Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ślub

Tłumaczenie: Jacek Manicki
Wydawnictwo: Albatros
7,33 (2669 ocen i 255 opinii) Zobacz oceny
10
340
9
312
8
535
7
721
6
421
5
224
4
62
3
41
2
7
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Wedding
data wydania
ISBN
8373591966
liczba stron
272
słowa kluczowe
prawnik, rodzina, szczęście, Sparks, ślub,
język
polski
dodała
Ewa

Inne wydania

Wilson Lewis, wzięty, dobrze prosperujący prawnik, ma siebie za przykładnego męża i ojca. Nie może zrozumieć, dlaczego stosunki z dziećmi i żoną układają mu się coraz gorzej - aż do chwili, gdy zapomina o dwudziestej dziewiątej rocznicy ślubu. Postanawia się zmienić, biorąc przykład ze swego teścia, Noaha Calhouna, którego szczęśliwy związek miłosny z Nellie trwał pięćdziesiąt lat. Wilson jest...

Wilson Lewis, wzięty, dobrze prosperujący prawnik, ma siebie za przykładnego męża i ojca. Nie może zrozumieć, dlaczego stosunki z dziećmi i żoną układają mu się coraz gorzej - aż do chwili, gdy zapomina o dwudziestej dziewiątej rocznicy ślubu. Postanawia się zmienić, biorąc przykład ze swego teścia, Noaha Calhouna, którego szczęśliwy związek miłosny z Nellie trwał pięćdziesiąt lat. Wilson jest pewien swojej miłości do Jane i wie, że pragnie ją odzyskać. Nie tylko nie zapomni o kolejnej rocznicy małżeństwa - mało tego, postara się, by było to naprawdę wyjątkowe wydarzenie. Tymczasem córka oznajmia, że w dniu, w którym przypada rocznica ślubu rodziców, sama chce wziąć ślub...

 

źródło opisu: Albatros 2004

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 468
Kinga Kulig | 2016-11-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 grudnia 2015

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Wilson Lewis wiedzie życie, niczym szczególnie odbiegające od innych, typowych amerykańskich rodzin. Zarabia średnio na posadzie prawnika w trzech kancelariach, ale to wystarcza na utrzymanie i prowadzenie domu. Ma trójkę dorosłych dzieci, które już dawno opuściły rodzinny dach, żyją już po swojemu. Dzieci były wychowywane przez jego ukochaną żonę, Jane. On odpowiada za ekonomiczną funkcję rodziny, zaś Jane na rzecz dzieci od dawna nie pracuje w swoim profesji, jako nauczycielka w szkole podstawowej.

Obecnie Wilson mieszka tylko z żoną. Jednak ogromny dom wbrew pozorom świeci pustkami. Każdy ma własne życie. Jak się okazuje, Wilson i Jane, mimo wspólnego dzielenia się domem, jego urządzeniami, a nawet łożem, mijają się codziennie w sposób dosłowny. Poświęcają czas własnym obowiązkom i nie mają okazji ku temu, aby na chwilę zatrzymać się i złapać oddech.
Z dnia na dzień stają się dla siebie zupełnie obcymi ludźmi. Rozmowy mają wyłącznie charakter konieczny – opierają się na zwykłej wymianie zdań odnośnie codzienności i uprzejmości, ale które też nic ponadto nie wnoszą w związek. Ich małżeństwo utknęło w martwym, acz w niebezpiecznym punkcie. Nawet Wilson zaczyna zdawać sobie sprawę, że relacje nie tylko z małżonką, ale i jego dziećmi kuleją, mając wrażenie, że coraz bardziej oddalają się od niego.


Kiedy Wilson zapomina o dwudziestej dziewiątej rocznicy ślubu, nie potrafiąc wcześniej rozgryźć tajemniczego zachowania żony, uświadamia sobie, jak czas przecieka mu przez palce, jak wiele wspólnie tracą wyłącznie egzystując. Co więcej, mężczyzna zastanawia się, czy Jane nadal go kocha.

Prawnik zaczyna szukać sposobu na zbicie dręczącej go gorączki w związku z uświadomieniem sobie brutalnej i grząskiej rzeczywistości, w jakiej się znalazł. Udaje się, zatem do swojego przyjaciela (ojca Jane) a jego teścia po poradę. Choć sędziwy i schorowany pan nie podaje wprost rozwiązania na bolączki swego syna, ten już wie, co ma poczynić w tym kierunku. Dostaje całkowitego olśnienia.

