Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Faza szósta: Światło

Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Cykl: Gone (tom 6)
Wydawnictwo: Jaguar
8,26 (1548 ocen i 204 opinie) Zobacz oceny
10
437
9
310
8
342
7
259
6
125
5
47
4
15
3
8
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Light
data wydania
ISBN
9788376862033
słowa kluczowe
gone, etap, Faza Szósta: Światło
język
polski
dodała
Accio

Od chwili, gdy wszyscy dorośli zniknęli z Perdido Beach, minął już prawie rok. Pozbawieni kontroli i opieki młodzi ludzie przeżyli głód, zarazę, bezpardonową walkę o władzę. Przetrwali. Przynajmniej część z nich. Powrót do normalności był ich marzeniem.Teraz to marzenie może się ziścić i nagle zewnętrzny świat napawa mieszkańców ETAPu lękiem. W obrębie bariery wydarzyło się wiele rzeczy, które...

Od chwili, gdy wszyscy dorośli zniknęli z Perdido Beach, minął już prawie rok. Pozbawieni kontroli i opieki młodzi ludzie przeżyli głód, zarazę, bezpardonową walkę o władzę. Przetrwali. Przynajmniej część z nich. Powrót do normalności był ich marzeniem.Teraz to marzenie może się ziścić i nagle zewnętrzny świat napawa mieszkańców ETAPu lękiem. W obrębie bariery wydarzyło się wiele rzeczy, które nie znajdą usprawiedliwienia w nieświadomym niczego społeczeństwie. Śmierć, okrucieństwo, błędne decyzje, złe wybory... Co czeka na tych, którzy złamali wszystkie prawa rządzące w normalnym społeczeństwie? Może ETAP jest jedynym miejscem, w którym mogą czuć się bezpieczni?

 

źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl/

źródło okładki: http://wydawnictwo-jaguar.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1444
patusia_dorota | 2013-08-17
Na półkach: 2013
Przeczytana: 10 sierpnia 2013

Aby zakończyć rozgrywkę...


„W tej grze chodzi o to, by przeżyć. Przetrwać – kolejną minutę, godzinę...”

Myślę, że to jakiś okropny sen, że to gra, którą da się wyłączyć. Liczę na pomoc, na podpowiedź, lecz nic takiego tu nie ma. Są tylko nowe przeszkody, nowe zadania, nowe przeciwności. Nie ma chwili oddechu. Jednak dobrze wiesz, że to nie tylko gra. Tu trzeba walczyć o życie. Tu nie ma poziomów, nie ma kolejnych plansz. To życie. Życie jak z koszmaru, z horroru. Życie, którego i tak nie chcesz stracić. Bo widzisz malutkie jasne światełko, które daje nadzieję. Liczysz na wygraną, na jakieś ułatwienie, na koniec rozgrywki... Jednak to nie nadchodzi. Gra skończona. Wyczekiwane słowa, które nie chcą nadejść. Bo przecież to jest gra, tak? Przecież to nie dzieje się naprawdę? Choć chcesz to skończyć, nadal nie widzisz napisu gra skończona. Czy koniec jest bliski? Może jednak wygrasz. Może to jest jeszcze przesądzone. Gra o życie trwa.

„Zmieniłem zdanie Boże. (...) Nie dbam o to, że ludzie mnie zobaczą.
Proszę, wypuść nas stąd. To miejsce jest zbyt straszne.”

Wszędzie ciemność. Sam, Caine i kilku mieszkańców etapu próbują walczyć z nową postacią gaipage. Nagle ich świat wypełnia jasność. Kopuła stałą się przezroczysta, wszystko przez nią widać. Ludzie z zewnątrz widzą wszystko. Sam oddaje strzał, kamery wychwytują palącą się dziewczynkę. Dzieciaki wiedzą, że powrót do normalności nie będzie możliwy, ich świat na zewnątrz nie będzie taki sam. Lecz nie czas na takie rozmyślenia. Bariera nadal stoi i odgradza ich od normalnego życia.
Prześwit nie działa na młodszych mieszkańców dobrze. Całe dnie przesiadują przed kopułą. Dzieciom grozi głód. Cały system wytwarzania pożywienia bez rąk do pracy upada.
Sam i kilku nastolatków próbują walczyć z Gaią, która z każdym dniem rośnie w siłę. Kto odpowie się po której ze stron? Kto wyjdzie ze starcia żywy? Jak rozstrzygnie się gra?

Dawno nie czytałam serii, którą musiałam przerywać wciąż, i wciąż, i wciąż... Tu było frustrujące. Najwięcej takich momentów napotykałam czytając zakończenia, a już zdecydowanie Fazy szóstej Gone, czyli „Światła”. Micheal Grant postarał się przez poprzednie tomy, byśmy przyzwyczaili się do okropnych standardów ETAPu. Wprowadzał nam w ten niecodzienny świat. Ukazywał niezwykłych bohaterów. Teraz jednak zadał ostateczny cios. Czytając ostatnie rozdziały nie mogłam się oderwać, a jednocześnie, co chwila przerywałam, bo nie wierzyłam, co czytam. Emocje, które czułam podczas czytania były ogromne, zaskoczenie, lęk o bohaterów, strach o ich przyszłość... Działo się naprawdę wiele. Gdy skończyłam ją w nocy cały czas rozmyślałam, niby wszystko się wyjaśniło, ale...

