednich proporcjach z proszkiem do pieczenia, można ją przygotować samemu.

Wypróbowałam dwa przepisy. Jeden na strzelające lody i drugi na słodki chlebek z...lodów właśnie. Lody, których bazą jest sok pomarańczowy, musują dzięki dodaniu sody i są naprawdę super. Idealne do przygotowania z dziećmi, bo mikstura po dodaniu sody "rośnie". Przepis jest banalny, a na dzieciach z pewnością zrobi wrażenie. Drugi, na słodki chlebek, którego bazą były roztopione lody waniliowe wymaga, jak przypuszczam z mojej strony, nieco dopracowania. Rozpuszczone lody ubija się długo, potem dodaje mąkę z proszkiem. Mój chlebek niestety miał niewielki zakalec. Mam natomiast zamiar podejść do niego ponownie.

Super propozycja, nie jest przekombinowana. Dla zabieganych, dla tych, którzy boją się ogromnej listy składników, dla początkujących. Przede wszystkim jednak idealna, bo do wspólnego pieczenia zaprosić dzieci. Z pewnością poradzą sobie z taką ilością składników i prostymi przepisami.
musujące lody z przepisu Rainey Sarah

Lucyna Tomoń/ www.today-ornever.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-07-13 12:07:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Colleen Hoover pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać. Autorka tych powieści YA, po których czytelnikowi zostaje kac gigant. Tych, które poleca się przyjaciółce. Odnoszę wrażenie, że jeżeli sięgnęło się po jedną z książek autorki, trudno nie śledzić na bieżąco i nie czytać wszystkiego, co napisała.
Merit żyje w licznej rodzinie, w której panują bardzo skomplikowane relacje. Ojciec...
Colleen Hoover pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać. Autorka tych powieści YA, po których czytelnikowi zostaje kac gigant. Tych, które poleca się przyjaciółce. Odnoszę wrażenie, że jeżeli sięgnęło się po jedną z książek autorki, trudno nie śledzić na bieżąco i nie czytać wszystkiego, co napisała.
Merit żyje w licznej rodzinie, w której panują bardzo skomplikowane relacje. Ojciec zostawił matkę, kiedy ta chorowała na raka dla...jej pielęgniarki. Siostra Merit spotyka się z terminalnie chorymi chłopcami. Brat codziennie wywiesza na dworze jakiś pouczający cytat. Tylko najmłodszy z rodzeństwa jest względnie...normalny. Ale to pewnie dlatego, że ma dopiero 4 lata. Mieszkają w starym...kościele, który ojciec kupił, żeby zemścić się na księdzu, którego pies bez przerwy ujadał. Macocha Merit mieszka z nimi i matką. Matka choruje na agorafobię i mieszka w piwnicy.
Sprawy jeszcze bardziej się skomplikują, kiedy w ich życiu pojawi się brat macochy i chłopak Honor- siostry bliźniaczki Merit.
"Without Merit" jest inna niż wszystkie dotychczasowe książki Hoover. Do tej pory autorka kojarzyła mi się raczej z melancholią, wybrałabym jej książki, gdybym chciała przepłakać całą noc. "Without Merit" jest inna. Merit jest inna. Ma w sobie dużo złości, takiego buntu przeciwko swojej rodzinie, przeciwko światu i....sobie samej. Rodzina Vossów jest zupełnie poplątana, szalona, trochę nierealna i bardzo zabawna. Nie przypominam sobie, żeby autorka w którejkolwiek książce była śmieszna...
Wszystko to nie ujmuje ani akcji, ani jej autentyczności. Merit wyróżnia się spośród innych głównych bohaterek Hoover. Brak jej romantyzmu, eteryczności. Jest zbuntowana, zła. Cała nieco nierealna fabuła sprawia, że książka jest lekka, chociaż ostatecznie mówi o naprawdę trudnym temacie. Chodzi o depresję. Nie do końca wiem, czy trafia do mnie ten sposób pisania o niej. Przy całej zgromadzonej przeze mnie wiedzy na ten temat, wydaje mi się, że to takie jakby przedstawienie depresji w wersji light. Nie przemawia do mnie. Natomiast problemy Merit są już jak najbardziej realne, a jej bunt bardzo zrozumiały.
Idealna na wakacje. Lekka, inna niż wszystkie dotychczasowe książki Hoover. Dla młodych czytelniczek YA, ale także dla tych, które lubią książki autorki. Takie, przy których uśmiech sam wypływa na twarz.
www.today-ornever.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-06-17 13:43:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Lou Clark (tom 3)