Wilson pragnie, aby jego urocza, o wielkim sercu, pogodnym usposobieniu Jane raz jeszcze się w nim zakochała, w taki sposób, jakiego jeszcze nigdy ona sama nie doświadczyła, ale też, jakiego jej nie podarował w ciągu swojej znajomości, później związku i małżeństwa.
Wilson postanowił, więc na nowo zabiegać o względy żony. Nie okazało się to łatwym zadaniem, zważywszy, że po latach bliskiego przebywania ze sobą, bardzo dobrze się poznał swoją Jane – jej nawyki, przyzwyczajenia, zainteresowania. Mimo tego, Wilson był bardzo zdeterminowany i zawzięty. Nie poddał się. Od dnia, w którym zapomniał o kolejnej rocznicy, zaczął wcielać swój misterny plan w życie. Mężczyzna był bardzo zmotywowany, całym sercem zależało mu na odzyskaniu i odbudowaniu relacji z żoną. Nic nie było ważniejsze od niej.
Przeorganizował swoje obowiązki, pracę zawodową, tak, aby mógł więcej czasu spędzać w domu, chociażby szykując obiady, Co więcej, zaczął pracować nad formą, rzeźbił swoje ciało. Biegał. Wykupił poradnik o tym, jak odbudować szczęście w małżeństwie z wieloletnim stażem.

Mur zaczął powoli, stopniowo pękać. Były duże postępy. Wilson uważnie słuchał żony, wspierał ją szczególnie, kiedy ich wspólny przyjaciel, Noah miał jeden z poważniejszych wylewów. Jane zaczęła doceniać troskę, zainteresowanie i roztaczaną nad nią opiekę przez męża. Zatem ciężka praca Wilsona nie szła na marne, ale wiedział też, że to nie koniec, nie może przestać pracować i dążyć do swojego celu, do niego jeszcze połowa drogi. Ale Jane była tego warta. Nie samego poświęcenia, ale włożonego trudu, chęci, siły, nawet wczesnej pobudki po szóstej rano, aby pobiegać. Wszystko dla niej. Plan Wilsona nabierał rumieńców, kształtów. Szło to w dobrym kierunku. Istniała duża szansa na przeżycie jasnych, pogodnych dni w małżeństwie Lewisów.

Plan był realizowany zgodnie z zamysłem jego autora. Jane powoli przekonywała się do męża. Było to szczere i prawdziwe. Do momentu, kiedy Anna, ich wspólna córka oznajmiła rodzicom o swoich niecnych, ślubnych planach. Tylko Wilson wiedział, co kombinuje jego córka. Do ostatniego dnia ceremonii wszystko i przez wszystkich zaangażowanych zostało utrzymane w tajemnicy, nawet przez sceptycznie nastawionego syna, który przyjął roztrzęsioną matkę po usłyszeniu wieści sprzed roku, że jego ojciec zapomniał o Jane i oddala się od rodziny..

Jak wyglądał plan Wilsona?
Przede wszystkim mężczyzna uświadomił sobie swoje zaniedbanie, które wynikało z jego wyłącznej winy. Stawiał wartość pracy przed potrzebami rodziny. Wiele mu wówczas umykało. Przyjął za pewnik, że stabilność małżeństwa jest dana raz na zawsze. Jak bardzo się pomylił. Po rozmowie z teściem zrozumiał, że miłość należy podsycać, pielęgnować nawet drobnymi, codziennymi gestami.

Niestety, plan mizerniał w momencie, kiedy Jane całkowicie zaabsorbowała się przygotowaniami do ślubu córki, nawet nie wiedząc, dla kogo tak naprawdę szykowana jest, co do szczegółu uroczystość. Zaangażowanie Jane przyczyniło się do jej oddalenia się od męża, który wkładał wiele wysiłku i starań, ale w ostatecznym rozrachunku, wszystko spełzło na niczym.
Wilson nie miał wyboru (jakby te przygotowania nie były z góry przesądzone i zaplanowane), zaangażował się równie intensywnie w ceremonię, co jego żona. Pragnął ją odciążyć, zwłaszcza, kiedy z dnia na dzień, im bliżej właściwego terminu, była przerażona i zestresowana. Wilson powziął, więc na siebie część obowiązków i odpowiedzialność za wybrane zadania. Dzięki tejże drobnej dezorganizacji okazało się, że Jane mogła swobodniej odetchnąć, zaczęła ufać mężowi oraz stała się spokojniejsza o powierzone działania na własną rękę. Mogli również spędzać wspólnie wieczory, spożywać kolacje, przekomarzać się, wspominać dawne, młodzieńcze lata (zanim pojawiły się dzieci, ale też wspominając dorastanie i ich wychowywanie).
Wilson jeszcze intensywniej przyłożył się przede wszystkim do pracy nad sobą. Intensywniej, częściej i z prawdziwym zaciekawieniem przysłuchiwał się temu, co ma Jane do powiedzenia (nieistotne to było, że żona tylko i wyłącznie żyje ślubem Anny). Koncentrował się na własnych obowiązkach, ale też chętnie pomagał rozentuzjazmowanej Jane – czyżby to był klucz do sukcesu? On jedynie pragnął tego, aby Jane pokochała go na nowo. Ta zaś jednak zaczęła szukać podstępu w zmianie zachowania, a nawet wyglądzie męża. Ten był jednak zaskoczony jej reakcją, ale miała do tego jak najbardziej podstawy, zważywszy, że wcześniej przykro to mówiąc, ale nie był specjalnie ważnym i aktywnym członkiem rodziny..

