6,4 (58 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
3
8
8
7
13
6
15
5
7
4
4
3
1
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Everest
data wydania
ISBN
9788379457915
liczba stron
328
język
polski
dodał
Marczewek

Co pcha ludzi do ekstremalnych wyczynów w sytuacjach, kiedy honor i sława stają się ważniejsze niż życie? Martin Moltzau jest światowej sławy podróżnikiem i zdobywcą niedostępnych rejonów świata, dwukrotnie okrzykniętym Podróżnikiem Roku. Ma jednak pewien problem: od jego ostatniego sukcesu upłynęło zbyt wiele czasu. Martin nie jest himalaistą. Mimo to daje się skłonić do próby zdobycia...

Co pcha ludzi do ekstremalnych wyczynów w sytuacjach, kiedy honor i sława stają się ważniejsze niż życie?

Martin Moltzau jest światowej sławy podróżnikiem i zdobywcą niedostępnych rejonów świata, dwukrotnie okrzykniętym Podróżnikiem Roku. Ma jednak pewien problem: od jego ostatniego sukcesu upłynęło zbyt wiele czasu.

Martin nie jest himalaistą. Mimo to daje się skłonić do próby zdobycia Mount Everestu. Wszystko po to, żeby zachować lukratywny kontrakt sponsorski. Wykupuje udział w komercyjnej ekspedycji, prowadzonej przez brytyjską legendę himalaizmu, sir Richarda Lawrence’a.

Od pierwszych chwil ekspedycji jest wyczuwalna podejrzliwość i niechęć do współpracy pomiędzy jej uczestnikami. W czasie, kiedy ekipa walczy o zdobycie najwyższego punktu na ziemi, ujawnione zostają niebezpieczne kłamstwa i półprawdy.

Na wysokości ośmiu tysięcy metrów grupa wkracza w tzw. strefę śmierci, gdzie ustają kolejne funkcje niedotlenionego organizmu. Zegar tyka, a nawet niewielki błąd może prowadzić do śmierci.

 

źródło opisu: materiały wydawcy

źródło okładki: materiały wydawcy

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 510
Martwy Kruk | 2017-07-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 lipca 2017

Znacie to uczucie, kiedy już sama okładka zachęca do sięgnięcia po dany tytuł? Powszechnie wiadomo, że nie powinno oceniać się książki po okładce, ale nie ukrywajmy, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a przecież książka nie potrafi mówić, na pierwszy rzut oka, nie wiemy, co w niej jest zawarte, nie zakochamy się w wypowiedzianych przez nią słowach. Dlatego też to okładka jest elementem, który niejednokrotnie decyduje o tym, czy dana pozycja zostanie przez nas przeczytana. Szata graficzna może jednak okazać się jedynie złudzeniem, które oszukuję odbiorcę, zachęca niczym złowieszcza bestia pod przykrywką pięknej otoczki.

Dlaczego o tym napisałam? Dlaczego wspomniałam powyżej o okładce? Dlatego, że muszę przyznać, że to jak, prezentuje się „Everest”, zasługuję nawet na moją pochwałę. Nigdy nie wspominam w recenzjach o szacie graficznej, gdyż z zasady nie wywołuje we mnie zachwytów. Jednak zdarzają się wyjątki i okładka książki, którą zaprezentuję w tej recenzji, zdecydowanie od nich należy.

„Everest” jak już sam tytuł podpowiada, przedstawia historię pewnej ekspedycji, która za cel obrała zdobycie Mount Everest. Głównym bohaterem jest Martin Moltzau — światowej sławy podróżnik i zdobywca niedostępnych rejonów świata, dwukrotnie okrzyknięty tytułem Podróżnika Roku. Od jego ostatniej wyprawy minęło zbyt dużo czasu i sponsorzy jego poprzednich podróży naciskają na odbycie kolejnej wyprawy. Martin wpada na pomysł samotnego okrążenia ziemi wzdłuż równika ze wschodu na zachód, który zostaje odrzucony. Zostaje wysunięta korzystniejsza i efektowniejsza w oczach sponsorów propozycja: Martin musi zdobyć Mount Everest — szczyt, o którym wszyscy przecież kiedyś już słyszeli. Martin nie jest himalaistą. Mimo to daje się skłonić na zdobycie Mount Everestu. Wykupuje udział w ekspedycji, prowadzonej przez brytyjską legendę himalaizmu, sir Richarda Lawrence'a. W czasie, gdy ekipa walczy o zdobycie najwyższego punktu ziemi, ujawnione zostają niebezpieczne prawdy i kłamstwa.

