Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pani McGinty nie żyje

Tłumaczenie: Bartłomiej Madejski
Cykl: Herkules Poirot (tom 28)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
6,94 (1427 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
48
9
117
8
213
7
601
6
294
5
110
4
23
3
16
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mrs McGinty's Dead
data wydania
ISBN
9788327151049
liczba stron
256
język
polski
dodała
Ula

Dlaczego zginęła prosta kobieta sprzątająca ludziom po domach, pani McGinty? Czy rzeczywiście zabił ją jej lokator dla kilku funtów ukrytych pod podłogą? Do Herkulesa Poirot zgłasza się policjant, który nie wierzy w winę oskarżonego i skazanego Jamesa Bentleya. W Broadhinny, gdzie doszło do tragedii, wszyscy mieszkańcy to prawi ludzie, a na ołtarzu cudzej prawości niejeden już położył głowę –...

Dlaczego zginęła prosta kobieta sprzątająca ludziom po domach, pani McGinty? Czy rzeczywiście zabił ją jej lokator dla kilku funtów ukrytych pod podłogą?
Do Herkulesa Poirot zgłasza się policjant, który nie wierzy w winę oskarżonego i skazanego Jamesa Bentleya. W Broadhinny, gdzie doszło do tragedii, wszyscy mieszkańcy to prawi ludzie, a na ołtarzu cudzej prawości niejeden już położył głowę – jak trzeźwo zauważa detektyw. Co więcej, tylko jego zastanawia, kogo przedstawiają fotografie ze starej gazety.
„Pani McGinty nie żyje. Umarła, ale jak?
Na kolanach, jak ja, o tak”.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2015

źródło okładki: http://publicat.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2015-12-14

Oj Agatko, Agatko tym razem mnie zawiodłaś. Nie napiszę, że był to dobry kryminał, jak dla mnie, bo każdy ma przecież prawo do własnego zdania. Męczyłam się i trochę nie wiedziałam jaki był tym razem zamysł Agathy Christie. Momentami wydawało mi się, że problemem nie był pomysł, a co najwyżej przelanie go na papier. Ale spokojnie, nie poddaje się i z miłą chęcią sięgnę po kolejną jej książkę, bo warto.

Tym razem książka nie jest lekka i czyta się ją zastanawiając się o co właściwie w niej chodzi. Autorka lubuje się w przedstawianiu pogmatwanych koligacji i historii rodzinnych, zazwyczaj jej to wychodzi idealnie, ale tym razem mamy zgrzyt. Serio- nie wiedziałam o czym czytam, przyznaje się bez bicie. Co podczas lektury jest dla mnie wysoce irytujące, bo zastanawiam się co chwilę czy nie powinnam wrócić kilka stron wcześniej, bo może czegoś nie załapałam.

Miła starsza Pani ginie. Oskarżony, osądzony i skazany zostaje jej lokator. Nie potrzeba ekipy z CSI żeby udowodnić mu winę, na mankiecie ma ślad krwi i włosów denatki. No dobra, chłopak miał problemy finansowe, był fajtłapą, nie miał szczęścia z kobietami, ale żeby zabijać dla paru funtów? Tak, tytułowa Pani McGinty nie była majętna, była zaradną i życiowo ogarniętą starszą Panią, która na stare lata zapragnęła usługiwać innym. No i jeszcze nie ufała bankom.

No dobrze, a co mamy dalej? W pewnym momencie pewien śledczy ma wyrzuty sumienia (warto nadmienić, że biednemu lokatorowi grozi stryczek), pojawiają się u niego wątpliwości co do winy oskarżonego. A kogo prosi oo pomoc? Słynnego detektywa Herculesa Poirota. Akcja dla naszego małego Belga ma charakter charytatywny i raczej stanowi formę rozrywki intelektualnej.

Sprawa gmatwa się strasznie po znalezieniu serii artykułów opublikowanych w pewnym brukowcu. Tutaj ja się zagubiłam. Są przesłuchania wszystkich pracodawców. Pojawia się domniemane narzędzie zbrodni.

Pani McGinty nie była majętna, ale sprawa nabiera rumieńców gdy zamordowana zostaje majętna starsza dama. Wszystkie dowody wskazują na to, że mordercą była kobieta. Ale czy na pewno? Poirot się nie myli i tym razem odgadnie zagadkę i historia będzie miała zaskakujący happy end. Przy okazji trochę prania brudów, trochę prawa spadkowego i masa ludzkich dziwactw.

Plusy można dać za pomysł, bo moim zdaniem godny jest uwagi, oczywiście za Poirota, bez niego książka już na początku byłaby spalona i na koniec objętość- książka jest króciutka

Czy polecam? Mimo mieszanych uczuć nie jest to zły kryminał.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zabić Sarai

Są takie książki po których nie wiem co powiedzieć, zwyczajnie nie widzę sensu dodania czegokolwiek. Jedna noc, dużo krwi, dużo śmierci, dużo brutal...

zgłoś błąd zgłoś błąd