Roczny plan Wilsona dobiegał końca. Z całą pewnością mógł powiedzieć, że udało mu się go w pełni zrealizować. Jeszcze tylko dwie rzeczy. Przedsmak wielkiej niespodzianki, której z wielką przyjemnością i ochotą pokusiła się Jane – doczekała się wymarzonej randki. Tak dawno w małżeństwie Lewisów nie było pełnych uniesień i namiętności chwil. Małżonkowie raz jeszcze zaczęli na nowo siebie odkrywać. Swoje ciała i dusze. Serca i jego potrzeby również.
Jednak to, co spotkało feralnego dnia Jane, przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Oczywiście kobieta była wzruszona, głęboko poruszona tym całym przedsięwzięciem, faktem, że tyle osób udało się Wilsonowi przejednać i zebrać wspólnie do pracy. Ostatecznie padło „tak”, co było pozytywnym potwierdzeniem całorocznego planu, ale także uwypuklonych zmian, jakie dokonały się we wnętrzu ukochanego męża, Wilsona.

Krótka powieść. Z początku bardzo przytłaczająca. Często przychodzi taki moment w wieloletnim małżeństwie, kiedy relacja nabiera szarych barw, staje się płowa, słaba, obumierająca. I wtedy bach. Człowiek tak blisko znajduje się krawędzi, jest bliski upadku, rozpadowi, czegoś, co budowało się ciężko przez wiele długich lat, nie zawsze będącymi podniosłymi i radosnymi, przecież i bywał ten gorszy czas.
W każdym razie, Czytelnik nabiera nadziei w momencie, kiedy Wilson oznajmia, że ma plan na zmianę. Oczywiście zgodnie z przemyśleniami prawnika wiemy, że ciężko będzie wdrożyć plan w praktykę, kiedy, tak jak na początku o tym wspomniałam, naszą bliską osobę znamy dość bardzo dobrze i ciężko będzie ją czymkolwiek zaskoczyć, bo ze wzajemnością i ona nas zna, wie też, na co nas stać.
Wilson ugiął karku. Czekała go nie lada gratka. Rok to dość długi czas, ale także szybko mijający. Nie wystarczył tylko spryt, wiedza i zrozumienie potrzeb partnerki. Przede wszystkim Wilson zwolnił tempa, znalazł czas dla Jasne, słuchał ją uważnie, a nie zbywał albo przy pierwszej, lepszej okazji wyłączał się i przemykał do swojego świata.
Wilson udowodnił Czytelnikowi, ale też innym samcom, że wszystko jest możliwe, jest w zasięgu ręki, warto pogłówkować nieco bardziej – otóż mężczyzna może się zmienić, jeśli tylko szczerze tego pragnie i kierują nim dobre intencje. Zwłaszcza w stosunku do osoby, na jakiej najmocniej mu zależy.
Kolejna lekcja, łatwo nieopatrznie kogoś zranić, ale zagojenie rany jest o wiele trudniejszym wyzwaniem.
Trzy, możliwe jest ponowne zakochanie mimo poróżnień i kolejnych pasm rozczarowań.
Cztery, Wilson sporo się nagimnastykował, nie tylko w dosłownym znaczeniu tego słowa – zdobył cenne doświadczenie, życiową lekcję. Wykazał się wytrwałością i cierpliwością, choć nie raz mógł powiedzieć, że ma dość i poprzestać, odstąpić od kontynuacji swojego dzieła.

Pamiętajcie, należy cały czas trzeba pracować nad sobą, swoimi ułomnościami i wadami. Nie można poprzestawać na tym, co osiągnęło się, uważając to za dobre i właściwe, a na pewno niekrzywdzące nikogo wokół nas.
Kończąc, miłość trzeba pielęgnować, podsycać, udowadniać każdego dnia. Dawać radość drugiej osobie. Samo „kocham Cię”, owszem, jest pięknym, głębokim wyznaniem, ale też niestety, nie jest wszystkim i pewnego dnia po prostu może nie wystarczyć. To może być za mało. Także gesty, uczynki, słowa. W takiej zwykłej, Waszej codzienności.
Niech, więc miłość będzie z Wami każdego dnia, bo jest też czymś najlepszym i najbardziej wartościowym, czego człowiek może doświadczać i przeżywać;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nie-Boska komedia

"Prezciętna", tak jak sugerują gwiazdki, to nieodpowiednie słowo. Po prostu nie była tak wciągająca i nurtująca jak pisane w podobnym czasie...

zgłoś błąd zgłoś błąd