Pora letnia, wakacje nastrajają czytelników na czytanie książek z motywem podróży i nie ukrywam, że również uległam temu trendowi. Po „Everest” sięgnęłam z nadzieją, że wyrwie mnie z wakacyjnej codzienności uposażonej w upalne dni. Zabierze mnie do innego świata, w którym królują góry, natura, z którą bardzo trudno jest zwyciężyć. Ochłodzi rozgrzane powietrze, poczuję dzięki niej chłodną bryzę. Moje oczekiwania były całkiem spore, nie tylko pod tym względem. Zarówno podpis pod tytułem jak okładka obiecują pełną niebezpieczeństw podróż, przepełnioną emocjami, napięciami i zamartwianiem się o bohaterów. Należy jednak sprostować pewien fakt, otóż książka nie powinna zaliczać się do gatunku, jakim jest thriller. Zabrakło mi w niej wszystkich tych elementów, które charakteryzują pozycję godną tego zakwalifikowania. Powiedziałabym, że jest to raczej książka
przygodowo - obyczajowa, którą charakteryzuję pełne zaskoczeń zakończenie.


Przez większość stron tej powieści cały czas oczekiwałam na niespodziewane zwroty akcji, czy też momenty grozy, które nadadzą fabule dynamiki. Cały czas czytałam z nadzieją, że coś się wreszcie wydarzy. Niestety muszę Was poinformować, że pod tym kątem książka nie spełniła moich
oczekiwań. Akcja rozgrywała się wolno, a to dlatego, że bohaterowie większość swojego czasu spędzali w obozach, w celu aklimatyzacji lub po prostu oczekiwania na odpowiednią pogodę. Rożnie zabijają swój czas, jedni grają w karty, drudzy spacerują, a jeszcze inni po prostu wypoczywają. Byłam w stanie sobie wyobrazić jak ten czas, musiał się bohaterom niemiłosiernie dłużyć. Pomimo mojego rozczarowania, po skończeniu lektury tej książki uważam, że dzięki temu powieść wypadła realistycznie. Ponadto tkwił w mojej podświadomości niemal przez cały czas niepokój, gdyż tak wolne tempo akcji zazwyczaj jest poprzednikiem jakiś dramatycznych wydarzeń. Pomimo że nic takiego nie miało miejsca, należą się gratulacje autorowi, gdyż niewielu pisarzy potrafi zbudować narastający grozą i niepewnością klimat i to w dodatku w powieści czysto przygodowej. Darzyłam podejrzliwością każdego bohatera, byli dla mnie nieobliczalni, gdyż na początku lektury niewiele o nich wiemy, nawet nie wiadomo dlaczego biorą oni udział w ekspedycji. Dopiero później dostajemy cały portret każdego uczestnika. Ponadto wciąż ten strach przed tym, jaka pogoda spotka bohaterów, czy będzie można spokojnie dotrwać do szczytu, a może świat przyrody okaże się zabójczy ? Niczego nie można być pewnym.


Podobało mi się w to, w jaki sposób autor przedstawił czytelnikowi postacie. Tak jak już
wspomniałam, niczego początkowo o nich nie wiemy, ale w miarę rozwoju fabuły dowiadujemy się na ich temat coraz to więcej ciekawych informacji, które niejednokrotnie objęte są ścisłą tajemnicą. Każdy z nich ma swoje pobudki do tego, aby zdobyć Mount Everest. Nie wyczułam pomiędzy nimi najmniejszej sympatii, każdy z nich zrobiłby wszystko, aby zdobyć Everest bez względu na konsekwencję. Są do siebie wrogo nastawieni, są w stanie poświęcić życie drugiej osoby, aby tylko osiągnąć upragniony cel. W efekcie mamy
bardzo mocne postacie, które skrywają w sobie mroczne tajemnice i rządzę. Jedyna rzecz, jaka ich łączy to brak zobowiązań, jakie niesie ze sobą posiadanie rodziny. Każdy z nich jest samotnym wilkiem. Przyczyny wzięcia udziału w tak niebezpiecznej wyprawie każdego z bohaterów są naprawdę ciekawe i przybliżają nam ich profil psychologiczny. Niektórzy z nich nie zdają sobie sprawę z tego, z jakim trudnym wyzwaniem zdecydowali się zmierzyć. Pomimo tego bezdyskusyjnie są to ludzie pełni odwagi, którzy są napędzani przez swoje ambicje i chęć pokonania słabości. Ponadto każdy z uczestników ekspedycji jest innej narodowości, co bardzo mnie zaintrygowało, gdyż ludzie, którzy w ogóle nie mieli prawa się znać, nagle muszą stworzyć grupę, współpracować ze sobą i sprawić, aby wyprawa odniosła sukces.