Właśnie, zawsze jest jakiejś ale. Dlaczego to już koniec? Ja nie wierzę, że to wszystko się już skończyło. Panie Grant jak Pan mógł? Czyli czytając te słowa możecie się domyślić, że jednak nie miałam żadnych zastrzeżeń. Książka wciągnęła mnie niewiarygodnie. Czytałam każdą stronę z rosnącą ciekawością, która utrzymywała się aż do ostatniej kartki. Szkoda tylko, że ta część była cieńsza od poprzednich. Ale nie wiem, czy więcej stron pozwoliłoby mi łatwiej rozstać się z tą serią. Myślę, że nie.

„może wyzwolenie z ETAPu wcale nie będzie oznaczało dla nich prawdziwego wyzwolenia.”

W tomie tym zginęło wiele dzieciaków. Nie wiedziałam, że do niektórych z nich jestem aż w takich stopniu przywiązana. Do kilku szczególnie, choć zdradzać imion nie mam zamiaru. Chciałabym by znaleźli szczęście, jednak jednocześnie wiem, że gdyby sprawy potoczyły się inaczej. W sumie nie wiadomo, co mogłoby się stać. Nic nie jest pewne. Wolę nawet o tym nie myśleć. To historia skończona. Jej zakończenie może nie było do końca takie jak chciałam, ale czy to byłoby możliwe. Na pewno nie. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ale nic na to nie poradzę.

„to był ETAP. Jedyne, na co mogłeś liczyć, to odwlec cierpienie.”

„to nie była zwykła mała dziewczynka.
To był potwór, o ślicznej twarzyczce i pięknych niebieskich oczach...”

Przejdźmy jednak do szczegółów. W każdej części Gone było coś odrażającego. Jednak moim zdaniem ta książka była pod tym względem najgorsza. Gaia mnie przerażała. Pozornie małe, słodkie dzieciątko, później piękna dziewczyna, a potrafiła takie świństwa. Ona potrafiła zjeść ludzkie mięso. Jak sobie to wyobrażałam... Malutka, uśmiechnięta buźka z czyjąś nogą w ustach. Okropny obrazek. Poziom dziwactwa podnosił też Drake, ale to jak chyba w każdej części. Tym razem wprost nie mogłam się nadziwić jego sile. Te dwie postacie, z znanych czytelnikom z poprzednich części, przerażały mnie najbardziej. Panie Grant stworzył pan potwory, niezwykle wykreowane potwory.

„wielka moc wiąże się z wielką odpowiedzialnością.”

Zwykli szarzy bohaterowie, co ja piszę. Niezwykli, wielobarwni bohaterowie, czyli wszystkie inne postaci nadal pozostaną w moich sercach. Nawet Ci, których nie zawsze lubiłam. Mieszkańcy ETAPu dzielili się na wykonujących zadania, którzy nie mieli większego wpływu na akcję oraz na obdarzonych mocą i władzę lub po prostu tych złych. Ostatnie grupy działały naprawdę sporo. To dzięki nim ludzie w ETAPie nadal żyli lub ginęli, zależnie od strony konfliktu. Najbardziej od pierwszej części fascynowali mnie Ci, którzy mieli w posiadaniu jakoś niezwykłą umiejętność, to dawało im odrębność i pomagało łatwo zapamiętać. To był ten najbardziej niezwykły aspekt opowieści, pomijając oczywiście niezwykłe mutacje ludzi, gadające kojoty, czy pożerające ludzi robale. Żałuję, że niektórzy z nich mieli tak mało do powiedzenia.

„Byli dwojgiem ludzi u końca świata.
Dwójką przegranych, czkających na ostateczną porażkę.”

Autor w tej przepełnionej walką i ciągłym strachem świecie. Znalazł również czas na miłość. Najważniejszymi parami byli Caine i Diana oraz Sam i Astrid. Zdecydowanie bardziej cieszyłam się z tych nielicznych wspólnych momentów pierwszej dwójki, u nich nigdy nie było nic wiadomo. Uwielbiałam ich charaktery, sprzeczki, rozstania, mimo wszystkich trudności jakoś dawali radę. U Sama i Astrid mimo kilku kłótni raczej zawsze układało się lepiej, nie czułam o ich związek żadnego lęku. Dla mnie on trochę nijaki. Mimo wszystko również ich polubiłam.

Czego żałuję po zakończeniu serii? Na pewno tego, że nie poznałam lepiej losów, życia niektórych ważnych postaci. Narracja rozkładała się pomiędzy wiele osób, ale zawsze pozostawał ktoś, kogo jeszcze dokładnie nie poznałam, kogo dopiero zaczynałam odkrywać. Powtórzę się, ale żałuję, że to już koniec. Trudno żegnać mi się z każdym książkowym cyklem, nawet z tak okrutnym światem. Jednak kiedyś trzeba.

„- Czy to przypadkiem nie jest gra, w której wszyscy bierzemy udział?
Każdy z nas próbuję przeżyć. Nawet jeśli na koniec wszyscy zginiemy.”

Często przy seriach, które bardzo mi się spodobały nie potrafię wiele napisać, nie potrafię zebrać myśli i przekazać Wam, że warto sięgnąć po daną powieść. Tym razem jest podobnie, mniej więcej wiem, co chcę napisać, ale nie chwytam wszystkich myśli. Pozostaję mi tylko powiedzieć, że cała seria Gone jest dla mnie jedną z lepszych serii, jakie przeczytałam, zdecydowanie jest jedną z najokrutniejszych wizji świata z jaką się spotkałam, moim zdaniem jest warta przeczytania. Zdecydowanie.
Ocena książki: świetna
Ocena serii: bardzo dobra +

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy

Trochę niezręcznie czuję się czytając cudze listy, choć ukradkiem pojawia mi się rumieniec zawstydzenia, że jednak to miłe... Niezwykła to książka. Os...

zgłoś błąd zgłoś błąd