Balladyny i romanse

Seria: Proza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,9 (1318 ocen i 175 opinii) Zobacz oceny
10
85
9
168
8
257
7
318
6
241
5
129
4
37
3
53
2
22
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308044940
liczba stron
526
słowa kluczowe
literatura polska, satyra
język
polski

Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej. Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też...

Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej.

Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też żelazka.

Pewnego dnia bogowie postanawiają działać. Dużą grupą zstępują wśród ludzi. Czy Nike, Afrodycie, Jezusowi, Ozyrysowi, Lucyferowi i innym uda się przywrócić właściwe hierarchie? Czy ludzkość jeszcze raz uwierzy? I dlaczego bogowie, mając tak wiele możliwości, na miejsce swego „zniebozstąpienia” wybrali akurat „kraj w promocji”, czyli Polskę?

Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza, nominowanego do Nagrody Nike za Gesty, to świetnie skonstruowany, ironiczny traktat o współczesności. Zabawny i przerażający zarazem. Prowokacyjny i obrazoburczy. Jednym się spodoba. Drugim nie. I tak ma być.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoliterackie.pl

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 124
Soszka | 2017-06-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 czerwca 2017

Kołysanka przeciętności.
Nie byłam zachwycona przez "Ości" Ignacego Karpowicza, ale na pewno zaciekawiona. Stwierdziłam, że nie będę oceniać na podstawie jednej książki i postaram się przeczytać jeszcze ze dwie pozycje. Ttrafiło na "Balladyny i Romanse" i raczej na tym stanie. Czuję się oszukana i wykorzystana.
Sam koncept- interesujący. Bogiowie zstępujący z Góry gór i Nieba nieb, konfrontowani z ludźmi żyjącymi we współczesności. Ułożenie z tego wciągającej fabuły ociera się o banał! Ale do schrzanienia takiego pomysłu wymagany jest talent. I Karpowicz bezsprzecznie owy talent posiada.
Prawie 600 stron (575 jeśli ktoś przywiązuję dużą wagę do detali) nie przeraziło mnie, niejednokrotnie czas jaki musimy włożyć w przeczytanie tak obszernej książki wynagradza nam rozbudowana fabuła z ciekawamymi zwrotami akcji; przez ilość stron nie czujemy, że autor się gdzieś spieszy, tylko suniemy gładko przez historię. W "Balladynach..." figa z makiem, moi drodzy. Proces zapoznawania się z bohaterami Karpowicz potraktował bardzo po macoszemu, moja pamięć nie do końca zakodowała związki między poprzednimi bohaterami, a tu ciach! Porzucamy poprzednią fabułę i na około 200 stron przenosimy się w zupełnie inny świat, tak abyś ty, drogi czytelniku, musiał się nieźle napracować, żeby skojarzyć kto z kim, dlaczego i w jakim celu.
Ponadto pozostał mi niesmak po nieudanym sileniu się na kontrowersje. Nie zrozumcie mnie źle, nie biegam w golfie i spódnicy do kostek, spod której wyziera pajęczyna bo tak dawno jej nie zakasałam, należę raczej do tych z gatunku liberalnych. Co mi się nie spodobało w takim razie? Czułam, że te wszytskie wulgaryzmy, sceny seksu, ciągłe przypominanie nazw narządów rodnych było tak sztuczne, jak mój zapał do czytania tej książki mniej więcej od połowy. Karpowicz był jak 10 latek, który niedawno nauczył się paru słów dla dorosłych i postanowił ich często używać, bo to zabawne:
-Siusiak!
-Ignaś, przecież potrafisz tak ładnie mówić...
-Mineta! Hehe!
-Ignaś proszę, to się robi już nudne...
-Ch*j ci w oko, ch*j ci w oko, hehe!
-Wiedziałam, że z nim coś jest nie tak...
Najsmutniejszy w tym wszytskim jest fakt, że ja dawałam tej książce szansę, naprawdę! Ile razy musiałam walczyć ze sobą, gdy chciałam ją odłożyć na półkę i niech leży i zbiera kurz. Jednak czytałam, wytrwale (momentami mniej gdy przysypiałam, a po obudzeniu "Balladyny..." leżały gdzieś na panelach) bo liczyłam na to, że ostanie 100 stron zmieni mój sposób odbierania książki. Wniosek? Jak ci się nie spodoba na początku, to nie licz, że nagle słońce wyjdzie zza chmur. Nie. Dalej już tylko ulewa, grad, tornado.
Za co więc trzy gwiazdki? Jakiś humor tam był, pare razy kącik ust uniósł mi się w czymś na kształt półuśmiechu, trochę trafnych obserwacji świata współczensego- jednak nic wybijającego się ponad całe morze książek z podobnie poruszanymi tematami.
I tyle, bez fajerwerek za to z posmakiem goryczy.
Żaliła się Soszka, dziękuję.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rewizja

"Mróz opanował całą Polskę i szybko nie odpuści." "Rewizja" to świetnie napisany kryminał prawniczy. Jest to moje pierwsze spotka...

zgłoś błąd zgłoś błąd