Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,22 (23 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
6
7
7
6
6
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Life and Death of Captain Marvel, Part Two
data wydania
ISBN
9788328203228
liczba stron
172
kategoria
komiksy
język
polski
dodała
Amanda

Kapitan Marvel odrodził się! Jest teraz obdarzony kosmiczną świadomością, która pozwala mu na zestrojenie się ze wszystkim, co żyje. Musi znaleźć sposób, by pokonać szalonego Tytana, Thanosa, zanim cały wszechświat znajdzie się pod jego panowaniem! A w wiele lat po wiekopomnej walce, Kapitan Marvel zmuszony będzie stawić czoło własnej śmiertelności, gdy okaże się, że trawi go wyniszczająca,...

Kapitan Marvel odrodził się! Jest teraz obdarzony kosmiczną świadomością, która pozwala mu na zestrojenie się ze wszystkim, co żyje. Musi znaleźć sposób, by pokonać szalonego Tytana, Thanosa, zanim cały wszechświat znajdzie się pod jego panowaniem! A w wiele lat po wiekopomnej walce, Kapitan Marvel zmuszony będzie stawić czoło własnej śmiertelności, gdy okaże się, że trawi go wyniszczająca, nieuleczalna choroba. Z tego starcia wojownik Kree nie wyjdzie cało, a całe Universum Marvela zgromadzi się, by go pożegnać.

 

źródło opisu: Hachette, 2015

źródło okładki: zdjęcie własne

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 354
FomaLermont | 2016-01-13
Na półkach: Przeczytane

Po wydarzeniach z pierwszego tomu i przemianie Kapitana Marvela nadchodzi czas ostatecznej rozgrywki z Thanosem. A tytan ów to nie byle wymoczek. Jeśli miałbym wskazać najgroźniejszego badassa w całym uniwersum Domu Pomysłów wskazałbym palcem na niego. Mięknie przy nim nawet Galactus, Dormammu czy Mefisto. Siła, intelekt, zupełny brak strachu i brak tej idiotycznej maniery która ciąży nad Magneto czy Dr Doom’em. Maniery z której szydził Ozymandiasz w „Strażnikach”.
Kontynuacja historii z pierwszego tomu. Szalony Tytan ma w swym władaniu widzianą już w filmowych Avengers Kosmiczną Kostkę. Co gorsza całkiem nieźle się nią obsługuje. Na tyle nieźle, aby stać się boskim bytem i przebudowywać wszystko na swą modłę Avengers i sojusznicy nie są w stanie mi się realnie przeciwstawić, a ostatnią linia obrony stają się Mar- vell i Drax. Oprócz tej historii ukazana jest również potyczka z Nitro. Tym samym który narobił rabanu z którego wynikła Wojna Domowa. I tutaj wybuchowy badass narobi huku, lecz huk ten będzie miał swoje konsekwencje tylko dla jednej osoby i to po kilku latach.
Było życie. Czas więc na śmierć. Bodaj najpiękniejsze pożegnanie herosa jakie dane było mi spotkać w komiksie. Ani odejście Kapitana Ameryki, ani Logana nie było tak prawdziwe, tak ludzkie. Tak brutalnie realne i nieodwracalne. Mar- vell nie ginie w epickiej, kosmicznej batalii, nie poświęca się za ludzkość. Nie ginie nawet w boju na mniejsza skalę. To co go zabija jest niezwykle ludzką przypadłością, która raczej nie spotyka superludzi. Bo czyż wielkiego wojownika Kree, zdolnego walczyć z samym Thanosem może pokonać rak ? Kogoś kto sunie wśród gwiazd strąca z firmamentu nowotwór mający swą przyczynę w toksycznym gazie z którym styczność miał Kapitan Marvel po pojedynku z Nitro. Na nic zdają się umysły Mentora, Reeda Richardsa czy Tony’ego Starka. Wszelkie metody leczenia spalają na panewce. Część z nowatorskich terapii jest na dodatek blokowana przez naga- bands z których dotąd swą siłę czerpał umierający heros. Na samym końcu drogi Mar- vella rolę Charona bierze na siebie jego odwieczny wróg- Thanos. Bo któż lepiej nie zna śmierci niż ten który ją miłuje ? Tytan jednak nie daje odejść wojownikowi Kree jak zwykłemu zjadaczowi chleba.
Starlin rysując do swego scenariusza miał mógł ukazać pełen obraz swej wizji ostatnich dni Kapitana Marvela. Jego wyobrażenie wszechświata i walki z Thanosem czy pożegnanie wojownika Kree przez rzeszę herosów ( a tu naprawdę pojawiła się śmietanka Marvela- Avengers, X- Men, F4, Inhumans… ) nie byłyby tym samym bez wspaniałej pracy kolorysty Steve’a Ollifa i ludzi odpowiadających za rekonstrukcję kolorów.

Podsumowanie: Niezwykle sentymentalna i emocjonalna opowieść o śmierci jednego z największych swego czasu herosów Marvela. O śmierci zaskakującej, niecodziennej w świecie w którym bohaterowie giną w wielkich wybuchach i heroicznych potyczkach. Gdzie, zdawać by się mogło, nie sięgają choroby i codzienne problemy. Najlepszy jak dotąd komiks w drugiej 60- ątce WKKM.


http://superbook.blog.pl/2016/01/13/190-wkkm-81-jim-starlin-mike-friedrich-steve-englehart-zycie-i-smierc-kapitana-marvela-t-2/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rzeczy, których nie wyrzuciłem

Człowiek umiera, ale rzeczy pozostają. To co pozostaje rodzi wspomnienia. Wspomnienia przywołują zmarłego do świata żywych. Polecam!

zgłoś błąd zgłoś błąd