Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,61 (70 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
6
8
27
7
11
6
14
5
1
4
1
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lobo: Portrait of a Bastich
data wydania
ISBN
9788328110472
liczba stron
256
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
skun

W pewnej galaktyce, tak niewiarygodnie odległej, że w innych układach gwiezdnych nikomu się o niej nie śniło, istniała PERFEKCJA. To była Czarnia. Serce Wszechświata. Raj Kosmosu. Doskonałość. Zamieszkiwała ją najszlachetniejsza i najdoskonalsza rasa, jaką wydała Matka Wszechświata. Czarnia była krainą szczęśliwości i spokoju. Dni były długie, noce piękne, a wszystkie marzenia spełniały się...

W pewnej galaktyce, tak niewiarygodnie odległej, że w innych układach gwiezdnych nikomu się o niej nie śniło, istniała PERFEKCJA. To była Czarnia. Serce Wszechświata. Raj Kosmosu. Doskonałość. Zamieszkiwała ją najszlachetniejsza i najdoskonalsza rasa, jaką wydała Matka Wszechświata. Czarnia była krainą szczęśliwości i spokoju. Dni były długie, noce piękne, a wszystkie marzenia spełniały się same. Nie było tam wojen. Nikt nie zaznał tam głodu. Śmierć zabierała tylko tych, którzy sami pragnęli umrzeć, zmęczeni wiecznym życiem. Na Czarni nie używano przemocy. l nagle w tym raju pojawił się wąż... a na imię miał Lobo. Podobno akuszerka, która odbierała poród, nagle dostała niepohamowanego ataku histerii. ťDiabeł!Ť – krzyczała – ťDiabeł wcielony!Ť l choć nikt nie zrozumiał, o co jej chodziło, to właśnie ona została pierwszą ofiarą Lobo. Jej choroba umysłowa była pierwszym przypadkiem tego typu od 10 000 lat”. Tak zaczyna się opowieść o Lobo, jednym z najsłynniejszych bohaterów współczesnego komiksu. W albumie Lobo – Portret bękarta, zawierającym historie Ostatni Czarnian i Lobo powraca, słynny kosmiczny łowca nagród i morderca do wynajęcia powraca w klasycznej odsłonie. Popularny brytyjski rysownik Simon Bisley, który od lat udowadnia, jak pojemną formułą jest komiks, w tym albumie osiąga mistrzostwo w łączeniu ekspresji, humoru i absurdalnego przedstawiania przemocy.

 

źródło opisu: sklep.egmont.pl

źródło okładki: sklep.egmont.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 414
xardas96 | 2015-08-01
Przeczytana: 01 sierpnia 2015

Album ten znacząco różni się od tego, z czym mieliśmy do tej pory okazję zapoznać się w serii DC Deluxe. Zamiast typowego komiksu superbohaterskiego opowiadającego o 'tych dobrych' dostajemy tutaj kilka luźno ze sobą powiązanych opowieści o Lobo. Gościu, który martwi się tylko i wyłącznie o siebie. Nie jest jednak do końca zdemoralizowany, towarzyszy mu w życiu jedna bardzo ważna zasada - zawsze dotrzymuje raz danej obietnicy.

Przedstawione w tym wydaniu historie można streścić dość krótko - Lobo zabija wszystko, co się rusza (i doskonale się przy tym bawi!) w kosmosie, w niebie i piekle, na biegunie północnym... Czytelnikowi przez całą drogę towarzyszy klimat niezobowiązującej rozwałki polany gęstym sosem świetnego czarnego humoru. Groteskowa i wręcz czasami prostacka kreska, która dodaje przygodom Lobo niepowrarzalnego charakteru, może jednak w pierwszej chwili trochę odrzucać.

Polecam, jeśli masz ochotę odpocząć od typowego klimatu komiksów o superbohaterach. Albo też masz ochotę na lekką i niezobowiązującą historię, nie wymagającą angażowania dużej ilości szarych komórek. Chłe, chłe, kurdebele!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sala balowa

Poszczęściło mi się bo "Salę balową" w wersji francuskiej miałam okazję przeczytać jeszcze zanim się ukazała. Mile wspominam moje pierwsze s...

zgłoś błąd zgłoś błąd