Jest szaleństwo. I bardzo dużo się dzieje. Louisa jest żywiołową bohaterką, pełną energii. Taka też za każdym razem jest jej historia. Jej życie goni, w trzeciej części naprawdę daje się ponieść rytmowi Nowego Jorku. Fabuła z pewnością nie jest nudna. Lou jest taką osobą, której zawsze się coś przytrafia. No wiecie, jeżeli w drewnianym kościele spadnie cegła, to z pewnością na Lou. Trzeba... Jest szaleństwo. I bardzo dużo się dzieje. Louisa jest żywiołową bohaterką, pełną energii. Taka też za każdym razem jest jej historia. Jej życie goni, w trzeciej części naprawdę daje się ponieść rytmowi Nowego Jorku. Fabuła z pewnością nie jest nudna. Lou jest taką osobą, której zawsze się coś przytrafia. No wiecie, jeżeli w drewnianym kościele spadnie cegła, to z pewnością na Lou. Trzeba jeszcze pamiętać o rodzinie Louisy, w której też sporo się dzieje.

Czyta się szybko, trudno się oderwać, jeszcze trudniej nie wejść całą sobą w tę historię. Jojo Moyes nie bez przyczyny osiągnęła pozycję autorki bestsellerów. "Moje serce w dwóch światach" też już zdążyło wejść na listę bestsellerów Empiku. Tylko...

To nie jest "Zanim się pojawiłeś". Choćby nie wiem co, tamtej historii nie da się powtórzyć i jak to zwykle bywa przy kolejnych częściach, tendencja jest nieco spadkowa....

Przyznaję, trzecia część podoba mi się znacznie bardziej niż druga, ale z pewnością nie przebija pierwszej...To nie byłoby możliwe :-). Nie zmienia to jednak faktu, że pozostaję fanką Moyes, uwielbiam jej lekkie pióro i...element zaskoczenia.

Paradoks tej książki polega na tym, że nie da się po nią nie sięgnąć. Jeżeli przeczytaliście już poprzednie, musicie historię domknąć i dowiedzieć się jak skończyła się historia. Jeżeli książka jest jeszcze przed Wami, zostawi Wam takiego kaca, że proponuję od razu kupić całą trylogię.

Lekka, wesoła, bardzo wakacyjna. Świetna na plażę, albo na hamak po ciężkim dniu...:-)
Cała recenzja- http://today-ornever.blogspot.com/2018/06/moje-serce-w-dwoch-swiatach-jojo-moyes.html

pokaż więcej

 
2018-06-01 12:32:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Tucker jest jedną z tych autorek, po którą sięgam w ciemno. Nie sprawdzam recenzji, nie czytam nawet opisu, po prostu wiem, że muszę ją mieć i przeczytać natychmiast. Moja miłość do niej trwa niezmiennie od "10 płytkich oddechów",która notabene była pierwszą recenzowaną przeze mnie na poważnie książką, wydaną podobnie jak "Chroń ją" przez Wydawnictwo Filia.

Dwóch głównych bohaterów,...
Tucker jest jedną z tych autorek, po którą sięgam w ciemno. Nie sprawdzam recenzji, nie czytam nawet opisu, po prostu wiem, że muszę ją mieć i przeczytać natychmiast. Moja miłość do niej trwa niezmiennie od "10 płytkich oddechów",która notabene była pierwszą recenzowaną przeze mnie na poważnie książką, wydaną podobnie jak "Chroń ją" przez Wydawnictwo Filia.

Dwóch głównych bohaterów, historia przeplata ich dwa odrębne punkty widzenia, do tego zdążyła już nas przyzwyczaić Tucker.

Noah jest synem komendant policji, która skrywa trudną tajemnicę. Jej ciężar wydaje się Jackie nie do udźwignięcia do tego stopnia, że...popełnia samobójstwo. Noah będzie się musiał zmierzyć z zupełnie nową rzeczywistością i przeszłością, zarówno swoją, jak i nierozwiązaną zagadką sprzed lat.

Grace żyje w zupełnie innym świecie, razem ze swoją matką mieszka w przyczepie kempingowej i walczy o każdy dzień. Jej matka jest uzależniona od heroiny.

Łączy ich Abe, policyjny partner sprzed lat Jackie i ojciec Grace. Abe zginął wiele lat temu, sprawa została zamknięta. Jednak po śmierci Jackie pewne fakty postawią sprawę w zupełnie innym świetle. Czy Noahowi i Grace uda się rozwikłać zagadkę śmierci ojca dziewczyny?

