Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?

Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Cykl: Dimily (tom 2)
Wydawnictwo: Feeria Young
7,89 (1127 ocen i 128 opinii) Zobacz oceny
10
263
9
174
8
259
7
211
6
126
5
53
4
18
3
14
2
6
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Did I Mention I Need You?
data wydania
ISBN
9788372295422
liczba stron
360
język
polski
dodała
Książkomania

Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że...

Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że ich miłość wykracza poza zwykły wakacyjny flirt.

Teraz czas na zmierzenie się z rzeczywistością i kilka ważnych postanowień. Jak zareaguje na nie rodzina? Czy związek Eden i Tylera przetrwa katastrofalne skutki ich decyzji?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria Young, 2016

źródło okładki: http://wydawnictwofeeria.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 907
assina | 2016-03-12
Przeczytana: 12 marca 2016

Nowy Jork - miasto (nie)zakazanych miłości.
No i proszę oto jest ten dzień, wreszcie go mam. Czekałam około czterech miesięcy na tę chwilę. Może to i nie jest 359 dni, ale też coś. A teraz czekam na trzecią część - z jeszcze chyba większą niecierpliwością niż poprzednio. Oh, why?!
"Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" zrobiło ze mną znów coś niewyobrażalnego. Po przeczytaniu książki siedziałam skulona pod ścianą wypłakując się samej sobie, ściskając z całych sił chusteczkę higieniczną i trzymając na kolanach moją ukochaną książkę. W tamtej chwili, powiem Wam szczerze, żałowałam, że jestem jedną z tych osób, które tak bardzo przeżywają książki i zżywają się z ich bohaterami. Chciałam być kolejną beztroską osobą, która przeczytała książkę, podobała się i już, nic więcej. Ale nie, ja muszę należeć do ludzi o silnych uczuciach i emocjach. Super, po prostu super.
Kiedy zaczynałam tę powieść, czułam ogromne podekscytowanie. Nie mogłam uwierzyć, że to się już dzieje, znów pochłaniam się w DIMILY, znów mogę zachwycać się nad Tylerem! To była tak wielka radość. Chciałam ją jak najszybciej skończyć by wreszcie wszystko poznać, dowiedzieć się, ale i chciałam trwać w jej czytaniu, delektować się każdą stroną, słowem by nie musieć tak szybko się z nią żegnać. Wygrało łakomstwo. No cóż...
Przechodzę do rzeczy.
Eden w tej części była tak bardzo wkurzająca. Denerwowała mnie jej ciągła zazdrość o Tylera, chociaż przecież sama miała chłopaka i Tyler jakoś to znosił, a nie urządzał jej sceny. Ale cóż to są właśnie te kochane główne bohaterki. A Tyler...to po prostu Tyler <3. Jak tu go nie kochać? Z tymi jego wszystkimi problemami, nałogami, buntowniczym, wybuchowym i gwałtownym charakterkiem. Ale i z tą drugą stroną - zwykłego nastolatka z mnóstwem świetnych pomysłów, normalnością, byciem kochanym i troskliwym facetem. Tyler jest po prostu och!!!
Bardzo podobało mi się, że były tu takie wszystkie realne sprawy. Może i to nie jest jakaś oryginalna powieść, która sprawia, że padasz na kolana. Jest to całkiem banalna historia, ale właśnie dlatego tak bardzo mi się podoba. Bo ukazuje prawdziwe życie, ukazuje jak tak naprawdę jest, relacje ludzi, nastolatków, te wszystkie emocje, uczucia. DIMILY jest jak najbardziej prawdziwe! Te momenty, kiedy Tyler mówił po hiszpańku <3, kiedy kupił Eden nowe trampki (też chcę białe conversy!) i napisał jej pamiętne, później niezwykle kluczowe słowa na podeszwie gumy - NO TE RINDAS. Kiedy grali w baseball, kiedy byli na meczu baseballu (teraz też kibicuję Yankeesom), kiedy Tyler dał jej pojeździć swoim samochodem, kiedy zrobił sobie tatuaż z jej imieniem (chociaż może i to trochę głupie, ale mnie wzruszyło). Kiedy zostali sami w mieszkaniu z okazji 4 lipca (ten pamiętny dzień) i Tyler napisał na jej plecach MOJA. Kiedy robią wszystkie normalne, ale jakże fajne rzeczy. I przede wszystkim... Bardzo poruszyło mnie, gdy Emily pokazała Eden nagrania o niej samej wykonane przez samego Tylera. To było po prostu...aż się łzy kręcą w oczach. To był jeden z najpiękniejszych momentów w tej książce.
Oczywiście, że szkoda mi Deana, bo przecież to faktycznie porządny chłopak i niestety, musiał zostać tak skrzywdzony, ale przecież od początku kibicuję Tylerowi i Eden. I ta radość, kiedy wreszcie uświadomili sobie, że nie łączą ich żadne więzy krwi i dlaczego by nie spróbować. Kiedy wreszcie ujawnili się ze swoim uczuciem, och niech niebiosom będzie dzięki!
Ale.
Ale wiedziałam, że skoro tak wszystko się dobrze układa...to coś zaraz musi się wydarzyć nie tak. I wydarzyło się. Po raz pierwszy byłam wkurzona na Tylera! Jak on mógł to zrobić?! Dlaczego uciekł, właśnie wtedy, gdy już wszystkim powiedzieli o sobie? Dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego??? Ja wiem, rozumiem go. Jego ojciec wyszedł z więzienia i na dodatek osiedlił się w Santa Monica. To dla niego było za wiele. Poza tym ten durny ojciec Eden sprowokował go i powiedział najgorsze słowa jakie mógł trafiając w czuły punkt Tylera. Ugh, jak ja nienawidzę tego gościa! No i zadziałało to wszystko na niego. Miał trudne dzieciństwo, zawsze wmawiano mu, że jest słaby i płaci teraz za to cenę.
......
"Czy wspominałem,że Cię potrzebuję?" jak najbardziej podbiło moje serce i to może dwukrotnie, choć na początku bardziej podobała mi się pierwsza część - ale te pierwsze części zawsze mają to coś w sobie, że zawsze pozostaje do nich pewien sentyment. Po prostu pokochałam tę serię, a Tylera to już w ogóle. Jednak pierwsza część zdecydowanie wygrywa, jeśli chodzi o koniec. Zdecydowanie.
Jest to dla mnie książka, o której nigdy nie zapomnę, którą przeżywam silniej niż może nawet własne życie. Jest to książka, która zawsze pozostanie w moim sercu i głowie. To jest po prostu DIMILY. I Tyler <3

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jak dobierać kolory Inspirujące palety barw do proj.wnętrz

Książka, której długo szukałam. Konkretna, bez owijania w bawełnę i zbędnych rzeczy. Pozycja obowiązkowa dla każdego projektanta wnętrz.

zgłoś błąd zgłoś błąd