Postaciami, bez których nie poradzono by sobie w warunkach górskich, są Szerpowie, bohaterowie, których zadaniem jest wnoszenie lin, ekwipunku turystów, następnie ich znoszenie, montowanie lin. Są to ludzie gór, którzy urodzili się w trudnych, warunkach i traktują je jak swój dom. Są najlepiej przygotowani do tego klimatu, jednak nie są nieśmiertelni i to oni wielokrotnie narażają swoje własne życie, aby tylko dogodzić podróżnikom. Są to dla mnie postacie godne podziwu, gdyż to właśnie oni wykonywali najtrudniejszą pracę. Dużo się od nich wymaga, jednak to tylko dzięki nim można cokolwiek osiągnąć.


Warto nadmienić, że autor w 2007 roku zdobył Everest, dlatego tym przyjemniej było mi czytać wszystkie opisy z pierwszej ręki. A opisów, zwłaszcza w końcowym stadium książki jest naprawdę sporo. Wydaje mi się, że odzwierciedlenie warunków panującym na Evereście nie stanowiło dla
Hauge problemu, gdyż doskonale wiedział, o czym tak naprawdę piszę. Niestety nie wiedziałam, do czego służą niektóre elementy potrzebne do wspinaczki, gdyż nigdy nie zdobywałam gór, a nawet nie śmiem o tym marzyć, dlatego momentami czułam się rozkojarzona, bo nie wiedziałam, czym jest np.
jumar i do czego służy. Szkoda, że autor nie zadbał o tę część czytelników, którzy są amatorami. Jednak zostało mi wszystko wynagrodzone, gdyż pisarz urozmaicił historie, zgrabnie wplatając różne ciekawostki na temat Everestu, historie, które wydarzyły się naprawdę. To wszystko sprawiło, że czytanie tej pozycji było dla mnie pasjonującym przeżyciem i były momenty, w których żałowałam, że nie mogę zobaczyć na własne oczy tego, co autor tak pięknie w swojej książce opisał.

Ponadto Odd Harald Hauge idealnie oddał objawy choroby wysokościowej, braku tlenu na wysokościach i wszystkie skutki uboczne, jakie towarzysza człowiekowi podczas podobnych wędrówek. Same opisy, w jaki sposób bohaterowie radzili sobie z warunkami pogodowymi, a także ludzkimi potrzebami było dla mnie czymś zupełnie nowym i dostarczyły sporej dawki wiedzy na temat naszej fizjonomii.


Historia ta pokazują, że wyprawy nie zawsze wiążą się z ciągłą przygodą, że jest zbyt wiele czasu przeznaczonego na oczekiwania. Powoduje to powszechnie obecną rezygnację, złość na kompanów, zmęczenie, niechęć, oraz niecierpliwość. Takie sytuacje ukazują rasę ludzką z najgorszej strony, gdyż wtedy wychodzą z nas wszystkie negatywne emocje, których chcemy się pozbyć. Bohaterowie im dalej od cywilizacji, tym bardziej tracą swoje ludzkie odruchy. Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach i ta opowieść stanowi potwierdzenie tych słów. Książka jest brutalnym dowodem na to, że w obliczu natury człowiek często jest bezradny, że to od niej zależy byt każdej śmiertelnej istoty. Ludzkość często lekceważy siły natury, chcę w nią ingerować, ale nie zawsze niesie to ze sobą pożądane skutki. Aby mierzyć się z jej potęgą, do zwycięstwa trzeba być dobrze przygotowanym zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym, ale także pod względem sprzętu, który niejednokrotnie ratował życie bohaterom.


Celem autora było ukazanie człowieka zależnego od drugiego człowieka oraz od warunków pogodowych. Pisarz duży nacisk kładzie na ukazanie tego, z jakimi dylematami musieli mierzyć się uczestnicy ekspedycji. W książce pokazana została przemiana bohaterów, którzy zmieniają się w trakcie wyprawy, ich walka z własnymi słabościami. Ukazano, w jaki sposób traktuje się drugiego człowieka w nieludzkich dla niego warunkach. Autor pokazuje świat zdecydowanie różniący się od tego, który bohaterowie zostawili dawno za sobą. Jest to świat ludzi zdeterminowanych, walczących o swój honor i niejednokrotnie płacących za swoje czyny cenę, której nigdy nie uda im się spłacić. Po takich doświadczeniach człowiek nie jest już tą samą osobą. Polecam szczególnie tym, którzy interesują się podobnymi wyprawami i sami marzą o tak ekstremalnej wyprawie. Niejednemu bowiem ta książka wybije ten pomysł z głowy. Jest to także doskonałe studium ludzkiej psychiki, która zostaje wystawiona na ciężkie próby walki ze swoimi słabościami i ambicjami.

Martwy Kruk
Źródło recenzji:
https://kruczegniazdo94.blogspot.com/2017/07/everest-odd-harald-hauge.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
4321

"4321" to powieść niesamowita, dosłownie wbijająca w fotel i tak pochłaniająca uwagę, że przez ostatnie dni zaprzątała moje myśli (i czas:))...

zgłoś błąd zgłoś błąd