6,72 (212 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
27
8
27
7
58
6
30
5
14
4
16
3
16
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-60000-33-5
liczba stron
600
język
polski
dodała
Anka

Omega w dniu swoich dwunastych urodzin dostaje e-mail z linkiem do tajemniczej gry komputerowej. Instaluje aplikację, uruchamia ją i… zmienia rzeczywistość. Świat staje się polem niebezpiecznej gry, którą rządzą nieodgadnione, nielogiczne zasady. Czy jednak rzeczywiście ustala je zakapturzony, anonimowy Wróg? A może robi to sama Omega? Przygodowa powieść Marcina Szczygielskiego, wspaniale...

Omega w dniu swoich dwunastych urodzin dostaje e-mail z linkiem do tajemniczej gry komputerowej. Instaluje aplikację, uruchamia ją i… zmienia rzeczywistość. Świat staje się polem niebezpiecznej gry, którą rządzą nieodgadnione, nielogiczne zasady. Czy jednak rzeczywiście ustala je zakapturzony, anonimowy Wróg? A może robi to sama Omega?

Przygodowa powieść Marcina Szczygielskiego, wspaniale zilustrowana przez Bartka Arobala, to nie tylko pasjonująca lektura, ale i trafny portret współczesnych nastolatków, dla których granica między realem a rzeczywistością wirtualną staje się coraz bardziej umowna.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 399
Fawellotte | 2012-07-26
Na półkach: Przeczytane

eśli czytaliście dopisek na moim stosiku wiecie, że czekałam na fajerwerki. Myślałam, że dam 10/10 nie będę się mogła oderwać. Książka jednak (nie ukrywam) zawiodła mnie. Tak właściwie gdyby nie genialne ilustracje Bartka Arobala, ta książka dostała by pewnie notę 6/10, a kto wie, może nawet mniej.Ilustracje bowiem były wprost GENIALNE! Świetny styl, fajne wyobrażenie całego świata gry. W kilku słowach: GRATULACJE DLA BARTKAWypadałoby też wspomnieć, że fabuła opisana w streszczeniu jest bardzo mylna. Spodziewałam się czegoś w rodzaju horroru z dużą dawką trupów. Mimo to iż trupów było tam co niemiara cała książka była opisem jednej gry. Gry która zamieniła się w życie.Gratulacje dla pana Marcina za genialne zakończenie. Serio zakończenie świetne, nieprzewidywalne. Nie mogę sobie wyobrazić lepszego.Co mnie w tej książce denerwowało? W tej książce denerwowało mnie to samo co w Godzinie pąsowej róży i w Tajemnicy rajskiego wzgórza. Była to mianowicie sama Omega. Niby była inteligentna itd., ale zachowywała się jak jakieś totalne dziecko. W 2 poziomie gry musiała zawitać do szkoły. Ale zrobiła focha i stwierdziła, że nie będzie tam iść.Wkurzało mnie również Dziecko. Nie wiem jak Omega w 1 poziomie mogła go zabrać ze sobą. Chamskie z długim językiem. Naprawdę bardzo irytujące. Ale wybaczam mu to bo, takie zachowanie Dziecka było konieczne jeśli zakończenie miało być tak spektakularne.Najgorszymi poziomami w całej grze była olimpiada. To właśnie podczas olimpiady Omega traciła życia, to podczas olimpiady czułam irytacje i (jak ja czasami mam) miałam ochotę rozszarpać książkę. Za to dużym atutem książki były zombi, Waleria, Zisel, Babula oraz Oskar-wilkołak. Świetne postacie niekiedy śmieszne niekiedy wzruszające. Po prostu bardzo fajne i absolutnie trafione. W szczególności Waleria, która niestety pojawiała się tylko w jednym poziomie.Trzeba też wspomnieć, ze książka była dosyć dziecinna. Przynajmniej rozdział 0 mega oraz epilog. Świadczy o tym cytat: "Mama (...) powiedziała Omedze, żeby przestała się kręcić i poszła wreszcie spać, choć była dopiero dziewiętnasta, jeszcze przed dobranocką"Mam tu jeszcze jeden zabawny cytat z olimpiady:"Owy android G3/3D 007 został przez swoich szacownych konstruktorów wyposażony w najczulsze, najnowocześniejsze, zajefajne, kosmiczne czujniki pomiaru tulenia! A zatem...Tulimy!- Co to ma być? - wyjąkuje Omega - Teletubusie, czy jak?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Genialne, takie książki chce się czytać. Szkoda, że Stieg tak szybko opuścił nasz świat. Bo pisał super

zgłoś błąd zgłoś błąd