Silaqui 
kronikinomady.pl
Nieuleczalnie zadurzona w fantastyce
31 lat, kobieta, Warszawa, status: Czytelniczka, dodała: 28 książek i 3 cytaty, ostatnio widziana 2 dni temu
Dodane cytaty
  • Gdzieś w centrum miasta, które tkwi w każdym z nas, leży cmentarz starych miłości. Szczęściarze, zadowoleni ze swojego życia i z tego z kim je dzielą, przeważnie o nim nie pamiętają. Nagrobki są wyblakłe lub powywracane, trawa nieskoszona, wszędzie plenią się jeżyny i dzikie kwiaty. U innych miejsce to wygląda dostojnie i schludnie jak cmentarz wojskowy. Kwiaty podlano i ułożono, wysypane tłuczem ścieżki są starannie zagrabione. Widać ślady częstych odwiedzin.

    Cmentarz większości z nas przypomina szachownicę. Niektóre pola są zaniedbane albo wręcz leżą odłogiem. Kto by sobie zawracał głowę nagrobkami – czy też miłościami, które pod nimi spoczywają? Nawet nazwiska zatarły się w pamięci. Inne groby pozostają jednak ważne, choć byśmy niechętnie się do tego przyznawali. Odwiedzamy je często – prawdę mówiąc – zbyt często. Nigdy nie wiadomo, jak się będziemy czuli po wyjściu z cmentarza: czasem będzie nam lżej, czasem ciężej na duszy. Nie sposób przewidzieć w jakim nastroju będziemy wracać do domu teraźniejszości.
    Jonathan CarrollZakochany duch
  • Opisz swe oczy,
    A ja opiszę serce twe.
    Opisz swe stopy,
    A ja opiszę dłonie twe.
    Opisz swe wieczory,
    A ja ci opiszę ranki twe.
    Opisz swe pragnienia,
    A ja ci powiem, czego chcesz.
    Frank HerbertDiuna
  • Jest taki moment, blisko szczytu rozkoszy, kiedy logika zawodzi, a oddech staje się przyspieszony, kiedy spojrzenia się spotykają i oboje widzą PRZEZ siebie, przez te wszystkie małe, społeczne bariery...
    Siegając wzrokiem daleko, daleko, do miejsca, gdzie jakaś drobna część mózgu wciąż myśli, że w tym wszystkim o coś jednak chodzi.
    Chodzi o dawanie życia dzieciom, szepcze.
    Czyż nie na tym polega kontynuacja życia? I czy dzieci nie są wrażliwymi istotkami, bezsilnymi wobez zimna i drapieżników? I czy ten akt tak naprawdę nie decyduje o reszcie twojego życia? I życia twoich dzieci. I dzieci twoich dzieci...?
    Czyż nie ma takiej części, miejsca, cichutkiego głosu, rozbrzmiewającego gdzieś w głębi i pytającego, czy to nie mogłoby, nie powinno, nie może znaczyć nic więcej? Czy naprawdę nie ma tego czegoś, co zagląda w oczy każdego z partnerów i pyta, na swój sposób...
    Czy to właśnie ty?
    Larry NivenDzieci Beowulfa
zgłoś błąd zgłoś błąd