Okazuje się, że plotka tym razem nie kłamała. "Chroń ją" jest znacznie bardziej kryminałem, niż romansem z elementami sensacji. Powiedziałabym, że to taki kryminał YA. Ale to w zupełności nie oznacza, że książka jest zła. Bo to genialne, świeże spojrzenie na kryminał.

Główny wątek, tajemnica śmierci Abe'a, jest świetnie utrzymany, Tucker dawkuje czytelnikowi informacje w typowy dla dobrego kryminału sposób. Kropką nad i przy wartkiej akcji z pewnością jest to, co rodzi się między Noahem i Grace. Ich relacja od początku jest trudna, głównie z powodu konfliktu interesów. Dobre imię ojca Grace stoi w opozycji do pamięci o matce Noaha.

Nie sposób napisać o wszystkim, bo za chwilę zahaczę o spoiler. To trzeba przeczytać samemu. I przeżyć, bo "Chroń ją" ogromnie wchodzi w głowę. To książka z tych, które przełamują czytelniczy zastój, taka, po której ma się kaca, bo bohaterowie żyją w naszej świadomości i musi upłynąć sporo czasu, zanim historia z powrotem wróci na strony powieści.

A! Zapomniałabym o najważniejszym. Zaskoczenie wbije Was w ziemię. Tak naprawdę mocno.

Lucyna Tomoń/ http://today-ornever.blogspot.com/2018/06/chron-ja-katucker.html

pokaż więcej

 
2018-05-19 18:23:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Elizabeth Strout jest jedną z tych autorek, o których bardzo dużo słyszałam, bardzo chciałam przeczytać, ale jakoś...nigdy nie wystarczało czasu. Tym sposobem zamiast zacząć, jak większość, od "Mam na imię Lucy" zaczęłam od "Amy i Isabelle", która oryginalnie jest jej debiutancką powieścią, wydaną właśnie w Polsce nakładem wydawnictwa Wielka Litera.
Dwie główne bohaterki i ich dwie...
Elizabeth Strout jest jedną z tych autorek, o których bardzo dużo słyszałam, bardzo chciałam przeczytać, ale jakoś...nigdy nie wystarczało czasu. Tym sposobem zamiast zacząć, jak większość, od "Mam na imię Lucy" zaczęłam od "Amy i Isabelle", która oryginalnie jest jej debiutancką powieścią, wydaną właśnie w Polsce nakładem wydawnictwa Wielka Litera.
Dwie główne bohaterki i ich dwie historie. Isabelle, matka Amy, od lat pracuje w tym samym miejscu, mieszka sama z córką, jest powściągliwa i przez innych odbierana jako nieco sztywna. Amy jest nastolatką wchodzącą właśnie we wczesną dorosłość. Nie do końca wie, co się z nią dzieje, nie ma też śmiałości pytać o to matki. Ich relacja jest...trudna. Autorka opisuje ją jako niewidzialną czarną nić łączącą kobiety, która napina się w sytuacjach trudnych. Tych dostarcza Amy, kiedy poznaje nowego nauczyciela matematyki, pana Robertsona. Relacja nastolatki i nauczyciela daleko wykracza poza tę formalną i budzi w Amy ogrom wstydu. Do czasu...kiedy o wszystkim nie dowie się Isabelle.
Opis fabuły w ogóle nie oddaje świetności tej książki. Naprawdę, kiedy sama go czytałam, obawiałam się, że książka mnie znuży i trudno mi będzie dobrnąć do końca. Nic bardziej mylnego. Trudno było mi się oderwać.
Elizabeth Strout doskonale kreśli obraz małomiasteczkowej amerykańskiej społeczności. Doskonale pokazuje ramy, w których żyją mieszkańcy miasteczka. Co więcej, idealnie opisuje również ramy, w które jako samotna matka wpędza się Isabelle i w jakich nakazuje funkcjonować Amy.
Bunt nastolatki nie jest tu niczym oczywistym. Autorka pokazuje go jakby od środka, nie jako wszechwiedząca, ale jakby Amy była pierwszą nastolatką wchodzącą w ten trudny okres. Bo czy nie jest tak, że każdy z nas kiedy przez to przechodził, czuł, że coś jest nie tak i że z pewnością nikt z rówieśników nie przeżywa nic podobnego?
Na uwagę zasługuje tu jednak głównie gorzka relacja matki i córki. Matki, która za wszelką cenę próbuje ustrzec Amy przed błędami, które sama popełnia w młodości i jest tym tak bardzo pochłonięta, że nie zauważa, że córka robi właśnie to, czego Isabelle obawia się najbardziej. Co więcej, Isabelle zazdrości córce. To z pewnością jedna z ciemniejszych stron macierzyństwa i przypuszczam, że niemal żadna kobieta nie miałaby w sobie tyle odwagi, by przyznać się do tego, że zazdrości córce pierwszej miłości, pierwszego pocałunku...
Wielowątkowość i doskonale napisana historia. Doskonała na rozpoczęcie przygody z Elizabeth Strout. To nie jest powiastka, którą czyta się raz, a potem na zawsze odkłada na półkę, ale historia, którą chce się mieć w swojej bibliotece.
Lucyna Tomoń/ http://today-ornever.blogspot.com/2018/05/amy-i-isabelle-elizabeth-strout.html

