Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Spokojne czasy

Tłumaczenie: Magdalena Sommer
Wydawnictwo: Muza
7 (26 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
2
7
10
6
6
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Jamim schel scheket
data wydania
ISBN
978-83-7495-821-9
liczba stron
160
język
polski
dodała
Ag2S

Sugestywny i wzruszający obraz ludzi ocalonych z zagłady. Historia Leale'i, która pracuje w małym salonie fryzjerskim w Tel Awiwie. Jej oczami czytelnik poznaje pokolenie ocalonych z Holokaustu, którzy osiedlili się w Izraelu, gdzie każdy na swój sposób próbuje odnaleźć się i żyć w nowej ojczyźnie. Autorka nie epatuje koszmarnymi scenami nie rozlicza winnych, dostarcza wielu wzruszeń, zachwyca...

Sugestywny i wzruszający obraz ludzi ocalonych z zagłady. Historia Leale'i, która pracuje w małym salonie fryzjerskim w Tel Awiwie. Jej oczami czytelnik poznaje pokolenie ocalonych z Holokaustu, którzy osiedlili się w Izraelu, gdzie każdy na swój sposób próbuje odnaleźć się i żyć w nowej ojczyźnie. Autorka nie epatuje koszmarnymi scenami nie rozlicza winnych, dostarcza wielu wzruszeń, zachwyca ciepłem i na długo pozostawia czytelnika pod głębokim wrażeniem.

Leale nie miała dzieciństwa. II wojnę światową przeżyła ukryta w dole wykopanym w ziemi. Nie wie skąd pochodzi, jak się nazywa, kim byli jej rodzice. Wspomina swój przyjazd do Izraela i życie w kibucu. Tam poznała krawca Srulika, z którym wzięła ślub i miała syna. Po jego śmierci młodą wdową oraz synem Etanem zaopiekuje się Sajtschik, przyjaciel rodziny, prowadzący zakład fryzjerski. To on daje Leale'i pracę manikiurzystki i staje się jej wielką, choć platoniczną, miłością.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2011-03-10
Przeczytana: 18 lutego 2011

Biorąc książkę Lizzie Doron do ręki, wiedziałam na co się porywam. Wiedziałam, że przeniesie mnie ona do świata wspomnień, nieistniejącego dla mnie, ale dla wielu tysięcy, uchodźców z całej Europy i nie tylko, tuż po hekatombie Holokaustu, która dla wielu wciąż jest pretekstem do antysemickich wystąpień, wieszania w pobliżu synagog swastyk czy malowania na fladze polskiej inszych hitlerowskich "popisów". Wiedziałam, że nie znajdę w niej prostych odpowiedzi, gładkich półsłówek.
Lizzie Doron jest izraelską pisarką, pochodzącą z rodziny cudem ocalonej z Holokaustu. Wychowała się w moszawie Bitzaron. Kiedy zmarł jej ojciec, ta znana w Tel-Awiwie lingwistka, socjolog a nawet kryminolog, przeniosła się na północ kraju. Przez wiele lat żyła i pracowała w kibucu na Wzgórzach Golan. Z tego, co się orientuję, napisała dotąd pięć książek, z czego "Spokojne czasy" zyskały w naszym kraju największe uznanie. Lizzie ma przyjemny, płynny styl pisania. Wgłębiając się w historie jej bohaterów, człowiek wchodzi w miękkich kapciuszkach, aby nie zabrudzić dywanów brudem z dworu, i po cichu obserwuje spokojnym tonem opowiadane losy; kalejdoskop ich przeżyć, odczuć, obaw czy nadziei --- a nadzieja wprost uderza człowieka w twarz z kolejnych stron --- staje się nam bliski, mamy dla nich wiele szacunku, często przymykamy z boleścią powieki, wciąż niepogodzeni ze złem, które onegdaj przetaczało się po Europie, ryjąc w ziemi głębokie blizny.

Resztę mojej opinii znajdziecie na stronie:

http://anhelli-anhelli.blogspot.com/2011/03/spokojne-czasy-nie-dla-nas.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Małe trolle i duża powódź

Czy wiecie moi drodzy, że "Małe trolle i duża powódź" zaczynają cykl o Muminkach? Język jak przystało na bajkę jest esencjonalny, wręcz lapi...

zgłoś błąd zgłoś błąd