Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Reflektorem w mrok

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,9 (155 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
32
8
47
7
49
6
9
5
2
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8306003179
liczba stron
656
słowa kluczowe
publicystyka, fakt, reflektor, mrok
język
polski
dodała
lili

Spis treści: Andrzej Z. Makowiecki, Boy publicysta Jak zostałem literatem MŁODA POLSKA, PRZYBYSZEWSKI I WYSPIAŃSKI Cichy jubileusz „Cygan nieznany” Smutny szatan Fortepiań Stacha Chrzciny Iwi Literatura trumien Kuźnie intelektu Baudelaire, poeta krakowski Plotka o „Weselu” Wyspiańskiego Historia pewnych mebli O Szopce krakowskiej „Zielonego Balonika” DZIEWICE KONSYSTORSKIE I...

Spis treści:

Andrzej Z. Makowiecki, Boy publicysta
Jak zostałem literatem

MŁODA POLSKA, PRZYBYSZEWSKI I WYSPIAŃSKI
Cichy jubileusz
„Cygan nieznany”
Smutny szatan
Fortepiań Stacha


Chrzciny Iwi
Literatura trumien
Kuźnie intelektu
Baudelaire, poeta krakowski Plotka o „Weselu” Wyspiańskiego
Historia pewnych mebli
O Szopce krakowskiej „Zielonego Balonika”

DZIEWICE KONSYSTORSKIE I OKUPANCI W SUTANNACH
Biedne prababki
Mędrzec mówi
Dziewice konsystorskie
Rozmyślania przed Popielcem
Rozmyślania wielkopostne
Trykot i infuła
Od autora
List biskupi
Drugi list biskupi
Nasi okupanci
Niebezpieczna fikcja
Sztuki nie grane
Ku czemu Polska idzie
Przygody Franciszka Villona w kraju okupowanym
„Moralnie obojętne”

PIEKŁO KOBIET I ZAUŁKI PARAGRAFÓW
„Największa zbrodnia prawa karnego”
Argumenty
Paragraf a lancet
Błogosławieństwo boże
Zamknięcie bilansu
„Krucjata przeciw nędzy”
Tygrysy czy matołki?
Nekrolog Sądów Przysięgłych
Zaułki paragrafów


Zmierzch kochanka
Technika życia
Asnyk i dziewczyna
Narzeczeni
Kompleks Hioba
Karnawał
Przedwiośnie
Literatura „mniejszości seksualnych”
Despota romantyk
Walka o reformę seksualna
Stwórzcie polskie gejsze
Ekonomia miłosna
Kariery
Burżuazyjne szlachectwo
Ofensywa przeciw zazdrości
Od Moliera do Russella
Likwidacja grzechów głównych
Dobry ton Współczesny „Dworzanin”
Boziewicz
Sprawy honorowe
O sądach honorowych, kraszuarkach i innych dziwotworach

LITERACKIE PROWOKACJE
Mickiewicz a my
Robak wojskowy i cywilny
Plotki starego lirnika
Obrachunki fredrowskie
Staropolski obyczaj
Polonistyka od pana Zagłoby
Na marginesie stulecia Byrona
Czytałem „Wertera”
O literaturze niemoralnej
Molier, moralność, Japonia
„Wirginia” niedozwolona

O JĘZYKU NIE CAŁKIEM SERIO
Na marginesie „freudyzmu”
Kurkiewy... aż do skutku
O dewaluacji i waloryzacji języka
Styl kwiecisty
Nekrolog rymu
Rozważania świąteczne
Słowa cienkie i grube
Rozrywka umysłowa
Nieco o przysłowiach

KOMENTARZ

 

źródło opisu: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1985

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1057
Ola | 2012-02-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ze szkicami Boya-Żeleńskiego miałam przyjemność zetknąć się w liceum, kiedy mozoliłam się nad wypracowaniem o "Weselu" Wyspiańskiego. "Wesele" samo w sobie jest dziełem, którego nie czyta się źle, natomiast cała ideologia wokół niego potrafi doprowadzić sfrustrowanego ucznia do zawrotu głowy. Kiedy więc szukając materiałów do wypracowania, natknęłam się na "Plotkę o Weselu" w zbiorze "Reflektorem w mrok" Boya-Żeleńskiego, a potem się nią zapoznałam byłam mocno zaintrygowana. Poczułam, że niezmiernie potrzebowałam takiej wykładni i uzupełnienia, chociażby dla zrównoważenia zawiłości ideologicznych i przybliżenia tego symbolicznego i uduchowionego dzieła zwykłym ludziom. Okazało się, że "Wesele" oprócz znanego patosu, kipi także od anegdot i opisów prawdziwych, często humorystycznych wydarzeń, a postaci dramatu, to osoby z otoczenia Wyspiańskiego, z ich charakterystycznymi powiedzonkami i stylem bycia, przeniesionym kunsztownie przez poetę na papier.

Sam Wyspiański nakreślony przez Boya-Żeleńskiego w jego szkicach, to nie tylko poeta narodowy z piedestału, ale też człowiek z krwi i kości, utalnentowany w wielu dziedzinach, wrażliwy, niezwykle
spostrzegawczy, ale także...bardzo złośliwy. Całe Wesele naszpikowane jest tymi jego złośliwostkami, które nieczytelne, a nawet nieuchwytne są dla dzisiejszego czytelnika, ale doskonale wyraźne były dla ówczesnej krakowskiej inteligencji i bohemy. Np. postać Pana Młodego, którego pierwowzorem był Lucjan Rydel, to ówczesny, popularny poeta, który ożenił się z "dziewczyną z ludu" i którego wesele stało się pretekstem i bodźcem do napisania dramatu. "Pan Młody", który był przyjacielem Wyspiańskiego, został potraktowany jak inne postaci nieco ironicznie i z nutką owej złośliwości, a świadczą o tym chociażby słowa - "trza być w butach na weselu". Dla zwykłego czytelnika nic one nie znaczą, a w rzeczywistości odnoszą się do
oryginalnego okazywania sympatii chłopom, przejawu "chłopomanii", która w wersji Lucjana Rydla była dziwaczna i wykoślawiona i wynikała z kiepskiej znajomości zwyczajów chłopskich. Lucjan Rydel uderzał w konkury do swojej dziewczyny bez butów, jedynie we fraku, chcąc okazać szacunek chłopom, którzy na codzień bez owego obuwia chodzili. Stał się przez to celem ataku obydwu stron, zarówno znajomych (jakże musiał wyglądac komicznie we fraku, boso i z podwiniętymi nogawkami), a także społeczności wiejskiej, która chadzała boso, ale tylko do pracy w pole, natomiast do kościoła i w odwiedziny należało je jak najbardziej włożyć.

Boy-Żeleński opisał klimat panujący w Krakowie, w momencie, kiedy "Wesele" zaczęto wystawiać w teatrze i kiedy dramat ten wywołał skandal towarzyski, bowiem Wyspiański bynajmniej, w najmniejszym nawet stopniu nie zawoalował postaci występujących w sztuce. Sam był autorem plakatu reklamującego przedstawienie, na którym umieścił prawdziwe imiona bądź nazwiska bohaterów występujących w dramacie. Dopiero po interwencji dyrektora teatru, dramaturg - aczkolwiek niechętnie przemienił Lucjana Rydla w Młodego Pana, Włodzimierza Tetmajera w Gospodarza i wszystkie pozostałe postaci. Podobno zdegustowany Henryk Sienkiewicz po zakończonym spektaklu miał powiedzieć "No, albo ja jestem grafomanem, albo to jest grafoman..."

Takich anegdotek znalazlam w szkicach Boya-Żeleńskiego wiele, co pozwoliło mi wielce polubić wcielenie Wyspiańskiego jako dramaturga, a także zaczęłam inaczej postrzegać "Wesele" - już nie tylko jako utwór "trudny, głęboki, ciemny i symboliczny", ale także jako nowatorską sztukę, pełną humoru i ironii.

Zbiór szkiców Boya-Żeleńskiego zawiera wiele innych esejów. Z zachwytem odkryłam, że Żeleński kolkakrotnie jeszcze powraca do Wyspiańskiego, szkice traktują o jego licznych talentach: o rzeźbie, architekturze i - co szczególnie mi bliskie - o jego malarstwie. Między innymi z prawdziwą sympatią wspominam przezabawny esej (prawdziwą perełkę) "Historia pewnych mebli", w której Boy-Żeleński opisał meble, które zostały zaprojektowane przez samego Wyspiańskiego, które były niezwykle piękne, słynne niemal w całej Polsce, ale...zupełnie niepraktyczne. "(...)Co się tyczy mebli, Wyspiański miał swoje odrębne pojęcia. Pojedynczy mebel nie był dla niego rzeczą samą w sobie, ale składową cząstką architektonicznej niejako kompozycji, którą był cały pokój. Miejsce i ustawienie każdego mebla było ściśle oznaczone. (...)Z jednym tylko nie liczył się Wyspiański zupełnie, mianowicie...z anatomią ciała ludzkiego i z ludzkimi potrzebami. Sam nie miał tych potrzeb zupełnie, będąc czystym niejako duchem, ożywionym niezłomną wolą; może wogóle nie zastanawiał się nad tą stroną, a jeżeli się zastanawiał, to raczej w duchu rozmyślnej surowości. Surowośc była najwybitniejszą cechą tych mebli, dużych, ciężkich, z ogromną przewagą kloców drzewa, o chudo wysłanym siedzeniu, zbudowanych z samych linii prostych, bez jednej falistości, bez jednego wygięcia. (...) Kołyska mego syna była monumentalna; bieguny jej to dwa zaokrąglone bale, które przy
kołysaniu wydawały taki łomot, że trzeba je odjąc wskutek protestu całej kamienicy. Istna kołyska Bolesława Chrobrego!"

Dzisiaj nikt prawie nie pamięta sylwetki Tadeusza Boya-Żeleńskiego, erudyty, tłumacza najwybitniejszych dzieł francuskiej literatury,
krytyka literackiego, publicysty, twórcy kabaretu "Zielony balonik", bywalca salonów i bohemy Młodej Polski. Jego twórczość jest "passé", a zupełnie niesłusznie. Jeśli kogoś interesuje obraz młodopolskiej bohemy od podszewki albo fenomen "przybyszewszczyzny", eleganckie anegdoty z życia wyższych sfer ówczesnego Krakowa, ale także
poważniejsze ówczesne tematy społeczne (epoka w jakiej żył - była niezwykle barwna, ale też pełna kontrastów), to gorąco zachęcam do lektury. Tym bardziej, że w roku 2008 została wydana książka "Boy-Żeleński. Błazen - wielki mąż" Józefa Hena, do której zbiór esejów "Reflektorem w mrok", mógłby stanowic doskonały wstęp.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Paragraf 22

Cudo, cudo, cudo! Wyżyny absurdu i humoru, ile razy parsknęłam śmiechem w autobusie, czytając tę książkę? Nie zliczę. Można by z niej zrobić jeden wie...

zgłoś błąd zgłoś błąd