pokaż więcej

 
2018-05-09 15:05:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Wszyscy chcemy mieszkać pięknie. Niektórzy skupiają się na tym mniej, inni bardziej. Czasami chcemy wykonać kompleksowy remont całego mieszania, innym razem wymienić kanapę, kiedy indziej po prostu coś odświeżyć.

Zaczyna się najczęściej tak samo. Coś bym zmieniła. Potem następuje wielogodzinne przeglądanie internetu w poszukiwaniu inspiracji, szybkie zakupy w Ikei (te słodkie świeczki i...
Wszyscy chcemy mieszkać pięknie. Niektórzy skupiają się na tym mniej, inni bardziej. Czasami chcemy wykonać kompleksowy remont całego mieszania, innym razem wymienić kanapę, kiedy indziej po prostu coś odświeżyć.

Zaczyna się najczęściej tak samo. Coś bym zmieniła. Potem następuje wielogodzinne przeglądanie internetu w poszukiwaniu inspiracji, szybkie zakupy w Ikei (te słodkie świeczki i kolorowe osłonki na doniczki też się przecież przydadzą) i można urządzać. Stara kanapa zostaje, ale rzucimy na nią kolorowe poduszki. Kredens zostaje, bo po rodzicach, ale obok postawimy stolik kawowy, w skandynawskim stylu, wszyscy na instagramie taki mają. Na stolik lampa, co prawda nie chodzi od dwóch lat, ale szkoda wyrzucać. Jeszcze tylko zapalę świeczki i...Voila. Wygląda jak w katalogu? No

właśnie...ani trochę. Tutaj z pomocą przychodzi książka Jagody Kutkowskiej. Autorka chciałaby, żeby książka stała się takim notatnikiem z pomysłami. Czytelnik ma po niej pisać, notować swoje

pomysły. Ona natomiast pokazuje krok po kroku jak na początku wyznaczyć swój styl, zacząć zbierać inspiracje, dobierać kolory, tworzyć mood boardy (a nie tylko tablice na Pintereście :)), a potem przejść od projektowania, do tworzenia. Podaje też sporo sprawdzonych trików na to, by przestrzeń powiększyć, pomniejszyć, sprawić, by było jaśniej, cieplej etc. Brzmi super, prawda?

I w środku jest równie świetna. Przepięknie wydana, myślę, że nie znajdzie się wielu czytelników, którzy odważą się po niej pisać...Z pewnością jednak będzie źródłem praktycznej wiedzy i pozwoli usystematyzować nasze pomysły. Co więcej, z pewnością stanie się źródłem inspiracji, autorka podaje na przykład adresy świetnych kont wnętrzarskich na instagramie. Autorka każdemu pomieszczeniu poświęca osobny rozdział, pisze o dodatkach, roślinach, kolorach. Całość opatrzona jest ogromną ilością pięknych zdjęć.

"Mieszkaj pięknie" trafiło do mnie w najlepszym momencie, właśnie się przeprowadziłam. Na razie jestem w fazie planowania i mieszkania na walizkach (przesadzam, walizek już nie ma, ale nie ma też szafy, więc ciuchy leżą na podłodze...), ale już wiem, że z wielu rad autorki skorzystam.

I stworzę moją własną urban jungle. To ostatni rozdział w książce, mój ulubiony, zajrzyjcie koniecznie! :)
http://today-ornever.blogspot.com/2018/05/mieszkaj-pieknie-jagoda-kutkowska.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
366 151 1252
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (25)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd