Hrabia Monte Christo - Tom I

Tłumaczenie: Julian Rogoziński
Cykl: Hrabia Monte Christo (tom 1)
Wydawnictwo: Książnica
8,44 (6548 ocen i 445 opinii) Zobacz oceny
10
1 793
9
1 724
8
1 335
7
1 193
6
310
5
147
4
28
3
15
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Klasyka w najczystszej postaci. Wielkie dzieło Aleksandra Dumasa...

Czasy XIX-wiecznej Francji, tuż po upadku wielkiego wojownika Francji, Napoleona.
A w tym wszystkim niezwykła historia losów Edmunda Dantesa. Zdradzony, niesłusznie skazany na wieczne lochy, kryje w swym sercu wielkie pragnienie zemsty...

 

źródło opisu: Opis autorski

Brak materiałów.
książek: 1365

Wolność, totalna swoboda, lekkość bytu, nieograniczona przestrzeń...
Czym jest dla ciebie wolność? Czy jest ważna, cenna, a może obojętna?

Popłyńmy naszymi myślami do ciemnej, mrocznej, zimnej, lodowatej, gołej, klaustrofobicznej celi. Dopłynęliście już na miejsce? Jesteście tam? Jeśli tak, idźmy dalej tym tokiem myśli...
...Mamy na sobie więzienne łachy, szmaty, których ubraniem, okryciem ciała nazwać nie przystoi. Im dłużej tam siedzimy, tym bardziej te łachy są postrzępione, porwane...
...Stopy bose, ciało czujące przenikający do szpiku chłód, zimno bijące z gołej, skalnej podłogi, której bliskość jest tak przyjemna jak lewatywa o poranku. Nic tylko się przytulić!!!
...to, że zimno, to jeszcze nic...Ta ciemność, mrok, do którego światło przenika jedynie w dzień, przez małe więzienne okienko...Noc pełna ciszy, nicości...!!! Przejmujący chłód, poczucie stłamszenia...To wszystko podsuwam naszej wyobraźni wszystko to, co najgorsze. Jakby ściany miały się do siebie przytulić, zmniejszajc powierzchnię celi. Nasze czarne myśli widzą jak te ściany nas ściskają, przygniatają, zabierają oddech, miażdżą nasze ciało, łamiąc i krusząc kości, rozrywając i prasując całe ciało, niczym zgniatarka do metalu...
...lecz ciemność i chłód da się jeszcze przeżyć...Przecież to nic strasznego!!! Prawda? Można to wytrzymać...? Może ta wizja jest pełna szaleństwa, ale może jednak możliwa...!!!
...bo jeszcze coś straszniejszego ukrywa się w zanadrzu...Skrada się powoli, ukrywa w ciemności, czekając na okazanie słabości, na ostateczny upadek, na pełne amoku złożenie broni, wywieszenie białej flagi, ogłoszenie kapitulacji, poddanie się...To coś jest czymś, co nie zna litość. Gdy już nas dopadnie, gdy obejmie nas swymi ramionami, chwyci wszystkimi swoimi mackami, oplącze się wokół naszego ciała, umysłu, wówczas nie będzie już dla nas ratunku. Wpadniemy w otchłań rozpaczy, czeluść obłędu, a w naszym umyśle na wielkim stosie spłoną wszystkie nasze myśli, w których ukrywa się nadzieja. Będą się smażyć, wariując w koszmarnych mękach. Na samym końcu pozostanie jedynie proch po naszych myślach. Wewnątrz naszego ciała będziemy puści, jałowi, wymarli, obecni na ziemi jedynie ciałem, czekając na fizyczny i duchowy koniec...
Tym czymś jest zatracenie w czasie, zagubienie w godzinach, dniach, miesiącach, latach. Nie wiadomo gdzie przebiega granica pomiędzy trwaniem w ostatkach normalności, a wpadnięciem w totalne objęcia obłędu. Im dłużej człowiek jest odizolowany od świata, przebywając w miejscu tak odosobnionym jak cela w Zamku If przykładowo, tym ta granica jest coraz cieńsza, aż pewnego dnia znika i umysł trafia w próżnię...
...
Tylko nadzieja, ostatnia jej iskierka nie zatraci człowieka w czasi..., będzie wierzył, że prędzej czy później, ta iskierka rozpali wielkie ognisko i życie wróci do normy
"Żywiłem nadzieję, człowiek jest nędznym i słabym stworzeniem - bo i na cóż liczyłem? Nie mam pojęcia. Na coś tajemniczego, niedorzecznego! Na cud... Ale jaki? Tylko Bóg mógłby odpowiedzieć, gdyż on przymieszał do naszego rozumu to szaleństwo zwane nadzieją." ( str. 329 TOM II )

Tak potworne odebranie wolności, jak w przypadku Edmunda Dantesa jest jedną z największych zbrodni, jakie człowiek może wyrządzić drugiemu człowiekowi. Nie wiele jest rzeczy gorszych, bardziej haniebnych, niż wrzucenia człowieka w tak szczelny kocioł zapomnienia.
Jak długo sami będąc na miejscu takiego człowieka bylibyśmy w stanie zachować w sobie, wewnątrz umierającej duszy i ciała, iskierkę nadziei? Jak długo by się w nas tliła? Czy potrafilibyście coś takiego wybaczyć? Czy zrodzilaby się w waszym sercu wielka, koszmarnie straszliwa zemsta?

"Gorycz zawsze kryje w sobie potrzebę zemsty i utrwala się w system; pesymizm. To okrucieństwo pokonanych, którzy nie potrafią wybaczyć życiu, że zawiodło ich oczekiwania."
Emil Cioran

Maestria postaci...
Na razie pominę charakterystykę Edmunda Dantesa vel Hrabiego Monte Christo. Jest na tyle wspaniała, zachwycająca, inspirująca i złożona, iż warto poświęcić jej oddzielny akapit...
W tej wielkiej arcypowieści każda postać dokłada swoją cegiełkę, spełniając swoją rolę w fabule. Raz byla to większa cegiełka, a raz mniejsza, ale każdy ktoś w tej w tej książce miał swoje przeznaczenia. Każdy bohater bez względu na wkłada i rolę, jaką wnosi do historii jest kompletny, dopasowany, charakterystyczny. Niektórzy byli doskonale namalowanie w swej normalności, a u innych Dumas wyrzeźbił słowami takie cechy, które nadały postaci większą charyzmę, wyrazistą osobowość. Lecz każda postać, jak wcześniej wspomniałem była dopracowana od stóp do głów...
Obok "Profesora Stoner", Rolanda z "Mrocznej Wieży", Johna Coffeya z "Zielonej mili, Harrego Hole'a z kryminałów Nesbo, Lisbeth Salander z trylogii "Millenium", Edgara Freemnatle'a z "Ręki mistrza", słynnej Misery, Danny'ego i Jacka Torreance'a z "Lśnienia" i "Doktora Sna", Jake'a Eppinga z "Dallas 63", Dolores Clainboro z poświeci Kinga o tym samym tytule ( jeśli kogoś jeszcze pominąłem to następnym razem doczepię do tej listy ) dołączam teraz Edmunda Dantesa vel Hrabiego Monte Christo, ponieważ obok takiej postaci nie można przejść obojętnie.
....
Powyżej wymieniłem postacie, które zrobiły na mnie przeogromne wrażenie. Jedni zachwycili mnie jakością swojego obłędu, tkwiącego w nim zła, szaleństwa. Inni natomiast zmieniali moją perspektywę patrzenia na świat, rzeźbili moją świadomość, wpływali na myśli, inspirowali je...
Każdą z tych postaci będę chciał ponownie odwiedzić...:)

Skupię się teraz tylko na Edmundzie Dantesie vel Hrabim Monte Christo...
Powiedzcie mi...Jak można wyrzeźbić ze słów tak doskonałą postać. To wyobrażenie jest znajduje się powyżej moich możliwości właściwego rozumowania. Nie jestem w stanie znaleźć wyjaśnienia, odnośnie dylematu...jak Dumas to zrobił...?
Nie wiem, nie mam pojęcia, jestem w tej kwestii kompletnie zielony, ale to nie przeszkadza mi się zachwycać i inspirować tą postacią. Moim marzeniem jest stworzenie kiedyś może już nie tak wybitnego dzieła, ale chciałbym kiedyś powołać do życia z mojej wyobraźni postać tak niezwykłą. Bardzo bym chciał...
Drobiazgowość osobowości Edmunda/Hrabiego, perfekcja przemiany z dobrego, pełnego nadziei, wzniosłych wartości, młodego człowieka w dojrzałego mściciela, z ukrytą w sercu złością, nienawiścią, żalem, goryczą jest tak doskonała, że poznając tę postać krok po kroku, strona po stronie, rodział po rozdziale składałem ręce do oklasków i wyobraźni ciągle biłem brawo dla tak wielkiej klasy i literackiego poziomu autora. Ciekaw jestem na ile Dumas pod wzlędem charakteru, osobowości, poglądów, spojrzenia na świat różnił się od Edmunda/Hrabiego..., ciekaw bowiem stworzył na papierze, tylko za pomocą słów postać z krwi i kości, tętniącej życiem, emocjami, imponującej charakterem. Ja jako czytelnik, po tak niezwykłej litrackiego podróży, poznając Edmunda/Hrabiego czułem się tak, jakbym poznał prawdziwego człowieka, który na zawsze zostanie w mojej pamięci. Nie wiem, czy dla autora może istnieć jeszcze coś bardziej cennego, niż czytelnik, dla którego stworzona przez autora postać jest dla niego tak ważna, tak namacalna, tak prawdziwie ludzka...

"Na czole Monte Christa widniała zmarszczka, wskazująca, że myśl gorzka nie opuszcza go nigdy; oko płomienne czytało w tajnikach ludzkiej duszy, wargi dumne i o drwiącym wyrazie nadawały każdemu słowu, jakie z nich padło, charakter szczególny, dzięki któremu to, co mówił, pozostawalo wyryte głęboko w pamięci słuchaczy. ( str. 341 TOM I )
****
"Nuże, człeku odrodzony, bogaty oryginale, wszechpotężny marzycielu, niezwyciężony milionerze, spojrzyj przez chwilę na posępną i nędzną przeszłość, powróć tam, gdzie pchnęło cię fatum, poprowadziło nieszczęście, a przyjęła rozpacz; zbyt wiele diamentów, złota i szczęścia lśni w owym zwierciadle, z którego Monte Christo spogląda na Dantesa. Ukryj diamenty, zbrukaj złoto, przyćmij blask promieni; niechh bogacz odnajdzie nędzarza; człek wolny - więźnia; człek wskrzeszony - trupa. ( str. 298 TOM III )
...
Te dwa fragmenty rzuciłem na zachęta. To nawet nie jest przedsmak tego co doświadczycie potencjalni czytelnicy. To zaledwie kropla w wielkim oceanie wyjątkowości postaci Hrabiego Monte Christo...:)

Magia słów robi w głowach czytelników tak piękne rzecz...i jak tu nie kochać książek, nie szukać innych tak niezwykłych źródeł, z jakich może skorzystać umysł. ...bo by zaczerpnąć wielkich życiowych prawd, nie trzeba zdobywać się na wielki wysiłek!!! Wystarczy sięgnąć po książkę i rzucić się w otchłań treści...Tylko tyle!!! Nic więcej!!!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Past Tense

Past Tense (Jack Reacher, #23) Jack Reacher, przemierzając autostopem Amerykę, trafia do Laconii w stanie New Hampshire, skąd pochodził jego ojciec....

zgłoś błąd zgłoś błąd